anenka1988
11.03.09, 15:26
Mam chłopaka, z którym jesteśmy razem już 1,5 roku. Często mi
powtarza, że mnie kocha i wiem, że generalnie mogę na niego liczyć.
Tyle tylko, że jest coś, czego mi w naszym związku brakuje -
spontaniczności. Bardzo rzadko podejmuje on inicjatywę w zakresie
np. wyjść do kina lub teatru. Wszystko muszę robić ja. Fakt, gdy ja
coś sugeruję, to rzadko się zdarza, że on odmawia, ale to nie to...
Zresztą na pewno dobrze wiecie jak ważne dla związku jest robienie
niespodzianek i uciekanie od rutyny. Tymczasem on nic sobie z tego
nie robi. Wszystkie jego działania są dla mnie przewidywalne, nawet
prezenty, które mi daje od czasu do czasu. Zawsze zawczasu zgaduję
jaki tym razem drobiazg dostanę (uwaga do niektórych Forumowiczek:
nie chcę drogich prezentów!). Na Walentynki kupił mi książkę, którą
chciałam i tak kupić, a także zamieścił życzenia w lokalnej gazecie,
jak kilkaset innych osób... Pewnie, że jest wielu facetów, którzy
nawet tego nie robią, ale to marna pociecha... Na Dzień Kobiet
ograniczył się do życzeń telefonicznych... Fakt, akurat był to czas,
kiedy przebywał daleko, ale jakby chciał, to znalazłby sposób, żeby
dać mi jakiegoś kwiatka. Choćby przez kogoś, wszak mamy kilkoro
wspólnych znajomych...
Może to wszystko wydaje się Wam zrzędzeniem, ale spróbujcie się
wczuć w moją sytuację i choć trochę mnie zrozumieć. Proszę,
poradźcie: co mam zrobić, żeby wzbudzić w nim choć trochę tej
inicjatywy? A przynajmniej, żeby poczuć, iż jego miłość nie
sprowadza się do podstawowych rzeczy takich jak np.: gotowość do
pomocy czy obrony mojej osoby albo troska o moje samopoczucie? A
jeśli problem jest we mnie, to co mam uczynić? :/