Dodaj do ulubionych

Jak postępować z mężem, który odszedł ?

IP: *.gw.ip.pl 17.10.03, 01:44
10 miesięcy temu mój mąż po 17 latach małżeństwa nie wócił do domu z
wycieczki z kochanką. Zakończyło to roczny okres udręki jaki obdarował mnie
i dzieci. Byłam wtedy w 5 miesiącu ciązy . Zamieszkał z kochanką, a do nas
wpadał na kawę, obiadki, po drobną pomoc. Tolerowałam to bo myślałam, że
zależy mu na kontaktach z dziećmi, ale coraz jaśniej widzę, że nic go nie
obchodzą. Teraz z kochanką ma także dziecko, więc "moje" przestały go już
zupełnie interesować- przez ostatnie 2 miesiące nie miał czasu z nimi się
spotkać. Do domu wpada, dzwoni , ale głownie użala się na swój los zawodowy,
brak pracy i pieniędzy ( ciekawe, że stać go na utrzymanie tamtego
mieszkania)głównie mówi o sobie. Mam tego dosc, ale nie wiem jak to przerwać-
chyba spóźniłam sięo te 10 miesięcy. Jak mam teraz ułożyć sobie z nim
kontakty? Jego odejście nadal mnie boli.
Obserwuj wątek
    • Gość: olciak Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: 212.244.180.* 17.10.03, 09:16
      strasznie Ci współczuję, ale z samego tego niewiele wyniknie. Czy czujesz, że
      poradzisz sobei z nim sama? Jesli tak, to składaj pozew rozwodowy i żadaj
      orzeczenia jego winy oraz alimentów na dzieci. Nie powinnaś go wpuszczać do
      domu tak, jakby tam nadal mieszkał - do pokoju dizeci, a jeśli nie ma ochoty,
      to wcale - koleny argument w sądzie. Nie masz obowiązku wysłuchiwać jego żali -
      to chore! - przecież skrzywdził Ciebie i dzieci porzucając Was!
      Jeśli mogę Ci jakoś pomóc, to daj zanć - moge np. napisać pozew, podpowiedzeć
      Ci gdzie go złożyć, jeśli jesteś w trudnej sytucjai to napisać o odstąpienie od
      pobrania wpisu tymczasowego - nic nie musiałabyś płacić przy składaniu pozwu.
      pozdrawiam!
      • emilya Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:20
        Tez bardzo współczuję, trafiłaś na wyjątkowo nieciekawego faceta. Rozwód to
        chyba faktycznie najlepsze rozwiązanie. Jesli chce utrzymać kontakt z dziećmi,
        to oczywiście żaden problem ale Ty nie pozwól sobie zawracać głowy. Przecież to
        on zawiódł na całej linii
        • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:23
          emilya napisała:

          > Tez bardzo współczuję, trafiłaś na wyjątkowo nieciekawego faceta. Rozwód to
          > chyba faktycznie najlepsze rozwiązanie. Jesli chce utrzymać kontakt z
          dziećmi,
          > to oczywiście żaden problem ale Ty nie pozwól sobie zawracać głowy. Przecież
          to
          >
          > on zawiódł na całej linii

          Trafia to się na grzyba w lesie, a na męża i ojca dzieci to się świadomie
          wybiera odpowiedniego mężczyznę. A jak się od początku nie układa to nie
          planuje się więcej dzieci niż jedno. Kobieby robią podstawowy błąd, próbują
          faceta zatrzymać "na dzieci".
    • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:20
      A ile masz z nim dzieci i dlaczego tak dużo?
      • ariel23 Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:51
        Tylko prosze nie napisz zaraz, ze sama jest sobie winna.

        pajdeczka napisała:

        > A ile masz z nim dzieci i dlaczego tak dużo?
        • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:54
          ariel23 napisała:

          > Tylko prosze nie napisz zaraz, ze sama jest sobie winna.
          >
          > pajdeczka napisała:
          >
          > > A ile masz z nim dzieci i dlaczego tak dużo?

          Właśnie już to napisałam, wyżej.
          • ariel23 Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:58
            No to przeoczylam.
            Ale autorka watku czasu juz nie cofnie, wiec pisanie, ze to jej wina chyba w
            zaden sposob jej nie pomoze.

            pajdeczka napisała:

            > ariel23 napisała:
            >
            > > Tylko prosze nie napisz zaraz, ze sama jest sobie winna.
            > >
            > > pajdeczka napisała:
            > >
            > > > A ile masz z nim dzieci i dlaczego tak dużo?
            >
            > Właśnie już to napisałam, wyżej.
            • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:02
              ariel23 napisała:

              > No to przeoczylam.
              > Ale autorka watku czasu juz nie cofnie, wiec pisanie, ze to jej wina chyba w
              > zaden sposob jej nie pomoze.
              >
              No nie pomoże. Ale sądząc po stażu małżeńskim można się domyślać, że jest
              kobietą dojrzałą, a więc powinna mieć już swoje przemyślenia na ten temat.
              Tymczasem ona szuka rady, zdziwiona tym co zaszło w jej życiu. Wynika z tego,
              że 16 lat pożycia z mężem było sielanką. Niczego nie rozumiem.
              > pajdeczka napisała:
              >
              > > ariel23 napisała:
              > >
              > > > Tylko prosze nie napisz zaraz, ze sama jest sobie winna.
              > > >
              > > > pajdeczka napisała:
              > > >
              > > > > A ile masz z nim dzieci i dlaczego tak dużo?
              > >
              > > Właśnie już to napisałam, wyżej.
          • emilya Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 09:59
            Widzę, że masz wielką łatwość osądzania innych na podstawie kilku dosyć
            powierzchownych informacji. To jest bardzo łatwe, to fakt.
            Mam nadzieję, że skoro jesteś taka mądra, to pewnie Twoje życie układa się
            rewelacyjnie a mąż jest dokładnie taki jak sobie zaplanowałaś i nigdy cię nie
            zawiódł.
            • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:03
              emilya napisała:

              > Widzę, że masz wielką łatwość osądzania innych na podstawie kilku dosyć
              > powierzchownych informacji. To jest bardzo łatwe, to fakt.
              > Mam nadzieję, że skoro jesteś taka mądra, to pewnie Twoje życie układa się
              > rewelacyjnie a mąż jest dokładnie taki jak sobie zaplanowałaś i nigdy cię nie
              > zawiódł.

              No właśnie zawiódł i dlatego mam tylko jedno dziecko, chociaż on nalegał na
              dwoje. Dwoje dzieci i więcej można mieć z facetem odpowiedzialnym.
              • ariel23 Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:29
                Mogl tez zawiesc pozniej, jakbyscie mieli juz dwoje dzieci.


                pajdeczka napisała:

                > emilya napisała:
                >
                > > Widzę, że masz wielką łatwość osądzania innych na podstawie kilku dosyć
                > > powierzchownych informacji. To jest bardzo łatwe, to fakt.
                > > Mam nadzieję, że skoro jesteś taka mądra, to pewnie Twoje życie układa się
                >
                > > rewelacyjnie a mąż jest dokładnie taki jak sobie zaplanowałaś i nigdy cię
                > nie
                > > zawiódł.
                >
                > No właśnie zawiódł i dlatego mam tylko jedno dziecko, chociaż on nalegał na
                > dwoje. Dwoje dzieci i więcej można mieć z facetem odpowiedzialnym.
                • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:33
                  ariel23 napisała:

                  > Mogl tez zawiesc pozniej, jakbyscie mieli juz dwoje dzieci.

                  Nie byłoby nigdy dwoje dzieci, bo zawsze byłam przygotowana na odejście.
                  Łatwiej odejść mająć w jednej ręce torbę, a w drugiej trzymać dziecko, gorzej
                  już kiedy jest więcej tych dzieci. Małżeństwo jest jak przejście po linie na
                  driugą stronę, jeden robi to odważniej i nie zastanawia się nad konsekwencjami
                  i albo szczęśliwie dociera do drugiego końca, albo boleśnia spada w dół, a
                  drugi woli maleńkimi kroczkami dość do celu.
                  >
                  > pajdeczka napisała:
                  >
                  > > emilya napisała:
                  > >
                  > > > Widzę, że masz wielką łatwość osądzania innych na podstawie kilku dos
                  > yć
                  > > > powierzchownych informacji. To jest bardzo łatwe, to fakt.
                  > > > Mam nadzieję, że skoro jesteś taka mądra, to pewnie Twoje życie układ
                  > a się
                  > >
                  > > > rewelacyjnie a mąż jest dokładnie taki jak sobie zaplanowałaś i nigdy
                  > cię
                  > > nie
                  > > > zawiódł.
                  > >
                  > > No właśnie zawiódł i dlatego mam tylko jedno dziecko, chociaż on nalegał n
                  > a
                  > > dwoje. Dwoje dzieci i więcej można mieć z facetem odpowiedzialnym.
                  • emilya Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:40
                    A jakie to właściwie ma znaczenie, czy jest jedno dziecko czy dwoje w tym
                    wypadku?
                    To jedynie problem "techniczny", czyli kwestia trudności zorganizowania sobie
                    życia na nowo, a krzywda i zawód pozostaje ten sam. To może w ogóle na wszelki
                    wypadek nie miec dzieci?
                    No ale "pani bardzo dojrzała" oczywiście poucza inne niedojrzałe panie
                    w sprawach małżeńskich sama trzymając walizę w ręku od wielu już lat.
                    Niezły ekspert!
                    • pajdeczka Emilya 17.10.03, 10:47
                      Masz zbyt płytką wyobraźnie, żeby zrozumieć symbole i przenośnie.
                      A jeśli chodzi o dzieci, to lepiej żeby jedno cierpiało niż dwoje czy troje.
                      Taka jest moja filozofia i tobie nic do tego. Widzę, że najtrudniej ci w życiu
                      wychodzi powstrzymywanie się od komentowania tego, co nie dotyczy ciebie. Moja
                      odpowiedź dotyczyła Ariel, więc bądź tak miła i zamknij się.

                      emilya napisała:

                      > A jakie to właściwie ma znaczenie, czy jest jedno dziecko czy dwoje w tym
                      > wypadku?
                      > To jedynie problem "techniczny", czyli kwestia trudności zorganizowania sobie
                      > życia na nowo, a krzywda i zawód pozostaje ten sam. To może w ogóle na
                      wszelki
                      > wypadek nie miec dzieci?
                      > No ale "pani bardzo dojrzała" oczywiście poucza inne niedojrzałe panie
                      > w sprawach małżeńskich sama trzymając walizę w ręku od wielu już lat.
                      > Niezły ekspert!
                      • emilya Re: Emilya 17.10.03, 11:01
                        pajdeczka napisała:

                        > Masz zbyt płytką wyobraźnie, żeby zrozumieć symbole i przenośnie.
                        > A jeśli chodzi o dzieci, to lepiej żeby jedno cierpiało niż dwoje czy troje.
                        > Taka jest moja filozofia i tobie nic do tego. Widzę, że najtrudniej ci w
                        życiu
                        > wychodzi powstrzymywanie się od komentowania tego, co nie dotyczy ciebie.
                        Moja
                        > odpowiedź dotyczyła Ariel, więc bądź tak miła i zamknij się.

                        ___
                        Jesteś wybitnie chamska. Ani jednym słowem nie obraziłam cię, więc nie rozumiem
                        jakim prawem każerz mi się zamknąć. To twoje prywatne forum i czy twoje poglądy
                        oraz "symbole i przenośnie" nie podlegają żadnej dyskusji?
                        Masz racje, rozmowa z tobą nie ma żadnego sensu ani uroku. Poza tym jestem
                        mniej więcej w twoim wieku więc wypraszam sobie te "smarkule i pouczanie z
                        wyżyn dojrzałości.
                        • rose2 Re: Emilya 17.10.03, 11:24
                          widzisz E. "wpadka" z facetem ktory nas zdradza jest przejawem wielkiej
                          naiwnosci :o( takie jest moje zdanie. Autorka watku wiedziala o zdradach i sie
                          nie zabezpieczala? Gdybym wiedziala, ze moj maz ma kochanke, to nie wiem po
                          pierwsze czy bym z nim sypiala, a jesli juz to na pewno z prezerwatywa!!! Mozna
                          probowac oczywiscie ocalic malzenstwo, ale nie poprzez kolejna ciaze - moim
                          zdaniem to moglo wrecz zaszkodzic. I niech mi tu nikt nie mowi o wpadkach,
                          przeciez wszyscy wiemy jak robi sie dzieci :o)))) Ale nie ma teraz co biadolic
                          tylko wziac sie w garsc i zadbac o siebie i dzieci.
                          • emilya Re: Emilya 17.10.03, 11:31
                            Cholera, ja własnie to mam na mysli, że nie ma co oceniać kogoś czy był naiwny,
                            czy nie, bo przecież każdemu zdarza się naiwność i błędy- tylko trzeba w miarę
                            skromnych możliwości pomóc jak się da.
                            To ta hucpiara pajdeczka zaczyna rozliczać z ilości dzieci i siebie jako
                            świetlaną postać dając za przykład. A założę się, że jej własne życie jest
                            popieprzone jak mało które. Wkurzają mnie tacy "sędziowie", co sami ze soba nie
                            potrafią dojśc do ładu a strofują wszystkich dookoła
                            • rose2 Re: Emilya 17.10.03, 11:54
                              po pierwsze nie hucpiara cokolwiek to oznacza, a podrugie to czasem trzeba
                              komus wygarnac bledy prosto z mostu, czego ja osobiscie nie potrafie, zawsze
                              staram sie ukryc przeslanie pomiedzy slowami, czasem jednak nie warto sie
                              starac.
                              Prawda w oczy kole, poboli poboli i moze jakies wnioski sie nasuna same.
                              A autorka watku byla naiwna, coz teraz musi sama sobie radzic.
                              • emilya Re: Emilya 17.10.03, 12:07
                                Ale zakładając wątek nie prosiła o ocenę moralną własnej osoby. Być może ma
                                własne przemyślenia na temat.
                                Ani wypowiedzi Twoje ani tej infantylnej pajdeczki nie wniosły nic
                                merytorycznie do tematu. Moje chyba tez nie, bo niepotrzebnie zaczęłam dyskusję
                                z panią P.
                                Gadanina o ilości dzieci spłodzonych nie z tym co trzeba to psu na budę!
                                Pytanie autorki było inne, a nie "czy to słuszne, że mam tyle dzieci a mąż mnie
                                opuścił".
                                Słowo "hucpa" znajdziesz w każdym slowniku:)
                                • rose2 Re: Emilya 17.10.03, 12:16
                                  A Twoje wniosly? Rozwiedz sie z nim...zostaw go...nie popuszczaj...
                                  Wiesz ona sama o tym wie, moim zdaniem trzeba jej wymierzyc lekkiego kopa w
                                  celu zmotywowania do takiego wlasnie dzialania. A obcym osoba latwiej kopac :o)
                                  A tzw kadzenie nic jej nie pomoze, ewentualnie moglabys jej udzielic porady
                                  prawnej jesli jestes prawnikiem (w co szczerze watpie).
                                  • pajdeczka Rose 17.10.03, 12:25
                                    rose2 napisała:

                                    > A Twoje wniosly? Rozwiedz sie z nim...zostaw go...nie popuszczaj...
                                    > Wiesz ona sama o tym wie, moim zdaniem trzeba jej wymierzyc lekkiego kopa w
                                    > celu zmotywowania do takiego wlasnie dzialania. A obcym osoba latwiej
                                    kopac :o)
                                    > A tzw kadzenie nic jej nie pomoze, ewentualnie moglabys jej udzielic porady
                                    > prawnej jesli jestes prawnikiem (w co szczerze watpie).

                                    Ja wiem, że żyje się łatwiej osobom, które potrafią tylko kadzić innym. I
                                    dlatego mam przechlapane.:)) Ale dzięki, że chociaż ty "czujesz bluesa".
                                    • emilya Re: Rose 17.10.03, 12:41
                                      Tak, o "kadzeniu" rose na pewno wie najwięcej:)
                                  • emilya rose 17.10.03, 12:28
                                    Nie twierdzę, że w czymś pomogłam. Ale nie mam zamiaru dokopywać w celach
                                    terapeutycznych komuś, kto może już leży, albo próbuje się podnieść.
                                    Moim zdaniem to głupi pomysł.
                                    Nie mam lepszych pomysłów niż odejście od faceta, który maksymalnie dał ciała.
                                    Przecież nie powiem, żeby ratowała to świetne małżeństwo i usmiechała się dużo
                                    do niego, bo on tego potrzebuje.
                                    Nie jestem prawnikiem. I co z tego?
                                    • tralalumpek Re: emilya 17.10.03, 12:40
                                      myślę, że powinnaś dać spokój
                                      chyba że lubisz targowiska i przekupki
                                      twoja logiczna i rozsądna argumentacja i tak nie dotrze
                                      wrzuć sobie nick listę i nie będziesz widzieć komentarzy a tym samym nie
                                      będziesz odpowiadać na zaczepki
                                      • pajdeczka Tralalala 17.10.03, 12:55
                                        tralalumpek napisała:

                                        > myślę, że powinnaś dać spokój
                                        > chyba że lubisz targowiska i przekupki
                                        > twoja logiczna i rozsądna argumentacja i tak nie dotrze
                                        > wrzuć sobie nick listę i nie będziesz widzieć komentarzy a tym samym nie
                                        > będziesz odpowiadać na zaczepki
                                        >
                                        Najgorzej jak ktoś wlezie między wódkę a zakąskę, nie znasz problemu, to się
                                        nie wcinaj. Nie ja ją pierwsza zaczepiłam, więc proszę jej niczego nie
                                        sugerować. Odpowiedziałam jej tylko na post, który pierwsza do mnie
                                        wysmarowała. A że też ma buźkę niewyparzoną to zrobiła się z tego awantura.>
                                        • rose2 Re: Tralalala 17.10.03, 13:31
                                          ona ma wielki problem chyba ze mna jak sie okazalo :o) bardzo ubolewam z tego
                                          powodu ;o)
                                      • rose2 Re: emilya 17.10.03, 13:29
                                        obronca ucisnionych? Odezwala sie ta co nie zaczepia, zart jakis.
                            • pajdeczka Re: Emilya 17.10.03, 12:14
                              emilya napisała:

                              > Cholera, ja własnie to mam na mysli, że nie ma co oceniać kogoś czy był
                              naiwny,> czy nie, bo przecież każdemu zdarza się naiwność i błędy- tylko trzeba
                              w miarę skromnych możliwości pomóc jak się da.
                              > To ta hucpiara pajdeczka zaczyna rozliczać z ilości dzieci i siebie jako
                              > świetlaną postać dając za przykład. A założę się, że jej własne życie jest
                              > popieprzone jak mało które. Wkurzają mnie tacy "sędziowie", co sami ze soba
                              nie> potrafią dojśc do ładu a strofują wszystkich dookoła

                              Jeśli już mieszamy w to przyprawy kuchenne to popieprzona raczej jesteś ty ze
                              swoją agresją do mnie. Jakie mam życie wiem najlepiej ja sama i ciebie to
                              powinno najmniej interesować, tak samo, jak nie interesuje mnie twoje, być może
                              usłane różami. I nie mów mi, że to ja cię obrażam, bo zaczęłaś pierwsza mi
                              robić uwagi (obrończyni uciemiężonych, porzuconych żon się znalazła!)i robisz
                              do konsekwentnie (patrz wpis powyżej).
                              • emilya Re: Emilya 17.10.03, 12:20
                                Wiem, wiem
                                juz zdążyłam się zorientowac że nie przyjmujesz żadnych uwag pod swoim adresem
                                i nie podlegasz najmniejszej nawet krytyce.
                                Cześć.
                                • rose2 Re: Emilya 17.10.03, 12:24
                                  tak szybko sie zorientowalas zaledwie jeden dzien i juz :o) jakas Ty blyskotliwa
                                  • pajdeczka Rose 17.10.03, 12:28
                                    rose2 napisała:

                                    > tak szybko sie zorientowalas zaledwie jeden dzien i juz :o) jakas Ty
                                    blyskotliw
                                    > a

                                    Ile razy jeszcze będę musiała dyskutować z osobami, których nicki mnie o nich
                                    nie mówią nic, a mój o mnie im mówi WSZYSTKO?
                                    • emilya Re: Rose 17.10.03, 12:46
                                      pajdeczka napisała:


                                      > Ile razy jeszcze będę musiała dyskutować z osobami, których nicki mnie o
                                      nich
                                      > nie mówią nic, a mój o mnie im mówi WSZYSTKO?
                                      __--__
                                      To nie dyskutuj, kto ci każe? Zajmij się czymś naprawdę pożytecznym.
                                      • pajdeczka Re: Rose 17.10.03, 12:56
                                        emilya napisała:
                                        > To nie dyskutuj, kto ci każe? Zajmij się czymś naprawdę pożytecznym.

                                        I wzajemnie.
                                        • rose2 Re: Rose 17.10.03, 13:35
                                          emilya gryziesz i szczekasz jak ratlerek, sama zaczelas od nazwania kogos
                                          chamem, pamiec zawodzi cie w tym wieku? az strach pomyslec co bedzie za jakies
                                          20 lat.
                                          • emilya Re: Rose 17.10.03, 13:45
                                            No strach pomyśleć!
                                            Nazwałam chamem, bo p. powyzej kazała mi się zamknąć bo nie pisalam po jej
                                            myśli. Dziwna jestem, wiem
                                            Ty byś oczywiście zamerdała ogonkiem w takiej sytuacji
                                            • rose2 Re: Rose 17.10.03, 14:03
                                              obszczekalas pajdeczke 3x zanim Ci powiedziala abys sie zamknela, dziecko drogie

                                              po drugie gdybys uwazala na lekcjach biologii to bys wiedziala ze ludzie nie
                                              maja ogonkow wiec nie maja czym merdac, a ty szczekasz jak mala psinka wcinajac
                                              sie ludziom w dyskusje,

                                              Piszac to oblizuje ekran na znak sympatii do pajdeczki liku lik :o)))
                                              • emilya ach, rose 17.10.03, 14:17
                                                Kwiatuszku kochany, proszę, nie mów do mnie jak do dziecka którym przestałam
                                                byc jakieś 30 lat temu.
                                                Twoje posty są tak cudownie wazeliniarskie w stosunku do pajdeczki!
                                                Klasyka gatunku, aż miło się czyta. Zazdroszczę wręcz pajdeczce, że ma takiego
                                                uroczego przydupaska i adwokacika.
                                                Naprawdę nie szczekam na nikogo, po prostu staram się byc szczera i obiektywna.
                                                Wiem, że tobie trudno to zrozumieć.
                                                • rose2 Re: ach, rose 17.10.03, 14:20
                                                  i do tego slepa i glucha...
                                                  • emilya Re: ach, rose 17.10.03, 14:34
                                                    Ta rozmowa prowadzi donikąd, więc proszę daj spokój. Nie uzyłam żadnego
                                                    obelżywego słowa pisząc do pajdeczki, zwyczajnie nie podobało jej się to co
                                                    piszę a nie chciała podjąć dyskusji, więc zaczęła tradycyjnie od smarkul
                                                    i w podobnym tonie.
                                                    Zresztą ona chyba każdą próbę polemiki nazywa agresywnym atakiem w swoim
                                                    kierunku.
                                                    Żałuję, że wplątałam się w tę dyskusję, na dodatek wcięła się tak nieobiektywna
                                                    osoba jak ty. No trudno, nie chce mi sie juz tego wałkować i pokazywać
                                                    se z tobą języka. Passuję,
                                                    ratlerek tez nie brzmi zbyt kulturalnie, ale to oczywiście ja jestem
                                                    "ta niedobra" więc nawet nie zwrócę ci uwagi, bo to daremne
                                                  • rose2 Re: ach, rose 17.10.03, 14:48
                                                    dokladnie wrzuc sobie filtr na mnie i na paj :o)
                                                    kliknij na Moje Forum, dodaj "nieprzyjaciela" rose2 i potem kliknij nie pokazuj
                                                    watkow i postow od nieprzyjaciol,

                                                    I zycie stalo sie piekne :o)
                                                • pajdeczka ach, emily 17.10.03, 14:42
                                                  Zazdrość to brzydkie uczucie.
                                                  Dziwnie się czuję, kiedy walczą o mnie dwie kobiety.....

                                                  emilya napisała:

                                                  > Kwiatuszku kochany, proszę, nie mów do mnie jak do dziecka którym przestałam
                                                  > byc jakieś 30 lat temu.
                                                  > Twoje posty są tak cudownie wazeliniarskie w stosunku do pajdeczki!
                                                  > Klasyka gatunku, aż miło się czyta. Zazdroszczę wręcz pajdeczce, że ma
                                                  takiego
                                                  > uroczego przydupaska i adwokacika.
                                                  > Naprawdę nie szczekam na nikogo, po prostu staram się byc szczera i
                                                  obiektywna.
                                                  > Wiem, że tobie trudno to zrozumieć.
                                                  • rose2 Re: ach, emily 17.10.03, 14:49
                                                    chcesz o tym porozmawiac?
                                              • pajdeczka Kurna Rose! 17.10.03, 14:37
                                                rose2 napisała:

                                                >> Piszac to oblizuje ekran na znak sympatii do pajdeczki liku lik :o)))

                                                Całe szczęście, że nie siedzę teraz tyłem do ekranu:))))))))
                                                • rose2 Re: Kurna Rose! 17.10.03, 14:42
                                                  gorzej by bylo gdybys schylila sie po cos :o)))
                                • pajdeczka Re: Emilya 17.10.03, 12:26
                                  emilya napisała:

                                  > Wiem, wiem
                                  > juz zdążyłam się zorientowac że nie przyjmujesz żadnych uwag pod swoim
                                  adresem
                                  > i nie podlegasz najmniejszej nawet krytyce.
                                  > Cześć.

                                  Masz więc tę samą przypadłość co ja - pochopnie wyciągasz wnioski.
                            • Gość: Marta Re: Emilya IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 17.10.03, 15:56
                              Zgadzam się z Tobą Emylio w 100% . Czy to że jestem młoda, co nie jest moją
                              winą daje Pajdzie powód do obrażania mnie i każde moje próby bronienia swojego
                              zdania są komentowane jako wybryki smarkuli. Czy to że bronię swojego zdania i
                              je głośno wyrażam, fakt czasem wyśmieję ( co Pajda też robi ) - tak jak Pajda z
                              resztą to też źle. Ona uważa się za guru tego forum, każdego poucza, komentuje
                              a jak coś nie pasi - to od razu smarkulo, głupia, niedouczona !!! . Śmieszne
                              ale czepianie sie wieku czy cech charakteru nie jest argumentem. A tu się
                              okazuje że to jej jest źle. Ktoś ją kiedyś zostawił i to dlatego jest taka -
                              teraz rozumiem. I już na nią nie najeżdzam, teraz jej tylko współczuję.
      • Gość: Iwka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: *.gw.ip.pl 17.10.03, 09:59
        Nie tak strasznie dużo tych dzieci- dwoje straszych i to trzecie- totalna
        wpadka, taka "od jednego razu" gdy już oszalał na punkcie tamtej kobiety.
        Przedtem wydawało mi się , że jesteśmy dobrym i zgranym małżeństwem. Co prawda
        to ja przez lata utrzymywłam dom, bo on nie miał stałej pracy, ale pomagał mi
        w domu , był dobrym ojcem. Do czasu gdy spotkał ją ... Potem był już prawie
        nieobecny. Teraz chce sobie na gwałt ułożyć życie w sposób formalny z nią ,
        więc co jakiś czas nalega na rozwód. Najlepiej, żebym to ja wystapiła o ten
        rozwód i bez orzekania o winie ( wie czego chce bo jego kochanka jest po
        studiach prawniczych) . A ja nie chcę robić mu takiego prezentu, poza tym dla
        dzieci to jest zbyt świeże.
        • tralalumpek Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:02
          jak postepowac?
          rozwiesc sie, wnies pozew, udowowdnic wine, kasowac alimenty i zapomniec.tego
          zycze ci najbardziej, zebys mogla jak najszybciej emocjonalnie sie z nim
          rozstac. Z tego co piszesz dajesz sobie rade finansowo a wiec do czego jest ci
          potrzebny?
          • emilya Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:03
            Nie szczyp się, tylko wnieś pozew. Po co przeciągać tę sytuację
            w nieskończoność. Wierzysz, że coś może się zmienić?
            • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:07
              emilya napisała:

              > Nie szczyp się, tylko wnieś pozew. Po co przeciągać tę sytuację
              > w nieskończoność. Wierzysz, że coś może się zmienić?

              I właściwie mamy pełny obraz autorki wątku. Jeśli ma teraz problemy z podjęciem
              właściwej decyzji to co musiało się dziać w jej życiu? Myślę, że zmarnowała
              sobie co najmniej parę lat życia czekając na cud.
        • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 10:05
          Gość portalu: Iwka napisał(a):

          > Nie tak strasznie dużo tych dzieci- dwoje straszych i to trzecie- totalna
          > wpadka, taka "od jednego razu" gdy już oszalał na punkcie tamtej kobiety.
          > Przedtem wydawało mi się , że jesteśmy dobrym i zgranym małżeństwem. Co
          prawda
          > to ja przez lata utrzymywłam dom, bo on nie miał stałej pracy, ale pomagał mi
          > w domu , był dobrym ojcem. Do czasu gdy spotkał ją ... Potem był już prawie
          > nieobecny. Teraz chce sobie na gwałt ułożyć życie w sposób formalny z nią ,
          > więc co jakiś czas nalega na rozwód. Najlepiej, żebym to ja wystapiła o ten
          > rozwód i bez orzekania o winie ( wie czego chce bo jego kochanka jest po
          > studiach prawniczych) . A ja nie chcę robić mu takiego prezentu, poza tym dla
          > dzieci to jest zbyt świeże.

          Wiesz co, a może widziałaś i czułaś tylko to, z czym było co wygodnie? Wiem,
          miłość zaślepia, ale nie na tyle lat! Jetsem 14 lat w związku małżeńskim, ale
          ciągle czujna i świadomie mam tylko jedno dziecko, chociaż dla dobra syna
          powinien mieć rodzeństwo.
          • emilya Pajdeczka 17.10.03, 10:23
            Nie wiem czy zauważyłaś, że wątek nie dotyczy Ciebie i tego jak bardzo jesteś
            rozsądna w prokreacji.
            Więc bądź dalej czujna i świadoma.
            • pajdeczka Re: Pajdeczka 17.10.03, 10:25
              emilya napisała:

              > Nie wiem czy zauważyłaś, że wątek nie dotyczy Ciebie i tego jak bardzo jesteś
              > rozsądna w prokreacji.
              > Więc bądź dalej czujna i świadoma.

              A wiesz , że jesteś bardzo bezczelna? Na szczęście nie muszę z tobą dyskutować,
              a już na pewno na tematy, które dotyczą kobiet dojrzałych, a nie smarkul.
              • emilya Re: Pajdeczka 17.10.03, 10:29
                Moim zdaniem jesteś strasznie niedojrzała i rozchwiana emocjonalnie, wiek tu
                nie ma znaczenia.
                A twoje "rady" mogą zrobić więcej szkody niż pożytku więc więc wypowiadaj je
                ostrożnie.
                • rose2 Re: niestety przeszlosci nie da sie zmienic 17.10.03, 10:51
                  masz troje dzieci i musisz byc silna, jesli jestes niezalezna finansowo to masz
                  duzo szczescia. Zerwij kontakty, nie pozwol mu Toba manipulowac, wystap o
                  rozwod z jego winy. Daj mu popalic!!!! No i znajdz sobie nowego faceta.
                  • pajdeczka Rose 17.10.03, 12:17
                    rose2 napisała:

                    > masz troje dzieci i musisz byc silna, jesli jestes niezalezna finansowo to
                    masz> duzo szczescia. Zerwij kontakty, nie pozwol mu Toba manipulowac, wystap o
                    > rozwod z jego winy. Daj mu popalic!!!! No i znajdz sobie nowego faceta.

                    Szkoda mi tych dzieci. Nie jest łatwo kobiecie z trójką, nawet odchowanych już
                    dzieci trafić na faceta, który je w pełni zaakceptuje. Mam taki przypadek w
                    rodzinie. Ciężka sprawa.
                    • rose2 Re: Rose 17.10.03, 13:43
                      wiem wiem, jesli nie znajdzie kogos na powaznie, to moze chociaz do seksu :o)
                      Tylko zeby czasem nie zapomniala o antykoncepcji...
            • Gość: Marta o pajdzie IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 17.10.03, 16:35
              Ja juz sie jej nie czepiam, mi jest jej żal, już wiem czemu taka jest i skąd te
              jej frustracje Szkoda mi jej........
    • oberver Krzyż na drogę, złam se ... 17.10.03, 11:20
      nogę, tyle mam dla byłych mężów, którzy na dodatek odchodzą.
      I dodat, że Ty jedynie jesteś odpowiedzialna za los dzieciaków, i dlatego wobec
      męża nie powinnaś mieć żadnych skrupułow.
      Sąd, wysokie alimenty, poradź się jakiegos sprytnego adwokata, i skub drania
      bez litości, a najlepiej żeby jeszcze i tobie płacił alimenty.
      Środki prawne się znajdą, tylko nie ustępuj i niech Ci nie będzie go żal.
      Skoro nie umiał byc wcześniej odpowiedzialny, to Ty musisz !!!
      Ja sama co prawda odeszłam od męża, pomimo próśb i bałagania, ale teraz też
      mojemu dziecku nic nie brakuje, dzięki tatusiowi, zobowiązał się do wielu rzczy
      i ja z tego bez skrupułów korzystam, i ciągnę ile się da. I ciagle zwiększam
      wymagania.
      A też ma teraz drugą zonę i dziecko.
      • Gość: olciak Re: DO AUTORKI WĄTKU IP: 212.244.180.* 17.10.03, 11:35
        Jeśli jesteś z warszawki, to na ul. Wilczej 60/19 jest Centrum Praw Kobiet. -
        tel 652 01 17 lub 621 35 37. Zadzwoń tam i umów się na spotkanie z prawnikiem -
        bezpłatnie otrzymasz pomoc fachową i miłą - i tak, jak raziły już inne
        kobietki - bądź twarda - Twoje dizeci mają tylko Ciebie i jeśli Ty nie zadbasz
        o ich byt - odp. alimenty - to nie licz na "dobrowolność" poczynań ich tatusia.
        Za nic nie godź się na rozwód bez orzekania o winie!!! nie chodiz nawet o sam
        fakt, że to on Was opóścił, ale z tego co piszesz, jest b. niezaradny życiowo -
        brak stałej pracy - więc jeśli rozwód nie bedize z jego winy, to musisz się
        liczyć z taką ewentualnością, że kiedyś wystąpi o alimenty od Ciebie. Jeśli był
        na tyle "odpowiedzialny" aby odejść od Ciebie "z brzuszkiem", to chyba już
        wiesz, że wszystkiego możesz się po nim spodziewać???
    • Gość: Kasia Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 12:02
      Do tego co dziewczyny napisały dodam tylko tyle: NIECH CI SIĘ PRZYPADKIEM NIE
      BUDUJE WYRZUT SUMIENIA!!!!!!!!!!!!! Takiego nieodpowiedzialnego typa trzeba
      porządnie wydoić! On jest faktycznie gotów potem złożyć pozew o alimenty od
      Ciebie i absolutnie nie mów, że to niemożliwe, że taki nie będzie.
      • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 12:24
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Do tego co dziewczyny napisały dodam tylko tyle: NIECH CI SIĘ PRZYPADKIEM NIE
        > BUDUJE WYRZUT SUMIENIA!!!!!!!!!!!!! Takiego nieodpowiedzialnego typa trzeba
        > porządnie wydoić! On jest faktycznie gotów potem złożyć pozew o alimenty od
        > Ciebie i absolutnie nie mów, że to niemożliwe, że taki nie będzie.

        Dlaczego mówicie o nieodpowiedzialności faceta (poza Rose, żeby być
        sprawiedliwym)? Ludzie, żeby mnie dobrze zrozumiano - staram się zawsze trzymać
        stronę kobiet, ale również staram się być obiektywna. Jeśli facet odchodzi po
        17 latach to MUSI być tego przyczyna i z jednej i z drugiej strony.
        Ja rozumiem, że ona nie pyta, jak ratować małżeństwo, tylko jak dalej
        postępować, ale w podtekście wyczuwam żal do małżonka za taką sytuację. A gdzie
        samoocena? Gdzie odpowiedzialność za dzieci przywołane na świat? Wszak nie od
        dzisiaj wiadomo, że facet zapyla, a martwi się kobieta. O kobieca naiwności!
        • Gość: Kasia Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 12:32
          OK, każdy medal ma dwie strony, ale jak nazwiesz gościa, który najpierw zwiewa
          do innej, a potem tej pierwszej wypłakuje się w rękaw? Dla mnie to mało
          konkretny gnojek. Inna sprawa, że ona na to pozwala.
          W ogóle cała sytuacja jest dla mnie dziwna, bo co nagle mu się znudziło, chciał
          ognia w związku to się przerzucił na inną, a teraz mu tęskno do ciepełka i
          stabilizacji jakie miał u żony? Toż to nie facet tylko dupa z uszami! A takiego
          należy po prosty pożadnie wydoić i na zbity pyk wywalić za drzwi!
          • pajdeczka Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 12:35
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > OK, każdy medal ma dwie strony, ale jak nazwiesz gościa, który najpierw
            zwiewa
            > do innej, a potem tej pierwszej wypłakuje się w rękaw? Dla mnie to mało
            > konkretny gnojek. Inna sprawa, że ona na to pozwala.
            > W ogóle cała sytuacja jest dla mnie dziwna, bo co nagle mu się znudziło,
            chciał
            >
            > ognia w związku to się przerzucił na inną, a teraz mu tęskno do ciepełka i
            > stabilizacji jakie miał u żony? Toż to nie facet tylko dupa z uszami! A
            takiego
            >
            > należy po prosty pożadnie wydoić i na zbity pyk wywalić za drzwi!

            A ona w imię ratowania związku godzi się na wszystko, czyli zwyczajnie daje się
            jemu manipulować! A dzieci na to patrzą. Żeby z tego nie było tylko czwartego.
            • Gość: Kasia Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 12:49
              Toteż wszystkie tu się chyba zgadzamy, że powinna już sobie darować postawę
              Matki Teresy z Kalkuty i :
              1. rozwieść się
              2. wywalić chłopa z domu
              3. znaleźć sobie kogoś
              4. zapomnieć o nim i już
    • anahella Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 12:05
      Radze szybko zlozyc pozew o rozwod, nie daj sie oskubac. Sad ustali alimenty na
      dzieci i tyle. Zostawil Cie dla innej kobiety, wiec niech jej truje o tym jak jej
      ciezko.
    • Gość: renia Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 12:28
      Probuje wyobrazic sobie sytuacje, ze moj maz znajduje sobie kochanke - spoko,
      potrafie sobie cos takiego wyobrazic, nie jestem jakas niezastapiona. Dalej -
      on sie do niej wyprowadza - z trudem, ale tez jakos sobie to wyobrazam, no
      dobrze. Nie potrafie jednak wyobrazic sobie ni w zab sytuacji, ze on mnie
      nastepnie odwiedza, skarzy mi sie na swe ciezkie zycie, pijemy razem kawke,
      potem sie ladnie zegnamy w przedpokoju i on idzie do tej swojej kochanki. I za
      pare dni znowu takie odwiedzinki. Tego sobie po prostu nie umiem wyobrazic,
      wydaje mi sie to chore. Czy ja mam jakis problem czy to opisana sytuacja jest
      nienormalna? Aha! Dorzucmy jescze do obrazu to, ze ja w miedzyczasie rodze
      jego trzecie dziecko, dziecko, wychowuje jego troje dzieci sama, a on nas tak
      odwiedza, kiedy mu przyjdzies na to ochota i po 17 latach wspolnego zycia po
      prostu po wypiciu kawy idzie do kochanki, bo przeciez sie do niej wyprowadzil
      i teraz ma tam swoje nowe dziecko. No nie wiem. Jakis rozwod trzeba wziac,
      uregulowac kwestie opieki nad dziecmi, odwiedzin, finansowe i chyba przestac
      sie tak odwiedzac na te kawki, przynajmniej do momentu, kiedy sama poznasz
      kogos i jakos wyrownaja sie w ten sposob rachunki. Ja tego w kazdym razie nie
      ogarniam, co przedstawilas.
      • pajdeczka Uff Renia, dzięki! 17.10.03, 12:34
        Niewiarygodne jest zaślepienie kobiet w imię tego, że tylko łączy nas współnota
        jajników. Kurde nie mam lekko, może dlatego , że ja taka jestem, a może
        dlatego, że mój mąż jest tki, ale ciągniemy ten wóżek bez przgięć w
        którąkolwiek stronę. Jakakolwiek odchyłka od normy w naszym związku jest
        niewskazana, bo oboje wiemy, czym to się zakończy - rozstaniem. Trzeba cały
        czas trymać rękę na pulsie i nie rozwalić się w życiu niczym na kanapie i
        myśleć , że będzie zawsze tak samo. Współczuję jej, że tak późno to do niej
        dociera. Może faktycznie za ostro ją potraktowałam? ALe jetsem też taka dla
        siebie.

        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Probuje wyobrazic sobie sytuacje, ze moj maz znajduje sobie kochanke - spoko,
        > potrafie sobie cos takiego wyobrazic, nie jestem jakas niezastapiona. Dalej -
        > on sie do niej wyprowadza - z trudem, ale tez jakos sobie to wyobrazam, no
        > dobrze. Nie potrafie jednak wyobrazic sobie ni w zab sytuacji, ze on mnie
        > nastepnie odwiedza, skarzy mi sie na swe ciezkie zycie, pijemy razem kawke,
        > potem sie ladnie zegnamy w przedpokoju i on idzie do tej swojej kochanki. I
        za
        > pare dni znowu takie odwiedzinki. Tego sobie po prostu nie umiem wyobrazic,
        > wydaje mi sie to chore. Czy ja mam jakis problem czy to opisana sytuacja jest
        > nienormalna? Aha! Dorzucmy jescze do obrazu to, ze ja w miedzyczasie rodze
        > jego trzecie dziecko, dziecko, wychowuje jego troje dzieci sama, a on nas tak
        > odwiedza, kiedy mu przyjdzies na to ochota i po 17 latach wspolnego zycia po
        > prostu po wypiciu kawy idzie do kochanki, bo przeciez sie do niej wyprowadzil
        > i teraz ma tam swoje nowe dziecko. No nie wiem. Jakis rozwod trzeba wziac,
        > uregulowac kwestie opieki nad dziecmi, odwiedzin, finansowe i chyba przestac
        > sie tak odwiedzac na te kawki, przynajmniej do momentu, kiedy sama poznasz
        > kogos i jakos wyrownaja sie w ten sposob rachunki. Ja tego w kazdym razie nie
        > ogarniam, co przedstawilas.
        • oberver A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 12:47
          jej ból i rozpacz.
          Po 17 latach, to nie takie proste, pogonić nawet takiego tatuśka.
          Takich kobiet męczenniczek jest pełno wokoło, bo kobieta u nas ma poczucie
          niższej wartości. I mysli że sobie nie poradzi. Na dodatek facet ani sądu ani
          nic sie boi. Lata i zamacza wokoło gdzie się da, bo i tak cieżar wychowania
          potomstwa spoczywa na matce polce. Też przez jakiś czas u mnie tak było, nawet
          wspólne świeta z byłym. Tylko on wtedy był sam i ja też.
          Ona teraz rozpacza, ale to przejdzie i mam nadzieję że weźmie się w garść. A w
          życiu trzeba czasami poprostu zyć a nie tylko przewidywać problemy.
          • emilya Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 12:53
            Jeszcze sie dopiszę, chociaż mi się już tu kazano zamknąć:)
            Ja tez ją chyba rozumiem, jest dobrym człowiekiem, po prostu,
            dobrzy ludzie tak mają, że nie dostrzegają gówna w jakim tkwią. Moja siostra
            to strasznie podobny przypadek. To nawet nie chodzi o męczennictwo, ale ona
            próbuje wszystko załatwić "po dobroci" i myśli, że cos wskóra. Takich ludzi
            trzeba zmuszać do bronienia własnych interesów. Są naiwni, to prawda.
            Dlatego trzymaj się, Iwka:)
            • pajdeczka Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 13:00
              emilya napisała:

              > Jeszcze sie dopiszę, chociaż mi się już tu kazano zamknąć:)
              > Ja tez ją chyba rozumiem, jest dobrym człowiekiem, po prostu,
              > dobrzy ludzie tak mają, że nie dostrzegają gówna w jakim tkwią. Moja siostra
              > to strasznie podobny przypadek. To nawet nie chodzi o męczennictwo, ale ona
              > próbuje wszystko załatwić "po dobroci" i myśli, że cos wskóra. Takich ludzi
              > trzeba zmuszać do bronienia własnych interesów. Są naiwni, to prawda.
              > Dlatego trzymaj się, Iwka:)

              Ale antykoncepcja jest dostępna dla wszystkich i dobrych i złych.
              • emilya Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 13:13
                pajdeczka napisała:
                >
                > Ale antykoncepcja jest dostępna dla wszystkich i dobrych i złych.
                ___
                A może ona chciała mieć dużo dzieci? Przyszło ci do głowy?
                To jej mąż się nie sprawdził, a nie ona. Przecież nie jest jasnowidzem, żeby
                wiedzieć że za 17 lat wszystko się rozwali i zostanie na lodzie.
                • Gość: renia Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 13:20
                  emilya napisała:

                  > pajdeczka napisała:
                  > >
                  > > Ale antykoncepcja jest dostępna dla wszystkich i dobrych i złych.
                  > ___
                  > A może ona chciała mieć dużo dzieci? Przyszło ci do głowy?
                  > To jej mąż się nie sprawdził, a nie ona. Przecież nie jest jasnowidzem, żeby
                  > wiedzieć że za 17 lat wszystko się rozwali i zostanie na lodzie.


                  Wyraznie napisala, ze trzecie dziecko to wpadka, kiedy on juz mial kochanke.
                  Wiec nie chciala miec duzo dzieci.

                  Poza tym co to za mowa jest ze ona chce miec duzo dzieci tylko on sie nie
                  sprawdzil. Sie ma duzo dzieci z facetem, kotry sie sprawdzi, bo moje chcenie
                  nie da dzieciom ani jesc, ani dachu nad glowa ani ojcowskiej milosci, jakze
                  waznej dla zdrowego rozwoju. Ja tez chce mnostwo rzeczy - np kupic sobie super
                  plaszcz za 1550 euro i co z tego, poza chceniem jeszcze troche mysle, a tu sie
                  rozchodzi o plaszcz, coz dopiero, kiedy w gre wchodza dzieci, czyli ludzie,
                  czyli ich, ludzkie dramaty, szczescia i nieszczescia. JAk "ona chciala miec
                  duzo dzieci" to moim zdaniem mogla sie napic czegos, albo policzyc do stu , a
                  nie zachodzic w ciaze od razu ;)
                  • emilya Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 13:34
                    To najlepiej w ogóle zagłuszyc instynkty macierzyńskie bo w ciągu tych
                    kilkunastu lat jakie są potrzebne do odchowania potomstwa mąż może:
                    1. wpaść pod auto
                    2. zatruć się jadem kiełbasianym
                    3. zakochać się w innej
                    i jeszcze tysiąc punktów. Więc najlepiej pić wodę zamiast uprawiać seks bo jest
                    tyle możliwośći, że dzieci pozostaną bez ojca, że głowa mała.
                    Dziewczyny, skąd wy takie mądre jesteście? Nie rozumiecie, że wam po prostu jak
                    na razie dobrze się układa, a nie każdy ma takie szczęście. Zresztą skąd wiecie
                    co się wydarzy w waszym zyciu np. za miesiąc. Wrócisz jak zwykle po pracy do
                    domu, a mąż ci oznajmi, że się wyprowadza bo ma inną. I co, będziesz mu wtedy
                    opowiadać przypowieść o płaszczu? Napiszesz na forum, ze masz taki problem a
                    jakaś pajdeczka ci dowali, że po coś te dzieciaki tak rodziła, głupia babo!

                    • Gość: renia Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 13:43
                      Spoko, nie komentuje wcale tego ile Autorka watku ma dzici. Skomentowalam
                      tylko Twoje zdanie "a moze ona chciala miec duzo dzieci". Niestety wydaje mi
                      sie, ze kwestia chcenia w sprawie dzieci nie moze byc pierwszoplanowa. Przede
                      wszystkim trzeba sie zastanowic czy potrafie dzieci wychowac, zapewnic im byt
                      i godziwe zycie, wyksztalcenie i dom, do ktorego beda chcialy wracac. Pewnie,
                      ze nie znamy przyszlosci, ale jesli zachodzi sie w ciaze z mezem, kiedy on ma
                      romans no to juz nie mozna mowic, ze sie nie zna przyszlosci, bo ta przyszlosc
                      rozgrywa sie teraz. Wiec chyba trzeba troche sie zastanowic zanim pojdzie sie
                      do lozka z mezem na zmiane z jego kochanka.
                      • emilya Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 13:57
                        Śmieszą mnie ludzie, którzy uważaja, że wszystko da się zaplanowac i
                        przewidzieć.Możesz dojść do wniosku, że wychowasz gromadkę dzieci bo tacy
                        jesteście z mężem zaradni i zapobiegliwi- a nagle wybuchnie np. wojna albo
                        epidemia (to tylko przykład, nie jestem katastrofistką) i całe poukładane życie
                        trafi szlag. Ile razy juz tak było w histori? I nie ma się na pewne rzeczy
                        żadnego wpływu, najmniejszego.
                        A jesli chodzi o zachodzenie w ciążę, gdy mąż ma romans to Iwka podała tak mało
                        szczegółów dot. tego faktu, że naprawdę karykaturalne jest ocenianie tej sprawy
                        zasadzie "wydaje mi się".
                        • Gość: renia Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 14:05
                          emilya napisała:

                          > Śmieszą mnie ludzie, którzy uważaja, że wszystko da się zaplanowac i
                          > przewidzieć.

                          Nie naleze do takich osob i jesli takie sprawilam wrazenie to cos nie tak z
                          moim przekazem Albo Twoim odbiorem.



                          Możesz dojść do wniosku, że wychowasz gromadkę dzieci bo tacy
                          > jesteście z mężem zaradni i zapobiegliwi- a nagle wybuchnie np. wojna albo
                          > epidemia (to tylko przykład, nie jestem katastrofistką) i całe poukładane
                          życie
                          >
                          > trafi szlag.


                          Oczywiscie ze tak moze byc, ale bez przesady, istnieje jeszce cos takiego jak
                          wspolna praca nad zwiazkiem, rodzina, 17 lat malzenstwa nie rozsypuje sie ot
                          tak w dwa dni, nad szczesciem trzeba ciagle pracowac. nie komentuje Twojej
                          wzmianki o wojnie i epidemii bo rozumiem, ze to tylko przenosnia. Poza tym
                          fakt - nie najistotniejsza w ogole kwestia jest to, ILE jest tych dzieci. Dla
                          mnie to jest tutaj najmniej wazne. Problemem wydaje mi sie przede wsyzstkim
                          to, ze facet robi co chce, a babka jakby w ogole nie miala sily postawic
                          czegokolwiek na swoim miejscu. zaznaczam, ze nie czytalam wszystkich
                          wypowiedzi w tym watku, tylko bardzo pobieznie niektore, wiec moze mam jakis
                          skrzywiony obraz przedstawionej tutaj sytuacji.


                          >Ile razy juz tak było w histori?



                          ale w historii Polski czy swiata?

                        • pajdeczka Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 15:07
                          emilya napisała:

                          > Śmieszą mnie ludzie, którzy uważaja, że wszystko da się zaplanowac i
                          > przewidzieć.

                          A mnie śmieszą tacy, którzy idą w życiu na żywioł.
                          Zaplanować to sobie nie można jedynie, ile lat chcemy żyć, chociaż można
                          przecież popełnić samobójstwo.

                          Możesz dojść do wniosku, że wychowasz gromadkę dzieci bo tacy
                          > jesteście z mężem zaradni i zapobiegliwi- a nagle wybuchnie np. wojna albo
                          > epidemia (to tylko przykład, nie jestem katastrofistką) i całe poukładane
                          życie
                          >
                          > trafi szlag. Ile razy juz tak było w histori? I nie ma się na pewne rzeczy
                          > żadnego wpływu, najmniejszego.
                          > A jesli chodzi o zachodzenie w ciążę, gdy mąż ma romans to Iwka podała tak
                          mało
                          >
                          > szczegółów dot. tego faktu, że naprawdę karykaturalne jest ocenianie tej
                          sprawy
                          >
                          > zasadzie "wydaje mi się".
                          • Gość: renia Pajda sorry ale zapedzilas sie IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 15:32
                            pajdeczka napisała:

                            > Zaplanować to sobie nie można jedynie, ile lat chcemy żyć, chociaż można
                            > przecież popełnić samobójstwo.
                            >


                            Niestety, ale to bzdura, dalibóg zebysmy mogli sobie tak wszystko zaplanowac.
                            Czy chociażby zaplanowałaś sobnie zwoje obecne kłopoty z praca? Nigdy Cie
                            zycie nie zaskoczylo? to jeszcze sie zdziwisz, oby pozytywnie, jeszcze
                            wszystko przed Toba, zapewniam Cie. :)
                    • pajdeczka Gadasz ja potłuczona 17.10.03, 15:05
                      Są sprawy na które mamy wpływ i takie, których nie możemy przewidzieć. Uwierz
                      mi, że jeśli ma się oczy na swoim miejscu można przewidzieć zdradę męża.
                      A co do reszty do kwestia przypadku lub głupoty (np. kupowanie kiełbasy u
                      niesprawdzonych sklepikarzy). Czy ja mam cię tutaj życia uczyć?
                      emilya napisała:

                      > To najlepiej w ogóle zagłuszyc instynkty macierzyńskie bo w ciągu tych
                      > kilkunastu lat jakie są potrzebne do odchowania potomstwa mąż może:
                      > 1. wpaść pod auto
                      > 2. zatruć się jadem kiełbasianym
                      > 3. zakochać się w innej



                      > i jeszcze tysiąc punktów. Więc najlepiej pić wodę zamiast uprawiać seks bo
                      jest
                      >
                      > tyle możliwośći, że dzieci pozostaną bez ojca, że głowa mała.
                      > Dziewczyny, skąd wy takie mądre jesteście? Nie rozumiecie, że wam po prostu
                      jak
                      >
                      > na razie dobrze się układa, a nie każdy ma takie szczęście. Zresztą skąd
                      wiecie
                      >
                      > co się wydarzy w waszym zyciu np. za miesiąc. Wrócisz jak zwykle po pracy do
                      > domu, a mąż ci oznajmi, że się wyprowadza bo ma inną. I co, będziesz mu wtedy
                      > opowiadać przypowieść o płaszczu? Napiszesz na forum, ze masz taki problem a
                      > jakaś pajdeczka ci dowali, że po coś te dzieciaki tak rodziła, głupia babo!
                      >
                      • emilya Re: Gadasz ja potłuczona 17.10.03, 15:20
                        Wiesz, boję się juz do ciebie odezwać, bo znowu twój fan-club wsiądzie mi na
                        łeb, ale szczerze ci życzę, abyś mogła tak sobie wszystko idealnie przewidzieć,
                        zaplanować i przygotować się w pełni świadomie. Ja sobie zaplanowałam piękne,
                        zdrowe dziecko a urodziło się ciężko chore i musiałam wszystkie swoje plany
                        pozmieniać. Dlatego mam dystans do wszelkich pań, ktore myślą, że nad wszystkim
                        panują i nic je nie zaskoczy. Życzę żeby nie zaskoczyło, ale wiem ze niejedno
                        zaskoczy. I wcale nie jestes wtedy taka mądra, po prostu kompletnie nie wiesz
                        co masz robić.
                        • rose2 Re: Gadasz ja potłuczona 17.10.03, 15:44
                          nie boj sie odzywac :o)

                          urodzenie zdrowego dziecka nie lezy w naszej mocy i nie mozemy tego zaplanowac,
                          mozemy natomiast zabezpieczyc sie przed niepozadana ciaza, szczegolnie gdy
                          wiemy o zdradach meza i czujemy, ze cos jest nie tak. Piszesz o dwoch roznych
                          rzeczach. 17 lat zyc w zaslepieniu jest dla mnie czyms okrutnym i troche
                          niewyobrazalnym, to tak jakbym przez te 17 lat nie miala kontroli nad wlasnym
                          zyciem. A przeciez nasz los lezy w naszych rekach, czyz nie?
                          • emilya Re: Gadasz ja potłuczona 17.10.03, 15:54
                            Jeszcze tylko dodam, ze możecie się przyglądać swoim mężom 24h na dobę a i tak
                            nie zgadniecie co im chodzi po głowie.
                            Mój mąż też się strasznie cieszył, że będzie miał nareszcie dziecko a gdy się
                            syn urodził taki jaki się urodził, to skorzystał z pierwszej okazji żeby
                            prysnąć za granicę.
                            Zaskoczył swoją decyzją nawet własną matkę. Oczywiście, pieniądze przysyła ale
                            zawsze znajdzie się milion powodów dla których nie chce widzieć się z dzieckiem.
                            I nikt by się nie spodziewał tego po tym poczciwym i spokojnym facecie, takim
                            do "rany przyłóż". I to tyle na temat planowania.

                            • rose2 Re: Chaos 17.10.03, 16:19
                              gdyby tak niczego nie mozna bylo zaplanowac to mielibysmy troche chaosu, nie
                              wszystko mozna zaplanowac, ale ciaze sama w sobie mozna, jesli nie ma sie
                              problemow zdrowotnych, to tak abstrahujac od tematu watku.
                              Prawda lezy po srodku, jak zwykle zreszta.
                            • julla nie gadasz jak potłuczona... 17.10.03, 18:41
                              Może nie tyle chodzi ci o tzw. planowanie, ile o to, że nie można nigdy do
                              końca na nikogo liczyć, każdy może zawieść nasze oczekiwania; to prawda.
                              Trzeba to jak najszybciej zrozumieć dla własnego dobra.
                              Myślę, że życie bez żadnego rozplanowania, tylko z dnia na dzień, może być
                              równie beznadziejne jak rozczarowanie spalonymi planami. Chyba nie straciłaś
                              jeszcze nadzieji że coś się sensownie w Twoim życiu poukłada? To też pewien
                              rodzaj planu, chyba.
                              Pozdrawiam!
            • Gość: renia Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 13:05
              Czy to oznacza, ze osoba, ktora nie przyjmowalaby na kawki meza zyjacego
              jawnie z kochanka - jest zlym czlowiekiem? Dla mnie to jakos nie kwestia
              dobroci czlowieka tylko jego godnosci. Nie wiem jak moglabym z nim pic kawe, a
              nastepnie on szedlby do nowego domu swego i innej kobiety. I to wszystko bez
              rozwodu, na oczach dzieci, macie wielka wyobraznie Oberver i Kolezanka,
              ktorego nicka nie pomne.
              • emilya Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 13:10
                Gość portalu: renia napisał(a):

                > Czy to oznacza, ze osoba, ktora nie przyjmowalaby na kawki meza zyjacego
                > jawnie z kochanka - jest zlym czlowiekiem? Dla mnie to jakos nie kwestia
                > dobroci czlowieka tylko jego godnosci. Nie wiem jak moglabym z nim pic kawe,
                a
                > nastepnie on szedlby do nowego domu swego i innej kobiety. I to wszystko bez
                > rozwodu, na oczach dzieci, macie wielka wyobraznie Oberver i Kolezanka,
                > ktorego nicka nie pomne.
                ----
                Masz rację , że to czasem trudno zrozumieć- ale tak jak są ludzie chorobliwie
                wredni i szkodzący każdemu, tak są właśnie tacy chorobliwie dobrzy, przy
                których czasem ręce opadają:) Bo własnie ma się wrażenie, że brakuje temu komuś
                godności. Żle jest takim ludziom w zyciu, zawsze trafią na takich co ich
                wykorzystują, prawie reguła.
          • pajdeczka Re: A ja jestem w stanie zrozumieć tę kobietę 17.10.03, 12:59
            oberver napisała:

            > jej ból i rozpacz.
            > Po 17 latach, to nie takie proste, pogonić nawet takiego tatuśka.
            > Takich kobiet męczenniczek jest pełno wokoło, bo kobieta u nas ma poczucie
            > niższej wartości. I mysli że sobie nie poradzi.

            Nie lubię kobiet-męczenniczek. Sama też nie mam zbyt wysokiego mniemania o
            sobie.
            • oberver Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! 17.10.03, 13:47
              Przypomniała mi się historia pewnej znajomej, która jest żoną jednego muzyka, z
              bardzo znanego polskiego zespołu, od wielu lat na topie. Mieli ciężko chore
              dziecko, które po kilku latach zmarło. Facet strasznie chlał. Ona jeździła
              taksówką po agencjach towarzyskich, szukając go, i ściągając z prostytutek,
              żeby zabrać do domu. Jak to usłyszałam to też pomyślałam, że ta kobieta, ładna,
              wykształcona, z dobrego domu, straciła całkiem godność. Teraz podobno on się
              uspokoił, i żyją całkiem dobrze.
              Czy ja mam prawo ją oceniać ? Nie daję sobie takiego prawa, bo nie byłam w
              takiej strasznej sytuacji i nie wiem jak bym postąpiła na jej miejscu. Po
              prostu nie wiem. Mogę dużo opowiadać, że bym kopnęła w tyłek itd., ale nie mam
              takiej pewności, więc jej postępowania nie oceniam i nie krytykuję.
              „Na świecie są sprawy, o których się filozofom nie śniło”
              I dlatego, Pajdeczko, nie za bardzo rozumiem Twoją postawę, od tego, że nie
              lubisz kobiet męczennic, jeszcze ich nie ubędzie, niestety. One to robią w imię
              dobra dziecka, czy jakim tam chcą i to je w moich oczach chociażby odrobinę
              usprawiedliwia.

              • rose2 Re: Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! 17.10.03, 14:17
                dobra dobra, wszystko pieknie ladnie, ale gdy osoba domaga sie tzw pomocy to co
                wtedy? Gdy pisze na forum co mam zrobic, jednoczesnie dobrze wiedzac co. Szuka
                potwierdzenia, czy moze szuka kogos kto by powiedzial daj mu jeszcze szanse?

                Zazwyczaj jestem bardzo ostrozna w wyglaszaniu sadow, ale czasem musze
                powiedziec basta.
                Mam kolezanke, ktora byla z zonatym facetem. Sama go zucila, ale jednak czuje
                nadal cos do niego i przez przypadek lub tez nie wie zawsze co u niego slychac.
                Przez ponad rok tolerowalam to ale ostatnio powiedzialam jej male co nieco.
                Dziewczyna blaka sie troche, nie potrafi z nikim sie zwiazac na nowo.
                • Gość: renia Re: Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 14:22
                  rose2 napisała:

                  > Mam kolezanke, ktora byla z zonatym facetem. Sama go zucila, ale jednak
                  czuje
                  > nadal cos do niego i przez przypadek lub tez nie wie zawsze co u niego
                  slychac.
                  >
                  > Przez ponad rok tolerowalam to ale ostatnio powiedzialam jej male co nieco.


                  Rose wybacz, ale co Ty masz tu do tolerowania? czy to twoja sprawa jak ona
                  podchodzi i co czuje do swojego bylego faceta? Jest Twoja dziewczyną, że masz
                  coś tolerować, czy też nie tolerować?
                  • rose2 Re: Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! 17.10.03, 14:39
                    droga Reniu, otoz wszystko co mnie osobiscie dotyka lezy w gestii mojej
                    tolerancji, a wiec aby wyjasnic blizej sytuacje, powiem ci ze przestalam
                    tolerowac i sluchac opowieci o tym panu, powiedzialam ze nie mam zamiaru wiecej
                    na ten temat dyskutowac i poprosilam o wybaczenie :o)
                    • Gość: renia Re: Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! IP: *.ath.spark.net.gr 17.10.03, 14:46
                      A, no to nie pisz, ze tolerowalas jej nieustajace zainteresowanie tym panem,
                      tylko ze tolerowalas jej zanudzanie Cie opowiesciami o nim. I przestalas to
                      tolerowac, przy pozostawieniu jej wolnosci w zakresie dalszego zycia zyciem
                      tego pana. :). Dzieki Rose, pozdrawiam, po tym co teraz napisalas, wiem co
                      czujesz, bo ja tez tak mam z moimi niektorymi kolezankami.
              • pajdeczka Re: Świat nie jest czarno-biały Pajdo ! 17.10.03, 15:15
                oberver napisała:

                >> I dlatego, Pajdeczko, nie za bardzo rozumiem Twoją postawę, od tego, że nie
                > lubisz kobiet męczennic, jeszcze ich nie ubędzie, niestety. One to robią w
                imię dobra dziecka, czy jakim tam chcą i to je w moich oczach chociażby
                odrobinę usprawiedliwia.
                >

                Po prostu stwierdziłam fakt. Jakby się dobrze zastanowić w tym kraju każda
                kobieta na swój sposób jest męczennicą. No więc inaczej powiem: nie lubię
                kobiet uległych wobec mężczyzn. Teraz lepiej? Przynosi to krzywdę i im i ich
                facetom.
    • Gość: Kasia do Iwki: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 14:41
      Przeczytałam to, co Ci tu odpowiadają i włos mi się zjeżył. Gdybyś wykopała
      feceta na dzień dobry znalazłyby się jakieś natchnione osoby, które mówiły Ci,
      że to paskudnie z Twojej strony, bo dzieci powinny mieć kontakt z ojcem itp.
      Jakieś wytykanie ile tych dzieci i dlaczego, jakieś sugestie, że sama jesteś
      sobie winna, bo widziały gały co brały. Guzik prawda! Nie widziały gały, co
      brały, bo jakby zobaczyły, to by nie wzięły. I te wszystkie "ja bym nigdy..."
      Nie wiadomo wcale, co by jedna z drugą zrobiła, gdyby na nią przyszło. Taka
      pewność tego co by było gdyby to tylko dowód na infantylizm. Nie daj się Iwka!
      Kilka lat temu byłam w podobnej do Twojej sytacji. Mam doświadczenie i
      perspektywę. Dlatego uważam, że:
      - z tego chłopa nic nie będzie. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym mniej
      będziesz cierpiała.
      - zgadzam się z tymi, którzy mówią żebyś za nic nie rezygnowała z orzeczenia o
      jego wyłącznej winie. Za nic!
      - dobrze byłoby zafundować sobie jakiś rodzaj kwarantanny, tj zaniechać
      kontaktów na parę miesięcy. To trochę ostudzi emocje. Jeśli to niemożliwe,
      ograniczyć je do niezbędnego minimu.
      - nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina. Nie odpowiadasz za to, co robi inny
      dorosły człowiek.
      I jeszcze jedno: on musi się przyzwyczaić, że łożenie na dzieci jest jego
      obowiązkiem, a Ty nie masz zamiaru być wyrozumiała, dla jego problemów
      finansowych.
      Prawdziwego mężczyznę bowiem nie poznaje się po tym jak kończy, ale co robi z
      tym, co zrobił.
      • olciak Re: do Iwki: 17.10.03, 14:51
        brawo!!! podpisuję się obiema rękoma pod poprzednim postem:-))) Tryzmaj się
        Iwka:-)
        • pajdeczka Re: do Iwki: 17.10.03, 15:17
          olciak napisała:

          > brawo!!! podpisuję się obiema rękoma pod poprzednim postem:-))) Tryzmaj się
          > Iwka:-)

          Ale możesz się puścić od czasu do czasu:))) A co ci zależy! Zrób jemu na
          złość:))))
      • pajdeczka Re: do Iwki: 17.10.03, 15:12
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        Dlatego uważam, że:
        > - z tego chłopa nic nie będzie. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym mniej
        > będziesz cierpiała.

        Oj, czarno to widzę. 17 lat była ślepa to ma nastąpić nagle cudowne ozdrowienie?

        > - zgadzam się z tymi, którzy mówią żebyś za nic nie rezygnowała z orzeczenia
        o jego wyłącznej winie. Za nic!

        Ale to chyba sąd o tym decyduje, czyja jest wina?

        > - dobrze byłoby zafundować sobie jakiś rodzaj kwarantanny, tj zaniechać
        > kontaktów na parę miesięcy. To trochę ostudzi emocje. Jeśli to niemożliwe,
        > ograniczyć je do niezbędnego minimu.

        Pod warunkiem, że on też sobie taką kwarantannę zaordynuje:)))))))

        > - nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina. Nie odpowiadasz za to, co robi inny
        > dorosły człowiek.

        No nie, wina przecież zawsze jest tylko po jednej stronie:)))))

        > I jeszcze jedno: on musi się przyzwyczaić, że łożenie na dzieci jest jego
        > obowiązkiem, a Ty nie masz zamiaru być wyrozumiała, dla jego problemów
        > finansowych.


        A ode mnie: załóż sobie spiralę.

        > Prawdziwego mężczyznę bowiem nie poznaje się po tym jak kończy, ale co robi z
        > tym, co zrobił.
        • olciak Re: do Pajdeczki: 17.10.03, 15:16
          Pajdeczko!
          rozumiem, że może Cie ponosić, ale tu chyba nie czas na płacz nad rozlanym
          mlekiem - stało się, kobieta potrzebuje jakiejś "pomocy", bodźca do działania,
          to dajmy go jej, a nie dywagujmy nad jej winą, nie oceniajmy, bo zbyt mało
          szczegółów znamy...
          pozdrawiam :-)
          • rose2 Re: do Pajdeczki: 17.10.03, 15:25
            ja osobiscie podpisuje sie pod rada na temat antykoncepcji i zerwania kontaktow
            na pewien czas w celu odzyskania rownowagi, tzn proby zerwania, proponuje
            zmiane numeru telefonu i zastrzezenie go, mozna tez poprosic o nie laczenie
            przychodzacych rozmow od podanych numerow.
            Oczywiscie mozesz zezwolic na kontakty ze starszymi dziecmi, a ile maja lat?
            Czy same moga sie z nim spotykac? Ty najlepiej nie uczestnicz w tych
            spotkaniach.
            • Gość: Linn Re: do Pajdeczki: IP: *.dialup.tiscali.it 17.10.03, 15:52
              Halny chyba wieje, gdyz gdzie nie zajrzec, nerwowe dyskusje.
              Wracajac do tematu, mysle, ze czas pomyslec o separacji. Nie znam szczegolow
              prawnych prawa polskiego, ale we Wloszech tak sie robi. Potem mozna znow ze
              soba zamieszkac i separacja ulega uniewaznieniu / w tym przypadku chyba nie
              mozna na to liczyc, gdyz sprawy zaszly za daleko /. Trudno ciagnac taka
              sytuacje w nieskonczonosc i po co. Dziwia mnie tylko takie uwagi, jak "jesli
              nie chce widziec dzieci, to zaden problem". To jest problem nr 1. Oczywiscie
              wysluchiwanie jego narzekan nie ma sensu: robi sobie alibi, ze niby taki
              troskliwy.
              • Gość: Marta Re: do Pajdeczki: IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 17.10.03, 16:39
                Odczepcie się ludzie od tej biednej pajdy. widzicie ze ma ciezkie zycie i nie
                umie sobie w nim radzić.......
              • Gość: uuuuuuuuuuuu Reef: - do tego , co napisał/ła linn...... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.10.03, 18:55
                nie bardzo miałam czas się skoncentrować, aby coś sensownego dopisać w tym
                wątku; ale wszystko czytałam. I nareszcie widzę wpis w/g mnie słuszny i
                konstruktywny. Więc podpisuje sie pod tym , co linn napisała/ napisał.
                P.S. aby być precyzyjną dodam, że jeszcze kilka nielicznych wpisów było
                sensownych ( w/g mnie ) w tym - jakże banalnym, ale jednocześnie - jakze
                tragicznym, - watku.
                • Gość: Linn Re: Reef: - do tego , co napisał/ła linn...... IP: *.dialup.tiscali.it 18.10.03, 11:03
                  Napisala... Wiesz, wg mnie wszelkie uwagi typu moralizatorskiego nie maja sensu
                  w ogole, a w konkretnym przypadku tym bardziej. Co my mozemy wiedziec o zyciu
                  tych osob, o prawie do ich oceny juz nie wspomne. Na takie problemy trzeba
                  patrzec pragmatycznie: zlo sie juz stalo i to na pewno wczesniej niz 10
                  miesiecy temu. Przede wszystkim nalezy uregulowac aktualna sytuacje. Przede
                  wszystkim dlatego, ze sa dzieci, ale nie tylko.
        • Gość: Kasia Re: do Pajdeczki IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 17.10.03, 18:10
          Wiesz co? Ty się chyba czepiasz. Zieje od Ciebie destrukcją.
          A uwaga o spirali jest zwyczajnie niesmaczna.
    • Gość: Lena Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? IP: 80.48.96.* 17.10.03, 23:25
      Taki wątek to jak "głuchy telefon". Iwka napisała, że jej małżeństwo trwa 17
      lat w tym romans męża rok a konkluzją niektórych Szanownych Pań właściwie te 17
      lat przeżyła nieszczęśliwie. Mnie wygląda na to, że 16 lat było dobrych, mąż
      wprawdzie do zaradnych nie należał ale był dobrym mężem i ojcem. Przypuszczam,
      że z Iwką tworzyli rozumiejący się bliski związek jeśli facet do dziś
      przychodzi do niej, rozmawia a ona wysłuchuje jego żalów. Może Iwka liczyła
      trochę na to, że bliskość wróci, nie wierzyła, że dobry związek można tak
      szybko i łatwo zakończyć a teraz dopiero otwierają jej się oczy i czuje się
      wykorzystywana. Osądzanie jej jest bez sensu. Ma rację Emilya, są ludzie dobrzy
      i na innych patrzą przez pryzmat własnej dobroci akceptując ich i uwypuklając
      ich cechy pozytywne. Inni nie będą. Potrzebują "życiowych" rad, czasem pomocy i
      ich realizacji ale nigdy nie postąpią wbrew sobie, nigdy nie skrzywdzą
      krzywdziciela.
      Czy lepsze takie małżeństwo czy lepsze życie z walizką w ręce i niepewnością
      jutra w sercu? Nie mam pewności. Mam wielu kolegów w pracy których żony po
      urodzeniu dzieci nie podjęły już pracy zawodowej /wiek od trzydziestu kilku do
      pięćdziesięciu lat/, zajmują się domem, dziećmi, mężem. Jaką one muszą mieć
      pewność własnego mażeństwa - pewnie wyniesioną z domu rodzinnego - że tak
      postępują we własnym życiu !!!
      Pozdrowienia Iwka:))) Jeśli już straciłaś złudzenia co do Twojego małżeństwa to
      skorzystaj z praktycznych porad mądrych kobiet - rozwód z winy męża, alimenty,
      ogranicz z nim kontakty nie ograniczając mu kontaktów z dziećmi. On nie może
      czuć oparcia w Tobie a pewnie go szuka. Może chce tworzyć sobie złudzenia, że
      Cię nie skrzywdził - okaż mu że czujesz się skrzywdzona.
      • julla Re: Jak postępować z mężem, który odszedł ? 17.10.03, 23:52
        Ten wątek faktycznie jest dość kuriozalny;) Krew się lała, kobity skakały sobie
        do oczu, a biedna Iwka dalej nie wiedziała jak ma ułożyć kontakty z bylym
        mężem...
        Lena, Twoje podsumowanie to strzał w dziesiątkę, nic dodać, nic ująć.
    • Gość: zdumiony Baby jestescie niesamowite..... IP: *.dialsprint.net 17.10.03, 23:59
      Ten facet to byl kawal ch..a od samego poczatku, ale ona byla slepa i nawet
      jakos go nie potepia specjalnie.

      zdumiony kobiecym umyslem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka