falaslonca
15.05.09, 12:23
Przeżyłam już jakoś kolezankę mężatkę płaczącą nad moim losem niemężatki i jej
pełne współczucia pocieszanie , że "na pewno tez sobie kogoś znajdę i jeszcze
będę szczęśliwa",
ostatnio musiałam wysłuchać tyrady właśnie rozwodzącej się znajomej (sama
kiedyś zdradzała męża, teraz mąż ją kolejny raz pobił więc wniosła sprawę o
rozwód) , że nieprawdą jest moje stwierdzenie ze jestem szczęśliwa bo nie
mając rodziny, męża nie mogę być szczęśliwa,
na forum wystarczy powiedzieć , że się jest samej bez faceta to od razu słyszy
się to samo...
więc jak to jest? :) Stan "posiadania chłopa" to niby wyznacznik szczęścia? a
brak faceta na wyposażeniu to znak, że kobieta musi żyć w umartwianiu się? :):)