kurczak1
19.02.09, 11:29
Dałam ten temat na forum mężczyzna i zostałam zlinczowana:
Trzy lata temu coś miedzy nami zaiskrzyło. Ja sama i on sam. Oboje
po przejściach. Oboje potrzebowaliśmy ciepła, seksu, kogoś z kim
można pojsc do kina, na spacer...Zaprzyjaźniliśmy się. On mi wiele
pomógł w sprawach męskich, ja go wspierałam w trudnych chwilach.
Takie były założenia: przyjciele, kochankowie, zadnych głebszych
związków. Tak się tylko mówi...
Pojawiło się uczucie, mój syn bardzo sie do niego zbliżył, coraz
więcej spraw nas łączyło. Wciaż jednak osobne mieszkanie, randki,
pomoc owszem chętnie, ale żadnego współ decydowania, żadnych
wspólnych planów. Problemem okazały sie pieniadze. Ja mam stałą
pracę, on nie. On pracuje wtedy kiedy mu zabraknie. Na wakacje
jeżdże tylko z synem. Nie mogę nic zaplanować wspólnie.
Po tych kilku latach dojrzałam. Zrozumiałam, ze chcę mieć rodzinę.
Że być razem to mieć wspólny dom, plany, siano. A ja nie mogę mieć z
nim wspólnego domu, bo on ma swoj, którym sielubi zajmować, a ja
mieszkam i pracuję w innym mieście. Nie mogę mieć z nim wspólnych
pieniedzy, bo on ich nie ma a ja zarabiam raczej skromnie. Nie mogę
mieć znim wspolnych planów, bo wszystko mamy osobne, a hgdybym nie
daj Boże zaszła w ciąże, to kto by utrzymywał dziecko. Jednym słowem
pat. Facet mnie kocha, jest dobry, pomagający, ciepły, bliski, ale
to wciąż tylko kochanek, niebieski ptak, z którym można isc w góry,
na koncert, który pomaluje mieszkanie, zaprosi do kina, ale nie
zbuduje sie z nim życia, rodziny.
Nadszedł czas decyzji. Ja wiem, ze już nie chce tak. Wiem też, że on
chce. Tyle było rozmów. Mam poczucie winy i zal mi mojego syna, ale
ja już tak dłużej nie moge...