Dodaj do ulubionych

Uparty i zacięty jak muł :((

20.03.09, 21:45
Dziewczyny! Ten post umieściłam na forum "Mężczyzna", ale nie
przewidziałam, że urzędują tam przedszkolaki. Może Wy mi pomożecie,
skoro nie mogę liczyć na "dojrzały, męski punkt widzenia"

Streszczę maksymalnie problem.
Ja i mój facet - ludzie dorośli, po przejściach, podobno poważni,
oboje z dziećmi z poprzednich związków. Razem prawie 1,5 roku,
naprawdę dobrze spędzone razem, plany na przyszłość, walka o
widzenia z jego dziećmi, walka o akceptację jego osoby przez moje
dziecko - obie walki wygrane.
Jestem jedyną kobietą, która została oficjalnie przedstawiona jego
dzieciom, a był sam ładnych kilka lat.

Pan niedawno zmienił pracę. Przyznam, że trochę mu marudziłam,
ponieważ praca średnio mi sie podoba - dużo wyjazdów, a ja to źle
znoszę (niestety, mam bardzo złe doświadczenia z przeszłości).

Ostatnio bardzo sie starałam nie zatruwać mu życia na szkoleniach,
ale niestety w piątek , kiedy wrócił z kolejnego (zagranicznego)
szkolenia, coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((

Wyłaczył wszystkie telefony, napisał, że ma dość i chce się rozstać,
i przyjedzie nazajutrz po swoje rzeczy (min. narty)... I nie
przyjechał.
Od tygodnia nie pisze, nie dzwoni, nie odbiera moich telefonów, nie
daje znaku życia, a siedzi znowu zagranicą na następnym szkoleniu :
(((
Ja przestałam pisać i dzwonić... i nic...

Nie wiem nawet dokładnie, gdzie jest :(
Nie wiem, kiedy wraca, czy dzisiaj czy jutro i czy się odezwie...
Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy jak wróci to dalej będzie
chciał się rozstać... Zachowuje sie wyjątkowo podle, wiedząc, jak ja
bardzo cierpię w takich sytuacjach... I niestety, nie jest to
pierwszy numer tego typu, tylko do tej pory takie milczenie trwało
jeden-dwa dni góra... a tu już tydzień...

Nie wiem, co mam myśleć. Czy takie zachowanie jest typowe dla
dojrzałego faceta? I dlaczego nie przyjechał po swoje rzeczy, jak
zapowiadał? Miał czas, żeby to zrobić.

Nie wiem, co robić :(((
Czekać? Pisać? Jak długo?
Obserwuj wątek
    • mrs.solis Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 21:52
      > Nie wiem, co robić :(((
      > Czekać? Pisać? Jak długo?

      Moze spakuj mu rzeczy.
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 21:57
        W sumie myślałam już o tym.
        Ewentualnie o wystawieniu sprzętu na Allegro, celem zrekompensowania
        sobie strat moralnych. W końcu porzucił swoje nartki, buty,
        kurtkę... nie kontaktuje się, to sprzedam, bo mi zawadza.

        Cholera, naprawdę ten związek BYŁ dobry i to dla obu stron :(((
        Nie rozumiem, jak można zaprzepaścić tyle dobrych, pozytywnych
        przeżyć, z powodu kilku głupich sprzeczek w ostatnich kilku
        tygodniach?
        Wiedziałam, że ma ciężki i apodyktyczny charakter i byłam
        wyrozumiała. Starałam się. I po co?
        • posh_emka Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 17:46
          Ja bym spakowała i mu odesłała na jego adres domowy.
          W razie jakby zadzwonił z propozycją spotkania bo mu się humor poprawił to bym
          mu oznajmiła,że nie mogę bo spotykam się już z kimś innym-przecież wyraził wole
          rozstania,a olewanie cię przez tydzień potwierdza tylko ten fakt.
          Jak ja nienawidzę takich doopków, wampirów emocjonalnych co takim zachowaniem
          lubią się dowartościowywać i pokazywać jacy to oni nie są.
          • konstancja351 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 05.04.09, 11:08
            proste; przestan dzwonic, szukac kontaktu, sam sie odezwie - jak mu
            zalezy oczywiscie, jesli nie to niestety na siłę go nie odzyskasz....
        • skarpetka_szara Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 18:19
          Oczywiscie - wycisnij kaze z czego sie da! Zenujace.

          Ty mu tez poltora roku zmarnowalas, ale oczywiscie TOBIE kasa sie
          nalerzy.
    • mathias_sammer Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 21:54
      podly jest? dlaczego?
      m.s.
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 21:58
        mathias_sammer napisał:

        > podly jest? dlaczego?
        > m.s.
        Bo wie, jak bardzo rani mnie takie zachowanie i kilka razy mnie juz
        za to przepraszał. Dla mnie to gorsze, niż nazwanie mnie "szmatą" :/
        Robi to z rozmysłem i perfidnie.
        • jane-bond007 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 22:04
          czyli powtorka z rozrywki a Ty sie rozklejasz i nie wiesz co
          robic...

          rozumiem ze trudno Ci racjonalnie podejsc do sprawy - pomysl sobie
          co bys doradzila kolezance ktora ma wlasnie takie sytuacje z
          facetem, no i zrob to
    • nadobna.pasqualina może zazdrosny o byłego? 20.03.09, 22:03
      może z tego powodu, tzn. z powodu takich zachowań rozpadł się jego
      poprzedni związek? może ten facet ma coś z głową? jakieś
      skrzywienie? odpowiedzialny to on nie jest... jak odzyskasz z nim
      kontakt - to powiedz mu jasno, co myślisz o takim zachowaniu.
      Zabieganie o jego względy spowoduje, że poczuje się bezkarny i
      zachowania takie będą się powtarzać.
      Istnieje jeszcze taka możliwość, że uraziłaś go mówiąc mu, o swoich
      złych doświadczeniach z byłym. Mógł pomyśleć, że nadal jesteś
      zazdrosna o byłego, w końcu to ojciec Twojego dziecka. Może tłumił
      tę zazdrość wiedząc, że ten poprzedni związek został zakończony z
      konieczności, a nie z powodu np. braku Twoich uczuć wobec byłego.
      • eivera Re: może zazdrosny o byłego? 20.03.09, 22:39
        Nie chodzi tu o mojego exa, to wiem na pewno :)

        Może bardziej o przerost własnego ego mojego/nie mojego partnera.
        Ma trudny, apodyktyczny charakter, ale to starałam się zaakceptować
        i zrozumieć.
        Przejścia w byłym małżeństwie? Może tak... Akurat exiarę "poznałam"
        od mocno paskudnej strony. Tylko, że ja jestem jej przeciwieństwem...
    • ania78p Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 22:22
      a może zależy co mu palnęłaś przez telefon...
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 22:35
        ania78p napisała:

        > a może zależy co mu palnęłaś przez telefon...

        Nie palnęłam nic strasznego. Po prostu wkurzyłam się, że weekendowe
        plany idą w diabły :(
        Zmiana pracy była dyskutowana wspólnie i niestety obietnice i
        ustalenia nie zostały dochowane...

        Nie powiedziałam i nie zrobiłam NIC, za co mogłabym być potraktowana
        w ten sposób. Dlatego jest mi tak źle :(
        Nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie.
        • skarpetka_szara Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 18:22
          pewnie przelala sie szklanka. To byla ostatnia kropla. Widac facet
          juz czesto byl z toba nieszczesliwy
    • naprawdetrzezwy Pan nie dzwoni? 20.03.09, 22:36
      eivera napisała:

      > Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy jak wróci to dalej
      będzie
      > chciał się rozstać...

      Jeśli Pan zechce, to ci powie.
      A skoro postanowiłaś czekać na jego decyzję, to czekaj.
      • eivera Re: Pan nie dzwoni? 20.03.09, 22:40
        Poczekałam juz tyle, to poczekam jeszcze...
        Tylko, że chyba coraz mniej mi zależy....
        • czarna.maskara Re: Pan nie dzwoni? 20.03.09, 22:43
          nie przeżywaj tak, zajmij się czymś, nowa robota - chłop ma stres i
          tyle, jest apodyktyczny, ambitny, chce tam w nowej robocie zaznaczyc
          teren i pokazać na co go stać, a nie siedziec w kapciach przed
          telewizorem...
    • bombalska Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 22:52
      A ufasz mu?
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:03
        bombalska napisała:

        > A ufasz mu?
        Tak. W końcu udało mi się mu zaufać... a tu zonk :(
        • bombalska Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:27
          Czyli tekst-zarzut po delegacji byl zlosliwy i niesluszny?
          • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:40
            Niezgodny z wcześniejszymi ustaleniami...
            Jestem co prawda mocno "kobiecą" kobietą, ale mam dużo tzw. "męskich
            cech charakteru.
            Lubię planowanie, jakem inżynier z wykształcenia. Lubię jasne
            sytuacje. Czytam mapy. Dobrze jeżdżę samochodem (pochwalili nawet
            panowie z "drogówki", wlepiając mi mandat za prędkość :)). Mam umysł
            analityczny. Mówię, co myślę, często "drukowanymi" literami, żeby
            nikt nie musiał sie domyslać, co autor miał na myśli. No i też mam
            silny charakter, ukształtowany przez nieciekawe życiowe przejścia :((
            • rarely Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 09:25
              Niezgodny z wcześniejszymi ustaleniami...
              > Jestem co prawda mocno "kobiecą" kobietą, ale mam dużo tzw. "męskich
              > cech charakteru.
              > Lubię planowanie, jakem inżynier z wykształcenia. Lubię jasne
              > sytuacje. Czytam mapy. Dobrze jeżdżę samochodem (pochwalili nawet
              > panowie z "drogówki", wlepiając mi mandat za prędkość :)). Mam umysł
              > analityczny. Mówię, co myślę, często "drukowanymi" literami, żeby
              > nikt nie musiał sie domyslać, co autor miał na myśli. No i też mam
              > silny charakter, ukształtowany przez nieciekawe życiowe przejścia :((

              to nie dziwie sie ze odszedl po co mu chlop
    • crazyrabbit Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:24
      To się jakoś z angielska nazywa... asshole, czy jakoś tak....
    • anahella Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 20.03.09, 23:42
      eivera napisała:

      >
      > Nie wiem, co mam myśleć. Czy takie zachowanie jest typowe dla
      > dojrzałego faceta? I dlaczego nie przyjechał po swoje rzeczy, jak
      > zapowiadał? Miał czas, żeby to zrobić.
      >
      Starszy Cię. Patrzy gdzie jest Twoja granica wytrzymałości, bo Ty jego granicy
      już dotknęłaś.
      Tak czy siak ględzenie nie sprzyja związkowi.
      > Czekać? Pisać? Jak długo?
      • eivera Anahello... 21.03.09, 00:01
        ... on moja granicę już przekroczył...
        Właśnie wysłałam smsa, ze jeśli nie odezwie się do jutra,
        jego "cenne" rzeczy lądują na śmietniku, badź na Allegro. Bo ja nie
        zasługuję sobie na takie traktowanie i przegiął.

        Jestem naprawdę po przejściach :( Przemoc psychiczna i takie tam
        inne przykre doświadczenia. Oprócz tego problemy w pracy i kilka
        innych, o których wiedział. Nie jest mi łatwo :(

        Nauczyłam się wyraźnie i czytelnie artykułować swoje zdanie,
        potrzeby, prośby... problemu z komunikacją nie było, przynajmniej z
        mojej strony. Mówię, co mi leży na sercu. Jestem tolerancyjna i
        gotowa do "współpracy", ale nie ma chęci z drugiej strony.

        To całe jego gadanie o "pozytywnym myśleniu" mogę sobie w buty
        wsadzić:(
        • anahella Re: Anahello... 21.03.09, 00:04
          eivera napisała:

          > ... on moja granicę już przekroczył...
          > Właśnie wysłałam smsa, ze jeśli nie odezwie się do jutra,
          > jego "cenne" rzeczy lądują na śmietniku, badź na Allegro.

          Tylko czy Ty tego chcesz? Czy po prostu idziesz po bandzie, bo nerwy Cię niosą...
          • eivera Re: Anahello... 21.03.09, 00:10
            anahella napisała:

            > eivera napisała:
            >
            > > ... on moja granicę już przekroczył...
            > > Właśnie wysłałam smsa, ze jeśli nie odezwie się do jutra,
            > > jego "cenne" rzeczy lądują na śmietniku, badź na Allegro.
            >
            > Tylko czy Ty tego chcesz? Czy po prostu idziesz po bandzie, bo
            nerwy Cię niosą.
            > ..
            Mam dość... Muszę zacząć szanować siebie i swoje uczucia.
            Życie z despotą? Dziekuję. Ja już swoje przeszłam. Bolało bardzo :(
            • anahella Re: Anahello... 21.03.09, 00:15
              Czyli jeśli odejdzie nie będziesz żałować...
              • eivera Re: Anahello... 21.03.09, 00:16
                Chyba JUŻ nie... za dużo przeszłam...
    • silic Co za troll... 21.03.09, 00:16
      Na forum "Mężczyzna" dostałaś odpowiedzi. To, że nie potrafisz ich zaakceptować
      bo nie przystają do twego sposobu rozumowania to nie jest powód do nazywania
      doradzających "przedszkolakami".
      Może napisz jakiej konkretnie rady oczekujesz żeby nazwać ją dojrzałą. Oszczędzi
      to fatygi i tobie i piszącym.
      Co do sprawy - trzeba było trzymać język za zębami i myśleć przed mówieniem.
      Teraz pij to piwo, którego naważyłaś.
      • eivera Re: Co za troll... 21.03.09, 00:25
        Po pierwsze - nie dostałam konkretnych odpowiedzi, tylko bełkot
        małolatów.
        Oczekiwałam raczej, że odezwie się jakiś konkretny, poważny facet,
        który wytłumaczy mi, dlaczego faceci postępują tak, a nie inaczej.
        "Stara" jestem, ale chyba ciągle nie rozumiem marsjańskiego języka :(

        Formuuję jasne pytania, oczekuję jasnych odpowiedzi.

        Rozmawiałam telefonicznie z kilkoma moimi znajomymi, dorosłymi
        mężczyznami. Nikt z nich nie rozumiał, o co "mułowi" tak naprawdę
        chodzi. Mówili coś o niedojrzałości, że nie wie co chce od życia...
        Znają mnie, więc wiedzą jaka jestem w rzeczywistości. Na pewno NIE
        jestem upierdliwą i zrzędzącą babą.
      • anahella Re: Co za troll... 21.03.09, 00:28
        silic napisał:

        >
        > Teraz pij to piwo, którego naważyłaś.
        >

        Hmm... przepraszam, ale piwo się warzy, a nie waży...
        • crazyrabbit Re: Co za troll... 21.03.09, 00:30
          anahella napisała:

          > silic napisał:
          >
          > >
          > > Teraz pij to piwo, którego naważyłaś.
          >
          > Hmm... przepraszam, ale piwo się warzy, a nie waży...

          Pewnie ma dysleksję, dysgrafię i dysortografię :)
          A Ty jesteś feministka i sie czepiasz :P
          • silic Re: Co za troll... 21.03.09, 00:34
            A ty się tylko czepiasz .
          • anahella Re: Co za troll... 21.03.09, 00:37
            crazyrabbit napisała:


            > A Ty jesteś feministka i sie czepiasz :P

            I mam niezdepilowane nogi oraz słucham Disco-Polo :P
            • crazyrabbit Re: Co za troll... 21.03.09, 00:39
              anahella napisała:

              > crazyrabbit napisała:
              >
              >
              > > A Ty jesteś feministka i sie czepiasz :P
              >
              > I mam niezdepilowane nogi oraz słucham Disco-Polo :P

              No właśnie to napisałam! A wstydź się Ty... ty... feministko jedna!
              No!
        • silic Re: Co za troll... 21.03.09, 00:33
          Nie ma za co przepraszać. Mój błąd, późna pora.
          FF przepuscił i poszło.
          • anahella Re: Co za troll... 21.03.09, 00:38
            silic napisał:

            > Nie ma za co przepraszać. Mój błąd, późna pora.
            > FF przepuscił i poszło.
            >

            To ja przepraszam, ale na tym forum młodzież bywa. Wiesz, misja edukacyjna itp.;)
            • crazyrabbit Re: Co za troll... 21.03.09, 00:41
              anahella napisała:

              > silic napisał:
              >
              > > Nie ma za co przepraszać. Mój błąd, późna pora.
              > > FF przepuscił i poszło.
              > >
              >
              > To ja przepraszam, ale na tym forum młodzież bywa. Wiesz, misja
              edukacyjna itp.
              > ;)
              Anahella... no już Cię lubię, chociaż nie znam :DDDD
      • marguyu Re: Co za troll... 21.03.09, 00:30
        silic,
        czy ty nie przesadzasz z tym "trzeba było trzymać język za zębami i
        myśleć przed mówieniem"?
        Moze jeszcze miala z siebie zrobic dywanik i czekac az jasnie pan
        wroci?
        Przeciez nie znaja sie od kwadransa, wie ile wycierpiala w
        poprzednim zwiazku, i pomimo tego swiadomie zachowuje sie tak zeby
        ja zranic. Zwykla swinia, a nie dorosly mezczyzna.
        • silic Re: Co za troll... 21.03.09, 00:41
          W czym przesadzam ? W tym, że jak sama napisała:
          >kiedy wrócił z kolejnego (zagranicznego)
          >szkolenia, coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((

          "Jasnie pan" był na wyjeździe związanym z pracą a nie na wyprawie do klubu
          go-go. Napisanie, że jego praca jest "swiadomym ranieniem" to mocne
          przeinaczanie sprawy. Od początku wiedziała jaką on ma pracą. Mogła się w to nie
          pakować skoro jej nie pasowało. Mogła też trzymać jezyk za zębami bo to po jej
          słowach sytuacja przybrała taki obrót. Możemy się tylko domyslać co palnęła - bo
          sama się pewnie nie przyzna.
          Więc niech pije to pięknie nawarzone ( tym razem bez potknięcia) piwo.
          • crazyrabbit Re: Co za troll... 21.03.09, 00:48
            A po pracy... to i klub go-go na obczyźnie może sie trafić,
            nieprawdaż?
            I chyba napisała, że nie chodzi o jego pracę, tylko o jego stosunek
            do niej i niedojrzałe zachowanie.

            Królik, też po przejściach (niestety, ech)
          • eivera Silic, czytaj ze zrozumieniem... 21.03.09, 09:09
            silic napisał:

            >Napisanie, że jego praca jest "swiadomym ranieniem" to mocne
            > przeinaczanie sprawy.

            Nie jego praca, tylko jego gó...arskie zachowanie i nieodzywanie sie
            do mnie przez tydzień, wyłączanie telefonów mnie rani. I tak właśnie
            napisałam.
            Z charakterem jego pracy bym się pogodziła - właściwie to byłam na
            dobrej drodze...

            >Od początku wiedziała jaką on ma pracą. Mogła się w to ni
            > e
            > pakować skoro jej nie pasowało.

            Zmienił pracę niedawno, przed zmianą ustaliliśmy wspólnie, co i jak,
            ale nie dotrzymał słowa.

            >Mogła też trzymać jezyk za zębami bo to po jej
            > słowach sytuacja przybrała taki obrót. Możemy się tylko domyslać
            co palnęła - b
            > o
            > sama się pewnie nie przyzna.

            Napisałam w tym wątku, co palnęłam.

            > Więc niech pije to pięknie nawarzone ( tym razem bez potknięcia)
            piwo.

            Na wieczór kupiłam sobie Ballantine'sa. Lepsze, niz piwo.
    • qw994 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 12:13
      Sądząc po tych słowach:

      "Przyznam, że trochę mu marudziłam"
      "Ostatnio bardzo sie starałam nie zatruwać mu życia na szkoleniach"
      "niestety, mam bardzo złe doświadczenia z przeszłości"
      "napisał, że ma dość"

      uważam, że nieźle zatruwałaś mu życie i w końcu nie wytrzymał. Tutaj starasz się
      złagodzić swój wkład w ten jego wybuch i przemycasz takie krótkie zdanka prawie
      mimochodem, bo pewnie tak naprawdę zapewne przyczyniłaś się do tego walnie do
      tego, co masz w tej chwili. Jedynie przykro, że to do ciebie nie dociera, skoro
      odpowiedzi, które już dostałaś na innym forum, nie przyjmujesz do wiadomości.
      Szczerze radzę - najpierw przemyśl swoje zachowanie.
      • stinefraexeter Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 17:31
        Nawet jeśli marudziła i zrzędziła, to nieodzywanie się przez tydzień jest
        szczytem okrucieństwa.

        Nie lepiej powiedzieć wprost: sorry, kochana, ja tak dłużej nie mogę i wypisać
        się z całej historii?

        Normalny facet by przyjechał po rzeczy i zostawił kobietę z jasną sytuacją. Ten
        zaś woli ją podręczyć i ukarać, oczekując pewnie z jej strony błagalnych próśb
        o powrót.
        Gdzie tu dojrzałość?
      • mareczekk77 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 17:48
        Qw - ale czy nie uważasz ze facet z klasą napisze smsa ze np tydzien sie nie
        bedzie odzywal bo gdzieś wyjechal? czy facet z klasą wyłącza telefon, nie wraca
        do domu i nie reaguje na zaniepokojenie kobiety która nie wie czy żyje, czy nie
        żyje? i skoro obiecał coś na weekend, miała prawo dziewczyna się wkurzyć że
        zmienił plany, kto tego nie przeżył ten nie wie jaki to żal człowieka ogarnia.
        Ja wiem i ją rozumiem.
        • qw994 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 01:15
          Mnie by żal ogarniał i miałabym dość wszystkiego, gdyby ktoś zatruwał mi życie
          swoimi jazdami z powodu mojej pracy. I wierzę, że można być tym tak wykończonym,
          że można nie mieć ochoty na jakikolwiek kontakt z tą osobą.
    • mareczekk77 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 17:45
      Eivera,

      To co robi ten facet, to jest obrzydliwy szantaż emocjonalny, zrobiony z
      wyrachowania, obliczony na zdominowanie Ciebie. Jeśli będziesz się prosić by
      jaśnie Pan i władca raczył do Ciebie przyjść, przegrałaś, i będzie coraz gorzej
      już później. Daj się upokorzyć takim sztuczkom, to możesz pakować walizki bo już
      nigdy nie bedzie dobrze u was. Facet jak raz wygrał, będzie za każdy
      wyimaginowany Twój błąd karał Cię bo wie ze to działa. Wyślij mu te jego
      chole... narty kurierem do pracy, i jeśli możesz zmień numer. Jestem facetem, i
      zaufaj mi - tylko mocny policzek moze faceta otrzeźwić, w innym wypadku czeka
      Cię gehenna tak jak każdą kobietę która myśli że ulegajac misiowi, zmieni go na
      lepsze. A potem płacz i zgrzytanie zębów. Pozdrawiam.
      • skoczek301 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 17:58
        Współczuję Ci szczerze,bo sama jestem z takim "mułem",a właściwie to
        teraz chyba juz nie jestem, bo mój(?) pan milczy- uwaga- od 3
        tygodni !! i podobnie jak Twój- nie odpisuje na sms-y,nie odbiera
        telefonu..ja dałam sobie juz spokój,bo takie numery robi po raz
        koljeny,a spotykamy sie prawie 3 lata :( jak dla mnie to zachowanie
        godne gó...arza,tchórza, kogos,kto ma duże problemy z byciem z kimś
        blisko..tyle tylko,ze u mnie nie było kłótni,ani ostrej wymiany
        zdań...jest dobrze i nagle mu odbija :(( jeśli pozwolisz mu wrócić,
        będzie wiedział,ze moze dalej tak z Tobą pogrywać.
      • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 18:19
        Widzę, że są jeszcze dojrzali i normalni faceci - dzięki Mareczku :)

        Generalnie juz znam "end of a story" - po telefonie od naszego
        wspólnego znajomego pan się odezwał.
        Nie ma o czym ze mna rozmawiać, bo ON tak POSTANOWIŁ i już.
        Przyjedzie jutro po rzeczy. Jeszcze rozmawiając ze mną groził, że
        się rozłączy, bo śmiałam prosić o rozmowę...

        To, co zrobił było wyjątkowo podłe i wyrachowane. I ja sobie na
        pewno na to nie zasłużyłam.
        Mógł przyjechać tydzień temu, zabrać rzeczy, powiedzieć, że to
        koniec, a nie trzymać mnie w niepewności i strachu cały ten czas...
        Schudłam 3 kg, a to nie jest dobre, bo i tak byłam szczupła :(((

        Pisałam już, że ma trudny, despotyczny charakter. Może dobrze się
        stało, że teraz, a nie jak już kupilibyśmy wspólnie dom...
        Następny tyran w moim życiu?
        • cccykoria Re: Najlepsza rada jest rada 21.03.09, 18:30
          Marka ,bardzo madrze napisal..
          Nie pros sie jego , nie blagaj , badz stanowcza..i wiecej nie
          daj sie soba manipulowac.Wiem ze to boli ,ale jezeli mu
          teraz ulegniesz ma Cie w garsci..Powodzenia





        • qw994 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 01:12
          > Widzę, że są jeszcze dojrzali i normalni faceci - dzięki Mareczku :)

          To znaczy tacy, którzy ci potakują?
          • cccykoria Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 13:10
            qw994 napisała:

            > > Widzę, że są jeszcze dojrzali i normalni faceci - dzięki
            Mareczku :)
            >
            > To znaczy tacy, którzy ci potakują?

            Nie potakuja tylko daja dobre rady.Autorka watku jest
            niezalezna pracuje ma swoje mieszkanie do ktorego jasnie...
            nie dokladal sie(to jest bezczelnosc itp) i w dodatku
            strzelil focha... i nie dotrzymal slowa itd

            Jego zachowanie to mniej niz zerooooo....
            • silic Buhahahaha 05.04.09, 11:25
              >Autorka watku jest
              > niezalezna pracuje ma swoje mieszkanie do ktorego jasnie...
              > nie dokladal sie(to jest bezczelnosc itp)

              Autorka wątku nie jest niezależna, nie ma swojego mieszkania itd.
              Autorka nie ma nawet nie swojej pralki.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=93678846&a=93700237
              • crazyrabbit Re: Buhahahaha 05.04.09, 11:40
                Ale z tego, co czytałam, autorka utrzymuje się sama, bez żadnej
                pomocy z zewnątrz, nieprawdaż? Co wynika nawet z wątku o braciszku
                tudzież pralce :)

                A to, że ludzie nie czytają dokładnie i ze zrozumieniem, to insza
                inszość :)
                • crazyrabbit Re: Buhahahaha 05.04.09, 11:46
                  Buchacha... teraz dopiero zauważyłam, że autorka ma w stopce to
                  samo, co ja!
                  Hehehe... w sumie, ja to też skąś "zerżnęłam" :)
    • skarpetka_szara Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 18:18
      Mysle ze facet ma ciebie dosc. I wyczuwam ze ma powody. Pewnie juz
      mial panienki jak ty w przeszlosci (moze jego ex) i nie chce pakowac
      sie znowu w ten koszmar.

      Zachowujesz sie jak ksiezniczka. "Zachowuje sie wyjątkowo podle,
      wiedząc, jak ja
      > bardzo cierpię w takich sytuacjach... " - a ty myslisz ze On nie
      cierpi? ze on nie przezywa ze zmarnowal sobie poltora roku na taka
      zolze jak ty, ktora go sie o wszystko czepia - nawet o prace? Facet
      ciezko pracuje, do domu przynosi kase, aby jakos tam zyc - a tobie
      jeszcze zle? Ty dowalasz sie do niego, a jak on juz kapituluje bo
      juz nie moze cie wytrzymac to jeszcze nadal Tobie zle? Wspolczuje mu!
      • eivera skarpetko.... 21.03.09, 18:26
        Bull shit...
        Po pierwsze - kasa nie była wspólna. Pomieszkiwał u mnie, ale ma
        swoje mieszkanie i do mojego się nie dokładał.
        Po drugie - ja też ciężko pracuję, przez długi czas zap....lałam
        dużo ciężej niż on.
        Po trzecie - zastanawiam się, czy to, co powiedziała moja bliska
        koleżanka, nie jest prawdą? - "mozliwe, że jesteś ostatnią kobietą,
        z jaką miał szansę coś zbudować. Bo z jego charakterem żadna nie
        wytrzyma".

        Ale to już nie ma znaczenia...
        • marguyu Re: skarpetko.... 21.03.09, 19:48
          eivera,
          trzymaj sie. Jestem pewna, ze dasz rade.
          :)
        • mrs.solis Re: skarpetko.... 21.03.09, 20:21
          eivera napisała:

          > Po trzecie - zastanawiam się, czy to, co powiedziała moja bliska
          > koleżanka, nie jest prawdą? - "mozliwe, że jesteś ostatnią
          kobietą,
          > z jaką miał szansę coś zbudować. Bo z jego charakterem żadna nie
          > wytrzyma".
          >
          O rany po takim tekscie to ja bym sie naprawde zastanowila,czy z
          kims takim chcialabym budowac jakis zwiazek,a w glowie zapalilby mi
          sie ostrzegawcza czerwona lampka. Jak dla mnie despota nie jest
          dobrym wyborem dla kogos,kto juz doswiadczyl przemocy psychicznej.
          Despota nie jest dobrym wyborem chyba dla nikogo.

          • crazyrabbit Re: skarpetko.... 21.03.09, 20:26
            Masz rację, Mrs Solis... Tylko, że chyba niektóre z nas mają jakiś
            dar przyciągania toksycznych facetów :(
            Cos o tym wiem - Królik_po_przejściach
        • skarpetka_szara Re: skarpetko.... 21.03.09, 22:03
          Zobacz...

          Facet ma prace. Ty pracy nie lubisz i nie chcesz zeby mial taka
          prace. Facet nie chce zmienic pracy bo o inna pewnie trudno (w
          dzisiejszych czasach - czego pewnie nie rozumiesz).
          Wiec facet postapil w porzadku. Powiedzial Tobie ze juz nie moze z
          Toba wytrzymac, ze juz tego nie zniesie, i zaprzestal kontakty.
          A ty tylko siedzisz i czekasz na niego, jakbys nie miala wlasnego
          zycia.
          PS: a ty znowu tylko o kasie gadasz - a ja pisalam o wiekrzych
          problemach.
    • szczesliwamezatka Pokaż mu klasę, dziewczyno!!!!! 21.03.09, 19:55
      eivera napisała:

      > Dziewczyny! Ten post umieściłam na forum "Mężczyzna", ale nie
      > przewidziałam, że urzędują tam przedszkolaki. Może Wy mi
      pomożecie,
      > skoro nie mogę liczyć na "dojrzały, męski punkt widzenia"
      >
      > Streszczę maksymalnie problem.
      > Ja i mój facet - ludzie dorośli, po przejściach, podobno poważni,
      > oboje z dziećmi z poprzednich związków. Razem prawie 1,5 roku,
      > naprawdę dobrze spędzone razem, plany na przyszłość, walka o
      > widzenia z jego dziećmi, walka o akceptację jego osoby przez moje
      > dziecko - obie walki wygrane.
      > Jestem jedyną kobietą, która została oficjalnie przedstawiona jego
      > dzieciom, a był sam ładnych kilka lat.
      >
      > Pan niedawno zmienił pracę. Przyznam, że trochę mu marudziłam,
      > ponieważ praca średnio mi sie podoba - dużo wyjazdów, a ja to źle
      > znoszę (niestety, mam bardzo złe doświadczenia z przeszłości).
      >
      > Ostatnio bardzo sie starałam nie zatruwać mu życia na szkoleniach,
      > ale niestety w piątek , kiedy wrócił z kolejnego (zagranicznego)
      > szkolenia, coś palnęłam wkurzona przez telefon i... doopa :((
      >
      > Wyłaczył wszystkie telefony, napisał, że ma dość i chce się
      rozstać,
      > i przyjedzie nazajutrz po swoje rzeczy (min. narty)... I nie
      > przyjechał.
      > Od tygodnia nie pisze, nie dzwoni, nie odbiera moich telefonów,
      nie
      > daje znaku życia, a siedzi znowu zagranicą na następnym
      szkoleniu :
      > (((
      > Ja przestałam pisać i dzwonić... i nic...
      >
      > Nie wiem nawet dokładnie, gdzie jest :(
      > Nie wiem, kiedy wraca, czy dzisiaj czy jutro i czy się odezwie...
      > Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy jak wróci to dalej
      będzie
      > chciał się rozstać... Zachowuje sie wyjątkowo podle, wiedząc, jak
      ja
      > bardzo cierpię w takich sytuacjach... I niestety, nie jest to
      > pierwszy numer tego typu, tylko do tej pory takie milczenie trwało
      > jeden-dwa dni góra... a tu już tydzień...
      >
      > Nie wiem, co mam myśleć. Czy takie zachowanie jest typowe dla
      > dojrzałego faceta? I dlaczego nie przyjechał po swoje rzeczy, jak
      > zapowiadał? Miał czas, żeby to zrobić.
      >
      > Nie wiem, co robić :(((
      > Czekać? Pisać? Jak długo?

      Najwyraźniej mu się sprzykrzyłaś!!!!!! Może popełniłaś zbyt wiele
      błędów, za dużo dzwoniłaś, nie wiem. Ale jak on tak Ciebie traktuje,
      to lepiej juz nigdy nie będzie!!!!!! Wiem to z własnych doświadczeń.
      On juz Ciebie nie chce! Spójrz prawdzie w oczy. Znajdź sobie szybko
      kogoś innego i nie zadręczaj się. Układaj życie.Szkoda zdrowia!
      Faceci już tacy są. Im bliżej realizacji wspólnych planów - tym oni
      myk! i już ich nie ma! Pokaż mu, że ci nie zależy. Okaż mu swoją
      wyższość i klasę. Jeżeli nie chce z Tobą być, to zbaczy, że na
      Ciebie nie zasługuje i już! Z początku będzie Ci trudno, ale potem
      będziesz się z tego śmiała. Jeszcze do ciebie będzie chciał wrócić,
      a Ty mu zatrzaśnij drzwi przed nosem, a zobaczysz jaka będziesz
      miała satysfakcję! Zrób jak ci radzę.
    • corgan1 na forum Mężczyzna króluja kobiety 21.03.09, 20:28
      czy sugerujesz że kobiety to przedszkolaki? :)))
    • symulacrum Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 21.03.09, 21:27
      Dziękuj Bogu, że Cie ochronił przed kimś takim

      Po 1,5 roku bycia razem robi Ci taką akcję? I w taki sposób się z Tobą rozstaje?
      To chore!!! Ile Ty dla niego znaczyłaś? Twoje dobro - na pewno nic. Rozumiem, że
      mogłaś mu nadepnąć na "odcisk" parę razy, może parę razy za dużo. Ale zdrowy
      człowiek tak nie postępuje.

      Odetchnij głęboko. Teraz może być tylko lepiej.

      Pozdrawiam. Trzymaj się dziewczyno.
      • lesialesia Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:05
        nie wiem kto w tej sytuacji zachowuje się głupiej: Ty czy On
        moja prosta rada: rzuć go w cholerę i nigdy więcej nie popełniaj tego samego błędu.
        w zasadzie nie wiem po co to piszę, bo mam dziwne przeczucie, że jak on wróci to
        mu się rzucisz w ramiona i zapomnisz....aż do następnej takiej sytuacji.
        • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:19
          Był dzisiaj. Zabrał swoje rzeczy, przywiózł moje, nawet nie miał
          odwagi spojrzeć mi prosto w oczy.

          A mi chyba... ulżyło, chociaż jest mi znowu cholernie smutno :((

          Przypomniałam sobie te złe rzeczy, które się działy, jego brak
          empatii, wybuchowość, upór, to wstrętne nieodbieranie telefonów jak
          się coś nie spodobało, egocentryzm...
          • emergency4 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:21
            a byl zlosliwy??chamskie teksty??obrażalski byl?
          • emergency4 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:21
            czy czułas,.ze to ty musisz o niego zabiegac?
          • stinefraexeter Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:25
            Eivera, trzymaj się. Chyba w sumie na dobre wyszło, bo życie z takim kolesiem
            byłoby długą i wykańczającą przepychanką w tym właśnie stylu.

            Nie wiem, po co on cię w ogóle dręczył przez ten tydzień. Może liczył, że
            zaczniesz go błagać o powrót i przepraszać? Dobrze się stało, powodzenia i nie
            wdepnij poraz kolejny w podobne g..
            • emergency4 no właśnie, dlaczego niektorzy faceci 22.03.09, 14:28
              chcą, wręcz liczą na to,ze kobieta bedzie ich błagała o to by
              wrocil, nie odchodzil....czemu???
              tak nie robią normalni faceci. Oni tego nie chcą. Odchodzą i juz, A
              niektorzy marzą o tym by to kobieta ciagle o nich walczyla...
          • mrs.solis Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 15:27
            Jakos wczesniej przyszlo mi do glowy,ze on na tych szkoleniach kogos
            poznal stad to jego zachowanie. Jesli to prawda to otworz butelke
            wina i wypij za zdrowie tej pani. Jak widac nie bylas jedyna,sa
            jeszcze inne kobiety gotowe na zwiazek z despota.
            • eivera Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 15:41
              Raczej wątpię, żeby chodziło o inną kobietę - to nie typ podrywacza.
              Stanowisko samodzielne, szkolenia w kilku krajach i w "męskiej"
              branży.
              Myślę, że się zachłysnął nową pracą, stanowiskiem, zagranicznymi
              wyjazdami, a ja bym tylko przeszkadzała w brylowaniu po świecie. A
              pan lubi dużo wolności i stawianie na swoim.

              I nawet nie umiał mi wytłumaczyć, dlaczego nie odzywał sie tydzień i
              znęcał nade mną, pozostawiając w niepewności, skoro wiedział, że ja
              to będę strasznie przeżywać :(

              Dziękuję Wam wszystkim - i tym, co mi wylewali kubły zimnej wody na
              łeb, i tym wszystkim życzliwym i ciepłym.

              A teraz pójdę sobie lizać rany na duszy... znowu, niestety...
    • sabriel Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:33
      Wiesz, ja to nie cierpię takich dziamgaczy,marud i osób z wiecznymi
      pretensjami,którym gęba się nie zamyka.To na prawdę potrafi być uciążliwe.
      Może twoje zachowanie przekroczyło pewne granicę i facet powiedział basta.
      Na jego miejscu chyba też bym ci podziękowała za współpracę, z tym,że zabrałabym
      swoje rzeczy.
      • stinefraexeter Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 14:36
        sabriel napisała:

        > Wiesz, ja to nie cierpię takich dziamgaczy,marud i osób z wiecznymi
        > pretensjami,którym gęba się nie zamyka.To na prawdę potrafi być uciążliwe.
        > Może twoje zachowanie przekroczyło pewne granicę i facet powiedział basta.
        > Na jego miejscu chyba też bym ci podziękowała za współpracę, z tym,że zabrałaby
        > m
        > swoje rzeczy.

        No właśnie. Tak by zrobiła normalna osoba.

        Koleś zaś wolał pomilczeć przez tydzień i nie odbierać telefonów, a do działania
        zmusiła go dopiero interwencja osoby trzeciej. Perfidny plan mu nie wyszedł i tyle.
        • poprostu_basia Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 22.03.09, 17:03
          bo on wcale nie miał zamiaru odchodzić, chciał tylko żeby ona, "ugotowana na
          miękko" zaczęła się kajać, korzyć i przepraszać oraz błagać o powrót i wtedy juz
          by wiedział że wygrał i że ma ją całkowicie w garści. całe szczęście że sie nie
          dała!
          • anja29 Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 24.03.09, 20:07
            Jestem w szoku bo myślałam (gupia!) ze tylko mi się przytrafił
            taki "ciężki przypadek", który milczy bez powodu długie tygodnie...
            Jestem właśnie w trakcie "cichego" 4-ego tygodnia i tak się
            zastanawiam dziewczęta, że może...hm...on ma jeszcze ze dwie takie
            kobitki i z kazda z nas spotyka sie po miesiacu, dwa a potem milczy
            bo jest z tą drugą... Nieżle to sobie wykombinował, tym bardziej ze
            ja jestem z tych, które się nie narzucają i też sie nie odezywam do
            niego wiec stworzyłam mu idealna sytuację - nikt mu nie przeszkadza.
            Ale tym razem (bo to nie pierwszy jego taki wybryk)uważam związek za
            zakończony. Koniec tego czekania - bo nie ma na kogo!!!!!!!!!
            • stinefraexeter Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 24.03.09, 20:56
              Powodzenia. Trzymaj się.
            • silic Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 25.03.09, 00:59
              >Nieżle to sobie wykombinował, tym bardziej ze
              > ja jestem z tych, które się nie narzucają i też sie nie odezywam do
              > niego

              No tak - on sobie wykombinował, może ma inne, ciężki przypadek...a ty tylko się
              nie narzucasz... On pewnie też dochodzi do wniosku, że nie ma na kogo czekać bo
              po co mu laska która go olewa.
    • eivera Zakończenie historii z mułem bagiennym 05.04.09, 10:41
      Lubię kończyć to, co zaczęłam, więc opiszę zakończenie mojej story.

      Pan przyjechał jednak po rzeczy (a nie mówiłam, że on nie z tych, co
      unoszą się honorem i oleją cenny sprzęciol?)... Of kors nie miał mi
      nic do powiedzenia, nie potrafił mi nawet spojrzeć w oczy. Po mojej
      sugestii, że może by mi tak chociaż podziękował za te prawie półtora
      roku, wymamrotał coś pod nosem. I że mu przykro, chyba też
      wymamrotał, ale cicho jak na niego, więc do końca nie zrozumiałam ;)
      Na pożegnanie powiedziałam mu tylko, że jest złym człowiekiem i
      zaczęłam współczuć jego byłej żonie. Zrobiło mu się na twarzy coś,
      co miało chyba być szyderczo-ironicznym usmieszkiem, a wyszło jakby
      chciał kupę zrobić :P

      Dorosły facet, który sadził takie pierdy podczas naszego bycia
      razem, o swojej dojrzałości i takich tam, na końcu okazał się być
      gó...arzem bez klasy, małym Kaziem, którym zabiera zabawki i idzie
      do innej piaskownicy... Żałosne... Ponoć mężczyznę poznaje się po
      tym, jak kończy, a nie jak zaczyna (L.Miller), więc pan "mężczyzną"
      absolutnie nazwać się może :)

      A ja... przemeblowałam sobie wszystko w głowie i... odetchnęłam z
      ulgą. Kurcze, jaka byłam zaślepiona! Przecież z faceta zaczynał
      wyłazić przemocowiec, despota i egocentryk, a ja nie chciałam tego
      zauważyć! Już więcej nikt nie będzie na mnie wrzeszczał, walił łapą
      w stół, względnie w deskę rodzielczą, wychodził bez słowa, bo mu coś
      nie pasuje, ignorował moje telefony, miał ad rectum moje potrzeby...

      Tak bardzo chciałam uwierzyć, że mogę ułożyć sobie resztę mojego
      pokopanego życia właśnie z nim... ech...

      Jestem atrakcyjną kobietą, niestety inteligentną (głupie mają sto
      razy lepiej), na brak powodzenia nie mogę narzekać. Do seksu i
      miłego spędzania wolnego czasu zawsze sobie kogoś znajdę. Źle
      napisałam - zawsze jest ktoś, kto czeka :)))
      A do wspólnego życia... może w końcu spotkam tego jedynego?
      Kto wie?

      Pozdrawiam wszystkich i bardzo dziekuję.
      Eivera
      • patasia33 Re: Zakończenie historii z mułem bagiennym 05.04.09, 11:48
        no i good...
        i dobrze,ze to szybko zrozumiałas, niejedna tu by płakała,,,a ty
        masz znou szanse, tylko z doswiadczenia wiem, ze jakos tak
        wychodzi ,ze przyciaga się takich własnie męzczyzn...jesli twój maz
        był taki , teraz on, to niestety trzeba bardzo uwazac.....niestety
        wiem, co mówie....
    • robertkondon Re: Uparty i zacięty jak muł :(( 05.04.09, 17:35
      Witam serdecznie:) Chciałem wtrącić moje skromne zdanie:) jako przedstawiciel
      męskiej strony związku, a mianowicie moim zdaniem najlepiej, to poinformować Sz.
      P, że nie jest już dzieciaczkiem i nie siusia w majtki i należałoby troszeczkę
      spoważnieć:). Jesteś sama potrzebująca, a on strzela focha:). Strasznie głupie,
      można czasami postraszyć czy coś, ale na dłuższą metę to takie zachowania
      wyniszczają uczucia, a niestety jak się je zniszczy, to nie tak łatwo je
      odbudować. No... Po za tym, to co za bezdusznik tak męczyć ukochaną osobę, tyle
      dni? Bez oznaki życia? NIEŁADNIE! Empatia na poziomie NULL! Co on myśli, że
      rzucisz się na kolana i będziesz błagać wielmożnego PANA, żeby łaskawie wrócił i
      że już zawsze będziesz grzecznie na niego czekać z pochyloną głową? Nie, to
      myślenie nie jest godne mężczyzny, w ogóle, to nie wiem gdzie się podziali
      szarmanccy, opiekuńczy i troskliwi faceci. Jeżeli nie będzie próbował podjąć
      dialogu, to najwidoczniej już mu nie zależy, tak, to możesz zrozumieć. Przecież
      nie jesteście dziećmi. Niby dojrzały mężczyzna po przejściach, a zachowuje się
      jakby niedawno polucje mu się skończyły. Spokojnie, jak się chce, to można
      zawsze dojść do porozumienia:), tylko trzeba głośno i wyraźnie mówić o swoich
      potrzebach i nie bać się tego. Ty masz dzieci, on ma dzieci. Już za późno na
      jakieś pierdoły, foszki, nieodzywanie się i takie tam, teraz od waszego
      szczęścia zależy szczęście małych smyków, które za bardzo nie wiedzą co się
      dzieje i to one, to wszystko najbardziej przeżywają. Jeżeli tego nie pojmie i
      nie obetrze kaszki spod noska, to niech pali wroty! A co do sprzętu, to nie
      sprzedawaj, bo wyjdziesz na materialistkę, lepiej jak oddasz dla biednych, albo
      najnormalniej zostawisz pod śmietnikiem. To tyle:) Pozdrawiam Serdecznie! Życzę
      sukcesów na drodze zawodowej i uczuciowej. Myślę, że jak sobie dobrze
      porozmawiacie i otwarcie, to wszystko będzie dobrze. Jeszcze raz Pozdrawiam całą
      rodzinkę:) hehe:) Wiosna przyszła cieszcie się, niedługo wakacje lepiej
      zastanawiać się jak rozplanować czas na wakacjach... Heheh PAPAPA WSZYSTKO
      BĘDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka