mispuchaty
20.09.05, 15:04
nic nowego, mam problem natury damsko-męskiej. Mam feceta mieszkamy ze sobą
od roku i wszystko byłoby fajnie gdyby nie jego drobne kłamstewka (naprawdę
drobne), które po jakimś czasie trdycyjnie sie wydają i sprawia to, że patrze
na niego jak na jedno wielkie chodzące kłamstwo.
Dlatego temat jest taki jaki jest ponieważ logicznie na to patrząc (z jego
punktu widzenia) na wszystko można znalezć wytłumaczenie. Podam wam przykład,
była zima, on zimą nie pracuje, taką ma działalność zaczyna pracę - marzec
kwiecień, w połowie lutego zaczęły sie kończyć uzbierane latem pieniądze, bez
mojej wiedzy i konsultacji ze mną wziął kredyt a na zapytanie skąd ma kase
odpowiadał, że to dostał za zaległą fakture, byłoby fajnie gdybym ich sama
nie wystawiała. Ponieważ nie lubię żyć w niepewności zapytałam wprost,
wypierał sie patrząc mi w oczy, z czasem oczywiście sie wydało, wszystko mu
przypomniałam to wtedy usłyszałam, że nie chciał mnie denerwować, ale to,że
teraz musi go spłacać i ja muszę ponosić konsekwencje jego samodzielnych
decyzji to nie jest ważne...
Niewiem czy szukam porady czy raczej wypowiedzi w temacie, a może dziewczyn
które tez tak mają, w każdym bądz razie napiszcie coś, to mój rodzaj
psychoterapii.