Dodaj do ulubionych

małżeństwo - instytucja przestarzała?

19.04.09, 19:35
Piszę pracę magisterską na temat małżeństwa i chciałabym poznać wasze opinie
na jego temat. Czy uważacie małżeństwo za instytucję przestarzałą? Czy może
wciąż ma duże znaczenie w naszym życiu? Proszę o krótkie uzasadnienie
odpowiedzi i dziękuję :)
Obserwuj wątek
    • ingeborg Re: małżeństwo - instytucja przestarzała? 19.04.09, 19:43
      ale tak tutaj? na forum? może jakąś ankietę zrób?

      według mnie małżeństwo nie jest przestarzałe choć nie jest dla
      wszystkich. według mnie jeśli traktuje się samą instytucję
      małżeństwa poważnie to sprzyja to temu, że jeśli jest jakiś kryzys
      to usiądziemy nad tym, przedyskutujemy to po raz piąty dziesiąty i
      setny i będziemy się starali znaleźć dobre rozwiązanie, bo mamy w
      perspektywie resztę życia z tym człowiekiem.
      w wolnych związkach też się rozmawia, ale w małżeństwie trudniej
      jest się rozstać, ludzie nie chcą ruszać tej całej machiny
      rozwodowej.
    • n_nicky Re: małżeństwo - instytucja przestarzała? 19.04.09, 20:09
      Polecam wyszukiwarkę i np. ten wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=93597441&a=93597441
      Moja negatywna opinia na temat małżeństw też tam gdzieś jest.
    • szczesliwamezatka Pomogę Ci ;-) 20.04.09, 17:40
      super-becia napisała:

      Małżeństwo daje wiele osobistej satysfakcji w życiu młodej mężatki.
      Bycie nią to bardzo fajne i radosne uczucie. Przyjemnie jest słyszeć
      i czytać, że inne (najczęściej brzydkie) panny nie mają powodzenia u
      mężczyzn. Wtedy realizują się jako pisarki na forum :)::):):) Poza
      tym, swoje niepowodzenie próbują ukryć pod płaszczykiem oryginalnych
      poglądów na życie, takie jak chociażby życie w konkubinacie. I będą
      Ci chrzanić wówczas, że one nie potrzebują papierka, księdza i
      białej sukni, żeby kochać swojego partnera. A guzik prawda! Przecież
      żadna nie przyzna się, że po prostu nikt jej (z różnych powodów) nie
      chce :))). Co więcej, wpływ małżeństwa na człowieka można przyrównać
      do wpływu spokojnego nieba na morze. Gdy człowiek poszukuje, czuje
      się opuszczony i sam, często staje się jak wzburzone morze. Jak ono,
      jest rozdarty wewnętrznie, bo latka lecą, a tu nikt się wokół nie
      kręci. Po ślubie natomiast człowiek uspokaja się, wycisza, a jego
      życie staje się mniej nerwowe i bardziej stabilne. Osiąga równowagę
      psychiczną. Spełnia się w miłości do partnera, który jest mu
      całkowicie oddany i nie burknie, że wychodzi na całą noc do kolegów
      (czy koleżanek) no bo przecież nic nie przysięgał, nic nie obiecywał
      swojej konkubinie. Jako panna byłam sama i nie było mnie komu
      obronić. Kobieta bez faceta to nigdy nie była, nie jest i nie będzie
      nic warta. No chyba, że może odpysknąć innym, bo ma dużo pieniędzy i
      czuje się bardziej pewna siebie. Kto chce to może ją "popchnąć" i
      powiedzieć, co o niej myśli. To mąż daje kobiecie "plecy". On ją
      wspiera i chroni przed złem tego świata, przed innymi, podłymi
      ludźmi. W ramionach męża kobieta znajduje bezpieczeństwo i
      schronienie. Bo to jest jego bogini. A konkubent to się tyłkiem
      wypnie.
      Będąc samotna czułam się zniewolona przez środowisko, w jakim żyłam.
      Słaba i podległa, na łasce i nie-łasce złych pracodawców. Odkąd
      wstąpiłam w związek małżeński czuję się wolna i dumna jak nigdy
      przedtem. Wiem, że brzmi to paradoksalnie, ale mając silnego i
      wpływowego męża czuję się prawdziwie wolna. Teraz nikt mi nie
      podskoczy i nikt mnie nie skrzywdzi.

      > Piszę pracę magisterską na temat małżeństwa i chciałabym poznać
      wasze opinie
      > na jego temat. Czy uważacie małżeństwo za instytucję przestarzałą?
      Czy może
      > wciąż ma duże znaczenie w naszym życiu? Proszę o krótkie
      uzasadnienie
      > odpowiedzi i dziękuję :)
      • niebieski_lisek Re: Pomogę Ci ;-) 20.04.09, 18:02
        > inne (najczęściej brzydkie) panny nie mają powodzenia u
        > mężczyzn. Wtedy realizują się jako pisarki na forum :)::):):)

        Ciekawe co ty tutaj robisz ;p

        > Kobieta bez faceta to nigdy nie była, nie jest i nie będzie nic warta.

        Musiało być ci ciężko w życiu przed ślubem. Mam nadzieję że nie umrzesz przed
        mężem, bo znów było by ci ciężko i źle, a jeśli tak się zdarzy to może
        przemyślisz rozwiązanie stosowane kiedyś w Indiach? ;p

        Proponuję potraktować głos szczesliwejmezatki jako błąd statystyczny i nie
        umieszczać go w badaniach :D
        A na serio to nie wierzę, że ludzie mają takie poglądy :) Myślę że osoba
        zalogowana po tym nickiem świetnie się bawi prowokując innych :)
        • kora3 Lisku niebieski :) 20.04.09, 18:12
          mam to samo zdanie co do postaci, ale gdyby była prawdziwa to nie
          byłby blad statystyczny, tylko osoba, która faktycznie w swoim, a
          moze i w innych pojeciu nic nie znaczyła bez meza i nadal nic nie
          znaczy.
          No wyobrax sobie mnie, albo Ciebie które sobie pozwalamy na jakies
          łaski, nielaski bo nie masz meza. ani z mezem, ani bez sobie nie
          powalalabym, bo SAMA mam osiagniecia zawodowe i co to w ogóle za
          pomysły :)
      • ja-27 Re: Pomogę Ci ;-) 20.04.09, 18:36
        I będą
        > Ci chrzanić wówczas, że one nie potrzebują papierka, księdza i
        > białej sukni, żeby kochać swojego partnera

        Ja w maju biore slub i nie bedzie bialej sukni, ksiedza...no
        papierek bedzie ale co to zmienia???? dziwna jestes....to dopiero w
        maju go bede kochac, a wczesniej nie kochalam????

        Po ślubie natomiast człowiek uspokaja się, wycisza, a jego
        > życie staje się mniej nerwowe i bardziej stabilne. Osiąga
        równowagę
        > psychiczną.

        ha ha ha ha ... no moglabym tak dlugo...Jakos po Twoich opisach nie
        widac zrownowazenie psychicznego....

        Kobieta bez faceta to nigdy nie była, nie jest i nie będzie
        > nic warta

        wspolczuje samopoczucia...

        W ramionach męża kobieta znajduje bezpieczeństwo i
        > schronienie. Bo to jest jego bogini. A konkubent to się tyłkiem
        > wypnie.

        No i dlatego tylu papierkowych mezow bije swoje zony...a te czuja
        sie wyjatkowo bezpieczne...

        Odkąd
        > wstąpiłam w związek małżeński czuję się wolna i dumna jak nigdy
        > przedtem

        No bo wreszcie ktos cie chcial...

        Ja mam caly czas nadzieje, ze Ty tylko nabijasz sie, a nie masz
        takie poglady...
    • kora3 Re: małżeństwo - instytucja przestarzała? 20.04.09, 18:06
      Ani tak, ani nie. Mysle, ze dla wielu ludzi ma spore znaczenie-
      rózne. Niektórym chodzi o stabilizacje, innym o sprawy religii,
      jeszcze innym o dzieci, jeszcze innym o status, a niektórzy po
      prostu uwazają, ze to wazne. Dla iinych z róznych powódów nie jest
      wazne, czy wiarygodne. Ja od siebie moge powiedziec, ze mnie to nie
      kreciło, zeby byc mezatka, byłam, bo tak chciał eks maż, wiecej bym
      nie chciala. ale to sprawa indywidualna.
    • ja-27 Re: małżeństwo - instytucja przestarzała? 20.04.09, 18:31
      Nie jest przestarzala...ale...zgadzam sie, ze nie jest dla
      wszystkich...
      Ja w maju wychodze za maz...ale ciezko mi powiedziec dlaczego...to
      znaczy jest to dla mnie wazne, ale ani z powodu religii (ateistka
      jestem), ani z dla dzieci (nie mam i nie chce) ani dla statusu (od 3
      lat zyjemy jak malzenstwo)...wiec nie wiem...
      Nie sadze by poza nazwiskiem cos sie zmienilo w moim zyciu...ale
      swiadomosc bycia jego zona jest dla mnie wazna...

      Gdzies jest tutaj dosc dlugi watek o mazlenstwie...
      • szczesliwamezatka ja-27 Mądra decyzja, nie wahaj się ;) 20.04.09, 20:30
        ja-27 napisała:

        > Nie jest przestarzala...ale...zgadzam sie, ze nie jest dla
        > wszystkich...
        > Ja w maju wychodze za maz...ale ciezko mi powiedziec dlaczego...to
        > znaczy jest to dla mnie wazne, ale ani z powodu religii (ateistka
        > jestem), ani z dla dzieci (nie mam i nie chce) ani dla statusu (od
        3
        > lat zyjemy jak malzenstwo)...wiec nie wiem...
        > Nie sadze by poza nazwiskiem cos sie zmienilo w moim zyciu...ale
        > swiadomosc bycia jego zona jest dla mnie wazna...
        >
        > Gdzies jest tutaj dosc dlugi watek o mazlenstwie...
    • listekklonu Re: małżeństwo - instytucja przestarzała? 20.04.09, 18:36
      Nie uważam. Mąż jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
      Małżeństwo to potwierdzenie faktu, że będziemy razem na dobre i na
      złe. Ważna jest nie sama ceremonia czy papier, tylko deklaracja, która
      za tym idzie.
      • szczesliwamezatka Listekklonu-wreszcie ktoś mądry... 20.04.09, 20:29
        listekklonu napisała:

        > Nie uważam. Mąż jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
        > Małżeństwo to potwierdzenie faktu, że będziemy razem na dobre i na
        > złe. Ważna jest nie sama ceremonia czy papier, tylko deklaracja,
        która
        > za tym idzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka