Dodaj do ulubionych

...Bo miłości nie wolno odrzucic?

12.11.08, 02:23
Prawda to?
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 06:29
      Prawda, jak masz powodzenie i kocha Cię wielu, to Ty musisz kochać ich
      wszystkich, a przynajmniej kochać się z nimi wszystkimi.
    • sundry Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 07:55
      Nieprawda. Nie można nikogo zmusić do miłości.
    • kochanica-francuza Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:24
      Jak to nie wolno? Pod karą grzywny, czy śmierci?

      A może pod bardziej metafizyczną karą jakiegoś - stale czy przejściowo - złego
      losu dla odrzucającego?
    • kitek_maly Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:35

      Ale że jak?
    • frying.pan Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:44
      Według osoby kochającej - nie wolno.
      Wedlug kochanej (ale bez wzajemnosci) - wolno.
    • grassant Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:47
      cala_w_kwiatkach napisała:

      > Prawda to?
      >
      nie wykorzystane okazje mszczą się ;)
    • marouder.eu Wolno:) 12.11.08, 18:01
      Narzucajaca sie "milosc" jak najbardziej wolno odrzucic, jak zreszta kazde
      przykre zachowanie obsesyjne:)
      • kochanica-francuza Marouder 12.11.08, 18:36
        poproszę o wskazanie granicy między miłością obsesyjną/nieobsesyjną. Dziękuję.
        • marouder.eu Re: Marouder 13.11.08, 14:52
          Proszembardzo (choc z braku czasu w mocno okrojonej formie):)

          Pokrewny obsesji jest stan zakochania, pozadanie fizyczne skierowane na
          konkretna osobe itp. stany zwiazane z niezaspokojeniem konkretnej potrzeby lub
          wielu potrzeb WLASNYCH.

          Milosc zas jest nie tyle uczuciem, co postawa wobec drugiego czlowieka, swoistym
          uczynieniem jemu, jego tozsamosci i potrzebom miejsca w sobie samym.
          Z natury rzeczy ta postawa jest malo egoistyczna (jesli w ogole jest!), wiec
          szanse na to, ze przerodzi sie w obsesje sa niewielkie.
    • cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:12
      a co w przypadku kiedy kochalo sie kogos, potem bylo przykre
      rozstanie, powrot, ale juz uczucie wygaslo, natomiast ta druga osoba
      kocha jeszcze mocniej?
      czy mozliwym jest zakochac sie po raz drugi w tej samej osobie?
      czy mozna znow rozpalic uczucie, z sentymentu, przyzwyczajenia,
      ktore zostalo?
      Wiem, ze zmusic sie nie da do milosci, ale czy nie lepiej kierowac
      sie rozsadkiem i nie odrzucac tego, co moze byc dla nas dobre? Zyc
      sobie spokojnie, ale bez uczuciowych uniesien?
      Z drugiej strony, zyjac z osoba, ktorej sie nie kocha, robi sie jej
      krzywde hm? Nie oklamuje sie jej, mowiac, ze sie kocha, ale jest nie
      okazujac wyzszych uczuc?
      Takie mnie mysli nachodza, bo jak widze, co sie dzieje dookola, to
      jestem bliska odpuszczenia sobie tego 'idealu';) ale jednocznie nie
      chce zadowalac sie czyms co tylko w czescie zaspokoi moje
      potrzeby...

      eh
      • marouder.eu Wg. mnie nie jest to mozliwe.. 12.11.08, 18:19
        Fascynacje sie wypalily, zaufanie zdechlo a osoba, ktora teraz podobno "kocha
        mocniej" (pewnie tak zreszta to czuje) czesto doznaje tych wzruszen dlatego, ze
        boi sie ryzyka odtracenia u nowopoznawanych kobiet.
      • wanilinowa Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:37
        ten tok myślenia prędzej czy później prowadzi do odejścia. mi podobna decyzja
        zajęła półtora roku, zdecydowanie za długo.

        a co do odrzucenia miłości.. to nie wolno odrzucać jedynie przeszczepów.
        nieodwzajemnione uczucie należy jak najszybciej zgasić zimną wodą, dla dobra
        wszystkich zainteresowanych
        • cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:41
          wiesz co, chyba masz racje
        • kochanica-francuza Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:45

          > nieodwzajemnione uczucie należy jak najszybciej zgasić zimną wodą

          no ba, a jak piszę na forum, że żadnych miłości sobie nie życzę i małżeństwa z
          rozsądku, to zaraz się na mnie drą, żem cyniczna i bezduszna i nie wiem, co tracę

          a po co mi następna nieszczęśliwa miłość? oczywiście nie ma pewności, że będzie
          nieszczęśliwa, ale mam już dość znękane serce
    • nangaparbat3 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 19:10
      Pod warunkiem, ze ta prawdziwa nigdy nie jest niewzajemna.
    • dotyk_wiatru Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 19:56
      Wolno! Mogą być różne ku temu powody...
    • kookardka Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 22:13
      fałsz ... po co być z kimś do kogo nie czuje się miłości ?
      toż to piekło dla obojga ... chora toksyczna miłość chce
      zawłaszczyć, podporządkować, gdy ktoś chce mieć na własność.
      Prawdziwa miłość pozwala odejść i życzy szczęścia ...
    • ingried_mol Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 10:44
      droga cala_w_kwiatkach,

      czytanie twojego postu, to tak jak czytanie o mnie samej... tylko,
      ze ja z takim dylematem mecze sie juz od ponad roku. u mnie duzym
      czynnikiem racjonalnym jest fakt, ze jestem juz troszeczke po 30-tce
      i strach przed tym, co dalej. czy moge niedyskrernie zapytac, czy u
      ciebie to tez gra jakas role?
      • cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 10:53
        ja mam 25 lat, wiekszosc twierdzi, ze dopiero zycie przede mna, tez
        mam nadzieje, ze to co dobre dopiero nadejdzie:),ale ten czas tak
        zapiernicza, ze to mnie przeraza;
        i sie tak zastanawiam, czy nie lepiej przyjac milosc, ktora ktos cie
        obdarza niz ja odrzucic z ryzykiem, ze nigdy sie juz moze nie
        powtorzyc?
        Tylko najwazniejsze ALE w tym wszystkim - nie chce sie do niczego
        zmuszac.
        • ingried_mol Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 11:11
          ja w lecie skonczylam 31, jestem w zwiazku z kims kto bardzo mnie
          kocha. na poczatku napewno z wzajmenoscia, ale jednak roznica
          charakterow, podejscie do zycia, rozne temperamnety, brak
          porozumienia w parwie wszystkich sferach z mojej strony po jakims
          czasie ugasily uczucie. przyzwyczajenie i ogromny szacunek
          oczywiscie pozostaly. z moje strony jakis wrecz instykt opiekunczy.
          rozstalismy sie jednak na jakis czas. mialam wtedy przygode z innym
          mezczyzna i to dalo mi do myslenia, jacy faceci moge byc, ze mozna
          sie zafascynowac, ale przez to mozna tez naprawde zle trafic.
          zreszta widze, co dzieje sie dookola mnie... moje oszukiwane,
          zdradzane i nieszanowane kolezanki. no i poltora roku temu
          wrocilismy do siebie. z tym, ze wszystko wyglada tak jak w twoim
          opisie... i zupelnie nie wiem, co dalej...
          • mijo81 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 23:49
            Spoko, prędzej czy później to się skończy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka