Dodaj do ulubionych

Okropny problem:/

15.01.09, 20:23
Jestem z mężem już 6 lat, wiele razem przeszliśmy, były wzloty i upadki, ale
zawsze byliśmy w sobie zakochani. Problem polega na tym, że niedawno zaczęłam
nową pracę. I w tej pracy poznałam pewnego faceta:/ I niestety facet ten
zawrócił mi totalnie w głowie. Ciągle o nim myślę, on strasznie mnie pociąga,
sama nie wiem jak to się mogło stac. Facet traktuje mnie jak koleżankę, nic
między nami nie zaszło a ja ciągle myślę co by było gdyby. Czuje się
potwornie, jestem strasznie rozdarta. Z jednej strony mój mąż, którego nadal
kocham, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z drugiej strony kolega z pracy.
Dobrze chociaż, że on nie zwraca na mnie uwagi jak na kobietę, chociaż w sumie
bardzo bym tego chciała. Mam wrażenie, że skomplikowałam sobie całe życie.
Chodzę do pracy jak na skrzydłach, byle tylko go zobaczyc, w domu ciągle
jestem zamyślona. Myślałam nawet o zmianie pracy, żeby tylko uwolnic się od
tego, ale to rozwiązanie niestety nie wchodzi w grę. Kurcze co ja mam robic,
czuję się tak podle:/
Obserwuj wątek
    • zimowowkolo Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 20:30
      Nie poplelnil tylko bledu ktorego mozesz pozniej bardzo zalowac.
      Tym bardziej ze ten kolega z pracy jest toba wogole
      niezainteresowany. Lepiej pomysl jak ozywic twoje relacje z mezem.
      No chyba ze myslisz o rozwodzie i nowych przygodach.
    • mahadeva Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 20:54
      nie wiem, ile Ty masz lat
      sprawa jest prosta - zacznij romans, zobacz, co bedzie, poznaj
      goscia, moze Ci sie szybko znudzi
      byle tylko maz sie nie dowiedzial
      • ten.typ.tak.ma Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:00
        zgadzam się. Tylko że ta laska to jest chyba pasztet bo gdyby była niezłym
        towarem to gość coś by chciał włożyć. Nigdy nie traktowałem ładnych kobiet jak
        koleżanek, zawsze miałem z tyłu głowy pytanie co zrobić by ją zrobić
    • satin.mat Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:02
      Wygląda na to, że szanujesz męża, jesteś do niego bardzo
      przywiązana, ale wygasła namiętność...i to dowód na to, że tym, co
      najbardziej wiąże jest seks. Jeśli zostawiś męża, to będzie Cię
      dręczyło poczucie winy, jak zostaniesz to będzie brakowało Ci tej
      energii i radości, jaką daje to, od czego błyszczą oczy. Dokąd
      kolega się za Ciebie nie weźmie to kwestia zdrady jest zagadnieniem
      teoretycznym. Dobrze jednak, że zastanawiasz się wcześniej, co
      będzie gdyby...? No właśnie, a co będzie jak on Cię zauważy i będzie
      próbował zdobyć?
      • mahadeva Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:11
        a co jesli ona sie wezmie za kolege??
        bzdura, ze seks najbardziej wiaze
        autorka chce przygody, a tu juz spekulacje o rozwodzie, czy
        wygasaniu namietnosci
        • zimowowkolo Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:16
          Ale z postu wynika, ze kolega wogole nie zainteresowany jest
          romansem. Czy warto poswiecac malzensto na cos co wogole nie
          istnieje? A jezeli nawet kolezanka zdobedzie kolege, to skonczy sie
          to tylko przelotnym romansem przy duzej ilosci szczescia ze maz o
          niczym sie nie dowie. A pozniej zostana wyrzuty sumienia ktore beda
          dreczyc do konca zycia.
    • satin.mat Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:11
      Napiszę tak: zdrada skrzywdziłaby Twojego męża - to fakt i to
      mogłoby zaboleć także Ciebie. Ale z drugiej strony - jeżeli Twoja
      fascynacja innym mężczyzną jest tak wielka, to nawet jeśli ją
      stłumisz, nawet jeśli nic z tamtym człowiekiem nie będzie Cię
      łączyło - to i tak świadczy o tym, że być może coś się w Tobie
      wypaliło, jeśli chodzi o relację z mężem. MOże za dużo razem
      pzeszliście i ten zwiazek kojarzy Ci się z owymi przejściami
      bardziej niż z poczuciem szczęścia. Prawdopodobnie nie ma w tym winy
      ani Twojej, ani Twojego męża.
      • mahadeva Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:12
        to pikus bzyknac sie kilka razy, ale trudniej jest utrzymac
        potajemny romans na dluzej
        kzdy czlowiek ma prawo w zyciu poeksperymentowac
        • teklana Re: Okropny problem:/ 15.01.09, 21:18
          Moha,no,no........Czy to nie podobnie jak z Toba i Misiem?
        • satin.mat dla kogo trudniej? 16.01.09, 00:48
          jest to możliwe, bardzo długo - znam parę, która utrzymuje w
          tajemnicy romans od 6 lat (u mnie w pracy, romans biurowy), moja
          przyjaciółka jest z żonatym facetem od 2 lat i jego żona nic nie
          wie, wyobrażam sobie, ze im obojgu jest ciężko, zwłaszcza jej, ale
          mówila, ze jemu też. On jej tłumaczy, że jest z żoną ze względu na
          mamę, ktora jest praktykująca katoliczką, bardzo choruje i wszystko
          wskazuje na to, że nie będzie długo żyła. Jego mama powiedziała, że
          jak on odejdzie od żony to się go wyrzeknie i powie mu, ze nie ma
          juz syna. Więc on opiekuję sie mamą i dopiero jak mama odejdzie do
          wieczności, to on zamierza zostawić żonę. I co wy na to?
          • marguyu Re: dla kogo trudniej? 16.01.09, 01:09
            Taaaaaaak,
            klasyczny przypadek kryzysu po +/- 7 latach malzenstwa.
            Przeczekaj.
    • carolla8 Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 07:45
      Co robić? Zastanowić się, zrobić bilans i odpowiedzieć sobie szczerze na
      wszystkie pytania.
      Jak na mój gust tam gdzie jest miłośc nie ma miejsca na rozdarcia.
      Zsatanów sie co tak naprawdę łaczy Cię jeszcze z meżem?

      Unieszczęsliwać siebie i meża (bo o tym jakoś nikt tu nie pisze)jest złudą która
      odbije Ci się czkawką. I wsumie wszyscy cierpią.
      Moze on wcale nie chciałby takiej litości?
    • malinowa_rapsodia Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 08:39
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, zwłaszcza, że nie zostałam brutalnie potępiona
      za moją podłośc:/ Jeśli chodzi o kolegę z pacy to jest on ode mnie sporo
      starszy:/ Myślę, że traktuje mnie po prostu jak młodszą koleżankę, nie wiem czy
      nie jestem dla niego zbyt młoda, a wiem że on nie należy do facetów, którzy
      sypiają z młodymi dziewczynami tak po prostu bez zobowiązań. Zresztą ja nie
      chciałabym czegoś takiego. To mnie strasznie męczy, że nie wiem czy w ogóle coś
      by z tego było. Natomiast jeśli chodzi o męża, to ktoś słusznie zauważył, że
      chyba coś między nami wygasło. Nadal się kochamy, ale nie ma już tej
      namiętności, która była kiedyś. Wiem, że jeśli się z nim rozstanę, będę tego
      żałowac. Nie chcę też rozstawac się z nim i próbowac zdobyc tego drugiego
      faceta, bo wcale nie wiem czy on będzie chciał ze mną byc:/ Ale nie chcę też byc
      nie w porządku wobec męża flirtując za jego plecami z innym facetem, ale to jest
      silniejsze ode mnie. Co by się nie stało i tak będzie źle i będzie mi z tym źle.
      Teraz też czuję się potwornie nieszczęśliwa.
      • drie Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 09:22
        Przeczekaj. Nie rob nic. Ile to juz trwa?

        Dobrze sie sklada, ze kolega nie zwraca na Ciebie uwagi. Przejdzie Ci.
        Za jakis czas moze nawet bedziesz sie zastanawiac co Ty w nim
        widzialas.
        • carolla8 Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 09:27
          a jeżeli nie przejdzie? a moze kolega z pracy zainteresuje sie koleżanką na
          powaznie? A moze to miłośc życia?

          Ja nie uważam zeby "cos powaznego" mialo przejść ot tak. Ale madry człwoeik
          potrafi odróżnić zauroczenie od rodzącej sie miłości.
          • drie Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 09:36
            Za malo danych :)

            Jesli trwa to np. dwa tygodnie, moze to byc zarowno piorun
            sycylijski, jak zauroczenie kims nowym/innym, jak i milosc.

            Jesli za rok bedzie wciaz Ja trzymac to moze byc milosc. ;)

            Z tym odroznianiem to roznie moze byc. Zalezy na jak wyjalowiony
            grunt trafi.
          • panistrusia Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 11:26
            > powaznie? A moze to miłośc życia?

            Z jakiegoś powodu wyszła za mąż i pisze, że kocha męża.
            Miłość to nie jest coś, co może się przydarzyć tylko między 'dwiema
            połówkami pomarańczy' i nie można myśleć, że byłoby się szczęśliwym
            tylko z jedną osobą na świecie. Miłość nie spada jak grom z jasnego
            nieba i nie obezwładnia. Miłość się tworzy, wypracowuje pomiędzy
            dwiema osobami, jest ona zależna od naszych czynów i wyborów.

            Owszem, można się zastanawiać 'co by było gdyby', ale nie mylmy haju
            wywołanego zauroczeniem z miłością.
            • carolla8 Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 14:16
              Miłość się tworzy, wypracowuje pomiędzy
              > dwiema osobami, jest ona zależna od naszych czynów i wyborów.

              niekoniecznie tak jest.
              Bo do tanga trzeba dwojga.

              I powtarzam gdyby rzeczywiscie była to Wielka Miłośc do meża, to nie byłoby tych
              rozwazań, ani tym bardziej chęci zmian. Coś tu jest nie tak.Tyle.
              • panistrusia Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 15:03
                Może być po prostu zaskoczenie tym, że 'kręci' ją ktoś inny oprócz
                męża...
                A że od maleńkości jesteśmy uczeni (książki, filmy) tego, że należy
                poddawać się namiętnościom, i że zawsze jest happy end, to można
                chwilowo zgłupieć.
                Jeśli jeszcze do tego dodać jakieś znudzenie, opadnięcie emocji w
                stałym związku...
      • satin.mat ??????? 16.01.09, 10:33
        "Nie chcę też rozstawac się z nim i próbowac zdobyc tego drugiego
        > faceta, bo wcale nie wiem czy on będzie chciał ze mną byc:/ " -

        z tego zdania wynika, że gdybyś myślała, że on chce z Tobą być, to
        wtedy byś z nim była. Tym, co Cię powstrzymuje jest niepewność co do
        tego, czy on chce z Tobą być. Nie wiadomo jaka jest jego sytuacja
        rodzinna i jaki status, może ma dylemat taki sam jak Twój? Może nie
        spodziewa się, że miałby u Ciebie szansę, albo miałby wyrzuty
        sumienia wobec swojej rodziny, którą również musiałby dla Ciebie
        zostawić? Czy ten gość po prostu jest tak bardzo w Twoim typie i to
        wszystko, czy on mimo wszystko wysyła do Ciebie jakieś sygnały? Mógł
        np. nie zaproponować Ci randki, ale odczułaś, że z jego strony tez
        iskrzy? Ja zwykle wyczuwam czy podobam się mężczyźnie czy nie.
        Zgadzam się, z dziewczyną, która napisała, że dla Twojego męża to,
        że bylabyś z nim poświęcając się także nie jest najlepszym
        rozwiązaniem. Może Twój mąż spotkałby kobietę, która pokochałby go i
        uszczęśliwiła bardziej niż Ty. To są tylko luźne tezy - być może
        fałszywe. Nie znam was - więc jak najbardziej mogę się mylić. Nie
        pretenduję do roli wyroczni, więc przepraszam, jeśli napisałam coś
        nie tak.
    • panistrusia Re: Okropny problem:/ 16.01.09, 11:18
      Może przeżywasz coś takiego po raz pierwszy, ale na pewno nie po raz
      ostatni. Musisz sobie wypracować model zachowania w takiej sytuacji.
      No i przede wszystkim zrozumieć, że kierują Tobą hormony,
      uzależnienie od adrenaliny, 'motyli w brzuchu'. Może oglądałaś za
      dużo filmów, przeczytałaś za dużo książek, w których bohaterom
      przydarzył się fascynujący romans w pracy i masz w sobie przyzwolenie
      na taką sytuację...
      Wg mojej oceny wygląda to tak, że lepiej zastanowić się nad tym, co
      jest nie tak w małżeństwie, dlaczego przestało Ci odpowiadać to, co
      tworzycie z mężem. Fascynacje kimś nowym zdarzają się regularnie, to
      nie znaczy, że trzeba je kończyć romansem. Po prostu rozmawiaj o tym
      z mężem (jemu pewnie też nie raz ktoś 'wpadł w oko'), żeby wiedział
      ale też po to, żebyś Ty nie czuła, że możesz 'działać' bo się nie
      domyśla.
    • satin.mat Może wyjazd były dobrym wyjściem? 16.01.09, 18:00
      Słuchaj , a może wyjedź sama - wtedy zobaczysz, czy tęsknisz za
      męzem, czy Ci go wcale nie brakuje. Wyjazdy sa dobra próbą i szansą
      na uporządkowanie siebie. Druga opcja - weźcie wolne i wyjedźcie
      oboje z mężem i zachowujcie się jak zakochani - może to sprawi, ze
      uratujecie swój związek i poczujecie się lepiej?
      • malinowa_rapsodia Re: Może wyjazd były dobrym wyjściem? 16.01.09, 21:39
        Dużo myślałam o tym co napisaliście. Próbowałam odpowiedziec sobie na jedno
        ważne pytanie. Czy ten facet jest wart mojego sześcioletniego związku z
        człowiekiem, którego zawsze kochałam, którego znam na wylot i z którym rozumiem
        się praktycznie bez słów. I myślę, że chyba nie. Chociaż owszem, pociąga mnie
        niesamowicie, bardziej chyba niż kiedykolwiek mój mąż. Ale po pierwsze to jest
        jednostronne. Dzisiaj rozmawiałam z nim chwilę i nie wyczułąm żadnej chemii z
        jego strony. Po prostu rozmawłąm z młodszą koleżanką i poszedł szybko do siebie.
        Teraz przez tydzień nie będzie go w pracy bo bierze urlop. Będę miała czas na
        poukładanie sobie wszystkiego. Nie chcę psuc tego, co z mężem udało nam się
        zbudowac. Ale boję się dwóch rzeczy. Że kiedy on wróci z ulopu, moje uczucia do
        niego wcale nie osłabną i byc może nastąpi któregoś dnia dzień, w którym on
        poczuje coś do mnie. Wtedy nie wiem czy sobie poradzę. Druga rzecz to nawet
        jeśli uda mi się wybic z głowy tego faceta to i tak to co do niego czułam
        istniałó. A to oznacza, że w każdej chwili mogę spotkac kogoś innego, kto też mi
        się spodoba i ja jemu też. Boję się tego. Chcę byc z moim mężem. po to braliśmy
        ślub, ale przeraża mnie myśl, że jeszcze rok temu byłam taka szczęśliwa i pewna
        swoich uczuc, a teraz wsyztsko się tak skomplikowało. Dziękuję jeszcze raz
        wsyztskim za razy i opinie.
    • katharsisss Re: Okropny problem:/ 17.01.09, 19:09
      Może jednak spróbuj zmienic pracę?
      • satin.mat Re: Okropny problem:/ 17.01.09, 19:12
        celus non animum mutant qui trans mare currunt
    • rlena Okropne!! n/t 17.01.09, 19:57
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka