atlantis75
14.10.03, 10:52
Drogie Panie i drodzy Panowie,
wiadomo, że człowiek bierze ślub z głową nabitą marzeniami i ze stupropcentowym
przekonaniem, że będzie kochał (i będzie kochany) do końca życia. Wiecie, że od
sierpnia jestem mężatką. Mam w sobie wielką wiarę, że moje małżeństwo oprze się
wszelkim wichurom, że będziemy się kochać tak samo za 10, 20, 30, 40 lat...
Na naszym weselu bawiła się moja dobra koleżanka, która 4 lata temu wyszła za
mąż. Wczoraj dowiedziałam się, że złożyła pozew o rozwód. Takich przykładów w
moim otoczeniu jest coraz więcej... Na palcach jednej ręki mogę policzyć udane
małżeństwa. Reszta jest ze sobą z przyzwyczajenia, wygodnictwa, z lenistwa, ze
względu na dzieci, ze strachu przed samotnością i zaczynaniem wszystkiego od
zera. Wiadomo, że powody takich postaw są różne. Nie chciałabym, żeby ten wątek
zamienił się w pesymistyczne biadolenie na temat mitu monogamii, ale w
optymistyczne recepty na udane małżeństwo :)
Jednocześnie proszę o szczere opinie. Jak to jest z Wami? Jak wyglądają Wasze
małżeństwa 10, 20, 30 lat po ślubie? Jaką macie receptę na udany związek?
Jak ewoluuje małżeństwo na przestrzeni lat? Na co należy się przygotować?
Będę wdzięczna jeżeli zechcecie zabrać głos w dyskusji.
Pozdrawiam. Atlantis :)