i.see.you.baby
01.02.09, 21:03
w czerwcu skoncze studia. uwazam ze ostatnie 2 lata (robilam
5letnie) to byla strata czasu, bo moglam w tym czasie isc do pracy a
nie siedziec na nielicznych zajeciach ktore mi prawie nic nie
dawaly, tak jakby wykladowcy uznali ze to co trzeba juz umiemy i
teraz mozemy sie relaksowac:/
jednak strasznie mi szkoda, bo konczy sie w moim zyciu okres kiedy
bylam bardzo, bardzo szczesliwa, kiedy poznalam wiele wspanialych
osob, kiedy poczulam kolejny raz smak prawdziwej przyjazni... juz
teraz widze jak ludzie powolutku rozchodza sie w swoje strony,
znajduja swoje polowki i zaszywaja sie z nimi w domach. jestem
bardzo towarzyska osoba, bardzo lubie spotykac sie z ludzmi na
miescie, czy nawet u siebie, zeby porozmawiac przy herbacie i juz
teraz widze jak ciezko jest wyciagnac kogos z domu, bo 'misiek/misia
beda mieli pretensje'. konczy sie czas mlodosci, szalenstwa,
beztroski, nadchodzi proza zycia. zdazylam pokochac miasto w ktorym
mieszkalam przez ostatnich 5 lat, ale bez tych ludzi to juz nie
bedzie to samo. z reszta sama pewnie stad wyjade bo widoki na prace
nie sa zbyt kolorowe. nie mam ochoty zmieniac teraz totalnie zycia,
miasta, poznawac nowych ludzi, ktorzy maja swoje rodziny, problemy i
mniej ich obchodzi drugi czlowiek.
strasznie mi smutno...