Prośba o radę

31.01.09, 04:09
Właśnie wróciłam z kolejnej nieudanej imprezy, na której miał być
kolega, który mi się podoba, ale nie przyszedł... :( Chciałam sie
Was poradzić, bo juz sama nie wiem co jest ze mną nie tak, ze mi
zupelnie nie idzie w kontaktach męsko-damskich...

Mam 25 lat i nigdy nie miałam chlopaka. Koleżnaki i koledzy z roku
wiele razy mi mówili, że jestem jedną z najładniejszych dziewczyn na
roku - spośród ponad setki dziewczyn. Ja nie uważam sie za piekność,
ale lubię siebie, nie jest z moim wyglądem najgorzej. Obecnie piszę
doktorat, wiem, ze to nie musi świadczyć o inteligencji, ale wydaje
mi sie, ze nie jestem glupia, profesorowie na studiach uważali mnie
za "niezwykle inteligentną" (cytat), moje prace byly bardzo
chwalone. Mam wiele zainteresowań i pasji. Podobno mam życzliwe
usposobienie, lubię ludzi (współlokatorka ostatnio nazwala
mnie "chodzącym dobrem", co jest oczywiście przesadą, ale ogólnie
jestem lubiana i darzona zaufaniem), jestem raczej wesola i mam,
zdaniem wielu, bardzo duże poczucie humoru, ale też do poważnych
kwestii podchodzę bardzo poważnie. Mam też oczywiście swoje wady,
ale przecież każdy je ma.

Czuję się trochę samotna i nie wiem jak to zmienić, co w sobie
zmienić... Co Waszym zdaniem mogloby zniechecać mężczyzn do mnie, bo
ja już sama nie wiem :( Proszę, poradźcie mi, bo chcialabym mieć
kogoś bliskiego... wreszcie :(
    • czarna.maskara Re: Prośba o radę 31.01.09, 04:15
      Daj szansę temu, kto sobie Ciebie upatrzy. Ja mam długie
      doświadczenie relacji damsko - męskich i tych mężczyzn, którzy mi
      się najmniej podobali, ale to oni mnie zdobywali - wspominam
      najlepiej. Ci, których sama wyberałam i kokietowałam okazywali się
      po czasie gorsi od tych, którzy o mnie zabiegali. Nie zaślepiaj się
      na faceta, który pozornie tylko może nie byc w Twoim typie, a
      później okaże się super.
    • policjawkrainieczarow Re: Prośba o radę 31.01.09, 06:03
      Oooooh dżizas, i tak zawsze mowisz? znaczy sie, po kazdej wypowiedzi dodajesz
      disclaimer, ze to zdaniem innych (w domysle - bo Twoje sie nie liczy)?
      • cus27 Re: Prośba o radę 31.01.09, 06:41
        Mamy urodzaj na....narcyzki!!!
      • ala.bez.konta Re: Prośba o radę 31.01.09, 15:57
        > po kazdej wypowiedzi dodajesz
        > disclaimer, ze to zdaniem innych (w domysle - bo Twoje sie nie
        liczy)?

        Oceniając siebie, trudno być obiektywnym. Warto się zasugerować
        zdaniem innych o nas :)
    • zrezygnowany_n Re: Prośba o radę 31.01.09, 10:36
      Ala, tutaj kogoś szukasz? Prosisz o radę? Ja też 2 lub 3 razy
      napisałem i dostałem jakieś ubliżania, obelgi... Chyba już tu nigdy
      nie zjawię się, bo szkoda czasu. Może po to aby przeczytać jak
      debilne problemy mają ludzie... ale mam dla Ciebie coś: mój kolega z
      pracy (niestety nie doktor, lecz jedynie mgr inż) jest b. porządnym
      facetem i samotnym. Jeśli jesteś zainteresowana napisz do mnie-
      przekażę mu Twój kontakt: zrezygnowany_n@gazeta.pl
      • 21.gazeta.pl Re: Prośba o radę 31.01.09, 10:49
        a może pomysl o portalach randkowych? Poza tym twoim problemem może
        być zbyt kumpelskie podejście do kolegów, może w ten sposób dajesz
        im do zrozumienia, że nie interesują cię jako mężczyżni?
      • ala.bez.konta Re: Prośba o radę 31.01.09, 16:06
        zrezygnowany_n napisał:

        > Ala, tutaj kogoś szukasz?

        Ależ nie :D Gdybym tutaj szukala, nie robilabym z siebie takiej
        sierotki :D Chcialam poprosić o radę i sie trochę wyżalić, wlaśnie
        anonimowo :)

        > Prosisz o radę? Ja też 2 lub 3 razy
        > napisałem i dostałem jakieś ubliżania, obelgi... Chyba już tu
        nigdy
        > nie zjawię się, bo szkoda czasu. Może po to aby przeczytać jak
        > debilne problemy mają ludzie... ale mam dla Ciebie coś: mój kolega
        z
        > pracy (niestety nie doktor, lecz jedynie mgr inż) jest b.
        porządnym
        > facetem i samotnym. Jeśli jesteś zainteresowana napisz do mnie-
        > przekażę mu Twój kontakt: zrezygnowany_n@gazeta.pl

        :) Nie spodziwalam sie tego, ale ok :D Dzięki za zainteresowanie,
        życzliwość i chęć pomocy :) Możesz przekazać kontakt gazetowy, bo ja
        wbrew nazwie posiadam tu konto :)
    • silic Re: Prośba o radę 31.01.09, 10:57
      Nie ma obowiązku posiadania chłopaka a także nie ma takiego przepisu , że każdy
      musi kogoś spotkać.
      Co ciekawe, jeszcze żadna pisząca w sprawie takiej jak twoja nie napisała , że
      jest brzydka, mało inteligenta, bez poczucia humoru itd. To spisek jakiś, że
      takie dziewczyny nie mają chłopaków czy może dowód na to, że to nie gra roli...
      • ala.bez.konta Re: Prośba o radę 31.01.09, 16:08
        silic napisał:

        > Co ciekawe, jeszcze żadna pisząca w sprawie takiej jak twoja nie
        napisała , że
        > jest brzydka, mało inteligenta, bez poczucia humoru itd. To spisek
        jakiś, że
        > takie dziewczyny nie mają chłopaków czy może dowód na to, że to
        nie gra roli...
        >

        No wlaśnie piszę w tym celu, żeby sie dowiedzieć co gra rolę :)
    • annjen Re: Prośba o radę 31.01.09, 11:07
      powodów może być kilka:
      albo jesteś kumplem dla facetów, albo za poważna i wyniosła, albo sztuczna -
      tego faceci nie znoszą. może masz presję na poznanie faceta i to widać w twoich
      oczach i zachowaniu... najlepsza moim zdaniem recepta to być naturalną, ale nie
      zaszkodzi skorzystać z portalu randkowego, wtedy pierwszy kontakt masz drogą
      elektroniczną i możesz się bardziej kontrolować. ja mam same dobre doświadczenia
      z tą metodą poznawania facetów.
      • ala.bez.konta Re: Prośba o radę 31.01.09, 16:13
        annjen napisała:

        > powodów może być kilka:
        > albo jesteś kumplem dla facetów, albo za poważna i wyniosła, albo
        sztuczna -
        > tego faceci nie znoszą. może masz presję na poznanie faceta i to
        widać w twoich
        > oczach i zachowaniu... najlepsza moim zdaniem recepta to być
        naturalną, ale nie
        > zaszkodzi skorzystać z portalu randkowego, wtedy pierwszy kontakt
        masz drogą
        > elektroniczną i możesz się bardziej kontrolować. ja mam same dobre
        doświadczeni
        > a
        > z tą metodą poznawania facetów.

        Dzięki za konstruktywne rady :) Chyba coś z tą sztucznoscią jest w
        moim przypadku na rzeczy, ale raczej powoduje ją silna chęć
        zamaskowania tego, ze mi wlaśnie tak bardzo zależy... Ten pomysl z
        portalem randkowym w takiej sytuacji faktycznie wydaje się dobry :)
        Dzięki jeszcze raz za dające do myślenia uwagi :)
    • naprawdetrzezwy Proszę uprzejmie: 31.01.09, 11:24
      ala.bez.konta napisała:

      > sama nie wiem co jest ze mną nie tak, ze mi
      > zupelnie nie idzie w kontaktach męsko-damskich...

      My też jeszcze nie wiemy.

      >
      > Mam 25 lat i nigdy nie miałam chlopaka.


      Jesteś:
      -brzydka
      -wredna
      -głupia
      ?

      >Koleżnaki i koledzy z roku
      > wiele razy mi mówili, że jestem jedną z najładniejszych dziewczyn
      na
      > roku


      Politechnika?
      (swoją drogą masz bardzo miłych znajomych na roku)


      > Obecnie piszę
      > doktorat,


      JAki to ma związek z urodą?

      > wiem, ze to nie musi świadczyć o inteligencji,


      Ufff...


      > ale wydaje
      > mi sie, ze nie jestem glupia,


      Zazwyczaj tak bywa.
      Ci ze świadomością wyższego rzędu mawiają:
      Scio me nihil scire.


      > profesorowie na studiach uważali mnie
      > za "niezwykle inteligentną" (cytat),

      Zdefiniuj "niezwykłość".
      Bo to może działać w każdą stronę.


      > moje prace byly bardzo
      > chwalone.


      A co ma wspólnego treść pracy z tym, że nie masz chłopaka?


      > Mam wiele zainteresowań i pasji.

      To je rozwijaj?
      Jeśli to nie pasja Solitaire, to jest OK.

      > Podobno mam życzliwe
      > usposobienie,

      Żadem twój chłopak tak nie twierdzi.
      Ops, ty przecież nie masz...

      > lubię ludzi

      Wypisz-wynaluj to samo mawiają ludożercy.

      > (współlokatorka ostatnio nazwala
      > mnie "chodzącym dobrem",

      Wspominała coś o gołebicy i doktorze Strossmeier?

      > co jest oczywiście przesadą, ale ogólnie
      > jestem lubiana i darzona zaufaniem), jestem raczej wesola i mam,
      > zdaniem wielu, bardzo duże poczucie humoru, ale też do poważnych
      > kwestii podchodzę bardzo poważnie.


      Czyli ideał.
      Żadnych wad.
      I tylko chłopa brak.
      dziwne...

      > Mam też oczywiście swoje wady,

      Wymień.


      > Czuję się trochę samotna

      No, ćwierć wieku bez ani jednego związku uczuciowego, to trochę za
      dużo.

      > i nie wiem jak to zmienić, co w sobie
      > zmienić... Co Waszym zdaniem mogloby zniechecać mężczyzn do mnie


      Daj fotkę i adresy znajomych - pogadamy z nimi, może puszczą farbę.

      >poradźcie mi, bo chcialabym mieć
      > kogoś bliskiego... wreszcie :(


      Może na początek mniej wychwalania siebie samej?
      Trudne, ale zawsze dawalo rezultaty.
      • zrezygnowany_n Re: Proszę uprzejmie: 31.01.09, 11:35
        Facet, Ty to chyba jakiś geniusz analizy jesteś? Jestem pod
        wrażeniem Twej psychoanalizy. Sądzę , że Freud przewrócił się na
        drugi bok w swym grobie. Tylko tak naprawdę nic nie wniosłeś do
        dyskusji i niczego Kobiecie nie doradziłeś. Co z tego, że ma 25 lat
        i bez związku? Może miała inne priorytety i teraz przyszło
        opamiętanie? To nic złego. Lepsze jest bzykanko od 16 roku życia i
        co kwartał zmiana faceta? Po co dołujesz Pannę? Znasz ją? Wiesz jaka
        jest? Czy trzeba zakładać od razu, że kłamie? Może mierzysz swoją
        (durną) miarką?
    • stinefraexeter Re: Prośba o radę 31.01.09, 12:11
      Eh, co tu można poradzić, jak zupełnie cię nie znamy? Z opisu wydajesz mi się
      sympatyczną osobą, choć nieco asekurancką (co nie jest wadą jako taką i
      oczywiście nie jest przyczyną twoich problemów, a przynajmniej nie jedyną).

      Znam natomiast kilka przypadków takich "fajnych samotnych dziewczyn" w twoim
      wieku i akurat w ich przypadku mogą z dużą dozą pewności mówić o przyczynach
      tego stanu. Może w którymś z tych opisów odnajdziesz siebie i pozwoli ci to
      lepiej siebie zrozumieć.

      1) Koleżanka nr 1. Fizycznie wszystko ok. Zalicza się do tej dużej grupy
      dziewczyn "niczego sobie", czyli ładna (choć nie piękna), zadbana, inteligentna,
      o dużej wiedzy, aktywna, itd. Ale o zerowym poczuciu własnej wartości. To się
      wylewa na każdym kroku, z każdym słowem. Szukanie docenienia choćby najmniejszej
      rzeczy. Do tego dochodzi wieczne napięcie. Jak na nią patrzysz, to widzisz jak
      bardzo jest spięta w sobie, nawet jeśli rozmawia z koleżanką. No to wyobrażasz
      sobie, jak się zachowuje, gdy rozmawia z facetem. Ponadto, ponieważ wciąż jest
      sama, rozsiewa wokół siebie aurę zrezygnowania i desperacji zarazem.
      Podsumowując: sympatyczna dziewczyna, ale wiecznie zestresowana, nie potrafiąca
      się wyluzować, z prośbą o docenienie wypisaną na twarzy
      (to potrafi być męczące nawet dla koleżanek!)

      2) Koleżanka nr 2: fizycznie jak wyżej.
      Bardzo poważna i nieśmiała. Z opisu podobna chyba nieco do ciebie. Niby
      nieśmiałość sama w sobie też nie jest wielką wadą, ale jeśli dojdzie do tego
      brak wiary w siebie, to mamy mieszankę wybuchową. Nieśmiali ludzie potrafią być
      czarujący, jeżeli tylko mają w sobie choć trochę wiary w siebie. Ona, tak mi się
      wydaje,ma wiarę zerową. I co z tego wynika? Wielki strach przed facetami, a
      raczej potencjalnym odrzuceniem. Więc buduje wokół siebie mur, zachowuje się
      przy nich nieco z wyższością, by nie powiedzieć opryskliwie, byle tylko nie
      pokazać, że jej zależy. No to kto będzie chciał się przebijać przez ten mur?
      Trzeba przecież potencjalnemu "zdobywcy" pokazać, że warto. A ona siedzi z
      kamienną twarzą, ani się nie uśmiechnie, o tym, że to nieśmiałość, a nie
      wyniosłość wiedzą tylko, co ją znają. Na pierwszy rzut oka wygląda na nadętą i
      niezainteresowaną. Faceci są odstraszeni, ona widzi, że nikt się nią nie
      interesuje (lub krótko) i koło się zamyka.

      W zasadzie wśród samotnych znam głównie takie właśnie dobre,miłe,ładne
      dziewczęta, które nie potrafią nawet uśmiechnąć się przy facecie. Niekoniecznie
      w sposób zalotny! Po prostu tak się wstydzą, że chowają się po kątach, a jak już
      dojdzie do konfrontacji to nie potrafią się zrelaksować i albo odpychają swoim
      zainteresowaniem, albo dają do zrozumienia, że nie są zainteresowane, czasem
      wcielają się w rolę cynika, krytykując i narzekając na wszystko.
      Niektóre, mimo zainteresowań, wykształcenia, doświadczeń, są po prostu...nudne.

      Wiesz, nie każdy musi być rozgadaną ślicznotką wybuchającą co rusz perlistym
      śmiechem. Można być nieśmiałą, nieco poważną, spokojną, raczej-nie-miss-polonią.
      Najważniejsze to pokazać światu, że warto ciebie zdobywać, a do tego
      niezastąpiony jest uśmiech i aura spokoju. Bez desperacji, bez stresów, bez
      zamykania się w sobie. Bez koncentrowania się na tym, czy jesteś wystarczająco
      ładna czy nie.

      Powiem ci tak, na pewno coś jest z tobą nie tak. Przykre to, ale nie możesz się
      oszukiwać. Skoro w tym wieku wciąż nic w tej dziedzinie "nie zdziałałaś", to
      musi być jakaś tego przyczyna. I jestem na 99% pewna, że ona tkwi w twoim
      zachowaniu, czyli, w istocie, w głowie. Życzę ci, by udało ci się to odkryć.
      • ala.bez.konta Re: Prośba o radę 31.01.09, 16:44
        Ojej, ale dlugie, dzięki :))


        stinefraexeter napisała:

        > Z opisu wydajesz mi się
        > sympatyczną osobą, choć nieco asekurancką (co nie jest wadą jako
        taką i
        > oczywiście nie jest przyczyną twoich problemów, a przynajmniej nie
        jedyną).
        >

        Asekurancką? Możesz rozwinąć? Bardzo bym prosila, bo może mi się to
        przydać, a nie do końca rozumiem, co masz na myśli :)


        > Znam natomiast kilka przypadków takich "fajnych samotnych
        dziewczyn" w twoim
        > wieku i akurat w ich przypadku mogą z dużą dozą pewności mówić o
        przyczynach
        > tego stanu. Może w którymś z tych opisów odnajdziesz siebie i
        pozwoli ci to
        > lepiej siebie zrozumieć.
        >
        > 1) Koleżanka nr 1. Fizycznie wszystko ok. Zalicza się do tej dużej
        grupy
        > dziewczyn "niczego sobie", czyli ładna (choć nie piękna), zadbana,
        inteligentna
        > ,
        > o dużej wiedzy, aktywna, itd. Ale o zerowym poczuciu własnej
        wartości. To się
        > wylewa na każdym kroku, z każdym słowem. Szukanie docenienia
        choćby najmniejsze
        > j
        > rzeczy. Do tego dochodzi wieczne napięcie. Jak na nią patrzysz, to
        widzisz jak
        > bardzo jest spięta w sobie, nawet jeśli rozmawia z koleżanką. No
        to wyobrażasz
        > sobie, jak się zachowuje, gdy rozmawia z facetem. Ponadto,
        ponieważ wciąż jest
        > sama, rozsiewa wokół siebie aurę zrezygnowania i desperacji
        zarazem.
        > Podsumowując: sympatyczna dziewczyna, ale wiecznie zestresowana,
        nie potrafiąca
        > się wyluzować, z prośbą o docenienie wypisaną na twarzy
        > (to potrafi być męczące nawet dla koleżanek!)
        >

        Hm, faktycznie w moim przypadku jest do pewnego stopnia podobnie...
        Może nie aż w takiej skali, ale też mam troszkę chyba zaniżoną
        samoocenę i przede wszystkim za bardzo sie chyba staram w kontaktach
        z ludźmi w ogóle, za bardzo sie spinam, zeby wszystko dobrze wyszlo,
        nawet gdy jestem w towarzystwie samych koleżanek... Mam jakieś takie
        w sobie chorobliwe poczucie odpowiedzialnosci za caly świat, zeby
        broń Boże choć przez chwilkę się nie zaczęly nudzić w moim
        towarzystwie itp. i na tym sie zbyt koncentruję i przez to nie
        jestem wyluzowana... A do tego nie jestem straszną gadulą, więc mój
        wysilek musi być tym bardziej widoczny :D


        > 2) Koleżanka nr 2: fizycznie jak wyżej.
        > Bardzo poważna i nieśmiała. Z opisu podobna chyba nieco do ciebie.
        Niby
        > nieśmiałość sama w sobie też nie jest wielką wadą, ale jeśli
        dojdzie do tego
        > brak wiary w siebie, to mamy mieszankę wybuchową. Nieśmiali ludzie
        potrafią być
        > czarujący, jeżeli tylko mają w sobie choć trochę wiary w siebie.
        Ona, tak mi si
        > ę
        > wydaje,ma wiarę zerową. I co z tego wynika? Wielki strach przed
        facetami, a
        > raczej potencjalnym odrzuceniem. Więc buduje wokół siebie mur,
        zachowuje się
        > przy nich nieco z wyższością, by nie powiedzieć opryskliwie, byle
        tylko nie
        > pokazać, że jej zależy. No to kto będzie chciał się przebijać
        przez ten mur?
        > Trzeba przecież potencjalnemu "zdobywcy" pokazać, że warto. A ona
        siedzi z
        > kamienną twarzą, ani się nie uśmiechnie, o tym, że to nieśmiałość,
        a nie
        > wyniosłość wiedzą tylko, co ją znają. Na pierwszy rzut oka wygląda
        na nadętą i
        > niezainteresowaną. Faceci są odstraszeni, ona widzi, że nikt się
        nią nie
        > interesuje (lub krótko) i koło się zamyka.
        >

        Tak, do tej koleżanki też jestem trochę podobna, bardzo boję sie
        pokazać, że mi na kimś zależy... I to ukrywanie też jest pewnie
        powodem sztucznosci mojego zachowania... Choć teraz i tak jest z tym
        lepiej niż jeszcze kilka lat temu, wtedy to w tym temacie wyrabialam
        historie nie z tej ziemi :D


        > W zasadzie wśród samotnych znam głównie takie właśnie
        dobre,miłe,ładne
        > dziewczęta, które nie potrafią nawet uśmiechnąć się przy facecie.
        Niekoniecznie
        > w sposób zalotny! Po prostu tak się wstydzą, że chowają się po
        kątach, a jak ju
        > ż
        > dojdzie do konfrontacji to nie potrafią się zrelaksować i albo
        odpychają swoim
        > zainteresowaniem, albo dają do zrozumienia, że nie są
        zainteresowane, czasem
        > wcielają się w rolę cynika, krytykując i narzekając na wszystko.
        > Niektóre, mimo zainteresowań, wykształcenia, doświadczeń, są po
        prostu...nudne.
        >

        Nad tą nudnością też sie zastanawialam :) Jak sie mogę o tym
        przekonać? :D


        > Wiesz, nie każdy musi być rozgadaną ślicznotką wybuchającą co rusz
        perlistym
        > śmiechem. Można być nieśmiałą, nieco poważną, spokojną, raczej-nie-
        miss-polonią
        > .
        > Najważniejsze to pokazać światu, że warto ciebie zdobywać, a do
        tego
        > niezastąpiony jest uśmiech i aura spokoju. Bez desperacji, bez
        stresów, bez
        > zamykania się w sobie. Bez koncentrowania się na tym, czy jesteś
        wystarczająco
        > ładna czy nie.
        >

        Świeta prawda! :)

        > Powiem ci tak, na pewno coś jest z tobą nie tak. Przykre to, ale
        nie możesz się
        > oszukiwać. Skoro w tym wieku wciąż nic w tej dziedzinie "nie
        zdziałałaś", to
        > musi być jakaś tego przyczyna. I jestem na 99% pewna, że ona tkwi
        w twoim
        > zachowaniu, czyli, w istocie, w głowie. Życzę ci, by udało ci się
        to odkryć.

        Dzięki wielkie, naprawdę :) Myślę, że bardzo sie przyczynisz do tego
        odkrycia :), bo już wiele rzeczy dzięki Tobie sobie uzmyslowilam :)
        Jeszcze z raz-dwa przeczytam to, co napisalaś, pomyślę nad tym
        troszkę i powinnam dojść do konkretnych wniosków, w którym kierunku
        nad sobą pracować :)
        • stinefraexeter Re: Prośba o radę 31.01.09, 20:43
          Hehe, wiem, ze dlugie, ale to dlatego, ze temat jest mi dosyc bliski.

          ala.bez.konta napisała:
          > >
          >
          > Asekurancką? Możesz rozwinąć? Bardzo bym prosila, bo może mi się to
          > przydać, a nie do końca rozumiem, co masz na myśli :)
          >
          >
          W zasadzie, to co rozumiem pod pojeciem "asekurancji" opisalam na tych dwoch
          przykladach. Brak pewnosci siebie, ciagle podkreslanie "zdaniem innych", itd.
          Niby nic w tym zlego (lepsza skromnosc niz nieskrepowany zachwyt soba), ale
          fakt, ze to az tak rzuca sie w oczy (i zostalo zauwazone przez innych
          forumowiczow) o czyms swiadczy.
          >
          > Hm, faktycznie w moim przypadku jest do pewnego stopnia podobnie...
          > Może nie aż w takiej skali, ale też mam troszkę chyba zaniżoną
          > samoocenę i przede wszystkim za bardzo sie chyba staram w kontaktach
          > z ludźmi w ogóle, za bardzo sie spinam, zeby wszystko dobrze wyszlo,
          > nawet gdy jestem w towarzystwie samych koleżanek... Mam jakieś takie
          > w sobie chorobliwe poczucie odpowiedzialnosci za caly świat, zeby
          > broń Boże choć przez chwilkę się nie zaczęly nudzić w moim
          > towarzystwie itp. i na tym sie zbyt koncentruję i przez to nie
          > jestem wyluzowana... A do tego nie jestem straszną gadulą, więc mój
          > wysilek musi być tym bardziej widoczny :D

          W zasadzie chyba odpowiedzialas sobie sama na wlasne pytanie :)
          >

          > Tak, do tej koleżanki też jestem trochę podobna, bardzo boję sie
          > pokazać, że mi na kimś zależy... I to ukrywanie też jest pewnie
          > powodem sztucznosci mojego zachowania... Choć teraz i tak jest z tym
          > lepiej niż jeszcze kilka lat temu, wtedy to w tym temacie wyrabialam
          > historie nie z tej ziemi :D
          >
          To akurat powiazane jest z tym co wczesniej.
          >
          > Nad tą nudnością też sie zastanawialam :) Jak sie mogę o tym
          > przekonać? :D
          >
          Szczerze ci powiem, ze nie wiem jak zdefiniowac "nudnosc". Nie chce zebys sobie
          pomyslala, ze teraz masz byc "szalona dziewczyna", ktora tanczy nago po stolach
          i wyjezdza na weekend z nowo poznanym facetem;) Chyba "nudnosc" jest powiazana z
          byciem spieta, nienaturalna, a co za tym idzie nieco meczaca dla rozmowcy.
          Ponadto, kiedy czujesz sie niekomfortowo, to i tematy nie przychodza do glowy
          lub tylko zdawkowe banalne frazy. Nie chodzi o to bys sypala bon motami, ale o
          przyjemnosc rozmowy z toba.
          > >
          >

          >
          > Dzięki wielkie, naprawdę :) Myślę, że bardzo sie przyczynisz do tego
          > odkrycia :), bo już wiele rzeczy dzięki Tobie sobie uzmyslowilam :)
          > Jeszcze z raz-dwa przeczytam to, co napisalaś, pomyślę nad tym
          > troszkę i powinnam dojść do konkretnych wniosków, w którym kierunku
          > nad sobą pracować :)

          Ojejku, jakby udalo mi sie choc troche pomoc, to bym sie bardzo ucieszyla. W
          realu ciezko czasem powiedziec to wszystko bliskiej osobie lub kolezance.

          A wiesz, temat mnie frapuje od dawna, bo dlugo tez nie moglam zrozumiec tego
          fenomenu. Akurat tak sie sklada, ze mam w swoim otoczeniu kilka takich kobiet,
          no i sama kiedys mialam zblizone problemy. I po prostu nie mozna sie bylo nie
          zastanawiac, dlaczego inne dziewczyny jakos potrafia zainteresowac soba facetow,
          a te/ja nie. Oczywiscie, pierwsza rzecz, ktora przychodzi do glowy: uroda. No
          ale przeciez wokol nas jakos nie klebia sie tabuny samych doskonalych
          pieknosci..;) Wiec co zatem? W pech jakos nigdy nie chcialo mi sie wierzyc. Ani
          w te mantry typu: "dzisiejsi faceci to chca tylko latwych dziewczyn, a ja taka
          nie jestem".

          Nie wiem, jak teraz nad tym pracowac. Mysle,ze to przyjdzie z czasem. Musisz po
          prostu..bardziej wierzyc w siebie (latwo powiedziec, nie). W pewnym momencie
          zorientujesz sie, ze inni ludzie - zarowno kolezanki jak i faceci - tez maja
          wady, ze nie wszyscy sa przebojowi, brylujacy w towarzystwie i czarujacy.
          Zorientujesz sie, ze nie ty jedna masz jakies slabosci, kompleksy, nie wierzysz
          w siebie i...zrobi ci sie latwiej. Przestaniesz sie spinac w sobie, przestaniesz
          goraczkowo myslec nad tym, byle tylko nie zanudzic towarzystwa. Staniesz sie
          bardziej wyluzowana zarowno wobec innych jak i ogolnie problemow w zyciu.
          Odrzucenie zawsze bedzie bolec, ale nie bedzie juz mialo az tak druzgocacego
          wplywu na twoja psychike. Zaczniesz sie usmiechac, nawet do kasjerki w sklepie.
          Jednym slowem - milo bedzie spedzac czas w twoim towarzystwie.

          Ale na to potrzeba czasu, wiec sie nie zrazaj. No i nie licz na to, ze w
          poniedzialek wszyscy faceci beda juz lezec u twoich stop;) To sie nigdy nie
          zdarza nikomu. Nigdy nie bedzie tak, ze wszyscy beda cie lubic.
          Powodzenia i trzymam kciuki.
          • skara Re: Prośba o radę 01.02.09, 01:37
            Może być tak, że faceci do Ciebie nie podchodzą bo boją się
            odrzucenia. Wydajesz im się za ładna, za mądra i może przez to nie
            do zdobycia. Więc i nie probują.

            Portale randkowe to dobry pomysł, koła zainteresowań, dodatkowe
            zajęcia i tego typu miejsca gdzie można poznać ludzi też zwiększają
            szansę na spotkanie kogoś fajnego.

            I przede wszystkim luz i dystans wobec samej siebie. Jak nie dziś to
            może jutro albo za miesiąc. W końcu trafisz na swego.
    • grassant Re: Prośba o radę 31.01.09, 12:34
      co chcesz dać swojemu mężczyźnie???
    • bcde Re: Prośba o radę 31.01.09, 16:37
      Skąd jesteś, Ala?
Pełna wersja