Dodaj do ulubionych

moje małzenstwo

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 16:04
zawsze wydawało mi sie że jesteśmy dobraną parą
przed slubem bylismy razem 7 lat, teraz nastepne 7 lat i coraz mniej mamy do
powiedzenia sobie, kłócimy sie częsciej , nie potrafimy znależć kompromisu -
efekt: nie odzywamy sie do siebie po 2 tygodnie, seks też juz nie ten
w zasadzie to ja juz nie mam o czym rozmawiac z moim mężem
przykro mi ..........
Obserwuj wątek
    • ha-jo Re: moje małzenstwo 11.12.03, 16:20
      Gość portalu: ewusia6 napisał(a):

      > zawsze wydawało mi sie że jesteśmy dobraną parą
      > przed slubem bylismy razem 7 lat, teraz nastepne 7 lat i coraz mniej mamy do
      > powiedzenia sobie, kłócimy sie częsciej , nie potrafimy znależć kompromisu -
      > efekt: nie odzywamy sie do siebie po 2 tygodnie, seks też juz nie ten
      > w zasadzie to ja juz nie mam o czym rozmawiac z moim mężem
      > przykro mi ..........


      a ty pewnie myslalas, ze zawsze bedzie rozowo.wystarczy sie chajtnac, nie?
    • Gość: lo Re: moje małzenstwo IP: 3.5.* / *.rs2.nuria.telefonica-data.net 11.12.03, 17:11
      Czasem po duzych kryzysach nastepuje renesans,ale cos sie musi wydarzyc...
      Jesli trwa to juz dlugo to ciezka sprawa.
      Zastanow sie czy tak naprawde Ci na nim zalezy i jesli tak to zacznij zmiany od
      siebie,byc moze to on sie czuje zaniedbany.
      Pozdrawiam
      • Gość: mko Re: moje małzenstwo IP: *.spray.net.pl 11.12.03, 17:15
        Przecież to zupełnie normalne. Trzeba przyjrzeć się całej strukturze rodziny,
        twoim i męża oczekiwaniom, potrzebom, nadziejom, wizjom przyszłości, żeby
        wiedzieć, co może się wydarzyć i czy warto razem w tym wszystkim uczestniczyć.
        A napewno warto, trzeba tylko spokojnie przyjrzeć się sobie i swojemu życiu.
    • eeva1 Re: moje małzenstwo 11.12.03, 17:15
      być może wpadliście w marazm, nie cieszy Was obecność drugiego. Pomyśl o sobie,
      znajdz czas na to co zawsze chciałaś robić, zapisz się na kurs językowy, idz na
      basen, lodowisko, zacznij żyć swoimi pasjami, realizuj je. Nie pozwól sobie na
      gnusnienie we własnej niepewności...
      Pozdrawiam Ewa
      • adeczka71 Re: moje małzenstwo 11.12.03, 21:21
        To sie nazywa marazm.Przezywamy obecnie to samo.Jak twierdzi moj maz-z mojej
        winy.Czul sie zaniedbany,na drugim miejscu,niedoceniony.A co najgorsze-ponoc
        poslubil kogos innego,a jest obecnie z kims innym!To dotyczy oczywiscie
        mnie.Rady nie moge dac,bo jej sama nie znalazlam.Moze tak znalezc jakas
        odskocznie?Hobby,praca do nocy,kochanek???Ja licze,ze jeszcze znajdziemy droge
        do siebie.Bardzo bym chciala,ale czy on chce tego samego?
    • Gość: Louis Vega Przykro mi kobieto, ale..... IP: *.dialsprint.net 11.12.03, 23:22
      jak sie kogos kocha to sie tak nie mowi.
    • triss_merigold6 Re: moje małzenstwo 11.12.03, 23:33
      Wiesz co jak Bóg chce kogoś pokarać to mu spełnia życzenie.
      Trudno żeby seks po 14 latach był tak samo ekscytujący jak po 4 miesiącach i
      żeby były wciąż nowe tematy do rozmów. Życie we dwójkę z każdym po jakimś
      czasie robi się: monotonne, powtarzalne, znajome, nudnawe, znane, bezpieczne,
      przewidywalne i to są jedne z największych zalet bycia z kimś w stałym
      normalnym związku. Życie to na ogół nie telenowela, nie wieczny romans tylko
      proza, zwykła proza.
      Chcesz mieć ciekawie? Nawiąż romans, spraw żeby mąż szlał z zazdrości, śledził,
      nakrył z gachem, pobił jego i Ciebie, wniósł pozew o rozwód albo też sobie
      kogoś znalazł. Wtedy będziesz mieć full doznań, niespodzianek i emocji.
      Chyba nic nie narobiło ludziom takiej szkody jak romatyczna wizja obsesyjnej i
      pełnej wrażeń miłości.
      O co się kłócisz? O jego zainteresowanie? To powiedz po ludzku facetowi czego
      chcesz a nie marudź zasłaniając telewizor. Sama bądź ciekawa to wzbudzisz
      zainteresowanie.
      • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 00:06
        Po kilku latach malzenstwa zdecydowana wiekszosc moze napisac to samo co autor
        watku.Nuda,nie ma o czym mowic,klotnie,brak ochoty na seks itd bo malzenstwo
        po prostu nie dziala.Kazdy z nas moze wyliczyc na palcach jednej reki
        malzenstwa ktore wydaja sie byc szczesliwe z tego moze jedno jest naprawde OK.
        Pozostale zyja ze soba bo nie maja innego wyjscia i niektorzy potrafia na
        zewnatrz grac kochajaca sie pare ale tak naprawde nie ma milosci jest
        tolerancja,przyzwyczajenie,dzieci i wsplne zobowiazania finansowe.
        Istnieje takie powiedzenie:Malzenstwo to jest taka twierdza do ktorej ci co sa
        na zewnatrz bardzo chca sie dostac a ci co sa wewnatrz bardzo chca sie z niej
        wydostac.Mysle ze ludzie zenia sie przedewszystkim po to zeby miec regularny
        seks.Jesli to sie konczy ,konczy sie malzenstwo.Nie formalnie ale w tym sensie
        jak opisuje zalozycielka watku.Gdybym byl mlody jeszcze raz nigdy bym sie nie
        orzenil i nie mial bym dzieci.Malzenstwo to dobrowolne niewolnictwo
        szczegolnie dla mezczyzny.Mezczyzna nie nadaje sie na stalego
        partnera.Mezczyzna potrzebuje zmiany partnerki conajmniej raz na kilka lat.
        Panowie jesli kiedys przyjdzie wam do glowy zeby sie ozenic to jestescie nad
        przepascia. Nie robcie nastepnego kroku bo wiadomo co sie wydarzy.
        • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:20
          Gdybym byl mlody jeszcze raz nigdy bym sie nie
          > orzenil i nie mial bym dzieci.Malzenstwo to dobrowolne niewolnictwo
          > szczegolnie dla mezczyzny.Mezczyzna nie nadaje sie na stalego
          > partnera.Mezczyzna potrzebuje zmiany partnerki conajmniej raz na kilka lat.
          > Panowie jesli kiedys przyjdzie wam do glowy zeby sie ozenic to jestescie nad
          > przepascia. Nie robcie nastepnego kroku bo wiadomo co sie wydarzy.

          To przykre ze ci sie nie udało, ale nie generalizuj.Na szczescie są mezczyźni,
          dla których sa wazniejsze sprawy niz dymanko i wymiana partnerek.Ale do tego
          trzeba dorosnac, zawsze uwazałam ze malzenstwo nie jest dla chłopczyków, tylko
          dla dojrzalych psychicznie mezczyzn.
          • owca Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:21

            niestety statystyki stoją po stronie rozwodowego...

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:30
              A jak ta statystyka wyglada?
              • owca Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:43

                wygląda tak, że większość mężczyzn w małżeństwie nie jest w stanie być
                szczęśliwymi,
                może spełniają się jako ojcowie, 'przywódcy stada' przyjaciele, towarzysze zabaw
                i intelektualnych rozmów, ale seksualność samca ciągnie ich w zupełnie inne rejony
                niektórym udaje się to stłumić, niektórzy może nigdy nie przyznadzą się że czują
                się niespełnieni ale większość tak jak rozwodowy czują się niewolnikami obrączki...

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
          • triss_merigold6 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:23
            W ogóle małżeństwo jest dla dojrzałych psychicznie ludzi a nie dla chłopców i
            dziewcząt, którzy niczego jeszcze nie przeżyli, mają nierealne oczekiwania i
            sądzą, że wieczny romantyzm jest podstawą wieloletniego związku. Podstawą
            takiego związku może być przywiązanie, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa we
            dwójkę, cierpliwość i przyjaźń z pożądaniem.
            • owca Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:25

              teoria jest piękna, tylko dlaczego to tak rzadko pa potwierdzenie w praktyce?

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • triss_merigold6 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 00:29
                Wcale nie tak rzadko. Znam sporo małżeństw w wieku moich rodziców (ich znajomi
                i rodzina), które przeżyły dwadzieścia parę lat bez specjalnych wstrząsów, są
                pogodni, cieszą się wnukami, nadal chce im się razem wyjeżdżać. Media
                podkreślając wcale nie taką dużą liczbę rozwodów i afirmując bycie singlem
                robią ludziom wodę z mózgu.
              • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 02:46
                Nie wiem czy ty jestes owca?Wydaje mi sie ze raczej jestes baran i to z takimi
                jajami. Triss wydaje sie ze zjadla wszystkie rozumy.Niech poczeka kiedy
                przestanie miesiaczkowac i wyschnie w srodku a jej facet bedzie sie chcial z
                nia kochac to zrozumie o co chodzi.
                Moze sa faceci ktorzy traca ochote na seks razem ze swoimi partnerkami.Taki
                uklad jest doskonaly.Kiedy jednak jedno chce a drugie odczuwa wstret to jest
                naturalne ze powstaje konflikt.
                Najlepsza rada jest zeby sie zapisac na kurs jezyka czy cos w tym rodzaju.
                Oczywiscie mozna isc na kurs jezyka.To bardzo pomaga tylko nie rozwiazuje
                problemu.A problem jest taki ze facet ktory nie moze miec seksu ze swoja
                partnerka w kazdej kobiecie widzi potencjalna kochanke. Nie dlatego ze jego
                zona juz mu sie znudzila i szuka zmiany.NIE. On szuka kobiety ktora CHCE i
                moze to robic z przyjemnoscia a nie syczy z bolu przy kazdym ruchu.To jest
                bardzo przykre doswiadczenie i nikomu tego nie zycze.Zal mi tez jest zony
                ktora przeciez nie jest temu winna.Zal mi tez jest siebie bo cale zycie
                staralalem sie jak moglem.Co mi teraz pozostalo.Isc do agencji.Znalezc sobie
                kochanke i udawac szczesliwego.Ja tak nie umiem.
            • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 01:29
              To ty jestes niedojrzala.A przede wszystkim nie jestes mezczyzna i nie wiesz o
              co chodzi.Moja zona twierdzi ze nie wyobraza sobie zycia beze minie tzn.ze
              sprawdzilem sie jako partner ojciec kochanek przywodca stada itd.i ja sobie z
              tego dokonale zdaje sprawe.Ale kiedy codziennie rano budze sie z prostym i
              wiem ze nie moge dotknac zony bo spi i nie ma ochoty na nic oprocz snu to po
              pewnym czasie przestaje byc zabawne.To urasta do duzego problemu.Dlatego
              twierdze ze w tym wymiarze malzenstwo nie dziala.
              • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 09:34
                No tak, masz problem z seksem.Ale czy małzenstwo zawiera sie tylko dla seksu?
                A dlaczego nie chciałbys miec dzieci, gdybys mógł znowu wybierac?
                Rezygnowac z zycia w rodzinie tylko po to zeby nie miec kiedys tam problemów z
                seksem?
                • Gość: rozwodowy Re:Do joli211 o seksie i malzenstwie. IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 11:34
                  Pisze do joli bo nigdy nie wiem gdzie moj wpis sie znajdzie.
                  Malzenstwi to nie tylko seks.W malzenstwie bylo mi bardzo dobrze dopoki nie
                  zabraklo tego jednego elementu.
                  Kiedys sam denerwowalem sie kiedy mowili mi ze faceci zenia sie tylko po to
                  zeby miec seks.I w dalszym ciagu twierdze ze to jest nieprawda.Jest wiele
                  innych pieknych rzeczy ktore przezywa sie wspolnie.To jest wszysko piekne
                  jesli zachowane sa proporcje.Jeli nie brakuje zadnego z elementow ktore sklada
                  sie na malzenstwo.
                  Jesli chodzi o dzieci to zupelnie inna sprawa.
          • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 01:13
            To nie chodzi tylko o dymanko i wymiane partnerek.Nie chce wymiany partenrki
            moge zyc z ta jedna do konca zycia ale chce zyc a nie udawac ze zyje.
            Od kilku lat prawie nie mamy seksu. Jeli mamy to to wyglada zalosnie bo ona
            zupelnie stracila zainteresowanie ta strona zycia.Nawet nie moge jej za to
            winic bo przeciez to nie jest jej wybor.Po prostu sie skonczylo.A ja jeszcze
            troche i dostane szajby.
            • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 09:19
              > To nie chodzi tylko o dymanko i wymiane partnerek.

              Ale tak własnie piszesz w pierwszym poscie.I dlatego do tego wlasnie sie
              odniosłam.

              Nie chce wymiany partenrki
              > moge zyc z ta jedna do konca zycia ale chce zyc a nie udawac ze zyje.
              > Od kilku lat prawie nie mamy seksu. Jeli mamy to to wyglada zalosnie bo ona
              > zupelnie stracila zainteresowanie ta strona zycia.

              A odwiedziliscie seksuologa? Z tego co zrozumiałam to zona przeszła
              klimakterium i straciła zainteresowanie, bo po pierwsze ubytek hormonów, po
              drugie ból.Sa srodki mogace pomóc, czy próbowała?

              Nawet nie moge jej za to
              > winic bo przeciez to nie jest jej wybor.Po prostu sie skonczylo.A ja jeszcze
              > troche i dostane szajby.

              I dlatego uwazasz ze mezczyźni nie powinni sie zenic, bo za 20 lat np. u zony
              zaczna sie problemy?
              • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 11:46
                Jola zaloze sie ze wiem wiecej o funkcjonowanu ciala kobiety od Ciebie.
                Przeczytalem na ten temat wszysko co wpadlo mi w rece i mojej zonie tez.
                Klimakterium,hormony,kremy,terapia,to wszysko momy za soba. Brakuje tylko tego
                jednego elementu CHECI.
                • Gość: Leta Re: moje małzenstwo IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 12:01
                  Ty juz raz chyba rozwodowy pisales i chyba jedyna Beatka Ciebie zrozumiala, jak
                  pamietam.
                  Ale ja nie o tym- ja tylko jeszcze chcialam dodac, ze wkurza mnei potwierdzanie
                  przez Ciebie tego stereotypu: biedny facet, niewolnik w malzenstwie, nie zencie
                  sie faceci, bo zle skonczycie.
                  No wiec ja bym mogla z drugiej strony: kobiety, nie djacie sie omotac, bo
                  zostaniecie niewolniczkami w malzenstwie, coddziennym kieracie: dzieici, praca,
                  dom, sprzatanie, gotowanie i facet, ktoremu trzeba dogadzac na roznych polach,
                  bo jeezli nie, to demonstruje ( w rozny sposob ) swoje niezadowolenie .
                  Nudny seks, monotonia, na kazdego znajomego patrzycie jak na potencjalnego
                  partnera do seksu. Mozna szajby dostac!
                  Pamietajcie kobiety, malzenstwo to kierat!!! Zastanowcie sie, zanim powiecie
                  tak!




                  PS Czy zgodzisz sie z ta ogolnikowa wypowiedzia?
                • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 12:03
                  Ale nadal nie wiem, dlaczego mezczyźni mieliby rezygnowac z małzenstwa, ze to
                  kajdany, ze to ich unieszczesliwia.Uwazasz ze bycie całe zycie singlem z
                  zawsze jakas tam chetna panienka jest szczesliwsze?
                  • Gość: rozwodowy Re: moje małzenstwo IP: *.vf.shawcable.net 12.12.03, 13:19
                    Nie wiem czy bycie singlem jest szczesliwsze bo nie jsetm singlem.Wiem ze
                    sytuacji w jakiej sie znalazlem nie moge nazwac szczesciem.
                    • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 13:49
                      Za mało mam danych zeby cokolwiek spekulowac.Dlaczego zona jest tak niechetna.
                      Sama majac 30 lat przez 2 lata borykałam sie z niechecia do seksu, po prostu
                      ta sfera mogła dla mnie nie istniec.Przyczyny- pozałozkowe.Dopiero polepszenie
                      relacji w związku spowodowało powrót checi.Ale ja wiedziałam ze musze nad tym
                      popracowac, bo za nic nie chciałabym rozpadu tego zwiazku.Facet wytrwał, choc
                      pretensje tez były.
                      • Gość: nika Re: moje małzenstwo IP: *.ha2-s.us.edu.pl 12.12.03, 17:54
                        jak to zrobiłaś. bo mój mąż śpi od 2 dni w pokoju obok i wcale sie nie odzywa.
                        ale nadal zależy mi na tym związku
                        • lola211 Re: moje małzenstwo 12.12.03, 18:10
                          Mialam o tyle szczescie, ze mój sie nie obrazał.
      • sagan2 swietny post, Triss :) n/txt 12.12.03, 11:48
      • Gość: Seth Re: moje małzenstwo IP: *.icpnet.pl 12.12.03, 14:36
        Zgadzam sie. A tak a propos, to wielu osobom by sie przydalo przeczytac ten
        post, a jeszcze lepiej przemyslec i zapamietac.
    • Gość: porzucona Re: moje małzenstwo IP: *.lanet.wroc.pl 12.12.03, 12:31
      moje małżeństwo też się "sypie", przed słubem byłiśmy razem sześć lat, a po
      jesteśmy trzy i pół i od roku jest źle. wszyscy myślą,że to takie proste, a
      nie jest, nie można założyć,ze zacznie się coś dziać jak ja się za siebie
      wezmę, niech i druga połowa coś chce z tym zrobić...podstawowy problem to
      takii że mój mąż lubi czasem za dużo wypić piwa i to jest głowną moim zdaniem
      przyczyną rozpadu naszego małżeństwa (obawiam się najgorszego- może to już i
      za późńo),gdyby nie to, wszystko byłoby być może do naprawienia, ma także
      bardzo egoistyczne podejśćie do partnerstwa, które jego zdaniem polega przede
      wszystkim na braniu. Nie wierzy we mnie, w to co robię i co mówię, nie licząc
      już obsesyjnej zazdrośći, która mnie psychicznie męczy. starałam się jak
      mogłam, ale nie doceniał moich starań, nawet gdy było jakoś dobrze to zawsze
      znałazł powód do byłe jakiej zaczepki, jakby chciał mi utrzeć nosa, a do tego
      wymaga jeszcze bym była dla niego miła. Nie mówię tu już o kwestii sexu, bo to
      przechodzi moje pojecie, może to normalne, a tylko ze mną coś nie tak?
      Obmyślił sobie,ze to zawsze bedzie co drugi dzień tygodnia, co dwa dni i nie
      peatrzy na to cczy ja chcę cczy nie, bo mu się to nalezy od zony....a jak nie,
      to znów awantura. Nie rozumiem jak można planować sex z kalendarzem w ręku?
      Dla mnie to bardzo spontaniczne wydarzenie i na tym polega cały urok, a on
      sprowadza to do obowiązku małżeńskiego, na który ja już wcale nie mam ochoty i
      migam się jak mogę..... Myślałam,że ja mam takie problemy, ale pociesza mnie
      to ,ze nie tylko ja - przepraszam Was, ale to sie ciśnie na usta....nie tylko
      ja tak mam... Jestem jeszcze młoda i chcę przeżyć zycie z partnerem , który da
      mi to czego ja potrzebuję i podzieli ze mną obowiązki i trudy zycia, to chyba
      nie jest dużó? Ja dam mu siebie, tylko muszę czuć ze on robi dla mnie to samo..
      • ha-jo Re: moje małzenstwo 12.12.03, 16:09

        ciekawe co piszesz.a przed slubem jak cie traktowal, tez tak co dwa dni bzyk,
        i awantury?
    • Gość: lo Re: moje małzenstwo IP: 3.5.* / *.rs2.nuria.telefonica-data.net 12.12.03, 12:41
      Panie Rozwodowy
      Cos mi sie zdaje,ze przez zaczytywanie sie w literaturze na temat funkcjonowania
      ciala kobiety braklo czasu na jakas ksiazke o psychice kobiety.
      Otoz w tym caly problem.Kobieta jest detalistka i sprawiaja jej przyjemnosc
      drobiazgi.Nie mowie o prezrtach,choc mile widziane.
      Wez zone ktoregos niespodziewanego dnia na kolacje,przynies dobre wino i wypij-
      cie razem jak dzieci pojda spac,cmoknij ja jak obiera ziemniaki albo sam je
      poobieraj.Nie wystarczy zlapac za kolano zeby miala ochote nam jest potrzebne
      dobre samopoczucie.
      A poza tym tez lubimy jak mezczyzna stara sie byc atrakcyjny fizycznie,zrzuc
      ten brzuch i zobaczysz,ze doceni.
    • kaazp Re: moje małzenstwo 12.12.03, 12:49
      Może spróbujcie znaleźć jakieś wspólne hobby, zebyście mogli rozmawiać nie
      tylko o sobie, o swoich sprawach (i problemach), czy nawet o swoich
      skomplikowanych uczuciach, lecz o jakiejś WSPÓLNEJ pasji. Tak przynajmniej
      zrobiliśmy z żoną po kilku latach małżeństwa. Jeździmy na krótkie wypady po
      Polsce, staramy się czytać o tych miejscach , poznawać ciekawe i nowe miejsca,
      do tego planowanie noclegów, miejsc do jedzenia - raczej nie dopadnie nas
      monotonia. A przekonywanie drugiej osoby, gdzie watro wyjechać - to dopiero
      frajda !
      • zalotnica Re: wspanialy pomysl...n/t 13.12.03, 01:27
        kaazp napisał:

        > Może spróbujcie znaleźć jakieś wspólne hobby, zebyście mogli rozmawiać nie
        > tylko o sobie, o swoich sprawach (i problemach), czy nawet o swoich
        > skomplikowanych uczuciach, lecz o jakiejś WSPÓLNEJ pasji. Tak przynajmniej
        > zrobiliśmy z żoną po kilku latach małżeństwa. Jeździmy na krótkie wypady po
        > Polsce, staramy się czytać o tych miejscach , poznawać ciekawe i nowe
        miejsca,
        > do tego planowanie noclegów, miejsc do jedzenia - raczej nie dopadnie nas
        > monotonia. A przekonywanie drugiej osoby, gdzie watro wyjechać - to dopiero
        > frajda !
    • Gość: lo Re: moje małzenstwo IP: 3.5.* / *.rs2.nuria.telefonica-data.net 12.12.03, 12:50
      A poza tym cos mi sie zdaje,ze pan Rozwodowy szuka rozgrzeszenia na forum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka