havirovak
14.05.09, 01:08
Było nieziemsko, raj na ziemi. Choć trwało tylko 5 miesięcy, ale obydwoje
byliśmy pewni, że po raz pierwszy tak to przeżywamy, że to stan, do którego
chyba każda para dąży - totalnej harmonii, z małyki kłopotami, jak wszędzie. I
odeszła, bo za dużo w związku było mej ex, za dużo o niej mówiłem. Może, nie
świadom, błąd popełniłęm, teraz wiem. Jej błędem było, że nie mówiła, tylko
dusiła w sobie aż wybuchła jednego dnia i stweirdziła, ze już dalej nie może i
nie chcę. I żadnej szansy na poprawę, na przekonaie o uczucie, na bycie
lepszym. Świat mi się wali od tygodni dwóch, nie ma mowy o kolejnym podejściu,
a ja tak tego nie rozumiem...Tyle nas łączyło, tyle o tym rozmawialiśmy, plany
były i marzenia, teraz jestem samz tym wszsytkim, jej też źle, ale inaczej nie
mogła. Nie wiem, czy dalej być przy niej i dawać do zrozumienia, że kocham i
chce się starać czy się odciąć na dobre, może kiedyś zmądrzejemy i wrócimy do
rozmowy... To ja mam podjąć decyzję, czy będziemy się widywali i słyszeli, czy
nie, ale ja nie chcę kolejnej koleżanki, nie po to zaangażowałem całe swoje
wnętrze, jak nigdy dotąd, otworzyłem sie na drugiego...