Dodaj do ulubionych

czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu???

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 20:57
CZemu aż tak boicie się ,że zostaniecie starymi pannami,czemu tak szybko
chcecie się pakować w małżeństwo.?toż to same kłopoty....
Jak ludzie sie kochają,to po prostu są ze sobą.Nie muszą się żenić.(chyba że
jacys skrajni katolicy którzy się żenią żeby pójść z czystym sumieniem do
łóżka i się pobzykać)Tym bardziej że głupi papierek niczego nie zmienia.Jak
ktos chce zdradzać to i tak będzie.
A w wypadku rozpadu związku -same kłopoty z rozwodem itp.
Czy nie lepiej żyć sobie w wolnym związku,gdzie można się zawsze rozstac bez
żadnych zobowiązań?? Powiedzcie,KOBIETY, czemu tak wam się pali do
małżeństwa???Nie wolicie pozostać "wolne"??
Obserwuj wątek
    • segovia Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 12.10.03, 21:02

    • Gość: Kasia Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.pl / 10.66.4.* 12.10.03, 21:04
      Mi się nie paliło do małżeństwa. Razem z mężem tego chcielismy, a wzięliśmy
      ślub w bardzo młodym wieku. Mylisz się pisząc, że ślub niczego nie zmienia.Nas
      ślub bardzo zbliżył do siebie. Najważniejsze jest to, żeby dwoje ludzi tego
      chciało. Jestem już 12 lat po ślubie i jestem bardzo szczęśliwą żoną.
    • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:18
      Poczytaj wątek titusa czym jest małzenstwo.Z postów wynika co innego- my,
      kobiety jak lwice bronimy idei konkubinatu, a titus i jeszcze paru facetów
      usiłuje przekonac nas o wyzszosci i potrzebie zawierania małzenstw.To jak to w
      koncu jest z nami kobietami?
      • Gość: Kasia Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.pl / 10.66.4.* 12.10.03, 21:21
        Ja myślę, że to zalezy od ludzi, ale np. w pewnym wieku obiety dążą do ślubu, a
        faceci jeszcze chcą się wybawić. Nie ma reguły. Widzę to na przykładzie swoim i
        swoich znajomych.
    • Gość: facet Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 21:23
      nie zauważyłem wczesniej tego wątku...A wypowiadam się tylko na podstawie
      własnych doświadczeń i obserwacji..:)
    • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 12.10.03, 21:29
      Wyjaśnię Ci najprościej jak się da i moja wypowiedź odnosi się wyłącznie do
      mojej osoby. Konkubinat akceptuję jako etap bycia ze sobą poprzedzający ślub,
      czas na poznanie blisko przyszłego męża, wspólne przeżycie różnych
      sytuacji. "Wolny związek" to oksymoron - albo wolny (wtedy to może być układ
      dwóch osób, które niczego sobie nie obiecują, dzielą łóżko i czas) - albo
      związek, w który angażuje się emocje i uczucia.Jeśli ktoś odchodzi z
      konkubinatu po kilku latach, uwierz, że rozstanie boli tak samo jak rozwód
      tylko formalności jest mniej.
      Ślub jest dla mnie publiczną deklaracją chęci bycia razem na zawsze, a
      przynajmniej podjęcia takiej próby. Nie chcę tracić czasu na "chodzenie ze
      sobą" przez kilka lat i wysłuchiwanie, że mężczyzna który ze mną mieszka wciąż
      nie jest gotów na małżeństwo. Dzieci chcę mieć z mężem a nie konkubentem czy
      kochankiem.
      Kwestie finansowe i mieszkaniowe w moim przypadku nie mają znaczenia.
    • Gość: beemka1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.10.03, 21:29
      Biologia, facet, biologia. Nawet jesli podswiadomie, to biologia. Kobiety
      pragna zalozyc rodzine i zyc z jednym partnerem, ktory nie dosc, ze splodzi
      dziecko, to jeszcze bedzie je utrzymywac. Mezczyzni natomiast podswiadomie
      chce zaplodnic jak najwiecej samic.
      To taka psychologiczna teoria:-))))))))) Jak widac jednak, wspolczesne
      spoleczenstwo powoli zmienia swoje nastawienie do zycia w stadzie - odrocenie
      rol???
    • Gość: beemka1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.10.03, 21:29
      Biologia, facet, biologia. Nawet jesli podswiadomie, to biologia. Kobiety
      pragna zalozyc rodzine i zyc z jednym partnerem, ktory nie dosc, ze splodzi
      dziecko, to jeszcze bedzie je utrzymywac. Mezczyzni natomiast podswiadomie
      chce zaplodnic jak najwiecej samic.
      To taka psychologiczna teoria:-))))))))) Jak widac jednak, wspolczesne
      spoleczenstwo powoli zmienia swoje nastawienie do zycia w stadzie - odwrocenie
      rol???
    • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:36
      Hmm, pewnie dlatego ze kobiety z reguły chcą miec dzieci.Wolałyby uniknąc
      sytuacji gdy facet po pewnym czasie, jak znudzi mu sie zabawa w rodzine,
      spakuje sie i po prostu pójdzie. Poza tym czas dla kobiet nie jest łaskawy w
      przeciwienstwie do panów. Im dalej tym trudniej bedzie kobiecie znaleźc
      nastepnego kandydata.Według mnie skoro nie chcesz sie wiazac, powinienes
      szczerze pannie powiedziec: mam ochote sie z toba bzykac, mozemy sobie razem
      pomieszkac,ale tylko do czasu az nam sie nie znudzi, bez zobowiazan.Gra w
      otwarte karty.Wtedy bedzie ok, od razu odpadna te co mysla o powaznym zwiazku,
      a zostana te które sie zgodzą, wiec nie bedą naciskac.

      • Gość: misia Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 09:08
        "Hmm, pewnie dlatego ze kobiety z reguły chcą miec dzieci.Wolałyby uniknąc
        > sytuacji gdy facet po pewnym czasie, jak znudzi mu sie zabawa w rodzine,
        > spakuje sie i po prostu pójdzie."

        Przeciez spakowac sie i pojsc moze nawet po slubie, to akurat nie jest argument
        a tylko wiecej klopotów z rozwodem.
        • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 09:20
          Przeciez spakowac sie i pojsc moze nawet po slubie, to akurat nie jest
          argument
          > a tylko wiecej klopotów z rozwodem.
          Napisałam"PO PROSTU sobie pójdzie". Po slubie nie jest to tak "po prostu" , o
          to mi chodziło.Oczywiscie ze nie ma zadnej gwarancji na dozywotniosc zwiazku.
          A rozwodu moze, wówczas chocby nie wiem jak chciał, nie dostac.To bedzie
          zalezało od woli zony nie tylko od niego.
    • soczewica halo halo, chwileczkę! 12.10.03, 21:48
      Gość portalu: facet napisał(a):

      > Powiedzcie,KOBIETY, czemu tak wam się pali do
      > małżeństwa???Nie wolicie pozostać "wolne"??

      facet, a może należałoby bardzoej doprecyzować pytanie, bo ty tu puszczasz
      dziwną tezę, a ja na przykład wcale nie czuję ciśnienia na obrączkę i białą
      sukienkę. i nie jestem wyjątkiem. to, że jakieś panie w twoim otoczeniu, może
      nawet i twoja własna prą jak oszalałe do mariażu, nie znaczy że obejmuje to
      wszystkie kobiety.

      ale jak już sobie narzekamy ogólnie, to może ja też coś powiem: z jednej strony
      najeżdżacie panowie na to że kobieta chce ograniczać wolność, a z drugiej
      strony jeśli jakaś się już przyzna otwarcie że nie chce ślubu a dzieci ją
      mierżą, to zostaje obrzucona epitetami nieczułej samicy-karierowiczki. tak źle
      i tak niedobrze, bo po przeciwnej stronie stoi kura domowa, dysząca chęcią
      udupienia faceta.
      całą dyskusję powinniśmy zacząć od wyjścia ze stereotypów, więc może od nowa:
      facet, co to za baba tak ci dała popalić chęcią zamążpójścia?...
    • Gość: mala osobiscie mi sie nie spieszy wiec IP: 81.21.197.* 12.10.03, 23:42
      takie teksty to dla mnie bzdury
      nie mow kobiety, ja jestem kobieta
      moze twoja kobieta tak ma, ale to juz twoj problem
      i niewiele mnie on obchodzi

      ------------
      dzis nie toleruje uogolnien!!!!!!!!!!
    • anahella Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 03:41
      Moj drogi fakt, ze jakas kobieta chce za Ciebie wyjsc powinno byc dla Ciebie
      wyroznieniem a nie przedmiotem glupich dywagacji. Chyba jestes dosc mlody i nie
      masz za bardzo doswiadczenia w zwiazkach, bo nie wiesz ze nie ma rozstan bez
      zobowiazan. Chyba ze sie rozstajesz z panna, z ktora widziales sie 3 razy, w
      tym 2 razy to bylo dupczenie w krzakach za dyskoteka a ten trzeci raz gdy
      spotkales ja przypadkiem na ulicy.
      • moniorek1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 06:48
        Po pierwsze wytlumacz mi na czym polega wolnosc kobiety zyjacej w
        konkubinacie? Czy to znaczy ,ze jak ma ochote sie pobzykac z kims innym to jej
        wolno? Czy jesli zyje w konkubinacie to zwalnia ja to z podstawowych
        obowiazkow domowych jak gotowanie czy pranie?
        Mysle ,ze szybko bys zmienil zdanie na temat konkubinatu gdybys sie razem z
        dziewczyna wszystkiego dorabial,a ona bedac cwansza zbieralaby za wszystko
        rachunki i na koniec zostawila golego i wesolego.
        Jesli o mnie chodzi to wolalabym sie uzerac z ewentualnym rozwodem niz latami
        lazic po sadach i sadzic sie o wspolnie dorobiony majatek.
        • katrina1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 09:19
          Moniorek ma rację. Kobieta w konkubinacie funkcjonuje tak jak żona, tylko nie
          ma żadnych przywilejów wynikających prawnie z małżeństwa.
          Ja nie mam żadnego ciśnienia na ślub, właściwie to wolałabym być samotna do
          końca życia niż związać się z jakimś dupkiem i męczyć się. Dla mnie to mniejsze
          zło.
          Dobrze znoszę samotność. Na pewno nie pozwoliłabym żadnemu facetowi wprowadzić
          się do mnie jako konkubentowi jeślibym nie czuła, że chcę go poślubić. To jest
          frajerski układ, szczególnie właśnie dla kobiety
          • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 09:24
            >To jest
            > frajerski układ, szczególnie właśnie dla kobiety
            Ale tylko dla takiej, która zyje zyciem konkubenta , nie pracuje i finansowo
            jest uzalezniona.Jesli tak nie jest to co w tym niebezpiecznego?
            • katrina1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 16:49
              Gość portalu: lola napisał(a):

              > >To jest
              > > frajerski układ, szczególnie właśnie dla kobiety
              > Ale tylko dla takiej, która zyje zyciem konkubenta , nie pracuje i finansowo
              > jest uzalezniona.Jesli tak nie jest to co w tym niebezpiecznego?

              Już wyjasniam. Dziś jestes zdrowa i masz pracę. Za dwa lata możesz stracić
              pracę i rozchorować się (tfu, tfu, absolutnie ci tego nie życzę) i wtedy
              zaczyna się problem. Bo podaruję milion dolarów temu, kto wskaże mi faceta
              który dobrowolnie, w "imie miłości" zaopiekuje się kobietą w niedoli,
              np. niepełnosprawną. Mogę zaryzykować bo wiem, że tacy meni nie istnieją:)
              Żaden sąd wtedy nie uzna że cokolwiek ci sie nalezy, pomimo że 20 lat
              obsługiwałaś jak prawowita żona tego faceta.
              Na tym polega frajerstwo tego układu. Może nie jesteś wyrachowana, ale to juz
              twój problem i twoje ryzyko.
              • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 17:51
                To samo moze spotkac faceta.Ryzyko obopólne.
          • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 13.10.03, 09:37
            katrina1 napisała:

            To jest
            > frajerski układ, szczególnie właśnie dla kobiety

            wiesz, ja nie czuję się frajerką.
            • moniorek1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 18:41
              Gość portalu: moboj napisał(a):

              > katrina1 napisała:
              >
              > To jest
              > > frajerski układ, szczególnie właśnie dla kobiety
              >
              > wiesz, ja nie czuję się frajerką.

              Bo narazie jestes mloda i butna. Nie posiadasz jeszcze dzieci wiec nie ma
              narazie dla ciebie problemu. Powiesz inaczej jak po kilku latach wspolnego
              dorabiania pusci cie kantem gola i wesola.Przyjmij to do wiadomosci ,ze tak
              wlasnie moze sie stac.

              • moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 23:25
                moniorek1 napisała:
                > Bo narazie jestes mloda i butna.

                butna??? przepraszam, czy my się znamy, żebyś mogła się tak o mnie wyrażać?

                Nie posiadasz jeszcze dzieci wiec nie ma
                > narazie dla ciebie problemu.

                ale już niedługo dziecko będzie:)

                Powiesz inaczej jak po kilku latach wspolnego
                > dorabiania pusci cie kantem gola i wesola.Przyjmij to do wiadomosci ,ze tak
                > wlasnie moze sie stac.

                wiesz, nie znasz mojego faceta, nie wiesz, jak został wychowany w rodzinnym
                domu. to dobrze wychowany człowiek i w dodatku bardzo uczciwy, który nie robi
                świństw. to, że nie mamy ślubu, nie oznacza, ze zaraz skończy się to
                puszczeniem kantem. poza tym istniej cos takiego jak notariusz, u którego
                można wszystko prawnie uregulować - w ten sposób od 30 lat żyją rodzice mojego
                przyjaciela. a gołym i wesołym można zostać będąc po slubie - niby
                współwłasność itd, ale wygrywa i zabiera wszystko ten, kto zna sędziego i ma
                lepszego adwokata, ślub cywilny i kościelny nie mają wtedy żadnego znaczenia -
                tego akurat doświadczyłam na własnej skórze, więc wiem, o czy mówię. można
                zostać bez mieszkania, bez samochodu i bez dzieci, chociaż jest się rodzicem i
                współwłaścicielem całego majątku.
                • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 13.10.03, 23:40
                  Jeśli masz złe doświadczenia po rozwodzie to jestem w stanie zrozumieć Twoją
                  niechęć do kolejnego małżeństwa ale na litość boską nie wmawiaj, że konkubinat
                  niczym się od tego małżeństwa nie różni. Różni się chociażby stopniem
                  zaangażowania obojga partnerów i gotowością powiedzenia sobie "tak" na całe
                  życie (w założeniu). Konkubinat to taki układ z furtką.
                  • Gość: lola Re: do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 23:44
                    Różni się chociażby stopniem
                    > zaangażowania obojga partnerów i gotowością powiedzenia sobie "tak".
                    Wybacz, ale tu sie nie zgodze.Moze opierasz to na włąsnych doswiadczeniach,
                    ale nie znaczy ze to reguła.
                    • Gość: Triss Merigold Re: do Triss IP: *.acn.waw.pl 13.10.03, 23:50
                      Mam doświaczenie zarówno z wieloletnim konkubinatem jak i z nieudanym
                      małżeństwem. 6-letni konkubinat rozpadł się praktycznie z dnia na dzień,
                      wystarczyło, że facet się wyprowadził. Kiedy w małżeństwie zaczęło się źle
                      układać podejmowaliśmy przynajmniej próby ratowania związku, były rozmowy,
                      mieszkanie osobno przez jakiś czas, próby powrotów. Być może dzięki temu rozwód
                      przeszłam dość gładko (obopólna zgoda, za porozumieniem stron). Teraz jestem w
                      konkubinacie (od dwóch miesięcy mieszkamy razem) i jeśli nie dojdzie do ślubu w
                      założonym czasie jestem gotowa zerwać te związek, mimo, że ze wszech miar mi
                      odpowiada. Nie chcę po raz kolejny tracić czasu i czekać aż pan się namyśli czy
                      traktuje mnie poważnie czy chce wygody.
                      Jeśli Tobie jest dobrze ok. ale zrozum, że to nie chodzi o obrączkę na palcu
                      ani sprawy finansowe tylko o większe - przynajmniej dla mnie - poczucie
                      bezpieczeństwa.
                      • Gość: lola Re: do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 00:10
                        To rozumiem jak najbardziej, doswiadczenie Cie nauczyło dmuchac na
                        zimne.Natomiast nie zgadzam sie z tym mniejszym zaangazowaniem w związek, nie
                        zawsze tak jest choc oczywiscie sie zdarza.Ale przyznaj, ze ludzie czasem
                        zawieraja małzenstwa z prozaicznych powodów- bo juz czas, bo co ludzie
                        powiedza, moze inny sie juz nie trafi, naprawde spotkałam sie z tym.I nie ma
                        tu raczej mowy o zaangazowaniu, tylko o desperacji.
                        Swoja drogą oba zwiazki, róznego rodzaju(jesli chodzi o stan prawny)
                        zakonczyły sie tak samo.Kwestia tylko rozłozenia w czasie rozstania.Z tego co
                        czytałam w twoich postach konkubent wyprowadził sie by wiesc zycie u boku
                        kogos innego, nie wiem jak maz, ale gdyby twój konkubent nie miał tej "innej
                        opcji" i powodem odejscia nie byłaby inna kobieta to moze równiez istniałyby
                        próby powrotu, ratowania zwiazku.Równiez byłby czas na oswojenie sie z
                        sytuacja.Wtedy w zasadzie rozstania te rózniłaby tylko koniecznosc (badz jej
                        brak) uregulowania stanu prawnego sadownie.
                        • Gość: Triss Merigold Re: do Triss IP: *.acn.waw.pl 14.10.03, 00:17
                          Być może tak by było. Zgodzę się co do różnych motywów jakie kobietami kierują:
                          zbyt szybka ciąża, przekroczenie magicznego wieku 25 lat, obawa, że nikt lepszy
                          się nie trafi, presja rodziny. Mnie bardziej chodziło o klarowaną sytuację
                          dwojga dorosłych ludzi z jakimiś doświadczeniami życiowymi, ludzi, którzy chcą
                          być razem tylko - z rozmaitych powodów - regulują to bądź nie. Niestety tak
                          jest, że to przeważnie mężczyźni zwlekają z podjęciem decyzji i konkubinat jest
                          dla kobiety układem wymuszonym a nie wybranym świadomie.
                • moniorek1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 14.10.03, 00:05
                  moboj napisała:

                  > moniorek1 napisała:
                  > > Bo narazie jestes mloda i butna.
                  >
                  > butna??? przepraszam, czy my się znamy, żebyś mogła się tak o mnie wyrażać?


                  Nie znam cie, ale czytam od dawna twoje wypowiedzi i stwierdzam ,ze czasem
                  zachowujesz sie jakbys pozjadala wszystkie rozumy.
                  >
                  > Nie posiadasz jeszcze dzieci wiec nie ma
                  > > narazie dla ciebie problemu.
                  >
                  > ale już niedługo dziecko będzie:)

                  Czyzby jednak tablety zawiodly? Ostatnio pisalas ,ze dzieci w najblizszej
                  przyszlosci miec nie bedziesz.
                  >
                  > Powiesz inaczej jak po kilku latach wspolnego
                  > > dorabiania pusci cie kantem gola i wesola.Przyjmij to do wiadomosci ,ze ta
                  > k
                  > > wlasnie moze sie stac.
                  >
                  > wiesz, nie znasz mojego faceta, nie wiesz, jak został wychowany w rodzinnym
                  > domu. to dobrze wychowany człowiek i w dodatku bardzo uczciwy, który nie
                  robi
                  > świństw. to, że nie mamy ślubu, nie oznacza, ze zaraz skończy się to
                  > puszczeniem kantem. poza tym istniej cos takiego jak notariusz, u którego
                  > można wszystko prawnie uregulować - w ten sposób od 30 lat żyją rodzice
                  mojego
                  > przyjaciela. a gołym i wesołym można zostać będąc po slubie - niby
                  > współwłasność itd, ale wygrywa i zabiera wszystko ten, kto zna sędziego i ma
                  > lepszego adwokata, ślub cywilny i kościelny nie mają wtedy żadnego
                  znaczenia -
                  > tego akurat doświadczyłam na własnej skórze, więc wiem, o czy mówię. można
                  > zostać bez mieszkania, bez samochodu i bez dzieci, chociaż jest się rodzicem
                  i
                  > współwłaścicielem całego majątku.

                  To baw sie w notariuszy itp.skoro tak ci wygodniej.Wyglada to na wiecej roboty
                  z papierkami niz zawarcie malzenstwa.
                  • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 14:27
                    moniorek1 napisała:

                    >
                    > Nie znam cie, ale czytam od dawna twoje wypowiedzi i stwierdzam ,ze czasem
                    > zachowujesz sie jakbys pozjadala wszystkie rozumy.

                    tylko dlatego, że mam własne zdecydowane poglądy na wiele spraw i nie waham
                    się ich prezentować? dlatego, ze mam odwagę życ inaczej niż jest to przyjęte w
                    naszym społeczeństwie? dlatego, że wybrałam droge inną niż pozostali? nie
                    wydaje mi się, żeby to była oznaka pozjadania wszystkich rozumów.

                    >
                    > Czyzby jednak tablety zawiodly? Ostatnio pisalas ,ze dzieci w najblizszej
                    > przyszlosci miec nie bedziesz.

                    niedługo to dla mnie np. dwa, trzy lata (zapewne czas zleci bardzo szybko,
                    stąd określenie "niedługo"). skąd ta ironia w twoim głosie odnośnie tabletek?

                    > To baw sie w notariuszy itp.skoro tak ci wygodniej.Wyglada to na wiecej
                    roboty
                    > z papierkami niz zawarcie malzenstwa.

                    i znów ironia... troche wiecej tolerancji zyczę dla ludzi, którzy chcą żyć
                    inaczej. zawsze wyznawałam zasadę "żyj i daj życ innym" - nie wtrącam się w
                    życie innych i tego samego chciałabym od innych. jedni chcą brać ślub i życzę
                    takim ludziom szczęscia, inni chcą żyć bez ślubu i też niech będą szczęsliwi.
                    skąd tyle jadu i nienawiści w stosunku do tych "bezpapierkowych"?
                    • moniorek1 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 14.10.03, 18:03
                      Gość portalu: moboj napisał(a):

                      >
                      > i znów ironia... troche wiecej tolerancji zyczę dla ludzi, którzy chcą żyć
                      > inaczej. zawsze wyznawałam zasadę "żyj i daj życ innym" - nie wtrącam się w
                      > życie innych i tego samego chciałabym od innych. jedni chcą brać ślub i
                      życzę
                      > takim ludziom szczęscia, inni chcą żyć bez ślubu i też niech będą
                      szczęsliwi.
                      > skąd tyle jadu i nienawiści w stosunku do tych "bezpapierkowych"?

                      Gdzie ty w moim poscie zauwazylas jad i nienawisc do tych bezpapierkowych? Jak
                      narazie to ty reagujesz agresja na poglady inne niz twoje.
                      • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 18:11
                        moniorek1 napisała:

                        >> Gdzie ty w moim poscie zauwazylas jad i nienawisc do tych bezpapierkowych?

                        miałam na mysli nie tylko twoje posty. może rzeczywiście jad i nienawiśc to
                        zbyt mocne słowa, ale "niechęc" byłaby już na miejscu.

                        Jak
                        > narazie to ty reagujesz agresja na poglady inne niz twoje.

                        stanowczość nazywasz agresją? przecież nie krzyczę, nie unoszę się, po prostu
                        piszę wprost co mi leży na wątrobię. nie oznacza to jednak, ze jestem
                        agresywna. tak zostałam wychowana i tyle: zawsze mówię wprost o co mi chodzi,
                        nie kręcę, nie owijam w bawełnę, mam swoje poglądy i jestem w ich głoszeniu
                        stanowcza - to nie jest agresja. przecież nie odsądzam od czci i wiary tych,
                        co mają ślub. za to ci, którzy żyją bez ślubu byli tu już różnie określani:
                        ryzykanci, desperaci, niedojrzali, bez zasad...
                        • moniorek1 Do Moboj 15.10.03, 21:08
                          Gość portalu: moboj napisał(a):

                          > moniorek1 napisała:
                          >
                          > >> Gdzie ty w moim poscie zauwazylas jad i nienawisc do tych bezpapierkow
                          > ych?
                          >
                          > miałam na mysli nie tylko twoje posty. może rzeczywiście jad i nienawiśc to
                          > zbyt mocne słowa, ale "niechęc" byłaby już na miejscu.
                          >
                          > Jak
                          > > narazie to ty reagujesz agresja na poglady inne niz twoje.
                          >
                          > stanowczość nazywasz agresją? przecież nie krzyczę, nie unoszę się, po
                          prostu
                          > piszę wprost co mi leży na wątrobię. nie oznacza to jednak, ze jestem
                          > agresywna. tak zostałam wychowana i tyle: zawsze mówię wprost o co mi
                          chodzi,
                          > nie kręcę, nie owijam w bawełnę, mam swoje poglądy i jestem w ich głoszeniu
                          > stanowcza - to nie jest agresja. przecież nie odsądzam od czci i wiary tych,
                          > co mają ślub. za to ci, którzy żyją bez ślubu byli tu już różnie określani:
                          > ryzykanci, desperaci, niedojrzali, bez zasad...

                          Absolutnie nie czuje niecheci do ludzi ,ktorzy zyja na kocia lape.Jesli dwojgu
                          ludzi to odpowiada to wszystko w najlepszym porzadku.
                          Problem sie zaczyna wtedy gdy jedno chcialoby slubu a drugie nie i to mi sie
                          nie podoba bo uwazam ,ze taki facet ,ktory twierdzi ,ze papierek nie jest mu
                          do szczescia potrzebny cos kreci i moim zdaniem wie ,ze nie chce byc na dluzej
                          z ta kobieta.
                          Moj wujek zyl w konkubinacie ponad 10 lat. Nie mogl sie ozenic z ta kobieta bo
                          poprostu maz nie chcial jej dac rozwodu ,a po drugie to kosztuje.Mniejsza z
                          tym. Umierala na raka i moj wujek byl z nia do konca. Wiec nie zawsze ten
                          konkubinat jest taki jak go sobie niektorzy wyobrazaja ,ale oni nie mieli
                          raczej mozliwosci zalegalizowania swojego zwiazku czego nie mozna powiedziec o
                          wiekszosci ludzi,ktorzy zyja w taki sposob,ale to juz wylacznie ich sprawa.Ja
                          nie jestem zadna dewota zeby mi przeszkadzal czyjs zwiazek bez slubu.
                          Przeszkadzaloby mi to pewnie gdyby moi rodzice zyli w taki sposob i mialabym z
                          teogo powodu nieprzyjemnosci w szkole ,bo jakie potrafia byc dzieci kazdy wie.
                          Ty tez powinnas pamietac,ze wszystko jest ok. poki twoj partner ma taka sama
                          wizje zwiazku jak ty,ale licz sie z tym ,ze on moze chciec wlasnie tego slubu
                          i takie postepowanie jak twoje moze go bolec.Pomysl rowniez o swoich
                          przyszlych dzieciach jako matka bedziesz chciala dla nich wszystkiego co
                          najlepsze ,ale inne dzieci beda potrafily zgotowac im pieklo w szkole z tego
                          powodu ,ze mamusia nie ma slubu z tatusiem. Nie mozesz byc az tak samolubna, a
                          slubu z wielka pompa nikt ci nie kaze brac, ja tez takiego nie mialam bo
                          chcialam uniknac calego tego cyrku jaki sie z tym wiaze.




                          • Gość: lola Re: Do Moboj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 21:16
                            Nie jestem moboj, ale sie wtrące.to co piszesz o dzieciach to nie jest
                            prawda.Jakie piekło?A skad dzieci beda w szkole wiedziały czy jest slub czy
                            nie ma?To dziecko ma na czole wypisane czy jak?Akurat znam takie dzieci, jak i
                            dzieci nieslubne(o zgrozo) i sa tak samo traktowane jak i reszta.Tak moze było
                            i kiedys, dzis moze obowiazuje gdzies na prowincji, ale w miescie?
                            • moniorek1 Re: Do Moboj 15.10.03, 21:23
                              To nie trudne zeby dzieci sie o tym dowiedzialy zwazywszy na fakt ,ze mamusia
                              nosi inne nazwisko.Druga sprawa to wystarczy ,ze jakies dziecko z klasy
                              uslyszy od swojej zdewocialej mamusi jakis komentarz i ono pusci to po klasie
                              nie mowiac juz o tym ,ze i ksiadz na religii moze wtracic jakis glupi
                              komentarz, po ktorym dziecko poczuje sie ,ze jest jakies gorsze. Fakt, nie
                              wiem jak jest teraz w szkolach, ale dzieci to dzieci i taka sytuacja nadal
                              moze sie zdarzyc mimo,ze mamy XXI wiek, a kosciol i jego zasady nadal sa
                              gleboko zakorzenione, czesto w malych nienawistych mozdzkach.
                              • Gość: moboj Re: Do Moniorka:) IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 21:35
                                moniorek1 napisała:

                                > To nie trudne zeby dzieci sie o tym dowiedzialy zwazywszy na fakt ,ze
                                mamusia
                                > nosi inne nazwisko.

                                ja i tak nosiłabym inne nazwisko niż moje dziecko. jak już pisałam: mam bardzo
                                oryginalne nazwisko, w Polsce nosi je tylko moja rodzina. nawet teraz mój
                                facet zaczyna sie skłaniac ku temu, żeby w razie ślubu przyjąć moje
                                nazwisko...:)
                                no i nie sądzę, żeby w mieście, które ma 800 tysięcy mieszkańców kogoś
                                obchodziło , kto jak się nazywa i co na ten temat sądzi kościół...
                              • Gość: lola Re: Do Moboj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 21:43
                                Zatem moje dziecko powinno byc podwójnie poszkodowane, bo i na religie chodzic
                                nie bedzie.Nazwisko matka moze zachowac swoje takze po slubie.
                                Mysle ze lepiej miec matke o własnych pogladach niz matke dewotke, tamto
                                dziecko jest wg mnie duzo bardziej poszkodowane.
                                Argument opinii jakis dewot, ludzi o małym rozumku za nic do mnie nie
                                przemawia, mam to naprawde gdzies i jak do tej pory mimo ze zyje w
                                niekonwencjonalnym zwiazku(konkubinat, duza róznica wieku) nie spotkało mnie
                                ani mojego dziecka nic złego.Mnie opinie miałkich ludzi kompletnie nie
                                interesuja.Równie dobrze dziecko moze byc wysmiewane z powodu :rudych włosów,
                                okularów, tuszy- czy matki takich dzieci maja je farbowac, zabraniac nosic
                                okulary?
                                Swoja droga poznałam kiedys dziewczyna która nie dosc ze wyszła za maz za
                                ciemnoskórego faceta i miała z nim sliczna córeczke to i jeszcze nie była
                                katoliczka.To dopiero młyn na wode dla plotkarzy!Ja to mały pikus przy niej.
                              • Gość: pulcheriaa Re: Do Moniorek IP: *.szczecin.pl 16.10.03, 12:30
                                Zgadzam sie z Tobą. Niestety żyjemy w takim społeczeństwie, a nie innym. Aż
                                przykro mówić, ale Ciemnogród i nietolerancja są na porządku dziennym. Prawdą
                                jest, że dzieci mogą ucierpieć na tym, że rodzice żyją bez ślubu. Juz sama
                                rejestracja dziecka w USC jest obrzydliwa, gdzie urzędniczka pyta" z małżeństwa
                                czy z poza? Dla tych z poza, to prosze do pokoju X". W szole paniusie tez robią
                                dziwne miny w stylu "Znowu jakaś patologia".
                                • Gość: lola Re: Do pulcherii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 13:12
                                  Rany, to czemu ja we Wrocławiu sie z tym nie spotykam? Inny pokój w usc?
                                  Panienki w szkole? Zaczynam wierzyc ze Wrocław to jakas wyspa tolerancji w
                                  oceanie ciemnogrodu zwanym Polska...
                                  • Gość: moboj Re: Do Loli:) IP: *.magma / 192.168.4.* 16.10.03, 13:28
                                    Ty tez z Wrocławia? ja też:)
                                  • Gość: pulcheriaa Re: Do pulcherii IP: *.szczecin.pl 16.10.03, 13:34
                                    Zawsze uważałam, że Wrocław to "mądrzejsze" miasto od mojego ;) Przynajmniej
                                    jeśli chodzi o urzędników. O tolerancji słyszałam tylko z gazet, bo wokół jej
                                    niestety nie widze. Tzn. zabija mnie jej brak, a nie jestem nad wyraz
                                    wyzwolona. Chce jak wszyscy normalnie żyć, bez włażenia z butami w moje życie.
                                • Gość: lola Re: Do pulcherii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 13:17
                                  Rany, to czemu ja we Wrocławiu sie z tym nie spotykam? Inny pokój w usc?
                                  Panienki w szkole? Zaczynam wierzyc ze Wrocław to jakas wyspa tolerancji w
                                  oceanie ciemnogrodu zwanym Polska...
                          • Gość: moboj Re: Do Moniorka:) IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 21:29
                            z moim partnerem doszliśmy do wniosku, ze ślub cywilny jest do zaakceptowania
                            przez obie strony. on jednak nie nalega, bo wie, z jakiego powodu mam taką
                            niechęć do legalizowania związku. on chciałby wziąć ślub kościelny, bo taka
                            tradycja (nie jest aż tak mocno wierzący), ja w sumie mogłabym nie brać ślubu
                            w ogóle i ślub cywilny jest tu rozsądnym kompromisem, na który zgadzamy się
                            oboje:) jednak to do mnie będzie należała decyzja, kiedy to się stanie - tak
                            wybrał mój partner i jestem mu za to ogromnie wdzięczna.
                            natomiast co do dzieci: zainspirowana tą dyskusją porozmawiałam sobie z moim
                            przyjacielem, którego rodzice zyją juz prawie 30 lat w konkubinacie w małym,
                            czterdziestotysięcznym miasteczku. mój przyjaciel nigdy nie spotkał sie z
                            pytaniem na temat związku swoich rodziców, nigdy nikt się z niego nie smiał,
                            nic negatywnego się nie działo. ja żyję w wielkim mieście i nawet o swoich
                            sąsiadach nie wiem nic szczegółowego i nie sądzę, zeby za 10 lat ktos
                            wypytywał moje dziecko o to czy tatuś i mamusia mają ślub. a gdyby nawet:
                            myślę, że jestem w stanie tak wychowac dziecko, zeby potrafiło odpowiadac na
                            tak głupie i wścibskie pytania.
                            tak zostałam wychowana przez moją babcię: idź pod prąd jeśli tylko daje Ci to
                            szczęscie i tak chcę wychowywac swoje dziecko. dzięki mojej babci mam bardzo
                            niezależne poglądy i mam odwagę je prezentować i myślę, że moje dziecko też
                            będzie tak potrafiło:) zobaczymy...
                            • moniorek1 Re: Do Moniorka:) 15.10.03, 21:40
                              Gość portalu: moboj napisał(a):

                              > z moim partnerem doszliśmy do wniosku, ze ślub cywilny jest do
                              zaakceptowania
                              > przez obie strony. on jednak nie nalega, bo wie, z jakiego powodu mam taką
                              > niechęć do legalizowania związku. on chciałby wziąć ślub kościelny, bo taka
                              > tradycja (nie jest aż tak mocno wierzący), ja w sumie mogłabym nie brać
                              ślubu
                              > w ogóle i ślub cywilny jest tu rozsądnym kompromisem, na który zgadzamy się
                              > oboje:) jednak to do mnie będzie należała decyzja, kiedy to się stanie - tak
                              > wybrał mój partner i jestem mu za to ogromnie wdzięczna.

                              No widzisz wiec jednak slub nie jest wykluczony. CO do tradycji to chyba
                              jestes taka sama jak ja ,jezysz sie na sama mysl ,ze musisz cos zrobic bo taka
                              juz jest tradycja ,a ja na takie cos mowie gowno prawda nic nie musze robic.
                              Jako jedyna z rodziny mialam bardzo skromny slub ( 20 osob najblizszej rodziny)
                              bez zapraszania ciotek,wujkow i calej reszty. Nie musialam sie martwic jakas
                              orkiestra kamerzysta i tymi podobnymi duperelami. Dzieki temu uniknelismy z
                              mezem wielu stresow z zalatwianiem takich spraw jak i przede wszystkim
                              pieniedzy.
                              Poza tym w dzisiejszych czasach kiedy mlodzi nie maja latwego startu w zycie
                              uwazam ,ze pieniadze wydane na huczne weselisko to pieniadze wyrzucone w bloto.

                              • Gość: moboj Re: Do Moniorka:) IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 22:36
                                moniorek1 napisała:

                                >
                                > Poza tym w dzisiejszych czasach kiedy mlodzi nie maja latwego startu w zycie
                                > uwazam ,ze pieniadze wydane na huczne weselisko to pieniadze wyrzucone w
                                bloto.

                                fajnie, że mamy ze sobą coś wspólnego, bo już zaczynałam się stresować, że ze
                                mnie taka zołza. widzisz, chcę życ jak najdłużej tak ja teraz, cywilnego ślubu
                                jednak nie wykluczam, bo skoro mój partner odpuścił sobie kościelny to ja tez
                                muszę spuścić z tonu. a co do tradycji: niestety matka mojego partnera
                                chciałaby, żeby ślub był kościelny (bo dla nich zycie po cywilnym to życie w
                                grzechu) no i oczywiście wesele musi być na 200 osób, bo ona musi pozapraszać
                                nawet swoich sąsiadów. dlatego rękoma i nogami trzymamy się tu, we Wrocławiu i
                                nie chcemy wracać do rodzinnego miasta, bo tam teściowa wlazłaby nam na głowę.
                                ja zostałam całkiem inaczej wychowana niż mój facet: moi rodzice wychodzą z
                                założenia, że nie wypada im nawet spytać się o to, czy będziemy miec dzieci
                                itp. za to teściowa chciałaby dyrygowac tym, kiedy będę w ciązy. a ja chcę jak
                                najdalej trzymac sie od takiej walniętej rodzinki, mój facet na szczęscie też:)

                                • moniorek1 Moboj 15.10.03, 22:45
                                  Boze wspolczuje ci przyszlej tesciowej.Dobrze robisz ,ze trzymasz sie z daleka.
                                  Jeszcze te weselisko na 200 osob to juz paranoja, niech lepiej da wam ta kase
                                  i pojedzcie sobie na kanary albo w jakies inne egzotyczne miejsce bo pozniej
                                  moze nie byc juz okazji. No ale znajac takich ludzi nie dadza sie
                                  przekonac.Moja tesciowa niesmialo stwierdzila ,ze moze jednak kiedys wezmiemy
                                  z mezem slub koscielny ale ja powiedzialam ,ze az tak wierzaca nie jestem wiec
                                  nie jest mi od do niczego potrzebny ,a jak bede chciala slubu tylko dla bialej
                                  sukienki to moge go wziasc w Las Vegas :)
                                  • Gość: moboj Re: Moniorek:) IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 22:54
                                    no to ja widzę,że nasze teściowe zbytnio się od siebie nie różnią...:) a
                                    kanary to niemożliwe: przecież całe miasto nie zobaczy jak odlatujemy do
                                    ciepłych krajów, a o weselu na 200 osób to będą gadać i gadać.... i to rajcuje
                                    moją teściową:(
      • Gość: monalisa Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.bg.univ.gda.pl 16.10.03, 14:11
        Tak, panowie, pod rozwagę - jeżeli akurat to czytacie.
    • Gość: kohol Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.crowley.pl 13.10.03, 10:03
      Dlaczego sądzisz, że kobietom spieszy się do ślubu?
    • Gość: ada Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 10:47
      U mnie to wynika z tego,ze chce byc mlodą matką.Instynkt macierzyństwa.Wiesz
      co to jest?Zapewne nie.A jak pojawi sie dziecko,to matka chce mu dac
      wszystko ,prawdziwego, tatę a nie jakiegos faceta ktory z nią mieszka i
      nazywa sie ojcem.
      Wiem,ze papier to "gówno",ale jesli kochasz kobietę ,to dążysz właśnie do tego
      by zapieczętowac związek.Pragniesz tego.
      Ja jestem za tym ,aby z facetem mieszkac 2 lata przed slubem,ale slub musi
      byc.To wynika z zasad ,jakie posiadam.Zycie bez zasad jest rozbite.A tak jest
      porządek.
      A rozwod?Gdyby sie myslalao od początku tylko o zdradzie,w ogole nie byloby
      malzenstw.Kazdy z kazdym by sie..-jak zwierzęta.I to Ci sie podoba???
      Jak w buszu,kazdy robi co chce bez harmonii ,ladu,składu.Taki świat Tobie sie
      podoba?,bo mi nie...
      • Gość: lola Re: do ady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 15:29
        A jak pojawi sie dziecko,to matka chce mu dac
        > wszystko ,prawdziwego, tatę a nie jakiegos faceta ktory z nią mieszka i
        > nazywa sie ojcem.

        Uwazasz ze ojciec który nie jest mezem matki automatycznie jest gorszy w
        swojej roli, w oczach dziecka i innych?
        • Gość: Triss Merigold Re: do ady IP: *.acn.waw.pl 13.10.03, 17:16
          Lola skoro ten facet jest tak dobrym ojcem w konkubinacie to co stoi na
          przeszkodzie aby poślubił matkę swego dziecka? Niechęć do małżeństwa
          tkaktowanego jako "zbędne formalności" czy zostawienie sobie furtki do
          swobodnego odejścia ze związku?
          • Gość: lola Re: do ady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 18:46
            Ale ja nie chce slubu, naprawde.Zyjemy tyle lat bez niego i naprawde nie widze
            koniecznosci.Tu nie chodzi o wole faceta tylko nasza wspólna decyzje.Tak tez
            sie zdarza, a ja ciagle tylko słysze ze to pewnie facet nie chce, a ja na
            pewno skrycie o slubie marze.A figa.
            • Gość: ada Re: do ady IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 23:15
              dziwna jestes.Rozumiem jak kogos nie stac na ceremonie slubną itp.A tak..to
              oboje normalnych ludzi pragnie wlasnie bycia naprawde razem.Twoj facet zawsze
              bedzie mial latwiej gdy bedzie hccial odejsc,
              A z psychologicznego punktu widzenia dla dziecka naprawde jest gorzej gdy
              ma "ojca"'a nie"tatusia".Ono to czuje.to jest sprawdzone psychologicznie.
              Nie rozumiem czemu nie chcecie slubu..brak dojrzalosci.
              • moboj Re: do ady 13.10.03, 23:32
                Gość portalu: ada napisał(a):

                > dziwna jestes.Rozumiem jak kogos nie stac na ceremonie slubną itp.A tak..to
                > oboje normalnych ludzi pragnie wlasnie bycia naprawde razem.Twoj facet
                zawsze
                > bedzie mial latwiej gdy bedzie hccial odejsc,
                > A z psychologicznego punktu widzenia dla dziecka naprawde jest gorzej gdy
                > ma "ojca"'a nie"tatusia".Ono to czuje.to jest sprawdzone psychologicznie.
                > Nie rozumiem czemu nie chcecie slubu..brak dojrzalosci.

                zadziwia mnie zawsze takie stawianie diagnoz psychologicznych (czy raczej
                pseudopsychologicznych). jak ktoś nie chce żyć tak jak wszyscy - niedojrzały.
                jak się dochodzi do takich diagnoz?
                no i dlaczego to zawsze facet ma odchodzić?

              • Gość: lola Re: do ady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 23:41
                > dziwna jestes.Rozumiem jak kogos nie stac na ceremonie slubną itp.A tak..to
                > oboje normalnych ludzi pragnie wlasnie bycia naprawde razem.

                A uwazasz ze my jestesmy na niby, czy jak? Co to znaczy naprawde razem?

                Twoj facet zawsze
                > bedzie mial latwiej gdy bedzie hccial odejsc,

                Prosze, niech odchodzi.
                Nawet gdybysmy byli po slubie, a chciałby odejsc- droga wolna, nie robiłabym
                zadnych przeszkód, nic na siłe.
                Bardziej boi sie ze ja to zrobie, a raczej mogłabym zrobic.Ale wcale nie mamy
                zamiaru.

                > A z psychologicznego punktu widzenia dla dziecka naprawde jest gorzej gdy
                > ma "ojca"'a nie"tatusia".Ono to czuje.to jest sprawdzone psychologicznie.


                Tu juz bzdury wybacz piszesz.Dla naszego dziecka ja jestem mamusią a on
                tatusiem, skąd ów "ojciec"? Co ono ma czuc? ze je mniej kochamy bo nie mamy
                slubu? Co jest sprawdzone psychologicznie, bo nie rozumiem? Czy miłosc
                rodzicielska jest zalezna od posiadania papierka z usc?

                > Nie rozumiem czemu nie chcecie slubu..brak dojrzalosci.

                Nie wszyscy chca tak jak ogół.Jestem o niebo bardziej dojrzała od wielu moich
                kolezanek po rozwodach.14 lat z 1 facetem - mało która z moich znajomych
                osiagneła ten bilans w małzenstwie.Wiec kto tu jest dojrzały...
            • moboj Re: do loli 13.10.03, 23:29
              Gość portalu: lola napisał(a):

              > Ale ja nie chce slubu, naprawde.Zyjemy tyle lat bez niego i naprawde nie
              widze
              > koniecznosci.Tu nie chodzi o wole faceta tylko nasza wspólna decyzje.Tak tez
              > sie zdarza, a ja ciagle tylko słysze ze to pewnie facet nie chce, a ja na
              > pewno skrycie o slubie marze.A figa.

              nie przejmuj się Lola. ja też ciągle słyszę, ze to mój facet nie chce ślubu
              (choć on pobiegłby do najbliższego kościoła choćby jutro), że mnie zostawi, że
              jestem frajerką. a teraz jeszcze się dowiedziałam, że jestem młoda (w domyśle
              pewnie głupia i smarkata) i butna (a to ci dopiero, hihi). niektórzy myślą, że
              można żyć w tylko jeden określony sposób i reszta jest już fuj. ja jednak
              myślę sobie, że skoro jestem szczęsliwa, skoro oboje jesteśmy bardzo
              szczęsliwi to wszystko jest w porządku, a innym nic do tego. ja nikomu nie
              zaglądam przez okno do domu i łózka, więc niech inni też tak się zachowują w
              stosunku do mnie.
              pozdrawiam:)
              • Gość: lola Re: do loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 23:56
                O konkubinacie piszą osoby które maja do niego negatywny stosunek.Dlatego
                wszystkie argumenty sa przeciw, poczytaj o tym, ze ponoc dziecko z takiego
                zwiazku jest nieszczesliwe, bo to nie "tatus", tylko "ojciec"!Rece opadaja.
                Ja w swoim ponoc z definicji nietrwałym konkubinacie przezyłam i sluby i juz
                niestety rozwody mnóstwa znajomych, a takze koniec "wolnych" zwiazków.
                Teraz naprawde po przeczytaniu tych postów powinnam sie zastanowic, co ja
                własciwie robie- nieswiadomie unieszczesliwiam nie tylko siebie, ale i dziecko!
                Zgroza!!!
                • Gość: moboj Re: do loli IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 14:34
                  Gość portalu: lola napisał(a):

                  > O konkubinacie piszą osoby które maja do niego negatywny stosunek.Dlatego
                  > wszystkie argumenty sa przeciw, poczytaj o tym, ze ponoc dziecko z takiego
                  > zwiazku jest nieszczesliwe, bo to nie "tatus", tylko "ojciec"!Rece opadaja.
                  > Ja w swoim ponoc z definicji nietrwałym konkubinacie przezyłam i sluby i juz
                  > niestety rozwody mnóstwa znajomych, a takze koniec "wolnych" zwiazków.
                  > Teraz naprawde po przeczytaniu tych postów powinnam sie zastanowic, co ja
                  > własciwie robie- nieswiadomie unieszczesliwiam nie tylko siebie, ale i
                  dziecko!
                  > Zgroza!!!

                  no własnie ja nie wiem, skąd ten negatywny stosunek do zycia z drugim
                  człowiekiem bez slubu. przecież ja nie zmuszam nikogo, żeby nagle zaczął żyć
                  tak jak ja. wolny wybór. jeden bierze slub, inny nie i tyle. czy po prostu nie
                  mozna być życzliwym w stosunku do wszystkich? nikomu nie ładuję się z
                  buciorami w prywatne życie, więc niech inni też tego nie robią. za dużo jest
                  ludzi, którym wydaje sie, że mają receptę na szczęsliwe życie dla całego
                  społeczeństwa...
                  jakośc związku nie zależy od tego, czy się ma slub, czy to ślub kościelny, czy
                  cywilny. jakość związku zależy od tworzących go ludzi. miłośc do dziecka też
                  nie zależy od tego, czy mamy ślub, czy nie. a co do dojrzałości: czy godzina
                  spędzona przed obliczem księdza daje dowód dojrzałości? na pewno nie...
              • moniorek1 Re: do loli 14.10.03, 00:11
                moboj napisała:

                > Gość portalu: lola napisał(a):
                >
                > > Ale ja nie chce slubu, naprawde.Zyjemy tyle lat bez niego i naprawde nie
                > widze
                > > koniecznosci.Tu nie chodzi o wole faceta tylko nasza wspólna decyzje.Tak t
                > ez
                > > sie zdarza, a ja ciagle tylko słysze ze to pewnie facet nie chce, a ja na
                > > pewno skrycie o slubie marze.A figa.
                >
                > nie przejmuj się Lola. ja też ciągle słyszę, ze to mój facet nie chce ślubu
                > (choć on pobiegłby do najbliższego kościoła choćby jutro), że mnie zostawi,
                że
                > jestem frajerką. a teraz jeszcze się dowiedziałam, że jestem młoda (w
                domyśle
                > pewnie głupia i smarkata) i butna (a to ci dopiero, hihi). niektórzy myślą,
                że
                > można żyć w tylko jeden określony sposób i reszta jest już fuj. ja jednak
                > myślę sobie, że skoro jestem szczęsliwa, skoro oboje jesteśmy bardzo
                > szczęsliwi to wszystko jest w porządku, a innym nic do tego. ja nikomu nie
                > zaglądam przez okno do domu i łózka, więc niech inni też tak się zachowują w
                > stosunku do mnie.
                > pozdrawiam:)

                Ty chyba jestes przewrazliwiona na swoim punkcie.Piszac mloda nie mialam na
                mysli glupia (w koncu gdzies tam wyczytalam ze masz 25 lat).
                Mialam o tobie napisac stara i doswiadczona czy jak?
                Nawet ja chociaz jestem starsza od ciebie nie uwazam sie az za tak strasznie
                doswiadczona w zyciu bo ono jeszcze przede mna. Wiec wyluzuj troche
                dziewczyno. Jak ktos chce sobie zyc w konkubinacie niech sobie zyje ja nikogo
                za to nie potepiam.
                • Gość: moboj Re: Moniorek1 IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 14:37
                  moniorek1 napisała:

                  > Ty chyba jestes przewrazliwiona na swoim punkcie.

                  czy ja wiem? po prosstu za duzo razy słyszałam już na tym forum, ze jestem
                  smarkata i nic nie wiem o zyciu, skoro chcę żyć tak jak chcę. a ja sie chętnie
                  zamienię na te moje 25 lat z kimś innym, bo życie mnie nieźle pokopało swego
                  czasu i starczy przeżyc dla dwóch czterdziestolatek... może rzeczywiście zbyt
                  ostro zareagowałam. jesli Cię, Moniorku, uraziłam to przpraszam.
              • Gość: ada Re: do loli IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.10.03, 14:42
                zal mi Was.Zyjecie bez zasad.Bo niby jakie są wasze zasady?-zycie na luzie?
                Cieszę sie ,ze ja mam poukladane zycie a moje dziecko moze nosic nazwisko
                takie jak ja i ojciec i nie musi sie z nieczego tlumaczyc kolezankom.Ma
                spokojne ,normalne ,zyice.Nie muszę tlumaczyc dziecku :dlaczego tatus i
                mamusia nie mieli slubu,dlaczego tak naprawde nie są razem itp..
                A slub byl zapieczętowaniem naszych ogromnych uczuc,milosci i oboje
                pragnęlismy pokazac to wszystkim.Pozdrawiam.
                • Gość: lola Re: do loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 17:36
                  Mam prosbe, abys naprawde mnie nie załowała, bo nie masz absolutnie powodu.
                  Twoja widac zasada jest umoralnianie wszystkich wkoło, panno PORZADNA.Przeciez
                  moje dziecko równiez nosi nazwisko po swoim tatusiu, wiec jaka róznica w tym
                  wzgledzie?Tłumaczyc kolezankom?Gdzie ty w ogóle mieszkasz i z jakim
                  ciemnogrodem sie zadajesz?
                  Za bardzo przejmujesz sie opinia społeczna skoro cie obchodzi przede wszystkim
                  zdanie innych, takze jak piszesz musiałas obwieszczac swiatu ze za maz
                  wychodzisz.Nigdy nie chciałabym byc kims takim, dlatego zyje inaczej, dzieki
                  Bogu.
                  Nie mozesz strawic, ze ludzie zyja sobie szczesliwie bez tych wszystkich
                  ceremonii?twój sposób na zycie jest najwłasciwszy?
                  Jak ja lubie takich ortodoksów!
                  • Gość: moboj Re: do loli IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 18:23
                    Gość portalu: lola napisał(a):

                    > Mam prosbe, abys naprawde mnie nie załowała, bo nie masz absolutnie powodu.
                    > Twoja widac zasada jest umoralnianie wszystkich wkoło, panno
                    PORZADNA.Przeciez
                    > moje dziecko równiez nosi nazwisko po swoim tatusiu, wiec jaka róznica w tym
                    > wzgledzie?Tłumaczyc kolezankom?Gdzie ty w ogóle mieszkasz i z jakim
                    > ciemnogrodem sie zadajesz?
                    > Za bardzo przejmujesz sie opinia społeczna skoro cie obchodzi przede
                    wszystkim
                    > zdanie innych, takze jak piszesz musiałas obwieszczac swiatu ze za maz
                    > wychodzisz.Nigdy nie chciałabym byc kims takim, dlatego zyje inaczej, dzieki
                    > Bogu.
                    > Nie mozesz strawic, ze ludzie zyja sobie szczesliwie bez tych wszystkich
                    > ceremonii?twój sposób na zycie jest najwłasciwszy?
                    > Jak ja lubie takich ortodoksów!

                    podpisuję się, Lolu, pod twoim postem obiema rękami. moje dziecko będzie nosić
                    nazwisko swojego ojca, ja zostanę przy swoim (nawet gdybym wzięła slub to i
                    tak zostałabym przy swoim nazwisku, bo w Polsce tylko moja rodzina nosi
                    takie) . nie ma potrzeby obwieszczania niczego całemu światu, nie mam też
                    potrzeby ani ochoty tłumaczenia się ludziom zze sposobu, w jaki zyję i mam
                    nadzieję, ze w takiej samej niezalezności wychowam własne dziecko. pochodzę z
                    małej miejscowości i zawsze doskwierało mi to, ze wszyscy o wszystkich
                    wszystko wiedzą. ja w taki sposób nie chcę żyć, nie obchodzi mnie zdanie
                    obcych mi ludzi, sąsiadów czy pań z kółka różańcowego albo z ławki pod moim
                    blokiem. nigdy się takimi pierdołami nie przejmowałam i dobrze na tym wyszłam.
                    cenię sobie swoją niezależność i niech tak zostanie.
                    nie wiem dlaczego życie bez ślubu jest od razu zyciem bez zasad. to opinia
                    Ady. napisałabym, ze się oczywiście z tym nie zgadzam, ale zaraz zostanie mi
                    to poczytane za agresję. owszem, nie mam ślubu, ale to nie znaczy, ze żyję bez
                    zasad. wręcz przeciwnie.
                  • Gość: ada Re: do loli IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 20:38
                    Przeczytaj ip a dowiesz sie z jakiego miasta pochodzę.Duze nie?
                    Jestem dumna.Mam poukladane,szczesliwe zycie,a takich osob jak ciebie naprawde
                    mi zal,bo mam takich znajomych i wlasnie oni nie są szczęsliwi(zona chce slubu
                    mąż nie)
                    Cieszę sie ,ze moglam doprowadzic Cię do wyrazenia tak ekspresywnej
                    wypowiedzi.Twoje zdenerwowanie widac od razu.Jak widac masz z tym problem(ze
                    masz faceta,a nie męza).I te Twoje brak jakichkolwiek zasad..
                    Wiesz jak sie nazywa taki czlowiek bez zasad?-bez wartosci.
                    Powodzenia.I nie odpowiadaj na moj list lolu,bo szkoda Twoich nerwow.
                    • Gość: lola Re: do loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 20:52
                      Owszem odpowiem.Załosna jestes.I jestes kolejnym argumentem orzeciw slubom, bo
                      widze kto je zawiera.
                    • Gość: moboj Re: do ady IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 22:31
                      wiesz, Ado, nie uważam, zeby moje życie nie miało wartości, jestem z moim
                      mężczyzną już bardzo długo. żyjemy sobie w zgodzie, bardzo sobie ufamy,
                      szanujemy się. mój facet to mój najdroższy przyjaciel, któremu mogę powierzyć
                      wszystkie moje tajemnice. bardzo się kochamy i oboje nigdy nie chcielibyśmy
                      być z kimś innym. jesteśmy sobie wierni, chcemy byc ze sobą do końca życia.
                      mieliśmy okazję sprawdzić się w wielu sytuacjach, w jakich wiele małżeństw się
                      nie sprawdziło. czy to co tu napisałam bardzo różni mnie od Ciebie? nie sądzę.
                      mieszkamy razem, mamy wiele wspólnych rzeczy: począwszy od ekspresu do kawy
                      skończywszy na kontach w banku i samochodzie. oboje jesteśmy szczęśliwi i
                      bardzo, bardzo się kochamy. i mnie od ciebie różni tylko to, że ja nie chcę
                      stanąć przed ołtarzem, bo przez 25 lat mojego życia miałam okazję zobaczyć, że
                      małżeństwo to nie zawsze recepta na wszystko, że ślub to nie jest gwarancja
                      szczęscia, wierności i wszelkiej pomyślności w życiu.
                      więc Ado - zanim zaczniesz tak potępiać wszystkich w czambuł, zanim napiszesz,
                      że każdy kto żyje inaczej niż Ty wiedzie życie bez wartości to zastanów sie
                      dobrze. ty masz ślub i życzę Ci szczęscia, ja ślubu nie chcę brać, bo czuję
                      wyjątkową odrazę do tej instytucji i też jestem szczęsliwa. nie możesz tak po
                      prostu popatrzeć życzliwym okiem na tych, którzy zyją inaczej niż Ty?
                    • Gość: lola Re: do loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 23:46
                      Gość portalu: ada napisał(a):

                      > Przeczytaj ip a dowiesz sie z jakiego miasta pochodzę.Duze nie?

                      Tym bardziej sie dziwie.

                      > Jestem dumna.Mam poukladane,szczesliwe zycie,a takich osob jak ciebie
                      naprawde
                      > mi zal,bo mam takich znajomych i wlasnie oni nie są szczęsliwi(zona chce
                      slubu
                      > mąż nie)

                      Wybacz, ale na podstawie 1 pary oceniasz wszystkich? Wiec jak mój sasiad bije
                      swoją zone to mam rozumiec ze twój maz bije ciebie? Bo przeciez w obu
                      przypadkach zyjecie tak samo- jako malzenstwo.
                      Po drugie u mnie wybór jest obustronny, u twoich znajomych nie.

                      > Cieszę sie ,ze moglam doprowadzic Cię do wyrazenia tak ekspresywnej
                      > wypowiedzi.Twoje zdenerwowanie widac od razu.
                      Hmm, to raczej jeden z moich łagodniejszych postów, nie wiesz co znaczy gdy
                      sie zdenerwuje.

                      Jak widac masz z tym problem(ze
                      > masz faceta,a nie męza).

                      Nie mam MEZA slubnego z własnego wyboru, wiec chyba nie jest mi z tego powodu
                      ciezko?

                      I te Twoje brak jakichkolwiek zasad..
                      Ale jakich zasad, wytłumacz prosze, bo nijak nie wiem o co ci chodzi.

                      > Wiesz jak sie nazywa taki czlowiek bez zasad?-bez wartosci.

                      No jak sie nazywa taki człowiek ja ja, zyjacy bez slubu, no jak? Prosze napisz
                      zebym wiedziała bo zyje w głebokiej nieswiadomosci.

                      > Powodzenia.I nie odpowiadaj na moj list lolu,bo szkoda Twoich nerwow.

                      Odpowiem jak najbardziej, moje nerwy sa w porzadku, natomiast nie wiem czy ty
                      dobrze sie czujesz zionąc takim jadem.



                    • Gość: moboj Re: do ady po raz drugi IP: *.magma / 192.168.4.* 16.10.03, 00:07
                      Gość portalu: ada napisał(a):

                      > Przeczytaj ip a dowiesz sie z jakiego miasta pochodzę.Duze nie?
                      > Jestem dumna.Mam poukladane,szczesliwe zycie,a takich osob jak ciebie
                      naprawde
                      > mi zal,bo mam takich znajomych i wlasnie oni nie są szczęsliwi(zona chce
                      slubu
                      > mąż nie)

                      i wszystkich oceniasz miarą swoich znjomych? ten jeden związek sprawia, że
                      wszystkie inne tez są takie? to skoro mój ojciec lubi sobie wypić i ma kobitke
                      na boku to twój mąż też jest taki, tak? no sama przyznasz, ze to dobra
                      analogia...

                      > Cieszę sie ,ze moglam doprowadzic Cię do wyrazenia tak ekspresywnej
                      > wypowiedzi.Twoje zdenerwowanie widac od razu.Jak widac masz z tym problem(ze
                      > masz faceta,a nie męza).I te Twoje brak jakichkolwiek zasad..
                      > Wiesz jak sie nazywa taki czlowiek bez zasad?-bez wartosci.

                      Ty naprawdę sądzisz, że godzinka spędzona przed obliczem księdza lub kwadrans
                      w USC czyni człowieka lepszym? a brak tej godzinki od razu sprawia, że
                      czlowiek staje się zwierzęciem bez zasad? przesadzasz i to mocno. o jakie
                      zasady Ci chodzi? ja i mój partner kochamy się, nie mamy na boku kochanków/
                      kochanek, nie kradniemy, nie plotkujemy, nikogo nie zamordowaliśmy. to o jakie
                      zasady Ci chodzi. liczę na poważną odpowiedź z twojej strony.
    • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 13.10.03, 11:01
      Popieram Moniorka, konkubinat to dla kobiety układ w którym ma wszystkie
      obowiązki żony a żadnych z jej przywilejów, tezę potwierdzam własnym
      doświadczeniem. Byłam w klasycznym konkubinacie przez 3 lata i kiedy pan
      wymienił mnie na inny model przeżywałam to tak jak porzuceni ludzie przeżywają
      rozwód.W konkubinacie trzeba podejmować podobne decyzje jak w małżeństwie:
      dzielić kasę, robić zakupy, urządzać mieszkanie, sprzątać, prać, gotować itd.
      To naprawdę nie jest sielankowy układ dwóch wolnych elektoronów.
      Małżeństwo nie chroni przed rozstaniem ale daje większe poczucie bezpieczeństwa
      (może i złudne) że do tego rozstania nie dojdzie, że związek będzie trwały. Co
      do podziału wspólnie kupionych rzeczy w trakcie trwania konkubinatu to naprawdę
      bywa dramatycznie. Moją koleżankę facet po 6 latach zostawił w 4 gołych
      ścianach, uznając, że wszystko co kupili wspólnie należy do niego.
      Co do rzekomej wolności: czy ma ona polegać na prawie do spotykania się i
      sypiania z innymi? Przecież to bzdura, bo jeśli kogoś kochasz, a zakładam, że
      pary żyjące w konkubinatach jednak się kochają, to nie chcesz się dzielić.
    • Gość: ida Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.mysiar.net / 192.168.1.* 13.10.03, 11:44
      Gdy miałam 20 lata tez tak myslałam - papier to tylko papier, a my to przeciez
      miłość i co takiemu USC do tego.
      Otóz minęło 10 lat i na pare spraw otworzyły mi się oczy, miedzy innymi na to,
      ze, jak słusznie juz tu ktos zauwazył, małżeństwo jest korzystniejszym układem
      dla kobiety niż konkubinat, przed wszystkim ze wzgledów prawnych. Kolezanka
      kiedys opowiedziała mi o historii "zza płotu" - para zyła w konkubinacie,
      dorabiali się żyły sobie wypruwajac - oboje, tyle, ze po kilku latach gdy
      mieli dom, samochód i jakies inne dobra, chłopak zginął w wypadku, kwestie
      spadkowe nie były uregulowane, bo zadne z nich o tym nie pomyslało. Rodzina
      chłopaka zabrała wszystko.
      I to jest spory problem, o którym fałszywy wstyd nie pozwala mówić - kwestie
      majatkowe. Zreszta małżeństwo tez, zdaje się, potrafi byc niebezpieczne,np.
      jesli kobieta ma sporo kasy, a nie spisała intercyzy to moze sie obudzic
      pewnego dnia ze znacznie uszczuplonym stanem posiadania.
      Poza tym - tzw. opinia publiczna; do tego, ze na wsi pary zyjace na "kocia
      łapę" sa napietnowane, to juz się przyzwyczaiłam; jeszcze przez pewien czas
      zyłam w przekonaniu, ze w mieście jest inaczej. Dopóki się do niego nie
      przeprowadziłam... Osiedla, zwłaszcza te "wiekowe" zywo przypominaja
      mentalnościa wieś - kto, gdzie, z kim, kiedy, ile razy..."Pani kochana! Oni
      tam na "kocia łapę" zyją! Że się przed Bogiem i ludźmi nie wstydzą! Ja to sie
      tej zdzirze nie kłaniam. A ona, bezczelna, jeszcze mi dzień dobry mówi!"
      Słyszałam ten tekst w windzie.
      I do tego jeszcze szkoła, urzędy itp..
    • lolyta Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 17:35
      Gość portalu: facet napisał(a):


      > Czy nie lepiej żyć sobie w wolnym związku,gdzie można się zawsze rozstac bez
      > żadnych zobowiązań?? Powiedzcie,KOBIETY, czemu tak wam się pali do
      > małżeństwa???Nie wolicie pozostać "wolne"??

      A co to znaczy, przepraszam "pozostac wolne"? Ze mieszkam z facetem ale moge
      sypiac z kim chce? czy cos jeszcze?
      Co do "rozstania bez zobowiazan" - to jest jakas totalna bzdura, ktora moze
      funkcjonowac wsrod ubogich studentow mieszkajacych w akademiku ktorzy niczego
      (dzieci ani majatku) sie jeszcze nie dorobili.

      A dlaczego ja bym uciekala przed facetem ktory unika slubu? Proste jak drut:
      jesli on sam sobie nie ufa na tyle zeby oficjalnie i pod przysiega przyjac na
      barki takie zobowiazanie jakim jest rodzina i che bycia z kims na dobre I NA
      ZLE, to tym bardziej ja mu nie zaufam.
    • j_u Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 13.10.03, 18:23
      Bedac w konkubinacie nie pozostaje sie wolnym i nie ma rozstan bez zobowiazan.
      Jest cala masa zobowiazan i trudnych spraw do rozwiazania, majatkowych, czasem
      sa dzieci, czasem jeszcze cos juz nie wiem co. Przy rozstaniu ma sie tylko
      jeden problem mniej, chociaz istotny w naszych warunkach: pojsc do sadu i sie
      rozwiesc.


      Gość portalu: facet napisał(a):

      > CZemu aż tak boicie się ,że zostaniecie starymi pannami,czemu tak szybko
      > chcecie się pakować w małżeństwo.?toż to same kłopoty....
      > Jak ludzie sie kochają,to po prostu są ze sobą.Nie muszą się żenić.(chyba że
      > jacys skrajni katolicy którzy się żenią żeby pójść z czystym sumieniem do
      > łóżka i się pobzykać)Tym bardziej że głupi papierek niczego nie zmienia.Jak
      > ktos chce zdradzać to i tak będzie.
      > A w wypadku rozpadu związku -same kłopoty z rozwodem itp.
      > Czy nie lepiej żyć sobie w wolnym związku,gdzie można się zawsze rozstac bez
      > żadnych zobowiązań?? Powiedzcie,KOBIETY, czemu tak wam się pali do
      > małżeństwa???Nie wolicie pozostać "wolne"??
      • Gość: nelka Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 22:40
        Gość portalu: facet napisał(a):
        >
        > CZemu aż tak boicie się ,że zostaniecie starymi pannami,czemu tak szybko
        > chcecie się pakować w małżeństwo.?

        Otóż facecie, mój chłopak po pół roku znajomości zaczął przebąkiwać coś o
        ślubie, podczas gdy ja traktowałam to jako żarty, które najchętniej odsunęłabym
        jak najdalej. Wiem, że są dziewczyny, dla których jedynym celem w życiu jest
        złapanie męża i które w każdym poznanym facecie widzą TEGO JEDYNEGO, z którym
        widzą już siebie przed ołtarzem w sukni białej...., ale nie uogólniaj. Są
        mężczyźni, którzy dążą do ślubu bardziej niż kobiety (może po prostu dorośli do
        tej decyzji - w przeciwieństwie do ciebie). Mój mężczyzna twierdzi, że ja
        jestem już tą JEDYNĄ i on nie widzi w swoim życiu kogoś innego, a małżeństwo
        jest dla niego upieczętowaniem miłości. Mija czas, a on dalej uparcie tkwi w
        przekonaniu, że chce mnie za żonę, a ja dalej nie wiem, co robić (przyjęłam
        pierścionek, ale ślub to na razie dla mnie odległa perspektywa. Nie twierdzę,
        że nigdy nie chcę wyjść za mąż, ale to jeszcze nie mój czas - więc chyba i ja
        jeszcze nie dorosłam).Nie widzę w małżeństwie nic złego, ale do tej decyzji
        trzeba naprawdę dojrzeć - sama nie lubię panienek, którym tylko welon w głowie,
        ale twoje rozumowanie jest krzywdzące i chyba sam nie wiesz, co piszesz.
        Zgadzam się z przedmówcami, że konkubinat nie różni się wiele od małżeństwa w
        sensie zaangażowania w związek, rozstanie w jednym i drugim przypadku jest
        bolesne. Wydaje mi się, że Ty tak naprawdę nie wiesz jeszcze co to znaczy być w
        takim związku, który spełnia wszystkie twoje oczekiwania. Nie zdziwiłabym się,
        gdybyś po poznaniu kobiety twoich marzeń, sam nie zaczął myśleć o małżeństwie:))

    • tralalumpek Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? ... 13.10.03, 23:31
      wcale się nie spieszyłam, szłam całkiem spokojnym dostojnym krokiem
      w długiej sukni trudno sie spieszyć
      • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 00:19
        A pamietasz Fraszynską jak w Killerze galopowała do ołtarza?Tylko chyba ta jej
        sukienka nie była długa...To chyba takie panie załozyciel watku miał na mysli.
    • Gość: A77 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.chello.pl 14.10.03, 01:32
      Wiesz, facet, jestem z moim chłopakiem (hi hi, ma 32 lata) od lat pięciu, o
      ślubie zaczęłam mówić jakieś pół roku temu. I co usłyszałam? Że jest fajnie tak
      jak jest, że jestem wolna i że się przytulamy nie z obowiązku, tylko dlatego,
      że chcemy. A ja mam dość. Bo nie czuję się w mieszkaniu mojego konkubenta jak u
      siebie - bo jestem NIKIM, nie mam prawa stawiać żadnych warunków i muszę się do
      niego dostosować. A z tą sławetną wolnością jest tak, że od roku nie byłam w
      kinie, bo on nie chce łazić, nie pozwala mi chodzić na imprezy z ludźmi z pracy
      (grozi, że jak będę za często wychodzić, to zerwie), a wszystkie moje koleżanki
      wg niego to kretynki, z którymi niewarto spędzać czas. Jestem na siebie zła, że
      tak bardzo go kocham, nie potrafię odejść. Gdybym była żoną, widziałabym jakiś
      sens mojej egzystencji, mogłabym coś planować, nie obawiając się, że w każdej
      chwili mogę wylecieć na bruk. A tak czuję się zawieszona w przestrzeni, bo po
      zakończeniu związku po 5 latach zostanę z niczym, z rozwaloną psychiką i na
      dodatek bez żadnych praw (choćby majątkowych). Zmarnowany czas...
      • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 10:31
        Ty chyba źle wybrałas faceta.Co to znaczy, ze nie mozesz tego i tamtego? A po
        slubie bys mogła? Zastanów sie najpierw czy faktycznie chcesz spedzic zycie z
        ta osobą.Przeciez z tego co piszesz to despota, po slubie bedzie tak samo, ty
        czujac sie pewniej zaczniesz sie "stawiac", stad szybka droga do rozwodu.I co
        zyskasz, i tak majątek przedslubny nie bedzie twój, moze jedynie alimenty na
        siebie, załosne.
        Nie widzisz sensu egzystencji nie bedac czyjąs zona?
        • Gość: A77 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.chello.pl 14.10.03, 11:56
          Eee, chyba się źle wyraziłam. Chodziło mi bardziej o jakiś cel, jakieś
          zapewnienie, że będziemy budować coś razem, a nie tak jak teraz - żyjemy z dnia
          na dzień, ja w ciągłym strachu, że wywali mnie z domu. Bardzo boję się
          przyszłości. Dla mnie to, że nie chce się ze mnąa ożenić oznacza, że nie jest
          przekonany, że chce być ze mną, a ten związek to takie miłe spędzanie czasu.
          Jest fajnie, bo to on dyktuje warunki, ostatnio usłyszałam, że to jego
          mieszkanie i to on będzie decydował, co się tu będzie działo (chodziło o
          nieoczekiwane wizyty jego rodziny mieszkającej w tym samym mieście). On nie
          traktuje mnie jak swojej rodziny. I o to mi chodzi, ja chcę czuć, że mam
          rodzinę, która daje jakieś poczucie identyfikacji, przynależności, on uważa, że
          to pierdoły i romantyczne bzdury.
          Generalnie on nie jest despotą, tylko ja mam taki paskudny charakter, że się
          podporządkowuję i jak ognia unikam różnych konfliktów, więc sama przestałam
          wychodzić, bo widziałam, że jemu to się nie podoba...
          • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 12:46
            > Generalnie on nie jest despotą, tylko ja mam taki paskudny charakter, że się
            > podporządkowuję i jak ognia unikam różnych konfliktów, więc sama przestałam
            > wychodzić, bo widziałam, że jemu to się nie podoba...
            I on to wyczuwa.TO musisz zmienic, kompromisy ok, ale podporzadkowanie sie na
            dłuzszą mete doprowadzi do konfliktów.Taka osoba nie jest szanowana, partner
            moze jej ciosac kołki na głowie, sam robi co chce, partnerce czegos tam
            zabrania.Wiem o czym piszesz bo sama nie cierpie starc, awantur, ale... z
            biegiem czasu i tego sie nauczyłam.
            Ma przewage bo to jego mieszkanie.Wiesz co ja kiedys zrobiłam? Po takim
            własnie postawieniu sprawy(to ja tu rzadze) spakowałam wszysciutke osobiste
            rzeczy co do jednej, zamówiłam przewóz i pojechałam z dobytkiem do mamy-
            stwierdziłam ze nie dam sie tak ponizac i wole odejsc(choc oczywiscie
            zakładałam ze bedzie chciał mojego powrotu)- mój facet przyjechał spanikowany
            po 10 min. wtargania worów do mojego rodzinnego domu, nie mógł uwierzyc ze cos
            takiego zrobiłam, zbaraniał.Od tej pory mineło kilka lat i nie usłyszałam juz
            nic na temat- "to moje".
            Wiesz, przede wszystkim zastanów sie czy was naprawde łączy obopólna miłosc,
            czy tylko ty jestes zaangazowana, wiem ze strach, ale jezeli ta jego miłosc
            nie jest taka jak powinna to on z tobą sie nie ozeni, ty bedziesz tracic czas
            (jesli planujesz dziecko to upływ czasu tez ma znaczenie).Powiedz mu to co
            czujesz, ze jestes niepewna swojej przyszłosci, ze watpisz w jego uczucia,
            zobacz co powie.I to zdanie ze nie traktuje cie jak swojej rodziny- to nie
            jest normalne, naprawde.Mozna nie miec slubu a byc jej pełnoprawnym członkiem,
            cos tu jest nie tak.I naprawde zastanowiłabym sie nad partnerem który tak
            traktuje swoja kobiete, brak slubu nic tu nie usprawiedliwia.
      • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 14.10.03, 18:35
        Gość portalu: A77 napisał(a):

        > Wiesz, facet, jestem z moim chłopakiem (hi hi, ma 32 lata) od lat pięciu, o
        > ślubie zaczęłam mówić jakieś pół roku temu. I co usłyszałam? Że jest fajnie
        tak
        >
        > jak jest, że jestem wolna i że się przytulamy nie z obowiązku, tylko
        dlatego,
        > że chcemy. A ja mam dość. Bo nie czuję się w mieszkaniu mojego konkubenta
        jak u
        >
        > siebie - bo jestem NIKIM, nie mam prawa stawiać żadnych warunków i muszę się
        do
        >
        > niego dostosować. A z tą sławetną wolnością jest tak, że od roku nie byłam w
        > kinie, bo on nie chce łazić, nie pozwala mi chodzić na imprezy z ludźmi z
        pracy
        >
        > (grozi, że jak będę za często wychodzić, to zerwie), a wszystkie moje
        koleżanki
        >
        > wg niego to kretynki, z którymi niewarto spędzać czas. Jestem na siebie zła,
        że
        >
        > tak bardzo go kocham, nie potrafię odejść. Gdybym była żoną, widziałabym
        jakiś
        > sens mojej egzystencji, mogłabym coś planować, nie obawiając się, że w
        każdej
        > chwili mogę wylecieć na bruk. A tak czuję się zawieszona w przestrzeni, bo
        po
        > zakończeniu związku po 5 latach zostanę z niczym, z rozwaloną psychiką i na
        > dodatek bez żadnych praw (choćby majątkowych). Zmarnowany czas...

        witaj. przyznam się, że Twój post mnie zaszokował:( zawsze mi się wydawało, ze
        kobieta i mężczyzna będący ze sobą w związku (bez różnicy, czy to małżeństwo
        czy konkubinat) mają takie same prawa i obowiązki. nie daj sobie wmówić, zę
        jest inaczej. jesteś pewna, ze chciałabyś zostać żoną człowieka, który
        odizolował Cię od całego świata, od twoich koleżanek? popatrz sama, co
        napisałaś: "NIE MAM PRAWA stawiać warunków, MUSZĘ DOSTOSOWAĆ SIĘ do niego, od
        roku nie byłam w kinie, BO ON NIE CHCE, ZABRANIA mi spotkań z ludźmi z pracy,
        GROZI ZERWANIEM, NIE MOGĘ spotykać się z koleżankami...". uważasz, ze jak
        zostaniesz jego żoną to będzie Ci to łatwiej znieść? że może on się zmieni?
        wydaje mi się, ze czujesz się zniewolona i zastraszona - "wylecieć na bruk"...
        szkoda gadać. jesli twój facet już teraz cię traktuje jak swoją własność to to
        się nie zmieni. uciekaj póki czas.
        PS. mam nadzieję, ze nie poczujesz się urażona moim postem.
        • Gość: A77 Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.chello.pl 14.10.03, 23:51
          Moboj, skąd Ci przyszło do głowy, że poczuję się urażona! Daj spokój, mówisz po
          prostu mądre rzeczy... Ja rzeczywiście czuję się zniewolona, bo już
          podświadomie wyczuwam, czego nie robić, żeby się nie wkurzał. I zastraszona
          tym, że mnie zostawi. To jest jakieś patologiczne uzależnienie, ja nie potrafię
          sobie wyobrazić, że nie jestem z nim. Lola opisywała, że wyniosła się do matki
          i jej facet się tego wystraszył. U mnie sytuacja wygląda w ten sposób, że ja
          mam nie najlepszy kontakt z mamą (ciągle mnie kontroluje, ja wręcz przed nią
          uciekłam do mojego faceta), dla niej moje zerwanie z nim to byłby największy
          tryumf życiowy, mogłaby znowu powiedzieć: Ja wiedziałam, że tak będzie!
          Małżeństwo to byłby też dla niej znak, że nie może się wtrącać w moje sprawy,
          bo mam swoją rodzinę i muszę o nią dbać.
          • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 08:54
            Gość portalu: A77 napisał(a):


            > Małżeństwo to byłby też dla niej znak, że nie może się wtrącać w moje
            sprawy,
            > bo mam swoją rodzinę i muszę o nią dbać.

            naprawdę chcesz spędzić całe życie w ten sposób? zrobisz na złość sobie, a nie
            swojej mamie. pozdrawiam:)
    • Gość: doku Aleś Ty głupi. Po ślubie nie musi już pracować IP: *.mofnet.gov.pl 14.10.03, 12:36
      Gość portalu: facet napisał(a):

      > głupi papierek niczego nie zmienia.

      zmienia głuptasku
    • mamalgosia Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 14.10.03, 12:44
      dobrze, że "wolne" napisałeś w cudzysłowiu
    • pajdeczka Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 15.10.03, 09:04
      Gość portalu: facet napisał(a):
      Czy nie lepiej żyć sobie w wolnym związku,gdzie można się zawsze rozstac bez
      > żadnych zobowiązań??

      Te "zobowiązania" najbardziej spędzają Wam, mężczyznom, sen z powiek. Nic więc
      dziwnego, że to właśnie Facet,a nie kobieta, założył taki wątek. Pobyć sobie
      parę lat z panienką, po drodze machnąć jej dzieciaka, a potem, już znudzony,
      znaleźć sobie nowy, świeży obiekt pożądania.
      Taka jest twoja filozofia życiowa?
      • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 20:54
        Bingo Pajda. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni inaczej traktują żony a
        inaczej konkubiny: z żoną muszą się jakoś liczyć, dostosowywać, nie mogą sobie
        pozwolić na szantaż emocjonalny pt. "jak tak, to może się rozstańmy".Pomijam
        przypadki patologiczne typu facet bije, zdradza, chla. Jeśli ktoś jest
        szczęśliwy w konkubinacie ok. pod warunkiem, że to świadomy wybór obu stron a
        nie narzucona przez faceta decyzja, która ona ma nadzieję zmienić.
        • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 20:59
          To czemu tak wielu mezów ma swoje zony za nic?Wystarczy poczytac pare wątków-
          nie interesuje sie domem, nie daje mi pieniedzy, ma rodzine gdzies i takie
          tam.Licza sie z zonami?Akurat. Powie jej zeby cicho siedziała i tyle.
          • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 21:05
            Lola mam znajomych w określonym kręgu towarzyskim w którym kobiety są po
            studiach, pracują, nie mają jeszcze dzieci a mężczyźni nie są nastawieni na
            realizowanie tradycyjnego podziału ról. Oczywiście z czasem to się może
            zmienić, nic nie jest wykluczone. Zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją (i to
            niemało) przypadki o jakich wspominasz ale równie wiele pobić, zdrad,
            pomiatania ma miejsce w konkubinatach (tu również odsyłam do licznych wątków na
            różnych forach).
            • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 21:18
              Zatem nie ma znaczenia rodzaj zwiazku.
              • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 21:23
                Ma. Moją przyjaciółkę mieszkającą z facetem tenże facet INFORMOWAŁ, że umówił
                się na rajd motocyklowy z kolegami, po ślubie zaczął się jej PYTAĆ czy może się
                umówić i czy nie będzie jej to przeszkadzało. To łopatologiczny przykład ale
                generalnie różnica jest intuicyjnie wyczuwalna.
                Pozostańmy przy swoich zdaniach; ja uważam, że jest różnica między konkubinatem
                a małżeństwem i wolę tę drugą opcję, Ty uważasz inaczej. Nie mam zamiaru Cię
                przekonywać, dyskusja zaczęła się od męskiego pytania i uogólnienia dlaczego
                kobietom (w domyśle wszystkim) spieszy się do ślubu.
                • Gość: lola Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 21:48
                  I ta metamorfoza nastapiła po slubie dopiero?
                  Ja i bez slubu (takze mój facet) tak robimy.
                • Gość: dora Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.pl / 10.0.15.* 15.10.03, 22:01
                  no wlasnie, i jak to jest z tym pytaniem sie bo szczerze mowiac bardziej mnie
                  to interesuje niz wychodzenie za maz. przynajmniej narazie.
                  czy to znaczy ze po slubie mozna komus na cos niepozwolic czy gdzies go/jej nie
                  puscic? czy jednoczesnie z zawarciem umowy malzeniskiej tracimy wolnosc i
                  niezaleznosc-musimy pytac o pozwolenie?
                  z drugiej strony i moim zdaniem jesli z kims jestes to liczysz sie z jego
                  uczuciami i ZAWSZE bierzesz pod uwage co ta druga osoba bedzie w danej sytuacji
                  czula. a poniewaz ci na niej/nim zalezy to starasz sie go nie wkurzac i nie
                  ranic np naglymi wyjazdami na rajdy samochodowe.
                  • Gość: lola Re: do dory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 22:16
                    Generalnie ja swojemu facetowi niczego nie zabraniam.Bo niby dlaczego nie ma
                    pójsc na mecz, rajd, czy co tam lubi? Tak samo ja chadzam sobie do kina bez
                    niego, bo jego interesuja inne filmy.Nawet na imprezy zdarza sie chadzamy
                    oddzielnie.I to mnie bardzo cieszy, ze nie musimy wszystkiego razem, ze jedno
                    nie pilnuje drugiego.Przegieciem jest natomiast zmiana wczesniej uzgodnionych
                    planów i z tym nalezy walczyc.
                    Ale znam osoby, które sie obrazaja jak druga połówka chce spedzic czas
                    oddzielnie, tak jakby oznaczało to słabsze uczucia czy jak?
                    • Gość: Triss Merigold Re: do dory IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 22:42
                      Lola czy zastanawialaś się na psychologicznym uzasadnieniem większej trwałości
                      małżeństwa? Składa się publiczną obietnicę (nieważne w USC czy kościele) i
                      trzeba mieć poważne powody, żeby ją złamać - nie wystarczy kaprys, znudzenie
                      czy kłótnia. Rozpad konkubinatu z powyższych powodów nie dziwi, w przypadku
                      małżeństwa trzeba się liczyć z presją rodziny, otoczenia, problemami prawnymi.
                      To nieco studzi zapalczywe pary.
                      Podział majątku po ślubie i po konkubinacie - zupełnie inna pozycja kobiety w
                      obu układach. Jeśli rozpad małżeństwa spowoduje duże pogorszenie się sytuacji
                      ex małżonka (wyobraź sobie chorą, starszą kobietę, która nie pracowała), druga
                      strona jest zobowiązana do alimentowania, w konkubinacie nie może mieć żadnych
                      roszczeń.
                      Generalnie uważam, że kobieta jest w dużo gorszej sytuacji w konkubinacie bo
                      nie ma żadnego wsparcia ze strony prawa a te same obowiązki co żona.
                      • Gość: lola Re: do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 23:09
                        Moge mówic tylko o swoich doswiadczeniach.Otóz ja i mój partner tworzymy
                        rodzine, mamy dziecko, jestesmy pełnoprawnymi członkami naszych rodzin, ja
                        funkcjonuje jako zona, on jako maz.Gdyby mnie zostawił spotkałoby sie to z
                        ostracyzmem ze strony jego licznej, zzytej rodziny, a jego matka byłaby
                        pierwsza, by go potepic.Dlatego nie ma mowy o rozstaniu szybkim, bez
                        konsekwencji.Tak ze ta presja istnieje.
                        Co do alimentów, to przyznam ze dla mnie jest to sprawa dyskusyjna, wiem ze
                        jest takie prawo, ale ja nawet zona bedąc wolałabym suchy chleb jesc niz
                        scigac faceta o alimenty(moja matka która jest tak samo winna rozpadu
                        małzenstwa jak mój ojciec o takie alimenty wystapiła i spotkała ja z mojej
                        strony ostra reakcja- moralnie rzecz rozpatrując nie powinna dostac nic).
                        Jesli chodzi o majatek to nalezy nabywac go na wspólwłasnosc.Mój facet
                        sporzadził takze testament.To na wypadek smierci.Kluczem jest czy kobieta
                        finansowo jest w stanie sie utrzymac, pracowac zawodowo, wtedy ma za co zyc i
                        nie musi polegac tylko na konkubencie.Pozostawanie w roli kury domowej(nie
                        obrazajac nikogo) całe zycie nie jest najlepszym rozwiazaniem w konkubinacie.
                        Kiedy byłam na studiach, nie miałam prócz stypendium zadnych dochodów mój
                        partner mnie utrzymywał, choc przeciez nie musiał.Nigdy mi tego nie
                        wypominał.Wszystkie pieniądze przynosi do domu, sa w mojej dyspozycji. Ufamy
                        sobie i to jest klucz.
                        Obowiazki mam ja i ma on.Przciez mógłby mi powiedziec, ze nie bedzie na mnie
                        płacił, bo prawo go do tego nie obliguje.
                        • Gość: moboj Re: do Triss IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 23:27
                          popieram to, co napisała Lola w całej rozciągłości.
                          a co do spraw majątkowych: można zostać bez niczego nawet w małżeństwie - znam
                          to z doświadczenia niestety.
        • Gość: moboj Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 22:38
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > pod warunkiem, że to świadomy wybór obu stron a
          > nie narzucona przez faceta decyzja, która ona ma nadzieję zmienić.

          a czemu panuje taki stereotyp, że to facet nalega na taki związek? u mnie było
          odwrotnie...
          • Gość: Triss Merigold Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 22:46
            To nie stereotyp. Częściej kobieta świadomie lub nie dąży do większego poczucia
            bezpieczeństwa własnego i przyszłych dzieci. Takie sytuacje jak Twoja są
            rzadsze.
            • moniorek1 Najgorsze sa takie.... 15.10.03, 22:59
              panny,ktore nie majac jeszcze kandydata maja juz zaplanowane jak bedzie
              wygladal ich slub.Potem jak znajda bylejakiego goscia to pra do tego slubu
              jakby im sie palilo wbrew zdrowemu rozsadkowi.
              Najfajniej ukazuje to film pt."Very bad things" z cameron diaz w roli glownej.
              Niestety nie wiem jaki jest polski tyt.tego filmu ,ale polecam go
              wszystkim ,ktorzy nie widzieli. Dla jednych powinien byc przestroga dla
              drugich bedzie dobra zabawa (nie zalecam dla dzieci ponizej 13 lat).
    • Gość: Facet TO CO PISZECIE TO PRAWDA ALE... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 23:12
      W większości Waszych wątków o konkubinacie przejawia się wątek DZIECKO.A czy w
      ogóle jakikolwiek zwiazek = dziecko???chyab nie
      Po drugie-jak ktos zauważył- w małżeństwie np.żona może trzymać faceta na
      siłę,podczas gdy on z różnych powodów chce rozwodu.W konkubinacie ten porblem
      odpada.A przecież żeby uniknąć spraw o podział majątku w sądzie można w czasie
      trwania związku przenieść np własność samochodu na konkubinę.I sprawa
      załatwiona.

      Ostatnia sprawa to fakt że w poniższym żarcie,który gdzies usłyszałem jest
      sporo prawdy:
      Stoją państwo młodzi przed ołtarzem.Pan młody myśli:No nareszczie pójdę z
      kumplami na wódkę.Kobieta:No wreszcie mogę się przestać odchudzać.

      Słowem uważam ze w konkubinacie cały czas trzeba zabiegać o partnera(co w
      małżeństwie odpada) i np po 10 latach konkubinatu para cały czas wie co to
      romantyczność,zwraca się do siebie per kochanie,skarbie,podczas gdy u pary 10
      lat po slubie może(nie musi) wyglądać to całkiem odwrotnie.
      • Gość: lola Re: TO CO PISZECIE TO PRAWDA ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 23:28
        > Słowem uważam ze w konkubinacie cały czas trzeba zabiegać o partnera(co w
        > małżeństwie odpada) i np po 10 latach konkubinatu para cały czas wie co to
        > romantyczność,zwraca się do siebie per kochanie,skarbie,podczas gdy u pary
        10
        > lat po slubie może(nie musi) wyglądać to całkiem odwrotnie.

        Eee, tu tez nie ma zaleznosci.Moze tak byc zarówno w małzenstwie jak i
        konkubinacie.Po wielu latach nie ma tego pozadania co na początku, nie bede
        tez ciagle sie spinac by byc seksowna, bo jak nie to mnie facet zostawi.Tez
        bywam chora, brzydka czasami, facet to samo.
        Najwazniejsze czy ktos chce zyc w rodzinie która zbudował, nie chce zmian, czy
        tez tych zmian pragnie.Chodzi takze o przyzwyczajenie.Po ilus tam latach
        wspólnego zycia ciezko jest zerwac, układac je na nowo, tak w małzenstwie jak
        i konkubinacie.Człowiek wrasta w rodzine i nie podejmuje sie pochopnie decyzji
        o rozstaniu.Jesli zas pozna kogos innego to nawet jak bedzie po slubie, to
        mimo zobowiazan te rodzine porzuci, gdyby tak nie było i ludzie baliby sie
        konsekwencji nie byłoby tylu rozwodów.
        Pisze o kilkuletnich konkubinatach, nie tych swiezych, bo wtedy rzeczywiscie
        ryzyko szybkiego rozstania jest duzo wieksze.ale znam i małzenstwa rozpadajace
        sie po roku.
        • Gość: fior Re: TO CO PISZECIE TO PRAWDA ALE... IP: 193.235.68.* 16.10.03, 08:44
          Mieszkajac od wielu lat w Szwecji, gdzie konkubinat jest rownoprawnym zwiazkiem
          akceptowanym ogolnie, widze jakie spustoszenie w zyciu tych ludzi to uczynilo.
          Malzenstwo uczy jednak pewnej odpowiedzialnosci a to, ze nie tak latwo jest sie
          rozstac powoduje jednak wieksza trwalosc zwiazkow. W modelu szwedzkim nie ma
          zadnej lojalnosci, zrownanie konkubinatu z malzenstwen spowodowalo, ze to
          ostatniew jest traktowane mniej powaznie i dlatego Szwecja przoduje w ilosci
          rozwodow. Pgolnie rzecz biorac, wydaje mi sie, ze dziala tu myslenia na na
          zasadzie "mnie ma byc dobrze" a cala reszta sie nie liczy. Sa calkowicie
          nieodpowiedzialni wobec swoich partnerow, wobec dzieci a co jest najbardziej
          obludne to ze przedstawiaja to jak cos bardzo dobrego, nowoczesnego i ze
          wszyscy sa t tego zadowoleni. Jest normalne, ze w niektorych malzenstwach po
          pewnym czasie osabnie wzajemna fascynacja czy nawet miolosc ale pozostaje
          jakies poczycie odpowiedzialnosci za druga osobe. Jak widzie, konkubinat to
          poczucie w wielu przypadkach calkowicie znosi. Oczywiscie sa przypadki bardzo
          dobrych nieformalnych zwiazkow, ale przewaza jednak opcja egocentryczna. >Poza
          tym w takich zwiazkach, jezeli dochodzi do rozstanoia to prawie zawsz strono
          przegrana jest kobieta. Ona jest juz starsza, ma dzieci na utrzymaniu nie tak
          latwo jest sie na nowo ustawic. W wiekszosci znanych mi polsko-szwedzkich
          malzenstawach niestety kobiety wyszly na tym barzdo zle -po pewnym czasie
          zostaly zostawione przez szwedow, i to czasami zupelnie bez srodkow do zycia.
          Tak wiec wynika, ze powszechnosc i zrownanie konkubinatu z malzenstwem oslabia
          pozycje tego ostatnioego. Bo ie zachodzi sytuacja w ktorej wzory zachowan z
          malzenstwa so przenoszone na konkubinat tylko odwrotnie. Chyba wg dawnej
          kopernikowskiej zasady, ze "pieniadz gorszy wypiera lepszy".
          • Gość: lola Re: do fior IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 11:19
            A jak konkubinat wyglada od strony prawnej? Jest uznawany czy nie? Jesli tak
            to jakie sa róznice pomiedzy małzenstwem a konkubinatem, napisz jesli sie
            orientujesz.
            • Gość: fior Re: do fior IP: 193.235.68.* 16.10.03, 15:23
              W zwecji prawie konkubinat jest prawie zrownany z malzenstwem. Prawie, ale
              jednak sa pewne roznice, ktore powoduja ze malzenstwo jest dla kobiety lepsze.
              W wiekszosci dobrych konkubinatow dochodzi jednak pozniej do oficjalnego
              malzenstwa - daje to kobiecie wieksze poczucie stabilnosi. Sa jakies roznice w
              rozliczaniu podatkowym, w dziedziczeniu pewnych rzeczy, ale sie w to nie
              wglebialem wiec dokladie nie moge odpowiedziec. Reasumujac mozna powiedziec, ze
              chociaz konkubinat jest prawnie dosc dobrze chroniony to jednak malzenstwo jest
              bardziej atrakcyjne. Jednak z tya uwaga co na poczatku: ten "relatywizm
              moralny" w Szwecji nota bene lansowany tez przez panstwo, bordzo oslabil wiezi
              rodzinne i miedzyludzkie. Ale takim spoleczenstwem jest latwiej kierowac. I
              chyba o to chodzilo.
    • Gość: pulcheriaa Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? IP: *.szczecin.pl 16.10.03, 13:04
      Nie bez powodu ta instytucja czy jak niektórzy wolą – sakrament, przetrwała
      wieki.
      Człowiek to taka istota, która żeby żyć godnie potrzebuje różnego rodzaju
      hamulców i ram. Małżeństwo ma nam przypominać po co żyjemy na tym świecie, choć
      moim zdaniem jak w reklamie Media Markt - „Nie dla idiotów”.
      Z drugiej strony w naszym społeczeństwie utrwalił się pogląd , że kobieta
      niezamężna to „stara panna z wyboru (nikt jej nie wybrał)”. Pewnie stąd ten
      ciąg. Ja bym dodała, że nie znalazła odpowiedniego faceta, bo w dzisiejszych
      czasach porządni goście to relikt.
      Jako mężatka, doskonale rozumiem facetów, dlaczego mają opory z ożenkiem: A to
      kasą trzeba się dzielić, za babkami nie oglądać, nie włóczyć sie kumplami po
      pubach, a jak nam się nie podoba, to zabieram zabawki i w długą, albo starej
      zapakować tobołek i niech spada.
      A taki „papierek” potrafi skłonić do refleksji nad swoim życiem i nie jeden
      związek uratować. Nie mam nic do nieformalnych związków jeśli jest to wybór
      obojga, bez poświęceń choć... pachnie mi to niechęcią do zaciągania zobowiązań,
      brania za kogoś odpowiedzialności i jakąś dziwną asekuracją.
      Nie rozumiem chęci życia w konkubinacie z kimś kogo kocham i dziele życie - co
      nie oznacza, że nie przyznaje komuś innemu prawa do wyboru własnej drogi.

      pozdrawiam
      • raszefka Re: czemu kobietom tak się śpieszy do ślubu??? 16.10.03, 20:52
        Zgadzam się z tym co napisałaś, prawdopodobnie ;) bo jestem panną
        Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka