Dodaj do ulubionych

Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił

22.01.09, 11:01
Kto śledził moje poprzednie wątki będzie bardziej zorientowany w
sytuacji. Ale tak ogólnie to brakuje mi sił aby "naprawiać" związek,
z którym coś się stało. Być może za szybko wzięliśmy ślub ( 23 l),
zbyt szybko urodziły się dzieci, zbyt szybko pojawiły się obowiązki
i co za tym idzie poszukiwanie "spokoju" u innej przez męża ( w domu
sa obowiązki, dzieci, żona, która chce pomocy bo sama nie udźwignie
wszystkiego). Jedna koleżanka do wysłuchania- ucięłam znajomośc,
przez drugą o mało w zeszłym roku nie doszlo do rozwodu bo mąż nie
chciał zerwać kontaktu( były obietnice, płacz, długie rozmowy).
Minął rok od tamtego czasu i znowu się zaczeło późniejsze powroty z
pracy ( nawet o 3 godz, to rekord), brak sexu ( zamiennik
internetowe porno). Na moje pytania, czy już go nie pociągam, czy
próby zainicjowania sexu- ciągle te same odpowiedzi- jestem
zmęczony, daj mi spokój. Wczoraj kolejna konfrontacja, co sie dzieję
w naszym związku , dlaczego odmawia sexu- dostałam odp - "CZY MASZ
TO NA PIŚMIE, ŻE ODMAWIAŁEM" z ironią i zaraz potem śmiech. Na
porządku dziennym jest drwina z tego co robie ( ilebym nie zrobiła w
dokum- to zawsze to samo- "CIĄGLE BAŁAGAN"), zachorowałam, miałam
wysoką gorączkę 39.6 i nie mogłąm zająć się dziećmi i domem - i w
zamian usłyszałam,że jestem "OSTATNIĄ CIOTĄ". Po 2 dniach mąż zaczął
sprzątać w domu i gotować z wyrzutem, że w pokoju w którym leże jest
szpital i on ma już tego dosyć.
Miałam już dość tego traktowania jak jakaś
najgorsza,"IDIOTKA", "PARANOICZKA"- ze się czepiam męża. Zabolały
mnie bardzo słowa które powiedział( nie pierwszy raz). Ostudziłam
swoje reakcje na mężą i zaczęłam się odnosić do niego tak jak on do
mnie. I po 2 dniach mąż mi mówi,że on się stara( te 2 dni kiedy ja
zupelnie nie bylam w sranie sie zajmować domem), a ja mam to gdzieś,
ze za go nie szanuje, i on nie ma chyba dla kogo sie starac i ma juz
dosc.
A ja tylko robilam to co on....
Nie mam siły żeby tak trwać, ani odejść też nie mam gdzie.

PROSZĘ O JAKIEŚ RADY, komentarze, cokolwiek,

nie mam już sił
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:06
      Jak to nie masz gdzie odejsc? meza wydeleguj z domu i juz. skoro mu zle w domu z
      Toba i dziecmi to niech sie pakuje i szuka nowego dobrego domu gdzie mu bedzie
      lepiej. Kobieto sama siebie szanuj nie pozwalaj mu na takie ponizenia.
      Smiech na sali no! zona chora a jasnie pan ma dosc zajmowania sie domem! wywal
      gnoja za drzwi!
      • vickydt Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:14
        popieram. Wywalilabym i zalozyla sprawe o rozwod. Z jego winy.
        • powiewlata Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 12:19
          POPIERAM!!!
    • au_lait Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:07
      Fatalnie to wygląda. Przydałaby się wam jakaś terapia małżeńska u
      specjalisty. Sama chyba niewiele zmienisz. Inna sprawa, czy on się
      zdecyduje na cokolwiek. Ile lat ma Twój mąż?
      • drugi.dwukropek Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:17
        au_lait napisał:
        > Fatalnie to wygląda. Przydałaby się wam jakaś terapia małżeńska u
        > specjalisty. Sama chyba niewiele zmienisz. Inna sprawa, czy on się
        > zdecyduje na cokolwiek.

        Dokładnie to samo chciałam napisać.
        Co do wypowiedzi sadosi: jeśli wszystkie pary rozstawały się z powodu każdego
        problemu, to żadne małżeństwo nie ostałoby się na tym świecie :) Sęk w tym, żeby
        problemy rozwiązywać. Wspólnie. Oczywiście nie w każdym przypadku jest to
        możliwe. Wszystko zależy od ludzi. Małżeństwo to szkoła życia, kompromisów,
        wiele trzeba się nauczyć. To nie przedszkole do którego się idzie i jest fajnie,
        a jak się znudzi, to idziesz do domu..
        • sadosia75 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:21
          Dwukropku kazdy z nas ma inne zasady. ja bym chama w domu nie trzymala ani
          sekundy dluzej. Skoro mu w domu sie nie podoba no to fora ze dwora i nie truj
          ani mnie ani dzieci. Facet albo sie otrzasnie i pojdzie z zona na terapie albo
          dziewczyna odzyska radosc zycia. bo z tego co czytam to tej radosci nie ma za
          grosz.
          Skoro facet marudzi, ze zona jest chora i jeszcze ja wyzywa to chyba cos z nim
          nie halo prawda?
          Malzenstwo jest szczesliwe tylko wtedy kiedy obydwie osoby na to pracuja. a maz
          widocznie jest na wiecznym urlopie.
          • drugi.dwukropek Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:30
            sadosia75 napisała:
            > Skoro facet marudzi, ze zona jest chora i jeszcze ja wyzywa to chyba cos z nim
            > nie halo prawda?

            Nie wiem czy halo czy nie. Ja może patrzę zbyt dalekowzrocznie na takie sprawy,
            ale wg mnie takie sytuacje na pewno narastały od jakiegoś czasu, są wynikiem
            czegoś co się wcześniej działo (lub nie działo - a powinno). Bo chyba nie było
            tak od samego początku, od dnia ślubu.

            > Malzenstwo jest szczesliwe tylko wtedy kiedy obydwie osoby na to pracuja.

            Oczywiście. Innej opcji nie ma.
            • sadosia75 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:37
              i tu sie z Toba zgodze. Tez mam wrazenie, ze to jest wynik tego co bylo
              wczesniej. Teraz to juz pozamiatane. Maz pozwala sobie na to na co nie powinien.
              a zona nie reagowala ( a moze reagowala ale zbyt slabo? ) i teraz jest taki a
              nie inny wynik.
              Dlatego tez "terapia szokowa" jest wg mnie najlepszym wyjsciem. Facet juz wszedl
              na glowe dziewczynie siedzi sobie na niej calkiem wygodnie i kopie kiedy tylko
              ma na to chec. A to juz wg mnie nie jest malzenstwo.
        • vickydt Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 12:10
          > Dokładnie to samo chciałam napisać.
          > Co do wypowiedzi sadosi: jeśli wszystkie pary rozstawały się z powodu każdego
          > problemu, to żadne małżeństwo nie ostałoby się na tym świecie :) Sęk w tym, żeb
          > y

          ale ona musiala go wielokrotnie od bab odciagac a w domu ma pasozyta. To nie
          jest "kazdy problem" (wg. mnie oczywiscie)
          Jeszcze jej grozi. Nagralabym gnoja i poszukal swiadkow na wczesniejsze zdrady
      • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:21
        Mąż jest przed 30-tką. Wstyd mi pisać ,że własny mąż tak mnie
        poniża, nie szanuje, ale już nie chcę dłużej dusić tego w sobie , bo
        coraz częściej zaczęłam chorować, mam dobrą pracę, której nie chce
        stracić, a sytuacja między mani wpływa na dzieci, które stają się
        nerwowe i agresywnie reagują. Pół roku temu powiedziałam, żeby się
        wyniosł, zaczal sie pakowac i odgrazac jednocześnie, że oskubie mnie
        ze wszystkiego i dzieci mi zabierze, abym od razy dzwonila na
        POLICJE bo bez dzieci nie wyjdzie z domu. Po dlugiej rozmowie
        doszlismy do konsensusu. Nie trwało to zbyt długo.
        Jesteśmy zupełnie inni, mamy inne poglądy polityczne, moralne,
        lubimy inne formy spedzania wolnego czasu, inne programy TV, inne
        sposoby wychowywania dzieci, inny sposób gospodarowania finansami,
        inny rodzaj spedzania wakacji.
        A mino to kocham go i dlatego jest mi tak ciężko, bo każde
        krzywdzące słowo boli podwójnie.
        A na terapie nie pojdzie , juz probowalam. Predzej zacietrzewi sie
        w swojej zlosci i bedzie mi robil na zlośc.
        • jan_hus_na_stosie Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:30
          suzi26 napisała:
          > Jesteśmy zupełnie inni, mamy inne poglądy polityczne, moralne,
          > lubimy inne formy spedzania wolnego czasu, inne programy TV, inne
          > sposoby wychowywania dzieci, inny sposób gospodarowania finansami,
          > inny rodzaj spedzania wakacji.

          O w mordę... Po jakiego grzyba braliście ślub? Przecież Wy do siebie w ogóle nie
          pasujecie. Rozumiem różnice w związku między partnerami ale to już chyba lekka
          przesada.

          Jak wyglądały wasze randki i okres narzeczeństwa skoro Wy przypuszczalnie nawet
          nie mieliście wspólnych tematów do rozmów?

          Naprawdę zastanów się nad rozwodem bo za dobrze to nie wygląda.
        • au_lait Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:35
          Jeżeli rzeczywiście jesteście zupełnie inni, chyba dosyć logiczne,
          że on ma dosyć takiej relacji. Sama miłość to zdecydowanie za mało.
          Na dłuższą metę dużo ważniejszy jest wzajemny szacunek i przyjaźń
          (które poniekąd powinny wynikać z miłości), etc. Trochę szkoda, że
          nie poznaliście się lepiej przed ślubem...
        • eat_you_alive Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:40
          To straszne co piszesz... Facet Cię poniża, krzywdzi, zdradza, nie opiekuję się Tobą i w niczym nie pomaga... próbowałaś rozmów, proponowałaś namówić na wizytę u specjalisty.
          Jak sama piszesz cierpią na tym wszystkim wasze dzieci i to jest okropne.
          Wywal go z domu - to w końcu on Cię zdradzał. To nie Ty sie powinnaś martwić o to, gdzie sie podziać z dziećmi. Naprawdę nie masz u kogo szukać pomocy i wsparcia? przyjaciół, rodziny?
          Trzymaj się!
        • vickydt Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 12:09
          wspolczuje. Wez sie w garsc i sie od gnoja odseparuj. Jak juz pisalam, poszukaj
          swiadkow na jego wczesniejsze zdrady, nagraj go jak bedzie Ci grozil.
        • rosa_de_vratislavia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 15:49
          suzi26 napisała:
          >Pół roku temu powiedziałam, żeby się
          > wyniosł, zaczal sie pakowac i odgrazac jednocześnie, że oskubie
          mnie
          > ze wszystkiego i dzieci mi zabierze, abym od razy dzwonila na
          > POLICJE bo bez dzieci nie wyjdzie z domu.

          Frajerka z Ciebie... ma Cię w garści, bo zwyczajnie nie myślisz!
          A)jak Cię oskubie? Majątek przy rozwodzie dzieli się na pół. To nie
          amerykańskie filmy.
          b)Dzieci nie weźmie, bo...nie bedzie mu się chciało nimi zajmować.
          Za duży kłopot. Teraz wpadłw panikę,jak byłas 2 dni chora...
    • kredka_kredka_kredka Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:33
      Przede wszystkim serdecznie współczuję.
      Sama wychowywałam się w podobnej atmosferze i wiem o czym mówisz.
      Domyślam się, że to beznadziejny przypadek bo Ty, niestety, pomimo tego jak on
      Cię traktuje, nadal nieświadomie bronisz go, usprawiedliwiasz i ciągle łudzisz
      się, że się zmieni, a Twoje uczucie do niego pokoloruje Wasz świat i pewnego
      pięknego dnia będzie inaczej.
      Ale tak nie będzie. Obudź się. Zawsze zastanawiałam się, co mężczyzna musi
      zrobić, aby kobieta się otrzęsła. Pobić, zostawić jakieś trwałe uszkodzenie fiz.
      Zastanów się czy chcesz tak dalej żyć. Co z dziećmi? Czy wiesz, że pomimo
      niewidocznych ran, na ich duszy zostanie do końca życia trwały ślad, który
      zaowocuje niesatysfakcjonującym życiem w dorosłości? Nieciekawymi związkami,
      popadaniem w autodestrukcję... Twój mąż Cię nie szanuje i naprawdę nie widzę
      ratunku dla tak niszczącej, autorytarnej jednostki jaką on jest. Tym bardziej,
      że jak piszesz, niewiele Was łączy.
      Nie wiń siebie, nie szukaj dziury w całym, nie szukaj przyczyn. Po prostu do
      siebie nie pasujecie, a skoro ktoś Cię tak traktuje dodatkowo, nie zasługuje na
      życie obok Ciebie.
      Czym szybciej to wszystko zrozumiesz, tym lepiej. Wiadome jest, że jeśli macie
      wspólne mieszkanie, może być problem ze sprawami ekonomicznymi. Ale rozejrzyj
      się w okół, jest rodzina, z pewnością masz jakiś bliskich ludzi ,którzy w tych
      ciężkich chwilach pomogą Ci także finansowo.
      Walcz o swoje szczęście, jesteś jeszcze młoda i poukładasz sobie życie z kimś
      kto naprawdę Cię pokocha. Nie załamuj się, głowa do góry, działaj, powodzenia!
      Trzymam kciuki.
      • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:47
        Dzieki ogromne za wsparcie, poryczałam się .
        Moje emocje są w strzępach.
        Ale czytając Wasze posty zbieram siłe, aby po pracy iść do domu i
        jakoś funkcjonować, dla dzieci.

        Kiedyś głupio sobie tłumaczyłam, zmienię GO, poślubie będzie
        inaczej. No i mam , na copozwoliłam.
        Najlepsze było to ze przez 2 lata siedziałam w domu z dziećmi, i
        nawet zakupy przywiezione ze sklepu musiałąm wnosić sama, bo ON
        mówil ,ze wniesie pozniej, bo cos ogląda teraz ( albo poprostu mu
        sie niechce), i zazwyczaj jak ten tragarz sama schodziłam po te
        zakupy ( czego efektem po 3 latach byla operacja przepuchliny
        brzusznej).
        • kredka_kredka_kredka Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 12:52
          Ojoj:-(
          Znając pewne schematy, śmiem podejrzewać, że nawet subtelnie przeprowadzona
          próba zmiany go nie poskutkuje, a może się tylko źle skończyć.
          Jak już ktoś wcześniej pisał, z takimi ludźmi wygrywa się tylko siłą. Ich
          bronią. Przemocą. Ale przecież w związku nikt nie chce słyszeć o walce, prawda?
          Jeśli przeze tyle lat postępowałaś tak, a nie inaczej, świadczy to o tym, że tak
          po prostu zostałaś wyuczona. Możesz spróbować zmienić samą siebie, zachowanie,
          światopogląd, ale nagle-z kobiety pokornej nie staniesz się pewną siebie
          walczącą kocicą. Marne szanse.
          Z resztą...czy to by coś dało? Czy on zmienił by się , jak za sprawą
          czarodziejskiej różdżki pod Twoim wpływem?
          Uważaj tylko na przyszłość, bo być może przyciągasz do siebie nieodpowiednich
          mężczyzn, którzy Twoją dobroć podskórnie wyczuwają i wykorzystują.
    • vandikia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:37
      I to jest dobry patent, jezeli w ogole Ci zalezy na tym pieprzonym
      gnoju. Olej go, zajmij się sobą. Ja dokladnie Twojej sytuacji nie
      znam, nie mozesz wziac jakiejs pomocy do dzieci, chociazby raz, dwa
      w tygodniu, zebys po prostu mogla gdzies wyjsc?
      Nie zabiegaj o niego, nie łaś się, nie proś, szanuj się.
      Gdy jedna strona ma w dupie drugą, to druga chocby na glowie stawala
      i tak nic nie uzyska, warto tak sie szarpac i ponizac dla takiego
      fiuta? Naprawde, nie umiem go inaczej nazwac.
      • vandikia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:41
        I wiesz co, rzadko kiedy "doradzam" czy wypowiadam sie nt rozwodu,
        bo zwykle uwazam, ze kazdemu trzeba dawac szanse, trzeba probowac
        terapii itd. Ale gdy u Ciebie to tak dlugo trwa i jestes tak
        ponizona, to najlepszą radą jest wlasnie totalne zignorowanie go, a
        jezeli po czasie sie nie ocknie.. wolna droga. Wolalabym chyba nie
        kochac nikogo niz takiego typa.
        No i moze brzmi to zle, ale chłopów na swiecie jest do wyboru, do
        koloru i kochac mozna wiele razy.
        • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:48
          Najbardziej boję się być sama, nie wiem nawet gdzie można kogoś
          poznać. Odrętwiałam przez te 6 lat. Mąż chodził z kolegami na
          imprezy a ja w domu z dziecmi.
          • vickydt Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 12:10
            i tak jestes sama. Obudz sie wreszcie
          • li_lah Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 13:19
            dokladnie, tak. jestes sama i masz pasozyta w domu., a tak mialabys tylko
            dzieci. pomysl o rozwodzie i nie daj sie zastraszyc ze Ci je odbierze, bo zaden
            sad nie da dzieci takiemu psychopacie. gosc ktory zakupow nie wniesie, nie
            zajmie sie nimi w czasie twojej choroby/ dziewczyno zbieraj dowody, te dziec`i z
            nim to by chyba z glodu poumieraly. zacznij zbierac dowody na dreczenie psychiczne
          • rosa_de_vratislavia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 14:35
            suzi26 napisała:

            > Najbardziej boję się być sama, nie wiem nawet gdzie można kogoś
            > poznać. Odrętwiałam przez te 6 lat. Mąż chodził z kolegami na
            > imprezy a ja w domu z dziecmi.

            Suzi.
            Nie pora teraz na szukanie innego mężczyzny.
            Najpierw zgłoś się do jakiegoś stowarzyszenia, które pomaga kobietom
            (szukaj w internecie, na stronach swojego miasta), bo masz zerowe
            poczucie włąsnej wartości.
            Przykro to mówić,ale masz mentalnośc NIEWOLNICY, KTÓRA SPeŁNIA
            ŻYCZENIA PANA, BO LICZY NA TO,ŻE WTEDY NIE ZASŁUŻY NA CIOSY.
            Chora parcujesz w domu, 6 lat z niego nie wychodzisz,dźwigasz
            zakupy, pewnie sprzątasz, pierzesz, gotujesz i zmywasz?
            Wybacz,ale tak nie wygląda małżeństwo.
            Jest wielece prawdopodobne,że kolejny pan też będzie psychicznym
            przemocowcem/dominatorem, bo takiego podświadomie wybierzesz.
            Więc najpierw poradnia dla kobiet, psycholog.
            Zobaczysz z boku, do jakiej pozycjiw domu sie doprowadziłaś.
    • dzikoozka Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:53
      Droga Suzi,

      Jreśli facet odnosi się do Ciebie źle - to mu najwidoczniej na Tobie
      nie zależy. Albo jest tak pewny Ciebie, że zawsze bedzie miał Ciebie
      i dzieci, kobieteę, która zapiep... w domu, stara sie, że on nie
      musi już nic ...może dbać o swoje rozrywki, dreszczyki emocji,
      koleżanki, rozrywki, dom i dzieci są na Twojej głowie. On się tak
      przyzwyczaił do tej wygody, że uwierz mi - nigdy w życiu nie
      zdecyduje sie w razie rozwodu na zabranie dzieci Tobie (za dużo
      dziecmi roboty, za mało czasu wolnego, ciągła odpowiedzialność)
      1. Nie bój się, jak grozi, że Cie oskubie. W świetle prawa macie
      majatek po połowie.
      2. nie wierz mu że zabierze dzieci, to zwykjły blef. Kto sie nimi
      zajmie? ON??? naprawde w to wierzysz?
      Znam ten typ faceta.... Jewst mocny w gębie i grożeniu, a tak
      naprawdę, przyciśnięty do muru, odpuści. Do takiego człowieka
      kobieta musi mieć mocny charakter i się go nie bać... Ty niestety
      boisz się go, boisz się twardo uciąć pewne rzeczy, nie umiesz
      przestac płakać... Twoj płacz przecież nie robi już na nim wrażenia,
      prawda?
      Pracuj nad sobą, nad swoim NIE. Musisz sie postawić kobieto, bo tacy
      faceci szanują tylko silnych. Słabość wzbudza w nich (nawet
      nieświadomą) pogardę.
      Ja byłam na Twoim miejscu i poradziłam sobie, ty też sobie
      poradzisz. Na Twojego faceta nie działa perswazja, nie ma ochoty
      pracowac nad zwiazkiem, nie ma ochoty dzielic sie obowiazkami, nie
      ma ochoty popuścić - bo nie musi. TY musisz go zmusić... MOja rada,
      to radykjalne działanie. Złóź papiery o rozwód. Facet oczywiście
      będzie w szoku, zapewne zechce rozmawiać nawet , moze da się namówić
      na terapie - to scenariusz pozytywny. Zmusisz go do popatrzenia na
      Ciebie poważnie. Jeżeli to nie podziała - to ostatecznie też
      wygrasz, będziesz bez niego szczęśliwsza u uśmiechnięta.
      • mamba8 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 11:42
        hmmm chyba dużo prawdy w tym co napisałaś, ale to tylko świadczy o tym, że on
        jest za słaby żeby być mężczyzną. Wydaje się, że ludzie ciągle testują
        podświadomie pewne granice w związku co mogą bądź nie mogą. Tylko czasem siły
        brak na ciągłą walkę o siebie i o to, żeby nie być "deptaną" kiedy chciałoby
        się, żeby mąż był takim opiekunem i myślał zawsze o partnerce a nie o
        sobie.....wydaje mi sie ze dojrzaly zwiazek polega na tym, ze kazdy z partnerow
        powinien umiec brac odpowiedzialnosc za druga osobe. Wiadomo kazdemu zdarzaja
        sie kiepskie dni czy okres czasu. Na sama mysl, ze partner zamiast byc tym
        partnerem po Tobie depcze mentalnie zamiast pomagac...beznadzieja.

        Kiedy slucham kolezanek czy czytam niektore watki bardzo mnie razi to jak malo
        szacunku maja ludzie do siebie. Ciekawa jestem czy terapia malzenska jest w
        stanie takie rzeczy naprawiac.
    • erba Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 11:53
      Wkurzasz mnie! A jak tego nie przerwiesz, to obudzisz się z ręką w nocniku, bo
      dzieci zauważą, że można cię nie szanować i też przestaną. Jak sama dla siebie
      nie dasz rady się uwolnić to spróbuj dla dzieci, bo karygodne pozwalać, żeby
      dzieci widziały jak ojciec poniża matkę. W ogóle wyobrażasz sobie, co one czują?
      Weź się w garść i kopnij go w dupę, dla dzieci, skoro je kochasz.
      • misiu.stefan Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 13:16

        Ja doradze Ci coś innego:
        na początek na chłodno przemyśl sobie jakby wyglądało Twoje odejście
        od niego (czy macie wspólne mieszkanie, czy wprowadziłaś się do
        niego?, czy macie intercyzę, czy masz rodzinę w swojej
        miejscowości?, moze możesz wyprowadzić się do rodziców albo
        rodzeństwa - jesli byłaby taka konieczność? czy masz oszczędności -
        czy mozesz przekazać je np. mamie, żeby mogła je dla ciebie
        przechować na Twoje własne życie, itd. ).

        Jest wiele rzeczy do przemyślenia.

        Jesli zdecydowałbys się na rozwód - poradź się prawnika. Jesli nie
        masz środków - skorzystaj z bezpłatnych porad (na pewno sa
        organizowane w Twojej miejscowości).

        Na Twoim miejscu nie łudziłąbym się, ze on się zmieni.
        Zakończ ten koszmar - jak nie dla siebie to dla dzieci.

        Czego sie boisz? Że będziesz sama? Że będziesz za nim tęsknić?

        A może po rozwodzie odetchniesz z ulga i wreszcie poczujesz spokój?
        Szkoda marnować życie na smutek i cierpienie (na które w pewnym
        sensie sama pozwalasz).

        Trzymam kciuki!


    • 1980adrienna Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 13:22
      zmień męża - faceta , na innego.
    • li_lah Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 13:25
      1.nie Ty pierwsza i nie ostatnia ktora ma takie gowno w domu. zajrzyj prosze na
      fora
      1. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      2. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=898
      to sa dosc dobre fora gdzie siedzi mnostwo mądrych ludzi i na pewno Ci pomogą i
      doradzą co i jak w zwiazku z rozwodem, podzialem majatku alimentami na dzieci
      itd., jak nazbierac dowodow, jak zeznawać i jak ogolnie sobie poradzic z sytuacją.
      trzymaj sie i glowa do gory, wiem ze jak go wypieprzysz z domu to wreszcie
      odzyskasz radosc zycia,,wiem co mowie..trzymaj sie i nie zalamuj
      • kamahi Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 14:25
        Podpisuję się pod poradami dziewczyn (i panów??) powyżej.
        Wiem, ze to smutno zabrzmi, ale po przeczytaniu Twoich słow
        pomyslałam sobie, że Twój mąż nie kocha Cię. Bo gdyby kochał, to nie
        zachowywałby się nawet w połowie tak źle jak teraz.
        Rozumiem również (bo nie napisałaś tego wprost - pisałaś
        o "koleżankach"), ze mąż już po urodzeniu dzieci zdradzał Cię.
        Powiem krótko - dla mnie sprawa jest zamknięta, mimo całej swojej
        miłosci do niego nie możesz tak dalej żyć. Gdyby zdradzał Cię, ale
        pokazał potem, że to był tylko durny wyskok, pod wpływem impulsu i
        padł na kolana przekonując Cię o swojej miłości, wtedy mozna
        rozważyć wybaczenie, ale to co opisałaś zakrawa na jakąś kpinę. Nie
        dość, że zdradzał, to jeszcze traktował Cię jak darmową pomoc
        domową, niańkę, sprzątaczkę i kucharkę.
        Nie martw się groxbami, że Cie oskubie czyy odbierze dzieci - jeżeli
        nie macie intercyzy, to cię nie oskubie, jeżeli macie wspólne lokum
        to jeżeli każe ci z niego sie wynieść to będzie musiał spąłcić Ci
        połowe jego wartości.
        A kwestia opieki nad dziećmi - i bez takich podłości jakich on się
        dopuścił polskie sądy rodzinne prawie zasze przyznaja prawo do
        opieki nad dziećmi matce.
        Trzymaj się mocno, życzę Ci, zebyś znalazła w sobie siłę, żeby
        zawalczyć o godne życie dla siebie i swoich dzieci.
        Pozdrawiam, kamahi
    • estutweh Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 14:42
      Nie wydaje mi sie, zebys go kochala. Moim zdaniem to tylko przywiazanie, i - jak
      sama napisalas - boisz sie byc sama, wiec jestes z nim tylko dlatego, zeby nie
      byc sama. Bo nie uwierze, ze mozna kochac faceta, ktory Cie nie szanuje - a
      szacunek to podstawa.
    • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 15:06
      Nigdy nie przyłapałam go fizycznie na zdradzie, i jak twierdzi
      fizycznie mnie nie zdradził, ale mentalnie i owszem. Pisanie 300 sms
      w ciągu 2 tyg. nawet prtzy mnie, hasłą na telefonie, odmówienie
      bilingów rozmów z komórki itd. dla mnie to są dowody. Wiem, że
      jezdził do jednej po pracy ( nocnej zmianie) Ona tez miala nocke ale
      w innej branzy, i nie wiem, pewnie woził ja moim autem( dostalam od
      rodzicow)do domu. Poza tym mam na gg wydrukowane jak pisal ze
      przyjedzie do niej po pracy, pisal rozklad zmian w pracy -" chce
      buziaka" nawet ! i ze nie moze teraz pisac bo zona lezy za plecami
      bo jest chora ( czyli ja)
      • nomya Kopnij gnoja w cztery litery 22.01.09, 15:23
        wypierd oliłabym go z domu w trybie natychmiastowym.
        Sorki za wulgaryzm, ale po prostu krew mi sie zagotowała jak przeczytałam Twój post
      • yoko0202 suzi 22.01.09, 15:39
        suzi26 napisała:

        > Nigdy nie przyłapałam go fizycznie na zdradzie, i jak twierdzi
        > fizycznie mnie nie zdradził, ale mentalnie i owszem. Pisanie 300
        sms
        > w ciągu 2 tyg. nawet prtzy mnie, hasłą na telefonie, odmówienie
        > bilingów rozmów z komórki itd. dla mnie to są dowody. Wiem, że
        > jezdził do jednej po pracy ( nocnej zmianie) Ona tez miala nocke
        ale
        > w innej branzy, i nie wiem, pewnie woził ja moim autem( dostalam
        od
        > rodzicow)do domu. Poza tym mam na gg wydrukowane jak pisal ze
        > przyjedzie do niej po pracy, pisal rozklad zmian w pracy -" chce
        > buziaka" nawet ! i ze nie moze teraz pisac bo zona lezy za plecami
        > bo jest chora ( czyli ja)


        jeżeli posiadasz jeszcze jakieś resztki szacunku do własnej osoby,
        to ja cię bardzo proszę, uruchom je teraz...
        co to znaczy, że nie masz dokąd pójść? gdzie mieszkacie?
      • vickydt fizycznie nie zdradzil??? 22.01.09, 17:48
        a ja Cie prosze, przeczytaj to, co powyzej napisalas. Nawet jesli rozwazasz
        tylko kwestie "wsadzil czy nie wsadzil", to Ci powiem, ze na 99,9% wsadzil. Ale
        czy to jest najwazniejsze?

        Na sprawie rozwodowej zarzadalabym dostarczenia bilingow, skopiuj to gg, popytaj
        znajomych. Pozbądż się tej łajzy, iech sie kochanki z nim męczą.

        Ja bym go jescze sprowokowala do tego, by go nagrac jak mowi jeszcze raz, ze Cie
        wydoi i ze szantazuje dziecmi. Wot i złamas.
    • butterflymk nie jesteś cierpiętnicą 22.01.09, 15:19
      ..no ludzie ...przeciez to kolejny taki problem...
      Baby, albo sie weźmiemy za siebie albo będziemy szlochac w kąciku do
      końca zycia.
      A w cholerę z takimi prostakami.
      Nie umiesz mu odpowiedzieć lub pokazać że może sobie do siebie w
      lustrze mówić takie rzeczy.
      jak mozna tak poniżać najblizszą osobę żonę rodzinę.
      • dzielna_traktorzystka Re: nie jesteś cierpiętnicą 22.01.09, 15:26
        Masz go natychmiast zostawić. Nie jesteś żadnym wiadrem! I zgadzam się z
        przedmówcą: nie rób z siebie cierpiętnicy! Nie chesz byc ofiarą, to nie bądź.
        Lepiej być samemu niż takim dupkiem.
      • rosa_de_vratislavia Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 15:53
        Popłcze, pomarudzi,a potem dalej będzie "nieśc krzyż" "dla dobra
        dzieci" albo "bo jednak go kocha".
        Ma pracę, ma dzieci, jest zdrowa,a marnuje swoje życia i ich
        psychikę, pracując niewolniczo w domu.
        Zważ na słowa:

        "Ale czytając Wasze posty zbieram siłe, aby po pracy iść do domu i
        jakoś funkcjonować, dla dzieci."

        Ona to będzie ciągnąc i czyjakolwiek pisanina tu nie pomoże.
        Ona się wtedy czuje dobra i szlachetna, uciśniona niewinnie..istny
        anioł domowy.
        Przepraszam za sarkazm...
        • marzeka1 Re: Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 16:02
          Wkurzają mnie takie kobiety, wybiorą dupka na męża i ojca, a potem z miną
          cierpiętnicy fundują traumę dzieciom. Pisze, że sytuacja w domu wpływa na
          dzieci, ale dalej brnie w związek z takim dupkiem, co gorsza martwi się,że
          będzie samotna (tak jakby nie była!!!) i gdzie znajdzie następnego- niech
          najpierw sama nauczy się żyć, będzie wiedzieć CZEGO chce, a potem pomyśli o
          innym facecie.
          I znając życie- NIE ZROBI NIC.
          • rosa_de_vratislavia Re: Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 16:07
            marzeka1 napisała:

            > Pisze, że sytuacja w domu wpływa na
            > dzieci, ale dalej brnie w związek z takim dupkiem, co gorsza
            martwi się,że
            > będzie samotna (tak jakby nie była!!!)

            Jeśli ma córeczkę - przywczyczai ją,że takie stosunki w domu to
            norma.
            Jej córcia też będzie dźwigać wózek, zakupy i tłumaczyć się,że z
            grypa nie ugotuje obiadu z 3 dań. Będzie znosić upokorzenia i zdrady.
            Widać autorka wątku uważa,że taka "kobieca dola i rola".
            Ale dzieci żal....
            R.
            P.S. Najdziwneijsze,że autorka nie widzi,że bez męza będzie jej
            LŻEJ - mniej roboty ( o milszej atmosferze i dobru dzieci nie mówię,
            bo o to ona nie dba).
            • butterflymk Re: Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 16:17
              czasami mi się wydaje że niektórzy ludzie mają takie zdolności
              sadomacho i specjalnie narazają się na ponizanie i wręcz potrzebują
              tego funkcjonowania.
              No bo jak ktos nie próbuje sie bronic tylko przyjmuje na siebie
              wszytsko i jeszce opowaida o tym... to ja nie wiem...
        • vickydt Re: Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 17:59
          jak moja matka. Ja wywalilam z domu takiego pasozyta, jeszcze mu w miedzyczasie
          firme zamknelam. Pancio sie zdziwil, ze moje ocipienie na jego punkie nie trwalo
          wiecznie. A moja matka sie meczy. (oczywiste, ze wyssalam z mlekiem punkt
          widzenia mamy, tyle ze go z siebie wyplenilam, choc to trwalo).
          Mama z zapaleniem pluc obsluguje *&^%$#@ czyli mojego "tatuncia", ma przez niego
          nerwice i nota bene rozedme pluc, bo zlamas palil po 3 paczki dziennie nie
          patrzac, czy ktos jest w pomieszczeniu. Szlag mnie trafia gdy czytam takie
          historie o kolejnych pokoleniach niewolnic Isaur!
          • rosa_de_vratislavia Re: Jest cierpiętnicą! 22.01.09, 18:26
            vickydt napisała:

            > Ja wywalilam z domu takiego pasozyta, jeszcze mu w miedzyczasie
            > firme zamknelam. Pancio sie zdziwil, ze moje ocipienie na jego
            >punkie nie trwalo wiecznie.

            No to jesteś silna janiewiemco:) Bo taki wdrukowanyw głowe schemat
            trudno złamać.
            Oby i autorka dała radę.
    • mahadeva Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 16:06
      rozumiem Cie, faceci to szuje, trzeba uwazac, z kim sie wiazemy
      staraj sie go unikac
      zbudowac sobie cos, do czego mozesz odejsc
      znajdz dobra prace, itp
      miej swoj swiat
      potem rozwod i ostroznie dobieraj facetow
    • symulacrum Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 22.01.09, 16:11
      nie dziwię się, że brakuje Ci sił
      Twój mąż w ogóle nie dorósł do małżeństwa...

      życzę Ci siły do tego, byś odzyskała swoją godność
      i pokazała dzieciom szczęśliwą twarz


      mąż Ci w tym nie pomoże, sama musisz powrócić do siebie
      Twój post napisał cień kobiety i człowieka

      odwagi
    • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 08:51
      wróciłam do domu. Dałam obiad dzieciom. I tu mąż się wściekł,że jemu
      pod nos nic nie dałam i powiedział,że w takim razie skoro
      się "osobno stołujemy" to założy sobie osobne konto( mamy jedno
      wspólne).
      Jeśli rzeczywiście tak zrobi( bo mogą to być takie słowne podskoki,
      coby bardziej mi dopiec), to składam papiery o alimenty. Czy
      mieszkając w jednym domu i nie mając rozwodu sąd przyzna mi
      alimenty ?
      • dzikoozka Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 08:58
        Tak, sąd przyzna Ci alimenty nawet bez rozwodu.
      • vickydt Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 09:13
        jesli zalozy osobne konto to nie tylko zloz pozew o alimenty na dzieci, ale i na
        siebie (rachunki pewnie tez Ty oplacasz, bo hrabia nie ma do tego glowy?)
        • suzi26 Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 09:24
          dzięki, jest dokładnie tak jak mówisz
          • misiu.stefan Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 09:41
            Z tym oddzielnym stołowaniem się - to normalnie jakby scena wycięta
            z mojego rodzinnego domu.

            Tyle, ze moja mama nie zdecydowała się odejść.

            Wiesz do czego doszło?
            Mama i tata mają zupełnie oddzielne życia. Tata w domu NIC nie robi
            (a nawet więcej - nie docenia tego, ze wszystko jest zrobione), sam
            sobie kupuje coś do jedzenia. Nie je z nami obiadu, matka wytyka mu
            nawet, że zje coś co ona kupiła dla mnie i siostry :( Ogólnie to
            skaczą sobie do oczu, nie rozmawiają ze sobą, tylko się kłócą.
            Mama jest wkurzona.
            Potrafi się wyżywać na mnie i siostrze.

            Atmosfera jest nie do zniesienia. Dla mamy i dla nas - dzieci.

            Narasta frustracja, złość. Mama ma niesamowicie dużo żalu do ojca.

            Oboje kocham, ale moge z nimi być tylko jaki są osobno.


            Tego samego chcesz dla siebie?

            • kamahi Do suzi: 23.01.09, 09:56
              Suzi,
              ja rozumiem twoje opory przed podjęciem decyzji o rozwodzie, jeżeli
              brałaś ślub naprawdę wierząc, że uda wam się wspólne, dobre życie.
              Z tego co piszesz - nie bardzo się udało, i to z winy twojego męża,
              który chyba nie rozumie co to znaczy wspólne życie i bycie częścią
              rodziny.
              Jezeli nie czujesz sie na siłach sięgac po ostateczne środki
              (rozwód), spróbuj chociaż separacji, a jeżeli nawet takich kroków na
              razie obawiasz się, to doprowadź do czasowego rozdzielenia waszej
              koegzystencji. Jeżeli nie masz jak jego wystawić z walizkami za
              drzwi, to przemyśl opcję własnej wyprowadzki z dziećmi - zmierzam do
              tego, że ten pewny siebie zadufaniec musi odczuć jak to jest nagle
              wskoczyć z wygodnego królewskiego żywota (kiedy ty koło niego
              skaczesz i starasz się) w samotna egzystencję, kiedy nagle zniknie
              nie tylko służąca biegnaca na każde skinienie (Ty) i jednocześnie
              ofiara, którą może bezkarnie poniżać (również Ty).
              Bądź silna, pamiętaj, to Ty i dzieci jesteście najważniejsi!
              Pozdrawiam
              • rosa_de_vratislavia Re: Do suzi: 23.01.09, 10:01
                kamahi napisała:

                >przemyśl opcję własnej wyprowadzki z dziećmi - zmierzam do
                > tego, że ten pewny siebie zadufaniec musi odczuć jak to jest nagle
                > wskoczyć z wygodnego królewskiego żywota (kiedy ty koło niego
                > skaczesz i starasz się) w samotna egzystencję, kiedy nagle zniknie
                > nie tylko służąca biegnaca na każde skinienie (Ty) i jednocześnie
                > ofiara, którą może bezkarnie poniżać (również Ty).


                Tak...ale wtedy mąż błaga, prosi, nosi kwiaty, opowiada jak kocha,
                jak przejrzał na oczy etc.
                A jak "ofiara" (dobrze to ujęłaś) wróci - on znów ma władzę i znów
                poniża.
                On nie kocha, on potrzebuje rządzić.
                Ja by na miejscu Suzi na wszelkie wypadek szykowała się po cihu na
                samodzielnośc i zdobywała dowody,że maż nie uczestniczy w życiu
                rodziny i opiece nad dziećmi.
          • rosa_de_vratislavia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 09:52
            Zbieraj dowody,że wszelkie rachunki, opłaty przedszkolne, za
            lekarza, za szczepienia,za podręczniki - idą z Twojego konta.
            Za zakupy w sklepie też płać kartą i zostawiaj "papierek".
            Wyciągi z konta mogą Ci pomóc w udowodnieniu,że cięzar utrzymania
            rodziny i opieka nad dziećmi spoczywa na Twoich barkach.
            W takich sprawach jak alimenty czy zbieranie dowodów na
            nieodpowiedzialnośc tego pana pomogą Ci pewnie dziewczyny z
            forów "samodzielna mama"
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571&s_action=f_add
            lub "rozwód i co dalej"
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087Powodzenia!
    • filona.may Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 10:05
      Suzi, dziewczyny Ci tu doradzają tak czy siak, zwykle z dobrego serca, ale
      pamiętaj, że konsekwencje będziesz ponosić Ty.

      Sytuacje jest trudna. A Ty popełniłaś i nadal popełniasz wiele błędów.
      Nie chcę się zbyt dużo wypowiadać, bo nie znam wystarczająco dobrze Twojej sytuacji.


      Powiem Ci tylko o trzech rzeczach, które musisz zrobić NA PEWNO:

      - Poszukać wsparcia, osoby kompetentnej, która z Tobą omówi sytuację i pomoże
      podjąć Ci decyzje, zaplanować Twoje działania. Nie ciągnij go do psychologa.
      Sama idź do poradni. Nie wiem, skąd jesteś. Poszukaj poradni w internecie,
      podzwoń, spytaj w swojej przychodni, w najbliższym ośrodku pomocy społecznej.
      Często pomoc można uzyskać bezpłatnie.

      - Szukaj wsparcia społecznego. Odnów kontakty ze swoja rodziną, znajomymi. A
      nawet nawiązuj nowe. To bardzo ważne. Nie po to, by się ich radzić (choć mądrej,
      dyskretnej i życzliwej Ci osobie możesz poopowiadać o swojej sytuacji, to często
      pomaga poukładać sobie samej w głowie).
      Kontakty są Ci potrzebne dla lepszego samopoczucia psychicznego, psychicznej siły.
      Przydadzą się też, gdy będziesz potrzebowała konkretnej pomocy, np. w
      popilnowaniu dzieci, pożyczeniu pieniędzy, przenocowaniu, przechowaniu rzeczy itd.

      - Pracuj nad wzmocnieniem się i uniezależniaj się od niego.
      Psychicznie i rzeczywiście, organizacyjnie.
      Czujesz się od niego bardzo uzależniona i to nie jest dobre ani w sytuacji,
      gdybyście się mieli rozstać, ani dla układania zdrowej relacji miedzy wami. On z
      Twojego uzależnienia doskonale zdaje sobie sprawę i to wykorzystuje (przy okazji
      szkodzi i sobie, bo robi sobie fatalna atmosferę we własnym domu). Znakomicie,
      że masz swoją pracę zawodową, to już duży plus. Zacznij żyć i myśleć tak, jakby
      on nie był Ci niezbędny. Jakby go nie było. Zobaczysz, do czego jest Ci na
      prawdę konieczny i w tych obszarach też się uniezależniaj. Pewnie okaże się, że
      tak na prawdę do niczego nie jest Ci niezbędny, możesz żyć bez niego. Widzisz,
      zakupy potrafisz wnieść sama. A czy masz kogoś, kto podczas Twojej choroby
      mógłby zając Ci się domem (mama, siostra, koleżanka)? Itd.
      Dopiero kiedy zobaczysz, że jesteś niezależna możesz podjąć decyzję albo o
      rozstaniu, albo na zdrowych fundamentach budować związek (choć to będzie żmudna
      praca).
      • filona.may Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 10:27
        Aha, zbieranie dowodów "na wszelki wypadek" jest dobrym pomysłem. Ale rób to
        dyskretnie, nie drażnij męża niepotrzebnie, bo będzie jeszcze gorsza atmosfera,
        zabierająca Ci siły.

        BROŃ BOŻE nie wyprowadzaj się z mieszkania. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli
        przestać mieszkać razem, to on ma się wyprowadzić, a Ty z dziećmi zostać.
        (Nie przejmuj się, dzieci Ci nie zabierze, bo nie będzie mu się chciało niemi
        zajmować dłużej niż przez parę dni, a ponadto sądy przyznają opiekę najczęściej
        matkom.)

        Postaraj się mieć trochę własnych pieniędzy na czarną godzinę. Może być tak, że
        w pewnym momencie mąż opróżni Wasze konto. Musisz mieć w tej sytuacji gdzieś
        odłożone trochę stopniowo odkładanych pieniędzy (może być gotówka schowana w
        bezpiecznym miejscu). Może też pracodawca może Ci część pensji (np. premie,
        trzynastkę itp) wypłacać "do ręki", a nie na konto, z którego mąż może Ci w
        każdej chwili zabrać środki do życia.

        Nie składaj na razie żadnych wniosków rozwodowych, separacyjnych. Zabezpieczaj
        się na taką ewentualność w opisane przez mnie i innych sposoby. Wzmacniaj. Ale
        nie rób niczego pochopnie. Przed jakimikolwiek poważnymi decyzjami, szczególnie
        prawnymi, skonsultuj się z prawnikiem (a wcześniej porozmawiaj w poradni
        psychologicznej), żebyś nie żałowała.
    • marek-poo Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 10:56
      mysle jednak ze jestes silna kobieta i sobie poradzisz - tylko
      kwestia czasu, przeciez mimo bolu potrafisz prowadzic dom,
      opiekowac sie dziecmi -jestes samodzielna!!!. Zobacz ze w tej
      sytuacji juz jesteś sama mimo ze "maż" przychodzy tylko nocowac.
      Zobacz ze on nie jest do niczego Tobie potrzebny, nie masz w nim
      wsparcia i pomocy.Żyjecie juz w tej chwili osobno - co was trzyma
      chyba tylko papierek, dzieci - przeciez on nimi sie nie opiekuje.
      Powinnas zlozyc o rozwod, moze wtedy zmieknie ale czy Ty wogole
      chcesz z nim być -zadaj sobie to pytanie.
      • rosa_de_vratislavia Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 10:58
        marek-poo napisał:

        > Powinnas zlozyc o rozwod, moze wtedy zmieknie

        Zły pomysł. Pozew się składa,żeby się rozwieść,a nie żeby "pokazać"
        cokolwiek małżonkowi i oczekiwać deklaracji miłości i zmiany.
        • dzikoozka Re: Beznadziejny przypadek-brakuje mi już sił 23.01.09, 11:08
          Ale czasami to sie opłąca. wiem co mówię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka