Dodaj do ulubionych

Hokus pokus.

02.02.09, 21:55
Załóżmy teoretycznie, że masz moc czynienia cudów. Idziesz ulicą, chcesz
pomagać ludziom. I widzisz całą czerwoną z niedotlenienia, sapiąca i spoconą
dziewczynę z nadwagą. Mówisz sobie - zrobię dobry uczynek - mówisz hokus
pokus, i czarodziejskim sposobem coś w jej mózgu się zmienia, zmienia się
skład jakichś hormonów i inne biochemiczne czary mary, a efekt jest taki że
dziewczyna zaczyna gwałtownie chudnąć, po czym jej masa zatrzymuje się na
poziomie 50kg, a niedawna otyła, sapiąca i wiecznie cuchnąca potem dziewczyna,
zamienia się w pięknego łabędzia.

Czy zrobiłeś dobry uczynek? wcale nie. Wiem że może Ci w to trudno uwierzyć,
ale każda rzecz ma swoją przyczynę. Dla przykładu - dziewczyna mogła mieć w
dzieciństwie wmówione że faceci są źli a sex podły, jej podświadomość w to
uwierzyła, i gdy nagle trochę podrosła okazuje się że pragnie mężczyzny.
Świadomie pragnie, podświadomie się boi. Wiec co robi jej podświadomość?
odpycha mężczyzn od siebie. Robi to na wiele sposobów, a jednym z
najpopularniejszych i najłatwiejszych jest utycie. Sami więc widzicie ze
problemem tej dziewczyny nie jest wcale nadwaga, ale jej podświadoma wiara w
to że męźczyźni i sex jest zły. Świadomie jest zrozpaczona, (a podświadomie
czuje satysfakcję) pisze na forach, próbuje diet, nawraca się na Jezusa,
Buddę, Allaha, ale nic z tego. Nawet Jezus Chrystus nie może jej odchudzić.
Podswiadomość ma całkowitą władzę nad ciałem i jego chemią.

Ale wróćmy do czarów. Ty zrobisz czary mary i zniknie nadwaga, ale natychmiast
podświadomość znajdzie inny sposób na odepchnięcie mężczyzny. Pryszcze,
odrażajacy zapach, wylatywanie włosów, zaburzenia trawienia na randce
(drastyczny, ale skuteczny sposob na odpechnięcie nawet najbardziej
tolerancyjnego faceta) wiec co zrobiłeś? zamieniłeś problem na inny. Nic więcej.

To czego nie załatwiło hokus pokus, załatwi terapia afirmacyjna, przekonująca
podswiadomość (czyli nas tak naprawdę) do tego że mężczyźni/kobiety są w porządku.


I tu tkwi cała tajemnica sukcesów uwodzenia. Jeśli wierzysz że jesteś do
niczego, Twoja podswiadomość działa tak by Ci to udowodnić. Twoja mowa ciała,
zapach (feromony) jest taki, że mimo tego że facet w sumie widzi że jesteś
ładna i zgrabna babeczka, czuje rozdrażnienie, nie lubi Cię, nie chce Cię znać
i sam nie wie dlaczego. Jeśli natomiast wierzysz że jesteś sexy, Twoja
podświadomość sprawia że Twoja mowa ciała (której nie dasz rady kontrolować
wbrew zapewnieniom speców - po prostu ciało ma za dużo mięśni na które nie
masz wpływu) i feromony zawracają w głowie mężczyznom. To dlatego piękne
kobiety są często same, a brzydule mają najwspanialszych facetów. Bo nie o
ciało ani osobowość tu chodzi - rzecz cała jest w samoocenie.


A teraz zdrowie - ktoś choruje - robisz hokus pokus, i choroba znika. Ale
czemu ta choroba się pojawiła? swego czasu pamiętam jak leczyłem modlitwą, i
się sam rozchorowałem poważnie od klienta. Ponawiałem działania, aż do czasu
kiedy wyraźnie usłyszałem (w głowie, ale nie były to głosy bialych myszek) ze
mam go zostawić w spokoju bo nikt nie jest mu w stanie pomóc. I tak miałem
wiele razy. W tym akurat wypadku chodziło o to, że facet miał w młodosci
bardzo nieprzyjemne wydarzenie gdzie kogoś nieświadomie skrzywdził, okaleczył.
Te poczucie winy wywołało chorobę. Dopóki się nie usunie tego poczucia winy,
podświadomość zawsze wywoła chorobę. Owszem, są tacy uzdrowiciele co potrafią
pokonać wolę podświadomości na jakiś czas, jest ich bardzo mało - wyleczą
chorobę, ale ta choroba była w pewnym celu - miała zwrócic uwagę człowieka że
coś w jego wnętrzu, w jego duszy jest nie tak.


Po uleczeniu choroby, wracała albo pojawiała się inna, znacznie bardziej
dokuczliwa. Ale uzdrowiciel juz wziął pieniądze i interes się kręci. U innych
za to ludzi, istnieje mechanizm chorowania by zrobić na złość komuś. Np. gdy
rodzice nam wmawiali że jesteście do du.., chorujecie by "na złość mamie
odmrozićć sobie uszy". Mówili że jesteście nieudacznikami, więc nic wam się
nie udaje. Świadomie szukacie sukcesu, ale w środku czujecie dziką satysfakcję
pomieszaną z rozpaczą. Tak - wasza podświadomość uwierzyła że jest
nieudacznikiem, i zrobi wszystko żeby sukces trzymał się od was z dala.
Karzecie w ten sposob wrogów. Nieprawdopodobne? ale prawdziwe. Kiedyś człowiek
który mnie uczył, wyraźnie mi powiedział że może uleczyć moją chorobę w jednej
chwili. Ale nie poznam przyczyny, nie zmienię się - i ona wróci w innej
formie. Trzeba szukać w sobie przyczyn zlego stanu rzeczy. Szukajcie a
znajdziecie. Toż szukamy.



Dlatego też podstawą wszelkiej terapii życiowej, zawsze i niezmiennie jest -
podniesienie swojej samooceny - trzeba zacząć siebie szanować, pokochać a nie
wymagać od innych żeby nas kochali. Jak już trochę podniesiemy samoocenę,
trzeba koniecznie wybaczyć wszelkie krzywdy, a przede wszystkim rodzicom,
cokolwiek nam nie uczynili. Dopiero wtedy można zacząć jakąkolwiek terapię -
ale wtedy często się okazuje, że terapia nie jest już potrzebna.
Obserwuj wątek
    • f.l.y Re: Hokus pokus. 02.02.09, 22:06
      hokus-pokus, niech tekst będzie krótszy....
      • weekenda abra kadabra 02.02.09, 22:28
        też nie czytam takich powieści
    • kochanica-francuza Re: Hokus pokus. 02.02.09, 22:41
      Udzielę lekcji wyrażania myśli zwięźle.

      ps. widuję dziewczyny nawet otyłe, ale żadna nie cuchnie potem ani nie jest
      czerwona z niedotlenienia tudzież nie sapie.

      nadwaga to 5-10 kilo powyżej wagi prawidłowej. od nadwagi nie ma się takich efektów.

      co do meritum - nihil novi
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 08:59
        Ok, więc nie otyłą a poważnie otyła. A firmie telefonicznej gdzie pracowałem na
        wielkiej sali półtora roku temu, był taki dział gdzie siedziały tylko dziewczyny
        powyżej 90kg masy, fetor był tak straszny że nie tylko ja, ale żaden z nowych
        pracowników nie mógł tam wysiedzieć. Wieksza masa, większa potliwość, proste.
    • teklana Re: Hokus pokus. 02.02.09, 22:55
      hokus-pokus,sim-sala-bim,rypcium-pypcium.........
      Litości-za bardzo się chyba rozpisałes.Odeszła ochota do
      czytania,gdy tylko zobaczyłam objetość,zawartośc przestała mnie
      ciekawić;-)
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 08:57
        Hahaa a co powiecie na to że czytam właśnie Kinga "bastion" prawie 1400 stron
        druczkiem, to jest dopiero masakra, już 2 dzień czytam i dopiero wykańczam,
        jeszcze tylko 150 stron zostało, traktuję to ambicjonalnie :)
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:28
        A widzisz, żeby wykopać skarb tzreba się troche namęczyć, na wierzchu to tylko
        chwasty rosną :)
    • poecia1 Re: Hokus pokus. 02.02.09, 23:17
      Masakra kolejny rozwleczony bełkot:/
      • ann_alice Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:16
        Hokus-pokus, klikamy na kosz.
        • teklana Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:29
          hokus-pokus-kosz
    • columbic Re: Hokus pokus. 02.02.09, 23:29
      A juz myślałem, ze pozycji embrionalnej i szlochów cioty nic nie przebije. Jakże
      sie mylilem !!!! Cud że doczytałem to do końca.
      • artemisia_gentileschi Re: Hokus pokus. 03.02.09, 10:15
        Podziwiam ze komus chcialo sie to czytac. Ja tam odruchowo juz
        klikam na kosz;)
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:27
        Ty tez byłeś taką ciotą, tylko wyparles się tego z pamięci :)
    • zlosnica.poskromiona Re: Hokus pokus. 03.02.09, 10:34
      Mareczku, mi się długość tekstu szczególnie podoba, krótkich nie
      czytuję ;)

      A mając moc czynienia cudów, to ja bym im tę samoocenę zmieniła, nie
      wygląd. No chyba że hokus-pokus takich działań nie obejmuje, nie
      znam się...
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:26
        Witam,

        Ja lubię książki takie max 300, no jak fajna to 400 stron, ale 1400 to trochę
        przegięcie :)

        No ne, samooceny nie da się zmienić, sama osoba musi to zmienić w sobie, musi
        sama siebie docenić, ale zeby tak się stało musi odrzucić ograniczenia w ktore
        uwierzyła. A ludzie trzymają je jak skarby, i cierpią. W tym sensie cierpienie
        jest ok bo zmusza do podjęcia jakichś kroków.

        Pozdrawiam słonecznie.
        • zlosnica.poskromiona Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:43
          Hej :)

          To słabiutkie te czary ;)

          Czasami impulsem do zmienienia się może być i pozytywne zdarzenie,
          np nagłe schudnięcie:) albo choćby czyjeś miłe słowo :) A swoje
          ograniczenia warto troszeczkę potrzymać żeby je dobrze poznać. Ale
          tak przede wszystkim to chyba trzeba chcieć, bez tego żadne czary
          nie pomogą.
          • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:53
            Tak, zawsze jest jakis impuls, czasami zły a czasami dobry. Przyznam ze z tego
            co mi wiadomo najlepiej jednak działą na początku taki zły sygnał, jakieś
            nieprzyjemne zdarzenie. Najlepsza motywacją na początku pracy ze sobą jednak
            jest strach :) później, gdy już zaczyna się naprawdę robić fajnie, wkracza już
            ciekawość, i chęć na zmiany :)

            Bez chcenia nie ma nic - NIC :)
            • zlosnica.poskromiona Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:08
              najlepiej jednak działą na początku taki zły sygnał, jakieś
              > nieprzyjemne zdarzenie. Najlepsza motywacją na początku pracy ze
              sobą jednak
              > jest strach

              Niestety nie na każdego to tak działa.
              • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:16
                Wiadomo, nie na wszystkich, ale na mnie jednak dziala najlepiej ta negatywna
                motywacja :)
                • zlosnica.poskromiona Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:45
                  No i tak trzymaj:)

                  Pozdrawiam :)
    • july-july Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:29
      Też klikam na kosz.:)
      Ja sie nie dziwie, ze dziwadło, ktore nie ma dziewczyny, życia
      towarzyskiego i znajomych czyta 1400 stron Kinga w 2 dni, bo co
      innego ma robić? Książka, internet albo ćwiczenie rączki. Do pracy
      przecież nie pójdzie!
      Wydział w firmie gdzie posegregowali ludzi ze względu na wagę,
      zaje... trend.:)
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:51
        Ciekawe jak Ty bys sobie poradziła z moją choroba, czy też byś była taka
        tryskajaca jadem na wszystkie strony :) raczej by był wtedy kolejny post na
        forum że "juz nie mogę, pomóżcie" a ja mogę skarbie, sporo mogę. Choroba mnie
        usadziła, wiec zakuwam Angielski, prowadzę bloga, dużo czytam, uczę się wielu
        rzeczy, trenuję mięśnie. A Ty co robisz?

        I skad wiesz ze nie mam znajomych? a skąd wiesz ze nie spotykam sie z
        dziewczynami? własnie na gg śmiejemy sie z kumpelą która u mnie wczoraj była z
        tego co piszesz o braku znajomych :) praca? pracuję w domu na necie, zarabiam na
        swoje wydatki i czynsz.
        • july-july Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:55
          No i nie wziąłeś dzisiaj tabletek, a doktor mówił, że trzeba
          codziennie.
          Nie wymyślonych znajomych, miszczu.
          Wolę swój jad niz twoją głupotę, aczkolwiek to rzeczywiście
          nieładnie śmiac sie z ludzi upośledzonych. Żegnam i bez odbioru.
          • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:02
            Wiesz co? stać Cię na więcej chyba niż tekst z piaskownicy tabletkach, co? i
            co, mam teraz się wbić w ziemię ze wstydu? :) ale mi przygadałaś, wow! :)
            rozumiem ze mozesz mnie oskarzać o szereg róznych rzeczy, ale o glupotę? a gdzie
            Ty widzisz przejaw tej glupoty?

            Co, puściłas bąka i się ewakuujesz? :) ktoś by powedzial że jestes mało
            inteligentnym tchórzem, ale ja tak nie powiem - powiem inaczej. Ze jesteś
            lobotofretką :))))))))))
            • july-july Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:14
              I weź tu miej dzieci - gdyby jego rodzice widzieli, że coś takiego
              im sie urodzi...
              • july-july Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:16
                I nie wysilaj sie na odpowiedz, wielbicielu fekaliow, przestaję
                karmić trola.
                • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:22
                  Tak, jasne, to już kolejne z Twoich pożegnań, jesteś słowna jak pinokio :)
              • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:21
                Ja moich rodziców szanuję i kocham, i lubię, mogą zawsze na mnie liczyć w kazdej
                biedzie, i oni to doskonale wiedzą bo tak nie raz się stało, ja mogę liczyć na
                nich, oni na mnie. Są ze mnie bardzo zadowoleni, że mają takiego syna. Wiec tu
                niestety, nie trafiłaś.
        • ann_alice Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:57
          "zakuwam Angielski, prowadzę bloga, dużo czytam, uczę się wielu
          > rzeczy, trenuję mięśnie."

          Ciekawe, że w tym wszystkim ci jelitko nie przeszkadza. Fascynujące.
          • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:04
            Tak, najlepsza reporterko w Polsce, jak się siedzi w domu to IBS nie przeszkadza
            ani w nauce, ani w czytaniu, ani w ćwiczeniu na worku czy robieniu pompek,
            tudzież machaniu hantlami. Ale Tobie chyba coś przeszkadza myśleć, bo zamiast
            pisać takie glupoty przeczytałabyś na wikipedii (tak, tą którą Kochanica uważa
            za głupią) i wiedziałą. Pozdrawiam słonecznie.
            • ann_alice Re: Hokus pokus. 03.02.09, 12:05
              Teraz jestem reporterką. Czego to się człowiek o sobie nie dowie
              czytając twoje posty Maruś.
    • tiuia Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:50
      A mnie się tekst spodobał;P Dużo prawdy w tym co piszesz.
      Pozdrawiam;)
      • mareczekk77 Re: Hokus pokus. 03.02.09, 11:52
        Dzieki, pozdrawiam słonecznie :)
    • rosa_de_vratislavia Szkoda,ze się mylisz... 03.02.09, 12:06
      ... piszesz:

      > Podswiadomość ma całkowitą władzę nad ciałem i jego chemią.

      Gdyby tak było, każdą chorobę możnaby wyleczyć psychoterapią.

      Tymczasem mimo wielu prób odkrycia konkretnych powiązeń somy i
      psyche- nadal nie są one oczywiste.
      Wiadomo,ze przewlekły stres nas rujnuje, obniza odporność, skraca
      życie.
      Ale np. badania dowodzą,że u osób chorych na raka "pozytywne
      nastawienie" niestety nie wpływa na tzw. "przeżywalność". Pacjenci z
      depresją umierają tak samo jak ci wierzący,że wyzdrowieją.

      P.S. Znam wiele otyłych ludzi i nikt nie wygląda jak opisana przez
      Ciebie dziewczyna (nie śmierdzą i nie sapią i nie są nieustannie
      czerwoni).
      • mareczekk77 Re: Szkoda,ze się mylisz... 03.02.09, 12:15
        Ktore badania? słyszałąś o farmie Simontonów i jakie wyniki mieli w leczeniu
        wizualizacją raka? to rewolucja jest i była w leczeniu raka.

        Ja wiem jedno - rak czy bardzo silna choroba, (np. taka którą ja mam) silnie
        wiąze się z jakimś kodem w podświadomości, poczuciem winy itp. Były badania
        robione na kobietach z rakiem narządów rodnych i wszystkie miały koszmarne
        przekonania o seksie, że to brudne, złe, grzeszne.

        Afirmacje przy raku na pewno nie wystarcza, Tzreba przebudować całe życie, a
        czasu malo. I nawet wtedy się niekiedy umiera. Ale się umiera w spokoju,
        pogodzonym ze soba, z ludźmi a nie jak zwierzę w lęku. Byłem kiedys przy
        duchowej śmierci. Facet odszedł całkowicie pogodzony z życie, piękne.

        A znasz ten efekt, że jak małżonkowi umiera żona, to facet umiera zybciutko?
        skoro więc można umrzec ze smutku, czy nie można zyć dłużej z radości?

        A ja znałem sporo otyłych po dłuższym chodzeniu po mieście, i to było okropne.
        Po spoceniu jak pot zaschnął było strasznie, a jak siedza to wiadomo że się
        człowiek raczej nie poci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka