ingeborg
16.03.09, 22:04
żebyś o tym wiedziała, kocham cię'
tekst mojego faceta.
chodzi o to, że:
po pierwsze jestem podziębiona i mam w domu niezły bajzel, bo nie
mam siły żeby to ogarnąć (wszędzie chusteczki, stos ciuchów na
fotelu, wszędzie pudełka po prochach i kubki po herbacie),
po drugie za dwa tygodnie mam egzamin więc naprawdę dużo się uczę
(chociaż on jakby nie dowierza),
po trzecie jutro mam ważną prezentację i jeszcze jestem z nią w
lesie,
po czwarte jutro przychodzi do mnie w ważnej sprawie dziewczyna, z
którą się umówiłam wieki temu. nie na ploty, tylko na konkrety.
Dziś po południu zadzwonił i zaproponował spotkanie. Powiedziałam
mu, ze nie da rady ani dziś, ani jutro. Ostatnio widzieliśmy się w
piątek, w weekend zaniemogłam a nie chciałam żeby mnie widział
zasmarkaną, bolącą i kaszlącą. Zresztą akurat wtedy nie chciałam
nikogo widzieć, bolała mnie głowa, wszystko mnie bolało nie miałam
ochoty na jakiekolwiek wizyty, tylko na leżenie pod kocem. No i dziś
w tej rozmowie powiedział że aha, że w porządku i spoko, ale tonem
jakby odrobinę obrażonym. No i dziś wieczorem, siedząc w poczekalni
w przychodni, dostaję tego esemesa.
Wkurzyło mnie to troszkę. I nie chodzi o to, że jestem zazdrosna,
tylko o to, że on używa takich beznadziejnych sztuczek żebym była
zazdrosna: "Nie chcesz się ze mną spotkać? To ja się spotkam z
inną". Zupełnie jakby do niego nie docierało, że mam też jakieś
życie oprócz niego, że mam obowiązki, przyjaciół, naukę i
temperaturę.
Niech mnie ktoś przytuli...