jowita771 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 06:29 Prawda, jak masz powodzenie i kocha Cię wielu, to Ty musisz kochać ich wszystkich, a przynajmniej kochać się z nimi wszystkimi. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 07:55 Nieprawda. Nie można nikogo zmusić do miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:24 Jak to nie wolno? Pod karą grzywny, czy śmierci? A może pod bardziej metafizyczną karą jakiegoś - stale czy przejściowo - złego losu dla odrzucającego? Odpowiedz Link Zgłoś
frying.pan Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:44 Według osoby kochającej - nie wolno. Wedlug kochanej (ale bez wzajemnosci) - wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 17:47 cala_w_kwiatkach napisała: > Prawda to? > nie wykorzystane okazje mszczą się ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Wolno:) 12.11.08, 18:01 Narzucajaca sie "milosc" jak najbardziej wolno odrzucic, jak zreszta kazde przykre zachowanie obsesyjne:) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Marouder 12.11.08, 18:36 poproszę o wskazanie granicy między miłością obsesyjną/nieobsesyjną. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Re: Marouder 13.11.08, 14:52 Proszembardzo (choc z braku czasu w mocno okrojonej formie):) Pokrewny obsesji jest stan zakochania, pozadanie fizyczne skierowane na konkretna osobe itp. stany zwiazane z niezaspokojeniem konkretnej potrzeby lub wielu potrzeb WLASNYCH. Milosc zas jest nie tyle uczuciem, co postawa wobec drugiego czlowieka, swoistym uczynieniem jemu, jego tozsamosci i potrzebom miejsca w sobie samym. Z natury rzeczy ta postawa jest malo egoistyczna (jesli w ogole jest!), wiec szanse na to, ze przerodzi sie w obsesje sa niewielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:12 a co w przypadku kiedy kochalo sie kogos, potem bylo przykre rozstanie, powrot, ale juz uczucie wygaslo, natomiast ta druga osoba kocha jeszcze mocniej? czy mozliwym jest zakochac sie po raz drugi w tej samej osobie? czy mozna znow rozpalic uczucie, z sentymentu, przyzwyczajenia, ktore zostalo? Wiem, ze zmusic sie nie da do milosci, ale czy nie lepiej kierowac sie rozsadkiem i nie odrzucac tego, co moze byc dla nas dobre? Zyc sobie spokojnie, ale bez uczuciowych uniesien? Z drugiej strony, zyjac z osoba, ktorej sie nie kocha, robi sie jej krzywde hm? Nie oklamuje sie jej, mowiac, ze sie kocha, ale jest nie okazujac wyzszych uczuc? Takie mnie mysli nachodza, bo jak widze, co sie dzieje dookola, to jestem bliska odpuszczenia sobie tego 'idealu';) ale jednocznie nie chce zadowalac sie czyms co tylko w czescie zaspokoi moje potrzeby... eh Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Wg. mnie nie jest to mozliwe.. 12.11.08, 18:19 Fascynacje sie wypalily, zaufanie zdechlo a osoba, ktora teraz podobno "kocha mocniej" (pewnie tak zreszta to czuje) czesto doznaje tych wzruszen dlatego, ze boi sie ryzyka odtracenia u nowopoznawanych kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
wanilinowa Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:37 ten tok myślenia prędzej czy później prowadzi do odejścia. mi podobna decyzja zajęła półtora roku, zdecydowanie za długo. a co do odrzucenia miłości.. to nie wolno odrzucać jedynie przeszczepów. nieodwzajemnione uczucie należy jak najszybciej zgasić zimną wodą, dla dobra wszystkich zainteresowanych Odpowiedz Link Zgłoś
cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:41 wiesz co, chyba masz racje Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 18:45 > nieodwzajemnione uczucie należy jak najszybciej zgasić zimną wodą no ba, a jak piszę na forum, że żadnych miłości sobie nie życzę i małżeństwa z rozsądku, to zaraz się na mnie drą, żem cyniczna i bezduszna i nie wiem, co tracę a po co mi następna nieszczęśliwa miłość? oczywiście nie ma pewności, że będzie nieszczęśliwa, ale mam już dość znękane serce Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 19:10 Pod warunkiem, ze ta prawdziwa nigdy nie jest niewzajemna. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 19:56 Wolno! Mogą być różne ku temu powody... Odpowiedz Link Zgłoś
kookardka Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 12.11.08, 22:13 fałsz ... po co być z kimś do kogo nie czuje się miłości ? toż to piekło dla obojga ... chora toksyczna miłość chce zawłaszczyć, podporządkować, gdy ktoś chce mieć na własność. Prawdziwa miłość pozwala odejść i życzy szczęścia ... Odpowiedz Link Zgłoś
ingried_mol Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 10:44 droga cala_w_kwiatkach, czytanie twojego postu, to tak jak czytanie o mnie samej... tylko, ze ja z takim dylematem mecze sie juz od ponad roku. u mnie duzym czynnikiem racjonalnym jest fakt, ze jestem juz troszeczke po 30-tce i strach przed tym, co dalej. czy moge niedyskrernie zapytac, czy u ciebie to tez gra jakas role? Odpowiedz Link Zgłoś
cala_w_kwiatkach Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 10:53 ja mam 25 lat, wiekszosc twierdzi, ze dopiero zycie przede mna, tez mam nadzieje, ze to co dobre dopiero nadejdzie:),ale ten czas tak zapiernicza, ze to mnie przeraza; i sie tak zastanawiam, czy nie lepiej przyjac milosc, ktora ktos cie obdarza niz ja odrzucic z ryzykiem, ze nigdy sie juz moze nie powtorzyc? Tylko najwazniejsze ALE w tym wszystkim - nie chce sie do niczego zmuszac. Odpowiedz Link Zgłoś
ingried_mol Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 11:11 ja w lecie skonczylam 31, jestem w zwiazku z kims kto bardzo mnie kocha. na poczatku napewno z wzajmenoscia, ale jednak roznica charakterow, podejscie do zycia, rozne temperamnety, brak porozumienia w parwie wszystkich sferach z mojej strony po jakims czasie ugasily uczucie. przyzwyczajenie i ogromny szacunek oczywiscie pozostaly. z moje strony jakis wrecz instykt opiekunczy. rozstalismy sie jednak na jakis czas. mialam wtedy przygode z innym mezczyzna i to dalo mi do myslenia, jacy faceci moge byc, ze mozna sie zafascynowac, ale przez to mozna tez naprawde zle trafic. zreszta widze, co dzieje sie dookola mnie... moje oszukiwane, zdradzane i nieszanowane kolezanki. no i poltora roku temu wrocilismy do siebie. z tym, ze wszystko wyglada tak jak w twoim opisie... i zupelnie nie wiem, co dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: ...Bo miłości nie wolno odrzucic? 13.11.08, 23:49 Spoko, prędzej czy później to się skończy Odpowiedz Link Zgłoś