samotnosc w malzenstwie

IP: *.is.pl / *.inco.wroc.pl 05.11.03, 21:56
Maz typowy pracocholik. Jak nie pracuje to sie strasznie nudzi
wiec ...bierze sie do pracy. Nie obchodzi go absolutnie nic poza jego praca.
Nic nie czyta poza literatura zawodowa. O niczym nie mozna z nim pogadac.
Strasznie oddalilismy sie od siebie. Jestesmy malzenstwem z duzym stazem.
Czasem zdaje mi sie , ze zwariuje od tej ciszy i samotnosci. Dzis jest
wlasnie taki wieczor...
    • Gość: ania Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.chello.pl 05.11.03, 22:00
      > Czasem zdaje mi sie , ze zwariuje od tej ciszy i samotnosci. Dzis jest
      > wlasnie taki wieczor...

      A jak bylo przed slubem?? No tylko nie pisz, ze myslalas, ze sie zmieni...
      Jak moj chlopak (zapalony komputerowiec) siedzi za dlugo w necie, albo gra,
      jawnie okazuje swoje niezadowolenie. Po prostu sie wsciekam i obrazam.
      Najczesciej dochodzi do lekkie sprzeczki, ale ja wychodze z niej zwyciesko,
      uwaga jest skupiona na mnie i po chwili slysze, ze mialam racje, iz odciagnelam
      go od kompa.
      Poza tym trzeba duzo rozmawiac i czasami odciac ukochanego od jego
      zainteresowan.
    • joanna51 Re: samotnosc w malzenstwie 05.11.03, 22:06
      Natychmiast cos zrob! Umaluj sie, zrob wyjatkowa kolacje slowem zainteresuj
      soba meza pracoholika.
      Napewno sie uda :)
      powodzenia
      matka Joanna od
      • Gość: sama Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.is.pl / *.inco.wroc.pl 05.11.03, 22:42
        Jak bylo przed slubem? Super, nie moglismy sie nagadac! I wtedy nie bylo
        komputerOw (to bylo ponad 30 lat temu). A u fryzjera bylam wczoraj. Rzucil
        okiem, powiedzial "fajnie wygladasz" i...wrocil do komputera i swoich papierow.
        • Gość: berna Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 22:55
          jestem dużo młodsza od ciebie i moje małżeństwo już się skończyło. było
          strasznie. samotność przeszywała wszystkie poranki i wieczory. pracował,
          czasami bawił się. beze mnie, bo ja siedziałam z dzieckiem.
          umierałam z miłości i z rozpaczy. w końcu odszedł.
          dziś mam drugiego męża i wiem, że już nigdy nie pozwoliłabym sobie wpaść w taką
          rozpacz i smutek jak kiedyś. Szukałabym przyjaciół, atrakcji - dla siebie,
          nawet jeśli bez niego. jesli mu na tobie zależy, - ocknie się, może po prostu
          nudzicie się trochę ze sobą? nic dziwnego. jesienne wieczory są trudne.
          jesli mu nie zalezy - nic nie pomoże. Ratuj siebie tak czy inaczej.
          pozdrawiam
        • Gość: ania Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.chello.pl 05.11.03, 22:56
          Gość portalu: sama napisał(a):

          > Jak bylo przed slubem? Super, nie moglismy sie nagadac! I wtedy nie bylo
          > komputerOw (to bylo ponad 30 lat temu).

          Acha czyli komputer to jest ten problem z ktorym nie mozesz sobie poradzic?!
          Po prostu wylacz mu komputer, albo udaj, ze korki sie przepalily. Jej, 30 lat
          po slubie, znasz go na wylot i nie wiesz czym go tu mozna zaskoczyc???
          Rusz glowa prosta od fryzjera;)!
          • habitus Re: samotnosc w malzenstwie 05.11.03, 23:03
            Sama, nie jesteś sama. Jest nas wiele...:( Mam swoje zainteresowania, swoją
            pracę a i tak jestem samotna. "Z miłością można żyć nawet bez szczęścia". Ten
            Dostojewski miał łeb...
    • polam5 Re: samotnosc w malzenstwie 06.11.03, 02:45
      Czy moze chacialabys uslyszec opinie drugiej strony?
      Tez mamy prawie 30 lat stazu i czasami musze pracowac na komputerze jak wroce
      z pracy. Ale zona wie jak mnie od komputera odciagnac. Np jak sie pojawi w
      podomce z pod ktorej zaglada sexsowna bielizna i z kieliszkiem wina czy
      koniaku w rece i jeszcze usiadzie mi na kolanach to wyrywam wtyczke z sieci
      aby kompa szybciej wylaczyc.... Ale jak jestem naprawde zajety to mowie
      otwarcie kiedy skoncze. Na pewno na sile nic nie zrobisz i jak mu wylaczysz
      komputer to sie po prostu wscieknie. Pomysl co go ciagnelo do ciebie 30, 20
      lat temu? Moze mozna sprobowac czy to jeszcze pracuje? Na pewno brak
      zainteresowania toba nie jest rzecza normalna ani do pozazdroszczenia.
      Naprawde nie wiesz jak mozna go zainteresowac swoja osoba czy tez nie chcesz
      tego robic z wielu moze uzasadnionych powodow? Zawsze wydaje mi sie ze problem
      jest gdzies posrodku - niekoniecznie w samym srodku ale partnerstwo wymaga aby
      obie strony wyciagnely rece do siebie i nie targowaly sie kto to robi czesciej
      albo kto mocniej wyciaga...Takze musimy sie zastanowic czy gdy stracimy tego
      co mamy to nie bedziemy zdolni robic o wiele wiecej aby pozyskac nowego? Moze
      lepiej stare zreperowac niz szukac nowego? Czasami jak przegapimy moment -
      naprawic sie juz po prostu nie da - zadna strona nie chce wyciagnac reki..
      Powodzenia....
    • czyrak_na_dupie_pajdeczki Re: samotnosc w malzenstwie 06.11.03, 03:29
      Gość portalu: sama napisał(a):

      > Maz typowy pracocholik. Jak nie pracuje to sie strasznie nudzi
      > wiec ...bierze sie do pracy. Nie obchodzi go absolutnie nic poza jego praca.
      > Nic nie czyta poza literatura zawodowa. O niczym nie mozna z nim pogadac.
      > Strasznie oddalilismy sie od siebie. Jestesmy malzenstwem z duzym stazem.
      > Czasem zdaje mi sie , ze zwariuje od tej ciszy i samotnosci. Dzis jest
      > wlasnie taki wieczor...


      Przynajmniej jedno z Was nie marnuje czasu i jest czyms
      zainteresowane.Kobito , teraz kolej na Ciebie ... proponuje Ci abys zaczela od
      slownika ortograficznego.
      • Gość: sama Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.ch.pwr.wroc.pl 06.11.03, 09:57
        Wystarczy przeczytac nick - reszty juz nie warto, bo jest tak samo glupia.
    • pajdeczka Re: samotnosc w malzenstwie 06.11.03, 09:56
      ALe chociaż masz z tego jakieś pieniądze? Najgorzej kiedy jest się w związku
      samotnym i do tego z marnymi groszami. Taka forma pocieszenia dla Ciebie:))))
    • Gość: Hania Re: samotnosc w malzenstwie IP: *.acn.pl 09.11.03, 20:30
      Posłuchaj,uważam,że zwariujesz na pewno.Znam to.Jesteśmy myślę, w jednym
      wieku.Polam5 i Bema mają rację,chociaż każdy inną.Moja rada ,jeśli chcesz być w
      tym małżeństwie to postaraj się mieć swoje życie i zainteresowania.Zacznij
      wychodzić z domu,ubrana,umalowana,zadbana.Idź do koleżanki,czy zwyczajnie
      pojeździj autobusem po mieście,możesz iść do kina.Potem wróć do
      domu ,zadowolona.Nie tłumacz się,tylko oznajmiaj ,że wychodzisz.Nie pytaj go o
      zgodę.Na pewno zauważy to,może przestaniesz być dla niego meblem.Potem
      zobaczysz.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja