turano 08.11.08, 00:34 Tak się właśnie zastanawiam czy dokładnie jest to partnerstwo w związku.Jak jest u Was,jak przekłada się na normalne życie.Coś mnie takie dziś zebrało na rozmyślenia po dzisiejszej sprzeczce. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rosa_de_vratislavia Re: Partnerstwo w związku 08.11.08, 08:58 turano napisał: > Tak się właśnie zastanawiam czy dokładnie jest to partnerstwo w związku. To z pewnością nie jest idealny podział obowiązków (dziś ja myję naczynia, jutro- ty). Partnerstwo jest wtedy, kiedy obie osoby czują się jednakowo ważne. Nikt nie ma wrażenie,że jest manipulowany/przytłaczany/jego potrzeby są mniejsze/nieustannie się dostosowuje do "ważniejszego". W partnerskim związku nigdy np. nie usłyszysz "Bo ja cały dzien PRACUJĘ ty tylko w domu z dzieckiem SIEDZISZ". W partnerskim związku oboje pracujecie na wspólne dobro, nie wyliczacie sobie wydatków, bo nikt z Was nie usiłuje wydawać pieniędzytylko na własne zachcianki. Nie ma podziału na "Pana" i "służącego". Odpowiedz Link Zgłoś
turano Re: Partnerstwo w związku 08.11.08, 11:25 Trafiłaś w dziesiątkę z tym wpisem.Bo u nas jest niby związek partnerski, M liczy się z moim zdaniem tyle że coraz częściej dostrzegam że drobnymi kroczkami wprowadza do naszego domu zasady jakie panowały u niego w domu.Otóż tatuś był zawsze tym który kierował w domu, wyjeżdżając zostawiał im karteczki co kto ma zrobić podczas jego nieobecności.Teść może nie jest typem tyrana,bo raczej spokojniejszy z niego typ,ale zawsze z tego co słyszałam i widzę obecnie,stawia na swoim.Ma być tak i tak.My niby już jesteśmy daleko od tego ale widmo przeszłości chyba nas nachodzi.Do czego zmierzam.Mój M ma kilka cech po ojcu.Wszystko ma być zazwyczaj tak jak on to sobie umyśli,a najlepiej jakbym się nie sprzeciwiała, podporządkowała.Ale niestety mój charakter na to nie pozwala.Tyle że ostatnio boje się że przez zaistniałą sytuację (tzn.ja nie pracuję ale jestem w domu z dwójką dzieci 6 mcy i 3 lata,jesteśmy z dala od dziadków, nie mam obecnie możliwości podjęcia pracy)jakoś daję sobą manipulować.Tak to mnie ostatnio oświeciło.Po ostatniej sprzeczce gdy doczepił się ze siedzę przy kompie a mogłabym coś pożytecznego zrobić.Jego cały dzień nie ma w domu,ja zapieprzam jak mały samochodzik,a jak on wieczorem wróci a ja mam chwile na odpoczynek to taki tekst rzucił.Tęsknię za czasami kiedy byłam niezależna,bo teraz nie dość że czuję się towarzysko i zawodowo uwsteczniona, to on zarabia, utrzymuje rodzine (choć nigdy tego nie wypomniał i nie jest typem sknery), no i na tym tle jakoś czuję sie zależna od niego.I przez to ciężej przebić mi się, postawić konkretnie na swoim. Odpowiedz Link Zgłoś
rzetka Re: Partnerstwo w związku 08.11.08, 15:59 Wszystko ok, tylko dlaczego ty nie masz czasu dla siebie? On wraca z pracy (zapewne zmęczony) ty podajesz mu obiad, ty zapewne potem zmywasz i ty w dalszym ciagu zajmujesz się dziećmi, bo pan M wrócił zmęczony z pracy. Wyjaśnij więc panu M co pokolei robisz od rana, aż do jego powrotu z pracy. Nie mam dzieci, ale za pewne głównym zajęciem jest pranie, sprzątanie, karmienie, przyrządzanie posiłków, zabawianie dzieci. To też jest pewien rodzaj pracy i on musi to zroumieć. Nie daj się kobieto!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Partnerstwo w związku 12.11.08, 08:40 Ja też coś dodam - od jakiegoś czasu siedzę w domu, bo były problemy z pracodawcą, bez wnikania. I u mnie wygląda to tak, że jak pracowałam, to miałam więcej czasu na tv czy książkę. Dzień zaczynam od przeglądania ofert z pracą, zajmuje to różnie, nieraz nawet ze 2 godz. przejrzenie i odpowiedzi na ogłoszenia. Potem ogarnięcie mieszkania,takie jest specyficzne, że kurz zbiera się w godzinę po wytarciu... Prasowanie - co trzeci dzień (przecież skoro siedzę, w domu to czemu mam mu nie wyprasować?). Mycie okien, odkurzanie odkurzaczem, szorowanie łazienki, pranie, mycie podłóg, zakupy, napalenie w mieszkaniu, zajęcie się zwierzątkiem, ugotowanie czegoś, cudowanie... Przedtem dzieliliśmy to na dwoje, a teraz robię wszystko sama, nie narzekam. I nie jest też tak, że robię to wolniej, wręcz przeciwnie. Ale co chwilę coś tam się uzbiera nowego, co chwilę coś drażni. I sama miałabym wyrzuty sumienia, gdybym jeszcze poprosila go o pomoc w zajmowaniu się mieszkaniem, ale też nie jest tak, żę on mi każe, tylko po prostu sama z siebie. Chociaż z drugiej strony uświadamiam sobie, że chyba dobrze nie robię, bo zaczynam się zapętlać w kurę domową. Liczę na to, że szybko znajdę pracę, bo już mam dosyć takiego systemu. Ale rzetka masz racje - to jest pewien rodzaj pracy, pracy nad wspólnym dobrem, tylko kurde, czemu pracy bezpłatnej? I mało szanowanej? Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Partnerstwo w związku 12.11.08, 09:12 O to to to! Dokladnie! od momentu jak zaczelam pracowac w domu to zajmowalam sie i praca i domem i dziecmi i naszym zoo. maz swiecie przekonany, ze przeciez to latwa i lekka praca przychodzil do domu siadal przed tv i wegetowal. tak bylo chyba z miesiac az zaczelam wiecznie chodzic zla bo ja harowalam w domu a on nie robil nic. wyjasnilam, pokazalam a pozniej sam na sobie doswiadczyl ile tego sie zbiera w dzien i teraz po powrocie do domu zajmuje sie dziecmi, zoo a czasem nawet i gotowaniem a ja spokojnie pracuje albo zajmuje sie soba. Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Partnerstwo w związku 12.11.08, 10:33 Najlepsze jest to,że jak sam sobie prasował to nie było potrzeby codziennie w świeżej i nowej koszuli chodzić. Czasem jedną dwa razy ubrał, czasem t-shirt i sweterek. A teraz nie, codziennie inny strój, pod krawatem. Koszule wyprane i wyprasowane ma do wyboru do koloru... Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Partnerstwo w związku 12.11.08, 10:36 Troszeczke rozpieszczony :] Ale z drugiej strony ja np. lubie prasowac wiec nie widze nic zlego w tym, ze to ja prasuje. ale prac juz nie lubie. wiec maz wrzuca do pralki ciuchy i rozwiesza je. to samo mamy ze zmywaniem. nie lubie zmywac. wiec ja gotuje maz zmywa. a jak pojechalam na 2 tygodnie do siostry to okazalo sie, ze maz i prac i gotowac i prasowac i zmywac potrafi :] olsnilo go :) i codziennie zakladal inna koszule, inny swetr. wygladal jak "czlowiek" a nie slomiany wdowiec :) facet to zdolna bestia tylko my kobiety czasem ograniczamy ich zdolnosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Partnerstwo w związku 12.11.08, 13:20 Hmmmmmmm. Też racja. Choć on wiele rzeczy w domu robił, jak pracował i jak ja pracowalam, wszystko było dzielone między nami i wiem, że daje z wszystkim radę. Teraz się jakoś tak porobiło, że nie mam pracy i siedzę w domu i wszstko robię. Ale też nie ma tak, że usługuję, że czekam z obiadem i pod nos. Obiad owszem, jest (też nie zawsze, bo dzwonię i pytam czy jadł już cos na mieście), ale nie ma podawania. Nakłada sobie i odgrzewa. Odpowiedz Link Zgłoś