Dodaj do ulubionych

'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem

16.03.09, 22:04
żebyś o tym wiedziała, kocham cię'
tekst mojego faceta.

chodzi o to, że:
po pierwsze jestem podziębiona i mam w domu niezły bajzel, bo nie
mam siły żeby to ogarnąć (wszędzie chusteczki, stos ciuchów na
fotelu, wszędzie pudełka po prochach i kubki po herbacie),

po drugie za dwa tygodnie mam egzamin więc naprawdę dużo się uczę
(chociaż on jakby nie dowierza),

po trzecie jutro mam ważną prezentację i jeszcze jestem z nią w
lesie,

po czwarte jutro przychodzi do mnie w ważnej sprawie dziewczyna, z
którą się umówiłam wieki temu. nie na ploty, tylko na konkrety.

Dziś po południu zadzwonił i zaproponował spotkanie. Powiedziałam
mu, ze nie da rady ani dziś, ani jutro. Ostatnio widzieliśmy się w
piątek, w weekend zaniemogłam a nie chciałam żeby mnie widział
zasmarkaną, bolącą i kaszlącą. Zresztą akurat wtedy nie chciałam
nikogo widzieć, bolała mnie głowa, wszystko mnie bolało nie miałam
ochoty na jakiekolwiek wizyty, tylko na leżenie pod kocem. No i dziś
w tej rozmowie powiedział że aha, że w porządku i spoko, ale tonem
jakby odrobinę obrażonym. No i dziś wieczorem, siedząc w poczekalni
w przychodni, dostaję tego esemesa.

Wkurzyło mnie to troszkę. I nie chodzi o to, że jestem zazdrosna,
tylko o to, że on używa takich beznadziejnych sztuczek żebym była
zazdrosna: "Nie chcesz się ze mną spotkać? To ja się spotkam z
inną". Zupełnie jakby do niego nie docierało, że mam też jakieś
życie oprócz niego, że mam obowiązki, przyjaciół, naukę i
temperaturę.
Niech mnie ktoś przytuli...
Obserwuj wątek
    • niebieski_lisek Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 22:14
      <przytulamy Cię na forum> :p
    • velis Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 22:50
      Jaki masz problem...niech idzie, jeszcze bym mu na bilet dała. Skoro Ty masz
      swoje życie, i swoje zajecia, to dlaczego on ma nie miec swoich. Powinnaś sie
      cieszyć, że Cie nie okłamał...
      • ingeborg Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:06
        Sorry, gdyby mnie okłamywał to prawdopodobnie nie byłoby już
        żadnego 'my'.
      • cytrynka_ltd Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:08
        też kupiłabym takiemu bilet:)))
        ale, to byłoby ostatnie nasze spotkanie.
    • kitek_maly Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 22:54

      Powiedziałam
      > mu, ze nie da rady ani dziś, ani jutro.

      To do kogo masz PRETENSJE?
    • lstiti Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 22:54
      Zupełnie jakby do niego nie docierało, że mam też jakieś
      > życie oprócz niego, że mam obowiązki, przyjaciół, naukę i
      > temperaturę.

      No a on ma swoje życie, koleżanki itp. W czym problem?
      • ingeborg Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:05
        Widzę zasadniczą różnicę między pójściem z koleżanką na kawę, czy na
        wystawę, a pójściem z nią do kina/na film.
        Absolutnie nie przeszkadza mi to, że ma przyjaciół. Niech ma też
        koleżanki, to normalne, niech pielęgnuje te przyjaźnie.

        Tyle że no nie wiem, dla mnie jest to jakoś demonstracyjnie-
        ostentacyjne. Akurat w tym momencie po tej rozmowie. :-(((
        • varna771 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:16
          ja Cie ingeborg rozumiem,tez bylabym zła na faceta w tej
          sytuacji.Wydaje mi sie,że chce wzbudzic w Tobie zazdrość i akurat
          wybrał kino z kolezanka... rozumiem gdyby przyslal wiadomosc,iż
          nudzi mu się i umówił sie z kumplami, a kino poczeka az
          wyzdrowiejesz i uporasz sie z waznymi sprawami w koncu egzamin i
          zdrowie to sprawa nadrzedna a kino podrzedna :)
        • lstiti Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:20
          > Widzę zasadniczą różnicę między pójściem z koleżanką na kawę, czy na
          > wystawę, a pójściem z nią do kina/na film.

          A na czym polega ta różnica?
    • silic Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:35
      >Zupełnie jakby do niego nie docierało, że mam też jakieś
      > życie oprócz niego, że mam obowiązki, przyjaciół, naukę i
      > temperaturę.

      Ależ to do niego dotarło. Wyraziłaś to wystarczająco jasno. Z tego też powodu
      nie idzie z tobą tylko z kimś innym.
      • lstiti Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 16.03.09, 23:40
        > Ależ to do niego dotarło. Wyraziłaś to wystarczająco jasno. Z tego też powodu
        > nie idzie z tobą tylko z kimś innym.

        No i to jest chyba problem. On nie powinien mieć własnego życia :P
        • ingeborg Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 00:15
          to nie jest 'ktoś inny' tylko koleżanka. jak ją zaprosi na kolację
          przy świecach kiedy ja akurat nie będę mogła to też mam nie
          panikować? i następnym razem dać mu na drogę gumki i kwiatka, żeby
          milej było?
          • psc0 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 00:22
            To tylko kino.
            jak dla mnie..
            • naonja81 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 09:19
              psc0 napisała:

              > To tylko kino.
              > jak dla mnie..

              To AŻ KINO! Dla mnie to byłaby obelga, gdyby mój facet poszedł do
              kina z inną.
              • sadosia75 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 09:27
                > To AŻ KINO! Dla mnie to byłaby obelga, gdyby mój facet poszedł do
                > kina z inną.

                Naonja latek juz troche masz a w glowie sianko jak widac.
                Och nie to AZ kino, to OBELGA, jak on mogl..
                kup ladna zlota klatke, zamknij faceta w tej klatce siedz i podziwiaj go.
              • skarpetka_szara Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 16:09
                dla mnie tez.
          • bugmenot2008_2 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 00:22
            przesadzasz jak jakas nastolatka, ma "na wszelki wypadek" nie isc bo to kobieta?
            KAZDA kolezanka jest plci zenskiej a jesli bedzie chcial ci rogi doprawic to
            zrobi to bez twojego blogoslawienstwa, ciesz sie ze ci powiedzial i nie dramatyzuj
          • amelkalexi Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 18:03
            Wiesz, muszę przyznać, że poczucie humoru masz...super:)
            Wytłumacz facetowi, że kino i knajpa z kumplami: tak!!!...z innymi kobietami :nie!!!
            W końcu związek to nie więzienie i nie o to chodzi żeby komuś obrożę i smycz
            założyć... ale pewne zasady obowiązują..
            Wracaj do zdrowia i skróć....tą smycz;)
    • tom_dom1 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 01:10
      Ja Cię chętnie przytulę... dobrym słowem :)

      Wypowiem się na ten temat, bo faktycznie rozumiem, że mogło Ci się przykro zrobić.

      Więc, zaczynając. Widzisz,niby piszesz, ze nie jesteś zazdrosna tylko ze
      denerwują Cię te jego beznadziejne zagrywki. Ale czy na pewno nie jesteś
      zazdrosna? Wnioskująć po Twoim poście jak i kolejnych wypowiedziach, mniemam, że
      jednak jesteś:) Inaczej byś tutaj nie pisała.
      No ale wróćmy do tematu postu.
      Faktycznie, Twój facet zagrał po najprostszej linii. Prosto, prostolinijnie,
      chamsko trochę - ale jakże skutecznie. Swoim dziecinnym smsem popsuł Ci
      krwi-czyli co było zamiarem jego. Chciał Ci po prostu zagrać na nerwach i na
      nosie. Nie znam faceta. Ale wczuwam się w jego rolę. I co mogło sprawić ze tak
      się zachował?
      Nie wiem, ale jeśli ktoś się obraża i posuwa się do takich smsów-to znaczy że mu
      zależy na Tobie.
      Może zarezerwował bilety w kinie albo po prostu bardzo chciał pójść z Tobą w
      końcu do kina? Może zaplanował sobie ten wieczór z Tobą?
      Ponadto, dla faceta to jednak ujma, jeśli przegrywa z nauką.:)

      Jednak pomimo tego wszystkiego-jeśli miałbym coś doradzać, to nie przejmowanie
      się tak bardzo jego smsem i zachowaniem. Nie odpowiadaj, nie narzucaj się,
      zachowuj się naturalnie, normalnie. :)
      • marrika567 jezeli wzbudza zazdrosc to mu zalezy?????????? 17.03.09, 16:01
        hm?
    • malutka_kropka82 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 08:52
      Napisz mu smsa: "bawcie się dobrze" :)
      Serio
    • dzikoozka Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 09:04
      A ja bym go zaprosiła do siebie. niech zobaczy, katar, czerwone
      oczka, temperaturę, te kubli, leki, chusteczki. Życie nie skłąda się
      z kawiarnianych randek...jestes człowiekiem, masz prawo byc chora,
      być w słabszej formie, mieć kupę pracy do wykonania. To on powinien
      poleciec po lekarstwa i zakupy...
    • sundry Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:01
      Mnie by nie przyszło do głowy obrazić się o coś takiego.
    • cytrynka_ltd Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:07
      dupek. wie, że jesteś chora i zapracowana.
      ale, pewnie nie mógł ścierpieć, że jakaś koleżanka jest ważniejsza od jego "małego".
    • wowa_wowa Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:14
      nawiązując do poruszonego na tym forum wątku o filmach - obraziłabym się albo
      nie w zależności od tego, na co by poszli - jakby na jakiegoś "Zapaśnika" to
      chyba nie, gorzej jakby na "Złoty środek", ze względu na ostrą zawartość
      erotyczną rezultat takiego wyjścia mógłby być niepokojący ;)
      • viridiana69 :) 17.03.09, 17:41
        wowa_wowa napisała:

        > nawiązując do poruszonego na tym forum wątku o filmach - obraziłabym się albo
        > nie w zależności od tego, na co by poszli - jakby na jakiegoś "Zapaśnika" to
        > chyba nie, gorzej jakby na "Złoty środek", ze względu na ostrą zawartość
        > erotyczną rezultat takiego wyjścia mógłby być niepokojący ;)

        Wlasnie! :)
    • cafem Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:23
      Alez on ma absolutna racje.
      To on probowal sie spotkac, to Ty sie wykrecasz od kilku dni, bo chora, bo nauka, bo kolezanka, bo tamto sramto.
      Teraz narzekasz, ze masz duzo zajec i ze chora jestes. To co on ma zrobic? Zamknac sie sam u siebie w mieszkaniu i rozpaczac?
      Pokazalas mu dobitnie, ze na razie sie nie spotkacie. Mnie by to strasznie ubodlo - dzis nie, jutro nie... Chora jestes i on ma Cie nie ogladac, ale kolezanka do nauki przyjsc moze?
      Na moje oko, ten sms mial wzbudzic zazdrosc. Bo co ten Twoj biedny facet mial zrobic? Po raz setny blagac o spotkanie?
      A wyjscie do kina z kolezanka nie jest tragedia. To tylko kolezanka i jeszcze cie o tym poinformowal, dodajac, ze Cie kocha. Ladnie z jego strony:)
      • ingeborg Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 19:19
        wykręcanie się byłoby wtedy, gdybym nie miała ochoty się z nim
        spotkać i wymyślała wymówki.
        Co ma zrobić? Iść z koleżanką na kawę, z kumplem na piwo, z
        przyjaciółmi na imprezę... jest milion możliwości. Kino z koleżanką,
        podobnie jak jeszcze kilka innych propozycji z koleżanką w roli
        głównej to nie najlepsza z nich.
        Moja koleżanka, skarbie, przychodzi nie do nauki, jeszcze jestem na
        tyle wydolna umysło żeby uczyć się sama.

        Myślałam, że wyrośliśmy mentalnie z tej epoki, w której królewny nie
        robiły nic innego jak tylko czekały na księciów w wieży, a tu takie
        kwiatki...
        • sumire Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 19:43
          a czym jest takie zachowanie, jak nie czekaniem w wieży?...
          nie rozumiem, czemu pójście z koleżanką na kawę ma mieć mniejszy ciężar gatunkowy niż pójście z nią do kina.
        • cafem Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 20:59
          Po prostu postawilam sie w sytuacji Twojego chlopaka. Ja bym Twoje zachowanie odebrala jako potezny kop w dupe. I na pewno bym przekornie reagowala - pokazujac, ze nie to nie, ja mam swoje rozrywki tez.

          Zrozum, z tego jak on przedstawil sytuacje wynika jasno, ze mu bardzo na Tobie zalezy. I wynika jeszcze jasniej, ze go zranilas.
          Wiec nie odwracaj kota ogonem twierdzac, ze to on rani, tylko lap za telefon i sie z nim spotkaj!
          • wrr2 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 21:37
            Sorry, ty serio uważasz, że jak facet sobie zażyczy to należy lecieć do niego
            nie patrząc na nic innego? Ani choroba, ani egzamin, ani praca czy inne
            zobowiązania (poważne a nie ploteczki z kumpelą) to nie są wymówki. Nie da rady
            przełożyć egzaminu ani choroby, bo chłopak chce iść do kina.

            Facet jak najbardziej ma prawo chodzić do kina z kim mu się żywnie podoba,
            natomiast ten sms nieco mi zgrzyta. Pachnie mi to właśnie chęcią zranienia
            autorki i odegrania się na niej za to że nie dostosowała planów do faceta. Choć
            oczywiście mogła to być tylko chęć uniknięcia plotek i posądzeń o zdradę, gdyby
            dowiedziała się o kinie z innego źródła.
            • cafem Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 21:45
              A gdzies Ty wyczytala, ze on ja do kina wyciagal? :)
              Chodzi o to, ze chlopak chcial sie spotkac, przez weekend ona nie chciala, bo chora i zle wygladala, potem bo nauka, a potem bo kolezanka przychodzi...
              Moze chociaz dalaby sie odwiedzic i pozwolila mu herbate dla niej zrobic?

              Wiesz, nauka nauka, praca praca i obowiazki obowiazkami... Ale nie mow mi, ze na wizyte faceta godzinki nie mozna znalezc. Nie codziennie, ale chocby raz na dwa-trzy dni.

              A sms owszem, mial ja zranic, albo przynajmniej niezle zabolec... Z tym, ze uwazam, ze motyw chlopak mial szlachetniejszy...
              • wrr2 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 18.03.09, 14:24
                Post jest z poniedziałku, widzieli się w piątek. Dziewczyna jest chora, ma na
                głowie egzamin, a koleżanka zdaje się przychodzi w sprawach służbowych a nie
                prywatnych (przynajmniej tak wnioskuję z wyjaśnień autorki). I facet już strzela
                focha, że nie mogą się spotkać? I odgrywa się w taki sposób? Sorry, ale to
                wyjątkowo dziecinne i nieco żałosne.

                > A sms owszem, mial ja zranic, albo przynajmniej niezle zabolec... Z tym, ze uwa
                > zam, ze motyw chlopak mial szlachetniejszy...
                Nie uważam, żeby ranienie kogoś z czystej złośliwości albo chęci odegrania się
                było szlachetniejsze niż zranienie z powodu choroby lub nawału obowiązków.
                Poza tym skoro przyznajesz, że sms miał ją zranić to czemu w poście wyżej
                napisałaś, że nie ("Wiec nie odwracaj kota ogonem twierdzac, ze to on rani")?
    • kihotka Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 17:50
      Hmmm a moze on tez poczul sie niezbyt milo kiedy ciagle unikalas spotkania. Bo
      masz katar? a moze wlasnie pozwolic mu sie soba zaopiekowac?

      Chociaz nie uwazam ze go to usprawiedliwia z kinem bo pewnie tez bym sie
      zdenerwowala. Ale nie wiemy czy to zwykla kolezanka i miedzy nimi moze sie cos
      wydarzyc czy moze dlugoletnia przyjazn, gdzie on ja tylko i wylacznie tak
      traktuje. Ale jezeli nie jestes zazdrosna, to po co sie denerwujesz?:)
    • jane-bond007 Re: 'idę do kina z koleżanką, kochanie, chciałem 17.03.09, 19:31
      tez by mi sie cos takiego nie spodobalo i pewnie znajac siebie
      odpisalabym w styli: bawcie sie dobrze, pozdr dla kolezaki :D

      i wiecej sobie glowy tym tematem nie zaprzatala, natomiast w
      momencie gdyby on nie mial czasu/byl chory itd wybrala sie z jakims
      kolega do kina albo gdzieś :D

      inaczej nie zrozumie
    • summerlove dziewczyny.. 17.03.09, 20:56
      Kompletnie nie rozumiem jak możecie potępiać autorkę wątku że przeszkadza jej to
      co zrobił jej facet.
      Jasne że trzeba mieć własne życie, ale bez przesady, jeżeli wchodzi się w
      związek to trzeba być świadomym że pewnych rzeczy nie należy robić i tyle.
      Później się dziwicie że wasi faceci Was zdradzają czy coś. No sory, ale same
      jesteście sobie winne. Zawsze taki facet może powiedzieć : To tylko pocałunek,
      To tylko seks itd.. A Wy dalej będziecie myśleć że przecież niech sobie facet
      szaleje, nie można go zamknąc w klatce.. bez przesady, skoro ma dziewczynę, to
      nie chodzi z inną do kina i tyle. Proste.
      • cafem Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:03
        Uwazasz, ze trzymajac faceta w klatce uchronisz sie od zdrady?
        Jesli bedzie chcial - zdradzi i tak, jesli nie - chocby i 100 panien bylo kolo niego, on bedzie wierny tej jednej jedynej.
        Moj mezczyzna chodzi na lunch ze swoimi kolezankami, jezdzi na rowerach z grupa znajomych, gdzie tez sa kobiety, ja chodze z moim przyjacielem sama na kolacje lub do pubu (jesli moj facet nie ma ochoty do nas dolaczyc)i jakos sie nie zdradzamy:)
        • summerlove Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:16
          cafem napisała:

          > Uwazasz, ze trzymajac faceta w klatce uchronisz sie od zdrady?

          A czy ja napisałam że faceta trzeba trzymać w klatce??
          Chodzi mi o to że jeżeli jest się w związku to pewnych rzeczy się nie robi i
          tyle. Na tym polega związek że z niektórych rzeczy się rezygnuje. Na przykład z
          wyjścia z inną do kina, a już tym bardziej jeżeli jego dziewczynie to
          przeszkadza. I nie jest to żadne trzymanie w klatce.
          • cafem Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:21
            Jasne, jesli jej to przeszkadza...
            Ale zwroc uwage, ze jego dziewczyna kazda propozycje spotkania odrzuca, zapowiada sie na przyszlosc, ze kolejne tez odrzuci, to halo?
            Przeciez jasne jest, ze ten sms z kolezanka byl kompletnie na przekor i facet zadnej zdrady w glowie nie mial.

            Jak sie jest z zwiazku to sie pewnych rzeczy nie robi - na przyklad nie ignoruje sie kompletnie partnera na rzecz nauki/kolezanki/choroby/egzaminu-za-dwa-tygodnie... chwile mogla mu poswiecic...

            A o trzymaniu w klatce sama pisalas: "A Wy dalej będziecie myśleć że przecież niech sobie facet
            szaleje, nie można go zamknąc w klatce.. "
            • summerlove Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:32
              cafem napisała:

              > A o trzymaniu w klatce sama pisalas: "A Wy dalej będziecie myśleć że przecież n
              > iech sobie facet
              > szaleje, nie można go zamknąc w klatce.. "

              Miałam na myśli to, że pozwolicie im się zdradzać, obściskiwać z kim popadnie bo
              będziecie tkwić w przekonaniu że jeżeli nie będziecie się na to zgadzać to to
              będzie trzymanie w klatce.Czytaj uważnie proszę.
              Nie bronę autorki, ignorowanie drugiej osoby przez tyle czasu nie jest fajne,
              ale on mógł wymyśleć inny sposób a nie spotkanie z inną.
              • cafem Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:37
                Tak naprawde to chyba myslimy podobnie, tylko inaczej to wyrazamy:)

                Jego zachowanie tez jest niefajne, rzecz w tym, ze ludzie sa tylko ludzmi, i jego zagrywka byla - w moim odczuciu - forma obrony, takim dzialaniem na goraco.
                Dlatego uwazam, ze owa para powinna jak najszybciej sie spotkac i pare spraw sobie wyjasnic... inaczej pretensje beda narastaly - a po co - przeciez im na sobie zalezy:)
              • sundry Re: dziewczyny.. 18.03.09, 10:43
                Naprawdę nie widzisz różnicy między wyjściem do kina z koleżanką a
                zdradą?Większość ludzi chodzi do kina po to,by obejrzeć film,a nie
                się obściskiwać.Ciekawe,czy byłoby lepiej,jak by poszedł do tego
                kina i nic jej nie powiedział.
                • summerlove Re: dziewczyny.. 18.03.09, 15:07
                  Nigdzie nie napisałam że to zdrada.
                  To jest po prostu nie w porządku robić coś takiego jeżeli drugiej osobie to
                  przeszkadza. A może przeszkadzać.
          • sumire Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:34
            nie, nie na tym polega związek.
            zresztą to działa w obie strony. nie chciałabym, żeby mój miły obrażał się śmiertelnie na moje wyjście z kumplem na piwo (czy - aaaa, przerażające - wizytę kumpla u mnie w domu), jeśli akurat mam wolny wieczór, bo on nie może się ze mną spotkać. i nie chciałabym być od razu podejrzewana o niecne intencje wobec kumpla, bo ich nie posiadam. ale dla mnie związek nie jest pasmem poświęceń w imię miłości czy czego tam.
      • wanilinowa Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:06
        forumowa kreacja mało ma wspólnego z rzeczywistością;) każdy może napisać że
        daje (lub dawałby) 100% wolności, że nigdy-przenigdy nie był zazdrosny i w ogóle
        to facet może chodzić na randki z kim zechce, "taka jestem wspaniała i
        wyrozumiała"... ale życie toczy się poza forum:D
        • agawa48 Re: dziewczyny.. 17.03.09, 21:11
          Dokładnie! Ciekawe czy jedna z drugą były by takie wyrozumiałe, gdyby chodziło o
          ich faceta.
          • sundry Re: dziewczyny.. 18.03.09, 10:44
            Absolutnie! Mój facet ma 15-centymetrową smycz,zero wyrozumiałości i
            dożywotni zakaz posiadania koleżanek:)
            • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 10:55
              Moj pies ma lepiej niz Twoj facet :))))
              nasza smycz ma cale 2 metry! czasem ja wypozycza ( pies ) mezowi mojemu. wiec
              maz moze sobie swobodnie pomykac jak sarenka na cale 2 metry w kazda strone swiata.
              • sundry Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:03
                Strasznie lekkomyślna jesteś,wiesz?;)jeszcze pójdzie z inną do kina
                i Cię zdradzi,wspomnisz moje słowa!
                • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:05
                  Tzn, ze smycz koniecznie nowa kupic? Krotsza? a moze po prostu ja go wezme do
                  kaloryfera przykuje? bede miala caly czas oko na niego! komputer obok kaloryfera
                  stoi :) a na spacery co? w kolczatke ubierac?
                  • sundry Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:07
                    Spacery? a po co? Żeby jakąś koleżankę spotkał?
                    • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:09
                      Sundry gdyby nie Ty i Twoje cenne rady moje malzenstwo leglo by w gruzach! od
                      dzis zero spacerow, siedzenie przy kaloryferze i romantyczne spogladanie sobie w
                      oczka!
                      a tivi tez wyrzucic z domu? jeszcze chlop zobaczy "inny" swiat i zechce uciec:(
          • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 10:46
            Agawa nie wiem czy jestem jedna z druga czy trzecia z czwarta ale uwierz,ze nie
            zamykam meza w klatce pt malzenstwo to rezygnowanie z zycia prywatnego i ze
            swoich przyjaciol.
            jesli chce isc niech idzie. jest cos takiego w zwiazku jak zaufanie. i to ono
            powoduje, ze kobieta/ mezczyzna, ktora/ktory ufa nie ma obaw zwiazanych z takim
            wyjsciem.
            • cafem Re: dziewczyny.. 18.03.09, 10:52
              Rekami i nogami sie pod tym podpisuje:)

              --------------------------
              Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=WsjNDcIr7SU&feature=related
            • agawa48 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:57
              A niech Twój mąż sobie chodzi gdzie chce i z kim chce. Nie mówię o całkowitym
              rezygnowaniu z życia prywatnego.
              Też kiedyś nie miałam nic przeciwko wychodzenia do kina z koleżanką, wychodzenia
              z koleżanką na dyskoteki, do momentu gdy koleżanka zaszła w ciąże i o dziwo
              szczęśliwym tatusiem okazał się już w tej chwili mój ex facet. W sumie dobrze
              się stało, teraz jestem w szczęśliwym związku z kimś innym.
              • cafem Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:58
                Nie mierz wszystkich jedna miara...

                -----------------
                Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=WsjNDcIr7SU&feature=related
              • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 11:59
                I w zwiazku z tym, ze ex okazal sie rasowym zapladniaczem trzeba smyczke
                zarzucic na kazdego faceta?
                jak zechce zdradzic to zdradzi nawet w drugim pokoju! a ty bedziesz siedziala
                niczego nie swiadoma w kuchni.
                jak kocha, szanuje nie zdradzi.
                • agawa48 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 12:06
                  Na nikogo nigdy smyczy nie zarzucałam, obecnemu partnerowi też niczego nie
                  zakazuje, on sam nie ma ochoty na wychodzenie sam na sam z koleżanką.
            • ingeborg Re: dziewczyny.. 18.03.09, 12:55
              Nie wiem czy rozmawiacie jeszcze o moim poście czy już o czymś
              innym, ale chciałabym wspomnieć o czymś, co już pisałam: to, że
              idzie do kina z koleżanką, sam fakt wyjścia to pikuś, w porównaniu z
              tym, że on uprawia takie głupie gierki. Bo nie wydaje mi się, zeby
              pójście z koleżanką do kina akurat teraz było takie zupełnie
              przypadkowe.
              • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:18
                Eee gierki swoja droga :) chlop zrobil co zrobil tak troche dziecinnie.
                ale co zrobisz? przeciez do kata za kare nie postawisz prawda?
                A jak dzis chorybzda sie czuje? Lepiej?
                • ingeborg Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:34
                  dziś okopuję się w domu w dwóch swetrach, z zapasem fervexów i
                  ajurwedyczną maścią z kamforą. I do jutra mam być zdrowa bo jutro
                  jakaś impreza. z chłopem.

                  (i nie powiedziałam mu, ze na imprezę nie, bo wielki post, który w
                  tym roku chciałam przezyć jak należy)
                  • sadosia75 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:42
                    Moze amol i cukier? mnie zawsze pomaga.
                    a z tym postem to mnie rozbawilas :) czlowiek chce przezyc post jak nalezy a tu
                    klops :) nie daja no :)
              • sumire Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:22
                ano pewnie, ze nie bylo przypadkowe. ale nie wiem, czy nie
                zachowalabym sie podobnie, gdybym uslyszala od lubego 'dzis nie, bo
                nie chce nikogo widziec, jutro nie, bo jestem zajety, a pojutrze tez
                nie, bo jestem jeszcze bardziej zajety'. dosc latwo dojsc wtedy do
                wniosku, ze nie jest sie az tak pozadanym towarzystwem i zechciec
                pokazac drugiej stronie, ze nie to nie.
                • ingeborg Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:35
                  Co innego 'zajęta' i 'nie mogę', bo to wyjątkowo odczepne,
                  ale 'jestem chora', 'robię prezentację', to chyba konkretne
                  komunikaty...?
                  • sumire Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:43
                    konkretne, ale nie o to mi chodzi. raczej o to, ze czlowiek, ktory
                    po raz wtory slyszy odmowe (a jemu powod moze sie wydawac mniej
                    wazny niz Tobie, bierz tez na to poprawke), moze dojsc do wniosku,
                    ze tak to on sie nie bedzie bawil. i pokazac, ze moze sobie
                    zorganizowac milo czas bez Ciebie. a ze to troche dzieciacka metoda,
                    to inna sprawa. generalnie jednak motywy takiego postepowania sa dla
                    mnie dosc zrozumiale.
                  • cafem Re: dziewczyny.. 18.03.09, 13:48
                    Bo to bylo 5 dni pod rzad...
                    I jego zachowanie - choc dziecinne - to zrozumiale, tak jak ktos wyzej napisal.

                    I bez obrazy, ale przychodzi mi na mysl skojarzenie z pracoholizmem - pracuje, czyli robie cos pozytecznego, wiec on/ona nie moze do mnie miec pretensji, ze wciaz nie mam czasu na spotkanie.
                    To skojarzenie bardzo luzne i nie musi dotyczyc Twojej sytuacji, ale jakos mam to w glowie...

                    -----------------
                    cafe-m.blog.onet.pl
                    • wrr2 Re: dziewczyny.. 18.03.09, 14:32
                      Jakie 5 dni? Widzieli się w piątek, a spotkania odmówiła w poniedziałek po
                      południu, czyli 2,5 dnia.

                      Moim zdaniem grubo przesadzasz. Zdarzają się okresy, kiedy człowiek ma nawał
                      pracy, a czasu malutko. Tak ciężko zrozumieć, że czasem trzeba więcej czasu
                      przeznaczyć na pracę, naukę, rodzinę (tzn. rodziców, dziadków itd.)? To ma być
                      powód wielkiej obrazy i dziecinnego odgrywania się?
    • kredka_kredka_kredka Ale wy baby jesteście głupie... 18.03.09, 15:37
      Tak czytam te niektóre z wypowiedzi i jestem w totalnym szoku:o
      Oczywiście-nie mówię tego do wszystkich, ale...stwierdzenie, że jeśli facet ma
      zdradzić to i tak zdradzi jest idiotyczne! Jeśli kocha i szanuje-nie
      zdradzi-jeszcze głupsze!
      Sęk w tym, że większość zdrad wynika z -uwaga-eureka-szerszych możliwości i
      wielu okazji! A zatem-jeśli nasz facet widuje się sam-na-sam z
      przyjaciółkami/koleżankami-szansa na zdradę-wzrasta! Jeśli pracuje z większą
      ilością kobiet, obraca się w towarzystwie pięknych kobiet-jest dajmy
      to-fotografem, reżyserem, muzykiem rockowym-SZANSA NA ZDRADĘ wzrasta! I nie wiem
      ile jeszcze razy musiałabym to powtórzyć żeby co niektóre z was zrozumiały. Nie
      ważne jak bardzo was kocha, nieistotne jak bardzo ceni wasze
      wnętrze,blebleble-jeśli ma MOŻLIWOŚĆ zdrady i sprzyjające ku temu
      okoliczności-istnieje zwiększone ryzyko, że w ogóle o tym pomyśli niż by tych
      okazji nie miało być wcale. Z resztą-to nie tyczy się tylko mężczyzn -ale ludzi
      w ogóle.

      Swoją drogą-posiadanie koleżanek będąc w związku nie jest zabronione-ale w
      granicach zdrowego rozsądku! Godząc się na wspólne życie przy sobie-uczymy się
      kompromisu, a co za tym idzie-wyrzekania pewnych miłych i przyjemnych dla nas
      nawyków. Jeśli ktoś jest w związku i nadal odczuwa usilną potrzebę spotykania
      się z ludźmi odmiennej płci-sam -na sam-zastanowiłabym się w ogóle czy tak
      naprawdę dorósł do bycia w poważnym związku, czy jest na to na tyle dojrzały
      emocjonalnie. W większości przypadków-jeśli jesteśmy SZCZĘŚLIWI i SPEŁNIENI w
      związku-przyjaciele odmiennej płci stają się coraz mniej potrzebni.
      Niestety-w świecie dorosłych przyjaźń damsko-męska NIE ISTNIEJE! A w bajki o
      niej mogą wierzyć nad wyraz naiwne istoty. Koleżeństwa, znajomości, paczki
      damsko-męskie, relacje-owszem-ale nie przyjaźnie sam-na sam! Prędzej czy później
      niecne zamiary którejś ze stron-ujawniają się.

      Autorce wątku współczuję. Przede wszystkim tego-jak dziecinnie i niedojrzale jej
      mężczyzna zachował się. Na jej miejscu-spokojnie bym z nim porozmawiała,
      opowiedziała o swoich bolączkach. Jednak-uwaga-istotne jest-jak autorka ocenia
      'szanse' owej koleżanki u jej mężczyzny... Bo rzeczywiście może się okazać, że
      niepotrzebne było całe to HALO. O ile koleżanka jest przez faceta odbierana jak
      kumpel w ciele kobiety(w co szczerze wątpię), nie wzbudza u niego miłych
      estetycznych dla oka-uniesień-nie martwiłabym się. Ale-nie sposób tego
      sprawdzić. Jeśli kobiecie cokolwiek 'śmierdzi'-o ile tylko nie jest chorobliwie
      zazdrosna czy zaborcza-znaczy się-ma intuciję, która pozwala jej coś przypuszczać.

      Nie możesz mu zabraniać, czegoś nie pozwalać, ale masz PRAWO czuć się źle w
      związku z tym jak się zachował. Dobrze byłoby po prostu szczerze porozmawiać, o
      tym dlaczego Cię zranił i-że zrobił to w ogóle, bo być może-nie zdaje sobie
      nawet z tego sprawy.
      To tylko my kobiety-interpretujemy jego zachowanie jako próbę odegrania się,a
      być może facet-po prostu palnął coś za szybko-bez żadnego podwójnego dna-nie
      zastanowił się i wyszło jak wyszło, a my dorabiamy do tego sztuczne ideologie...

      A teraz mała uwaga do wszystkich naiwnych kobiet żyjących w swoim małym równie
      naiwnym świecie-jeśli wasz facet odczuwa potrzebę spotykania się z jakąkolwiek
      kobietą sam-na-sam-krzyż na drogę.
      • sundry Re: Ale wy baby jesteście głupie... 18.03.09, 15:49
        Absolutnie nie masz racji.Ja mam przyjaciela,mam też chłopaka i
        żadnej kolizji nie ma.Pewnie,jak się ma faceta,to już przyjaciele i
        koledzy nie są potrzebni,najlepiej zamknąć się we dwoje w czterech
        ścianach.A jak facet odejdzie,to wielki płacz,bo ja tylko jego
        miałam..Możliwość zdrady zresztą nie polega na tym,że ja mu na
        coś "pozwalam" (sam fakt absurdalny,pozwalać to można dziecku,a nie
        dorosłej osobie).To chyba oczywiste,że zanim ktoś zdradzi,nie będzie
        się o nic pytał.
        • kredka_kredka_kredka Re: Ale wy baby jesteście głupie... 18.03.09, 15:58
          Tak sundry. Świat jest biało-czarny.
          Wydaje mi się, że gdybyś przeczytała moją wypowiedź ze ZROZUMIENIEM nie
          przyszłoby Ci w ogóle do głowy mi odpisywać.
          A poza tym-wybacz, ale jeśli ktoś na poparcie swojego argumentu używa zdania 'a
          wcale nie, bo ja tak nie mam/miałam' wydaje mi się bardzo ograniczony.
          • sundry Re: Ale wy baby jesteście głupie... 18.03.09, 16:02
            To raczej ty mierzysz wszystkich swoją miarką i jeśli ty nie miałaś
            przyjaciela faceta,to nie ma przyjaźni damsko-męskiej i kropka.Czy
            to właśnie nie jest ograniczenie?
            Przeczytałam uważnie i mam inne zdanie na ten temat i już.Taki już
            urok forum.
      • sumire Re: Ale wy baby jesteście głupie... 18.03.09, 15:57
        no widzisz, przynajmniej mozesz poczuc sie od nas wszystkich
        madrzejsza. wspaniale :)

        zgodnie z Twoja teoria nalezaloby unikac jak ognia mezczyzn, ktorzy
        sa w jakikolwiek sposob atrakcyjni dla kobiet i w ogole zdarza im
        sie przebywac w towarzystwie innych samic.
        oczywiscie, okazja czyni zlodzieja, ale to nie oznacza, ze jesli ja
        zapraszam mojego przyjaciela (ktorego znam od 15 lat) na obiad, a
        moj facet wychodzi z przyjaciolka na piwo, zdrada wisi w powietrzu.
        trzeba jeszcze tego chciec.
        notabene, nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej moi przyjaciele
        staliby mi sie zbedni.

        (i tak tylko napomkne, ze moj facet owszem, jest muzykiem rockowym,
        bynajmniej nie garazowym).
        • kredka_kredka_kredka Do sumire 18.03.09, 16:00
          W takim razie podziwiam Cię za hm..odwagę?:-)Bycia z kimś takim po prostu:-)

          Z wszystkim innym co napisałaś-zgadzam się. A na atrakcyjnych ludzi to w ogóle
          trzeba uważać:]hihihi
          • sumire Re: Do sumire 18.03.09, 16:10
            to nie wymaga odwagi, a tylko wyzbycia sie stereotypow z glowki i
            uwierzenia, ze czlowiek, niezaleznie od tego, czym sie w zyciu
            zajmuje i z iloma przedstawicielami plci przeciwnej sie spotyka,
            moze byc osoba calkiem normalna, odpowiedzialna i w dodatku myslaca -
            mozgiem, a nie tym drugim organem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka