Dodaj do ulubionych

Powiedział: nie mam chęci!!!

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 18:14
A chodzi o ślub, jestesm razem 5 lat, dobrze nam razem , tylko ze ja chce
stabilizacji, na jakiekolwiek podpytwywania odnosnie tematu slubu to zmienia
temat albo zartuje i sie wykreca. Ostatnio gdy doszlo do takiej podpytywanki
z rodzicami on powiedzial: nie mam checi.

I co dalej, mi sie ciagle plakac che, bo zaufalam komus na 5 lat, a ten ktos
mi mowi , ze nie ma checi...

co mam robic? zerwac? trwac w tym czy co?
przeciez to moje zycie
help!

Obserwuj wątek
    • rose2 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:20
      a bez slubu stabilizacji nie masz?
      • j_u Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:23
        Moze nie ma. No co ty, nie nalezy kobiety ewangelizowac. Jak jedna z druga
        potrafia zyc w pewnosci i spokoju w konkubinacie, to nie znaczy, ze trzecia i
        czwarta nie potrzebuja do tego obraczki. To chyba cos znaczy istotnego dla nich
        i dac temu spokoj.
        • rose2 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:27
          No ale ja tu widze powazny konflikt, ona potrzebuje a on nie. No i co zrobic z
          fantem, przeciesz dziewczyna przyszla sie nas tutaj poradzic...
          • j_u Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:31
            Hmmm... ja nie umiem radzic, umiem sie tylko madrzyc. Jak mozna radzic nie
            wiedzac nic zgola. Ja uwazam, ze nie nalezy gonic mezczyzn do malzenstwa. Oni z
            kolei moga sie czuc bezpieczniej i bardziej komfortowo bez obraczki, co
            jednoczesnie nie oznacza, ze beda skakac na prawo i lewo, albo beda
            nieodpowiedzialni, albo zaraz zostawia.
            • rose2 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:32
              ja tez nie wiem i wlasnie zadaje pytania, aby dowiedziec sie czegos wiecej, o
              co Ci chodzi?
    • lolyta Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:33
      Babcia mojej przyjaciolki miala ten sam problem, zalatwila go metoda stara jak
      swiat i sprawdzona (i chwala jej za to, inaczej moja przyjaciolka by sie nigdy
      na swiecie nie pojawila): wziela i zerwala z chlopakiem sugerujac ze ona by
      chetnie wyszla za maz a skoro on sie nie kwapi to trudno, ona poki mloda i ladna
      poszuka sobie takiego, co sie kwapi. Dziadek sie opamietal i oswiadczyl po paru
      dniach, wzieli slub i zyli dlugo i szczesliwie. A gdyby sie nie opamietal to by
      znaczylo ze rozstanie wyszslo tylko na dobre, lepiej wczesniej niz pozniej.
      • Gość: Kasia Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.aster.pl / 10.66.4.* 20.10.03, 18:37
        To może dziadek był taki, że się zgodził. Ja wyszłam za mąż w młodym wieku i
        bez zmuszania, ale z czystej checi. Do autorki tego wątku mogę napisać jedynie
        to, ze może facet jeszcze zmieni zdanie. Nie każda para po 5-ciu latach bierze
        ślub. Ja wzięłam ślub po sześciu latach bycia razem, ale w sumie byłam ze swoim
        mężem będąc jeszcze dzieciakami. Dla ludzi nasz związek był wtedy czystą
        dziecinadą, dla nas nie. Każdy dojrzewa w innym momencie dopewnych decyzji.
        Wiem, że w takich sprawach nic na siłę nie wskórasz.
        • lolyta Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 19:22
          Wiesz, wlasnie bajer polegal na tym ze dziadek nie mial sie co "zgadzac albo
          nie" bo o zgode pytany nie byl.
          Dziadek po prostu zostal poinformowany, ze babcia odchodzi bo inaczej sobie
          swoje zycie wyobraza i chcialaby z grubsza wiedziec, na czym stoi a z dziadkiem
          nie stoi na niczym wiec adieu. Innymi slowy, dziadek zostal postawiony w
          sytuacji w ktorej musial podjac meska decyzje. Podjal taka, ze postanowil sie
          oswiadczyc i babcia zgodzila sie zostac jego zona.
      • Gość: Zdruzgotana Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 18:38
        Nie wierze, ze wiekszosc dziewczyn nie chce wyjsc za maz jesli ma przy boku
        tego jedynego.Tylko ze sie pojawia pytanie ze moze ja nie jestem dla niego ta
        jedyna? wiem ze nie rozglada sie za innymi...
        tylko ze mi lat nie ubywa, poza tym chce cos juz miec razem, mieszkanie,
        dzieci, rodzine, a nie takie podchody..ile mozna ja nie mam 21 czy 22 lat.
        Czuje sie oszukana.
        I nie wiem czy nie skonczy sie jak z przykladu dziadek - babcia. Tylko ze ja
        jestem tak miekka ze chyba bym musiala na ksiezyc wyjechac by sie nie
        kontaktowac
        • j_u Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 18:43
          Razem mozna miec wszystko bez slubu, nawet mimo naszych "prorodzinnych"
          przepisow. Zyje ze swoim Kochanym od lat trzech, mamy mieszkanie, mamy ksiazki
          i mamy siebie, i jak dotad nie rozmawialismy o slubie. Porozmawiamy jesli
          zajdzie taka praktyczna potrzeba. Od kiedy razem zamieszkalismy, bylo
          oczywiste, ze to nie jest tak na hop siup, ze w razie czego kazde bierze swoja
          szczoteczke do zebow i do widzenia. Po co mi w takiej sytuacji slub?
          A On jest tym Jedynym, zapewniam Cie.
          • lolyta a spisaliscie testament? n/t 20.10.03, 19:18

            • j_u Re: a spisaliscie testament? n/t 20.10.03, 19:34
              Hmmm... nie, jakos nie wpadlo nam to do glowy. Liczymy na to, ze nasze rodziny
              uwzglednia i uszanuja wole wypowiedziana ustnie.
              • kasia.lomanczyk Re: a spisaliscie testament? n/t 21.10.03, 10:11
                Uważaj żebyś się na tym nie przejechała. Widziałam taki przypadek. Sprawa była
                niby oczywista...
          • Gość: pola tylko wariant babci, albo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 19:24
            Nie ma co, jeśli potrzebujesz stabilizacji i ta sytuacja Ci nie odpowiada, to
            bezwględnie w grę wchodzi tylko "wariant babci". A na co tu czekać? I nieprawdą
            jest, że jak się żyje w luźnym związku,to w każdej chwili można spakować
            rzeczy,"szczoteczkę do zębów", odwrócić się na pięcie i wyjść kiedy przyjdzie
            na to ochota. W takim zwiąku (podobnie jak w małżeństwie)też rodzą się
            zależności (min. majątkowe, dążeń, celów itd.). Jeśli się z kimś dostatecznie
            długo dzieli życie, kupuje się rzeczy razem, spędza razem czas, dzieli się
            radości i troski, to wcale nie jest to takie proste "zabrać w którymś momencie
            szczotkę do zębów i wyjść"...Tak samo zapewne, jak nie jest to łatwe po
            rozpadzie małżeństwa. Moja rada - jeśli naprawdę chcesz małżeństwa, postaw
            sprawę jasno i wyraźnie i albo Pan się zdecyduje albo nie. Chyba, że chcesz się
            tak "bujać" przez kolejne kilka lat.
            • rose2 Re: tylko wariant babci, albo... 20.10.03, 19:32
              malzenstwo to biznes :o)) powiem tyle, ze jak poznalam mego lubego to
              oczywiscie myslalam o malzenstwie, a On uparcie twierdzil, ze nie. Nie powiem,
              ranilo mnie to wowczas straszliwie. Ale przez lata naszego zwiazku doszlam do
              wniosku, ze chyba mial racje. I wiecie co? Teraz On chce, a ja nie i masz tu
              babo placek. Teraz nadszedl czas aby uzyl dobrej argumentacji :o))))
    • Gość: Triss Merigold Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.acn.waw.pl 20.10.03, 20:00
      Można tak dyskutować w koło Macieju i każda pozostanie przy swojej opinii.
      Jestem zdania, że nie nastoletni mężczyzna po 5 latach związku powinien
      wiedzieć czy chce podjąć zobowiązanie w postaci ślubu czy nie. Jeśli nie jest
      gotowy to nie ma żadnej gwarancji, że będzie i to akurat z tą panią. Proponuję
      autorce wątku zastosowanie metody wyżej opisywanej babci, jeśli nie zadziała to
      znaczy, że pan równie dobrze może być sam tudzież zacząć nowe zycie z inną.
    • Gość: cinka a moze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 20:02
      ...wrobic w dzieciaka? ;)

      albo wesja light, czyli 'falszywy wynik testu ciazawego', on sie oswiadcza,
      potem ginekolog ktory mowi ze falszywy alarm, a on juz sie nie wycofa ;)

      hehe, takie tam zarty.
      • Gość: Kasia Re: a moze... IP: *.aster.pl / 10.66.4.* 20.10.03, 20:06
        A jeśli w ogóle chce żyć na kocią łapę? nawet mając dziecko?
        Nie ma sensu takie łapanie na dziecko, bo cale może nie być po naszej myśli i
        co wtedy? Problem przez duże "P"
        • Gość: Zdruzgotana a moze...i jeszcze cos IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 20:25
          Dzieki za rady...wpadka na dziecko, raczej nie..
          to zostaje dziadek-babcia, tylko, że można stracić wszystko...
          No mówię Wam jak mnie to gryzie, nie mogę nic robic...
          a jeszcze cos...Ja to nazywam syndromem niezłego zadurzenia na począku:

          mój chłopak prawie oświadczył mi sie po pół roku chodzenia: prawie bo
          powiedział, że się zastanawia czy mi się oświadczyć, a mnie zamurowało..
          a potem az do dzisiaj głucho...
    • graeme Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! 20.10.03, 20:25
      >Nie wierze, ze wiekszosc dziewczyn nie chce wyjsc za maz jesli ma przy boku
      tego jedynego.<

      'tego jedynego'? co to znaczy???! co sie sklada na to pojecie?
      czy chec bycia razem (mieszkanie, dzieci itp.) nie jest wymagana w kryteriach twojego
      'jedynego'?
      dlaczego ciagle mowisz, ze on jest 'ten jedyny'?
      • Gość: Zdruzgotana Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 20:37
        Odpowiedz banalna i prosta. Te słowa, które napiszę są dla mnie jednoznacznie
        określeniem tego co ja uważam za miłość, czy "tego jedynego".

        Jest tym jedynym ponieważ przy porównywaniu go do kogokolwiek każdy inny
        wypada blado, powiem więcej nie dorównuje mu do pięt i to pod każdym względem.
        Dlatego nie ma nikogo, kto mógłby go zastąpić - to dla mnie znaczy jedyny.
        Proste.
        I tak już przez 5 lat :))))
        • graeme Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! 20.10.03, 20:55
          Gość portalu: Zdruzgotana napisa3(a):

          > Odpowiedz banalna i prosta. Te s3owa, które napiszę są dla mnie jednoznacznie
          > określeniem tego co ja uważam za mi3ość, czy "tego jedynego".
          >
          > Jest tym jedynym ponieważ przy porównywaniu go do kogokolwiek każdy inny
          > wypada blado, powiem więcej nie dorównuje mu do pięt i to pod każdym względem.
          > Dlatego nie ma nikogo, kto móg3by go zastąpić - to dla mnie znaczy jedyny.
          > Proste.
          > I tak już przez 5 lat :))))

          jezeli to jest dla ciebie proste to nie bardzo rozumie intencje twojego postu.
          jak to nikt mu do piet nie dorasta? pod jakim wzgledem?
          tchorzostwo, brak odpowiedzialnosci czy lek przed zawiazaniem foemalnego zwiazku z
          dziewczyna, ktora go bezkrytycznie kocha stawia go ponad tymi mezczyznami, ktorzy
          nie uciekli od tego wszyskiego?
          to moze jednak jemu czegos brakuje?
          skoro uwazasz, ze nic mu nie brakuje zyj sobie tak jak zylas przez te ostatnie piec lat.
          o co ci chodzi?
          chcesz miec slob dla siebie, niego, rodziny czy kolezanek?
          facet, jak sam twierdzisz jest bez skazy, to czego od niego chcesz?

          • Gość: Zdruzgotana Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 20:58
            no jak to czego?Ślubu...
            TO czegos mu brakuje: odpowiedzialności
            • graeme Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! 20.10.03, 21:34
              Gość portalu: Zdruzgotana napisa3(a):

              > no jak to czego?|lubu...
              > TO czegos mu brakuje: odpowiedzialności

              ile ty masz lat?
              w zyciu poza trzymaniem za reke i patrzeniem w oczy jest bardzo duzo
              odpowiedzialnych spraw i decyzji.
              wiazanie sie z nieodpowiedzialnym czlowiekiem jest samobojstwem.
              chcesz sobie na niego patrzec cale zycie i podziwiac jak to wyrasta ponad wszystkich
              innych facetow, ktorzy mu nie dorastaja?
              sama bedziesz podejmowac 'zyciowe decyzje' i brac za nie odpowiedzialnosc, bo jego
              przy tobie w takich momentach nigdy nie bedzie...
              "hej! o co ci chodzi?! jaka zmeczona?!!! chcialas dzieci to masz! ja ide na piwo!"
              " to mieszkanie to byl twoj pomysl!" itp.......
              idealny partnner? moze jegi 'idealnosc nalezy rozpatrywac w innych kategoriach?
              ale to juz tylko ty wiesz.
              z tego co piszesz, wyglada na to, ze facet nie ma ochoty na zwiazek z toba...
              moze jak skonczy pietnascie lat to sie zmieni:)))
              • Gość: Zdruzgotana Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 22:26
                Widze ze jestes bardzo samdzielnym człowiekeim. Ja tez taka jestem, ale
                nienawiedze samotnosci. Z tym co napisales masz racje...potem bede sama sobie
                pila to piwo.
                Ale mam poprostu poczucie ze nas zwiazek stoi w mijscu, ja chce zmian, myslec
                o czyms wspolnym, razem itd.
                Nie moge powiedziec ze moj chlopak tak nie mysli,bo mysli, zawsze od
                pierwszego dnia wszytko mielismy wspolne. A ja wiedzialam ze moge na niego
                liczyc a on na mnie.
                Tylko ze chce wiecej on nie...i w swietle tego jak jest razem, co czujemy, co
                robimy to dziwie sie ze on nie mysli tak jak ja.
                Co do lat...to mam juz wystarczajaco duzo by myslec o slubie, bo jezcze troche
                i bede mogla o sobie mowic stara panna. Tylko nie mysl ze dlatego chce tego
                slubu. Chce go dla nas. Tylko on "checi nie me"
                Wnerwia mnie to swierdzenie
                • graeme Re: Powiedzia3: nie mam chęci!!! 20.10.03, 22:52
                  Gość portalu: Zdruzgotana napisa3(a):

                  > Widze ze jestes bardzo samdzielnym cz3owiekeim. Ja tez taka jestem, ale
                  > nienawiedze samotnosci. Z tym co napisales masz racje...potem bede sama sobie
                  > pila to piwo.
                  > Ale mam poprostu poczucie ze nas zwiazek stoi w mijscu, ja chce zmian, myslec
                  > o czyms wspolnym, razem itd.
                  > Nie moge powiedziec ze moj chlopak tak nie mysli,bo mysli, zawsze od
                  > pierwszego dnia wszytko mielismy wspolne. A ja wiedzialam ze moge na niego
                  > liczyc a on na mnie.
                  > Tylko ze chce wiecej on nie...i w swietle tego jak jest razem, co czujemy, co
                  > robimy to dziwie sie ze on nie mysli tak jak ja.
                  > Co do lat...to mam juz wystarczajaco duzo by myslec o slubie, bo jezcze troche
                  > i bede mogla o sobie mowic stara panna. Tylko nie mysl ze dlatego chce tego
                  > slubu. Chce go dla nas. Tylko on "checi nie me"
                  > Wnerwia mnie to swierdzenie

                  pszyszlo mi do glowy, ze my znamy tylko twoja wersje
                  historii waszego zwiazku. ciekawe co on mialby do powiedzenia
                  na ten temat? nie mozna bowiem wykluczyc, ze on moze miec
                  powody zeby nie wdawac sie z toba w formalny zwiazek.
    • Gość: ida Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.mysiar.net / 80.48.165.* 20.10.03, 21:11
      Ktos tu wspomniał o testamencie i to jest słuszna uwaga, nawet jesli
      wypowiedziana w tonie półserio, konkubinat w swietle polskiego prawa nie daje
      takich praw jak małzeństwo.
      Gdzies juz pisałm przy okazji innego watku o parze, która zyjac w konkubinacie
      dorabiała sie w pocie czoła. Testamentu nie spisali bo nie pomysleli o tym.
      Chłopak zginał w wypadku, jego rodzina zabrała wszystko.
      Małżeństwo zwłaszcza dla kobiety jest korzystnym układem, wybaczcie
      materialistyczne podejscie. Majac 20 lat oburzyłabym sie gdyby ktos mi sparwe
      w ten sposób tłumaczył, ale minęło 10 lat i zycie zweryfikowało moje poglądy.
      Poza tym małżeństwo to jest w dalszym ciagu pewnego rodzaju test na
      zaangazowanie, mozliwe, ze twój chłopak nie jest tak zaangazowany jak ty; to,
      że w chwili uniesienia po kilkumiesięcznej znajomosci mówił o slubie, niestety
      nic nie znaczy w obliczu faktów, które nam przedstawiłaś.
    • zakar Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 21:13
      zmień szybko faceta
      Skoo sie traz boi to co będzie później. Zakochany na umór facet zawsze mówi
      tak. Jeżeli nie to znaczy, że ma wątpliwości i zastanawia się czy naprawdę
      chce być na zawsze zaobrączkowany czy może krzystać z życia tak jak teraz
    • nowytor Przepędź jak psa!!! 20.10.03, 21:32
      Odpowiedz tylko na pytanie, czy to on Ciebie nie szanuje, czy Ty sama się nie
      szanujesz.
      Nowy
      • Gość: Zdruzgotana Re: Przepędź jak psa!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 22:20
        Dzieki za wszytstkie rady...musze to przemyslec.
        Co do szacunku...nie wiem , wydaje mi sie ze na wzajem sie szanujemy, on jest
        bardzo oddany, zawsze robi to o co go poprosze, jak sie nie widzimy jeden
        dzien to smsy, telefony,maile itd. Wiem, ze mnie kocha, ale niw wiem jak to
        odnsies do braku checi zrobienia tego nastepnego kroku...
    • Gość: man Kolejna glupia baba.. IP: *.dialsprint.net 20.10.03, 23:17
      spytala po 5 latach a tu g.....no bo gostek nie ma ochoty buaahahhahaah
    • diab.lica Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 20.10.03, 23:19
      sposob babci jest naprawde dobry.
      a jak on po 5 latach nie wie, czy chce sie z toba ozenic, to daj mu na
      pozegnanie porzadnego kopniaka w d... moze byc tez w jaja, jesli chcesz zeby
      go to cos zabolalo.
      • kredo0 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 21.10.03, 04:02
        a dzieci tez potrzebuje miec ojca i jego nazwisko
        • Gość: ania Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.chello.pl 21.10.03, 10:28
          kredo0 napisał:

          > a dzieci tez potrzebuje miec ojca i jego nazwisko

          Znam taka pare, gdzie on dal dziecku nazwisko, a mimo to slubu nie chcial brac.
          Dziewczyna wziela go na podly humor, ciche dni i w ogole jego rodzina bardzo na
          to naciskala. Wreszcie sie zgodzil, bo jak sie wyrazil:"Chce miec swiety
          spokoj". Nie wydaje mi sie, zeby tryskal szczesciem...
          Gdyby moj facet nie chcial sie zenic, to byloby mi przykro.
          Moj chlopak juz po miesiacu, zdeklarowal sie, ze chce byc moim mezem;)! Plany
          slubne rok 2005;)!
    • pajdeczka Co druga ma ten sam problem... 21.10.03, 09:48
      ...dlaczego on nie chce się żenić. To po co z nim byłaś tyle lat? U mnie była
      krtka piłka. Po 3 miesiącach znajomości pytałam: żenisz się ze mną czy nie? Jak
      zaczynał kręcić to dostawał kopa. Ilu z nich teraz żałuje tego niezdecydowania!

      Gość portalu: Zdruzgotana napisał(a):

      > A chodzi o ślub, jestesm razem 5 lat, dobrze nam razem , tylko ze ja chce
      > stabilizacji, na jakiekolwiek podpytwywania odnosnie tematu slubu to zmienia
      > temat albo zartuje i sie wykreca. Ostatnio gdy doszlo do takiej podpytywanki
      > z rodzicami on powiedzial: nie mam checi.
      >
      > I co dalej, mi sie ciagle plakac che, bo zaufalam komus na 5 lat, a ten ktos
      > mi mowi , ze nie ma checi...
      >
      > co mam robic? zerwac? trwac w tym czy co?
      > przeciez to moje zycie
      > help!
      >
      • inusia0 Re: Co druga ma ten sam problem... 28.10.03, 12:04
        pajdeczka napisała:

        > ...dlaczego on nie chce się żenić. To po co z nim byłaś tyle lat? U mnie była
        > krtka piłka. Po 3 miesiącach znajomości pytałam: żenisz się ze mną czy nie?
        Jak zaczynał kręcić to dostawał kopa. Ilu z nich teraz żałuje tego
        niezdecydowania!


        Po 3 miesiącach chyba nie zna się za dobrze człowieka...na dodatek jak się z
        nim nie mieszka...
    • chooligan Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 21.10.03, 10:59
      Gość portalu: Zdruzgotana napisał(a):
      > co mam robic? zerwac? trwac w tym czy co?
      > przeciez to moje zycie
      > help!

      Jezeli zyjecie na kocią łape to nie jest źle, ale jezeli tylko sie spotykacie a
      on nie chce slubu (czyt. nie che zyc z toba) to znaczy ze z jego strony juz
      jest finito. Kocia łapa: skoro sie wykręca to musi byc powód. Powód na pewno
      znasz tylko nie chcesz powiedzieć. Powodem moga być: kasa, mieszkanie, dzieci,
      któraś z rodzin, praca, ogólnie - jego poczucie bezpieczeństwa. Nie czuje się
      bezpiecznie czyli jeszcze cie kocha ale na rozum widzi że to nie ma
      przyszłości, albo juz nie kocha ale ma to poczucie bezpieczenstwa, tylko po co
      ma je burzyć kwitami do końca życia. Rada: miesiąc raju dla tego facia, rób
      wszystko co chce, bądź super, wychodź ze skóry dla niego. W chwili szczęścia
      twój misio zabąknie coś o ślubie i wtedy kuj żelazo póki gorące. Stawianie
      gościa pod lufą karabinu, ślub albo koniec, w obu przypadkach będzie porażką,
      nawet jak kolo zgodzi się na papier, nie zapomni ci tego i tak sie rozejdziecie.
      • asiek25 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 28.10.03, 11:32
        O, jakie fajne rady! Obiecujesz, że poskutkują? Bo ja mam podobną sytuację.
        Jestem z facetem od 3 lat. On jest po rozwodzie i ma 2 dzieci. Na początku
        naszego związku, w pełnym zaślepieniu zgodziłam się być z nim bez ślubu i
        zrezygnowałam z posiadania własnych dzieci. Ale minęły 3 lata i moje poglądy
        zweryfikowałam. Chcę ślubu i chcę mieć dzieci. Ale on mówi twarde nie. Powodów
        podaje całe mnóstwo: że się boi kolejnej odpowiedzialności, że nie stać go
        finansowo na kolejne dziecko, że ma ogromne wyrzuty sumienia w stosunku do
        swoich dzieci, że ślub nic między nami nie zmieni itp. Rozumiem Cię doskonale
        zgruzgotana - ja też za bardzo nie wiem jak od niego odejść. Bo chyba raczej
        powinnam, prawda? Ale ciągle go kocham i mam nadzieję, że coś się zmieni. A
        obawiam się, że wariant z babcią u mnie w ogóle nie wchodzi w rachubę. Co
        robić? Radźcie!
    • samowolny Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 28.10.03, 12:16
      jeżeli po 5-ciu latach ktoś nie ma chęci na slub to znaczy ze zwiazek chyli
      sie ku upadkowi i trwa z przyzwyczajenia.. mówiąc oględnie "masz branie ale
      nie masz wzięcia"..:)))))
    • Gość: agniecha Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: 62.29.248.* 28.10.03, 12:51
      Moja droga zdruzgotana, możemy podać sobie rekę; ja tez mam podobny problem z
      moim lubym po pierwsze w listopadzie będzie już 7 lat jak sie ze sobą
      prowadzamy, po drugie niedługo kończę 25 lat, a po trzecie moj nieluby ostatnio
      powiedział mi na moje pytanie o slub / zaręczyny i wszystko inne tak: planuję
      to za 3 lata. Za 3 lata to ile ja wtedy będę miała 28, a jak on wtedy jeszcze
      nie będzie chciał? Sama też biję się z myślami. A propos rady dziadek - babcia -
      to ja też tak zrobiłam tzn. odeszłam na 3 m-ce i potem powrót wszystko
      cudownie przez pół roku, a potem znów problem powraca i znów kłótnie. Z jednej
      strony szkoda tych 7 lat, a z drugiej latka leca i też pragnę stabilizacji. i
      jakie tu rozwiązanie? Odejść ok. tylko jaka gwarancja że kogoś spotkam.........
      • mindo Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 28.10.03, 13:08
        Trzeba było księdza i mamuskę słuchać jak dobrze mówili: "Dam ci po slubie jak
        cię polubie".
        A teraz wielki zdiwienie, bo facet nie chce. Ja mu sie nie dziwię. Full
        service, mieszkanko i bzykanko.
        I to wszystko bez zobowiazań. I kto tu jest sprytny?
      • magda2003 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 28.10.03, 13:11
        Nigdy nie ma gwarancji !! Kobiety , kto może Wam ją dać ? nikt....
        Trzeba nauczyć się żyć takze samej a nie całe swoje szczęście w zyciu
        uzależniać od chłopa ! Oczywiscie super jest mieć tego " jedynego" ,
        kochającego itd. ale życie nie jest bajeczką i przeważnie nic w nim nie ma
        serialu brazylijskiego ....Wiem jedno , nie można uzalezniać się od faceta ...
        A wiem o czym mówię : po 5 latach zaczęłam mowić o małżeństwie
        mojemu "jedynemu" i co ? powiedział ,że jeszcze nie czuje potrzeby ! hahahah
        powiedziałam mu do widzenia .Czy nie było mi szkoda i nie kochałam go ? owszem
        było szkoda 5-u lat i kochałam go ..ale już wtedy miałam pewność że nigdy nie
        będę szczęśliwa z nim i prawdziwa tragedia spotkałaby mnie jeślibym wyszła za
        niego ...A teraz od roku jestem mężatką ( mam 30 lat), szczęśliwą ...ale wiem
        że niekoniecznie muszę być nią do końca życia , różnie bywa .... niczego nie
        mamy na zawsze ...niestety
        pozdr.i życzę męskiej i odważnej decyzji
        • mindo Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 28.10.03, 13:16
          Brawo! To jest to o co mi chodziło.
          Lubię zdecydowane kobiety a nie męskie maskotki.
          • Gość: agniecha Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: 62.29.248.* 28.10.03, 16:19
            chociaż jedne przyzwoity, ja niestety jestem czasem może nawet zbyt stanowcza
      • ewa11110 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 29.10.03, 15:03
        A ja mam 28 lat i od 6 lat czekam na deklarację ślubu z jego strony. Jak
        zaczynam mówić o odejściu on chce ślubu, jak troche przecichnie, on może
        później! Tak trwam w tym związku, mamy mieszkanie (on wzioł kredyt), meblujemy
        sie, ale o ślubie sza, gdy wspominam, pyta źle ci? Właśnie wstyd się przyznać,
        ale źle ,bo czs leci.
        • Gość: Ola Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.infinity.waw.pl 29.10.03, 23:51
          Drogie dziewczyny, moze jestem w innej sytuacji, moze nie mam prawa radzic,
          ale wysluchajcie mnie: znam dziewczyne ktora chciala meza, poniewaz chlopak
          nie chcial, to zrobila surprise!-zaszla w ciaze. I co ona ma? Owszem ma
          dziecko (bez jego nazwiska, ale to nie jest wazne w dzisiajszych czasach), i
          alimenty okolo 300zl. Nie tego chciala, ale z tym teraz musi zyc.Facet odszedl
          jeszcze przed tym ja sie dowiedzial o dziecku, a jak mu powiedziala, to
          obiecal placic alimenty. Mimo ze jest sam, nie jest z nia. OK, odejsc- tez
          metoda, tylko ze jak on nie chce (nie wacha sie, tylko NIE CHCE), to nic to
          nie pomoze.Na moim slubie kilka dziewczyn mnie bytalo jak to zrobilam, ze on
          sie ozenil? Powiem wam: odrazu, na poczatku mu powiedzialam ze mnie interesuje
          facet, ktory bedzie moim mezem (jesli bedzie nam dobrze razem i bedziemy sie
          dogadywac),ze nie interesuje mnie spotykanie sie tak poprostu lub na sex.//
          Nie to ze nie potrafie zyc bez faceta, nie o to chodzi, tylko jak go nie mam
          to przynajmniej nie marnuje czasu.Az strach pomyslec ile z nas stracilo swoj
          wlasny czas na nieodpowiedzialnych mezczyzn. Czasy po woli sie zmieniaja ale
          jeszcze dlugo trzeba czekac na prawdziwe zmiany, wiec panie w wieku 30 lat
          moga zalapac sie na starego kawalera (i wez go ozen),rozwodnika (kazdemu moze
          sie to przytrafic i ja nikogo nie osadzam).//Nie zgadzalam sie na mieszkanie
          ze soba (powiedzialam:chyba ze po zareczynach z konkretna data slubu).//Kiedys
          takim tekstem "wystraszylam faceta", ale teraz sie ciesze ze tak bylo i ze z
          nim nie jestem//
          ALe co jest najwazniejsze, wybrac odpowiedniego partnera, moj sie nie zapieral
          przed malzenstwem, wiec nie musialam go specjalnie "zmuszac". Owszem
          postawilam warunki, ale przeciez mial wybor i mogl odejsc na samym poczatku.
          Podstawowy blad to milosc "bez warunkowa", przykro mi, ale tak jest. Zgadzacie
          sie na mieszkanie razem i robicie "za zone", to po co jemu cokolwiek zmieniac
          skoro i tak jest ok.Trzeba stawiac warunki, mowic czego oczekujecie, i nie bac
          sie ze "sploszycie go".Latwiej odejsc po roku, niz po 5 latach.
          Z calego serca zycze wam szczescie i szybkiego slubu, z mezczyzna marzen.
          P.S. Moj post jest skierowany do dziewczyn ktore CHCA wyjsc zamaz, a nie do
          dziewczyn ktorym pasuje wolny zwiazek i sa w nim szczesliwe.Ja nie mam nic
          przeciwko wolnemu zwiazkowi u innych.Wam, moje wolne drogie kolezanki, zycze
          szczescia i duzo milosci z waszymi partnerami!!!
          • magda2003 Re: Powiedział: nie mam chęci!!! 30.10.03, 09:39
            Zgadzam się z przedmówczynią .....kobiety musza mieć poczucie własnej wartości
            i wiedzieć czego chcą i żądać tego od faceta , zwłaszcza w dzisiejszych
            czasach w których mężczyzna ma wszytsko przed ślubem ...Więc fakt , po co mu
            się żenić ? Same rozleniwiamy ich , wyręczamy , tłumaczymy "miłością" ich
            wpadki i dziecinne zachowania ...a potem co ? Nie chce mu się !
            No ale łatwo jest dawać rady , nawet jesli wynikają one z własnych
            błędów .Uważam ,że każdy odpowiada za swoje życie i musi ponosić
            odpowiedzialność za własne czyny i jesli któraś wyjdzie za mąż a potem okaże
            się ze nie było warto ...no cóż ? Takie zycie....
    • ha-jo Re: kobiety sa okropne! 30.10.03, 13:14
      przeciez zdruzgotana faceta nie kocha, ona jest od niego uzalezniona, tylko jej
      sie wydaje, ze to poczucie uzaleznienia od kogos to wlasnie milosc,
      hehe.zreszta, jak mozna mowic o milosci na zasadzie "jak sie zgodzisz mnie
      poslubic, to ja chce byc z toba do smierci, jak nie, to ja spadam szukac sobie
      kogos innego".to jest milosc???? to jest wyrachowanie!!!!przy czym od razu
      zaznaczam, ze absolutnie nie odbieram zdruzgotanej prawa do szeroko rozumianej
      stabilizacji, ktora dla niej jest tak wazna, ale wobec tego po co operowac tu
      slowem "milosc".po co klamac "wychodze z milosci". krotka pilka, "jak pojdziemy
      do kosciolka, bede z toba, jak nie, spadaj, i teraz te cale 5 lat to stracony
      czas, i ty jestes temu winien".w ogole pieprzenie.przeciez piec lat owego
      zwiazku to przeszlosc.juz sie jej nie zmieni.jak wiec mozna mowic "jak mnie
      poslubi to te piec lat byly cudowne, jak nie, to byly do kitu".heheheheh.albo
      byly one szczesliwe albo nie, i to co facet teraz powie nie ma w odniesieniu do
      tych 5 lat znaczenia, chyba ze zdruzgotana jest jakims robocopem.ktos kiedy
      zaspiewal, ze bycie szczesliwym czyni nie cel podrozy, ale sposob
      podrozowania.dla wiekszosci kobiet jest odwrotnie.poza tym kobieta klamie,
      autorka watku, mowi "chce czegos nowego".slonko, ty wlasnie boisz sie nowego,
      nowe oznacza zawsze niepewnosc, dlatego tak bardzo chcesz sie
      zaobraczkowac,zeby nowe stalo sie stare, aby odetchnac na zasdzie "uffff, udalo
      sie".z checia podyskutuje z jakas pania, jesli ma odwage, bo tak naprawde
      prawie kazda ktora czyta teraz ten post i tak bedzie udwawac, jak by go nie
      bylo.jeszcze sie cholera rzeczywiscie okaze, ze to nie milosc ma priorytet, a
      przeciez kazda chcialaby w to wierzyc.

      blalalala
      • Gość: Triss Merigold Re: kobiety sa okropne! IP: *.acn.waw.pl 30.10.03, 13:42
        Postaram się odpowiedzieć Ci zgodnie z własnymi przemyśleniami (inne kobiety
        mogą mieć inaczej). Wchodząc w poważny związek z mężczyzną, który pod każdym
        względem odpowiada mi jako wieloletni partner, oczekuję, że po jakimś czasie
        bycia razem (np. 2-3 lata) zaproponuje ślub. Ślub jest deklaracją chęci bycia
        razem całe życie. Poza miłością do mężczyzny istnieją również inne kwestie: np.
        szacunek dla samej siebie, chęć stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Jestem
        na tyle dorosła, że wiem, że luźny związek, czy konkubinat na dłuższą metę mi
        nie odpowiada. Jestem gotowa skończyć związek jeśli uznam, że dany facet nie
        traktuje mnie równie poważnie jak ja jego.
        Niedawno byłam w podobnej sytuacji jak Zdruzgotana: po dwóchlatach bycia razem,
        mój facet odkładał wprowadzenie się do mnie na później (a to praca, a to
        finanse). Postawiłam sprawę jasno: nie chcę dłużej czekać i albo mieszkamy
        razem i na wiosnę bierzemy ślub, albo odchodzę. Efekt był taki, że tydzień
        później wprowadził się do mnie, układa się świetnie i sam mówi o małżeństwie i
        dzieciach. Warto czasem zaryzykować stanowczość i jasno przedstawić swoje
        oczekiwania. Szkoda tracić czas na partnera, który nie chce się wiązać na
        stałe.
        • Gość: Ola Re: kobiety sa okropne! IP: *.infinity.waw.pl 30.10.03, 14:52
          Wiesz, co Triss Merigold, czytam twoje posty i coraz bardziej chcialabym ci
          poznac. Madre rzeczy mowisz.Co do postu to juz tez sie wypowiedzialam. Albo
          sie szanujemy i mowimy o swoich potrzebach, albo facet sie nie domysli. Tacy
          juz sa i pewnie za to ich tez kochamy.
        • ha-jo Re: kobiety sa okropne! 30.10.03, 16:07

          w porzadku, czyli innymi slowy tak naprawde wychodzisz za niego z potrzeby
          bezpieczenstwa. ty teraz naturalnie powiesz, no nie, z milosci tez, ale
          nastepnie jak sama piszesz reagujesz w taki sposob "albo na wiosne bierzemy
          slub, albo odchodze". to co ty nazywasz "rownie powaznym traktowaniem
          partnera" to innymi slowy tak naprawde wlasnie poczucie stabilizacji."ja chce
          stabilizacji, i dobrze jesli i on chce".to ze kocha to dla mnie mniej wazne.

          wiec reasumujac mowisz mu wczesniej "sluchaj, ja traktuje cie powaznie, i
          kocham cie, ale jak sie ze mna na wiosenke nie ozenisz, to sorry, ale w takich
          okolicznosciach nie moge byc z toba."
          nastepnie wiosenka staniesz przed oltarzem i powiesz cos w stylu "zobowiazuje
          sie ciebie kochac do samej smierci, i ta milosc sprawia, ze bede cie kochac we
          wszystkich okolicznosciach, chorobie i zdrowiu, szczesciu i nieszczesciu..."


          dostrzegasz, ze te dwie postawy w zasadzie sie neguja.zaprzeczaja same
          sobie.przed oltarzem wiec nie powiesz prawdy.
          ja w sumie tez sie ozenie, ale jesli kobieta wpadlaby do mnie ze
          slowami "kocham cie tak bardzo, ze gotowa jestem spedzic z toba cala zycie,
          ale jesli mnie nie poslubisz, to ja ide sobie szukac kogos nowego"...to juz
          wiem, ze to nie jest ta kobieta. dzieki bogu kobiety sa dzisiaj coraz bardziej
          niezalezne, i coraz wiecej moze sobie pozwolic pojsc przede wszystkim droga
          serca, bez wiecznych kalkulacji " a co bedzie za iles tam lat".

          inna kwestia, to ten podswiadomy strach kobiety, ze mezczyzna sie kiedys mna
          znudzi, odejdzie.ale czy naprawde to papierek sprawia, ze tak nie bedzie?czy
          wolalabys, aby facet, ktory przestal cie kochac, wciaz byl z toba ze wzgledu
          na papierek, slub, czy aby zniknal z twego zycia? i tu dopiero mowimy o
          szacunku do siebie samej.bo co to za radosc zyc z kims takim.naturalnie
          najlepiej, jesli ten facet po slubie wciaz dalej bedzie cie kochac, ale czy
          zawdzieczasz to wowczas papierkowi?

          "kto sie boi, ten nie kocha".

          • Gość: Triss Merigold Re: kobiety sa okropne! IP: *.acn.waw.pl 30.10.03, 16:27
            Widzisz, wydaje mi się, że po kilku wspólnie spędzonych latach ludzie powinni
            wiedzieć czy chcą razem tworzyć rodzinę czy nie. Jeśli mężczyzna nie jest
            gotowy to znaczy, że: być może nie kocha mnie na tyle żeby związać się na
            resztę życia i zadeklarować to publicznie; być może nie jestem odpowiednią
            partnerką i traktuje mnie tymczasowo; być może nie czuje się dostatecznie
            dojrzały i odpowiedzialny.
            W każdym z tych przypadków wolę odejść i nie tracić więcej czasu, nie
            inwestować swoich uczuć i emocji. Odejść, odcierpieć rozstanie ale nie godzić
            się na układ, który mnie nie satysfakcjonuje. Przerabiałam już status
            wieloletniej konkubiny, a później mężatki. Papier niczego nie gwarantuje ale
            sprawia, że poważniej traktuje się drugą osobę i zobowiązania wobec niej
            podjęte.
            • ha-jo Re: kobiety sa okropne! 30.10.03, 17:07
              Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

              > Widzisz, wydaje mi się, że po kilku wspólnie spędzonych latach ludzie
              powinni
              > wiedzieć czy chcą razem tworzyć rodzinę czy nie. Jeśli mężczyzna nie jest
              > gotowy to znaczy, że: być może nie kocha mnie na tyle żeby związać się na
              > resztę życia i zadeklarować to publicznie; być może nie jestem odpowiednią
              > partnerką i traktuje mnie tymczasowo; być może nie czuje się dostatecznie
              > dojrzały i odpowiedzialny.
              > W każdym z tych przypadków wolę odejść i nie tracić więcej czasu, nie
              > inwestować swoich uczuć i emocji. Odejść, odcierpieć rozstanie ale nie
              godzić
              > się na układ, który mnie nie satysfakcjonuje. Przerabiałam już status
              > wieloletniej konkubiny, a później mężatki. Papier niczego nie gwarantuje ale
              > sprawia, że poważniej traktuje się drugą osobę i zobowiązania wobec niej
              > podjęte.

              czolem,

              jasne, ze po kilku latach ludzie powinni juz wiedziec, ale pytanie, czy to co
              utrzyma ich zwiazek na wiele lat, to samo uczucie, czy tez uwazaja, ze ta
              milosc moze przeciez kiedys wygasnac, wiec lepiej sie chajtnac, a wiec slub. i
              tu, jesli dla mnie kobieta nie jest pewna swego faceta, nie jest pewna tego
              uczucia, to nie rozumiem dlaczego jeszcze naciska faceta, zeby jej sie
              oswiadczyl.wychodzi z tego jakby ludzie dzisiaj czesciej niz z milosci
              wychodzili za siebie wlasnie z niepewnosci, liczac na to, ze niepewnosc
              zamieni sie wowczas w pewnosc.pewnosc czego? milosci??nigdy!!!moze
              bezpieczenstwa, stabilizacji, tak, ale milosci nigdy.a dla mnie wlasnie milosc
              jest priorytetem.
              "jesli facet nie jest gotowy, to znaczy, ze byc moze mnie nie kocha na tyle,
              moze traktuje mnie tymczasowo".to zbyt duze uogolnienie, poza tym facet nie
              szantazuje "jesli kiedys mi cos wspomnisz o slubie, ja z toba zrywam".bo to
              samo mowisz ty, tylko z drugiej strony.
              "Papier niczego nie gwarantuje ale sprawia, że poważniej traktuje się drugą
              osobę i zobowiązania wobec niej podjęte." to strasznie smutne co mowisz,
              papier sprawia, ze powazniej traktuje moja partnerke.ja nie chce takiej powagi
              w moim zwiazku, cenie sobie autentycznosc, chocbym i mial przez to troche
              pocierpiec.ciekawe co mowisz, bo jesli cie dobrze zrozumialem, zylas juz przez
              wiele lat w wolnym zwiazku, pozniej bylas mezatka.i w obu przypadkach nie
              wypalilo.to czemu tak znowu nastajesz na malzenstwo?przeciez doswiadczylas, ze
              ostatecznie wszystko zalezy od ciebie samej, i twojego partnera, a nie
              filozofii bycia samemu, czy tej slubnej.
              ale i tak twoja postawe rozumiem.

              "kto sie boi, ten nie kocha"

              • Gość: Triss Merigold Re: kobiety sa okropne! IP: *.acn.waw.pl 30.10.03, 17:18
                Napisałam, że argumentuję wyłącznie we własnym imieniu. Pod pojęciem naciskanie
                rozumiem nie codzienne dręczenie "kiedy, no kiedy?" tylko zadanie jasnego
                pytanie i uzyskanie równie precyzyjnej odpowiedzi. Wtedy mogę się ustosunkować
                świadomie i np. poczekać jeszcze, odejść albo zgodzić się czekać w
                nieskończoność.
                Widzisz ja o wiele lżej przeżyłam rozwód niż rozstanie z konkubentem ponieważ
                rozwód poprzedziły wielomiesięczne rozmowy i próby naprawy związku z OBU stron,
                a że nie wyszło - trudno, nie mam do ex-męża żalu.
                Jeśli ludzie świadomie wybierają życie bez "papierka" i oboje są szczęśliwi -
                świetnie, nie mam nic do dodania.
                Miłość miłością ale ja chcę mieć pełną rodzinę ze wszystkimi konsekwencjami
                prawnymi tego stanu (dla ścisłości jestem niezależna finansowo i mieszkaniowo
                więc małżeństwo nie poprawi mi statusu). Spontaniczność nie jest dla mnie i
                już. Nie oczekuję, że każdy się ze mną zgodzi. Małżeństwo jest dla mnie
                potwierdzeniem uczucia.
                • ha-jo Re: kobiety sa okropne! 31.10.03, 19:35
                  Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):


                  > Miłość miłością ale ja chcę mieć pełną rodzinę ze wszystkimi konsekwencjami
                  > prawnymi tego stanu (dla ścisłości jestem niezależna finansowo i
                  mieszkaniowo
                  > więc małżeństwo nie poprawi mi statusu). Spontaniczność nie jest dla mnie i
                  > już. Nie oczekuję, że każdy się ze mną zgodzi. Małżeństwo jest dla mnie
                  > potwierdzeniem uczucia.

                  hi, wiesz triss, ja cie swietnie rozumiem.stanowisz wiekszosc.i bynajmniej nie
                  krytykuje twojej postawy, ja po prostu lubie sobie pewne rzeczy odgrodzic.w
                  tym przypadku milosc od stabilizacji, czy bezpieczenstwa.i dlatego nie zgadzam
                  sie z twoim osttnim zdaniem..."Małżeństwo jest dla mnie potwierdzeniem
                  uczucia. ".to znaczy mozesz naturalnie tak myslec, ale ja sie nie zgadzam
                  czysto merytorycznie.
                  wlasnie nie.to uczucie twojego faceta masz juz dzisiaj, no nie.mimo to obecny
                  stan cie zupelnie nie zadawala.innymi slowy to czego ty chcesz to wcale nie
                  uczucie.dla ciebie wazniejsza jest stabilizacja.jest uczucie-nie ma
                  stabilizacji-odchodzisz.widac to jasno.moim zdaniem jestes jedna z tych
                  kobiet, ktore chca wierzyc, ze wychodza ze wzgledu na uczucie, a stwierdzenie,
                  ze jesli ktos wzdryga sie od slubu jest pewnikiem braku uczucia jest nie
                  prawdziwe.oczywiscie moze tak byc, ale nie musi.podobnie slub nie gwarantuje
                  wcale, ze partnerzy musza sie bardzo kochac.dla mnie osobiscie, kiedy kobieta
                  stawia ultimatum, musisz sie ze mna ozenic, facet nie chce, ona odchodzi,
                  znaczy tak naprawde ze ona go juz nie kocha.dosyc zabawny jest fakt, ze ona
                  tlumaczy pozniej swoje odejscie brakiem milosci wlasnie z jego strony.
                  (naturalnie nie twierdze, ze kazdy facet ktory sie mija kocha.)ale
                  zdecydowanie nie wierze w takie historie, ze kobiety kochaja, kiedy zachwycone
                  swoim facetem, nagle dowiaduja sie, ze on nie chce slubu, zaczynaja markoczyc,
                  przesalac zupe, miec bole glowy, i burze nastrojow, a kiedy caly teatr nie
                  funcjonuje, robia w tyl zwrot.powodzenia
                  • Gość: Triss Merigold Re: kobiety sa okropne! IP: *.acn.waw.pl 31.10.03, 20:00
                    Nie mam czasu się rozpisywać więc tylko krótka odpowiedź. Należę do większości -
                    pewnie tak. Jeśli zaś chodzi o uczucia i małżeństwo: nie wyszłabym za mąż za
                    czlowieka, którego bym nie kochała, sama propozycja ślubu to za mało.
                    • ha-jo Re: kobiety sa okropne! 03.11.03, 13:25
                      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                      > Nie mam czasu się rozpisywać więc tylko krótka odpowiedź. Należę do
                      większości
                      > -
                      > pewnie tak. Jeśli zaś chodzi o uczucia i małżeństwo: nie wyszłabym za mąż za
                      > czlowieka, którego bym nie kochała, sama propozycja ślubu to za mało.

                      ale jednoczesie nie chcialabys byc z kims, kto cie kocha, ale nie chce slubu?
                      dlaczego? juz wspomnialas, ze dla ciebie slub to znak, ze on kocha. czy na
                      pewno?

    • Gość: maddi Re: Powiedział: nie mam chęci!!! IP: *.duna.pl / *.duna.pl 01.11.03, 17:24
      byłam w takiej samej sytuacji. kiedy była mowa o ślubie zawsze znajdował jakąś
      wymówkę. a kolorowo nie było: bałaganiarz i straszny leń... ale co zrobić
      skoro ja - zakochana! najpierw wymówką było to, że nie mam pracy - praca się
      znalazła... i niestety kolejna wymówka.
      po paru miesiącach pracy... zakochałam sie w koledze z pracy... -z
      wzajemnością. coż nie muszę chyba mówić, jak szybko mój dotychczasowy
      męzczyzna zmienił zdanie co do ślubu....
      to sie nazywa pies ogrodnika - sam nie zje i nikomu nie da, ale nie daj Panie
      Jezu, żeby ktoś próbował wziąść sobie sam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka