malwan
11.11.08, 21:51
Mam taką przypadłość, że nie może mi być za dobrze.
Szczególnie jeśli o związki się rozchodzi. Jak jest dobrze z tydzień to już
jest źle. Musi się coś dziać. I wtedy małe awanti wszczynam. Później się z
tego robi burda na całego.
I -cholera-to jest jak jakieś oczyszczenie dla mnie. I potem spokój. Gdzieś na
2 tygodnie.I abarot.
To chore chyba jest.
Co z tym zrobić i jak?
Tylko nie idźcie na łatwiznę proszę i nie odsyłajcie do psychologa. Choć
pewnie sie kwalifikuje.