Dodaj do ulubionych

Oberverku kochany...

14.11.03, 12:00
... a moze masz jakis przepis na szpinak, rownie
genialny jak na zupe dyniowa?... :))
Obserwuj wątek
    • oberver Szpinak :-))) 14.11.03, 19:47
      uwielbiam, nawet na zimno na kanapki, a przyrządzam go najnormalniej w świecie.
      Pół kilograma świeżego (tylko świeży uznaję) płuczesz i wrzucasz na chwilę do
      wrzącej wody. Po chwili zmięknie, trzeba go odedzić.
      Taki mięki, albo przez maszynkę, albo w robocie trzeba rozdrobnić.
      Do tego dodaję kilka rozgniecionych ząbków czosnku, jajo lub dwa, uotowane na
      twardo, pokrojone w kosteczkę (ładnie się komponuje).
      Można to podgrzać na oleju, to będzie na ciepło.
      Oczywiście szczypta soli do smaku.
      Taki szpinak, ale bez jaja można wymieszać z twarogiem, doprawić odrobinką
      gałki muszkatołowej, ale naprawdę mało, ew. trochę curry.
      Tym nadziewa się pierogi (jadłam u Włochów, pycha!!!),
      lub np. naleśniki, też smakowite.
      Niestety, szpinak świeży jest tylko sezonowo, wiosną lub jesienią, bo to
      roślina dnia krótkiego.
      Pozdrówki i smacznego !
      Jak zjem w Konfederacji coś smacznego, podam przepis na FK.
    • Gość: pola Re: Oberverku kochany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 20:34
      Mój mążuś ukochany robi fan(a)tastyczny sos do makaroni ze szpinakiem. Świeży
      szpinio jest oczywiście najlepszy ale do tego sosu może być również ta mrożona
      bryja z paczki (w kostach brykietowych:). Tajemnicą cudnego smaku szpinaku jest
      czosneczek (w ilości tolerowanej przez dany organizm) i śmietana (im tłustsza
      tym lepsza). Cebulę ( w ilości akceptowalnej, może być dwie, trzy średniej
      wielkości) kroimy drobno (ale bez pedantycznej przesady), podsmażamy ją (bez
      słocenia) i wrzucamy szpinio (w postaci brykietu lub świeży pokrojony), jak
      brykiet się rozpuści na dobre, ładujemy czosneczek (w ilości jak wyżej).
      Następnie wlewamy śmietanę (na oko - wrodzone wyczucie proporcji bardzo się w
      kuchni przydaje) jak śmietana się zagrzeje wrzucamy starty ser żółty (dobrą
      garść, a nawet dwie). I tu trzeba wrzucić czujność, bo ser ze śmietaną wykazuje
      duże zdolności przywierania (mieszać trzeba więc bez ustanku i na małym ogniu.
      Kuchenki z elektrycznymi "palnikami"- czujność potrójna !!!). Jak to wszystko
      zgęstnieje można weń makaron ciepnąć (najlepiej rury- pene chyba,ugotowane
      oczywiście wcześniej w oddzielnym garze). Solić najlepiej na końcu bo jak ser
      był dość słony to można sól w ogóle pominąć. Mówię pycha ( a ja tam byłam miód
      i wino piłam, a ponieważ śrubkę miałam, szybki przepisik nasmarowałam). Proste
      i genialne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka