chlebia
08.11.03, 22:39
Przezyliście to? Ja już to przeszłam i uważam to za stratę czasu, pomijam
takie oczywistości jak niechęć do przyjmowania nauk od osób, które nic o
małżeństwie nie wiedzą. Po prostu nie uważam ich za potrzebne młodym
ludziom. No i koszmar z panią z poradni rodzinnej, która kazała mi przynieść
wykres temperatury ;)) Przerysowałam z "Ginekologii praktycznej", bo brałam
pigułki i nic by nie wyszło ;) Teraz to samo czeka moją przyjaciółkę i
strasznie jej współczuję. Poradziłam jej, żeby siedziała cicho i nie wdawała
się w żadne dyskusje. Tylko po cholerę to zakłamanie? Do ślubu kościelnego
nie powinni podchodzić ludzie "wierzący inaczej"? Bo to, że chcą go brać nie
oznacza trzymania się jakiejś tradycji tylko świadomą decyzję, nie zawsze
idącą w parze z wiarą w rozumieniu kostycznych księży. A moze znacie jakiś
kościół w Wawie, gdzie takie nauki nie polegają na zanudzaniu na śmierć?