elphina
27.03.09, 10:53
Ostatnio pisałam, że zostawiam faceta po 6 latach itp. Wyprowadziłam się od
niego w środę chociaż rozstaliśmy się tydzień wcześniej. Po prostu nie miałam
możliwości wcześniej. Wróciłam do rodziców i dobrze się z tym czuję.
Konkretnie pytanie w temacie dotyczy tego, że nie rozpaczam, nie smucę się
zbyt mocno-trochę gorzej jest wieczorami, nie płaczę, chyba nawet się cieszę.
Normalne to czy dopiero za jakiś czas mnie sieknie i rozłoży przygnębienie? Bo
zastanawiam się czy mi się wydawało, że tak bardzo go kocham a on mnie już nie
czy się tylko przyzwyczaiłam? Poza tym na pewno wpływ na moje względnie dobre
samopoczucie ma fakt, że sporo krzywd mi wyrządził były.. Nie wiem.