25.05.09, 11:35
Pierwszy raz w życiu zerwałam z mężczyzną
spotykaliśmy się 3 miesiące
nie wiem, wydawało mi się, że to nie to,
że nie bardzo mieliśmy o czym rozmawiać
skutek jest taki, ze wyję 4ty dzień, nie mogę spać ani jeść
on ma zasadę, że nie wraca do swoich byłych
a ja nie wrócę, bo za bardzo się boję powtórki z rozrywki
moja rodzina ze mną nie rozmawia
cierpię, źle mi i chcę umrzeć
niech mnie ktoś przytuli, bo mam tylko kota
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: zerwałam 25.05.09, 11:39
      ile ty masz lat?
    • cafem Re: zerwałam 25.05.09, 11:40
      I dobrze.
      Skoro to nie bylo to, to po co w to brnac? ;)

      Jeszcze znajdziesz takiego, gdzie kazdym kawalkiem ciala bedziesz czula, ze to to:)
    • malwan Re: zerwałam 25.05.09, 11:41
      przecież to tylko 3 miesiące dziewczyno...

      przytulam, choć nie rozumiem, żadna tragedia się nie stała.
    • anaisanais Re: zerwałam 25.05.09, 11:49
      nie boj sie na pewno znajdziesz kogos z kim poczujesz ze to to i
      bedziesz miala wspolne tematy, bedziesz sie czula soba i naturalnie!
      moze to samotnosci sie boisz i zawodu? glowa do gory
    • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 11:52
      mam 25 lat, to mój drugi związek
      wiem, ze prawdopodobnie histeryzuję, ale to po prostu dla mnie nowa sytuacja i
      jestem b. zagubiona
      Uznałam, że skoro mam wątpliwości, to powinnam być uczciwa i odejść, więc
      odeszłam. Dzień później chciałam do niego lecieć i wracać, ale za bardzo się
      boję, że byłoby dobrze miesiąc, a potem znowu to samo, a ten facet naprawdę na
      to nie zasłużył.
      Ale mi ciężko, bo się przywiązałam.
      I mam poczucie winy.
      • pan_i_wladca_mx Re: zerwałam 25.05.09, 13:20
        po prostu sie miotasz, ale podziwiam twoja szczerosc wobec siebie i niego,
        uwierz mi, wiele kobiet nie jest w stanie wzniesc sie na taki poziom.
        zbierz sie w sobie, przed toba taaaakie szlaenstwa :)
    • just-for-fun Re: zerwałam 25.05.09, 11:53
      Głowa do góry!
      Nie byliście ze soba tak długo. Znam pary, które po 5, 8 latach się
      rozstały. To pomyśl co wtedy robić...to kawał czasu. I nagle
      rozstanie, bo zdali sobie sprawę, że nie mają o czym rozmawiać, że
      to tylko przezwyczajenie i przywiązanie, a nie miłość.

      Pójdź na lody, dobre ciacho. Wyciągnij znajomych,. Rusz się i nie
      rób z siebie cierpiętnicy, bo to do niczego nie prowadzi.
      • zawszezabulinka Re: zerwałam 25.05.09, 12:37
        to jest normalne. ja sama placze chocby to jest 2 tydzien znajomosci :)
        znajdziesz sobie mezczyzne ktory spelni wszystkie twoje punkty

        najlepiej bedzie jak wyjdziesz ze znajomymi, zajmiesz czyms czas.

        ja ze swoim facetem zrywalam 3 -4 razy i zawsze ryczalam. znajomi sie tak
        przyzwyczaili ze zawsze mowia : zobaczysz, za godzine wrocicie do siebie :D

        wiem ze moze to byc trudne ale poukladaj mysli i uczucia i na spokojnie zacznij
        szukac mezczyzny.
        • sheep2 Re: zerwałam 25.05.09, 14:01
          > wiem ze moze to byc trudne ale poukladaj mysli i uczucia i na
          spokojnie zacznij
          > szukac mezczyzny.

          wlasnie ci, co tak usilnie szukaja nigdy nie znajaduja..to wrecz
          odstarasza! dziewczyno zajmij sie swoim zyciem po prostu. na pewno
          masz nauke czy prace albo i to i to, zyj swoim zyciem i skup sie na
          sobie, a jak ktos sie pojawi na horyzoncie to sie mozna
          zainteresowac, jesli tego warty. oni sami przychodza:) nic na sile..
          i pamietaj, ze sama dla siebei jestes najwazniejsza i podstawa to
          niezaleznosc mentalna (materialna tez oczywiscie).
          pzodro!
          • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 14:07
            Nie będę jakoś specjalnie szukać
            muszę dojść do siebie, na razie mam chyba dość
            jak poznam kogoś fajnego, to się ucieszę, jak nie, to też dobrze
            poza tym, nie wiem, mam jakieś takie - wiem,że absurdalne - przekonanie, że nie
            zasługuję na szczęście, bo kogoś skrzywdziłam
            wiem, że najmniej jak mogłam, że będąc z nim dalej skrzywdziłabym go bardziej,
            ale nie wiem, jakaś taka głupia myśl zrodziła się w mojej głowie. Najchętniej
            leżałabym w łóżku, żłopała wino i użalała się nad sobą, ale to do niczego nie
            prowadzi, więc się zajmuję swoimi sprawami.
            • sheep2 Re: zerwałam 25.05.09, 14:33
              > poza tym, nie wiem, mam jakieś takie - wiem,że absurdalne -
              przekonanie, że ni
              > e
              > zasługuję na szczęście, bo kogoś skrzywdziłam

              no to bardzo bledne przekonanie, skad sie ono Tobie wzielo? pozbadz
              sie go jak najpredzej, BO ZASLUGUJESZ NA SZCZESCIE. nie daj sobie
              niegdy wmowic, ze jest inaczej!

              Najchętniej
              > leżałabym w łóżku, żłopała wino i użalała się nad sobą, ale to do
              niczego nie
              > prowadzi,

              do kaca prowadzi;)

              >więc się zajmuję swoimi sprawami.
              i bardzo dobrze!

              pozdrawiam!
    • averne Re: zerwałam 25.05.09, 13:24
      Nie masz się co przejmować, zwykle przez pierwsze 3 miesiące jest pięknie a
      potem zaczyna się zauważać inne rzeczy... ;-)
    • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 13:46
      Wiem, że się miotam, strasznie :(
      Nie oczekuję motyli w brzuchu, ale po prostu coś mi nie grało
      nie boję się samotności, jakbym się bała, to bym nie zerwała,
      a najbardziej podłe uważam trzymanie się faceta dopóki nie pojawi się ktoś nowy
      i wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje
      Nie chcę w kółko rozstawać się i wracać, to za dużo by kosztowało i mnie i jego,
      naprawdę, nikt na to nie zasłużył,
      może tę decyzję podjęłam zbyt pochopnie, ale nie chcę teraz podejmować następnej
      pochopnej i wracać
      ale brakuje mi go chyba jako człowieka, tak w sensie ogólnoludzkim
      jednego nie rozumiem - moja rodzina widziała go może ze 3 razy -
      i się do mnie nie odzywa.
      • alpepe Re: zerwałam 25.05.09, 14:17
        no, rodzinkę masz dziwną. Poza tym głowa do góry, dobrze zrobiłaś. Poboli i
        przestanie.
      • athroposs Re: zerwałam 25.05.09, 14:19
        A to rodzinka :)
        A pytałaś czemu tacy z nim zjednoczeni ?
        Co ma piernik do wiatraka - oni się z nim spotykali czy Ty...
        • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 15:39
          nie wiem, Mama widziała go 2 razy, Tata może 3
          z czego Tata histeryzuje nieco mniej
          ale czuję się jak wyrzutek i wróg publiczny numer jeden
          a zachowują się, jakby nie chcieli zrozumieć, że naprawdę starałam się uniknąć
          większego pobojowiska niż to, które jest.
          I tyle.
          Przecież jakbym od niego odeszła za miesiąc, lepiej by nie było,
          jakbym wróciła i odeszła, to by dopiero bolało, przede wszystkim Jego, ale mnie też.
          Na razie świtają mi gdzieś jakieś głupie myśli, żeby wrócić,
          ale się staram trzymać i nie popłakiwać
          Niech to wszystko szybko minie..
    • pajda-chleba Re: zerwałam 25.05.09, 16:30
      choc,przytule cie.Mozemy poplakac razem.
      • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 16:42
        oj, możemy :(
        już się trzymałam
        właśnie wyszłam do sklepu i spotkałam 3 jego znajomych.
        Na przestrzeni nawet nie kilometra, to trzeba mieć pecha
        i cały mój spokój diabli wzięli
        • asdfcxz Re: zerwałam 25.05.09, 17:37
          Nie pojmuję twoich rozterek. Rodzina powinna zrozumieć że osobiste
          decyzje podejmujesz sama, znajomi - że Ty odeszłaś i nie musisz
          nikogo unikać ani się wstydzić.
          • comedia_finita Re: zerwałam 25.05.09, 18:24
            Moja rodzina twierdzi, że szukam nie-wiadomo-kogo :(
            a co do znajomych - to wiem, że nie muszę się chować, ani nic
            tylko co ja mam im niby powiedzieć?
            najchętniej schowałabym się gdzieś
            nie wiem, potrzebuję czyjegoś wsparcia po prostu
            niekoniecznie, żeby mi przyklaśnięto,
            ale wsparcia kogoś więcej niż kot :(
            • asdfcxz Re: zerwałam 25.05.09, 23:39
              > co ja mam im niby powiedzieć?

              Postaraj się zagadać do największego plotkarza / plotkary (mistrzami
              w tym sporcie są niewąpliwie mężczyźni) i mimochodem powiedz mu, że
              rzuciłaś swojego ex, bo... (wstawić powody). Następnego dnia wszyscy
              znajomi będą poinformowani.
    • saraisa Re: zerwałam 26.05.09, 05:47
      a może jednak spróbuj do niego wrócić? w końcu raz się żyje, a nie będziesz
      przynajmniej żałować, że czegoś nie zrobiłaś.
      jeśli nie, to zapamiętaj sobie te sytuację i następnym razem nie podejmuj
      decyzji pochopnie. facet nie musi wiedzieć o każdym Twoim wahaniu nastroju -
      przynajmniej na początku. W końcu zdarzają się one nam babkom często, a nie
      każdy musi prowadzić do jakiejś wiążącej decyzji.
      • comedia_finita Re: zerwałam 26.05.09, 09:17
        Nie chcę, dopóki nie jestem na 100% pewna.
        Wiem, że przysporzyłam mu masę atrakcji, naprawdę, ja się boję mu spojrzeć w oczy..
        kurde, tylko czemu nie mogę spać, budzę się w nocy i myślę,
        to najbardziej męczy, jest 9, za jakieś 14 godzin będzie można iść spać,i jakoś
        kolejny dzień minie...
        • kalam07 Re: zerwałam 26.05.09, 12:18
          to jak się masz przekonać że jesteś na 100% pewna ? zrywaniem ? no przecież to
          bez sensu, w 3 miesiące to się nawet w 10% nie poznaliście .... dlaczego z nim
          zerwałaś ? bo nie byłaś pewna, za słabo go znałaś ? przecież do bez sensu,
          mogłaś mieć chwile zwątpienia / zawahania pod wpływem jakiegoś impulsu /
          zdarzenia, ale jeśli traktuje się kogoś poważnie to nie jest to powód do
          rozstania ! zwłaszcza, że na drugi dzień było ok. musisz mieć jakieś emocjonalne
          problemy, na strasznie niedojrzałą mi wyglądasz.
          leć do niego , powiedz że gupia byłaś i chcesz z nim dalej być.
    • gobi05 on ma zasadę, a ja nie wrócę... 26.05.09, 12:56
      Zerwałaś z braku przyciągania (bo nie piszesz
      o jakimś dramatycznym zdarzeniu) a teraz czujesz,
      że jakieś przyciąganie jednak było?

      Niektórzy twierdzą, że dziesięć przykazań to zbyt
      wiele wymagań w stosunku do człowieka.
      Co powiedzieć o "trzynastym przykazaniu" >>nie wracaj
      do byłego narzeczonego<<? Chyba tyle, że nie ma
      uzasadnienia. Dopóki ta druga osoba nie jest w związku
      z kimś innym, dopóty możliwe są powroty.

      Kiedyś pewien matematyk tłumaczył mi "problem
      księżniczki", który polegał na tym, że spotykała
      wielu księciów, ale tylko raz. Nie dało się wrócić
      do kandydata sprzed tygodnia. Matematyczne rozwiązanie
      brzmiało: przepuść trzech pierwszych i weź za męża
      pierwszego po nich, który będzie lepszy (albo nie
      gorszy).
      Twoja rodzina najwyraźniej wyznaje zasadę "weź
      pierwszego, bo nie wiadomo kiedy kolejka chętnych
      się skończy".

      > a ja nie wrócę, bo za bardzo się boję powtórki z rozrywki
      Stąd wniosek, że masz sprawdzić jeszcze jednego,
      a po nim wziąć takiego, który będzie nie gorszy
      od tych trzech ;-)

      Nie umieraj, tylko zrób sobie listę oczekiwań
      i spróbuj ocenić, na ile twój były spełniał je.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka