pajdeczka
28.11.03, 09:31
Tak nazwała wczoraj w "Rozmowach w toku", swego byłego partnera, jedna z
kobiet. Kobiecina była prosta, albo mało skomplikowana. Nawet żal mi się jej
zrobiło. "Zrobił" ją na 500 tys zł.
Druga oszukana przez faceta cały czas się chichrała. Pewnie orżnął ją na dużo
mniej i nie grozi jej, jak tamtej, siedzenie we więzieniu jeśli przegra z nim
proces.
Ja też spotkałam w sowim życiu, na szczęście tylko raz, oszusta. Nie
naciągnął mnie na pieniądze, bo nigdy ich za dużo nie miałam, ale był w
związku małżeńskim i miał dziecko. Ukrywał to, do moich rodziców już po
miesiącu mówij per "mamo, tato". A od swojej rodzonej babci dostał
pierścionek zaręczynowy (sic!).
Dzięki swojej dociekliwej i podejrzliwej naturze, rozszyfrowałam gościa przd
upływem dwóch miesięcy. Spotkało Was kiedyś coś takiego? I jak oceniacie
kobiety, które dają się ograbić z całego życiowego dorobku?