Gość: Triss Merigold
IP: *.acn.waw.pl
30.11.03, 19:09
Przypadek koleżanki.
Moja studiująca kumpela dorabiała całkiem niezłe pieniądze jako pilotka
wycieczek i tłumaczka. Dochody przeznaczała na własne utrzymanie i podróże,
zwiedzając kawał świata. Podczas jednego ze spotkań rodzinnych jej cioteczny
brat z żoną zasugerował, że "zamiast egoistycznie się bawić, mogłaby pomagać
rodzinie - im, bo przecież mają dzieci".
Pytanie: w imię czego miałaby pomagać dwojgu dorosłym, starszym o parę lat
ludziom, pracującym, zdrowym, nie przymierającym głodem i ich dzieciom?
Kumpela odmówiła, brat cioteczny obraził się i w brzydkich słowach "wymówił"
jej pokrewieństwo. Dotąd nie utrzymują kontaktów, kumpela jest szczęśliwa i w
niczym jej pazernej rodzinki nie brakuje.