buglady
12.05.09, 21:02
Z moim chlopakiem jestem od ponad roku. Jest moim przyjacielem, uwielbiam
spędzac z nim razem czas, jestesmy podobni pod wieloma względami. Oboje
jestesmy introwertykami, lubimy swoje towarzystwo i dobrze się ze sobą
czujemy.Czuję się bezpiecznie bo wiem, ze moge na niego liczyc, a on na mnie.
On jest na moje kazde zawolanie. Jest mi bardzo bliski ale wiem, ze go nie
kocham,ze nie pociąga mnie jako mężczyzna...W lozku w ogole nam nie wychodzi,
jest coraz gorzej, ja mam jakąś blokadę i jak on probuje inicjowac seks to
cala się spinam, staję się rozdrazniona. Coraz bardziej przezkadza mi jak on
mnie caluje, non stop chce okazywac uczucia. Wrecz zaczyna mnie to brzydzic.
Czuję się jak jakis potwór, pozbawiony uczuc... Z jednej strony wiem, ze
powinnam odejsc, bo krzywdzę jego i siebie ale nie mogę się na to zdobyc.
Wiem, ze on by bardzo cierpial. Juz raz chcialam z nim zerwac ale sie
pogodzilismy i on powiedzial, ze tak sie bal, ze odejde, i ze by tego nie
przezyl. Nie wiem co mam zrobic, myslicie, ze jest jakas szansa dla nas?