21.10.03, 19:25

miłej lektury,

m,
.y.

----------------------------------

Mgła

Przyznam szczerze, że wracałem tą drogą już setki razy. Czasami używa
się określenia "znał każdy jej wybój". Nie mógłbym tego o sobie powiedzieć,
ponieważ, by znać każdy wybój, musiałbym się na niej skupiać. Wracając zaś
byłem zazwyczaj tak zmęczony, że nie zwracałem uwagi na wyboje (co często,
jak łatwo się domyśleć, kończyło się dość brutalnym wybiciem z rytmu marszu).
Jednak fakt pozostaje bezsporny. Wracałem tamtędy już setki razy.
Kiedy wychodziłem wczoraj, pogoda sugerowała angielski dreszczowiec z
lat dwudziestych zeszłego wieku. Coś a’la "Marlowe wzdrygnął się, wyszedłszy
na ulicę. Postawił kołnierz płaszcza, sprawnym ruchem zapalił Gauloisesa i
ruszył w stronę portu". Daję słowo, że gdybym palił, a w pobliżu byłby port,
uczyniłbym tak samo (licząc na jakąś tawernę po drodze). Postanowiłem jak
najszybciej powrócić do domu, ogrzać się jakoś, wyciszyć po całym tym
męczącym dniu.
Mgła, która zaległa dookoła, tłumiła wszelkie odgłosy aktywności
miasta. Była ciężką, mlecznobiałą zasłoną, w której, jak sobie wyobrażałem,
można było się zatopić i nigdy już nie wyjść z drugiej strony. Przez chwilę
pomyślałem sobie, że to nie trójkąt bermudzki czasem zasnuwa się mgłą, lecz
sama mgła stanowi taki trójkąt: wpuszczając w siebie samochody, ludzi,
pociągi i nigdy nie pozwalając im pojawić się z drugiej strony.
Pobawiwszy się chwilę tą myślą, ruszyłem przed siebie. Budynek za
mną, tak jasny zazwyczaj, zniknął już po kilku krokach. Skierowałem się w
dobrze znanym kierunku. Po kilku następnych krokach przystanąłem i zacząłem
się zastanawiać, czy nie lepiej było wziąć taksówki, bądź z kimś się zabrać,
ale odrzuciłem ten pomysł: samochody musiały radzić sobie równie źle.
Skręciwszy po kilku krokach "na czuja" wiedziałem, że przede mną mniej więcej
dwustumetrowy odcinek prostej, a później muszę skręcić w lewo. Jeśli się
pomylę – myślałem – po prostu wpadnę na parkan. Uśmiechnąłem się do siebie
wyobrażając sobie, jak co dziesięć kroków ląduję na parkanie, niczym
nietoperz z walkmanem z dowcipu.
Szło mi się koszmarnie. Co chwila wpadałem to na trawnik, to
wdeptywałem w coś mokrego. Nie widziałem nic nawet na wyciągnięcie dłoni.
Poczułem się jak świeżo upieczony ślepiec odnajdujący ścieżki w nowym
świecie. Tymczasem droga, zgodnie z oczekiwaniami zaczęła się lekko wznosić.
Miałem nieodparte wrażenie, że cały czas stąpam po czymś miękkim i wilgotnym,
ale w takiej mgle musiało porobić się mnóstwo kałuż.
Po pewnym czasie skręciłem w lewo, ciesząc się, że nie napotkałem na
parkan. Oznaczało to ni mniej ni więcej, że jestem na dobrej drodze.
Pomyślałem sobie, że odpocznę chwilę przy przystanku i że chyba dlatego nie
lubię zimy: w tej przeklętej mgle można się było zgubić jak w śnieżnej
zamieci; szło się zresztą równie niewygodnie jak przez zaspy. Byłem coraz
bardziej wściekły, każdy krok stawał się coraz cięższy, a grunt coraz
bardziej mokry. Straciłem orientację, czy na pewno dobrze idę. Nawet nie wiem
przeciw komu kierowałem swój gniew – nie przeciwko sobie, bo co mogłem
poradzić? Chciałem już być w domu, może nawet przyglądałbym się zza szyb tym
chmurom, które zstąpiły na ziemię.
Postanowiłem zająć swe myśli czym innym. Wyobrażałem sobie grzane
piwo, może obejrzałbym któryś z filmów czekających na swoją kolej? Może po
prostu usiądę sobie z gorącą herbatą i coś poczytam? Ta ostatnia myśl wydała
mi się najlepsza.
Tymczasem dotarłem do miejsca, w którym, jeśli dobrze szedłem,
powinien być przystanek. Nie było go i zaczynało mnie to niepokoić. Kiedy
chodziłem po peronie metra z zamkniętymi oczami, udawało mi się robić co
najwyżej dwadzieścia pięć kroków, potem musiałem otworzyć oczy, by zobaczyć,
czy czasem mój "prosty krok" nie zaprowadził mnie zbyt blisko krawędzi. Teraz
już zrobiłem przynajmniej dziesięciokrotnie tyle kroków. Wzrok domagał się
jakiegoś punktu w przestrzeni; oparcia.
Przez myśl przeleciało mi, ze może mógłbym przykucnąć i przeczekać,
aż choć trochę się podniesie, czy opadnie, czy co tam zazwyczaj taka mgła
robi. Ale ziemia z całą pewnością była wilgotna, a mój powrót do domu
przestał mi się jawić jako cel, który osiągnę w najbliższym czasie. Siadanie
na mokrej trawie to nie jest to, czego chciałbym doświadczać.
Cały czas mozolnie posuwałem się naprzód, nie ufając już żadnemu ze
swoich zmysłów. Zacząłem cicho śpiewać, by dodać sobie otuchy, a następnie
mówić do siebie; w tej cholernej mglistej ciszy, klejącej się do ubrania,
jakikolwiek głos, nawet własny, dawał poczucie, że nie jest jeszcze tak
tragicznie.
Po następnych kilkunastu krokach (spojrzałem na komórkę – jedyny
zegarek, jaki posiadałem – szedłem już ponad godzinę!) zaobserwowałem dziwne
zjawisko. Dojrzałem niewyraźne światło pod stopami. Ale gdy spojrzałem w górę
(oczywiste dla mnie było, że jeśli się coś odbija w kałuży, to musi być
jakieś źródło światła) nie zobaczyłem nic poza zbitą mgłą. Postanowiłem
podejść kawałek jeszcze. Zrozumiałem, że światło może padać pod kątem (kąt
padania równa się kątowi odbicia, nie wiem skąd nagle w głowie pojawiło mi
się to z dawien zapomniane prawo optyki) i niekoniecznie muszę widzieć źródło
światła. Najwyraźniej mgła nade mną była gęstsza niż przede mną (co podniosło
mnie na duchu). Ruszyłem nieco raźniej, ale nadal dość ostrożnie. Tymczasem
światło odbite w kałuży (bo czymże innym?) przybliżyło się do mnie, ale
źródło światła nie. Zacząłem gorączkowo szukać, wśród znanych praw fizycznych
takiego, które pozwalałoby to wyjaśnić. Robiłem to, przyznam szczerze,
głównie po to, by zająć czymś umysł. Byłem coraz bardziej przerażony.
Zgubiłem się we mgle, wszystko dookoła przypominało więzienie z chmur, a POD
moimi stopami od kałuży odbijało się światło, które nie miało źródła. Jedynym
plusem było to, że mgła zaczynała rzednąć i zaczynałem cokolwiek widzieć.
Jak się po chwili okazało, było to jedynym i ostatnim minusem.
Zrozumienie przyszło wraz z następnym krokiem, który trafił w pustkę. Mgła,
rzednąc, nie podtrzymywała już moich kroków. Gdy zacząłem spadać, z
satysfakcją zrozumiałem, ze światło pod moimi stopami nie było odbite – było
własnym źródłem. Była to ostatnia satysfakcja, jakiej doświadczyłem w życiu.

© ydorius 21’10’2003

----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.
Obserwuj wątek
    • machetta Re: Mgła 21.10.03, 20:35
      Jezu o co tu chodzi? Kobieta w meskim ciele sie nie moze zrealizowac?
      • ydorius Re: Mgła 21.10.03, 23:53

        Nie przejmuj się, że nie rozumiesz.
        Jesteśmy kwita :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • niedzwiedziczka Re: Mgła 21.10.03, 20:50
      A ja nadal czekam na "Dzieła zebrane" Ydoriusa :)
      Opowiadanie jak zwykle miodzik, mniam mniam.
      • ydorius Dzieła zebrane... 21.10.03, 23:46

        sam jestem ciekaw jak i czy kiedykolwiek coś takiego powstanie...
        Na razie powstała lista dystrybucyjna, na którą Cię właśnie wpisałem. Lista
        otrzymuje wszystkie nowości, które przetrwały jeden dzień i jeszcze da się je
        czytać :-)
        A czasem dostaje wszystko świeżutkie jak nie wiem co :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • aise yd 22.10.03, 10:19
          ales sie rozszalal...:-P
          • ydorius ai 22.10.03, 10:59

            najbardziej mnie cieszy, że żyjesz, bo zaczynałem mieć po temu wątpliwości :-)
            Rozszalenie jest spowodowane ciągłym podwyższonym poziomem adrenaliny :-)

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • aise o w cholerę 22.10.03, 11:10
              wypraszam sobie te insynuacje...
              to NIE JA nie odpowiadam na maile.:-))
              ja po prostu juz jakis czas temu postanowiłam unosic sie honorem i nie
              wyskakiwac z mailami jak filip z konopii:-PPP
              • ydorius Re: o w cholerę 22.10.03, 11:16

                Nie przeklinaj przy dzieciach.
                A poza tym, to pragnę najpokorniej zwrócić uwagę - zaczął ydorius, a słowa jego
                ociekały fałszem - iż to dla Ciebie zainstalowałem to cholerstwo, a Ciebie tam
                nie ma i nie ma. :-)))

                m,
                .y.

                P.S. Daj namiar na tego gościa z mojego bloku, bo się nie odezwał, a mi się pić
                chce :-P

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
                • aise najmocniej przepraszam 22.10.03, 11:22
                  zmitygowala sie aise a jej skrucha była nie mniej fałszywa niz słowa ydoriusa -
                  ale ja tam bywam na tym cholerstwie a ono mnie informuje, że ciebie tam niet
                  i nie pyskuj, ze tam jesteś skoro widze, że cie nie ma...:-P

                  co do faceta z butelką to masz prawo go zabic...
                  • ydorius Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 11:30

                    No chyba sobie w kulki lecisz - rzekł ydorius wykorzystując cytat ze swojego
                    ulubionego filmu. Nie ma Cię już od dobrych paru dni :-)

                    Nikogo nie będę mordował. Nie występuje u mnie syndrom przeniesienia złych
                    uczuć... :-)

                    m,
                    .y.

                    P.S. Dasz wiarę, że to nie jedyny ze znanych nam obu mężczyzn, który miał się
                    odezwać i tego nie zrobił..?

                    ----------------------------------
                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                    Incomplete.
                    • aise Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 11:41
                      dobrych pare dni powiadasz - zaczeła niepewnie aise - może i dobrych pare dni
                      ale to nic w porównaniu z twoim nieodpisywaniem, zakńczyla triumfalnie
                      (wiedząc, że najlepsza obrona jest atak)

                      co do faceta od butelki to mozesz go zabic z czystym sumieniem, bo zadzwonił
                      do mnie i powiedział z fałszywą skrucha, że roz(b)pil (nie wiem który wariant
                      nalezy przyjąc) butelke ale ze niby odkupi...

                      p.s. dam wiare, bo ostatnio (w nawale innych wiadomości około tego tematu)
                      spytalam o to czy się kontaktował i powiedział, że nie. powiedziałam co mysle,
                      ale wiesz jak to jest z tymi moimi radami...
                      • ydorius Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 11:50

                        dobra, dobra, ale nie warto było prądu strzępić na te marnych parę słów, które
                        skreśliłaś ostatnim razem :-P

                        Lubię gościa :-))) Nie pozwolił, by się zmarnowało :-))))) Zuch chłopak :-))))

                        m,
                        .y.

                        P.S.
                        ...

                        ----------------------------------
                        What is home without Plumtree's Potted Meat?
                        Incomplete.
                        • aise Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 11:55
                          no pieknie, po prostu pieknie - jak pisałam "te marnych pare słow" (jak sie
                          raczyłes o nich wyrazić) - znajdowałam sie w cieżkim stanie psychicznym. tak,
                          tak! bardzo cieżkim! (była to nie do końca udana próba wywołanie u ydoriusa
                          wyrzutów sumienia, bo jak wiadomo ydorius nie posiada czegos takiego jak
                          sumienie)

                          ja też go lubie a na dodatek to byl jego pierwszy kontakt z tym płynem. nie
                          wiem tylko czy naprawde go nie rozbił - jesli rozbił to mam nadzieje, że mu
                          wyżarło siedzenie w samochodzie...:-)

                          to co mam pisać, żebyś raczył odpowiedzieć?:-)
                          • ydorius Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 12:02

                            Przeczytałem wszystkim dookoła ten wyjątek o stanie psychicznym. Obśmialiśmy
                            się jak norki :-))) (trochę mi to przypomina rysunek Mleczki o telefonie
                            zaufania, pamiętasz? :-P)

                            Rzekłbym: na zdrowie, gdyby nie trąciło to nieszczerością :-)

                            No nie wiem sam... Napisz coś ciekawego dla odmiany :-)))
                            Napisz o lekturach :-P Jak Boska cząstka? Przebrnęłaś? I jak Ci się podobają
                            anegdoty Ledermanna (ta w metrze z wariatami jest, IMO, prima sort :-))

                            m,
                            .y.

                            ----------------------------------
                            What is home without Plumtree's Potted Meat?
                            Incomplete.
                            • aise Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 12:13
                              twoja reakcja wskazuje na kompletny zanik sumienia... pamietam rysunek mleczki
                              ofkors
                              :-)))

                              nadal mam nadzieje, że mu wyżarło siedzenie...:-))

                              nie ma tak dobrze - ja sie juz naprodukowałam, a ty nie odpisujesz. teraz ty
                              cos napiszesz a ja sie do tego ustosunkuje albo nie:-PPP
                              a ledermann jest boski - chyba lubie amerykanskie poczucie humoru...
                              • ydorius Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 12:24

                                kompletny zanik sumienia... A nie chodzi o komnpletny zanik siedzenia w wyniku
                                wyżarcia? Nic już nie kumam, aise... :-))

                                Ja po prostu lubię amerykańskich fizyków, upraszczając znacznie :-)))
                                (ale nie sądziłaś, że historia poszukiwań bozonu cechowania może być taka
                                fajna, co? :-P)

                                m,
                                .y.

                                ----------------------------------
                                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                Incomplete.
                                • aise Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 12:28
                                  najchetniej i jedno i drugie po nieodpisaniu na maila:-P

                                  nie myslałam, że maxwell to byl taki fajny koleś...
                                  a ty wiedziałeś, że mendelejew żywił sie tylko zsiadłym mlekiem?
                                  poza tym bardzo mi się podoba rozmowa pomiedzy ledermannem a demokrytem:-))

                                  w ogóle mi sie podoba chociaz nie rozumiem znacznej części:-))))
                                  • ydorius Re: najmocniej przepraszam 22.10.03, 13:20

                                    Ja też niekiedy nie rozumiem. Co nie przeszkadza mi twierdzić, iż jest to jedna
                                    z lepszych popularnonaukowych pozycji, jakie zdarzyło mi się przeczytać :-)

                                    m,
                                    .y.

                                    ----------------------------------
                                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                    Incomplete.
        • niedzwiedziczka Re: Dzieła zebrane... 22.10.03, 12:22
          O, to dzięki straszne :)
    • muszek0 Re: Mgła 22.10.03, 10:56
      przyjemna historyjka, tak trochę w stylu, powiedzmy, julio cortazara - krótka
      forma, mieszanina realizmu z fantazją, i do tego zaskakujące zakończenie. sie
      mi podobało.
      • ydorius Re: Mgła 22.10.03, 11:00

        ydorius się bardzo ucieszył, gdy mu to przeczytałem :-)))

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • knockknock Re: Mgła 22.10.03, 11:07
      No niezła faktycznie lektura na dzisiejszy jesienny poranek. Gratuluję
      talentu. :) Czy to się będzie powtarzać regularnie?
      Pozdrawiam mgliście
      • ydorius Re: Mgła 22.10.03, 11:13

        Ten nałóg (znaczy pisania) już jest wystarczająco regularny :-)
        Jak mnie nic nie zabije, to i owszem. :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • knockknock Nałóg 22.10.03, 11:29
          To się cieszę.
          Widzę z odpowiedzi, że nałóg rzeczywiście dosyć zakorzeniony - "Jak mnie nic
          nie zabije" - :)))
          Czy nick Ydorius coś znaczy?
          • ydorius Re: Nałóg 22.10.03, 11:34

            trzeba czasem się zastrzec, bo potem człowieka coś rozjeżdża, a na skrzynkę
            przychodzą maile "no i co z tym dalszym ciągiem" na przykład i trzeba
            zmartwychwstać, a to strasznie męczące i w ogóle :-)

            znaczy, ale to taemnica poliszynela. Ponieważ poliszynel (złożony z wielu
            małych szyneli) nie życzy sobie wyjawiania jej publicznie, zajrzyj na skrzynkę
            za czas jakiś :-)

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • niedzwiedziczka Poliszynel 22.10.03, 12:25
              składa sie z monoszyneli :)
              • ydorius wydawa mięsię, że 22.10.03, 12:31

                błądzisz, niedźwiedziczko :-)
                Albowiem polichlorek winylu składa się z dużej ilości chlorków winylu, nie
                monochlorków winylu :-)))

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
                • niedzwiedziczka Re: wydawa mięsię, że 22.10.03, 12:37
                  polmer powstaje z monomeru, a składa się z merów.
                  Uwierz słowu chemika, który magisterium robił z chemii polimerów :)
                  • aise pytanie do niedziwedziczki - chemika 22.10.03, 12:39
                    czy to prawda, ze mendelejew zywił się wyłacznie zsiadłym mlekiem?
                    :-)
                    • niedzwiedziczka Re: pytanie do niedziwedziczki - chemika 22.10.03, 12:43
                      To pyatnie z historii, a nie chemii :)
                      Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale za to widziałam oryginał jego dzieła z pierwszą
                      tablicą, trochę już dziś nieaktualną. Więcej mogę powiedzieć Ci o Marii
                      Curie-Skłodowskiej, bo była patronką mojej średniej szkoły i się trochę uczyłam
                      na jej temat.
                      • aise Re: pytanie do niedziwedziczki - chemika 22.10.03, 12:49
                        ale mnie interesuje to zsiadle mleko najbardziej...
                        chyba, że maria sklodowska-curie też się nim zywiła namietnie...
                        :-))
                  • ydorius Idzi Wzaparte :-))) 22.10.03, 13:18

                    No bo tak: o ile polimer powstaje z monomerów, to już nie zawsze ma to
                    odzwierciedlenie w nazwach związków. Polimer zwany PCV składa się z monomerów
                    zwanych chlorkami winylu.
                    proponuję kompromis:
                    Polimer Poliszynel składa się z monomerów zwanych szynelami. Co Ty na to? :-))

                    m,
                    .y.

                    P.S. Z chemią mam tyle wspólnego, ile wypiję, więc winę za bełkot proszę zwalić
                    na mój tak zwany zdrowy rozsądek :-)

                    ----------------------------------
                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                    Incomplete.
    • Gość: aiszaa Re: Mgła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 11:21
      Ikar ...bez marzeń
      marzyciel ...bez polotu
      fruwacz bez ...skrzydeł

      a może los tak karze tych, co szczyt marzeń upatrują w herbatce przed TV?
      ..światło mordercą przyziemnych istnień
      ;-)
      M.
      • ydorius Aiszu... 22.10.03, 11:28

        czasem trzeba zejść na ziemię, prawda? :-P

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka