Dodaj do ulubionych

kilka zdań o aborcji

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 17:06
1) kazdy ma prawo robić co chce ze swoim cialem
2) zywa istota w ciele matki nie jest częścią jej ciała (ma odmienne DNA)
3) decyzja o aborcji nie może nalezeć do kobiety, równie dobrze można by jej
dac prawo do usmiercenia noworodka już po urodzeniu
4) każdy ma prawo do seksu, ale musi robić w sposób odpowiedzialny, mieć
swiadomosć, że z tego powstaje CZLOWIEK (prędzej czy później) i nie jest to
to samo co wypicie szklanki wody (jak twierdzila N. Krupska)
5) Życie powstaje w momencie polaczenia komórek żeńskiej i męskiej, wszystkie
środki ZAPOBIEGJACE temu powinny być dopuszczalne, wszystkie środki PO
zakazane.
6) metoda temperaturowo-sluzowa jakosciowo nie rózni się o metody
prezerwatywowej czy pigułkowej (wszystkie przeciwdzialają polaczeniu komórki
meskiej i żeńskiej i powstaniu ŻYCIA), KK powinien zezwolić na ich używanie
7) obecne prawo jest chyba rozsadnym kompromisem i nie nalezy go tykać
Obserwuj wątek
    • kuba_halford Re: kilka zdań o aborcji 22.09.04, 17:19
      a jajko to kura, idz do dzialu nabialowego i sobie poplacz nad jajkami
      usmierocnymi w zamrazarce
      • Gość: traian Re: kilka zdań o aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 18:26
        dlaczego mam plakać nad jajkami skoro jem kury, nie widze zadnego sensu tej
        wypowiedzi
      • Gość: vannortessa Re: kilka zdań o aborcji IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.04, 01:02
        jajka przeznaczone na sprzedaż nie są zapłodnione. nie zawieraja zarodkow, wiec
        nie są "usmiercone". kura znosi jajka i bez udziału koguta.
        jajko to nie kura! Cóż za argument!
    • warshawiak Re: kilka zdań o aborcji 22.09.04, 17:20
      Gość portalu: traian napisał(a):

      7) obecne prawo jest chyba rozsadnym kompromisem i nie nalezy go tykać

      W zasadzie nie powinienem protestować, bo mam kuzyna ginekologa, ale go nie
      lubię, więc protestuję. Rzeźnik stawia sobie kolejny domek za pieniądze
      przyoszczędzone na zdrowiu kobiet (warunki zabiegu urągające godności zawodu
      lekarza). Skurwiel co niedziela chodzi do kościoła. Dziękuję za uwagę.


    • e_wok Re: kilka zdań o aborcji 22.09.04, 20:04
      Punkt siodmy jest zaprzeczeniem trzech pierwszych.
    • a444 Re: kilka zdań o aborcji 22.09.04, 20:07
      Jaka szkoda,że ludzie są tak wygodni i nie przyjmuja tego do wiadomości.
    • melmire Re: kilka zdań o aborcji 23.09.04, 01:15
      Skoro a) jest prawdziwe to "dziecko" ze swoim odmiennym DNA ma prawo isc i
      rozwijac sie gdzie indziej,a nie w moim ciele do ktorego (patrz punkt a) mam
      wszelkie prawe.
      Postuluje zatem 8) wszechswiatowa zbiorke na sztuczna macice. Od razu wskazniki
      rozdrodczosci wzrosna :)
      • Gość: traian modyfikuje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 01:25
        punkt a) optrzymuje brzmienie:
        "Kązdy ma rpawo robić co chce ze swoim ciałem, o ile nie krzywdzi innych"
        • melmire Re: modyfikuje 23.09.04, 17:58
          Ale dla mnie wlasnie zygota, zarodek czy plod nie jest kims!
      • e_wok punkt osiem - jajka 23.09.04, 09:27
        sztuczna macica moze sie okazac dosc kosztowna. Mysle, ze najlepiej byloby
        wysiadywac jajka. W koncu taki sposob juz w naturze istnieje, trzeba go tylko
        dopasowac do naszego gatunku.
    • Gość: Ewa Re: kilka zdań o aborcji IP: *.man.bydgoszcz.pl 23.09.04, 09:23
      Od tego ciągłego wałkowania o abrcji, obronie życia poczętego, antykoncepcji
      robi mi się już niedobrze... Czy ci, którzy tak zaciekle bronią tzw. życia
      poczętego nie mogą zrozumieć, że nie wszyscy są katolikami? Powinien być wybór
      do cholery!!! Jeżeli kobieta nie chce usuwać ciąży, bo jest to niezgodne z jej
      poglądami, to niech nie usuwa. Nikt jej tego nie zabrania, ale przeciwnicy
      aborcji chcieliby narzucić wszystkim swój światopgląd. Podobno jest demokracja,
      ale w naszym kraju jest to chyba niemożliwe. Stawiane są pomniki dzieciom
      nienarodzonym... przecież to JEST ŚMIESZNE. A poza tym, pomimo zakazu aborcja i
      tak istnieje i będzie istniała, czy tego chcecie, czy nie, ale dzięki tak
      durnowatemu zakazowi ginekolodzy bedą się bogacić, matki będą porzucać
      noworodki na śmietnikach, domy dziecka będą się przepełniać, będą rodzić się
      dzieci NIECHCIANE!!!
      • niedzwiedziczka Re: kilka zdań o aborcji 23.09.04, 09:27
        Więc Ty także powinnaś pamiętać, że nie wszsycy wyznają poglądy podobne do
        twoich i uważają, że mają prawo zabić, jeśli im się ktoś nie spodoba, ukraść,
        jeśli im się coś spodoba lub zgwałacić, jeśli mają ochotę. Ty tego nie zrobisz,
        ale dlaczego bronisz tego innym?
        • ggigus Re: kilka zdań o aborcji 23.09.04, 17:28
          Niedzwiedziczko, to jest glupawy argument, ze jesli ktos ma ochote zabic, albo
          zgwalcic. Przeciez dobrze o tym wiesz.ze to jest po prostu glupie.
          Jesli stawiasz na rowni zabicie kogos i aborcje, masz do tego pelne prawo, i na
          pewno nie poddasz sie aborcji. Ale daj innym ludziom prawo do wlasnych wyborow.
          • Gość: trevik Re: kilka zdań o aborcji IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.04, 18:38
            Problem w tym ggigus, ze dla przeciwnikow liberalizacji aborcji (przynajmniej z
            tego powodu, ze uwazaja, ze plod zyje, to zycie mu sie nalezy i dlatego sie
            nalezy, ze jest to czlowiek) jest to _nie do zaakceptowania_, aby pozwolic
            komukolwiek zabic innego czlowika i na liberalizacje sie nie zgadzaja.
            To jest samo serce tego problemu. Przyklad Niedzwiedziczki jest jak najbardziej
            na miejscu, bo to przedstawia ten tok rozumowania, ktory bierze sie wprost z
            zalozen. Jedyna metoda na przekonanie kogokolwiek w jedna, czy druga strone to
            wlasnie kwestia przekonania go do tego, czy te zalozenia sa sluszne, czy nie
            sluszne.

            > Jesli stawiasz na rowni zabicie kogos i aborcje, masz do tego pelne prawo, i na
            > pewno nie poddasz sie aborcji. Ale daj innym ludziom prawo do wlasnych wyborow.

            Czy Ty bedac przekonana o tym, ze ktos kogos morduje bylabys podatna na takie
            argumenty?
            • Gość: ggigus Re: kilka zdań o aborcji IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 14:24
              wiem ,jakie poglady maja obronicy i dlaczego tak argumentuja. ale wiesz, o co
              mi chodzi? Ja pisze o aborcji, a ktos mi tu zasuwa z zabojstwem. I nie chodzi
              mi o aborcje jako morderstwo, ale ze Nedwziedziczka mowi - chcesz pozwolic na
              zabijanie nienanorodzonych? To znaczym,ze chcesz pozwolic na to, zeby zabijac
              ludzi ot tak, albo okradac. To wg mnie glupawy argument ad absurdum.
            • magic00 Re: kilka zdań o aborcji 02.10.04, 12:30
              Gość portalu: trevik napisał(a):

              > Problem w tym ggigus, ze dla przeciwnikow liberalizacji aborcji (przynajmniej
              z
              > tego powodu, ze uwazaja, ze plod zyje, to zycie mu sie nalezy i dlatego sie
              > nalezy, ze jest to czlowiek) jest to _nie do zaakceptowania_, aby pozwolic
              > komukolwiek zabic innego czlowika i na liberalizacje sie nie zgadzaja.
              > To jest samo serce tego problemu. Przyklad Niedzwiedziczki jest jak
              najbardziej
              > na miejscu, bo to przedstawia ten tok rozumowania, ktory bierze sie wprost z
              > zalozen. Jedyna metoda na przekonanie kogokolwiek w jedna, czy druga strone to
              > wlasnie kwestia przekonania go do tego, czy te zalozenia sa sluszne, czy nie
              > sluszne.
              >
              > > Jesli stawiasz na rowni zabicie kogos i aborcje, masz do tego pelne prawo
              > , i na
              > > pewno nie poddasz sie aborcji. Ale daj innym ludziom prawo do wlasnych wy
              > borow.
              >
              > Czy Ty bedac przekonana o tym, ze ktos kogos morduje bylabys podatna na takie
              > argumenty?

              Zgadzam się z takim tokiem rozumowania, tylko jedna rzecz tu nie gra. Oficjalny
              zakaz aborcji niczego nie zmienia i tak się one odbywają i tak. Do tego w
              gorszych warunkach. Z pewnością ginekolodzy, którzy dorobili się na
              nielegalnych aborcjach gorącą popierają obrońców zakazu, bo trudno im
              zrezygnować z takiego źródła dochodu. Niechcący, zwolennicy zakazu leją wode na
              młyn ginekologów-rzeźników. Zakaz tak na prawde jest marwą literą, tracą na nim
              jedynie kobiety najbiedniejsze.
              Więc o co tu chodzi?
              Chyba o to, czyje będzie na wierzchu, czyje pogądy uzyskają oficjlane
              usankcjonowanie w prawie państwowym - nasze czy wasze?? O to, komu zostanie
              przyznana RACJA. Bo przecież zakaz czy jego brak znacząco nie zmieni sytuacji.

              • Gość: trevik Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 20:59
                Gdyby mi dowiedziono, ze prawne zezwolenie na wykonywanie aborcji doprowadziloby
                do zmniejszenia ilosci wykonywanych zabiegow, np. poprzez konsultacje
                psychologiczna itd. bez mozliwosci naruszenia pozniejszych ustalen (bo zawsze
                istnieje grozba takiego dzialania, ze najpierw doprowadzi sie do liberalizacji z
                obostrzeniami natury konsultacyjno-przekonywujacej a pozniej sie je usunie, bo
                tak bedzie prosciej) to bylbym zwolennikiem liberalizacji ustawy antyaborcyjnej.

                Jednak nikt tego nie potrafi dowiesc a metne argumenty statystyczne o podziemiu
                aborcyjnym z duzym rozrzutem (feministki cytuja gorne granice z reguly) mnie nie
                przekonuja.
      • Gość: a444 Re: kilka zdań o aborcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 10:03
        Stawianie pomników nienarodzonym dzieciom wcale nie jest ŚMIESZNE.
        Prawo do wolności i wyboru nie oznacza zgody na zabijanie bezbronnych,ale na
        przewidywaniu konsekwencji swoich czynów.Jeśli powołujesz do życia nową
        istotę,to jestes za Nia odpowiedzialna.
        Płód to nie wyrostek robaczkowy.
        CHYLĘ GŁOWĘ PRZED WSZYSTKIMI POMNIKAMI NIENARODZONYCH DZIECI.
      • Gość: traian skąd pomysl ze jestem katolikiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 19:49
        uważam sie za LIBERAŁA
      • Gość: traian Ewa chce spać IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 20:05
        > Od tego ciągłego wałkowania o abrcji, obronie życia poczętego, antykoncepcji
        > robi mi się już niedobrze...

        mi sie robi niedobrze jak slysze,"mój brzuch moja wola"


        Czy ci, którzy tak zaciekle bronią tzw. życia
        > poczętego nie mogą zrozumieć, że nie wszyscy są katolikami?

        a co ma do tego katolicyzm???

        >Powinien być wybór do cholery!!!

        oczywiście jak ktos chce kraść/zabijać niech kradnie/zabija, powinien być wybór

        >Nikt jej tego nie zabrania, ale przeciwnicy
        > aborcji chcieliby narzucić wszystkim swój światopgląd.

        przeciwnicy kradzieży/morderstw też chcą innym narzucić swój światopogląd

        >Podobno jest demokracja, ale w naszym kraju jest to chyba niemożliwe.

        Ewo nie myl demokracji z liberalizmem, widze ze nie rózróżniasz podstawowych
        pojęć, przypomnę demokracja = ustrój, w którym decyduje wola większości,


        > pomimo zakazu aborcja i tak istnieje i będzie istniała, czy tego chcecie, czy
        nie,

        pomimo zakazu korpucja/kradzieże/morderstwa beda istnieć czy tego chcesz czy
        nie, czy oznacza to ze nalezy je zalegalizować?

    • dokowski Takich żywych istot w naszym ciele żyje mnóstwo 23.09.04, 10:20
      Gość portalu: traian napisał(a):

      > zywa istota w ciele matki nie jest częścią jej ciała (ma odmienne DNA)

      DNA nie jest święte

      > 3) decyzja o aborcji nie może nalezeć do kobiety, równie dobrze można by jej
      > dac prawo do usmiercenia noworodka już po urodzeniu

      Jest na to odrębny paragraf w KK. Nie wszystkie przestępstwa są "równie dobre",
      a nie wszystkie czyny złe są karane z KK.

      > 4) każdy ma prawo do seksu, ale musi robić w sposób odpowiedzialny

      Nie musi. Każdy ma prawo do spontaniczności i przyjemności w życiu.

      > 5) Życie powstaje w momencie polaczenia komórek żeńskiej i męskiej

      Kompletna bzdura. Życie trwa cały czas, a niektóre organizmy są haploidami

      > 7) obecne prawo jest chyba rozsadnym kompromisem i nie nalezy go tykać

      Jest kompromisem pomiędzy totalitaryzmem PRL a fundamentalizmem
      chrześcijańskim. Dlatego Polska nie jest państwem prawa, ale wciąż tylko
      barbarzyńskim dzikim wschodem. Myślisz że dlaczego w Polsce wolno łamać pawo w
      biały dzień na oczach policjanta? Także dlatego, że fanatycy mają wpływ na jego
      kształtowanie
      • kocia_noga Re: Takich żywych istot w naszym ciele żyje mnóst 23.09.04, 20:09
        Brawo, dokowski!
      • Gość: traian ile istot w naszym ciele ma inne DNA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 22:29
        > DNA nie jest święte

        nie wprowadzaj tu kategorii "sacrum", używajmy liberalnego dyskursu

        > Jest na to odrębny paragraf w KK. Nie wszystkie przestępstwa są "równie
        dobre", a nie wszystkie czyny złe są karane z KK.

        jak wyżej


        > Nie musi. Każdy ma prawo do spontaniczności i przyjemności w życiu.

        mam prawo napluć ci w twarz jeśli byłoby to spontaniczne i sprawiło mi
        przyjemność?

        > Kompletna bzdura. Życie trwa cały czas, a niektóre organizmy są haploidami

        czyli życie istnieje przed połączeniem komórek? jestes platonistą?


        > Jest kompromisem pomiędzy totalitaryzmem PRL a fundamentalizmem
        > chrześcijańskim. Dlatego Polska nie jest państwem prawa, ale wciąż tylko
        > barbarzyńskim dzikim wschodem.

        cywilizacja = pociąć płód, zacofanie = nie ciąć

        <Myślisz że dlaczego w Polsce wolno łamać pawo w biały dzień na oczach
        policjanta? Także dlatego, że fanatycy mają wpływ na jego kształtowanie

        zlikwidujmy prawo nikt go nie będzie łamał
        • dokowski Po prostu znam się trochę na biologii 24.09.04, 09:50
          Gość portalu: traian napisał(a):

          > > Życie trwa cały czas, a niektóre organizmy są haploidami
          >
          > czyli życie istnieje przed połączeniem komórek? jestes platonistą?

          Czy bakterie to nie życie? A znamy jeszcze inne haploidy

          > zlikwidujmy prawo nikt go nie będzie łamał

          Taki poziom dyskusji o prawie potwierdza moją tezę, że Polska nie jest państwem
          prawa
          • Gość: trevik Panstwo prawa IP: *.dip.t-dialin.net 24.09.04, 14:09
            > Taki poziom dyskusji o prawie potwierdza moją tezę, że Polska nie jest państwem
            > prawa

            Dyskusja o aktach prawnych na ogol nic nie ma wspolnego ze ztwierdzeniem, czy
            jakies panstwo jest panstwem prawa.

            Polska (jak i wiele innych panstw bezprawia) nie jest panstwem prawa z powodu
            jednego istniejacego zjawiska: spoleczenstwo w wiekszosci w wiekszym lub
            mniejszym wymiarze nie jest zainteresowane przestrzeganiem istniejacego prawa,
            dalsze efekty (jak to, ze samo panstwo nie respektuje prawa poprzez instytucje
            panstwowe) sa tylko jego konsekwencja - bez zmiany rozumienia problemu u zrodel
            wiele poprawic sie nie da.

            I chcialbym tylko Tobie napisac, ze wbrew pozorom nie jest to na pewno tak, ze
            panstwo prawa to panstwo z takim prawem, ze wiekszosci jest wygodnie je zawsze
            respektowac, bo takich panstw nie ma - to panstwo w ktorym prawo istniejace jest
            respektowane, bo praktycznie kazdy obywatel znajdzie w prawie taki paragraf
            ktory mu bedzie w ktorejs sytuacji zyciowej przeszkadzal a przestrzegac go
            powinien zawsze.
        • dokowski ile istot w naszym ciele ma inne DNA? biliony 24.09.04, 09:56
          tryliony? zapomniałem ile, ale to astronomiczna liczba - jest ich wielokrotnie
          więcej niż naszych własnych komórek
        • Gość: Vivian Darkbloom Jeśli uważasz, ze czlowiek=jego DNA... IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 25.09.04, 12:29
          ...pora zmierzyć się z chimerami. Są to osobniki powstale z połączenia dóch
          zarodkow we wczesnym etapie rozwoju. W konsekwencji część organów jakiejś osoby
          należy w istocie do jej "brata" czy "siostry" i ma inne DNA. W GW, w dziale
          Nauka był kiedyś opisany przypadek kobiety, ktora chciala dać dziecku nerkę do
          przeszczepu. Po porównaniu DNA nerki i DNA dziecka okazało się , ze dziecko nie
          było jej dzieckim . Po prostu kobieta była chimerą. Kiedyś już o tym pisałam
          przy okazji innej dyskusji, nikt nie odpowiedzial... Liczę, ze zmierzycie się z
          tym ciekawym problemem
    • Gość: roberta Re: kilka zdań o aborcji IP: *.ghnet.pl / *.crowley.pl 23.09.04, 22:12
      Jakby faceci zachodzili w ciążę to aborcja byłaby oczywiście dozwolona.Co facet
      może wiedzieć o ciąży?zrobi swoje i ma wszystko gdzieś, no tak może się
      opiekować i takie bajery ALE TO NIE ON JEST W CIĄŻY I TO NIE JEGO ŻYCIE ZMIENIA
      SIĘ NAJBARDZIEJ!i to nie on musi przeorientować swoje życie w kierunku kupy,
      zupy i pieluchy!
      • kocia_noga Re: kilka zdań o aborcji 23.09.04, 22:19
        Alez to jest oczywiste! Oczywiste jest tez całe zakłamanie facetów i
        bajdurzenie o ochronie życia itp.
      • mlody.panicz Re: kilka zdań o aborcji 23.09.04, 23:48
        Gość portalu: roberta napisał(a):

        > Jakby faceci zachodzili w ciążę to aborcja byłaby oczywiście dozwolona.

        oczywiscie. nie od dzis wiadomo przeciez, ze prawo zostalo stworzone w celu
        utrwalenia przewagi mezczyzn nad kobietami. dlatego na przyklad dopuszczalne
        sa: gwalty, przemoc, zabor mienia, wielozenstwo i temu podobne. zabrania sie za
        to placic alimentow.
        brawo, Roberto! dobra robota!

        pozdrawiam
        mp
        • kocia_noga Re: kilka zdań o aborcji 24.09.04, 09:57
          De facto - tak.
        • dokowski Niedokładnie tak 24.09.04, 10:16
          mlody.panicz napisał:

          > prawo zostalo stworzone w celu
          > utrwalenia przewagi mezczyzn nad kobietami

          Biologia już dała odpowiedź na pytanie, jakie są praprzyczyny powstania prawa i
          jakie były pierwsze prawa w prehistorii ludzkości.

          Prawo powstało jako skutek sojuszu pomiędzy przeciętnymi i marnymi mężczyznami
          przeciwko najlepszym. Gdyby nie prawo to większość kobiet wolałaby żyć w
          haremach z lepszymi mężczyznami, a większość gorszych nie mogłąby płodzić
          potomstwa.

          Pierwszym prawem była monogamia, a jego celem było zmuszenie kobiet do rodzenia
          dzieci najgorszym degeneratom.
      • dokowski Trafiłaś w dziesiątkę 24.09.04, 10:01
        Gość portalu: roberta napisał(a):

        > Jakby faceci zachodzili w ciążę to aborcja byłaby oczywiście dozwolona

        To kapitalne podsumowanie obłudy antyaborcjonistów, którzy w rzeczywistości
        chcą po prostu, żeby kobiety cierpiały i było więcej nieszczęśliwych dzieci.
        Dla antyaborcjonistów świat pełen cierpienia i krzywdy jest tym, o czym marzą,
        bo taki świat jest dobry dla religii
    • Gość: Vivian Darkbloom Zycie a bycie człowiekiem IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 24.09.04, 13:49
      Czemu wiele osób stawia tu znak rowności między faktem, ze zygota/zarodek/płód
      jest żywy a tym, że jest człowiekiem? Zycie to termin biologiczny, więc nie
      można zaprzeczac, ze zygota jest żywa, ale tak samo komórki budujące nasze
      ciało są zywe, kaktus jest zywy i pierwotniak jest żywy. Kwestia czy płód jest
      czlowiekiem jest jednak dyskusyjna. Oczywiście nie mam na myśli czlowieka w
      sensie gatunku homo sapiens, bo płód jest bez wątpienia jego przedstawicielem,
      ale kwestia czy jest czlowiekiem w sensie filozoficznym terminu człowiek
      pozostaje otwarta i nie wiem czy da sie ją jednoznacznie rozstrzygnąć.
      • mlody.panicz Re: Zycie a bycie człowiekiem 24.09.04, 13:53
        Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):

        Oczywiście nie mam na myśli czlowieka w
        > sensie gatunku homo sapiens, bo płód jest bez wątpienia jego
        przedstawicielem,
        > ale kwestia czy jest czlowiekiem w sensie filozoficznym terminu człowiek
        > pozostaje otwarta i nie wiem czy da sie ją jednoznacznie rozstrzygnąć.

        nastepnie nalezy sie zastanowic, czy jesli juz ktos jest czlowiekiem, nie jest
        przypadkiem pod- albo i nadczlowiekiem.

        pozdrawiam
        mp
      • Gość: trevik Re: Zycie a bycie człowiekiem IP: *.dip.t-dialin.net 24.09.04, 13:53
        > ale kwestia czy jest czlowiekiem w sensie filozoficznym terminu człowiek
        > pozostaje otwarta i nie wiem czy da sie ją jednoznacznie rozstrzygnąć.

        Rowniez z powodu owej nieroztrzygalnosci nie mozna stwierdzic, ze nie jest i ze
        nieistnieja zadne przeciwskazania, aby jego zycie szczegolnie chronic, podobnie
        jak zycie ludzi.
      • dokowski A podstawowa zasada prawa karnego mówi, że:... 24.09.04, 14:44
        Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):

        > kwestia czy jest czlowiekiem w sensie filozoficznym terminu człowiek
        > pozostaje otwarta i nie wiem czy da sie ją jednoznacznie rozstrzygnąć.

        ... jeśli istnieją wątpliwości, to znaczy, że oskarżony jest niewinny. Kodeks
        Karny po prostu nie ma prawa karać za aborcję na tyle wczesną, że są
        wątpliwości. Polska nie jest państwem prawa, jest państwem prawa kościelnego.
        • Gość: Robert37 Re: A podstawowa zasada prawa karnego mówi, że:.. IP: 195.85.227.* 27.09.04, 13:26
          > ... jeśli istnieją wątpliwości, to znaczy, że oskarżony jest niewinny. Kodeks
          > Karny po prostu nie ma prawa karać za aborcję na tyle wczesną, że są
          > wątpliwości. Polska nie jest państwem prawa, jest państwem prawa kościelnego.
          ... jeśli istnieją wątpiwości, to znaczy, że oskarżony jest niewinny. Prawo po
          prostu nie ma prawa nie chronić płodu, jeśli są wątpliwości czy płód to
          człowiek czy nie. Feminizm nie jest za państwem prawa, jest za państwem prawa
          feministycznego. (tak mi się nasunęło - ile warte są te twoje argumenty)
          • dokowski Nawet nie rozumiesz, co piszesz 27.09.04, 15:05
            Gość portalu: Robert37 napisał(a):

            > ... jeśli istnieją wątpiwości, to znaczy, że oskarżony jest niewinny.
            > Prawo po prostu nie ma prawa nie chronić płodu, jeśli są wątpliwości czy
            > płód to człowiek czy nie.

            Najpierw zastanów się, czy wiesz, co to znaczy "oskarżony", a potem jeszcze raz
            przeczytaj ten swój dziwaczny zlepek słów.
            • Gość: BD Re: Nawet nie rozumiesz, co piszesz IP: 195.164.48.* 28.09.04, 09:09
              Witam,

              dokowski napisał:

              > Najpierw zastanów się, czy wiesz, co to znaczy "oskarżony", a potem jeszcze
              > raz przeczytaj ten swój dziwaczny zlepek słów.

              Zasady "in dubio pro reo" nie można absolutyzować, bo proawdzi to do absurdu
              (zob. niżej). Ma ona zresztą swój odpowiednik w etyce, który mówi, że jeśli
              mamy dwie normy, wybieramy na wszelki wypadek tę ostrzejszą.

              Można to porównać do sytuacji, gdy ktoś był na polowaniu i coś tam widzi - na
              80% jest to zwierz łowny, ale na 20% jakiś człowiek - jego kolega. Rozsądek
              nakazuje wstrzymać się od strzału. Nieostrożność byłaby godna potępienia. I na
              podobnej zasadzie powinna być rozstrzygana sprawa aborcji.

              pozdrawiam,

              BD
              • dokowski O, teraz dyskutujesz na poziomie 28.09.04, 11:19
                Gość portalu: BD napisał(a):

                > Zasady "in dubio pro reo" nie można absolutyzować, bo proawdzi to do absurdu
                > (zob. niżej). Ma ona zresztą swój odpowiednik w etyce, który mówi, że jeśli
                > mamy dwie normy, wybieramy na wszelki wypadek tę ostrzejszą.

                Porównując różne zasady etyczne (prawo wszak jest częścią etyki w szerokim
                rozumieniu) musimy stosować je do tego samego podmiotu.

                > Można to porównać do sytuacji, gdy ktoś był na polowaniu i coś tam widzi - na
                > 80% jest to zwierz łowny, ale na 20% jakiś człowiek - jego kolega. Rozsądek
                > nakazuje wstrzymać się od strzału. Nieostrożność byłaby godna potępienia.

                Bardzo słusznie, dlatego potępiamy aborcję, jeżeli tylko mamy wątpliwości. Z
                tego punktu widzenia prawie każde poronienie po terminie miesiączki jest złem.

                > I na podobnej zasadzie powinna być rozstrzygana sprawa aborcji.

                Jednak pisząc "być rozstrzygana" wkraczasz do innego podmiotu. Zauważ, że teraz
                naszej ocenie podlega już sędzia. Teraz sędzia staje się podmiotem tej zasady,
                on musi uważać, aby jej nie złamać. To jedna z przyczyn, dla których prawo
                karne nie karze za każde zło, jakiego się dopuszczamy.

                Przekładając to na język biologii aborcyjnej mamy więc następujące
                rozstrzygnięcia etyczne, ograniczone oczywiście do tego tylko zagadnienia:
                Embrion 14 dniowy może być wydalony w sposób naturalny przez miesiączkę, mamy
                tutaj sytuację czystą, 0% wątpliwości, żadna kobieta jeszcze nigdy nie
                przeżywała moralnych dylematów z powodu poronienia przez regularną miesiączkę.

                Dodajmy teraz dla uproszczenia 1% za każdy dzień, tak aby płód w wieku 115 dni
                uznać za człowieka bez cienia wątpliwości, na 100%. Wiem, że skrajni
                liberałowie przesuwają tę granicę jeszcze dalej, aż do wieku, w którym rodzą
                się wcześniaki zdolne do przeżycia, ale nie o to tutaj chodzi, więc przyjmuję
                model uproszczony.

                Mamy więc kobietę i jej dylemat moralny, który pojawia się po tym, jak
                miesiączka nie przychodzi: "Może jestem w ciąży? Na wszelki wypadek przestaję
                pić i palić, idę zrobić test ciążowy". Inna kobieta poczeka jeszcze tydzień lub
                dwa, zanim się nie zdecyduje, gdyż jej wewnętrzny „próg” moralny „ustawiony”
                jest na ponad 10% wątpliwości. Najpierw robi test ciążowy, a potem zaczyna się
                zastanawiać, czy donosi, czy chce całe swoje życie już teraz podporządkować
                interesom płodu. Czy już teraz kierować się tylko strachem przed poronieniem,
                czy zaufać naturze, która przecież poprzez poronienie pozbywa się nieudanych
                embrionów – takie poronienie czasem jest dobre czasem złe, a płód prawie na
                pewno jeszcze nie cierpi. Z każdym dniem narasta przekonanie kobiety, że
                dziecko nabywa praw.

                Kiedy jednak sędzia (przysięgły) przeżywa aborcyjny dylemat moralny, to w jego
                oczach 10% matki oznacza 90% wątpliwości. Skazanie kobiety za spowodowanie
                poronienia przez kobietę w 10 dni po terminie miesiączki byłoby w jego oczach
                absurdem, gdyby patrzył tylko z punktu widzenia tej zasady. Gdy płód miał w
                trakcie aborcji niewiele ponad 100 dni, to sędzia ma nadal 10% wątpliwości, czy
                to na pewno był już człowiek, czy może jednak wciąż nieczuły, niezdolny do
                cierpienia konglomerat tkanek, którego nie można nazwać podmiotem z etycznego
                punktu widzenia. 10% wątpliwości, czy to na pewno zabójstwo, dla wielu
                prawników to już wystarczy do uniewinnienia.

                Ta najogólniejsza zasada ostrożności, o które piszesz, stosuje się tylko do
                podmiotu, a nie do obiektu. Słusznie zauważyłaś, że zasada domniemania
                niewinności jest jednym z jej wariantów, ale pomyliłaś podmiot z obiektem.
                Sędzia złamie tę zasadę, jeśli skaże kogoś za aborcję 111-dniowego płodu, tak
                samo jak matka złamie tę zasadę jeśli kilka dni po terminie miesiączki wywoła
                ją u siebie przy pomocy jakiejś tabletki.
                • Gość: BD Re: O, teraz dyskutujesz na poziomie IP: 195.164.48.* 28.09.04, 15:20
                  Witam,

                  > Embrion 14 dniowy może być wydalony w sposób naturalny przez miesiączkę, mamy
                  > tutaj sytuację czystą, 0% wątpliwości, żadna kobieta jeszcze nigdy nie
                  > przeżywała moralnych dylematów z powodu poronienia przez regularną miesiączkę.

                  Ale to nie jest żaden argument - z faktu, że każdy człowiek kiedyś umiera, nie
                  wynika zgoda na zabójstwo. Nawet na zabójstwo tych, którzy żyją już powyżej
                  średniej długości trwania życia w populacji. W rachunku demograficznym
                  kilkudniowy embrion może mieć już wyższe dalsze trwanie życia niż np. 100-latek.

                  > Dodajmy teraz dla uproszczenia 1% za każdy dzień, tak aby płód w wieku 115
                  > dni uznać za człowieka bez cienia wątpliwości, na 100%.

                  Z tą granicą człowieczeństwa się nie zgadzam, ale to juz było tu wałkowane sto
                  razy.

                  Dalszy wywód nie jest dla mnie jasny, zaznaczę tylko, że kryterium "10%
                  wątpliwości" jest arbitralne. Lepiej bazować na innych - aktuarialnych (jak
                  podane wyżej). Problem w tym, że prawo nie zna pojęcia "wartości oczekiwanej"
                  przestępstwa. A trochę szkoda.

                  Myślę, że gdyby stosować tę zasadę, to aborcja nie byłaby morderstwem sensu
                  strico (podobnie jak nie jest nim owo zastrzelenie kolegi na polowaniu), ale
                  czymś w rodzaju "karygodnego narażenia życia ludzkiego", czyli czyn o mniejszym
                  kalibrze, ale wciąż poważny. Tu już musiałby wypowiedzieć się prawnik. Wówczas
                  zasada "in dubio pro reo" staje się nieadekwatna, ponieważ nie ma watpliwości,
                  że "nastąpiło karygodne narażenie" (wątpliwości są, czy nastąpiło zabójstwo).

                  Dodajmy do tego jeszcze, że kobieta chcąca aborcji jest
                  zainteresowana "zaniżeniem swoich wątpliwości" (w przeciwieństwie do myśliwego,
                  który nie potrzebuje takich racjonalizacji) co jeszcze świadczyłoby przeciwko
                  niej.

                  Oczywiście te rozważania są tylko częścią większej całości.

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • dokowski To dywagacja. 28.09.04, 16:06
                    Gość portalu: BD napisał(a):

                    > > przeżywała moralnych dylematów z powodu poronienia przez regularną miesią
                    > czkę.
                    >
                    > Ale to nie jest żaden argument - z faktu, że każdy człowiek kiedyś umiera,
                    > nie wynika zgoda na zabójstwo. Nawet na zabójstwo tych, którzy żyją już
                    > powyżej średniej długości trwania życia w populacji.

                    Zasada moralna, o której mówimy, nie wpływa na kobietę w ten sposób, że po
                    każdym stosunku płciowym rzuca ona picie i palenie, aby wrócić do swych nałogów
                    po nadejściu miesiączki. Mamy więc faktycznie 0% podejrzenia o człowieczeństwo,
                    bo gdyby był choć cień wątpliwości, to antyaborcjoniści wspomnieliby coś o
                    ochronie tak młodego życia poczętego. Z zasady tej wynika więc, że w embrionie
                    14-dniowym nie ma jeszcze ani trochę człowieczeństwa.

                    Domniemanie ciąży zaczyna pojawiać się popiero wtedy, gdy miesiączka się
                    spóźnia.

                    To nie ma nic wspólnego z zabiciem starego człowieka, gdyż stary człowiek jest
                    bez wątpienia człowiekiem. Twoja analogia jest nie na temat.
              • magic00 Re: Nawet nie rozumiesz, co piszesz 02.10.04, 13:01
                Gość portalu: BD napisał(a):

                >
                > Można to porównać do sytuacji, gdy ktoś był na polowaniu i coś tam widzi - na
                > 80% jest to zwierz łowny, ale na 20% jakiś człowiek - jego kolega. Rozsądek
                > nakazuje wstrzymać się od strzału. Nieostrożność byłaby godna potępienia. I
                na
                > podobnej zasadzie powinna być rozstrzygana sprawa aborcji.
                >
                > pozdrawiam,
                >
                > BD

                Ładny przykład. Tylko jakie masz propozycje dla kobiety w niechcianej ciąży?
                (to, że należy przewidywać i być odpowiedzialnym i bla bla, nie wchodzi w grę,
                bo już się stało, stuprocentowa antykoncepcja nie istnieje). Np. mnie, mojemu
                mężowi i synowi wpadka kompletnie zruinowała by życie. Z poziomu ludzi jako
                tako przędących, stalibyśmy się biedakami, ściśniętmi w jednopokojowym
                mieszkaniu. Cała moja wytężona akcja pt. powrót na rynek pracy legła by w
                gruzach. Przy dwójce dzieci nie opłacało by mi się iść do pracy, bo koszty
                opieki przewyższały by moje zarobki. Oczywiście, są znacznie bardziej
                dramatyczne sytuacje i dylematy, przy których moje zdają się śmieszne, ale to
                moje życie i nie chciałabym aby stało się kompletnie do dupy i zamieniło się w
                pasmo udręk. Chcac trzymać się zasady odpowiedzialności za istotę, którą chcący
                czy nie chcący powołało by się do życia (argumenty religijne dla mnie nie
                wchodzą w grę), musiałabym jakoby poświęcić własne życie. Tak, może bym nie
                umarła fizycznie, ale moje życie zamieniłoby się w marną wegetację, przestało
                by być moje. Dla mnie oprócz samego faktu życia biologicznego istotną wartością
                jest jego jakość. Lepiej nie żyć wcale niż sie tylko męczyć i męczyć. Tak więc
                kierując się zasadą odpowiedzialnści, wolałabym aborcję niż skazywanie dziecka
                na życie z mamuśką wściekłą na dziecko,za to, że się w ogóle urodziło, na życie
                z piętnem przyczyny wszelkich kłopotów.
                • dokowski To co piszesz, to kwestia okoliczności łagodzących 08.10.04, 15:09
                  a nie kwestia tutaj dyskutowana. W tej gałęzi wątku dyskutujemy o tym czy
                  uniewinnić sprawcę aborcji, bo nie mamy pewności, czy płód jest juz człowiekiem
                  chronionym przez prawo karne czy jest embrionem, którego prawo karne nie chroni.

                  To o czym piszesz to kwestia, która pojawia się obok, kiedy już sąd stwierdzi,
                  że nie żadnych wątpliwości, iż zabito człowieka, że pozostaje już tylko kwestia
                  czy, kogo i jak ukarać"
      • nick.kertiz Nie jest żadnym przedstawicielem 28.09.04, 03:39
        Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):

        > Czemu wiele osób stawia tu znak rowności między faktem, ze
        zygota/zarodek/płód
        > jest żywy a tym, że jest człowiekiem? Zycie to termin biologiczny, więc nie
        > można zaprzeczac, ze zygota jest żywa, ale tak samo komórki budujące nasze
        > ciało są zywe, kaktus jest zywy i pierwotniak jest żywy. Kwestia czy płód
        jest
        > czlowiekiem jest jednak dyskusyjna. Oczywiście nie mam na myśli czlowieka w
        > sensie gatunku homo sapiens, bo płód jest bez wątpienia jego
        przedstawicielem,
        > ale kwestia czy jest czlowiekiem w sensie filozoficznym terminu człowiek
        > pozostaje otwarta i nie wiem czy da sie ją jednoznacznie rozstrzygnąć.



        Droga, nie idź na szkodliwe kompromisy z obskurnymi mózgami, bo Cię zagryzą.

        Nie jest żadnym przedstawicielem.

        Przedstawicielem gatunku homo sapiens jest na przykład ktoś, kto akurat jest w
        ciąży, a płód jest tylko elementem ten stan konstytuującym.

        Oczywiście płód ludzki jest płodem ludzkim, a płód wielorybi jest plodem
        wielorybim.

        Tak jak zdarty naskórek na nielakierowanym drewnie tez moze byc naskorkiem
        ludzkim. I co z tego...

        Przedstawicielem gatunku - szczur - jest szczur. To może byc samica. I może byc
        rozpoznawalne,ze będzie miała potomstwo.

        Tak samo jest z człowiekiem.

        pzdr

        nick kertiz
        • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 28.09.04, 09:18
          Wytłumacz mi więc, kiedy "to coś" staje się człowiekiem. Czy, jak prof.
          Szyszkowska wczoraj, uważasz, że od chwili narodzenia?
          Więc co z wcześniakami, urodzonymi przez cesarskie cięcie?
          Jeśli jednak na 5 minut przed porodem jest to już dziecko, to czy na 3 mies.
          przed jest dzieckiem, czy "zlepkiem komórek"?
          • Gość: monikaannaj Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 09:32
            Naprawdę powiedziała, że od chwili narodzenia? Czyli co, kontakt z powietrzem
            czyni człowiekiem?
            • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 28.09.04, 10:18
              Naprawdę tak powiedziała. Ale na pytanie, co w taklim razie z wcześniakami już
              nie odpowiedziała.
              I dowiedziałąm się jeszcze jedną rzecz. Że projekt pani Szyszkowskiej zakłądał,
              że 14-15 latki mogą dokonać aborcji bez wiedzy i zgody rodziców.
              Do tej pory sądziłam, że prawa rodzicielskie może odebrać tylko sąd rodzinny.Ale
              widocznie się myliłam...
              • Gość: monikaannaj Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 11:39
                Mnie najbardziej uderzył fakt, że projekt który, powtarzam - 15-latkom pozwala
                usuwać ciążę bez wiedzy i zgody rodziców miał tytuł "Świadome macierzyństwo".
          • Gość: Jacenty Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: 217.96.29.* 28.09.04, 10:09
            O niedźwiedziczka powróciła! Tak sobie myslę, że ten SLDowski projekt akceptuje
            zabicie dziecka na godzinę przed porodem..., a w minute po proodzie juz nie. To
            jest tak niewiarygodny pogląd, że przypuszczam, że jedynym oczekiwanie
            pomysłodawców jest prowokacja polityczna, która wyrwie ich partię z modialnych
            skojarzeń ze "złodzieje" w jakieś inne skojarzenia... tylko czy bardziej
            pozytywne?
          • nick.kertiz Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 29.09.04, 01:57
            > Wytłumacz mi więc, kiedy "to coś" staje się człowiekiem. Czy, jak prof.
            > Szyszkowska wczoraj, uważasz, że od chwili narodzenia?

            Dokładnie tak uważam. Profesor Szyszkowska jest dobrze zorientowana w tej
            sprawie.


            > Więc co z wcześniakami, urodzonymi przez cesarskie cięcie?

            A co ma być? Ocena przebiegu ciąży, waga urodzeniowa, technika porodu - to
            wszystko kwestie bez znaczenia dla sprawy.


            > Jeśli jednak na 5 minut przed porodem jest to już dziecko,

            Ależ co też Ci przyszlo do głowy? W żadnym razie. Dzieckiem jest ktoś, kto nie
            jest jeszcze dorosły lub osoba rozpatrywana w relacji do swoich rodziców. Ale
            nie "ktoś", kto się w ogóle nie urodził. Nie ważne: czy do porodu brakuje kilka
            minut, czy kilka miesięcy.


            > to czy na 3 mies.
            > przed jest dzieckiem, czy "zlepkiem komórek"?

            "Zlepkiem komorek"? Ja chyba nigdy nie użyłem takiego określenia. Jestem
            przekonany, ze znasz lepsze określenia - właściwe dla odpowiednich faz ciąży.

            --------------

            Powyższe nie znaczy wcale, że poparlbym czy pochwalalbym projekt wspierany
            przez senator Szyszkowską. Nie odpowiada mi ten projekt ustawy.

            Chce powiedziec ponadto, że nie lekceważę zagadnienia prawnej ochrony płodu
            ludzkiego. To, że cos nie jest czlowiekiem i obywatelem, to nie znaczy
            bynajmniej, ze system prawny ma tego nie chronić. System prawny chroni np.
            godło i hymn. A hymn nie jest ani czlowiekiem, ani obywatelem.

            Co prawda w Polsce sytuacja jest taka, że wazniejsza jest sprawa starań o prawa
            kobiet. W tym prawo do swobodnej aborcji (oczywiście we wczesniejszej fazie
            ciąży).

            Ale na przyklad w Stanach Zjednoczonych, gdzie grasują tacy goście, jak Clinton
            i Kerry (kerry, katol, bredzący że "życie zaczyna się od poczęcia",
            przepraszam, jesli uważasz, że obrażam katolikow - NIE obrażam: chodzi mi
            wyłącznie o tego typka), właśnie sprawa odpowiednio poważnej ochrony prawnej
            płodu ludzkiego jest sprawą szczególnej wagi. I cenne jest to, co i tutaj
            robią wielcy amerykańscy politycy. Tacy jak historyczny juz Ronald Reagan czy
            obecny prezydent George W. Bush.

            pozdrawiam

            nick kertiz
            • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 29.09.04, 15:17
              Ja, mimo wszystko uważam "to coś" za człowieka. Niedawno poroniłam w 6 -tym
              tygodniu ciąży i czuję, że straciłam dziecko, a nie embrion.
              A, wracjąc do tematu aborcji, podobało mi się, to, co powiedział jeden z
              dyskutantów: we wszystkich krajach, gdzie aborcja jest dostępna nie mówi się o
              embrionie, płodzie itd, tylko mówi się o człowieku i stwierdza się, że ma on
              prawo do życia, ale w pewnym okresie ciąży wyżej stwawia się prawo kobiety do
              wolności wyboru niż prawo dziecka do życia. I wg mnie jest to uczciwe
              postawienie sprawy. Natomiast za nieuczciwe uważam to, co głosisz Ty, że "coś"w
              ciągu kilku minut porodu nagle staje się człowiekiem. Czy tak trudno powiedzieć
              prosto w oczy: stwaiam wyżej prawo wyboru kobiety nad prawo do życia dziecka od
              niej zależnego?
              • Gość: linda Do Sagan i Ggigus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:57
                >we wszystkich krajach, gdzie aborcja jest dostępna nie mówi się o
                > embrionie, płodzie itd, tylko mówi się o człowieku i stwierdza się, że ma on
                > prawo do życia, ale w pewnym okresie ciąży wyżej stwawia się prawo kobiety do
                > wolności wyboru niż prawo dziecka do życia.

                Czy mogłybyście to potwierdzić?
                • sagan2 Re: Do Sagan i Ggigus 30.09.04, 11:40
                  Gość portalu: linda napisał(a):


                  > Czy moglybyscie to potwierdzic?

                  ja nie, bo nie mam pojecia. moge sprobowac zapytac meza, czy wie. ale watpie,
                  czy bedzie wiedzial. nie mam niestety mozliwosci przeczytania odpowiedniej
                  ustawy, bo slabo znam niemiecki, moze Giggus by pomogla???
                • Gość: ggigus do Lindy IP: *.bsb-muenchen.de 28.10.04, 14:18
                  przeprasza, dopiero tréraz zauwazylam ten post. rozejrze sie idam znac
                  pozdr
                  • Gość: ggiguus Linda, znalazlam! IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.04, 17:30
                    Strone, na ktorej sa zamieszczone po niem. przepisy dotyczace usuwania ciazy.
                    Bdura, co ktos sobie tam wypisuje. jest jezykiem prawniczym mowa o lekarzu i
                    ciezarnej o zagniezdzeniu sie jaja w macicy. Bo wg prawa, zanim sie jajo
                    zagniezdzi, nie ma mowy o ciazy, a wiec i o abrocji.
                    Nie wiem , jakie jeszcze arumenty wymysla sobie prolajfowcy. Rece opadaja, a
                    tymczasem pozdrawiam serdecznie
                    GGigus, mieszkajaca brame w brame z klinika aborcyjna.
                    I wiesz co, wielu ludzi - sasiadow, mamy tu tez w podworku lekarza, narzekaja
                    na przeciwnikow tej kliniki, ktory od rana wystaja ze swieca i modlitwa i
                    wciskaja ulotki przechodzacym kobietom. Mnie tez wciskali, ale w koncu
                    zajarzyli, ze tu mieszkam.
              • nick.kertiz Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 30.09.04, 13:27
                > Ja, mimo wszystko uważam "to coś" za człowieka. Niedawno poroniłam w 6 -tym
                > tygodniu ciąży i czuję, że straciłam dziecko, a nie embrion.

                I tu bym się z Tobą zgodził: uważam, że pisząc te dwa słowa - "mimo wszystko" -
                trafiłaś w samo sedno.


                > A, wracjąc do tematu aborcji, podobało mi się, to, co powiedział jeden z
                > dyskutantów: we wszystkich krajach, gdzie aborcja jest dostępna nie mówi się o
                > embrionie, płodzie itd, tylko mówi się o człowieku i stwierdza się, że ma on
                > prawo do życia, ale w pewnym okresie ciąży wyżej stwawia się prawo kobiety do
                > wolności wyboru niż prawo dziecka do życia. I wg mnie jest to uczciwe
                > postawienie sprawy.

                Mamy zatem c a ł k o w i c i e różne koncepcje uczciwości. Ja nigdy bym nie
                uznał takiego postawienia sprawy, że wolność wyboru kobiety posiadania i
                nieposiadania dziecka rozumiana jako wolność ewentualnego zabicia go można
                postawić wyżej niż prawo dziecka do życia. Według mnie takie stawianie sprawy
                jest nieuczciwe, i to w najwyższym stopniu, wręcz nawet zbrodnicze. Bycie w
                ciązy lub w jakiejś jej fazie również nie jest usprawiedliwieniem dla
                podejmowania decyzji o zabijaniu.

                We wszystkich krajach mowi sie wszystkie rzeczy (no, z wyjątkiem Watykanu,
                gdzie nie wszystkie stanowiska sa wyznawane), mam na myśli wszystkie podstawowe
                kombinacje poglądów odnośnie aborcji (opisywał je tad niecaly rok temu) - jeśli
                debata na ten temat jest w ogóle obficie w danym, kraju prowadzona.

                Jak pewnie sama sie troche domyślasz, to, że spodobal Ci sie ten argument,
                świadczy o raczej o Tobie, niż o tym argumencie.

                Z całą pewnościa mi nie zdawałoby się uczciwe wyrzeczenie sie własnych pogladów
                w imię podporządkowania sie rzekomej czy autentycznej większości. Zupełnie mi
                nie przeszkadza nie bycie popularnym czy wyznawanie danego poglądu z bardzo
                małą grupą osób podobnie myślących. To przeciwną postawę uznałbym za
                tchórzliwie nieuczciwą - to jednak, na szczęscie, nie ma w moim przypadku
                zastosowania.


                Natomiast za nieuczciwe uważam to, co głosisz Ty, że "coś"w
                > ciągu kilku minut porodu nagle staje się człowiekiem.

                Ja wypowiadam to nieco inaczej: o pewnym obiekcie możemy orzekać
                określenia "dziecko", "przedstawiciel rodzaju ludzkiego" od porodu. Wcześniej
                orzekamy je niepoprawnie lub nierozsądnie lub jako li tylko uprawniony wygodą
                skrót myślowy (jak w sytuacji, gdy kobieta melduje teściowej "Dziecko ma już
                swój pokój", choć w rzeczywistości nie ma jeszcze żadnego dziecka na
                utrzymaniu).

                Czy tak trudno powiedzieć
                > prosto w oczy: stwaiam wyżej prawo wyboru kobiety nad prawo do życia dziecka
                od
                > niej zależnego?

                Nie wiem czy trudno, ja bowiem uważam całkowicie odwrotnie. Prawo dziecka do
                zycia stoi ponad prawem kobiety do dokonywania swobodnych wyborów. A pogląd
                moich oponentów w tej sprawie uważam za zbrodniczy.
          • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 29.09.04, 09:40
            Chciałam zauważyć, że prof. Szyszkowska zacytowała teologa - księdza
            katolickiego, który stwierdził, że dusza zostaje "tchnięta" dopiero w momencie
            narodzenia. Poza tym przy kwestii przerywania ciązy do ostatniego momentu
            mówiła o bardzo konkretnych przypadkach - o zagrożeniu zycia matki. Trzeba
            zupełnie nie orientować się w opinich prof. Szyszkowskiej, która ma wielki
            szacunek dla człowieka, żeby w taki sposób manipulować Jej wypowiedzią.
            A w tej pseudodyskusji - jak zazwyczaj zresztą - ze strony prolajfowców widać
            ogromną troskę o zycie, ale tylko "zycie nienarodzone". Ludzi narodzonych, ale
            myślących inaczej niż oni - wolno obrażać, ośmieszać, karać śmiercią itd. że
            już nie wspomnę o kamieniach lecących np. w tłum na manifie...
            • Gość: monikaannaj Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 13:54
              Dzięki za informacje - ale nie widze tej manipulacji. Sama piszesz tylko o
              jednym aspekcie - zdrowiu matki , czyli jeśli chodzi o samą zawartość brzucha -
              można by ją usunąć do ostatniej chwili przed porodem?
              Przynaje , nie widziałam tej rozmowy, możesz mi powiedzieć co jej wynikło z
              tego cytatu?

              >>Ludzi narodzonych, ale myślących inaczej niż oni - wolno obrażać, ośmieszać,
              karać śmiercią itd. że już nie wspomnę o kamieniach lecących np. w tłum na
              manifie...<<
              To jest dopiero manipulacja... Gdzieś ty w tej konkretnej dyskusji, i u których
              prolajfowców zauważyła tę żądzę krwi?
              • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 29.09.04, 14:52
                Piszę tylko o jednym aspekcie, bo odnosiłam się do tej konkretnej wypowiedzi
                Pani prof. Szyszkowskiej, która to wypowiedź przerwania ciąży w tym własnie
                wypadku dotyczyła.
                W tej konkretnej dyskusji przede wszystkim pominięto zupełnie kobietę,
                traktując ją tylko jako "inkubator" i jako "potencjalną morderczynię", która
                nie potrafi wybierać, a w momencie, kiedy tylko przerywanie ciąży stanie się
                legalne, natychmiast pobiegnie tę ciazę przerwać.
                To mnie najbardziej irytuje w tych dyskusjach, że tak naprawdę nie chodzi tu
                zazwyczaj o ochronę "zycia poczętego", tylko o brak prawa wyboru dla kobiety..
                Obrażanie i ośmieszanie nie ma zwiazku z żądzą krwi. Wystarczyły uśmieszki i
                niedopowiedzenia albo własnie dopowiedzenia.. Na temat kary śmierci był całkiem
                konkretny fragment dyskusji i żaden prolajfowiec nie stwierdził, że jest
                przeciwko...
                Na pokojowej skądinąd manifie wybuchła mi petarda pod nogami. Obok mnie szło
                małżeństwo z małym dzieckiem - jak najbardziej już narodzonym, co
                jakoś "obrońcom" nie przeszkadzało...
                • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 29.09.04, 15:11
                  apetyt_na_zycie napisała:

                  > Piszę tylko o jednym aspekcie, bo odnosiłam się do tej konkretnej wypowiedzi
                  > Pani prof. Szyszkowskiej, która to wypowiedź przerwania ciąży w tym własnie
                  > wypadku dotyczyła.
                  > W tej konkretnej dyskusji przede wszystkim pominięto zupełnie kobietę,
                  > traktując ją tylko jako "inkubator" i jako "potencjalną morderczynię", która
                  > nie potrafi wybierać, a w momencie, kiedy tylko przerywanie ciąży stanie się
                  > legalne, natychmiast pobiegnie tę ciazę przerwać.

                  Nie zgadzam się z Tobą. Dyskusja toczyła się wokół tego, kiedy zaczyna się
                  człowiek. To prawda, że prof. Szyszkowska zacytowała teologa, ale jeden głos
                  teologa (i to mało znanego) nie stanowi wykładni dla wszystkich katolików.
                  Zreszta zaraz jej wypowiedź skomentowano, że stanowisko oficalne Kościoła jest z
                  goła inne.
                  A wracając do kobiet, wynacz, ale nie odniosłam wrażenia, że kobieta była tam
                  traktowana wyłącznie jako inkubator i potencjalna morderczyni.

                  > To mnie najbardziej irytuje w tych dyskusjach, że tak naprawdę nie chodzi tu
                  > zazwyczaj o ochronę "zycia poczętego", tylko o brak prawa wyboru dla kobiety..
                  > Obrażanie i ośmieszanie nie ma zwiazku z żądzą krwi. Wystarczyły uśmieszki i
                  > niedopowiedzenia albo własnie dopowiedzenia.. Na temat kary śmierci był całkiem
                  >
                  > konkretny fragment dyskusji i żaden prolajfowiec nie stwierdził, że jest
                  > przeciwko...

                  Ja jestem przeciwko. Jeśli słyszałaś o propozycji ustawy autorstwa pani S. - na
                  pewno usłyszałaś o dopuszczalności usuwania ciąży u nastolatek bez zgody
                  rodziców - to jest dopiero ograniczanie prawa rodzicielskiego!

                  > Na pokojowej skądinąd manifie wybuchła mi petarda pod nogami. Obok mnie szło
                  > małżeństwo z małym dzieckiem - jak najbardziej już narodzonym, co
                  > jakoś "obrońcom" nie przeszkadzało...

                  Czyli jedną miarką mierzysz wszystkich... Jestem prolajfowcem i katoliczką, a
                  mimo to wyczyny takie jak ten, czy wybryki w stylu Młodzieży Wszechpolskiej są
                  dla mnie czystym idiotyzmem. Przykro mi, że rozciągasz na mnie negatywne uczucia
                  do ludzi tego pokroju, jak ci, którzy rzucali petardami.
                  • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 30.09.04, 08:40
                    niedzwiedziczka napisała:

                    > Nie zgadzam się z Tobą.
                    Na szczęście, żyjemy w kraju, w którym wolno ludziom się ze sobą nie zgadzać
                    (jeszcze...)

                    > A wracając do kobiet, wynacz, ale nie odniosłam wrażenia, że kobieta była tam
                    > traktowana wyłącznie jako inkubator i potencjalna morderczyni.
                    Ja, niestety, odniosłam. Inaczej traktowane były tylko te panie, które mówiły o
                    swoich ciążach i radości z nimi związanej.

                    Jeśli słyszałaś o propozycji ustawy autorstwa pani S. - na
                    > pewno usłyszałaś o dopuszczalności usuwania ciąży u nastolatek bez zgody
                    > rodziców - to jest dopiero ograniczanie prawa rodzicielskiego!
                    Dziś często nastolatki są na przerywanie ciąży przez rodziców wysyłane. I nikt
                    ich nie pyta o zdanie.. Może własnie ta ustawa coś zmieni?
                    Mnie ciągle chodzi przede wszystkim o PRAWO WYBORU.

                    > Czyli jedną miarką mierzysz wszystkich...
                    A z czegóż wyciągasz takie wnioski?
                    Jestem prolajfowcem i katoliczką, a mimo to wyczyny takie jak ten, czy wybryki
                    w stylu Młodzieży Wszechpolskiej są dla mnie czystym idiotyzmem.
                    Cieszę się. Dla mnie są nie tylko idiotyzmem. Są niebezpieczne i są
                    przestępstwem, którego się nie ściga, niestety.
                    >Przykro mi, że rozciągasz na mnie negatywne uczucia do ludzi tego pokroju, jak
                    ci, którzy rzucali petardami.
                    Niczego nie rozciągam, trochę Cię emocje poniosły. Często śledzę Twoje
                    wypowiedzi na tym forum. Z niektórymi się zgadzam, często - zbsolutnie nie, ale
                    to nie oznacza "rozciągania na Ciebie" jakichkolwiek negatywnych odczuć
                    związanych z kimkolwiek innym.
                    Wszystkie uogólnienia są krzywdzące...
                    • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 30.09.04, 11:37
                      apetyt_na_zycie napisała:

                      > niedzwiedziczka napisała:
                      >
                      > > Nie zgadzam się z Tobą.
                      > Na szczęście, żyjemy w kraju, w którym wolno ludziom się ze sobą nie zgadzać
                      > (jeszcze...)
                      -
                      • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 30.09.04, 13:06
                        niedzwiedziczka napisała:


                        Przecież nawet nasze ustawodawstwo uznaje seks z nieletnimi
                        > poniżej 15 roku życia za przestępstwo! A w tym projekcie sankcjonuje się
                        skutki
                        > takiego współżycia!
                        >
                        Myślę, ze rozumiem Twoje oburzenie. Ale w takim razie młodzież poniżej 15 roku
                        życia powinna być karana za seks? Bo to chyba powinna być konsekwencja obecnie
                        panującgo prawa.
                        Osobiście uważam, że 15 lat to ciągle o wiele za wcześnie..

                        Jak juz wczesniej wspomniałam - mnie chodzi przede wszystkim o PRAWO WYBORU,
                        którego w temacie aborcji ciągle się kobiecie odmawia...
                        • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 30.09.04, 16:03
                          apetyt_na_zycie napisała:

                          > niedzwiedziczka napisała:
                          >
                          >
                          > Przecież nawet nasze ustawodawstwo uznaje seks z nieletnimi
                          > > poniżej 15 roku życia za przestępstwo! A w tym projekcie sankcjonuje się
                          > skutki
                          > > takiego współżycia!
                          > >
                          > Myślę, ze rozumiem Twoje oburzenie. Ale w takim razie młodzież poniżej 15 roku
                          > życia powinna być karana za seks? Bo to chyba powinna być konsekwencja obecnie
                          > panującgo prawa.
                          > Osobiście uważam, że 15 lat to ciągle o wiele za wcześnie..

                          Nie powinna być karana. Ale rodzice mają prawo wiedzieć. W końcu to oni poniosą
                          wszelkie finansowe konsekwencje.
                          >
                          > Jak juz wczesniej wspomniałam - mnie chodzi przede wszystkim o PRAWO WYBORU,
                          > którego w temacie aborcji ciągle się kobiecie odmawia...
                          >
                          Kobieta ma prawo wyboru. Może nie pójść do łóżka, może się zabezpieczyć.
                          Mam takie wrażenie, że aborcja jest często tematem "zamiast".
                          Najpierw powinniśmy się porządnie zająć edukcją seksualną. Wtedy aborcja byłąby
                          naprawdę tematem marginalnym.
                          • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 01.10.04, 10:08
                            niedzwiedziczka napisała:

                            > Kobieta ma prawo wyboru. Może nie pójść do łóżka, może się zabezpieczyć.
                            To jeden z najbardziej irytujących mnie argumentów. Kobieta ma prawo wyboru, bo
                            może nie iśc do łóżka. Super. Powiedz to kobietom "spełniającym małżeńsie
                            obowiązki" z mężem pijakiem. To wcale nie jest zjawisko marginalne, niestety.
                            Może się zabezpieczyć, fakt. Ale jeszcze nie ma rodka skutecznego w 100%.
                            A w kwestii aborcji kboieta nie ma prawa wyboru. Po prostu. Też niestety.
                            I nie rozumiem, skąd ten strach przed daniem kboietom tego prawa.

                            > Mam takie wrażenie, że aborcja jest często tematem "zamiast".
                            Czasem mam podobne wrażenie. Ale nawt jeśli, to i tak dobrze, że temat wraca, a
                            nie tylko "żyje swoim życiem" w słono opłacanych gabinetach prywatnych.

                            > Najpierw powinniśmy się porządnie zająć edukcją seksualną. Wtedy aborcja
                            byłąby naprawdę tematem marginalnym.
                            Tu się podpisuję obiema rękami. Tylko, że jakoś się tą edukacją nie zajmujemy.
                            Wprost przeciwnie - najzagorzalsi przeciwnicy prawa do aborcji sa zazwyczaj
                            jednocześnie zagorzałymi przeciwnikamiedukacji seksualnej i antykoncepcji. I od
                            lat skutecznie blokują wprowadzenie jakiegoś sensownego przedmiotu z jakimś
                            sensownym podręcznikiem. Absurd! Ale taką mamy rzeczywistośc, póki co. Po raz
                            kolejny - niestety..
                            • sagan2 Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 01.10.04, 10:23
                              apetyt_na_zycie napisała:

                              > niedzwiedziczka napisała:
                              >
                              > > Kobieta ma prawo wyboru. Może nie pójść do łóżka, może się zabezpieczyć.
                              > To jeden z najbardziej irytujących mnie argumentów. Kobieta ma prawo wyboru,
                              > bo może nie iśc do łóżka. Super. Powiedz to kobietom "spełniającym małżeńsie
                              > obowiązki" z mężem pijakiem. To wcale nie jest zjawisko marginalne, niestety.
                              > Może się zabezpieczyć, fakt. Ale jeszcze nie ma rodka skutecznego w 100%.

                              tak, tutaj sie zgadzam - jest spora grupa kobiet, ktore tak naprawde nie maja
                              mozliwosci wyboru, i o nich sie zapomina. owszem, zaraz uslyszymy glosy
                              "przeciez aborcja z gwaltu jest dozwolona". ale ile razy jest sie w stanie
                              udowodnic gwalt malzenski???
                              szczerze mowiac dla glupich kobiet zachodzacych w ciaze "bo nie pomyslaly"
                              najchetniej nie mialabym litosci... ale takie, jak opisuje Apetyt, jak
                              najbardziej zasluguja na uwage (a nikt na nie nie zwraca uwagi :()
                              dla mnie wlasnie to sa owe "pewne podowy spoleczne", dla ktorych aborcja rowniez
                              powinna byc dozwolona

                              pisalam o "glupich kobietach" powyzej...czasami same nie wiedza, co czynia
                              (nastolatki...) no wlasnie, to prowadzi bardzo szybko do kolejnego powaznego
                              probemu - uswiadamiania...

                              > Tylko, ze jakos się ta edukacja nie zajmujemy.
                              > Wprost przeciwnie - najzagorzalsi przeciwnicy prawa do aborcji sa zazwyczaj
                              > jednocześnie zagorzałymi przeciwnikamiedukacji seksualnej i antykoncepcji. I
                              > od
                              > lat skutecznie blokują wprowadzenie jakiegoś sensownego przedmiotu z jakimś
                              > sensownym podręcznikiem. Absurd! Ale taką mamy rzeczywistośc, póki co.

                              absolutna racja!!!
                              jak maja nie istniec glupie kobiety "ktore nie bardzo wiedzialy", skoro nich im
                              nie powiedzial oczywistosci???
                            • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 02.10.04, 09:05
                              apetyt_na_zycie napisała:


                              > To jeden z najbardziej irytujących mnie argumentów. Kobieta ma prawo wyboru,
                              bo może nie iśc do łóżka. Super. Powiedz to kobietom "spełniającym >małżeńsie
                              > obowiązki" z mężem pijakiem. To wcale nie jest zjawisko marginalne, niestety.

                              Więc walczmy o to, żeby tym kobietom uświadomić, że mogą odejść i o to, żeby
                              ułatwić to tym, które nie mają dokąd. Samo prawo do aborcji nie rozwiąże tu
                              problemu gwałtu w małżeństwie, bo jest rozwiązaniem chwilowym, do następnej
                              ciąży z gwałtu.
                              Mnie zaś śmieszy argument feministek, że prawo do decyzji o aborcji trzeba dać
                              kobietom biednym z kilkorgiem dzieci. Otóż wychowała się na wsi, bidnej wsi. I
                              wiem, że aborcji dokonywały, nie najbiedniejsze, tylko najlepiej sytuowane
                              (sprawdź jaka była ilość aborcji na wsi, a jaka w dość zamożnych, na tamte
                              czasy, rodzinach górników) . Te najbiedniejsze wychodziły z założenia, że przy
                              trójce i czwarte się wychowa.

                              > Może się zabezpieczyć, fakt. Ale jeszcze nie ma rodka skutecznego w 100%.

                              Zgadzam się. Są skuteczne tylko w 99%. I o tym jednym należy pamiętać. W końcu
                              dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji swoich czynów....

                              > A w kwestii aborcji kboieta nie ma prawa wyboru. Po prostu. Też niestety.
                              > I nie rozumiem, skąd ten strach przed daniem kboietom tego prawa.

                              Bo to jest równoznaczne z odebraniem komuś prawa do życia.

                              > > Najpierw powinniśmy się porządnie zająć edukcją seksualną. Wtedy aborcja
                              > byłąby naprawdę tematem marginalnym.
                              > Tu się podpisuję obiema rękami. Tylko, że jakoś się tą edukacją nie zajmujemy.
                              > Wprost przeciwnie - najzagorzalsi przeciwnicy prawa do aborcji sa zazwyczaj
                              > jednocześnie zagorzałymi przeciwnikamiedukacji seksualnej i antykoncepcji. I >
                              > od
                              > lat skutecznie blokują wprowadzenie jakiegoś sensownego przedmiotu z jakimś
                              > sensownym podręcznikiem. Absurd! Ale taką mamy rzeczywistośc, póki co. Po >
                              raz kolejny - niestety..

                              Zgadzam się, że temat edukacji seksualnej w naszym kraju od lat kuleje. Są
                              jednak jeszcze inne drogi, poza szkołą, do edukowania. I widzę, że są
                              wykorzystywane. Ostanimi czasy w popularnej prasie kobiecej ukazało się co
                              najmniej kilka artykułów o antykoncepcji. Może zorganizować akcję informacyjną w
                              pismach przeznaczonych dla młodzieży. Przecież mamy wolność prasy i nikt nie
                              zabroni, w odróżnienu do zatwierdzanych podręczników w szkołach, drukować
                              gazetom podstawowych informacji.
                              • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 04.10.04, 10:05
                                niedzwiedziczka napisała:

                                > Więc walczmy o to, żeby tym kobietom uświadomić, że mogą odejść i o to, żeby
                                > ułatwić to tym, które nie mają dokąd. Samo prawo do aborcji nie rozwiąże tu
                                > problemu gwałtu w małżeństwie, bo jest rozwiązaniem chwilowym, do następnej
                                > ciąży z gwałtu.
                                Przepraszam, ale wydaje mi się, ze niewiele próbowałaś w tej kwestii zrobić.
                                Mówić jest znacznie prościej..
                                > Mnie zaś śmieszy argument feministek, że prawo do decyzji o aborcji trzeba dać
                                > kobietom biednym z kilkorgiem dzieci.
                                A gdzie usłyszałaś taki argument feministek? O ile wiem, feministki chcą
                                możliwości aborcji dla wszystkich kboiet, nie dzieląc ich według żadnych
                                kategorii.
                                Otóż wychowała się na wsi, bidnej wsi. I
                                > wiem, że aborcji dokonywały, nie najbiedniejsze, tylko najlepiej sytuowane
                                > (sprawdź jaka była ilość aborcji na wsi, a jaka w dość zamożnych, na tamte
                                > czasy, rodzinach górników) . Te najbiedniejsze wychodziły z założenia, że przy
                                > trójce i czwarte się wychowa.
                                Toteż nie chodzi o to, żeby kogoś do aborcji zmuszać, czy choćby namawiac.
                                Chodzi o możliwośc wyboru.
                                > > Może się zabezpieczyć, fakt. Ale jeszcze nie ma rodka skutecznego w 100%.
                                > Zgadzam się. Są skuteczne tylko w 99%. I o tym jednym należy pamiętać. W końcu
                                > dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji swoich czynów....
                                To prawda. Ale czy sugerujesz, że powinniśmy zrezygnowac z seksu, skoro nie
                                chcemy dzieci, a mamy dojrzałą świadomośc, że istnieje te 1%?

                                > > A w kwestii aborcji kboieta nie ma prawa wyboru. Po prostu. Też niestety.
                                > > I nie rozumiem, skąd ten strach przed daniem kboietom tego prawa.
                                > Bo to jest równoznaczne z odebraniem komuś prawa do życia.
                                To jest Twoje zdanie. Nie aksjomat.

                                > Zgadzam się, że temat edukacji seksualnej w naszym kraju od lat kuleje. Są
                                > jednak jeszcze inne drogi, poza szkołą, do edukowania. I widzę, że są
                                > wykorzystywane. Ostanimi czasy w popularnej prasie kobiecej ukazało się co
                                > najmniej kilka artykułów o antykoncepcji. Może zorganizować akcję
                                informacyjną
                                > w
                                > pismach przeznaczonych dla młodzieży. Przecież mamy wolność prasy i nikt nie
                                > zabroni, w odróżnienu do zatwierdzanych podręczników w szkołach, drukować
                                > gazetom podstawowych informacji.
                                Bardzo łagodne podejście do tematu. A może jednak walczyć, żeby szkola, która z
                                założenia ma edukować, zajęla się także kompetentnie edukacją seksualną? Czy w
                                kwestii innych przedmiotów też odesłałabyś młodziez do pism przeznaczonych dla
                                młodzieży?
                                • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 05.10.04, 19:22
                                  apetyt_na_zycie napisała:


                                  > Przepraszam, ale wydaje mi się, ze niewiele próbowałaś w tej kwestii zrobić.
                                  > Mówić jest znacznie prościej..
                                  Skąd wiesz, może zrobiłam więcej dla kilku kobiet, niż Ci się wydaje...


                                  > A gdzie usłyszałaś taki argument feministek? O ile wiem, feministki chcą
                                  > możliwości aborcji dla wszystkich kboiet, nie dzieląc ich według żadnych
                                  > kategorii.

                                  Ale, choćby na tym forum, to argument sztandarowy.

                                  > To prawda. Ale czy sugerujesz, że powinniśmy zrezygnowac z seksu, skoro nie
                                  > chcemy dzieci, a mamy dojrzałą świadomośc, że istnieje te 1%?

                                  Nie musisz rezygnowac z seksu, jeśli tylko weźmiesz pod uwage ten 1%...
                                  >
                                  > > Bo to jest równoznaczne z odebraniem komuś prawa do życia.
                                  > To jest Twoje zdanie. Nie aksjomat.

                                  Aborcja zawsze jest odebranoiem prawa do życia i życia. Różnimy się tylko w
                                  kwestii, czy to życie człowieka, czy innego tworu (zarodka, płodu).
                                  >

                                  > Bardzo łagodne podejście do tematu. A może jednak walczyć, żeby szkola, która z
                                  > założenia ma edukować, zajęla się także kompetentnie edukacją seksualną? Czy w
                                  > kwestii innych przedmiotów też odesłałabyś młodziez do pism przeznaczonych dla
                                  > młodzieży?
                                  >
                                  Czy ja gdzieś napisałam, że taka forma edukacji miałaby zastąpić edukację w
                                  szkole? Nie przypominam sobie.
                                  • apetyt_na_zycie Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 06.10.04, 08:10
                                    niedzwiedziczka napisała:

                                    > Skąd wiesz, może zrobiłam więcej dla kilku kobiet, niż Ci się wydaje...
                                    Oczywiście, ze nie wiem, bo żadna z nas się nie chwali.>
                                    >
                                    > Ale, choćby na tym forum, to argument sztandarowy.
                                    Na tym forum wypowiadają się rpzede wszystkim anty- i pseudofeminiści/stki.
                                    Spróbuj porozmawiać z feministkami w tzw. realu.
                                    >
                                    > Nie musisz rezygnowac z seksu, jeśli tylko weźmiesz pod uwage ten 1%...
                                    To znaczy? Otworzyć się na możliwość stworzenia nowego zycia? Wybacz, ale nie
                                    uważam, ze seks jest nam dany głównie w celu prokreacji...
                                    > > > Bo to jest równoznaczne z odebraniem komuś prawa do życia.
                                    > > To jest Twoje zdanie. Nie aksjomat.
                                    > Aborcja zawsze jest odebranoiem prawa do życia i życia. Różnimy się tylko w
                                    > kwestii, czy to życie człowieka, czy innego tworu (zarodka, płodu).
                                    Ładne twierdzenie, ale nadal tylko twierdzenie.
                                    >
                                    > Czy ja gdzieś napisałam, że taka forma edukacji miałaby zastąpić edukację w
                                    > szkole? Nie przypominam sobie.
                                    Pośrednio tak, chyba że źle Cię zrozumiałam.
                  • Gość: chicarica Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: *.softlab.gda.pl 30.09.04, 22:23
                    Niestety, niedźwiedziczko, nie ma możliwości naukowego udowodnienia od kiedy
                    zaczyna się człowiek. Na razie ustalono, że prawdopodobnie od momentu, w którym
                    można mówić o posiadaniu przez niego zalążka układu nerwowego. Do końca 12
                    tygodnia ciąży o tym mowy być nie może, dlatego przyjęto ten punkt jako
                    orientacyjny.
                    To, czy wcześniej jest to człowiek czy nie, jest wyłącznie kwestią wiary w to i
                    owo, a nikt z nas nie ma prawa narzucać swojej wiary innym. Gdyby miał,
                    musielibyśmy także świadkom Jehowy umożliwić zakazanie nam przeprowadzania
                    transfuzji (dla nich to grzech ciężki przeciwko życiu i duszy). Obawiam się, że
                    w pluralistycznym i globalnym społeczeństwie bezpieczniej jest pozostawić takie
                    kwestie sumieniu każdego z nas - w przeciwnym razie może się okazać, że to
                    prawo działa w dwie strony.
                    • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 02.10.04, 09:06
                      Jeśli nie wiadomo kiedy, to może lepiej nie zabijać, niż zabić człowieka...
                      • Gość: chicarica Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: 213.199.221.* 02.10.04, 21:53
                        No ale czy ja Ci każę zabijać? Jeśli uważasz że to człowiek, to nie zabijaj.
                        Prawdę mówiąc, ja też wierzę że to jest człowiek.
                        Jednak w przeciwieństwie do Ciebie nie roszczę sobie prawa do narzucania swojej
                        wiary w ten fakt innym.
                        • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 03.10.04, 19:16
                          Trochę mniej napastliwości.
                          Nie narzucam nikomu "wiary" w to od kiedy jest człowiek. Bronię tylko życia
                          człowieka. Nawet jeśli ktoś "tego" nie nazywa człowiekiem, bo z "tego" na pewno
                          narodzi się człowiek.
                          Widzisz, staram sie zrozumieć kobiety będące w ciaży w wyniku gwałtu, czy w
                          ciąży zagrażającej jej życiu. I tu nie jestem już taka stanowcza. Jestem
                          natomiast stanowcza w kwestii aborcji ze względów społecznych. Jak dla mnie
                          żadne względy społeczne nie tłumaczą pozbawienia życia. Dziecko, w takim
                          przypadku zawsze można oddać do adopcji. To po pierwsze. A po drugie -
                          nawołujący do liberalizacji ustawy nic lub prawie nic (raczej działania
                          pozorowane) nie robią, żeby nie dopuszczać do niechcianych ciąż. A aborcja
                          nigdy nie powinna stać się formą antykoncepcji.
                      • nkosikazi Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 02.10.04, 22:04
                        niedzwiedziczka napisała:

                        > Jeśli nie wiadomo kiedy, to może lepiej nie zabijać, niż zabić człowieka...


                        Oczywiście że lepiej tego nie robić, czy ktoś uważa inaczej? Tyle tylko że
                        skoro tak wiele osób ma duże wątpliwości w kwestii człowieczeństwa płodu i
                        sprawa w ogóle jest mocno kontrowersyjna to nie powinno się jej regulować na
                        drodze prawnej. Norma moralna nie jest jednoznaczna z normą prawną i wcale nie
                        musi być! Istnieje mnóstwo postępków powszechnie potępianych a jednocześnie nie
                        ujętych w kodeksach karnych. Dla wswzystkich byłoby lepiej gdyby tak się
                        właśnie stało z aborcją. Przez "wszystkich" rozumiem także nienarodzonych bo im
                        zakaz aborcji akurat najgorzej służy. Pisał o tym dzisiaj w GW krakowski etyk
                        Jan Hartmann - bardzo ciekawy artykuł.
                        pzdr
                        • niedzwiedziczka Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 02.10.04, 22:49
                          Ja Ci zaś polecam polemikę z tym artykułem
                          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2318716.html
                          • linda11 Wredne zagrania GW 03.10.04, 12:34
                            Nie chce mi się wierzyć, żeby to była autoryzowana wersja tekstu.
                            W końcu facet jest redaktorem naczelnym poważnego podobno tytułu
                            i na pewno by nie przepuścił tak żenującego fragmentu.

                            "zgodnie z badaniami CBOS tylko między rokiem 1997 a 2003 o 15 proc. - z 71 do
                            56 - spadł odsetek zwolenników legalizacji aborcji ze względu na trudną
                            sytuację osobistą kobiety lub ciężkie warunki materialne)."

                            Być może napisał to w pierwotnej wersji, ale MUSIAŁ się przecież
                            zorientować jaką kompromitacją jest powoływanie się na te cyfry
                            w artykule broniącym prawnego zakazu aborcji i na pewno je wykreślił,
                            tylko złośliwe trolle michnikowe mu to puściły, udając, że nie zauważyły
                            poprawki.
                            No chyba, że Więź jest pismem faszystowskim, dla którego wola społeczeństwa
                            nie ma żadnego znaczenia. Jeśli tak, jest to jestem w szoku -kojarzyli mi się
                            zawsze z pismem dla umiarkowanej inteligencji...

                            Czyba jednak bardziej prawdopodobna jest ta zła wola GW, bo znalazłam w tym
                            tekście bardzo mądre zdanie:

                            "A miarą człowieczeństwa - zarówno jednostek, jak i całego społeczeństwa - jest
                            stosunek do najsłabszych."


                            To fakt. Niestety, Polska z 2 milionami niedojadających dzieci
                            to nieludzki,ciemny i dziki kraj V-go świata.


                          • chicarica Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 03.10.04, 15:07
                            Nie odpowiedziałaś na moje argumenty. Zabrakło słów?
                    • ksz50 Re: Nie jest żadnym przedstawicielem 03.10.04, 15:49
                      nie ma możliwości naukowego udowodnienia od kiedy
                      > zaczyna się człowiek. Na razie ustalono, że prawdopodobnie od momentu, w
                      którym
                      >
                      > można mówić o posiadaniu przez niego zalążka układu nerwowego. Do końca 12
                      > tygodnia ciąży o tym mowy być nie może, dlatego przyjęto ten punkt jako
                      > orientacyjny.
                      > To, czy wcześniej jest to człowiek czy nie, jest wyłącznie kwestią wiary w to
                      Nie chcę strzelić ze zbyt grubej rury ale w historii było zbyt wielu osobników
                      którzy dokonywali selekcji kto jest człowiekiem a kto nie zalążek układu
                      nerwowego to już człowiek a 1h wstecz to tylko zlepek komórek ???????????????
                      • Gość: Malwina Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 20:19
                        Co ciekawe dyskusja nad aborcją prędzej czy poźniej musi zostać sprowadzona do
                        roztrząsania problemów, w którym to momencie człowiek zaczyna być człowiekiem,
                        tudzież przyrównywania jej do nazistowskich czy innych totalitarnych metod
                        pastwienia się nad niewinnymi. Pozwolę sobie zacytować Erika Eriksona (za
                        Kazimierą Szczuką zresztą) "Najcięższy z możliwych grzechów to okaleczenie
                        duszy dziecka, a poczucie bycia dzieckiem niechcianym niszczy ją najdotkliwiej.
                        Dla duszy kobiety niewiele rzeczy jest równie rozdzierających jak przymus
                        macierzyństwa bez miłosci i pragnienia".
                      • Gość: chicarica Re: Nie jest żadnym przedstawicielem IP: 213.199.221.* 21.10.04, 18:26
                        Ależ ja wcale nie zamierzam selekcjonować. Sama osobiście uważam, że usuwanie
                        ciąży jest zabiciem człowieka, nie zamierzam także udowadniać do kiedy zarodek
                        nie jest człowiekiem, a od kiedy jest, bowiem - najwyraźniej tego nie
                        zauważyłeś/-aś - nie da się tego jednoznacznie i obiektywnie stwierdzić.
                        Jednak uważam, że to, że ja wierzę w człowieczeństwo zarodka, nie daje mi
                        automatycznie prawa do narzucania swojej wiary innym ludziom. To takie proste -
                        nie chcesz zabijać to NIE ZABIJAJ, jak na razie nigdzie w demokratycznych
                        państwach kobiety nie są do aborcji zmuszane.
                        Jeśli uznamy, że możemy tę wiarę narzucać, to automatycznie uznajemy też prawo
                        np. Jehowitów do wprowadzenia zakazu transfuzji. Podobałoby Ci się to?
    • Gość: Józef Zawadzki Decyzja nalezy do kobiety! IP: 61.109.233.* 06.10.04, 02:38
      Decyzja o przerwaniu ciąży jest osobistą decyzją kobiety, bo to w jej ciele
      rozwija się płód. Prawo, które karze rodzić wbrew woli, jest nieludzkie i
      narusza godność kobiet. Co więcej, jest nieskuteczne! Co roku w Polsce od 80
      do 200 tys. kobiet decyduje się na aborcję. Nasze prawo stawia Polskę daleko
      w tyle za krajami Unii. Najmniej zabiegów jest tam, gdzie prawo jest
      najbardziej liberalne – w Holandii. Przeciwnikom aborcji mogę powiedzieć
      tylko – nikt was do niej nie zmusza. Uszanujcie decyzję innych.



    • ostinka Re: kilka zdań o aborcji 08.10.04, 13:36
      Piszecie Szanowne, że nie chcecie zabijać czlowieka - a do cholery jasnej - czy
      matka, to też nie człowiek? Czy ta kobieta nie żyje, czy jest martwa? Jake
      macie prawo skazywać jej życie na zniszczenie? Takie samo jak zakazywać jej
      aborcji. Nie życzę wam sytuacji, gdy wasza znajoma popełni samobójstwo z powodu
      niemożności przeprowadzenia zabiegu, a znam taki przypadek. Czyżby jej życie
      było warte mniej niż życie zarodka, skoro można ja było poświęcieć???!!!
    • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 08.10.04, 14:26
      Proszę o zwięzłe wskazanie różnicy pomiędzy 2 typami argumentacji:
      1: są zwolennicy tezy, że płód jest człowiekiem i jej przeciwnicy. Żadna grupa
      nie powinna narzucać drugiej swoich przekonań. Aborcja powinna być dozwolona
      2: olbrzymia wiekszość ludzi uważa, że Żyd jest człowiekem jak każdy inny.. Są
      naziści i neonaziści (to fakt, prosze go nie kwestionowac, ułatwiając sobie
      argumentację...) dehumanizujący Żydów i traktujący ich jako "pasożytów" godnych
      wytepienia (niem. ausrotten). Żadna grupa nie powinna narzucac drugiej swoich
      pogladów. Zabójstwo Żyda winno być dozwolone.
      Gdzie tkwi róznica? Dlaczego 2 typ argumentacji zgodnie (mam nadzieję) uznajemy
      za antypatyczny, skandaliczny i niedopuszczalny? Czy tylko z powodu ilości osób
      wyznających ten pogląd? Czy liczba wyznacza prawdziwosć tezy?
      Oraz dwa inne typy agumentacji
      1: płód jest człowiekiem, ale mozna go zabić z uwagi na inne wyzsze wartosci
      (jakość życia kobiety najczęściej)
      2: Żyd jest człowiekie, ale można go zabić z uwagi na wyzsze wartosci (jakość
      życia członków wspólnoty narodowej)
      Gdzie tu jest róznica
      PS. Ibardzo prosze szanowne panie feministki o zaprzestanie głoszenia bredni,
      iż prawo antyaborcyjne jest wymierzone w kobiety. Karze podlegają bowiem
      lekarze niezaleznie od płci, a moim przynajmniej zdaniem (myślę, że podzielanym
      przez większość zwolenników penalizacji) powinien podlegać jej także męzczyzna
      dopuszczjący się podżegania (np. namawianie) lub pomocnictwa (np. partycypacja
      w kosztach) kobiety do tego czynu i to (zgodnie z regułami kodeksu karnego) w
      takim samym wymiarze jak kobieta (która nawiasem mówiąc w dzisiejszym stanie
      prwnym jest niestety niekaralna)
    • darek1231 Re: kilka zdań o aborcji 10.10.04, 14:20
      wszystkich zainteresowanych mordercow zapraszam,zobaczcie co juz zrobiliscie
      usowajac ciaze, lub co zrobicie legalizujac aborcje!
      www.armyofgod.com
    • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 15.10.04, 15:12
      I tak jak sądziłem: aborcjoniści wymiękli:)
      • yamadei Re: kilka zdań o aborcji 15.10.04, 16:44
        > I tak jak sądziłem: aborcjoniści wymiękli:)


        Nie, po prostu im się nie chce gadac z następnym nawiedzonym. Następnym razem
        nie nadymaj się tylko zajrzyj do archiwum. Takie sofizmaty były już
        wielokrotnie dyskutowane tutaj i na innych forach, zazwyczaj właśnie w
        zestawieniu z Żydami albo murzynami. Nuda i demagogia.
        Wydawało ci się, że wynalazłeś cudowny argument zamykający wszystkim usta? Aleś
        ty dziecinny... :-))))
    • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 17.10.04, 07:57
      Haha. A jednak wymiękli:):)
      • Gość: Morwa Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 18:35
        Odpowiem :).Żyda można usunąć poza społeczeństwo, wydalić z kraju, wysłać do
        Izraela itp.Inaczej mówiąc, można go usunąć z pola widzenia nie
        zabijając.Odwrotnie to ty możesz wynieść się z okolicy gdzie mieszka Żyd. Nie
        musisz mieć z nim żadnego kontaktu.To raczej jest akceptowane przez wiekszosć,
        nikogo nie dziwi np. ze ludzi chorych psychicznie,czy przestępców sie
        izoluje,wielu ludzi też nie chce oglądać np. kalek, upośledzonych.Płodu
        natomiast nie możesz sie pozbyć inną metodą niż aborcja.Nie uciekniesz od
        swojego brzucha.I gdy wreszcie (oby jak najszybciej)będzie możliwość utrzymania
        życia płodu poza macicą matki bedę jak najbardziej przeciw aborcji.Nie mozna
        jednak nikogo zmusić do ciąży.Kobieta albo będzie robić wszystko by "dziecko
        się poroniło",albo popełni samobójstwo,albo jak jednak urodzi przymuszona
        pozostanie w niej niecheć/nienawiść do dziecka.
        Co do kar za aborcję,należałoby też chyba karać dzieci,z których przyczyny
        matka straci życie lub zdrowie (nieumyślne spowodowanie zgonu - niech będzie
        sprawiedliwie).Chciałbyś być takim dzieckiem mordercą własej matki?
        • Gość: tea Re: kilka zdań o aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.04, 23:29
          No, Morwa, aleś niedźwiedzią przysługę wyświadczyła feministkom!
          To może teraz, dla odmiany, ktoś odpowie "zdziwionemu" na temat?
    • Gość: Dulce Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 10:00
      Spotkałam się z wypowiedziami, że zdjęcia dzieci po aborcji są zmanipulowane.
      Powiedzcie mi w jaki sposób . Ja widzę na tych zdjęciach małego człowieka z
      wszystkimi częściami ciała: kompletną buzią, rączkami, nóżkami i całym
      ciałkiem. Ewentualnie kawałki ciała dające się rozpoznać.
      To straszne!!! Jak można robić coś tak potwornego?! Czy uważacie, że seks bez
      ograniczeń jest tego wart? Czy naprawdę jesteście w stanie uczciwie spojrzeć w
      te twarze i dalej być zwolennikami aborcji? Napiszcie gdzie jest manipulacja i
      co czujecie widząc zdjęcia po aborcji.
      • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 18.10.04, 11:38
        1: Przepraszam bardzo, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Nie chodziło
        mi o to, dlaczego ty uważasz, że zabójstwo Zyda jest niedopuszczalne, a aborcja
        tak. Chodziło o to, jak zanegujesz stwierdzenie np. nazistów: "Sądzę, że Żyd
        nie jest człowiekiem (albo człowiekiem gorszego gatunku), więc uważam że mam
        prawo go zabić. Prosze mi nie narzucać swoich ppoglądów w tej materii". Na
        gruncie feministycznego argumentu z pluralizmu w kwestii stosunku do aborcji-na
        takie dictum rzeczonego nazisty nie ma odpowiedzi.
        2: Co do nieumyślnego zabijania matki przez płód- zagrożenie życia kobiety jest
        przecież przesłanką usprawiedliwiającą aborcję. A poza tym nieumyślne zabójstwo
        polega na lekkomyślności lub niedbalstwie (takie są prawne definicje)-ani z 1
        ani z 2 nie możemy mieć do czynienia w przypadku płodu i kobiety w ciąży.
        • Gość: Dulce Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 11:55
          Chyba się pomyliłeś i odpowiedziałeś na inny post. Ja wciąż czekam na odpowiedź
          na mój. Pozdrawiam
          • Gość: chicarica Re: kilka zdań o aborcji IP: 213.199.221.* 21.10.04, 18:34
            Niech mi kaktus wyrośnie, jeśli to są zdjęcia 12-tygodniowego płodu (a mówimy o
            legalizacji aborcji do końca 12 tygodnia ciąży). Z tego co mi wiadomo, to jest
            wielka manipulacja, a takie zdjęcia najprawdopodobniej przedstawiają usuwanie
            martwej ciąży w 6-7 miesiącu.
            Dla mnie to antyaborcjoniści posługują się pustymi sloganami. Sami nie wiecie o
            czym pieprzycie. Radziłabym się porządnie dokształcić i przestać chrzanić i
            epatować krwawymi zdjęciami. Zdjęcia z zabijania prosiaków na mięso byłyby co
            najmniej tak samo drastyczne, a jakoś nikt nie chroni prosiaków (już
            narodzonych!). Szokujące zdjęcia nie są logicznym argumentem, mają na celu
            manipulację emocjami. Znajdźcie lepsze argumenty.
            • Gość: Dulce Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 08:10
              To są zdjęcia w róznych stadiach rozwoju. Dlaczego uważasz za pewność, że
              wszystkie są zmanipulowane. Jeżeli któreś są - chętnie poznam dowody - to
              rzeczywiście jest złe, dobre intencje nie usprawiedliwiają kłamstwa.
              Rzeczywiście bardzo dotykają emocji ale czy to je dyskwalifikuje nawet wtedy
              gdy są prawdziwe?
              Nasza dyskusja nie dotyczy aborcji do 12 tyg. tylko aborcji w ogóle.
    • agus17 Re: kilka zdań o aborcji 19.10.04, 20:38
      Proponuje wszystkim zainteresowanym zmienic wpis w dowodzie osobistym
      data urodzenia:...ok 9 miesiecy wczesniej
      miejsce:... jesli rodzice pamietaja gdzie ów poczatek mial miejsce
      znaki szczegolne:... jadowici katolicy
      Rzygac mi sie chce jak czytam slysze ogladam tych wszystkich oszolomow ktorzy
      za wszelka cene chca udowodnic kobiecie ze jest kupa miesa do rozrodu i powinna
      byc z tego powodu szczesliwa bo to "dar" jest. Sprawa nie dotyczy wyznania i
      rozroznienia na wierzace i niewierzace kobiety!!! Niewatpliwie jest to trudna
      decyzja - na tak czy na nie - i zostawmy kobiety w spokoju ich sumienia To
      przede wszystkim ONE beda ponosily odpowiedzialnosc za urodzenie lub nie
      urodzenie dziecka I NIECH MAJA DO TEGO PELNE PRAWO
      • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 20.10.04, 09:45
        Szanowna agus:) Pomijając twoje gastryczne dolegliwości, proponuję abyś jednak
        spróbowała odpowiedzieć na postawiony wyżej problem zamiast powielania tego
        samego argumentu o "wolnym wyborze kobiety".... Ale cóż, na rzeczoną odpowiedź
        nie liczę, albowiem aborcjoniści (i -stki) z natury rzeczy odmawiają
        konwersacji zasłaniając się sloganami.
        • agus17 Re: kilka zdań o aborcji 20.10.04, 17:33
          Drogi Zdziwiony ;)))
          Nie ma o czym, rozumiesz? Ani mnie ani Ciebie nie dotyczy ta sprawa! Masz prawo
          do swojej wypowiedzi a ja mam prawo do swojej. Zyjemy jak sie wydaje w wolnym
          kraju A problem a raczej rozwiazywanie problemu typu - zygota nie ma szans na
          polu forum i cale szczescie! Uwazam... i pojade sloganem KOBIETY MAJA PRAWO
          WYBORU! ZEBY URODZIC DZIECKO LUB USUNAC ZYGOTE.
          • Gość: Dulce Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:33
            Aborcja nie dotyczy zygoty, dziwię się, że o tym nie wiesz. Aborcja dotyczy
            organizmu, który ma już zaczątki wszyskich narządów wewnętrznych i zewnętrznych
            z rękami, nogami, głową i innymi. Kiedy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży
            organizm dawno już przeszedł stadium zygoty. Zalężnie od woli kobiety i kraju,
            w którym mieszka aborcji dokonuje się do 8/9 m-ca ciąży. Nazywa się to
            częściowym porodem. Farmakologicznie rozsuwa się szyjkę macicy i wydobywa żywe
            dziecko, które umiera bez udzielenia mu pomocy. W Polsce dokonuje się taką
            aborcje do 5/6 m-ca ciąży. Spotkałam lekarkę z jednego z warszawskich szpitali,
            która ma z tym do czynienia na codzień.
            W USa lub we Włoszech zdarza się, że podczas takiej aborcji pobiera się tkankę
            mózgową żywego dziecka, które w wyniku tego umiera. Niektórzy myślą, że to
            pomoże chorym na Parkinsona. W Chinach z kolei zwłoki po aborcji są zjadane, w
            Europie niektóre firmy kosmetyczne przerabiają je masowo.
            Rozumiem dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci, sama byłam kiedyś zwolenniczką
            aborcji dopóki jeden student WAM-u nie powiedział mi jak to się odbywa.
            Lepsz od aborcji jest adopcja, niektóre kobiety dostają taką propozycję już w
            ciąży ale nie chcą urodzić. Może myślą, że etykietka "matki-potwora" bardziej
            je napiętnuje niż uśmiercenie organizmu, który w nich żyje.
            Uważam, że żeby mieć zdanie na temat aborcji dobrze jest zdobyć wiedzę na jej
            temat. Pozdrawiam
            • agus17 Re: kilka zdań o aborcji 21.10.04, 17:15
              ..."W Polsce dokonuje się taką
              aborcje do 5/6 m-ca ciąży" ??? A mozna? ... Demonizujesz medycyne
              Przytoczylas przyklady z innych krajow, ktore rozumiem mialy tylko zaostrzyc
              apetyt tych ktorzy chcieliby powiesic kazda kobiete ktora chce lub
              juz "popelnila" aborcje? Czy uwazasz ze legalizacja aborcji skutkowalaby
              masowymi "skrobankami"? Pozdrawiam
              • Gość: Dulce Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 08:03
                > ..."W Polsce dokonuje się taką
                > aborcje do 5/6 m-ca ciąży" ??? A mozna?
                Tak (np Rozmowy w toku)
                > Przytoczylas przyklady z innych krajow, ktore rozumiem mialy tylko zaostrzyc
                > apetyt tych ktorzy chcieliby powiesic kazda kobiete ktora chce lub
                > juz "popelnila" aborcje?
                Nie jest to naprawdę moim pragnieniem. Po prostu uważam, że bobrze jest się
                zapoznać z faktami zanim podejmie się decyzję. Bo jest to tragedia całej
                rodziny.
                Czy uwazasz ze legalizacja aborcji skutkowalaby
                > masowymi "skrobankami"?
                Statystyki z innych krajow dowodzą, że ludzie myślą, że to co legalne w świetle
                prawa jest dobre. Dlatego tam gdzie aborcja jest legalna jest ich
                przeprowadzanych więcej Myślę, że w Polsce ich ilość też by się zwiększyła.
                Ale wracając do Twojego postu o zygocie. Uważasz, że kobieta ma prawo usunąć
                zygotę. A organizm z zaczątkami wszystkich narządów wewnętrznych i zewnętrznych
                też? Czekam na odpowiedź. Pozdrawiam.
            • Gość: agnes Re: kilka zdań o aborcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 16:25
              wiesz.. nie kazda kobieta ma ochote na lazenie 9 miesiecy z ogromnym brzuchem,
              hustawki hormonalane, zyganie rano, rozstepy i inne atrakcje.
    • Gość: anrid Obrona życia IP: *.resetnet.pl 20.10.04, 18:42
      To dziwne, że w Polsce tak dba się o nienarodzone dzieci i tak ich broni
      natomiast mało kogo obchodzi, że niektóre dzieci narodzone nie mają co do ust
      włożyć, ludzi biednych traktuje się jak śmiecie...
      Niektórzy zapominają, że urodzenie dziecka to dopiero początek - trzeba je mieć
      jak, gdzie i za co utrzymać i wychować. I właśnie dlatego, że płód czy embrion
      to przyszły CZŁOWIEK, który ma prawo do ludzkich warunków, godnego życia i
      miłości rodziców (a wręcz musi mieć to wszystko by rozwijać się prawidłowo)
      trzeba się dobrze zastanowić nad decyzją o wydaniu go na świat. Jeśli ma być
      nieszczęśliwy, samotny lub chory, jeśli nie możemy mu zapewnić warunków życia i
      rozwoju godnych człowieka, to lepiej by się po prostu nie urodził. Mniej będzie
      niepotrzebnego cierpienia na świecie. Podjąć decyzję o urodzeniu to nie tyle co
      powiedzieć: "Wybieram życie". Przecież każdy by tak mówił gdyby nie szły za tym
      żadne konsekwencje. Ale dziecko trzeba urodzić, wychować, zarobić na nie - i to
      jest decyzja na całe życie. Łatwo jest innym potępiać, jeśli to nie oni muszą
      rodzić, wychowywać, ciężko pracować. Niech każdy z was pomyśli co by zrobił
      gdyby przytrafiło mu się to w takim momencie życia w jakim teraz jest. Co
      byście wtedy zrobili?
      • agus17 Re: Obrona życia 20.10.04, 19:38
        Masz absolutna racje!!! Pozdrawiam
      • Gość: Dulce Re: Obrona życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:36
        Zapewnienie dziecku godziwych warunków życia to jest inny problem. Setki
        bezdzietnych par czekają na adopcję niemowlęcia, są tacy, którzy wezmą nawet
        chore.
      • Gość: tea Re: Obrona życia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.10.04, 14:21
        Gość portalu: anrid napisał(a):

        To dziwne, że w Polsce tak dba się o nienarodzone dzieci i tak ich broni
        > natomiast mało kogo obchodzi, że niektóre dzieci narodzone nie mają co do ust
        > włożyć, ludzi biednych traktuje się jak śmiecie..."

        1)Jedno drugiego nie wyklucza. 2) Masz dane porównawcze?



        "trzeba się dobrze zastanowić nad decyzją o wydaniu go na świat"

        Nie. Trzeba się zastanowić nad decyzją spłodzenia. (kwestie gwałtów są
        rozwiązane w obecnym KK).

        "Jeśli ma być
        > nieszczęśliwy, samotny lub chory, jeśli nie możemy mu zapewnić warunków życia
        i
        >
        > rozwoju godnych człowieka, to lepiej by się po prostu nie urodził."

        j.w. Problemów ekonomicznych nie załatwia się legalizacją zabójstwa.



        "Podjąć decyzję o urodzeniu to nie tyle co
        >
        > powiedzieć: "Wybieram życie". Przecież każdy by tak mówił gdyby nie szły za
        tym
        >
        > żadne konsekwencje."

        Każdy więc powinien powiedzieć: nie stać mnie na to, więc nie płodzę nowego
        życia. Wielu nie chce tak powiedzieć, bo unika trudu kontroli swojej płodności.


        "to
        >
        > jest decyzja na całe życie"

        Więc trzeba ją podjąć we własciwym czasie: "przed"a nie "po.


        "Niech każdy z was pomyśli co by zrobił
        > gdyby przytrafiło mu się to w takim momencie życia w jakim teraz jest"

        Otóż właśnie: przytrafiło. A powinno być zaplanowane, lub chociaż wzięta pod
        uwagę możliwość ciąży.
    • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 21.10.04, 09:54
      Szanowna agus.
      Ponieważ nie mam co robić, spróbuję jeszcze raz coś ci wyjaśnić, nie mając
      zarazem przesadnych nadziei na zrozumienie z twojej strony. A więc po kolei,
      jakbym konwersował z 3-latkiem:)
      1: fora internetowe służą do dyskusji
      2: dyskusja polega na przedstawieniu swoich argumentów oraz na obalaniu
      polemicznych tez oponenta
      3: niniejsze forum poświęcone jest aborcji
      4: postawiona została teza o "wolności wyboru kobiety" w rzeczonej kwestii
      5: postawiłem kontrargument dotyczący analogii "płód-Żyd", "aborcjonista-
      nazista"
      6:własciwy sposób dyskusji polega na obaleniu zasadności mojego kontrargumentu
      (np, wykazanie czemu analogia jest chybiona) a nie na powtórzeniu pierwotnej
      tezy o "wolnym wyborze kobiety" lub zmianie tematu (np, na warunki materialne
      życia dzieci już narodzonych)
      7: widząc twój styl debaty ta męska szowinistyczna świnia Sokrates przewraca
      się w grobie....
      • agus17 Re: kilka zdań o aborcji 21.10.04, 17:26
        Czesc zdziwiony! Poczytalam sobie Twoje odpowiedzi a raczej proby dyskusji z
        innymi na w/w temat. Niestety jednoznacznie wynika tylko to, ze niezle sie
        bawisz wlasnymi polemikami. Baw sie dobrze! Zapewne Twoja odpowiedzia
        bedzie "nastepna aborcjonistka wymiekla" No coz ja poprostu ..nie rzucam perel
        przed wieprze
    • Gość: ABE traian, czy to ten sam co na forum swiat IP: *.dialup.xtra.co.nz 21.10.04, 10:33
      kiedys goscinnie wystepowal??????? !!!!!
    • jesster Re: kilka zdań o aborcji 21.10.04, 23:04
      > 6) metoda temperaturowo-sluzowa jakosciowo nie rózni się o metody
      > prezerwatywowej czy pigułkowej (wszystkie przeciwdzialają polaczeniu komórki
      > meskiej i żeńskiej i powstaniu ŻYCIA), KK powinien zezwolić na ich używanie

      Mam narzeczoną na 6 roku medycyny i wiem że ta metoda jest dużo mniej skuteczna.
      Jest tyle w dzisiejszych czasach czynników rozregulowujących cykl kobiety że
      naprawdę nie można na niej polegać. Poza tym plemniki żyją 72 godziny a jak
      kobieta ma przewidzieć że za 2 dni będzi mieć owulację?
    • Gość: zdziwiony Re: kilka zdań o aborcji IP: *.prawo.uni.wroc.pl 22.10.04, 13:06
      No i właśnie kolejna aborcjonistka wymiękła:):)
    • Gość: ?????? Re: kilka zdań o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 12:39
      Dlaczego nie można ochrzcić dziecka przed narodzeniem,skoro to już człowiek i
      niczym się nie różni od urodzonego człowieka(przecież ma już duszę)?Większość
      Ojców Kościoła mówi o wiecznym piekle dla nieochrzczonch/nawet
      nienarodzonych,czemu więc w sytuacji zagrożenia poronieniem dziecko w łonie nie
      może przyjąć tego sakramentu?A może jednak jest w czymś gorsze od dziecka które
      właśnie się narodziło?
      Z drugiej strony czy sakrament przyjęty w nieświadomości jest ważny?Czy to
      tylko takie "odfajkowanie" przez Boga...
    • Gość: agnes Re: kilka zdań o aborcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 16:21
      a wg niektorych filozofii wschodu zycie czlowieka rozpoczyna sie wraz z
      pierwszym oddechem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka