Dodaj do ulubionych

Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =(

21.10.08, 10:13
Mam bardzo trudną sytuacje i dość niezręczną.
Moja przyjaciółka jest w ciąży i chce ją usunąć. Tłumaczy się tym, że ma
ciężką sytuacje, ale to nie prawda. Na każdy jej argument mam kontrę:
- sąsiedzi będą się śmiać i plotkować, że panna z dzieckiem - moje zdanie: nie
żyjemy w średniowieczu, ona nie ma 16lat a 24, jest tysiące jak nie miliony
panien z dzieckiem.
- studia - moje zdanie: kończy w tym roku, właśnie pisze prace mgr.
- praca - moje zdanie: ma państwową, dobrze płatną (ponad 2tys + premie i to
nie małe)
- nie będzie mieć alimentów a dziecko ojca - moje zdanie: nie ona pierwsza i
nie ostatnia, a to jest akurat mały problem.
- koniec z imprezami - moje zdanie: tu ją chyba najbardziej boli.
- nie chce skończyć jak XYZ(nasza przyjaciółka, samotnie wychowująca dziecko)
- moje zdanie: XYZ, była w dużo gorszej sytuacji, a poradziła sobie dobrze
dzięki wsparciu mamy oraz nas jej przyjaciółek. Tylko, że właśnie XYZ nie
chodzi już tak często na imprezy, ma obowiązki, część znajomych się odsunęła,
ojciec dziecka nie interesuje się, nie płaci alimentów, a ona nie ma pracy,
nie ma z kim zostawić dziecka, robi studia zaocznie. Ale cieszy się, że urodziła.

Prawdę powiedziawszy byłam w szoku, gdy się dowiedziałam o ciąży a jeszcze
większy szok, gdy powiedziała, że usunie.
Zawsze miałam ją za osobę inteligentną, mądrą, odpowiedzialną. Widziałam jak
opiekuję się dzieckiem XYZ, sama mówiła, że kocha dzieci. A nawet sama
wspomniała, że chciała by już mieć!!
O tym, że lubi flirtować przez internet wiedziałam od dawna. Często tylko
gadała, kogo ona poznała, z kim się umówiła itp...
Myślałam, że to tylko niegroźna zabawa...
Choć to moja przyjaciółka jestem na nią zła, bo zachowała się jak zwykła
puszczalska dziewczyna, no cóż... nie idzie się do łóżka z chłopakiem, którego
widzi się pierwszy raz dopiero, w dodatku nie zna się nazwiska i adresu (bo
seks uprawiali w hotelu), koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefonu.

Moim zdaniem powinna urodzić to dziecko. Znam ją dobrze i wiem, że jest bardzo
uczuciowa dlatego myślę, że później wpadnie w depresje i będzie żałować aborcji.

Nie mam pojęcia jak ją odsunąć od pomysłu z aborcją.
Wiem, że to jej życie, jej decyzja.

Nie jestem, żadną dewotką i przeciwniczką aborcji, bo uważam, że powinna być w
Polsce legalna aborcja, ale tylko w przypadku zagrożenia życia i zdrowia matki
bądź upośledzenia dziecka!! I oczywiście dla ofiar gwałtu.

Ale aborcja bo 'nie chce mieć drzazgi na całe życie' i 'bo mam ciężką' sytuacje??

Już nie wiem jak mam z nią rozmawiać :(
A może jednak ona ma racje a nie ja?
Nie chce by popełniła największy błąd w swoim życiu.
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:23
      Przedstawiłaś swoje racje i koniec na tym. Pozwól jej podjąć
      samodzielną decyzję. To ona będzie ponosić konsekwencje, a nie Ty.
      Jakie by one nie były.
      • magnusg Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:27
        ciekawe czy gdyby twoja kolezanka ci oznajmila, ze chce popelnic
        jakies inne przestepstwo albo n.p. samobojstwo, to tez bys miala
        takie obojetne nastawienie?
        • swinia_i_cham [...] 21.10.08, 10:59
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 12:11
            swinia_i_cham napisał:

            > nierowne. Czym innym kradziez czym innym kupienie nielegalnej
            marychy. Czym inn
            > ym zabojstwo, czym innym usuniecie niechcianego zlepka komorek ze
            SWOJEGO brzuc
            > ha

            Jak ci szef zamiast wypłaty da papier toaletowy i powie:
            to taki sam zlepek papieru jak banknoty?
            To też odrzucisz? Powiesz "ale to niechciany zlepek papieru"?
            Stracisz rolkę papieru do dupy
            • jj1978 Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 12:23
              porownanie bez sensu. nadanie plodowi wszystkich praw i obowiazkow
              jakie posiada czlowiek urodzony (obywatel) jest bardzo
              problematyczne - jezeli np plod zabija matke to co? pojdziesz do
              sadu zeby zmusic kobiete do aborcji w tym wypadku, np jezeli nie
              zgadza sie na chemioterapie w ciazy? a moze plod po urodzeniu
              powinien placic odszkodowanie za pogorszenie stanu zdrowia wlasney
              matki? skoro plod jest taki wazny to moze aborcja nie powinna miec
              miejsca nigdy? czyje zycie jest wazniejsze? - osoy ktora jest w
              stanie zyc samodzielnie czy plodu ktory nie jest w stanie przetrwac
              bez zywiciela?
              • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 12:30
                jj1978 napisała:

                > miejsca nigdy? czyje zycie jest wazniejsze? - osoy ktora jest w
                > stanie zyc samodzielnie czy plodu ktory nie jest w stanie

                Z ekonomicznego punktu widzenia, życie płodu jest ważniejsze.
                Nowa częśc jest lepsza niż starsza.
                • jj1978 Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 13:03
                  zgodnie z tym punktem widzenia nalezy usuwac wiekszosc plodow
                  meskie - nie ma potrzeby aby az tylu mezczyzn sie rodzilo. jeden
                  samiec moze wyprodukowac duzo wieksza ilosc potomstwa z roznymi
                  samicami. zywienie plodu meskiego to niepotrzebny koszt -
                  dziewczynki sa bardziej produktywne jesli chodzi o nowe czesci:)
                  • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 13:19
                    jj1978 napisała:

                    > zgodnie z tym punktem widzenia nalezy usuwac wiekszosc plodow
                    > meskie - nie ma potrzeby aby az tylu mezczyzn sie rodzilo. jeden
                    > samiec moze wyprodukowac duzo wieksza ilosc potomstwa z roznymi
                    > samicami. zywienie plodu meskiego to niepotrzebny koszt -
                    > dziewczynki sa bardziej produktywne jesli chodzi o nowe czesci:)

                    Trochę to zaplątane, ale rozumiem że będziesz bronic płodu
                    żeńskiego przed aborcją ;PPP
                    • sokolasty Re: przestepstwo przestepstwu 22.10.08, 13:01
                      "Z ekonomicznego punktu widzenia, życie płodu jest ważniejsze.
                      Nowa częśc jest lepsza niż starsza. "

                      A bzdura, bo tę nową część trzeba odchować, nauczyć, wykształcić (a to trwa), a
                      stara jest już gotowa.

                      Swoją drogą dreszcze mnie przeszły, kiedy pisałem "część" o człowieku.
                      • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 22.10.08, 18:16
                        sokolasty napisał:

                        > "Z ekonomicznego punktu widzenia, życie płodu jest ważniejsze.
                        > Nowa częśc jest lepsza niż starsza. "
                        >
                        > A bzdura, bo tę nową część trzeba odchować, nauczyć, wykształcić
                        (a to trwa), a
                        > stara jest już gotowa.

                        Ale to jest raczej dyskusja o amortyzacji starych części,
                        z ekonomicznego punktu widzenia (czyli z jednego z powodów
                        na milion)
                        • sokolasty Re: przestepstwo przestepstwu 22.10.08, 20:39
                          "Ale to jest raczej dyskusja o amortyzacji starych części,
                          z ekonomicznego punktu widzenia (czyli z jednego z powodów
                          na milion)"

                          Myślałem, że o czym innym, ale niech Ci będzie, masz rację.
                          • borow4 z lekami zapisz sie do ojczyma R. lub psychiatry 23.10.08, 11:03
                            moze ci pomoga -
                • kingfish79 Re: przestepstwo przestepstwu 23.10.08, 11:25
                  a z biologicznego matka mawieksza wartosc. Istoty zywe daza do romnazania sie
                  ale jesli sytuacja nie pozwala na wychowanie potomstwa to je porzucaja lub
                  zabijaja aby przetrwac trudny okres i rozmnozyc sie pozniej. Gdyby tak nie bylo
                  to matki umieralyby z glodu razem z potomstwem i nie bylo by komu sie rozmnazac.
                  Ludzie jako istoty bardziej rozumne moga postepowac inaczej, co nie znaczy ze
                  aborcja nie ma sensu. A to czy plod jest czlowiekiem i ma prawa czy nie bedzie
                  zawsze sprawa dyskusyjna, zwlaszcza ze nawet dzis aborcja jest warunkowa (np.
                  zagrozenie zycia matki) co oznacza ze ma inne prawa niz zwykly czlowiek.
                  • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 12:13
                    kingfish79 napisał:

                    > a z biologicznego matka mawieksza wartosc. Istoty zywe daza do
                    romnazania sie

                    Problem w tym że człowiek nie jest istotą zwierzęcą, jest
                    istotą rozumną. Nie po to samce budują drogi,
                    szpitale, wieżowce, huty, stocznie, uniwersytety, samochody,
                    samoloty, szkółki niedzielne, żłobki, piaskownice, karuzele,
                    statki kosmiczne, prezerwatywy, leki, broń do ochrony samic
                    - żeby kobiety zachowywały się jak samice chomika
                • zzyzx Re: przestepstwo przestepstwu 23.10.08, 23:53
                  chooligan napisał:
                  > Z ekonomicznego punktu widzenia, życie płodu jest ważniejsze.
                  > Nowa częśc jest lepsza niż starsza.

                  Ciężko się z tym zgodzić. Ta nowa część wymaga jeszcze długiej i szalenie
                  kosztownej obróbki, a starsza jest w pełni obrobiona i zupełnie sprawna.
                  • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 24.10.08, 10:23
                    zzyzx napisał:
                    > Ciężko się z tym zgodzić. Ta nowa część wymaga jeszcze długiej i
                    szalenie
                    > kosztownej obróbki, a starsza jest w pełni obrobiona i zupełnie
                    sprawna.
                    >

                    W danej chwili tak. Ale nie można funkcjonowac chwilą.
                    • zzyzx Re: przestepstwo przestepstwu 24.10.08, 22:03
                      chooligan napisał:
                      > W danej chwili tak. Ale nie można funkcjonowac chwilą.

                      To oczywiście zależy w sporym stopniu od wieku kobiety, ale jeżeli jest ona
                      młoda to tak blisko- jak i dalekosiężnie zdecydowanie ekonomiczniejszym jest
                      ocalić życie kobiety. Ma ona już za sobą okres inwestycji, a przed sobą wiele
                      lat owej procentowania. Dziecko to pełen okres inwestycji plus niewiele dłuższy
                      okres procentowania.
                      • chooligan Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 12:46
                        zzyzx napisał:

                        > chooligan napisał:
                        > > W danej chwili tak. Ale nie można funkcjonowac chwilą.
                        >
                        > To oczywiście zależy w sporym stopniu od wieku kobiety, ale jeżeli
                        jest ona
                        > młoda to tak blisko- jak i dalekosiężnie zdecydowanie
                        ekonomiczniejszym jest
                        > ocalić życie kobiety. Ma ona już za sobą okres inwestycji, a przed
                        sobą wiele
                        > lat owej procentowania. Dziecko to pełen okres inwestycji plus
                        niewiele dłuższy
                        > okres procentowania.

                        Bzdura, bo dziecko dziedziczy majątek matki, czyli to co
                        jest esenscją jej dorobku (matki). Więc dziecko jest na
                        starcie lepsze (bo dłużej żyje) od matki.
              • magnusg Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 13:23
                porownanie bez sensu. nadanie plodowi wszystkich praw i obowiazkow
                > jakie posiada czlowiek urodzony (obywatel) jest bardzo
                > problematyczne - jezeli np plod zabija matke to co?

                Nie rozsmieszaj mnie.W Polsce 2 albo 3 latek ret ponosi
                odpowiedzialnosc karna za swoje czyny?O czym ty czlowieku bredzisz?
                Jakie wszystkie obowiazki?
                • jj1978 Re: przestepstwo przestepstwu 21.10.08, 14:48
                  nie bardzo rozumiem jak kilkulatek moglby spowodowac czyjas smierc
                  wylacznie swoim instnieniem.
                  w sensie prawnym dzieci do pewnego wieku sa wylaczone od
                  odpowiedzialnosci prawnej, tym przepisem nalezy wiec tez objac plody
                  zeby nie bylo niejasnosci:) przeciez to tez pelnoprawni obywatele wg
                  polskiego prawa aborcyjnego.
                • pa_ula Re: przestepstwo przestepstwu 23.10.08, 21:15
                  magnusg napisał:

                  > porownanie bez sensu. nadanie plodowi wszystkich praw i obowiazkow
                  > > jakie posiada czlowiek urodzony (obywatel) jest bardzo
                  > > problematyczne - jezeli np plod zabija matke to co?
                  >
                  > Nie rozsmieszaj mnie.W Polsce 2 albo 3 latek ret ponosi
                  > odpowiedzialnosc karna za swoje czyny?O czym ty czlowieku bredzisz?
                  > Jakie wszystkie obowiazki?
                  -----------------
                  sprawa jest prosta - jeśli dasz kobiecie w morde z półobortu i złamiesz jej kark to grozi ci za to kara taka a taka.... to jest jasne.....
                  a dlaczego jeśli kobieta straci zdrowie przez to że MUSI donosić ciążę bo tak jej każe prawo nie może domagać się "odszkodowania" od niego jak już pojawi się na świecie? Przecież straciła zdrowie, narażała się. człowiek który był wcześniej płodem wyrządził komuś krzywdę, może niekoniecznie świadomie ale jednak ktoś będzie cierpieć. w sumie to jak się spowoduje wypadek pod wpływem alkoholu to też jakby nieświadomie....
              • pa_ula Re: przestepstwo przestepstwu 23.10.08, 21:07
                jj1978 napisała:

                > porownanie bez sensu. nadanie plodowi wszystkich praw i obowiazkow
                > jakie posiada czlowiek urodzony (obywatel) jest bardzo
                > problematyczne - jezeli np plod zabija matke to co? pojdziesz do
                > sadu zeby zmusic kobiete do aborcji w tym wypadku, np jezeli nie
                > zgadza sie na chemioterapie w ciazy? a moze plod po urodzeniu
                > powinien placic odszkodowanie za pogorszenie stanu zdrowia wlasney
                > matki? skoro plod jest taki wazny to moze aborcja nie powinna miec
                > miejsca nigdy? czyje zycie jest wazniejsze? - osoy ktora jest w
                > stanie zyc samodzielnie czy plodu ktory nie jest w stanie przetrwac
                > bez zywiciela?

                ---------
                wogóle sprawa aborcji kupy się nie trzyma. np sprawa gwałtu - z powodów ekonomicznych usunąć nie można, ale zarodek z gwałtu już tak. ekspertem nie jestem ale gdzie tu równość? jeden płód lepszy drugi gorszy? "ty masz żyć bo u ciebie w domu tylko bieda, przy odrobinie szczęścia Ochojska da ci miskę zupy, a ciebie mogą usunąć" - dla mnie to brzmi jak naturalna selekcja. co ciekawe naturalną selekcję stosują w metodzie invitro, ale ona jest legalna, tutaj tylko KK się produkuje na ten temat. ciekawym faktem jest też to, że nie ma szans na referendum w sprawie aborcji choćby 70% społeczeństwa była za..... wystarczy że władza się nie godzi na nią.
              • klarci Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 23:31
                Ty piszesz o zupełnie innym problemie. Ona nie musi przejść
                operacji. Dziecko nie zagraża jej życiu.
            • klarci Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 01:03
              Żyg.... mi się chce jak tego czytam. Pewnie jesteś jakimś
              zakompleksionym facetem. I w dodatku niedouczonym. To nie jest tylko
              zlepek komórek. Tam jest zapisana cała historia życia danego
              człowieka. Litości ....
            • klarci Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 01:05
              Oczywiście odpowiedź była do postu wyżej.
            • klarci Re: przestepstwo przestepstwu 27.10.08, 23:34
              A tak wogóle to Ty czym jesteś - bo wychodzi na to, że też tylko
              zlepkiem komórek. Może tylko w większej ilości. A jak wiemy ilość
              nie zawsze podąża za jakością.
        • menk.a Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:06
          magnusg napisał:

          > ciekawe czy gdyby twoja kolezanka ci oznajmila, ze chce popelnic
          > jakies inne przestepstwo albo n.p. samobojstwo, to tez bys miala
          > takie obojetne nastawienie?

          To nie jest obojętność. Koleżanka przedstawiła swój punkt wdzenia,
          próbowała przekonać do swoich racji i tyle. Ale decyzja należy do
          zainteresowanej, a nie postronnych. ;)
        • chicarica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:24
          Jakie przestępstwo? Pojedzie do Czech i zrobi to legalnie. O ile mi wiadomo,
          wyjazdy ciężarnych z kraju nie są jeszcze przestępstwem.
          • men_53 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 11:08
            No popatrz, to tak jak ja. Z ta różnicą, że ja wyłacznie płci
            żeńskiej, powyzej 16 roku życia.
            • tapatik OT 23.10.08, 22:20
              men_53 napisał:

              > No popatrz, to tak jak ja. Z ta różnicą, że ja wyłacznie płci
              > żeńskiej, powyzej 16 roku życia.

              He he he...
              Mnie interesują takie, które mają dowód osobisty - legitymację zbyt łatwo
              podrobić :-) a słyszałem o przypadku, że facet został aresztowany za seks z
              13-latką, która przedstawiła mu się jako 16-latka, a delikwent nie sprawdził
              dokumentów wystarczająco dobrze.

              Obecnie skupiłem się na dorodnej 30-tce i jest nam dobrze.
        • kamelia04.08.2007 kobieta dokonująca aborcji nie popełnia przestepst 21.10.08, 11:34
          wa. Poczytaj sobie kodeks karny. Przestepstwo popełnia lekarz, który
          tego dokonuje oraz osoby, które namawiają lub pomagają w przerwaniu
          ciąży.
          To, że dokonanie legalnego zabiegu jest ograniczone do kilku
          przesłanek, nie oznacza, że dokonanie aborcji z przyczyn osobistych
          jest przestepstwem.
    • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:30
      Nie ma dobrego rozwiązania w tym momencie. Z perspektywy czasu okaże
      sie co było najlepsze.

      Moja koleżanka też uwielbiała dzieci, a gdy zaszła w ciążę mimo
      zabezpieczenia, także rozważąła /krótko/ aborcję. To chyba taki
      naturalny mechanizm obronny - wyjście awaryjne jawiące się jako lek
      na wszelkie problemy:/ Dziś ma wspaniałego syna i jest jedną z
      najlepszych matek, jakie znam:) Mi też zw strachu przychodziły do
      głowy takie myśli:/

      A dlaczego niby nie będzie miała alimentów? Będzie miała ulgi na
      dziecko jako matka samotnie wychowująca i masę innych udogodnień.
      Wiele związków tak robi - pąństwo płaci na dziecko, a oni żyją w
      konkubinacie na koszt społeczeństwa. Ona akurat będzie tego
      rzeczywiście potrzebować.
      Koniec z imprezami - to normalna reakcja. Człowiek jest przywiązany
      do pewnych rzeczy i nie wyobraża sobie, że może być inaczej. Ale z
      biegiem czasu się to zmienia. Nawet dość szybko.


      Wiesz, ja myślę że przekonywanie jej na siłę może odnosić odwrotny
      skutek. Może zacietrzewiła się w tym uporze - nie bo nie i tyle.
      Może potrzebuje by ktoś potrzymał ją za rękę? Może chce się
      wypłakać, a tylko zgrywa twardą? Powiedz jej, że niezależnie od
      decyzji, jaką podejmie będziesz z nią. Że wprawdzie aborcję uważasz
      za straszną rzecz, ale szanujesz jej zdanie i będziesz ją wspierać.
      Powiedz, że pójdziesz z nią do lekarza, że pójdziesz z nią na
      zabieg. Spokojnie powiedz, że to może być jej ostatnia ciąża i tego
      najbardziej się boisz bo wiesz, jak ona bardzo kocha dzieci i że w
      rzeczywistości była by wspaniałą matką. Ale od razu podkreśl, że
      szanujesz jej decyzję. Często taka postawa daje więcej do myślenia
      niż grad argumentów przeciw usuwaniu, podrzucanie dziecięcych
      fatałaszków i gadanie, jakie to macierzyństwo jest wspaniałe.
      Mocno trzymam kciuki, bo Ci się udało. Bardzo mocno.
    • dzikoozka Najpierw niech sie przebada na HIV 21.10.08, 10:32
      i inne choroby weneryczne.
    • lucerka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:35
      > A może jednak ona ma racje a nie ja?

      Tak, ona ma racje, bo to ONA bedzie musiala to dziecko wychowywac jesli urodzi a
      nie ty. Kazdy ma swoje powody i nawet jesli one wydaja sie tobie glupie to
      odradzalabym namawianie przyjaciolki do czegokolwiek. To bardzo nieetyczne.
      Zamiast tego wspieralabym przyjaciolke niezaleynie czy podejmie dobra czy twoim
      zdaniem, zla decyzje. Od tego sa przyjaciele.
      • dominikjandomin Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 16:03
        lucerka napisała:

        > > A może jednak ona ma racje a nie ja?
        >
        > Tak, ona ma racje, bo to ONA bedzie musiala to dziecko wychowywac jesli urodzi
        > a
        > nie ty.

        Nie pisz głupot. Nie będzie musiała. Może - jeśli chce - w chwili urodzenia
        zrzec się praw rodzicielskich - i dziecko BŁYSKAWICZNIE znajdzie KOCHAJĄCYCH
        rodziców.
      • pawelek432432 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 16:16
        lucerka napisała:

        > > A może jednak ona ma racje a nie ja?
        >
        > Tak, ona ma racje, bo to ONA bedzie musiala to dziecko wychowywac jesli urodzi
        > a
        > nie ty.


        żeby tylko po aborcji nie przyszło jej żałować czynu i żeby nie zaczęła zwalać
        winy na przyjaciółkę, której się zwierzyła (że jej nie powstrzymała, że nie
        odwiodła od tego czynu)

        ludzie to są głupie istoty, które w ciężkich chwilach gotowe są zwalać winę na
        wszystkich, na otoczenie, na przyrodę, na uwarunkowania ekonomiczno-socjalne,
        tylko nie na siebie

    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:41
      > Moja przyjaciółka jest w ciąży i chce ją usunąć. Tłumaczy się tym, że
      > ma ciężką sytuacje, ale to nie prawda.

      Każdy na świat patrzy nieco inaczej - ty widzisz jej sytuację zupełnie inaczej i
      możliwe że motywy którymi się kieruje są inne od tych które ci przedstawia.
      Jeśli uważasz że popełnia błąd wskaż jej profesjonalną pomoc na jaką może liczyć
      w tej sytuacji.
    • 1.xxx12345 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:42
      wiesz co? zajmij ty się lepiej swoją menstruacją i własnymi jajnikami i nie
      wpierd... się komuś w cudze życie.
      rozmawiała z tobą, ok. - to tylko dowód zaufania jakim ciebie daruje.
      powiedziałaś jej swoje zdanie, też ok ale nie zmuszaj jej na siłę do twoich
      argumentów.
      podjęła własną decyzję bo konsekwencje będzie ponosić ona, nie ty. takie dobre
      przyjacielskie rady są złota warte ale zmuszanie kogoś do reprezentowania
      własnych poglądów to nadużycie zaufania.
    • crises Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 10:45
      Wychowasz za nią to dziecko? Pomożesz jej finansowo?

      Ma całkowitą słuszność - los samotnego matki to jedna z bardziej
      przechlapanych opcji życiowych, jakie można sobie wyobrazić, i
      doskonale rozumiem kogoś, kto się w to nie chce dobrowolnie pakować.
      Zarobki rzędu 2 k - toż to starczy na skromne życie dla jednej osoby
      (premie, przypuszczam, raz są, raz ich nie ma).

      Jesteś fałszywą przyjaciółką, powinnaś ją wspierać w każdej decyzji,
      a nie namawiać do tego, czego nie chce.

      • dominikjandomin Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 16:05
        crises napisała:

        > Wychowasz za nią to dziecko? Pomożesz jej finansowo?

        Moze oddac do adopcji. Nie musi zabijać.


        > Jesteś fałszywą przyjaciółką, powinnaś ją wspierać w każdej decyzji,
        > a nie namawiać do tego, czego nie chce.

        Chyba tylko KRETYN wspiera w każdej decyzji - na pewno nie przyjaciel.
      • cyntia33 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 14:37
        NIEPRAWDA! Byłam samotną 23-letnią matką i było ok! Czasem trudno, ale gdy nie
        miałam dziecka też bywało trudno... Dziecko mobilizuje do wielu rzeczy, np. do
        znalezienia lepszej pracy, dokształcania się, lepszej organizacji czasu itd.
        Pomogli mi przyjaciele i to było super (i wcale nie mam do nich pretensji, że
        nie wychowali za mnie tego dziecka ;). Teraz mam 37 lat, mój syn 14. Nie żałuję
        decyzji. Co więcej, wydaje mi się, że miałam więcej szczęścia niż te z moich
        przyjaciółek, które wyszły za mąż, urodziły dziecko, a teraz rozwodzą się po 3,
        4 albo i 10 latach małżeństwa. I dzieci wtedy bardziej cierpią...
        Albo nie mają dzieci i w wieku 30+ wydają dziesiątki tysięcy złotych w klinikach
        leczenia niepłodności albo u psychologa
        • hell Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 16:56
          "NIEPRAWDA! Byłam samotną 23-letnią matką i było ok! ,,jakos nie widze excytacji takim stanem na forum ,,samodzielna mama".
          • cyntia33 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 18:37
            > "NIEPRAWDA! Byłam samotną 23-letnią matką i było ok! ,,jakos nie widze
            excytacji takim stanem na forum ,,samodzielna mama".

            życie w ogóle bywa czasami trudne...
            • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 18:59
              NIEPRAWDA! Byłam samotną 23-letnią matką i było ok!

              To cudowne co piszesz, ale przepraszam nie wiem do czego:Nieprawda?
              Nie zrozum mnie zle, ale nie wiem gdzie zaczyna sie watek
              pozdro
        • magdalena1402 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 20:48
          Zgadzam się z Tobą jak najbardziej.Ja też samotnie wychowuję córeczę
          i nigdy w życiu nie zamieniłabym tego czasu na ten kiedy nie było
          jej na świecie.Było mi czasami ciężko ale teraz kiedy moje słoneczko
          ma 6 lat jest super.Mam wrażenie,że za kilka lat ten układ będzie
          jeszcze lepszy.Jej ojciec zachował się jak gó...arz i stracił
          wiele.Poprostu nie nadaje się na bycie ojcem a jedynie
          reproduktorem,ma już czworo dzieci z czterema różnymi kobietami.My
          mamy dzieci,które są naszym szczęściem a on zobowiązania na
          najbliższe 25 lat o ile poprzestanie na tej czwórce.Męża można miec
          w wieku lat 20,40,60 ale w wieku lat 60 nie urodzi się dziecka.I
          wtedy możn obudzic się z ręką w nocniku.Moja koleżanka,która w wieku
          25 lat usunęła ciążę z podobnych powodów,teraz mając lat 33 wylewa
          morze łez,popada w paranoję i za każdym razem gdy się spotkamy
          powtarza,że była to jej najgłupsza decyzja w życiu,która ciągle
          obciąża jej sumienie.Mówi,że zazdrości mi mojej córeczki.Wydała już
          grube tysiące na leczenie i nic,tylko smutek i frustracja.I nawet
          kochający mąż nie zapełnia tej pustki i nie koi wyrzutów
          sumienia,które z roku na rok są coraz większe.
          • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 20:53
            Moja koleżanka,która w wieku
            > 25 lat usunęła ciążę z podobnych powodów,teraz mając lat 33 wylewa
            > morze łez,popada w paranoję i za każdym razem gdy się spotkamy
            > powtarza,że była to jej najgłupsza decyzja w życiu,która ciągle
            > obciąża jej sumienie.Mówi,że zazdrości mi mojej córeczki.Wydała
            już
            > grube tysiące na leczenie i nic,tylko smutek i frustracja.I nawet
            > kochający mąż nie zapełnia tej pustki i nie koi wyrzutów
            > sumienia,które z roku na rok są coraz większe.


            Mam wrazenie, ze cieszysz sie tym nieszczesciem twojej kolezanki,
            rob tak dalej, ty bylas bohaterka a ona nie, nalezy jej sie kara,
            Nieprawda?
      • galiny.3 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 19:44
        Też uważam że w takih sytuaciah nie są potrzebne rady tylko wsparcie
    • swinia_i_cham [...] 21.10.08, 10:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • teklana Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:09
      Trudna sytuacje ma faktycznie Twoja przyjaciółka.Sypiesz argumentami
      z rekawa,ale koleżanka ma prawo do własych przekonań.Mogłaby
      odpowiedzieć nawet NIE,BO NIE CHCE nie wgłebiajac sie w temat i też
      byłoby ok.To bardzo indywidualna sprawa.Okazałaś sie prawdziwą
      przyjacółka i na tym moim zdaniem Twoja rola sie kończy.Poniewaz to
      ona własnie ma w perspektywie bycie matką a nie Ty.Być rodzicem to
      bycie odpowiedzialnym za dziecko,a przyjacółka nie jest
      odpowiedzialną osobą skoro sama nie potrafi o siebie zadbać i pakuje
      sie w klopoty.Jak napisałaś-niejako na własne życzenie.
      Znam kobiety ktore znajdowały sie w bardzo podobnej
      sytuacji,faktycznie moze nie bez powodu martwisz sie o stam
      psychiczny-wszystko zalezy od wielu czynników.Uwazam jednak ,że z
      bólem serca,ale powinnaś odpuscić.Nie udało sie dziewczyny
      przekonać,choc może zmieni zdanie w ostatniej minucie.Wspieraj ją
      oczywiście ,jest świadoma ,że jestes przeciwna jej dycyzji,może
      jeszcze Twoje zdanie weżmie pod uwage.pozdrawiam
      • pawelek432432 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 16:20
        teklana napisała:

        > Trudna sytuacje ma faktycznie Twoja przyjaciółka.Sypiesz argumentami
        > z rekawa,ale koleżanka ma prawo do własych przekonań.


        to nie przekonania
        to desperacja i parę innych czynników, jakie się na to nałożyły (m.in. facet,
        które dowiedziawszy się zostanie ojcem, zawinął się i rozpłynął w powietrzu)

        brak wsparcia, a przede wszystkim zwyczajnego zainteresowania, ze strony osoby,
        która POWINNA być NAJBARDZIEJ, oprócz samej przyszłej matki, zainteresowana, to
        wg mnie gł. powód rozważania aborcji, a nie szereg argumentów, które zostały
        przytoczone w pierwszym poście
    • nawrocona5 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:10
      dottka_wrocek napisała:
      > Nie chce by popełniła największy błąd w swoim życiu.

      Nie tobie oceniac, co ostatecznie okaże się największym błędem w jej życiu.

      > Nie mam pojęcia jak ją odsunąć od pomysłu z aborcją.

      A co, czyzbys rozważała donos i szukasz poparcia na forum?

      > Mam bardzo trudną sytuacje i dość niezręczną.

      Trudną sytuację to ma twoja koleżanka nie ty.
      Nie ma nic niezręcznego w tym, że doradzasz jej w takiej sytuacji i próbujesz
      przekonać.
      Gorzej, jeśli uprzesz się, że ona ma postąpic zgodnie z twoim światopoglądem.

      > Wiem, że to jej życie, jej decyzja.

      Jak wiesz, to powtarzaj sobie to codziennie rano po przebudzeniu
    • feminasapiens Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:12
      Poza wszystkim co tu (w mniej lub bardziej eleganckiej formie)
      napisały Ci inne osoby, pomyśl też o jednej rzeczy:

      co w sytuacji kiedy rzeczywiście odwiedziesz ją od tego zamiaru, ona
      urodzi itd. a z czasem gdy sytuacja jednak będzie ją obciążać,
      zacznie Ciebie obwiniać o to że "kazałaś" jej urodzić, nie daj boże
      może być tak że dziecko również może być źle traktowane z tego
      powodu że "złamało jej życie".

      Uniknięcie aborcji może okazać się pozornym "sukcesem", ale życie
      człowieka (w tym przypadku: dwojga ludzi) się toczy i trwa. A jakie
      będzie to życie, stanowimy my sami.

      I jeszcze jedno: jakby dziecko się urodziło i za parę lat zapyta o
      tatusia - co koleżanka mu odpowie? Prawdę? Czy ma skłamać? Żadna z
      odpowiedzi nie będzie dobra.

      To nie jest czarno-biała sytuacja.

      Dobrze że próbujesz ją uświadomić co do innego wyjścia.
      Teraz ona musi sama podjąć decyzję a Ty - jako jej przyjaciółka -
      powinnaś ją wspierać w JEJ decyzji.
      • dominikjandomin Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 16:06
        feminasapiens napisała:


        > Teraz ona musi sama podjąć decyzję a Ty - jako jej przyjaciółka -
        > powinnaś ją wspierać w JEJ decyzji.

        Od kiedy? Co to za kretyńskie pomysły na rolę PRZYJACIELA?
        • tapatik Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 22:24
          dominikjandomin napisał:

          > feminasapiens napisała:
          >
          >
          > > Teraz ona musi sama podjąć decyzję a Ty - jako jej przyjaciółka -
          > > powinnaś ją wspierać w JEJ decyzji.
          >
          > Od kiedy? Co to za kretyńskie pomysły na rolę PRZYJACIELA?

          A co powinien robić, wg Ciebie, przyjaciel? Narzucać swoje zdanie?
          • dominikjandomin Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 28.10.08, 11:54
            tapatik napisał:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > > feminasapiens napisała:
            > >
            > >
            > > > Teraz ona musi sama podjąć decyzję a Ty - jako jej przyjaciółka -
            > > > powinnaś ją wspierać w JEJ decyzji.
            > >
            > > Od kiedy? Co to za kretyńskie pomysły na rolę PRZYJACIELA?
            >
            > A co powinien robić, wg Ciebie, przyjaciel? Narzucać swoje zdanie?

            Doradzać to, co sam uważa za słuszne. Nie wspierać w tym, co uważa za błędne.

            Weź na przykład samobójstwo. Co winien przyjaciel - pomagać czy przeszkadzać?
      • pawelek432432 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 16:26
        feminasapiens napisała:

        > co w sytuacji kiedy rzeczywiście odwiedziesz ją od tego zamiaru, ona
        > urodzi itd. a z czasem gdy sytuacja jednak będzie ją obciążać,
        > zacznie Ciebie obwiniać o to że "kazałaś" jej urodzić, nie daj boże
        > może być tak że dziecko również może być źle traktowane z tego
        > powodu że "złamało jej życie".


        równie prawdopodobne jak to, że jeśli usunie dziecko, będzie obwiniać
        przyjaciółkę o to, że nie przekonała ją do urodzenia dziecka

        dottka_wrocek trochę zna dziewczynę, sama napisała przecież o niej: "Znam ją
        dobrze i wiem, że jest bardzo uczuciowa dlatego myślę, że później wpadnie w
        depresje i będzie żałować aborcji. "

        skąd wiesz, jak się odmieni tej dziewczynie, która na razie zostaje w ciężkim
        szoku i podejmuje dramatyczne decyzje..
    • delayla odczep sę od niej 21.10.08, 11:15
      To nie Ty jesteś w ciąży!
      To nie Twój problem i nie Twoja decyzja.
      Wcale jej się nie dziwię, sama też chciałabym mieć dzieciaczka i często o tym
      myślę, ale...nie w ten sposób! To jak to się stało to już oczywiście odrębny
      temat...

      A o przestępstwie będzie mowa jeżeli zrobi to w Polsce, jest wiele normalnych
      państw, w którym aborcja jest dozwolona.
    • chicarica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:23
      Ty się lepiej zajmij swoimi sprawami. Będziesz jej to dziecko wychowywać, płacić
      na nie?
      • dominikjandomin Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 16:07
        chicarica napisała:

        > Ty się lepiej zajmij swoimi sprawami. Będziesz jej to dziecko wychowywać, płaci
        > ć
        > na nie?

        Moze oddać do adopcji. Wiesz, ilu oczekuje na małe dziecko, a tu jakieś ^*^$$
        zabijają?
    • rosa_de_vratislavia Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:27
      dottka_wrocek napisała:


      > Moja przyjaciółka jest w ciąży i chce ją usunąć. Tłumaczy się tym,
      że ma
      > ciężką sytuacje, ale to nie prawda.

      Nieprwda? Samotna kobieta w niechcianej ciąży zawsze jest w trudnej
      sytuacji. W dodatku gdy dawca plemnika zniknąłz horyzontu.

      > Choć to moja przyjaciółka jestem na nią zła, bo zachowała się jak
      zwykła
      > puszczalska dziewczyna,

      Wybacz, ale trąci to zaściankiem. Co to znaczy "puszczalska"? Nikogo
      nie zdradził, jest wolna, uprawiała seks...może niemądrze (brk
      zabezpieczeń)ale to nie oznacza,że masz nią gardzić i tak nazywać.

      > Wiem, że to jej życie, jej decyzja.

      Otóż to. Być może w depresje wpędzi ją niechcian ciąża, niechciane
      dziecko, samotność, dezaprobata i brak wsparcia rodziny.
      Jako przyjaciółka masz ją wspierać w przypadku KAŻDEJ decyzji, którą
      podejmie.

      > Nie chce by popełniła największy błąd w swoim życiu.

      Nie wiesz, czy to byłby największy błąd w jej zyciu. Wiele kobiet
      poddaje się aborcji i z perspektywy czasu ocenia ją jako mniejsze
      zło.
    • jj1978 pomodl sie za nia zamiast wypisywac bzdury!!!!:) 21.10.08, 11:33
      n/t
      • dottka_wrocek Re: pomodl sie za nia zamiast wypisywac bzdury!!! 22.10.08, 09:00
        Nie będę się modlić bo w boga nie wierze :)
      • yattawawa Re: pomodl sie za nia zamiast wypisywac bzdury!!! 22.10.08, 11:52
        taaak - modlitwa pomaga na niechciana ciaze i ponoc rozwolnienie
    • elfe Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 11:46
      Niech urodzi i odda do adopcji ,zostawi w szpitalu
      • dottka_wrocek Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 09:03
        Ta opcja odpada =(
        Ona stwierdziła, iż nie chce mieć później wyrzutów sumienia, że jej dziecko
        wychowują obcy ludzie i nie wiadomo do jakiego domu trafi.
        • maxlikaz Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 12:10
          dottka_wrocek napisała:

          > Ta opcja odpada =(
          > Ona stwierdziła, iż nie chce mieć później wyrzutów sumienia, że
          jej dziecko
          > wychowują obcy ludzie i nie wiadomo do jakiego domu trafi.

          Hmmm.... sporo pomyj juz na Ciebie na tym forum wylano. W mojej
          ocenie to jednak Ty masz racje. Dopoki nie narzucisz kolezance
          swojego zdania tylko wyraznie i dobitnie podkreslisz ze sa to Twoje
          przekonania - wszystko jest ok! Jedyne do czego bym sie przyczepil
          to do faktu ze kolezanka bedzie miala w przyszlosci wyrzuty sumienia
          wiedzac ze inni ludzie wychowuja jej dziecko.
          Mala niekonsekwencja w rozumowaniu:
          A zyjac ze swiadomoscia ze zabila, albo inaczej: nie pozwolila sie
          narodzic nowemu istnieniu ludzkiemu ktore przeciez bylo na
          najlepszej do tego drodze - to nie bedzie miala wyrzutow sumienia???

          Jak juz ktos wczesniej pisal na forum niech kolezanka wygoogluje
          sobie zdjecia i inne materialy... jak na moj gust to powinno ja
          ruszyc.
          Ale oczywiscie popieram w 100% jej prawo do podjecia jakiejkolwiek
          decyzji w tym zakresie, bo to ona poniesie wszelkie konsekwencje
          swojego obecnego wyboru w przyszlosci.
        • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 19:42
          Więc woli je teraz unicestwić?
        • camparis Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 29.10.08, 14:45
          Strasznie zaściankowa ta Twoja koleżanka!
          Co ją dziecko oddane do adopcji obchodzi, skoro i tak go nie chce?
          A rodzice adopcyjni to najnormalniejsze rodziny pod słońcem!
          Może warto z nią pójść do Ośrodka Adopcyjnego?
    • brak.polskich.liter Nie ma to jak dobre serduszko :P 21.10.08, 12:02
      Na cudzy koszt, oczywiscie.

      Decyzja o loasach ciazy jest decyzja przyjaciolki. Tobie nic do tego, bo nie Ty
      bedziesz ponosic konsekwencje zwiazane z urodzeniem badz nieurodzeniem dziecka.
      Podpisze sie pod przedmowcami - pilnuj wlasnego nosa.
      Rozumiem, ze jestes mloda, co poniekad tlumaczy cokolwiek uproszczona (by nie
      rzec - prostacka) wizje swiata. Poczucie misji to cecha charakterystyczna osob
      mlodych (nie zawsze metrykalnie, niestety) i fanatykow.
      Bywa.
      Jednak nawet mlody wiek nie upowaznia do ferowania wyrokow w tematach, ktore zna
      sie wylacznie z opowiesci. Szczegolnie, jesli czymni sie to w sposob tak
      obrazliwy, jak Ty to uczynilas. Na teksty o "puszczalskich dziewczynach"(ROTFL,
      swoja droga) litosciwie spuszcze wode milczenia, natomiast uwaga o tym, ze
      uchylanie sie ojca dziecka od obowiazku alimentacyjnego jest "malym problemem",
      jest uwlaczajaca dla tych wszystkich kobiet, ktore samotnie borykaja sie z
      wychowaniem dzieci. Mam propozycje: idz na forum "Samodzielna mama" i tam napisz
      to, co napisalas tutaj. A potem przeczytaj odpowiedzi.

      Rozumiem, ze do aborcji masz okreslony stosunek - Twoje prawo. Postaraj sie
      jednak szanowac prawo innych do odmiennego swiatopogladu. I moze spusc nieco z
      moralizatorskiego tonu, bo za pare lat nie bedziesz w stanie przegladac wlasnych
      postow w archiwum "GW" bez rumienca wstydu na twarzy.
      • paulina.galli Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 21.10.08, 12:18
        Ja tez uwazam ze powinna urodzic - i wtedy dopiero podjac decyzje.
        jesli nadal dziecka by nie chciala - oddac do adopcji.
        Z drugiej strony , jak taka "wrazliwa" na to co mowia sasiedzi - to pewnie ta
        opcja nie przejdzie bo dopiero by "gadali"


        A tak naprawde uwazam ze to tylko jej decyzja i gucio ci do tego.
        Aha - i gdybym to ja byla w takiej sytuacji i dowiedziala sie ze moje "kochana"
        przyjaciołka roztrzasa moje prywatne problemy na forum , "zalac" sie na mnie i
        oceniajac , tudziez poddajac ocenie publicznej moje decyzje - to bym jej dała
        fange w nos i wykopała z mojego zycia.
        • sundry Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 21.10.08, 13:07
          Te,co z taką chęcią namawiają do oddania-byłyście kiedyś w domu
          dziecka?
          • jop Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 21.10.08, 15:27
            Oraz czy zdają sobie sprawę z tego, jak przerażający jest odsetek
            osób z zaburzeniami psychicznymi wśród osób adoptowanych?

            Można sobie długo paplać na temat tego, jak piękną sprawą jest
            adopcja, tylko że niestety, fakty są brutalne: jesteśmy też istotami
            biologicznymi i dla wielu osób fakt, że własna matka ich nie
            chciała, zniszczy im życie i tak, choćby ktoś je potem adoptował,
            pokochał i wychował.
            • hermilion Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 22.10.08, 14:10
              No pewnie .. lepiej zabic no nie?
              • delayla Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 22.10.08, 17:01
                > No pewnie .. lepiej zabic no nie?

                Czy Ty rozumiesz, że dziewczyna chce dokonać aborcji, a nie urodzić, a następnie
                zabić i porzucić na śmietniku?
                Nie widzisz różnicy?
            • camparis Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 29.10.08, 14:48
              Hmmm, skoro masz tak dobre dane to podasz ich źródło?
              Co w takim razie z zaburzeniami u dzieci wychowywanych w rodzinach
              biologicznych? Dla nich jakie znajdziesz wytłumaczenie?

              Nie cierpię, gdy ktoś pisze stek bzdur i udaje "specjalistę" tak
              naprawdę g...no co wiedząc!
          • camparis Re: Nie ma to jak dobre serduszko :P 29.10.08, 14:49
            A kto powiedział że dziecko trafi do domu dziecka?
            Przy zrzeczeniu blankietowym dziecko zaraz po porodzie trafia na
            zasadach pre-adopcji do nowej, kochającej rodzinie. A po 6
            tygodniach jest adoptowane.
    • panistrusia Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 12:55
      A nie lepiej przyjaciółce wizytę u psychologa załatwić? Tylko takiego w miarę
      neutralnego światopoglądowo (bez odchyłów zarówno w jedną jak i drugą stronę).

      Może ona naprawdę chce aborcji, a może tylko mówi tak, bo wie, że wtedy będziesz
      się nią zajmować, rozmawiać o jej sytuacji, pomożesz jej samej przekonać się, że
      da radę.
      • miang Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 13:14
        wlasnie jak psycholog dobry to sie zorientuje kto naprawde ma problem i
        zaproponuje wtracalskiej odpowiednia terapie
    • masher Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 13:31
      mysle ze, jest to niezgodne z prawem. jesli odpowiednie organy panstwowe
      dowiedza sie o tym bedzie miala spory problem. prawo powinno chronic zycie
      takiego dzieciaczka przed nieodpowiedzialnoscia rodzica/rodzicow.

      co zrobic, nie wiem. zostawilbym to jednak juz jej samej. tylko ona za to bedzie
      tak czy inaczej odpowiadac.
      poddaj moze tylko rozwadze to ze jesli nie chce tego dziecka to jesli urodzi je
      to zawsze moze je oddac do bardzo szybkiej adopcji. dzieciaczek taki momentalnie
      znajduje rodzicow i sa w stanie dac mu milosc rodzicielska, cieplo rodzinne. to
      chyba najlepsza z opcji jesli juz tak bardzo nie chce go wychowywac. choc mysle
      ze w trakcie ciazy czy po urodzeniu szybko by je pokochala i nie chciala juz sie
      go pozbywac.
      • chicarica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 22.10.08, 11:34
        Powiedz mi, w jaki sposób jest to niezgodne z prawem, jeśli dziewczyna kupi
        sobie bilet do Pragi, pojedzie i za kilka stów zrobi aborcję?
        Jakiś konkretny paragraf?
        • masher Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 14:36
          w polsce? rozumiem ze zeby sie nacpac jedziesz do holandii, zeby postrzelac do
          ludzi do afryki a aby zabic 'niewygodnych' dziadkow do jeszcze innego panstwa.
          lubie taki tok rozumowania- bleah
    • aquira Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 13:46
      Ja Was nie rozumiem w niektórych momentach. Dziewczyna podaje swoje argumenty,
      rozmawia z przyjaciółką, a Wy ją objeżdżacie od góry do dołu. Aborcja to nie
      byle zabieg! Autorka ma ją zostawić i powiedzieć - "rób co chcesz"? Nie, powinna
      pomóc jej podjąć decyzję - podać argumenty za i przeciw, bo w tym momencie jej
      ciężarna przyjaciółka może kierować się impulsem, wyolbrzymiać swoje problemy. O
      wszystkim ostatecznie zdecyduje znajoma dottki - i wtedy niezależnie od tego
      którą drogę wybierze, będzie potrzebować wsparcia.
      • ewik_75 No i podała... 21.10.08, 14:17
        ...swoje argumenty.
        A teraz niech ją wspiera, jakąkolwiek decyzję ta dziewczyna
        podejmie, a nie truje jej nad uchem.
        Ta dziewczyna - jeśli usunie - nie popełni przestępstwa. Popełni je -
        ewentualnie - lekarz. Chyba, ze dziewczyna pojedzie do jakiegoś
        mniej ciemnogrodzkiego kraju.

        A zdanie "ojca nie ma, bo się zwinął - ale to akurat nie problem"
        rozbroiło mnie kompletnie. Co za piramidalna naiwność ! I
        jeszcze "inna nasza przyjaciółka poradziła sobie bardzo dobrze -
        wpradwdzie nia ma pracy, ale się cieszy, że urodziła". No pewnie, że
        się cieszy - a co ma powiedzieć? Że jest wkurzona i rozczarowana i
        nie wie, co ma robić?

        Wybacz - autorko wątku - niewiele wiesz o "życiu". Bardzo niewiele.
        Lepiej Ty już nikomu w takiej sytuacji nie doradzaj. Trzymaj
        przyjaciółkę za rękę cokolwiek postanowi i bądź przy niej - to
        będzie dla Ciebie swoja drogą niezły "test" na przyjaźń.
        • aquira Re: No i podała... 21.10.08, 16:27
          > ...swoje argumenty.
          > A teraz niech ją wspiera, jakąkolwiek decyzję ta dziewczyna
          > podejmie, a nie truje jej nad uchem.
          Z tym się zgadzam. Nie rozumiem tylko osób, które ją krytykują, bo cokolwiek
          powiedziała w tej sprawie.
        • hermilion Re: No i podała... 22.10.08, 14:13
          > Wybacz - autorko wątku - niewiele wiesz o "życiu". Bardzo niewiele.

          Za to ty pewnie jesteś w lepszej sytuacji - powiedzieć pewnie
          można sterana życiem :/ I wszystko wiesz o innych lepiej nawet
          na oczy ich nie widząc
    • sabriel Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 15:14
      Ty masz bardzo trudną sytuację? ciekawe na czym polega ta
      twoja "trudna sytuacja".
      Gromy rzucasz na przyjaciółkę(że niby puszczalska), a o panu, który
      zrobił jej dzieciaka i się ulotnił nawet złego słowa.
      Swoje zdanie już wyraziłaś,decyzja należy do niej, nie do ciebie.
      To ona będzie ponosić konsekwencje,nie ty.
      Zaproponuj jej wsparcie, bez względu na dezycje jaką podejmie.
      Samotne macierzyństwo to ciężki kawałek chleba.I nie mam tu na myśli
      opinii sąsiadek.

      Ps. aborcja w przypadkach, które podałaś jest w Polsce
      legalna,przynajmniej teoretycznie,bo z praktyką to już różnie bywa.
    • sadosia75 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 16:30
      Jesli faktycznie jest Twoja przyjaciolka to wspieraj ja w kazdym wyborze jaki
      podejmie. Nie narzucaj swojego zdania. Powiedzialas co o tym myslisz i
      wystarczy. Jesli Cie jeszcze raz zapyta co Ty bys zrobila to powiedz, ale nie
      narzucaj swojego zdania! tak przyjaciolki nie robia.
    • szranka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 16:41
      Nikogo na siłę nie uszczęsliwisz. Dlaczego uzurpujesz sobie prawo do doradzania
      tej dorosłej kobiecie, co ma robić? Nie jesteś w jej skórze. Nie Ty będziesz
      wychowywała tego dzieciaka. Sorry - to zabrzmi okrutnie - ale to płód, nie żadne
      dziecko. nie stawiajmy praw żyjącej, czującej, dorosłej kobiety wyżej niż praw
      płodu.

      Jeśli tak Cię to boli, że ona zabortuje ciążę, to zadeklaruj się, że adoptujesz
      od niej dziecko albo będziesz jej płacić na nie. Nic mnie tak nie denerwuje, jak
      antyaborcyjne miauczenie pt. "ródź, a potem się martw", "pan Bóg dał dziecko, to
      da i na dziecko".

      To nie jest Twoja sprawa. To wybor tej panny.
    • zloty.strzal Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 16:54
      > Wiem, że to jej życie, jej decyzja.

      Więc po co ten wątek?
      • miki-tka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 17:08
        tyaaaa... wlasnie, po co watek?

        @szranka - 100% racji. jak dla mnie to po prostu wtykanie nosa w nie swoje
        sprawy. autorka watku nie bedzie wychowywac tego dziecka. nie ma prawa glosu.
        • szranka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 21.10.08, 17:42
          Kościelnego paplania nie uciszysz.
          • pawelek432432 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 16:37
            szranka napisała:

            > Kościelnego paplania nie uciszysz.


            myślisz, że wszyscy, którzy w tym wątku opowiadają się przeciw aborcji (swoją drogą, dziwne zabierać jakikolwiek głos w sprawie zupełnie nieznanej sobie osoby, ale cóż..) reprezentują poglądy bliskie klerykalnemu betonowi?

            mylisz się

            są tu także antyklerykałowie, którym oprócz uchowania płodu przed wyskrobaniem, myślą także o konsekwencjach aborcji i o tym, jak może się odbić na zdrowiu fizycznym i psychicznym dziewczyny

            • hermina5 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 18:19
              Powiem tylko jedno. Chciiałabym, zeby wszyscy ci, którzy z taką
              troska pochylaja si nad zdrowiem fizycznym i psychicznym kobiet po
              aborcji, z rowną troską pochylali się nad zdrowiem psychicznym i
              fizycznym kobiet po porodzie. Syndrom poaborcyjny ponoc dotyka
              wszystkie kobiety, łacznie z tymi , które chcą usunięcia ciązy
              swiadomie, natomiast jakoś głucho jest jak w zabitym dechami
              grajdole o tym, jakim koszmarem jest depresja poporodowa - nie tylko
              u kobiet chcącycch dziecka, ale przede wszystkim , u tych , które
              urodziły, dla swietego spokoju.

              Musi być jakąs równowaga w przyrodzie - wiec nie mozna troską o
              niewystapienie depresji motywować wpieprzania sie w czyjeś zycie na
              poziomie donoszenia o planowaniu przestepstwa - a tutaj w tym wątku
              już pojawiły się takie wpisy. De facto kobiety nie mja zadnej opieki
              psychologicznej i rozmowy z psychologiem - czy chcą czy nei chca
              rodzic , więc o czym tu mowa....Matki, które chcą oddawać dzieci do
              adopcji kładzie sie na wspólnej sali z karmiącymi , a czasem nawet
              przynosi dziecko!
              Ciagle nie rozumiem, jakim cudem aborcja moze kobiecie zniszczyć
              cąłe zycie - znam dziewczyny po aborcji, są z innymi facetami, niż
              ci "nieodpowiedzioalni" - maja dzieci lub je planują . Na tym nie
              kończy sie zycie!@
              • zero_0 do hermina5 25.10.08, 21:59
                > Ciagle nie rozumiem, jakim cudem aborcja moze kobiecie zniszczyć
                > cąłe zycie - znam dziewczyny po aborcji, są z innymi facetami, niż
                > ci "nieodpowiedzioalni" - maja dzieci lub je planują . Na tym nie
                > kończy sie zycie!@

                Ni rozumiesz, i to jest dowód, że nie masz tego doświadczenia na swoim koncie.
                Ciesz się tym! Powierzchowne pozory normalnego funkcjonowania (nowi faceci i
                nowe dzieci) nie świadczą o tym, że życia, kobiety po aborcji, już na zawsze nie
                mają zniszczonego, bo mają, wierz mi. To, że niby, jak wszyscy, żyją, nie
                przesądza o niczym. Nie ma większej traumy, niż ta, po zabójstwie własnego
                dziecka...wiem, co piszę...
                • hermina5 Re: do hermina5 26.10.08, 07:32
                  Skoro ty wiesz i ty masz traumę, to nie znaczy, ze wszyscy na
                  swiecie mają traumę, bo ty ja masz. Tak samo jak nie wszyscy na
                  swiecie popełniali smaobójstwo po przezyciu Oswięcimia, choc wielu
                  miało taką traumę, ze je popełniło.
                  Sorry, ale jedną z kobiet o której aborcji wiem jest moja własna
                  matka i jakoś " powierzchowen pozory normalnego funkcjonowania"
                  jakos trwają u niej całkiem dobrze od 20 lat - nei wyje całymi
                  nocami , bo nei urodziła 3 dziecka i nie wariuje z tego powodu i nie
                  uwaza tego z anajgorszą decyzję na swiecie .

                  >Nie ma większej traumy, niż ta, po zabójstwie własnego
                  > dziecka...wiem, co piszę...

                  nie wątpię, skoro urodziłaś i zamordowałaś własne dziecko, to
                  zapewne wiesz, ale ten temat jest o aborcji, nei o morderstwach. I
                  jakoś nie ustosunkowałaś sie do traumy po porodzie, co
                  charakterystyczne, bo to bardzo niewygodny temat.
                  • zero_0 Re: do hermina5 26.10.08, 21:22
                    > Skoro ty wiesz i ty masz traumę, to nie znaczy, ze wszyscy na
                    > swiecie mają traumę, bo ty ja masz.

                    Moja droga, a w którym momencie napisałam, że wszyscy na Świecie mają traumę???
                    Czytaj ze zrozumieniem. Już Ci ktoś na forum to sugerował... Poczytaj fachową
                    literaturę, to dowiesz się jak wygląda to procentowo. A może nie znasz definicji
                    traumy i mówimy o zupełnie różnych rzeczach.

                    moja własna
                    > matka i jakoś " powierzchowen pozory normalnego funkcjonowania"
                    > jakos trwają u niej całkiem dobrze od 20 lat - nei wyje całymi
                    > nocami , bo nei urodziła 3 dziecka i nie wariuje z tego powodu i nie
                    > uwaza tego z anajgorszą decyzję na swiecie .

                    Tak. Zgadza się. Takie kobiety żyją "normalnie" do końca życia, nie tylko 20
                    lat...Dozgonne cierpienie po aborcji nie musi dawać żadnych zewnętrznych
                    objawów, stąd piszę o pozorach normalnego funkcjonowania. Jescze raz apeluję,
                    czytaj ze zrozumieniem. To, że Twoja matka dokonała aborcji nie oznacza, że
                    jesteś ekspertem w tej dziedzinie.

                    > nie wątpię, skoro urodziłaś i zamordowałaś własne dziecko, to
                    > zapewne wiesz, ale ten temat jest o aborcji, nei o morderstwach.

                    Znów to samo. Napisałam gdzieś, że URODZIłAM I ZABIłAM???
                    Notabene aborcja to morderstwo, więc jesteśmy w temacie.

                    > jakoś nie ustosunkowałaś sie do traumy po porodzie, co
                    > charakterystyczne, bo to bardzo niewygodny temat.

                    Nie ustosunkowałam się do traumy po porodzie, ponieważ w przeciwieństwie do
                    Ciebie, nie wypowiadam się w tematach o których nie mam pojęcia. Ja nie miałam
                    traumy po porodzie, wręcz przeciwnie - euforię. Tyle co wiem o traumie
                    poporodowej to to, iż , owszem, potrafi być poważna. I to tyle, co wiem, więc
                    się nie wypowiadam.
                    Dlaczego miałby to być niewygodny temat???
                    • gruzlica Re: do hermina5 26.10.08, 21:34
                      Droga zero_o
                      Przepraszam, ze sie wtracam ale nie umie sie powstrzymac. Rocznie na
                      swiecie przeprowadza sie 46 milionow! aborcji, to sa tylko dane
                      legalne, podejrzewam, ze nielegalne to prawie, ze podwojna cyfra,
                      myslisz, ze te kobiety paletaja sie przez zycie obciazone trauma itp?
                      Gdzie ty zyjesz kobieto? Jak ktos juz slusznie napisal na tym forum
                      srodki antykoncepcyjne to tez srodki wczesnoporonne, np. spirala,
                      dla katolikow wedlug mnie nie do przyjecia, zaplodnione jajeczko
                      jest wydalane, moze to nastepowac nawet co miesiac, czy to nie jest
                      podwojna moralnosc. Jaka jest dla ciebie roznica miedzy zaplodnionym
                      jajeczkiem wydalanym z organizmu mechanicznie a aborcja? Dla mnie
                      zadna, zycie to zycie, tak,ze jezeli dolaczymy do tych 46 milionow
                      aborcji 46 milionow spiralek, no to super, ktore z tych kobiet sa
                      bez winy?
                      • zero_0 do gruzlica 27.10.08, 09:24
                        Jaka jest dla ciebie roznica miedzy zaplodnionym
                        > jajeczkiem wydalanym z organizmu mechanicznie a aborcja?

                        Kochana, żadna. Nie ma dla mnie żadnej różnicy, tak jak i dla
                        Ciebie. Ja nigdzie nie napisałam, że za co innego niż aborcję uważam
                        stosowanie środków wczesnoporonnych. Iluzja tkwi w tym, że gdy
                        kobieta zastosuje środek wczesnoporonny i on zadziała, to w
                        normalnym czasie pojawi się miesiączka, ewentualny test pokaże jedną
                        kreskę, nie będzie żadnych innych objawów świadczących o tym, że
                        choć przez moment, ale była ciąża. I tu gra rolę psychika, bo
                        wystarczy, że mamy do czynienia z ciążą, której kobieta jest w pełni
                        świadoma dzięki powyżej wymienionym przeze mnie objawom, a już myśli
                        inaczej i zachodzi nieodwracalny proces, którego nie da się cofnąć
                        czy odwrócić i dlatego na tym poziomie ze względu na ewidentne ,
                        niezaprzeczalne objawy rusza cały mechanizm ( hormony, psychika) i
                        to z taką siłą, że już nie jest tak zwyczajnie, już nie jest
                        zachowane pozorne status quo i zaczyna się dramat w
                        przypadku "zastosowania" innego środka jakim jest aborcja...
                    • zofijkamyjka Re: do hermina5 26.10.08, 21:36
                      zero_0 napisała:

                      >...Dozgonne cierpienie po aborcji nie musi dawać żadnych
                      zewnętrznych
                      > objawów, stąd piszę o pozorach normalnego funkcjonowania.

                      Kobieto, co Ty wypisujesz za bzdury? Aborcja niczym przyjemnym nie
                      jest ale wypisywanie jakiś bzdur o dozgonnym cierpieniu jest grubą
                      przesadą wyssaną z palca.
                      • zero_0 do zofijkamyjka 27.10.08, 08:56
                        Krótkie pytanie, które wyjaśni wiele - dokonałaś aborcji??? Jeśli
                        nie, to wybacz, ale nie zabieraj zdania na ten temat.
                • zofijkamyjka Re: do hermina5 26.10.08, 08:33
                  zero_0 napisała:

                  > Nie ma większej traumy, niż ta, po zabójstwie własnego
                  > dziecka...wiem, co piszę...

                  Po zabójstwie pewnie trauma jest ale po aborcji w większości
                  przypadków nie ma. Przestańcie jakieś bzdury wypisywać a traumach
                  poaborcyjnych.
                  • zero_0 do zofijkamyjka 27.10.08, 09:00
                    > Po zabójstwie pewnie trauma jest ale po aborcji w większości
                    > przypadków nie ma. Przestańcie jakieś bzdury wypisywać a traumach
                    > poaborcyjnych.

                    Ponawiam w tym poście pytanie - jesteś po aborcji, kobieto??? Twoja
                    ignorancja i niewiedza w tym temacie jest żenująca...
                    • zdanka1 Moje czyli wszystkich !!! 27.10.08, 11:59
                      Ty natomiast jesteś i w zwiazku z tym WSZYSCY musza czuć się TAK JA
                      TY. A jak się nie czują , to tez się tak czują, tylko o tym nie
                      wiedzą, albo starannie to tuszują, ale to zawsze wyjdzie i rozwali
                      im zycie, nawet jak będą mieć 80 lat.

                      A jak ktoś ci tu napisze , ze jest po aborcji i czuje sie z tym
                      całkiem ok, nie ząłuje, a czuje ulgę , to zaraz napiszesz, z e
                      jeszcze się tak zle poczuje, ze mu sie odechce! A jak ma dzieci, to
                      zawsze jak spojrzy na nie pomysli o tym, które usunał. a jak nie
                      mysli, to mysli, tylko nei chce się przyznać.

                      Wiesz kto takie metody manipulacji stosował? Wszystkie totalitarne
                      rezimy. Jak to nei chcesz być dobrym komunista, oczywiscie, ze
                      chcesz, tylko o tym jeszcze nie wiesz. I choc nie chcesz , to
                      będziesz. Nawet jesli móiwsz, z edobrze ci bez komunizmu, to ci go
                      brakuje, choc starsz sie to ukryć itp, itd ...Bardzo ładna zagrywka
                      manipulacyjna...Niestety, znana od lat, ale bardzo niebezpieczna dla
                      ludzi, którzy są podatni na wpływy .
                      • zero_0 Re: Moje czyli wszystkich !!! 27.10.08, 12:16
                        > Ty natomiast jesteś i w zwiazku z tym WSZYSCY musza czuć się TAK
                        JA
                        > TY. A jak się nie czują , to tez się tak czują, tylko o tym nie
                        > wiedzą, albo starannie to tuszują, ale to zawsze wyjdzie i rozwali
                        > im zycie, nawet jak będą mieć 80 lat.
                        >
                        > A jak ktoś ci tu napisze , ze jest po aborcji i czuje sie z tym
                        > całkiem ok, nie ząłuje, a czuje ulgę , to zaraz napiszesz, z e
                        > jeszcze się tak zle poczuje, ze mu sie odechce! A jak ma dzieci,
                        to
                        > zawsze jak spojrzy na nie pomysli o tym, które usunał. a jak nie
                        > mysli, to mysli, tylko nei chce się przyznać.

                        Dokładnie, właśnie tak. Dobrze myślisz :)
                        Wiesz, systemy totalitarne, to coś wymyślonego przez człowieka.
                        Aborcja, to również nasz wymysł, by sobie "ulżyć", by zamanifestować
                        swoją, niestety, tylko ignorancję, co by o tym nie mówić. Ciąża jest
                        stanem NATURALNYM i kobieta ma w swojej naturze (jest zaprogramowana
                        na) rodzenie dzieci, a nie pozbywanie się poczętych, dlatego
                        chwilowa poczucie totalnej władzy nad sobą, jaką daje aborcja jest
                        iluzją i gwałtem na niepokonanej naturze, który wcześniej czy
                        później przyniesie konsekwencje. Myśl kobieto. A propos, dokonałaś
                        aborcji, czy wymądrzasz się tak ot?
                        • gruzlica Re: Moje czyli wszystkich !!! 27.10.08, 18:19
                          A propos, dokonałaś
                          aborcji, czy wymądrzasz się tak ot?
                          Przepraszam zero_0
                          Wnioskuje z tego, ze zdanka nie dokonala aborcji i sie wymadrza, a
                          ty dokonalas i wiesz o czym mowisz, ok, to porozmawiajmy inaczej,
                          czekam na odpowiedz
                          pozdro...
                          • zero_0 do gruzlica 27.10.08, 21:28
                            Porozmawiajmy inaczej - czyli jak?
                            Pozdrawiam :)
                            • gruzlica Re: do gruzlica 27.10.08, 21:36
                              Tak poprostu, jak kolezanka z kolezanka
                        • zofijkamyjka Re: Moje czyli wszystkich !!! 27.10.08, 21:23
                          zero_0 napisała:

                          > dlatego
                          > chwilowa poczucie totalnej władzy nad sobą, jaką daje aborcja jest
                          > iluzją i gwałtem na niepokonanej naturze, który wcześniej czy
                          > później przyniesie konsekwencje.

                          Na tej samej zasadzie gwałtem na naturze sa środki antykoncepcyjne,
                          dalej - antybiotyki, przeszczepy, zabiegi chirurgiczne itd, itp
                          • gruzlica Re: Moje czyli wszystkich !!! 27.10.08, 21:39
                            Na tej samej zasadzie gwałtem na naturze sa środki antykoncepcyjne,
                            > dalej - antybiotyki, przeszczepy, zabiegi chirurgiczne itd, itp

                            To jest dokladnie tez moje zdanie, ale ja nikogo nie potepiam
                          • zero_0 do zofijkamyjka 27.10.08, 21:42
                            O antykoncepcji moją opinię wyraziłam w innym poście (gdzieś tu), natomiast
                            odnośnie reszty, którą wymieniasz nasuwa mi się pytanie - i co w związku z
                            tym??? Bo nie rozumiem. Polemika dotyczy aborcji.
                            • gruzlica Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:47
                              co w związku z
                              > tym??? Bo nie rozumiem. Polemika dotyczy aborcji.
                              Aborcja jest byla i bedzie, ja tez bylam przeznaczona do aborcji,
                              dowiedzialam sie tego od starszej siostry, ktora najwyrazniej
                              podsluchala gdzies rozmowy doroslych i mnie kiedys wywalila to " w
                              pysk", ale szczerze ci mowiac, specjalnie mnie to nie wzruszylo,
                              naprawde, nawet smiac mi sie chce gdy o tym mysle...
                        • zdanka1 Re: Moje czyli wszystkich !!! 28.10.08, 09:39
                          >Ciąża jest
                          >stanem NATURALNYM i kobieta ma w swojej naturze (jest
                          >zaprogramowana
                          na) rodzenie dzieci, a nie pozbywanie się poczętych, dlatego
                          >chwilowa poczucie totalnej władzy nad sobą, jaką daje aborcja jest
                          iluzją i gwałtem na niepokonanej naturze, który wcześniej czy
                          >później przyniesie konsekwencje. Myśl kobieto!

                          Po pierwsze - grzeczniej! Mysl kobieto,mozesz zwracać sie do swoich
                          podwałdnych, skoro to lubią, ale nie do nieznanych sobie osób na
                          forum.

                          Po drugie - "kobieta ma w swojej naturze (jest >zaprogramowana
                          na) rodzenie dzieci" - zaprogramowany to moze być komputer nie
                          kobieta. Jakby kobieta była zaprogramowana na rodzenie dzieci, to
                          składałaby się tylko z macicy i jajowodów - resezta nie byłaby za
                          bardzo potrzebna.

                          Po trzecie - wszystko, co robi cżlowiek jest wbrew naturze - nie
                          tylko aborcja, ale i antykoncepcja, leczenie chorób, podtrzymyuwanie
                          zycia sztucznie , wspomagany rozród. Dziwne, z e tylko ABORCJa ma
                          się odbijać konsekwencjami na kobiecie, natomiast cala reszta
                          nienaturalnych zachowań człowieka - nie. co wiecej - w tej twojej
                          naturze - na którą tak sie lubisz powoływać zwierzeta zostawiają
                          młode na smierc, jesli nei mają dosyć pokarmu, świnie zezerają małe
                          prosieta zaraz po porodzie, jesli są zestresowane - to wszysko tez
                          jest naturalne.

                          Zatem stosując twoje kategorie rozmowy - nie bredz mi o naturze
                          kobieto, bo wszystko co robisz jest wbrew tej naturze -od zjadania
                          ryby w puszce po szczepionkę przeciw gruzlicy . Naturalnie jesteś
                          zaprogramowana , zeby na tę gruzlicę umrzeć - chyba, ze twój
                          organizm jest tak silny, aby przetrwać. I uwazaj, zeby te twoje
                          nienaturalne zachowania, nie przyniosły ci konsekwencji.
                    • zofijkamyjka Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:12
                      zero_0 napisała:

                      >Twoja
                      > ignorancja i niewiedza w tym temacie jest żenująca...

                      Akurat nie trafiłaś bo moja wiedza na ten temat jest większa niz
                      niejednej z Was.
                      A czy jestem po aborcji czy nie to juz moja prywatna sprawa.
                      • zero_0 Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:38
                        > Akurat nie trafiłaś bo moja wiedza na ten temat jest większa niz
                        > niejednej z Was.

                        Może niejednej z Nich. Ja w tym temacie wiem bardzo wiele, więc nie koniecznie
                        wiesz więcej ode mnie. Dodaję, że moja wiedz jest nie tylko teoretyczna...
                        • gruzlica Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:40
                          hej, hej dopiero mowilas, ze:Jest taka rozpacz, z którą już tylko
                          pogodny uśmiech...
                          • zero_0 Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:48
                            I co w związku z tą moją myślą na końcu postu???
                            Jak koleżanka z koleżanką - ok, zacznij.
                            • gruzlica Re: do zofijkamyjka 27.10.08, 21:51
                              no juz sie staralam i napisalam ci przeciez, ze mialam byc
                              abortowana, ale gdybys znala historie mojej matki, to zdziwilabys
                              sie, ze tak sie nie stalo. Ona byla katoliczka i przecierpiala cale
                              zycie, a ja uwazam, ze gdybym nie urodzila sie tam, to urodzilabym
                              sie gdzie indzej, wydaje mi sie, ze aborcja nikogo sie nie"zabija"
                              • zero_0 Re: do gruzlica 27.10.08, 22:33
                                Sorki, nie zauważyłam tamtego postu. Dlaczego miałabym się zdziwić? Skoro była
                                (a już nie jest?) katoliczką to niedokonanie aborcji jest tu konsekwentne,
                                nieprawdaż? Nie masz syndromu ocaleńca, ani trochę?
                                • zdanka1 Re: do gruzlica 28.10.08, 09:49
                                  >Nie masz syndromu ocaleńca, ani trochę?

                                  A co ci z tego przyjdzie, jesli ona ci odpowie, z e nie ma, ani
                                  trochę ? Ty i tak stwierdzisz, ze ma , ale nieuświadomiony i odezwie
                                  się w niej po latach, bo to NATURALNA konsekwencja zamierzenia
                                  matki. Po prostu twój sposób widzenia jest najtwojszy i jedyny
                                  prawdziwy.
                                  Poza tym, twoje osobiste przytyki w stylu - "miałaś aborcję, czy sie
                                  tak tylko wymadrzasz?" - uwazam za wysoce niestosowne. To są
                                  prywatne , intymne sprawy i jesteś ostatnią osoba, której po takim
                                  tekscie odpowiedziałoby się prawdę. W kazdym razie , chciałam cie
                                  poinformować, ze twoje osobiste przezycia i wiadomosci w tej
                                  dziedzinie nie są jedynymi na swiecie, a już na pewno - jedynymi
                                  nieomylnymi.
                                  • zero_0 Re: do zdanka1 28.10.08, 10:23
                                    Po pierwsze primo, wysoce niestosowne, to jest wtrącanie się w
                                    rozmowę konkretnie dwóch osób czyli gruzlicy i mnie. Przeczytaj
                                    całość moich postów z gruzlica, a dowiesz się, że dziewczyna
                                    zaprosiła mnie do rozmowy. Wyjaśniam Ci to choć nie muszę. Komentuj
                                    zatem inne posty, dobrze?

                                    Po drugie primo
                                    > Poza tym, twoje osobiste przytyki w stylu - "miałaś aborcję, czy
                                    sie
                                    > tak tylko wymadrzasz?" - uwazam za wysoce niestosowne.

                                    To było pytanie retoryczne, nie zauważyłaś???...

                                    Po trzecie primo

                                    chciałam cie
                                    > poinformować, ze twoje osobiste przezycia i wiadomosci w tej
                                    > dziedzinie nie są jedynymi na swiecie, a już na pewno - jedynymi
                                    > nieomylnymi.

                                    Dziękuję za poinformowanie :), choć nie przypominam sobie, abym
                                    prosiła Cię o jakieś wyjaśnienia...
                                    I nie rzucaj się tak, bo złość urodzie szkodzi ;) Narka
                                • gruzlica Re: do gruzlica 29.10.08, 11:10
                                  zdanka1 ma racje: Nie mam,co to wogole jest? dlaczego kazdy musi
                                  koniecznie miec jakis syndrom? Zauwazylam, ze masz tendencje do
                                  traum, syndromow, tragedii...

                                  Gdybym zaczela doszukiwac sie syndromow, to moglabym popelnic
                                  samobojstwo nawet juz po lekcjach historii, albo na widok zwierzat
                                  zdychajacych w oleju rozlanym po oceanie, albo, albo, albo.
                                  Ja wybralam dla siebie troche inna droge niz nakazy KK, wypisalam
                                  sie z tej instytucji i od tego czasu zyje mi sie latwiej, mysle, ze
                                  wszystko w tym zyciu ma jakis sens, w takim razie aborcja tez, basta.
                                  Nie bede zmierzala na sile aby doznac tego doswiadczenia, ale nie
                                  zaklinam sie na Boga, ze gdybym znalazla sie w tej sytuacji,
                                  okazalabym sie bohaterka, w oczach innych oczywiscie, albo w oczach
                                  innych dziwka, tak bardzo, bardzo dlugo traktowano samotne matki,
                                  szczegolnie na prowincji.
                                  Moja decyzja zalezalaby tylko i wylacznie od tego, co byloby w mojej
                                  sytuacji mozliwe do wykonania.
                                  Nie wiem jakim prawem mam zmuszac ludzi do myslenia takiego czy
                                  takiego, kto twierdzi, ze to co mysle ja jest sluszne?
                                  Ja tylko nikogo nie potepiam, wrecz staram sie zrozumiec, jezeli
                                  ktos jest przeciwnikiem aborcji, to z pewnoscia tego nigdy nie zrobi
                                  ale nie ma prawa ublizania innym, ktorzy "mysla odwrotnie". Nie
                                  jestem feministka ale czasem dziwie sie troche, jak "wdzieczne " sa
                                  kobiety "tym obrzydliwym babom", ktore tyle praw wywalczyly dla nich.

                                  • zero_0 Re: do gruzlica 30.10.08, 16:53
                                    > zdanka1 ma racje: Nie mam,co to wogole jest? dlaczego kazdy musi
                                    > koniecznie miec jakis syndrom? Zauwazylam, ze masz tendencje do
                                    > traum, syndromow, tragedii...

                                    Nie zauważyłaś,że TYLKO zapytałam czy masz ten syndrom??? Czy
                                    zasugerowałam, że jeśli go nie masz to powinnaś mieć??? Czy
                                    gdziekolwiek napisałam, że każdy musi mieć jakiś syndrom???
                                    Czy ktoś ma większe lub mniejsze tendencje do syndromów można
                                    wywnioskować po przeanalizowaniu konkretnych czynników i cech
                                    psychicznych, które mogą mieć wpływ na ujawnienie się syndromu (
                                    kiedy i z jakim nasileniem) a nie po przeczytaniu kilku postów na
                                    forum, tak jak Ty to zrobiłaś i wyciągnęłaś wniosek...
                                    Sprawa jest prosta: aborcja jest wbrew naturze pomijając WSZYSTKIE
                                    inne elementy sporu na jej temat, bo one nie mają w tej dyskusji
                                    akurat żadnego znaczenia. A działanie wbrew naturze ZAWSZE,
                                    wcześniej czy później da o sobie znać w sposób negatywny, czyli w
                                    przypadku aborcji - syndromem (zwał jak zwał). Różne są jego
                                    nasilenia i objawy. Wiele kobiet po dokonaniu aborcji przez
                                    kilkadziesiąt lat niby żyje normalnie. Często po latach dotykają je
                                    problemy – np. nadużywanie alkoholu, depresje, nerwice,
                                    nieuzasadniona agresja etc., których nie kojarzą z dokonaną wiele
                                    lat wcześniej aborcją, a ona jest tego przyczyną...

                                    > Moja decyzja zalezalaby tylko i wylacznie od tego, co byloby w
                                    mojej
                                    > sytuacji mozliwe do wykonania.

                                    >ktos jest przeciwnikiem aborcji, to z pewnoscia tego nigdy nie
                                    zrobi
                                    > ale nie ma prawa ublizania innym, ktorzy "mysla odwrotnie". Nie
                                    > jestem feministka ale czasem dziwie sie troche, jak "wdzieczne "
                                    sa
                                    > kobiety "tym obrzydliwym babom", ktore tyle praw wywalczyly dla
                                    nich.

                                    Ja w tej całej dyskusji nie stawiam się na pozycji zwolenniczki czy
                                    przeciwniczki aborcji. Niech każdy robi co uważa za stosowne, niech
                                    to rozstrzyga w swoim sumieniu, tylko niech jest świadomy wszystkich
                                    za i przeciw, bo to bardzo istotne przy podejmowaniu takiego,
                                    nieodwracalnego kroku. Po Twoim stwierdzeniu –„ Nie
                                    > jestem feministka ale czasem dziwie sie troche, jak "wdzieczne "
                                    sa
                                    > kobiety "tym obrzydliwym babom", ktore tyle praw wywalczyly dla
                                    nich.” widać ewidentnie, że absolutnie nie masz świadomości o
                                    skutkach psychicznych aborcji, które są nieuchronne.( to nie jest to
                                    samo, co odkrycie, że matka chciała Cię abortować)
                                    Chciałoby się powiedzieć – nie wierzysz, to zrób sobie aborcję, a
                                    się przekonasz. Jednakże, nie życzę Ci tej traumy nawet gdybyś była
                                    moim największym wrogiem. Uwierz.

                                    W SPORZE O ABORCJĘ POMIJA SIĘ KONSEKWENTNIE KWESTIĘ TEGO CO
                                    JEST „PO” I TO JEST WIELKIE NIEPOROZUMIENIE I BŁĄD!
                                    Można to przyrównać do przypadku z 18-to latkiem, który walczy o to,
                                    że chce np. pić dowolne ilości alkoholu, bo ma do tego prawo, a inni
                                    chcą mu jedynie przekazać, że mimo ,iż JEST PEWIEN, że będzie z tego
                                    powodu szczęśliwy, to tak się NA PEWNO nie stanie. Tylko
                                    nielicznych stać na uczenie się na błędach innych, większość musi
                                    się sparzyć, by powiedzieć - mogłam/em Cię posłuchać. Pal sześć,
                                    jeśli da się jakoś naprawić błąd, gorzej, gdy nie ma odwrotu, tak
                                    jak w przypadku aborcji...

                                    Ja nikomu nie ubliżyłam, więc nie wiem dlaczego w poście do mnie o
                                    tym piszesz??? Zauważ, że te wspaniałe feministki, które wywalczyły
                                    to "cudowne prawo" dla kobiet, czyli aborcję, ani słowem nie
                                    wspominają o tym CO JEST POTEM (SYNDROM), bo jest to dla ich
                                    filozofii niewygodne. Uczciwe jest mówienie o wszystkim, a nie
                                    wybiórczo i permanentne przemilczanie tragedii milionów kobiet.
                                    Pewnie nie wiesz, że walczące o aborcję feministki dzielą się na
                                    dwie grupy:

                                    1.tych, które dokonały aborcji i wrzeszczą – aborcji TAK!!!, i w ten
                                    sposób chcą potwierdzić słuszność decyzji o własnych aborcjach.
                                    Zracjonalizować. Zagłuszyć ból. To jeden z mechanizmów obronnych.
                                    2. młode dziewczyny, które nie mają zielonego pojęcia o aborcji i
                                    jej skutkach, ponieważ nigdy jej nie dokonały i szukając swojej
                                    drogi w życiu walczą o „dobro” jakim wydaje się aborcja.

                                    Moimi wszystkimi postami chcę przekazać jedynie tyle, i nic więcej,
                                    że życie kobiecie rujnuje nie urodzenie niechcianego dziecka, ale
                                    aborcja. I, że w raz z aborcją nie kończą się problemy, ale dopiero
                                    zaczynają... choć kobieta w pierwszym momencie myśli, że ma
                                    wspaniałą drogę ucieczki, wyzwolenia się od problemu, że poczuje
                                    ulgę...
                                    • gruzlica Re: do zero_0 30.10.08, 19:09
                                      Zero_0 czemu ty tak na mnie krzyczysz? Mam nadzieje, ze nie zrobilam
                                      ci nic zlego, nie mialam takiego zamiaru.
                                      Nie ma zadnych dowodow na to, ze WSZYSTKIE kobiety po aborcji maja
                                      jakies syndromy. Jezeli piszesz, ze te kobiety zyja normalnie przez
                                      wiele lat, wrecz kilkadziesiat, to moze sa tez inne przyczyny, ktore
                                      doprowadzaja do roznych stanow "na stare lata". Skad u ciebie ta
                                      pewnosc, ze to MUSI BYC aborcja?
                                      Owszem znam przypadki, ze kobiete zostawia maz, np., traci prace,
                                      jakas inna tragedia ja dopada - objawy wtedy sa takie same. Czy ktos
                                      robil juz jakies badania na ten temat? Moze sa to kobiety, ktore nie
                                      mialy juz innych dzieci albo co. Nie wiem czy znasz ten problem
                                      osobiscie ale nie uogolniaj, przypadki o ktorych ja mowie nie
                                      skonczyly sie tak tragicznie, bez jaj. Jezeli nie kojarza tych
                                      objawow z aborcja, to tym bardziej nie to jest powodem, bo by
                                      przeciez kojarzyly!
                                      Jezeli nie moge dac sobie z czyms rady, to wiem przeciez co mnie
                                      gnebi. Nie da sie samej siebie az tak oszukac.
                                      Nie moge juz wiecej pisac bo to temat bez konca. Znasz jakies
                                      rozwiazanie tego zagadnienia? Ja nie. W calej Europie jest to
                                      zupelnie legalny zabieg i wiekszosc kobiet tez tak do tego
                                      podchodzi. W Polsce jest to karalne, kobietom robi sie pranie mozgow
                                      i pewnie z tego powodu cierpia, nawet juz o samobojstwach ludzie
                                      pisza, cos strasznego.
                                      A feministki wywalczyly nie tylko prawo kobiety do aborcji,
                                      wywalczyly tez kupe innych praw bez ktorych siedzialybysmy za piecem
                                      bez prawa nawet do nauki, chyba nie wszystkim kobietom podobalo sie
                                      takie zycie zwierzecia domowego i wieczne rodzenie dzieci.
                                      Staram sie objektywnie podchodzic do tego tematu, tylko ,jak juz
                                      napisalam nie pojmuje, skad co niektorzy biora sobie prawo do
                                      publicznego ublizania kobietom z tego wlasnie powodu.

                                      Chyba nic juz madrego dzisiaj nie wymysle, chwilowo pozdrawiam. To
                                      przeciez nie ma byc wojna tylko zwykla dyskusja
                                      • zero_0 do gruzlica 30.10.08, 21:34
                                        > Zero_0 czemu ty tak na mnie krzyczysz? Mam nadzieje, ze nie zrobilam
                                        > ci nic zlego, nie mialam takiego zamiaru.

                                        Absolutnie nie krzyczałam i nie chciałam żebyś tak to odebrała :)

                                        > Jezeli nie moge dac sobie z czyms rady, to wiem przeciez co mnie
                                        > gnebi.

                                        Nic bardziej mylnego. Gdyby tak było, psychoterapeuci mieliby o wiele mniej pracy.

                                        Znasz jakies
                                        > rozwiazanie tego zagadnienia?

                                        Wszystko już napisałam - nagłaśnianie całego spectrum tematu, a nie tylko tego
                                        co wygodne.

                                        W calej Europie jest to
                                        > zupelnie legalny zabieg i wiekszosc kobiet tez tak do tego
                                        > podchodzi.

                                        O moim stosunku do legalności też pisałam. Nieuważnie czytasz, albo nie
                                        rozumiesz co piszę...

                                        W Polsce jest to karalne, kobietom robi sie pranie mozgow

                                        Powiem Ci wprost: nie miałam wypranego mózgu przez przeciwników aborcji. Jeśli
                                        uległam wpływom, to ewentualnie "dobroczynnych" feministek i między innymi to
                                        pchnęło mnie do aborcji. Syndrom mam jak diabli, mimo że chciałam to zrobić nie
                                        mając żadnych wątpliwości. Byłam pewna, że poczuję jedynie ulgę. Jakże się
                                        myliłam... Od tamtej pory przeczytałam tomy na TEN temat. Jestem więc praktykiem
                                        i teoretykiem problemu...

                                        Pozdrawiam, dobranoc :)
                                        • gruzlica Re: do gruzlica 31.10.08, 19:28
                                          Hej zero_0
                                          no widze, ze jestes porzadnie zalamana.
                                          Szkoda, ze nie moge cie jakos "osobiscie" pocieszyc, to sa juz
                                          bardzo prywatne tematy i nie ma sensu wytrzasanie swoich mysli na
                                          ten temat w internecie.
                                          Mialam kiedys inny, ale tez ciezki problem, po ktorym nie moglam sie
                                          dlugo pozbierac, dopiero rozmowa z pewna, bardzo zreszta kochana
                                          kobieta, mi pomogla. Powiedziala mi wtedy, ze zrobilam to tak a nie
                                          inaczej, bo gdybym umiala inaczej, to bym to inaczej zrobila,
                                          poprostu...
                                          Nie jestesmy nadludzmi i popelniamy bledy, moze wlasnie taki sens ma
                                          nasze zycie, i z cala pewnoscia musimy nauczyc sie sobie samym
                                          wybaczac. Nie katuj sie juz dluzej, spojrz w przyszlosc.
                                          Nie wiem jakie sa twoje przekonania religijne, wogole nie wiem
                                          przeciez kim jestes. Odwaze sie jednak przyslac ci pewna wypowiedz,
                                          ktora znalazlam w necie, moze ci troszke pomoze?
                                          Ja osobiscie tez uwazam, ze wszystko co przezywamy ma jakis sens,
                                          wszystko co jest dla nas dobre ale i to, co jest dla nas zle.:


                                          Osobiście nie wierzę w to, że cokolwiek w naszym rozwoju duchowym
                                          odbywa się czyimś kosztem . Myślę, że w ostatecznym
                                          rozrachunku "wszyscy jesteśmy jednym" i nic nie zdarza się bez
                                          naszego przyzwolenia. Inaczej mówiąc, nasze dusze umawiają się na
                                          takie, a nie inne doświadczenia z innymi duszami, które też mają w
                                          tym jakiś "interes" (patrząc z punktu ich własnego rozwoju).
                                          Właściwie powinniśmy być najbardziej wdzięczni tym, którzy sprawiają
                                          nam najwięcej bólu, bo wtedy najwięcej się uczymy

                                          I nie obraz sie, jezeli nie pokrywa sie to z twoim punktem widzenia,
                                          ja bym ci chciala tylko troszke pomoc. Pisalam ci juz, ze niby ja
                                          tez mialam byc "usunieta" Ja zrozumialabym kazda decyzje mojej mamy,
                                          ale widocznie musialo sie stac tak, jak jest

                                          Moje drugie dziecko bylo "wpadka" mimo antykoncepcji, ale wtedy to
                                          nie byl problem tylko zaskoczenie. Dziwne w tym wszystkim jest
                                          tylko, ze maly snil mi sie rok wczesniej zanim zaszlam w ciaze.
                                          Identyczny jaki byl pozniej, zapamietalam ten sen bardzo
                                          dokladnie.Nie wiem, jak mam sobie to inaczej wytlumaczyc, niz "sila
                                          wyzsza"
                                          Zreszta wszystko jedno, nie chce ci dzialac na nerwy. Zycze ci, zeby
                                          wszystko odmienilo sie na lepsze i pozdrawiam bardzo





                                          • zero_0 Re: do gruzlica 01.11.08, 19:08
                                            Cześć gruzlica :)
                                            Dziękuję Ci za Twój list. Bardzo optymistyczny :) Pewnie dużo w tym prawdy, bo
                                            podobne słowa usłyszałam też od przyjaciół. Ta kobieta, która kiedyś Ci pomogła
                                            powiedziała interesującą rzecz. Pewnie ma rację, bo przecież każdy z nas
                                            zrobiłby coś tam inaczej gyby tylko mógł...

                                            > Zreszta wszystko jedno, nie chce ci dzialac na nerwy. Zycze ci, zeby
                                            > wszystko odmienilo sie na lepsze i pozdrawiam bardzo

                                            Nie zadziałałaś mi na nerwy, gruzlica :) To znaczy zadziałałaś, ale KOJĄCO :)
                                            Mam nadzieję, że wyjdę kiedyś na prostą.
                                            Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :)
                                        • zofijkamyjka Re: do gruzlica 31.10.08, 21:26
                                          zero_0 napisała:

                                          > Syndrom mam jak diabli, mimo że chciałam to zrobić nie
                                          > mając żadnych wątpliwości. Byłam pewna, że poczuję jedynie ulgę.
                                          Jakże się
                                          > myliłam... Od tamtej pory przeczytałam tomy na TEN temat. Jestem
                                          więc praktykie
                                          > m
                                          > i teoretykiem problemu...
                                          Napisze Ci brutalnie - nie mierz wszystkich swoją miarą. Ludzie mają
                                          różne syndromy. Moja sąsiadka targnęłą się na własne życie bo nie
                                          radziła sobie z macierzyństwem. Zostawiła męża i trzyletniego synka.
                                          Inna moja znajoma wpadła w alkoholizm z podobnego powodu. Z racji
                                          mojego zawodu znam też wiele kobiet po aborcji, które ułożyły sobie
                                          życie i są szczęśliwe i nie żałują swoich decyzji.

                                          > Pozdrawiam, dobranoc :)
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                    • zofijkamyjka Re: do gruzlica 31.10.08, 21:12
                                      zero_0 napisała:
                                      > Wiele kobiet po dokonaniu aborcji przez
                                      > kilkadziesiąt lat niby żyje normalnie. Często po latach dotykają
                                      je
                                      > problemy – np. nadużywanie alkoholu, depresje, nerwice,
                                      > nieuzasadniona agresja etc., których nie kojarzą z dokonaną wiele
                                      > lat wcześniej aborcją, a ona jest tego przyczyną...

                                      Jasne... albo umrze im mąż w wypadku samochodowym, dotknie je kryzys
                                      gospodarczy albo susza stulecia. Wszystko przez aborcję sprzed lat
                                      naturalnie.
                • gruzlica Re: do hermina5 26.10.08, 14:13
                  mają zniszczonego, bo mają, wierz mi. To, że niby, jak wszyscy,
                  żyją, nie
                  > przesądza o niczym. Nie ma większej traumy, niż ta, po zabójstwie
                  własnego
                  > dziecka...wiem, co piszę...

                  cos mi sie wydaje, ze ty bardzo chcesz, zeby mialy i wrecz im tego
                  zyczysz, moze mowisz o wlasnych przezyciach? Zabilas juz swoje
                  dziecko? Dziecko, ktore urodzilas w bolach? Moje dziecko bylo
                  naprawde moje w tym momencie, kiedy po bardzo ciezkim porodzie
                  trzymalam je w ramionach
                  • gruzlica Re: do hermina5 26.10.08, 14:15
                    przepraszam hermina5 to bylo do:zero_0 napisała: ,
                    pomylilam watki
                  • zero_0 do gruzlica 27.10.08, 09:31
                    > cos mi sie wydaje, ze ty bardzo chcesz, zeby mialy i wrecz im tego
                    > zyczysz

                    Cóż za oryginalna interpretacja tego co napisałam.

                    Moje dziecko bylo
                    > naprawde moje w tym momencie, kiedy po bardzo ciezkim porodzie
                    > trzymalam je w ramionach

                    Świetnie, a moje było w momencie gdy się dowiedziałam, że jestem w
                    ciąży...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka