Dodaj do ulubionych

"Religijność popycha do aborcji!"

05.06.09, 23:54
www.papilot.pl/news/2009/06/4197-religijnosc-popycha-do-aborcji.html
Do niedawna w społeczeństwie funkcjonowało głęboko zakorzenione przekonanie,
że aborcji poddają się wyłącznie zdeprawowane, nieczułe kobiety, które
niedzielną mszę omijają szerokim łukiem, a napotkaną na ulicy zakonnicę
określają w myślach złośliwym mianem „pingwin”. I pewnie nadal tak byśmy
sądzili, gdyby nie badania przeprowadzone przez Amy Adamczyk z nowojorskiego
uniwersytetu.



Przepytała ona półtora tysiąca młodych kobiet, które musiały jej się
„wyspowiadać” ze swojej religijności, typu ukończonej szkoły oraz z
ewentualnych ciąż. Okazało się, że 25% z nich miało za sobą przynajmniej jedną
aborcję!
Obserwuj wątek
    • cloclo80 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 06.06.09, 02:01
      Dla p. badającej było jedno czy użyto środków chemicznych czy też aborcji
      mechanicznej. Gdyby wyłączyć chemię odsetek byłby znikomy zapewne poniżej 1%.
      • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:23
        A co za roznica? Skutek ten sam, teraz sie malo robi aborcji mechanicznych.

        Mnie ciekawi w jakim kraju bylo to badanie, bo autorka jakos nie wspomniala.
        • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:23
          cherry.coke napisała:
          > Mnie ciekawi w jakim kraju bylo to badanie, bo autorka jakos nie
          wspomniala.

          No faktycznie trudno zrozumieć zdanie:
          "gdyby nie badania przeprowadzone przez Amy Adamczyk z
          [b]nowojorskiego[b] uniwersytetu." ;)
          • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:59
            > No faktycznie trudno zrozumieć zdanie:
            > "gdyby nie badania przeprowadzone przez Amy Adamczyk z
            > [b]nowojorskiego[b] uniwersytetu." ;)

            A dlaczego pani Adamczyk nie mialaby prowadzic badan w Polsce? Pelno jest takich
            "zagramanicznych" stypendystow przeciez. Artykul byl na polskim portalu.
            • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:33
              cherry.coke napisała:

              > > No faktycznie trudno zrozumieć zdanie:
              > > "gdyby nie badania przeprowadzone przez Amy Adamczyk z
              > > [b]nowojorskiego[b] uniwersytetu." ;)
              >
              > A dlaczego pani Adamczyk nie mialaby prowadzic badan w Polsce?
              Pelno jest takic
              > h
              > "zagramanicznych" stypendystow przeciez. Artykul byl na polskim
              portalu.

              jakby prowadziła badania w polsce to pewnie by napisali o wspolpracy
              z ktoryms z polskich uniwerystetów. Bo tak zazwyczaj jest w
              badaniach miedzypanstwowych.
          • wrr2 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 15:24
            To że Amy Adamczyk jest z NYC nie znaczy jeszcze, że badania prowadziła u siebie
            w kraju.
      • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:12
        cloclo80 napisał:

        > Dla p. badającej było jedno czy użyto środków chemicznych czy też
        aborcji
        > mechanicznej. Gdyby wyłączyć chemię odsetek byłby znikomy zapewne
        poniżej 1%.


        A co zmienia sposob???
        Abrocja jest abrocja. Jest pozbyciem się zycia, ktorego chronienie
        tak promuje KK.
    • denhilea Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 11:48
      Wiem, że ten temat poruszany był dość dawno, ale chciałabym pogadać
      z kimś o tym problrmie bliżej, nie tylko z prawnego i religijnego
      pkt. widzenia. Bardzo proszę o rozmowę.
      • twoj_aniol_stroz Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:04
        Jeśłi chcesz to pisz na priv na gazetowego
        (twoj_aniol_stroz@gazeta.pl)
      • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:14
        Nie myl hipokryzji z religijnością. Religijna dziewczyna nie zajdzie
        w ciążę z przypadkowym pacanem, a jeśli jednak da się uwieść albo
        przeważy w niej "wola boża" - to jej religijni rodzice nie wyślą jej
        na skrobankę "żeby nie było skandalu". W religijnym środowisku
        dziewczyna czy kobieta w ciąży znajdujaca się w trudnej sytuacji
        otrzymałaby wsparcie i pomoc.
        Weźmy na przykład kobietę, mężatkę, matkę powiedzmy dwójki dzieci,
        która została zgwałcona i zaszła w ciążę. Jeśli nikt nie wytykałby
        jej palcami, otoczono by ją troską i wsparciem - duże szanse, że
        urodziłaby dziecko, choć prawdopodobnie trafiłoby do adopcji. W
        naszym "religijnym" społeczeństwie taka kobieta nie miałaby życia,
        podobnie jak jej dzieci i mąż (o ile stałby przy niej, a nie ją
        zostawił).

        W mojej opinii do skrobanek (chemicznych fizycznych itp.) popychają
        kobiety głównie dwie rzeczy:
        - brak wspracia w środowisku - brak akceptacji dla ciąży innnych niż
        małżeńskie, powszechne przekonanie społeczne, że urodzenie dziecka
        pozamałżeńskiego albo w młodym wieku niszczy życie kobiety, kobieta
        z panieńskim dzieckiem to "wstyd dla rodziny", również brak jest
        wsparcia instytucjonalnego,
        - niechęć partnera który wpółuczetniczył w poczęciu dziecka, który
        porzuca kobietę w ciąży, odżegnuje się od odpowiedzialności.
    • disa Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:03
      jestem przeciwna aborcji
      ale rozumiem, że są kobiety które mają takie potrzeby (wliczam tu
      głupotę/warunki życiowe/itd) - jestem przeciwna, ale akceptuje czyjeś wybory -
      mimo iż są smutne
    • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:10
      Nie dziwi mnie to specjalnie. Specjalnością niektórych, głęboko religijnych
      środowisk, skupiających się tylko na pozorach jest postawa, że lepiej usunąć po
      cichu, niż nie daj Boże być samotną matką nieślubnego dziecka.
      • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:11
        Ale żeby nie było, wniosek, że "religijność popycha do aborcji" uważam za zbyt
        daleko posunięty.
      • masher Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:17
        gleboko religijnych... kupiajacych sie na pozorach dla ktorych aborcja to zabieg
        kosmetyczny lol no piekne
      • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:19
        martishia7 napisała:

        (...) niektórych, głęboko religijnych środowisk, skupiających się
        tylko na pozorach (...)

        Absurd i sprzeczność sama w sobie. To co opisujesz - to
        społeczeństwa przesiąknięte do cna hipokryzją, a nie chrześcijańską
        miłością do bliźniego, gotowością wybaczenia grzechów i miłością
        bliźniego - nakazaną przez samego Boga.
        • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:01
          Wszyscy wiedzą o co chodzi. I dlatego właśnie sprawa jest niezmierzalna. Kto
          niby ma decydować o tym, kto jest "prawdziwie" religijny, a kto nie?
          Rozgraniczenie "powierzchownej hipokryzji" od "prawdziwej religijności" jest
          niemalże niemożliwe.
          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:17
            martishia7 napisała:

            > Kto niby ma decydować o tym, kto jest "prawdziwie" religijny, a
            >kto nie? Rozgraniczenie "powierzchownej hipokryzji" od "prawdziwej
            >religijności" jest niemalże niemożliwe.

            Bzdura. Wyznanie rzymskokatolickie ma jasno okreslone zasady. Kto
            ich przestrzega - jest osoba religijną (nie musi byc przy tym wcale
            osobą głęboko wierzącą, moze miec watpliwości, a nawet przeżywac
            cąłkowity kryzys wiary). Kto ich nie przestrzega, ale lata non stop
            do koscioła i afiszuje się ze swoją "wiarą" to hipokryta. "Wiara bez
            uczynków jest niczym".

            Najważniejsze przykazanie chrześcijaństwa to przykazanie miłosci.
            Naprawdę łatwo zweryfikować, kto kieruje się miłoscią do ludzi,
            wspiera ich, wpółczuje, a kto jest gotowy do osądzania i rzucania
            kamieniami.
            • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:37
              > Bzdura. Wyznanie rzymskokatolickie ma jasno okreslone zasady. Kto
              > ich przestrzega - jest osoba religijną (nie musi byc przy tym wcale
              > osobą głęboko wierzącą, moze miec watpliwości, a nawet przeżywac
              > cąłkowity kryzys wiary). Kto ich nie przestrzega, ale lata non stop
              > do koscioła i afiszuje się ze swoją "wiarą" to hipokryta. "Wiara bez
              > uczynków jest niczym".

              Zaraz zaraz, gdzieś tam poniżej napisałaś, że każdy może błądzić i tym podobne,
              a nie odbiera to prawdziwości jego wierze.

              > Najważniejsze przykazanie chrześcijaństwa to przykazanie miłosci.
              > Naprawdę łatwo zweryfikować, kto kieruje się miłoscią do ludzi,
              > wspiera ich, wpółczuje, a kto jest gotowy do osądzania i rzucania
              > kamieniami.


              Wow! Czujesz się gotowa i na siłach osądzić kto jest prawdziwym
              katolikiem a kto hipokrytą i przedstawić nam wyliczenia statystyczne? jestem pod
              wrażeniem odwagi.
              • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 09:53
                martishia7 napisała:

                > Zaraz zaraz, gdzieś tam poniżej napisałaś, że każdy może błądzić i
                tym podobne, a nie odbiera to prawdziwości jego wierze.

                Czytaj uwazniej i przestań mieszać pojecia. Błądzic moga katolicy,
                włącznie z odchodzeniem od zasad wiary, kryzysami wiary, czynieniem
                zła, co nie powoduje, ze przestaja byc katolikami. Nie chodzi o
                prawdziwość wiary, tylko o prawdziwość wyznania.

                > > Najważniejsze przykazanie chrześcijaństwa to przykazanie
                miłosci.

                > Wow! Czujesz się gotowa i na siłach osądzić kto jest
                >prawdziwym katolikiem a kto hipokrytą i przedstawić nam wyliczenia
                >statystyczne? jestem pod wrażeniem odwagi.

                Radzę tez nauczyc sie odrózniać zdań twierdzących. Jeśli stwierdzam,
                że mój sąsiad kradnie, to stwierdzam fakt a nie osądzam.
                Jeśli widzę, że rodzina regularnie się modli, uczęszcza do koscioła,
                zyje zgodnie i jest przyjazna dla otoczenia, wpaja dzieciom wartosci
                w które wierzy, ich dzieci znaja pismo swięte, cała rodzina angażuje
                się w zycie koscioła, nie mają w domu pornografii, dzieci nie
                ogladaja non stop telewizji - to jest to rodzina katolicka, która
                zyje zgodnie z zasadami swojej wiary. Jesli widzę, ze rodzina na
                pokaz idzie do kościola w niedzielę, ich dzieciak wieczorami popala
                fajki na osiedlu, na zakonnice mówi pingwiny, tatus oglada się za
                dupami - to jest to rodzina katolicka nie zyjaca zgodnie z zasadmi
                wiary. Jak widzę kochająca się rodzinę, w której wszystko przebiega
                jak w tej pierwszej, tylko zamiast modlitw sa rozmowy a zamiast
                koscioła kino - to jest to kochająca się rodzina ateistyczna.
                Nie oceniam. Stwierdzam.
                • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:15
                  > Czytaj uwazniej i przestań mieszać pojecia. Błądzic moga katolicy,
                  > włącznie z odchodzeniem od zasad wiary, kryzysami wiary, czynieniem
                  > zła, co nie powoduje, ze przestaja byc katolikami. Nie chodzi o
                  > prawdziwość wiary, tylko o prawdziwość wyznania.

                  Przyznam, że absolutnie nie rozumiem. Kim jest więc człowiek, który zabija w
                  obronie własnej i boleje potem z tego powodu?
                  Czy on już jest katolikiem tylko z wyznania, czy z wiary?

                  Co do drugiej części Twojej wypowiedzi. Podałaś niezwykle jaskrawe, czytelne i
                  czarno białe przykłady. Jako kobieta ode mnie starsza i bardziej doświadczona
                  powinnaś wiedzieć dużo lepiej niż ja, że takich przykładów, które nie
                  nastręczają wątpliwości jeżeli chodzi o klasyfikację, to można ze świecą szukać.
                  Sytuacje życiowe lubią być daleko bardziej skomplikowane. No bo co jeżeli w
                  rodzinie numer jeden pojawia się dajmy na to - pornografia (lubisz ten temat:)).
                  Wśród rodziców rzecz jasna. Czy w ten sposób rodzina przestaje być prawdziwie
                  wierząca? Albo kobieta zażywa tabletki antykoncepcyjne. To też już fe?
                  W prostych przypadkach prosto jest stwierdzić co i jak. Daleko więcej jest
                  szarości. Ja bym osobiście nie odważyła się stwierdzić, że "ten to prawdziwy, a
                  tamten to już nie".
                  • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:57
                    martishia7 napisała:

                    > Przyznam, że absolutnie nie rozumiem. Kim jest więc człowiek,
                    >który zabija w obronie własnej i boleje potem z tego powodu?
                    > Czy on już jest katolikiem tylko z wyznania, czy z wiary?

                    Wiara katolicka nie zabrania zabójstwa w obronie własnej. Wiara nie
                    wyklucza dokonania postępków niezgodnych z wiarą. Wiara jest stanem
                    wewnętrznym. Z zewnątrz mozna tylko ocenić czy ktoś postępuje w
                    zgodzie z zasadami czy nie i na ile jest to dla niego ważne.

                    > Sytuacje życiowe lubią być daleko bardziej skomplikowane. No bo co
                    >jeżeli w rodzinie numer jeden pojawia się dajmy na to - pornografia
                    >(lubisz ten temat:)) Wśród rodziców rzecz jasna. Czy w ten sposób
                    >rodzina przestaje być prawdziwie wierząca? Albo kobieta zażywa
                    >tabletki antykoncepcyjne. To też już fe?

                    To jest odejście od zasad wiary. Będzie to nadal rodzina katolicka,
                    ale rodzice zaczną realizowac niezgodną z zasadami wiary koncepcję
                    seksualności jako daru boga dla ludzi, slużacej zjednoczeniu
                    małżonków i potencjalnie będącej źródłem zycia. To odstępstwo od
                    wiary. Moga z czasem się nawrócić z powrotem i będzie im to
                    wybaczone, a moga zostac swingersami.
                    Dojscie do pornografii lub antykoncepcji może też być efektem
                    pogodzenia tych rzeczy z zasadmi wiary i wtedy nadal pozostana
                    osobami wierzącymi.

                    > Ja bym osobiście nie odważyła się stwierdzić, że "ten to
                    >prawdziwy, a tamten to już nie".

                    Jesli odżegnujemy sie od wartosciowania rzeczywistosci, to
                    pozbawiamy się swojej szansy na zmianę tego co uważamy za negatywne
                    i odbieramy sobie sporo frajdy. I stajemy się takimi narzekaczami, a
                    kosciół to, a mohery tamto, a ci ateisci, no panie...
                • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:05
                  > Jeśli widzę, że rodzina regularnie się modli, uczęszcza do koscioła,
                  > zyje zgodnie i jest przyjazna dla otoczenia, wpaja dzieciom wartosci
                  > w które wierzy, ich dzieci znaja pismo swięte, cała rodzina angażuje
                  > się w zycie koscioła, nie mają w domu pornografii, dzieci nie
                  > ogladaja non stop telewizji - to jest to rodzina katolicka, która
                  > zyje zgodnie z zasadami swojej wiary.

                  Jednoczesnie tatus moze byc pedofilem, mama miec kryzys wiary, syn byc dilerem,
                  a corka galerianka - tyle wynika z takich obserwacji przez firanke.
                  • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:14
                    cherry.coke napisała:


                    > Jednoczesnie tatus moze byc pedofilem, mama miec kryzys wiary, syn
                    >byc dilerem, a corka galerianka - tyle wynika z takich obserwacji
                    >przez firanke.

                    Osoby żyjace swoja wiara tego robic nie będą. A człowiek upada i
                    rózne rzeczy mogą się przytrafic, za kazdym razem jest to jednak
                    odejście od wiary. Po to jest sakrament pokuty i pojednania, aby
                    zawsze móc wrócic z powrotem.
                    • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:37
                      twojabogini napisała:
                      > Osoby żyjace swoja wiara tego robic nie będą. A człowiek upada i
                      > rózne rzeczy mogą się przytrafic, za kazdym razem jest to jednak
                      > odejście od wiary. Po to jest sakrament pokuty i pojednania, aby
                      > zawsze móc wrócic z powrotem.

                      Zapewne w teorii nie beda. Problem w tym, ze Ty oceniasz po samych
                      pozorach. Nie masz pojecia jak jest w tej rodzinie ale wydaje Ci
                      sie, ze wiesz na bank ze to jest prawdziwie wierzaca rodzina.
                      Swoja droga apropo sakramentu pokoty.. jak to jest, ze KK wybacza
                      morderstwo ale nakłada kare na kobiete wiąząca się z rozwodnikiem i
                      zabiera jej mozliwosc zjednoczenia sie z chrystusem poprzez komunie
                      sw??
                      Jak to jest, ze wielokrotny morderca ktory ciagle morduje a
                      przyznaje sie do tego moze przyjac komunie a kobieta ktora tworzy
                      rodzine, uczy dzieci zyc w wierze, uczy wratosci ktora ta wiara daje
                      i dalej nie ma prawa przyjac komunii??
                      Na czym polega wybiórczosc i traktowanie ludzi wedle innych
                      kateogorii? przeciez u Boga wszyscy jestesmy rowni? To dlaczego w KK
                      nie?
        • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:17
          twojabogini napisała:

          > martishia7 napisała:
          >
          > (...) niektórych, głęboko religijnych środowisk, skupiających się
          > tylko na pozorach (...)
          >
          > Absurd i sprzeczność sama w sobie. To co opisujesz - to
          > społeczeństwa przesiąknięte do cna hipokryzją, a nie
          chrześcijańską
          > miłością do bliźniego, gotowością wybaczenia grzechów i miłością
          > bliźniego - nakazaną przez samego Boga.

          Własnie; ona pisze o kaloticyzmie :D
          Bo własnie taki jest nasz katolicyzm.. pełen hipokryzji, nie stojący
          obok miłosci, chcacy rządzic i nakazywwac ludzim wszystko to czemu
          sam przeczy swoim zachowaniem.
          Oczywiscie uogolniam swiadomie.
          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:00
            erillzw napisała:

            > Własnie; ona pisze o kaloticyzmie :D
            > Bo własnie taki jest nasz katolicyzm.. pełen hipokryzji, nie
            stojący obok miłosci, chcacy rządzic i nakazywwac ludzim wszystko to
            czemu sam przeczy swoim zachowaniem.
            > Oczywiscie uogolniam swiadomie.

            Nie - to jest tylko powtarzanie prawd powszechnie uznanych za
            oczywiste, a nijak się majacych do rzeczywistości.
            Katolicyzm pełen hipokryzji?
            Jest grupa osób "wierzących" na pokaz. Weźcie pod uwagę, że to nie
            są osoby wierzące, tylko skryci ateiści, uważający piekło niebo
            aniołki, błone dziewiczą, mistyczne zapłodnienia i przeistoczenia za
            bajeczki, a którzy dla komfortu robią to co wszyscy, chrzczą dzieci,
            posyłają je na religię i do komunii, hajtają się w kosciołach i
            krzywo przysięgają, ze zamierzaja wychowac dzieci po katolicku i
            przekazac im wiare ojców.
            To która część społeczeństwa ma cos nie tak z głową? któ zyje w
            hipokryzji?Ta część wierzaca, która idzie do koscioła, bo chce
            doswiadczyc jedności ze swoim Bogiem, uzyskac przebaczenie, pogłebic
            wiarę? Czy ta niewierząca?
            • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:18
              twojabogini napisała:
              > Nie - to jest tylko powtarzanie prawd powszechnie uznanych za
              > oczywiste, a nijak się majacych do rzeczywistości.
              > Katolicyzm pełen hipokryzji?
              > Jest grupa osób "wierzących" na pokaz. Weźcie pod uwagę, że to nie
              > są osoby wierzące, tylko skryci ateiści, uważający piekło niebo
              > aniołki, błone dziewiczą, mistyczne zapłodnienia i przeistoczenia
              za
              > bajeczki, a którzy dla komfortu robią to co wszyscy, chrzczą
              dzieci,
              > posyłają je na religię i do komunii, hajtają się w kosciołach i
              > krzywo przysięgają, ze zamierzaja wychowac dzieci po katolicku i
              > przekazac im wiare ojców.
              > To która część społeczeństwa ma cos nie tak z głową? któ zyje w
              > hipokryzji?Ta część wierzaca, która idzie do koscioła, bo chce
              > doswiadczyc jedności ze swoim Bogiem, uzyskac przebaczenie,
              pogłebic
              > wiarę? Czy ta niewierząca?

              Moja droga ja mówię o osobach w samym Kosciele. O księzach, o
              katechetach.
              Przykro mi, ale o KK swiadcza nie tylko wierni, oni tylko odbijają
              to co widzą u osob ktore powinny byc ich "przewodnikami".
              Zupelnie jak z dziecmi i rodzicami.
              Niestety ale jacy rodzice.. takie dzieci..
              Jaki przewodnik.. taka grupa.
    • masher Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:15
      wybacz, ale gdzie masz w tym rozdzielenie na religie ktorych jest w ameryce...
      przynajmiej nascie. a jesli uznac jeszcze te setki roznych... heh

      rownie dobrze moze przeprowadzac 'badania' wsrod dziwek i pytac czy przechodzily
      kiedys obok kosciola a pozniej czy widzialy w zyciu muszle sedesowa. takie same
      bzdurne wnioski ktos moze pozniej opisac
    • twoj_aniol_stroz Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:19
      Religijność a wiara to dwa zasadniczo różne pojęcia. Religijność,
      rytualizm, tradycja to lęk przed odrzuceniem, to poczucie wyższości
      nad innymi, to wreszcie uzaleznienie od wizerunku w oczach innych
      ludzi. Wiara to miłość, dobroć i zrozumienie absolutnie każdego
      człowieka. To także świadomość własnych słabości i niedoskonałości.
      Być może faktycznie opisane przez autorkę badań przekonanie potoczne
      o kobiecie po aborcji ma miejsce w społeczeństwie. Akurat mam do
      czynienia bardzo dużo z kobietami po aborcji, tych z syndromem
      poaborcyjnym i ujmę to tak: faktyczny powód większości aborcji, o
      których czytałam to dramat rozgrywający się w czterech ścianach.
      Aborcja zawsze jest skutkiem wcześniejszych problemów, często
      problemów wyniesionych jeszcze z dzieciństwa, to jest ucieczka przed
      koniecznością stawienia czoła czemuś co wydaje się być zbyt trudne
      do udźwignięcia. Czasem jest to poczucie osamotnienia, czasem wstyd
      przed ludźmi, często uleganie presji i szantażowi ze strony
      najbliższych, czesto jest to także lęk przed odpowiedzialnością...
      • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:29
        twoj_aniol_stroz,

        Napisz mi proszę,co to jest syndrom poaborcyjny?

        • twoj_aniol_stroz Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:38
          To zespół przeróżnych problemów głównie natury psychicznej, z którym
          borykają się kobiety zgłaszające się na forum dla nich stworzone. W
          sumie te problemy są bardzo pdobne do siebie, niezależnie, czy
          kobieta jest wierząca, czy jest ateistką, czy jest bardzo młoda, czy
          w średnim wieku... Cechą wspólną jest smutek, bardzo głęboki smutek,
          poczucie pustki, brak emocji (jakichkolwiek, pozytywnych, czy
          negatywnych), życie mechaniczne, sny o ciąży i radości z narodzin
          dziecka, tęsknota za dzieckiem... Do tego dołączają się bardzo
          często ból psychiczny na widok kobiet w ciązy, czy z maleńkimi
          dziećmi, lęk przed małym dzieckiem - często wiele z nich opisuje, że
          nie jest w stanie wziąć dziecko na ręce, pogłaskać, przytulić. Spora
          grupa opisuje także wzrost u siebie agresji wobec innych ludzi,
          nieumiejętność okazania pozytywnych uczuć, brak radości z
          czegokolwiek.
          U kobiet wierzących jest także spora grupa objawów związanych z
          wiarą i jej praktykowaniem, ale to już osobny temat.
          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:44
            To jest syndrom głębokiego poczucia winy, a nie syndrom
            postaborcyjny.
            • twoj_aniol_stroz Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:49
              Myślę, że jak to nazwać to rzecz drugorzędna :) To co jest istotne,
              to fakt, że one cierpią i jakoś trzeba im pomóc. Sam fakt, że na
              forum spotykają się kobiety z różnych stron i znajdują wspólny
              język, widzą, że nie są same z problemem, że to co przeżywają jest
              udziałem innych kobiet i, co najważniejsze, że da się ten trudny
              czas przetrwać jest bardzo cenne :)
              • jack20 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:02
                karkolomna w swoim idiotyzmie teza ukuta przez lewakow z wrodzona im
                nienawiscia do kk, nawet nie zauwazajaca innych religi i ich
                stosunku do tematu.
                swiadczy to tylko o daleko posunietym zboczeniu tych srodowisk.
                • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:52
                  W tą karkołomną tezę wierzy dzisiaj znaczna część populacji. Kosciół
                  przegrywa batalię propagandową, bo przegrywa na poziomie językowym,
                  dziś religijny znaczy "hipokryta", wiara to "zabobon".
                  Obserwuję sobie walkę propagandową i Kościół przegrywa na całej
                  linii. Obrywa głównie dlatego, że głośno podnosi kwestię ataku na
                  Kościół i na wartości, a atak ten jest bardzo subtelny i wielu go
                  nie dostrzega.
                  Osoby broniące w sposób racjonalny stanowiska Koscioła nie są
                  dopuszczane do głosu, pokazuje się w TV tylko stare baby, które
                  bronią zaciekle księży pedofili, co oczywiście jeszcze pogłębia
                  kryzys.
                  Media katolickie są w większości na bardzo niskim poziomie, czytałam
                  jakiś czas temu wydawnictwa sprzedawane przy parafiach. Kościół
                  musiałby stworzyć swoje imperium prasowe, swoje portale internetowe,
                  mieć swoich profesjonalnych rzeczników. To nawet nie wymaga wielkich
                  nakładów, wystarczy wizja.
                  Może wtedy wierni przestaliby się wstydzić bycia katolikami, bo póki
                  co wszystkim kojarzy się to tylko z tępymi baranami słuchającymi
                  niewolniczo "czarnych".
                  A wiara katolicka faktycznie jest wpisana w historię narodu
                  polskiego, przodkowie brali ją bardzo na serio i często ginęli w jej
                  obronie. Sam ten fakt zasługuje na szacunek i to mogłoby dać wiernym
                  poczucie dumy i być bazą do chrześcijańskiej tożsamości narodowej.
                  • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:59
                    Osobiście jest mi to obojętne, bo członkiem KK ani żadnego innego nie jestem,
                    ale wydaje mi się, że żeby osiągnąć taki skutek o jakim piszesz, kościół
                    musiałby się zdecydować, czy postawić na "jakość". Na tę chwilę, mam wrażenie,
                    że satysfakcjonuje go "ilość". Nie będę tu wnikać w to dlaczego. Ale sytuacja
                    gdy 98% społeczeństwa deklaruje się jako katolicy jest satysfakcjonująca, a
                    mniejsza już o to ilu z nich i jak często pojawia się w kościołach. A o
                    wcielaniu na co dzień w życie wartości które kościół katolicki teoretycznie
                    powinien promować, to już nie wspomnę.
                    • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:31
                      martishia7 napisała:

                      > Osobiście jest mi to obojętne, bo członkiem KK ani żadnego innego
                      >nie jestem,

                      Mi nie jest to obojętne, bo jestem członkiem społeczeństwa w którym
                      KK i religia pełnią bardzo dużą rolę i czy chcemy, czy nie - pewne
                      mity, stereotypy itp. kształtują naszą świadomość.

                      > ale wydaje mi się, że żeby osiągnąć taki skutek o jakim piszesz,
                      >kościół musiałby się zdecydować, czy postawić na "jakość". Na tę
                      >chwilę, mam wrażenie, że satysfakcjonuje go "ilość". Nie będę tu
                      wnikać w to dlaczego.

                      A szkoda, bo to dość ciekawa obserwacja. Dotyka też sedna problemu.

                      >Ale sytuacja gdy 98% społeczeństwa deklaruje się jako katolicy jest
                      >satysfakcjonująca, a mniejsza już o to ilu z nich i jak często
                      >pojawia się w kościołach.

                      Deklaracje sa zgodne z prawda - osoba ochrzczona jest członkiem
                      koscioła katolickiego, niezaleznie od tego czy praktykuje czy nie.
                      A czy taki stan satysfakcjonuje - ja myslę, ze nie. Kościół nie
                      potrafi się po prostu obronić. Rozgrywa batalię nie tam gdzie ona
                      się toczy. Kosciół przeżywa kryzys instytucjonalny i nie potrafi
                      zebrać się do kontruderzenia. Na to trzeba charyzmatyka, nawet
                      takiego w sklai jednego kraju, który przełamie passę. Dalej pójdzie
                      już samo.

                      >A o wcielaniu na co dzień w życie wartości które kościół katolicki
                      >teoretycznie powinien promować, to już nie wspomnę.

                      Jest sporo wiernych, którzy tak robią, jest też sporo duchownych,
                      zakonników itd. Kosciół to nie tylko złodzieje kasy, ale równiez
                      szereg organizacji charytatywnych, nie we wszystkich zakonnych
                      domach pomocy tłucze się dzieci, większość księży nie gwałci swoich
                      ministrantów, znaczna większość katolików jest dobrymi mężami i
                      ojcami.
                      • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:56
                        No dobrze też mi nie jest obojętne tak do końca, bo krew mnie zalewa kiedy widzę
                        ogromny wpływ KK na życie polityczne i społeczne w każdym jego aspekcie, ale na
                        to nie jestem w stanie nic poradzić więc ograniczam się do nieczytania wiadomości.

                        Natomiast dlaczego uważam, że KK satysfakcjonuje "ilość" - może argument jest
                        przyziemny, ale wydaje mi się, że nie pozbawiony sporej dozy prawdy - finansowy.
                        Chociaż masz stado ludzi, którzy deklarują się jako
                        ateiści/deiści/agnostycy/wierzący niepraktykujący, to koniec końców w
                        najważniejszych punktach swojego życia do tego kościoła przyjdą - mam na myśli
                        ślub, pogrzeb, chrzciny. Bo inaczej "nie wypada". Masz kolejną grupę, która
                        uczestniczy w tych "obyczajach", jak i płaci na niedzielną tacę nie wnikając za
                        bardzo w głębię wiary. To są ci, których nazywasz, moim zdaniem słusznie,
                        hipokrytami. I masz ludzi prawdziwie wierzących, angażujących się w życie
                        wspólnoty religijnej i pomoc innym jej członkom. Nawet nie odważę się wymyślać
                        ile jest których.
                        A drugi to taki, że "reprezentowanie" 98% społeczeństwa daje wysokiej hierarchii
                        kościelnej do dość autorytarnego wypowiadania się w debacie publicznej na
                        przeróżne tematy społeczne. Dlatego 98% "byle jakich" wiernych jest cenniejsze
                        niż 30% "udanych".

                        Wiem doskonale, że są ludzie, którzy żyją zgodnie z zasadami swojej wiary -
                        bardzo ich szanuję. Są księża, zakonnicy, zaangażowani całym sercem w swoją
                        misję. Ale tak jak mówisz, kościół sam sobie szkodzi. Nie może się zdecydować
                        jaki ma naprawdę być. I doprowadza do tak kuriozalnych sytuacji, że osoby
                        naprawdę głęboko wierzące (mam takich znajomych:-)), stają się antyklerykalne.
                        • jack20 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:26
                          miej pretensje do rzadu panstwa polskiego i jego politykow, ktorym
                          obce jest przestrzeganie konstytucyjnego rozdzialu panstwa od
                          kosciola. polski kk swoja kuriozalna niespotykana w innych panstwach
                          role, potega i wplyw zawdziecza przeciez polskim wiernym (sic)
                          ktorzy w 89% (taki jest oficjalny % czlonkow kk w polsce) popieraja
                          go i nic nie robia w odroznieniu do innych panstw w celu wywierania
                          wplywu na ta instytucje. polski kk jest skrajnie ortodoksyjny i taki
                          widocznie polskim wiernym odpowiada.
                          instytucja polskiego kk jest rozna (czasem skrajnie na niekorzysc)
                          od instytucji niemieckiego, francuskiego czy innego europejskiego kk
                          choc teoretycznie tej samej religi sluza.
                          • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:40
                            No i mam pretensje do rządzących, przecież nie do księży i wiernych. Ale spróbuj
                            tylko podnieść, że nie podoba Ci się finansowanie ze środków państwowych
                            "lekcji" religii to usłyszysz, że jesteś lewak, postkomuna i morderca
                            nienarodzonych.
                            • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 01:17
                              martishia7 napisała:

                              > No i mam pretensje do rządzących, przecież nie do księży i wiernych. Ale spróbu
                              > j
                              > tylko podnieść, że nie podoba Ci się finansowanie ze środków państwowych
                              > "lekcji" religii to usłyszysz, że jesteś lewak, postkomuna i morderca
                              > nienarodzonych.

                              nie dbam o twój światopogląd czy wyznanie, ale uważam że jesteś wrogo nastawiona
                              do katolików. jeżeli zdecydowana większość społeczeństwa ciężko na ten kraj
                              pracująca i płacąca podatki będzie sobie życzyła lekcji religii w szkole, to
                              musisz to uszanować albo zmienić kraj, społeczeństwo. jeżeli społeczeństwo na
                              siłę będzie chciało twoje dzieci zmusić do uczęszczania na takie lekcje, to ja,
                              katolik stanę w obronie twoich dzieci. polska wierna wiekowej tradycji
                              tolerancji nie wpisała do konstytucji wiary katolickiej jako religii państwowej
                              i dominującej, jak to uczyniło ze swoją dominującą wiarą wiele podobno
                              postępowych krajów protestanckich, na przykład szwecja czy wielka brytania. albo
                              trochę zacznij podróżować albo rozszerz horyzonty, źródła informacji.
                              • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 01:31
                                polska wierna wiekowej tradycji
                                > tolerancji nie wpisała do konstytucji wiary katolickiej jako religii państwowej
                                > i dominującej, jak to uczyniło ze swoją dominującą wiarą wiele podobno
                                > postępowych krajów protestanckich, na przykład szwecja czy wielka brytania.

                                Poproszę uprzejmie, bo nie mogę znaleźć, linka do konstytucji Wielkiej
                                Brytanii/Anglii.
                                Rzeczywiście masz rację, muszę chyba więcej poczytać o świecie, bo taka
                                niedouczona jestem...
                            • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:05
                              martishia7 napisała:

                              >Ale spróbuj tylko podnieść, że nie podoba Ci się finansowanie ze
                              >środków państwowych "lekcji" religii to usłyszysz, że jesteś lewak,
                              >postkomuna i morderca nienarodzonych.

                              Uroki demokracji. Politycy antyklerykalni przepadają w wyborach.
                              Większośc jest innego zdania i w imię demokracji musisz się
                              dostosować.
                              Marzy ci się laicka dyktatura?
                              • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:23
                                Nie wiem co rozumiesz przez "laicką dyktaturę".
                                Nie, nie marzy mi się. W gruncie rzeczy, to te tematy nie zaprzątają mi głowy,
                                ot tak wypłynęły na fali tego tematu. W zasadzie jedna jedyna kwestia
                                praktyczna, na której by mi zależało w przyszłości, gdy dzieci posiadać będę, to
                                żeby w szkole była etyka. A jeżeli nie będzie takiej możliwości, to żeby religia
                                nie była w środku, żeby dziecko mogło sobie wcześniej ze szkoły wyjść. Tak poza
                                tym w zasadzie nie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacji, w której szeroko
                                rozumiany "kościół" mógłby godzić w moje osobiste sprawy.

                                Z przyczyn zupełnie nieosobistych, a z racji posiadania odrobiny empatii, bolą
                                mnie zakusy chrześcijańskiej prawicy na in vitro, które mogą się skończyć
                                zakazem mrożenia zarodków. Ale ten problem mnie na razie nie dotyczy, i mam
                                głęboką nadzieję, że nigdy dotyczyć mnie nie będzie. Szkoda mi tylko tych,
                                którym zmiana w prawa w tym zakresie odetnie możliwość skorzystania z tej
                                technologii, przez to, że znajdzie się poza ich zasięgiem finansowym. Ale tak
                                jak mówię - nie mój ból.
                                • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:48
                                  martishia7 napisała:

                                  >W zasadzie jedna jedyna kwestia praktyczna, na której by mi
                                  >zależało w przyszłości, gdy dzieci posiadać będę, to
                                  > żeby w szkole była etyka. A jeżeli nie będzie takiej możliwości,
                                  >to żeby religia nie była w środku, żeby dziecko mogło sobie
                                  >wcześniej ze szkoły wyjść.

                                  Szkoły publiczne są takie jak chce wiekszość podatników. A ponieważ
                                  większosci podatników wisi jakie są szkoły, to są one byle jakie i
                                  niedofinansowane. Ponieważ wyborcy życzą sobie religi w szkołach -
                                  wybierają polityków, którzy im ta religię zapewnią. Dzieki temu nie
                                  muszą ganiac po południu do sal katechetycznych i nadal moga miec
                                  wszystko gdzieś i nie musza ruszac dupy sprzed TV.

                                  Jak wierzącym katolikom przeszkadzało zdemoralizowanie w szkołach
                                  publicznych to załozyli sobie własne szkoły. Musieli włozyc w to
                                  bardzo dużo pracy. Szkoły te są płatne, jak wszystkie prywatne
                                  szkoły, ich jakość zalezy od rodziców, którzy muszą włozyc sporo
                                  czasu i energii w zycie szkolne. Jak równiez w zarobienie na opłaty.
                                  Zgodnie z zasadą solidarności funduje się tam naukę dla dzieci z
                                  ubozszych katolickich rodzin.

                                  Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ateisci założyli sieć swoich
                                  szkół, w których nie bedzie przerw na boze narodzenie czy swięto
                                  zmartwychstania, za to będa swięta z okazji dnia człowieka itp.
                                  Oczywiscie moga też ateisci walczyć o szkoły publiczne, bo na razie
                                  to wygrywaja hipokryci - ani oni wierzacy, ani ateisci,
                                  konformistyczne stato swiń. Tu wierzący i niewierzący mają wspólną
                                  płaszczyznę porozumienia.

                                  >Tak poza tym w zasadzie nie jestem sobie w stanie wyobrazić
                                  >sytuacji, w której szeroko
                                  > rozumiany "kościół" mógłby godzić w moje osobiste sprawy.

                                  Dlatego nie rozumiem po co tyle emocji i ataków na koscioł.

                                  > Z przyczyn zupełnie nieosobistych, a z racji posiadania odrobiny
                                  empatii, bolą mnie zakusy chrześcijańskiej prawicy na in vitro,
                                  które mogą się skończyć zakazem mrożenia zarodków.

                                  Jaki kraj tacy politycy. Prawo wiekszości. Większość chce aby prawo
                                  państwowe było zgodne z nauczaniem koscioła - to tak będzie.

                                  >Szkoda mi tylko tych, którym zmiana w prawa w tym zakresie odetnie
                                  >możliwość skorzystania z tej technologii, przez to, że znajdzie się
                                  >poza ich zasięgiem finansowym.

                                  Wiekszość podatników moze zdecydować, że nie chce finansowania
                                  zabiegów in vitro i aborcji ale chce wspierać finansowo zabijanie
                                  małych Afgańczyków. Urok demokracji. Kolejnym urokiem jest mozliwość
                                  załozenia partii i przekonania znacznej liczby ludzi do zmiany
                                  poglądów.

                                  >Ale tak jak mówię - nie mój ból.

                                  I dopóki będziesz w biernej większości będziesz jak pozostali
                                  wkurzac się na aktywna postawę koscioła i osób wierzacych.
                                  Kto broni ateistom zakladac szkoły? Kto im broni zakładac partie?
                                  kto im broni lansować finansowanie in vitro z podatków?
                                  • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:17
                                    Ja tutaj mówię na te tematy na totalnym luzie. Zupełnie bez nerwów. A i ataków
                                    też za bardzo w swoich wypowiedziach nie widzę, ale o to mogę sie nie spierać.
                                    > Jaki kraj tacy politycy. Prawo wiekszości. Większość chce aby prawo
                                    > państwowe było zgodne z nauczaniem koscioła - to tak będzie.

                                    Tu się mylisz. Nie do końca, ale się mylisz. Jeżeli zapytasz czy Polacy życzą
                                    sobie aby życie społeczne było regulowane zgodnie ze społeczną nauka kościoła,
                                    to odpowiedzą Ci gremialnie, że oczywiście, naturalnie tak. Ale jeżeli zapytasz
                                    co sądzą o in vitro właśnie, to już odpowiedzi będą zupełnie niezgodne z tymże
                                    nauczaniem. Jakiś czas temu, może 2 miesiące, był ciekawy raport w Polityce.
                                    Stanowił właśnie zestawienie poglądów na kilka baaaardzo gorących tematów -
                                    aborcja, antykoncepcja, in vitro. Wniosek był taki, że czasami wiara się
                                    przekłada na te tematy, a czasami nie. Więc twierdzenie, że sprawa akurat in
                                    vitro tak wygląda jak wygląda, ponieważ społeczeństwo sobie tego życzy, uważam
                                    za daleko posunięty. Szeroko rozumiane "społeczeństwo" kieruje się innymi
                                    przesłankami. To jakie dana partia/kandydat ma poglądy na akurat tę konkretną
                                    sprawę, stanowi problem trzeciej kolejności odśnieżania powiedziałabym.
                                    Ale ponieważ temat nie jest aż tak palący, aż tak dotykający wszystkich, to nikt
                                    nie będzie rozdzierał szat jeżeli Gowin et consortes doprowadzi do zakazu
                                    mrożenia embrionów.
                                    • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:32
                                      martishia7 napisała:

                                      > Ale ponieważ temat nie jest aż tak palący, aż tak dotykający
                                      >wszystkich, to nikt nie będzie rozdzierał szat jeżeli Gowin et
                                      >consortes doprowadzi do zakazu mrożenia embrionów.

                                      Bo społeczeństwu się nie chce pomysleć, zaangażować, wyrazic jasno
                                      swojego stanowiska. Mają gdzieś. Więc wybrani przez nich politycy
                                      mają pełna dowolność.
                                      Tylko, że potem osoby, które np. chcą skorzystać z in vitro
                                      rozdzierają szaty, że to przez Kosciół. Podobnie jak chcialiby
                                      skrobankę gratis. Albo lekcje etyki.
                                      To, ze kosciół jest jedną z nielicznych sił starajacych się
                                      współtworzyc rzeczywistość to nie jest wina koscioła. To, że 98 %
                                      polaków identyfikuje się jako katolicy to jest kwestia ich
                                      osobistego wyboru. Niech no się ateisci zorganizują i wezmą udział w
                                      aktywnym tworzeniu rzeczywistości. Niech trafią ze swoim przekazem
                                      do decydujacej większości, niech coś społeczeństwu zaoferują.
                                      • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:39
                                        > To, ze kosciół jest jedną z nielicznych sił starajacych się
                                        > współtworzyc rzeczywistość to nie jest wina koscioła.

                                        Wina jest to, ze probuje wartosci na poziomie religii wprowadzac na poziomie
                                        prawa panstwowego. Nie mam nic przeciwko temu, zeby poszczegolne wyznania nie
                                        aprobowaly aborcji - jak ktos to powiedzial, gdyby katolicy istotnie nie
                                        dokonywali aborcji, problem tego zjawiska w kraju zmniejszylby sie
                                        ilestamkrotnie bez zadnych dodatkowych praw. Ale jesli koscioly nie potrafia
                                        przekonac wlasnych wiernych, to dlaczego chca nakazywac wszystkim obywatelom?

                                        > To, że 98 %
                                        > polaków identyfikuje się jako katolicy to jest kwestia ich
                                        > osobistego wyboru.

                                        Lub tego, ze za malego zostali zaniesieni do chrzcielnicy, a procedura
                                        wystapienia z Kosciola jest w Polsce szczegolnie utrudniona.
                                      • martishia7 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:56
                                        Świetnie, pospierałyśmy się, żeby się na koniec zgodzić.

                                        > Tylko, że potem osoby, które np. chcą skorzystać z in vitro
                                        > rozdzierają szaty, że to przez Kosciół. Podobnie jak chcialiby
                                        > skrobankę gratis. Albo lekcje etyki.

                                        In vitro nie jest sprawą wyłącznie ateistów. Jak również za daleko posunięte i
                                        mocno manipulatorskie uważam wrzucenie in vitro do jednego worka ze skrobanką
                                        gratis i lekcjami etyki. Problemy z płodnością, to jest problem zwykły, ludzki,
                                        coraz bardziej ogólnospołeczny. Katolików, ateistów, prawosławnych i luteran.

                                        Założenie nowej partii, porwanie za sobą tłumów jest praktycznie nierealne. Bo
                                        wszystkim wszystko wisi, krótko rzecz ujmując. Nie odżegnuję się, ze mną
                                        włącznie. Jak będę chciała usunąć ciążę - to zapłacę. Jak będę chciała wykonać
                                        in vitro - też zapłacę. Dysputa o emeryturach też mnie niewiele interesuje, bo
                                        wychodzę z założenia, że nigdy żadnej emerytury nie dostanę. Mnóstwo ludzi
                                        ustawia się na pozycji, że nie ma już co do niczego żadnych oczekiwać.
                                        Oczywiście, że to jest złe, ale przynajmniej minimalizujemy szanse, że nas nasz
                                        kraj rozczaruje... jeszcze bardziej.
                                      • wrr2 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:53
                                        To, że 98 %
                                        > polaków identyfikuje się jako katolicy to jest kwestia ich
                                        > osobistego wyboru.
                                        Nie, to jest kwestia wyboru ich rodziców. Dziecko nie ma nic do powiedzenia w
                                        sprawie chrztu, a apostazję KK utrudnia jak może. Poza tym są dane dotyczące
                                        ilości ochrzczonych. Ilu z nich się identyfikuje jako katolicy, tego nie wiesz.
                          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:03
                            jack20 napisał:

                            Żyjemy w demokracji. Ponieważ większość społeczeństwa to
                            niewierzący, którzy z niewiadomych przyczyn udaja wierzących i nie
                            przeszkadza im instytucja Koscioła wybierają politykow, którzy są
                            wobec Koscioła ugodowi. Politycy antykleryklani przepadaja w
                            wyborach raz po raz. Wola narodu.
                            Jak to w demokracji, istnieją grupy niezadowolone, ale nikt im
                            dzieci chrzcic nie każe i nie musza robic tego co chce większość.
                        • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 17:47
                          martishia7 napisała:

                          > No dobrze też mi nie jest obojętne tak do końca, bo krew mnie zalewa kiedy widz
                          > ę
                          > ogromny wpływ KK na życie polityczne i społeczne w każdym jego aspekcie, ale na
                          > to nie jestem w stanie nic poradzić więc ograniczam się do nieczytania wiadomoś
                          > ci.
                          >

                          krew cię zalewa na twoje własne życzenie. gdybyś pomyślała, uspokoiłabyś się. o
                          jakim ogromnym wpływie kościoła mówisz? w katolickim kraju mieliśmy przez dwie
                          kadencje prezydenta postkomunistę, premiera protestanta, mnóstwo premierów
                          postkomunistów. w ostatnich wyborach kościół poparł platformę, że wygrała? jak
                          więc jest z tym ogromnym wpływem? jaki odsetek rynku medialnego mają telewizja
                          trwam, radio maryja i prasa katolicka? wygląda na to, że ogromny wpływ mają
                          raczej ubecy, żydzi, niemcy ruscy, kosmici i czort wie kto.

                          > Natomiast dlaczego uważam, że KK satysfakcjonuje "ilość" - może argument jest
                          > przyziemny, ale wydaje mi się, że nie pozbawiony sporej dozy prawdy - finansowy

                          a kto płaci od łebka i ile?
                          > .
                          > Chociaż masz stado ludzi, którzy deklarują się jako
                          > ateiści/deiści/agnostycy/wierzący niepraktykujący, to koniec końców w
                          > najważniejszych punktach swojego życia do tego kościoła przyjdą - mam na myśli
                          > ślub, pogrzeb, chrzciny. Bo inaczej "nie wypada". Masz kolejną grupę, która
                          > uczestniczy w tych "obyczajach", jak i płaci na niedzielną tacę nie wnikając za
                          > bardzo w głębię wiary. To są ci, których nazywasz, moim zdaniem słusznie,
                          > hipokrytami. I masz ludzi prawdziwie wierzących, angażujących się w życie
                          > wspólnoty religijnej i pomoc innym jej członkom. Nawet nie odważę się wymyślać

                          ach ci cholerni ateiści i niewierni. pod katolików się podszywają a do kościoła
                          przychodzą, by szpiegować. nie dać im ślubu kościelnego, pochować pod płotem.
                          zastanawiam się tylko kto miałby decydować o tyk kto jest godzien miana katolik
                          a kto już nie. nie sądźcie, bo będziecie sądzeni.

                          > ile jest których.
                          > A drugi to taki, że "reprezentowanie" 98% społeczeństwa daje wysokiej hierarchi
                          > i
                          > kościelnej do dość autorytarnego wypowiadania się w debacie publicznej na
                          > przeróżne tematy społeczne. Dlatego 98% "byle jakich" wiernych jest cenniejsze
                          > niż 30% "udanych".

                          98%? skąd masz takie dane? a czy ja jestem udanym katolikiem czy byle jakim, bo
                          nie wiem. a ty jakiego jesteś wyznania? jaki odsetek wiernych jest u was udanych
                          a jaki byle jakich i kto to ocenił i policzył?

                          >
                          > Wiem doskonale, że są ludzie, którzy żyją zgodnie z zasadami swojej wiary -
                          > bardzo ich szanuję. Są księża, zakonnicy, zaangażowani całym sercem w swoją
                          > misję. Ale tak jak mówisz, kościół sam sobie szkodzi. Nie może się zdecydować
                          > jaki ma naprawdę być. I doprowadza do tak kuriozalnych sytuacji, że osoby
                          > naprawdę głęboko wierzące (mam takich znajomych:-)), stają się antyklerykalne.

                          i jaki masz problem?? lepiej byłoby gdyby przestali wierzyć w boga i zaczęli
                          wierzyć w księdza, parafię czy jakąś wspólnotę? dopóki nie sieją nienawiści do
                          kościoła, nie obrażają uczuć religijnych katolików, ich sprawa.
                      • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:59
                        > Deklaracje sa zgodne z prawda - osoba ochrzczona jest członkiem
                        > koscioła katolickiego, niezaleznie od tego czy praktykuje czy nie.

                        I to jest wlasnie piekny przyklad przewagi ilosci nad jakoscia.
                        • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:23
                          cherry.coke napisała:

                          > > Deklaracje sa zgodne z prawda - osoba ochrzczona jest członkiem
                          > > koscioła katolickiego, niezaleznie od tego czy praktykuje czy nie.
                          >
                          > I to jest wlasnie piekny przyklad przewagi ilosci nad jakoscia.

                          nie wiem jakiego jesteś wyznania, ale przypomnij sobie przypowieść o synu
                          marnotrawnym, o ladacznicy, w którą chrystus nie chciał rzucić kamieniem.
                          przykłady mógłbym mnożyć. niech twoje wyznanie dba o tych bez grzechu i winy
                          rzucających kamieniami, a kościół katolicki niech zajmuje się sprowadzaniem na
                          dobrą drogę grzeszników. jeżeli jesteś zaś ateistką, to istniały i istnieją
                          przecież ateistyczne państwa, korea północna zsrr, albania. czy do tej słynnej
                          jakości powinniśmy dążyć?
                          • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:25
                            A ten piekny wywod jak sie ma do mojej uwagi konkretnie?
                            • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:48
                              co masz konkretnie do jakości wyznawców katolicyzmu? co postulujesz? zamknąć
                              drzwi kościołów przed grzesznikami? czy może wprowadzić obowiązek chodzenia do
                              kościoła co niedzielę?
                              • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:56
                                Przeczytaj post martishia7 wyzej.
                                • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 17:22
                                  czy jesteś martishia7? jeżeli nie, to niech ona pisze za siebie a ty pisz za siebie.
                      • princess_yoyo Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:10
                        nie rozumiem dlaczego instytucja ktora sie opiera na hipokryzji
                        mialaby podcinac na ktorej siedzi. przeciez to bez sensu. kto by
                        utrzymywal ten caly cyrk gdyby tylko ludzie prawdziwie religijni wg
                        twojej definicji kozystali z uslug kk? oczywiscie pozostaliby
                        jeszcze niewinni podatnicy ale kk az tak duzo z kasy panstwowej
                        chyba nie ciagnie?
                        • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:30
                          hipokrytami są zindoktrynowani durnie, którzy swój światopogląd lub swoje
                          wyznanie uważają za lepsze od innych. ci głupcy udający świętych, wierzący że
                          nie grzeszą, takimi samymi bezgrzesznymi durniami otoczeni, w innych rzucający
                          kamieniami. ateiści też mieli już okazję wykazać swoją wyższość. skończyło się
                          rozkładem moralnym, zbiorowymi mogiłami i gułagami.
                  • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:43
                    twojabogini napisała:
                    > Obserwuję sobie walkę propagandową i Kościół przegrywa na całej
                    > linii. Obrywa głównie dlatego, że głośno podnosi kwestię ataku na
                    > Kościół i na wartości, a atak ten jest bardzo subtelny i wielu go
                    > nie dostrzega.

                    Mylisz sie.
                    Kosciół przegrywa walke z propaganda bo nie potrafi przyznac sie do
                    błedu. Jedyny nasz papiez potrafił za co nie lubili go w Watykanie i
                    teraz bardzo powoli, ale zdecydowanie zaciera sie to co zrobil i to
                    jak wychodził do ludzi.
                    Atakuje sie Koscioł i jego wartosci poniewaz ludzie ktorzy sa w tym
                    kosciele i wartosci i ktorych mowia glosno na ambonie sa przez nich
                    samych sprzeniewierzane.
                    Kosciol zrobił sobie ogromna krzywde gdy zaczal sie kreowac na cos
                    ponad ludzmi. Na wyrocznie ktora nie podlega prawu, ktorej wiecej
                    wolno.
                    Niestety popelnil klilka kardynalnych bledow do ktorych do dzisiaj
                    nie chce sie przyznawac a gdy sie je odkrywa nadal zaprzecza i
                    zaslania sie nienawiscia do niego.
                    To jest problem.


                    > Osoby broniące w sposób racjonalny stanowiska Koscioła nie są
                    > dopuszczane do głosu, pokazuje się w TV tylko stare baby, które
                    > bronią zaciekle księży pedofili, co oczywiście jeszcze pogłębia
                    > kryzys.

                    One nie sa dopuszczane do glosu nie tylko przez TV ale rowniez przez
                    Kosciol. Bo osoba myslaca racjonalnie ma prawidlowy stosunek do
                    bledow kosciola i otwarcie o nich mowi.
                    Watykoanowi jeden JPII wystarczyl i teraz chomikuja wszystkich
                    ktorzy chca zbyt otwarcie powiedziec "tez jestesmy ludzmi".


                    > To nawet nie wymaga wielkich
                    > nakładów, wystarczy wizja.

                    To wymaga wielkich nakładów. Stworzenie telewizji to nie jest
                    kwestia posiadania 10 tys w kieszeni.
                    Oj rydzyk cos wie na ten temat.

                    > Może wtedy wierni przestaliby się wstydzić bycia katolikami, bo
                    póki
                    > co wszystkim kojarzy się to tylko z tępymi baranami słuchającymi
                    > niewolniczo "czarnych".

                    Mnie sie wydaje, ze teraz katolik coraz czesciej jest kojarzony z
                    sluchaczem radia maryja.
                    Smutne jest to, ze jeszcze 20 lat temu to kosciol był schronieniem,
                    Ile kilka jednostek potrafi krzywdy wyrzadzic.. i ile postawa ktora
                    to pochwala.

                    > A wiara katolicka faktycznie jest wpisana w historię narodu
                    > polskiego, przodkowie brali ją bardzo na serio i często ginęli w
                    jej
                    > obronie. Sam ten fakt zasługuje na szacunek i to mogłoby dać
                    wiernym
                    > poczucie dumy i być bazą do chrześcijańskiej tożsamości narodowej.

                    Mylisz pojecia. U nas w polsce bedzie zawsze duma do katolickiej
                    tozsamosci. Wiara chrzejscijanska zostala wypaczona przez katolizym.
                • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:29
                  jack20 napisał:

                  > karkolomna w swoim idiotyzmie teza ukuta przez lewakow z wrodzona
                  im
                  > nienawiscia do kk, nawet nie zauwazajaca innych religi i ich
                  > stosunku do tematu.
                  > swiadczy to tylko o daleko posunietym zboczeniu tych srodowisk.

                  Stary w tym arytule slowa nie ma o KK.. Jest mowa o religijnosci.
                  Wyjdz z tego zapyziałego przeswiadczenia, ze gdy mowimy o
                  religijnosci to mozemy mowic tylko o KK bo to bzdura. W porownaniu z
                  innymi religami na swiecie jest nas tyle co jedna mrówka w mrowisku.
                  Weszycie wszedzie spisek lewaków który ma na celu "oczernienie KK".
                  A prawda jest taka, ze zachowaniem, udawaniem, ze skandali nie ma,
                  hipokryzja pielegnowaną od wieków i pietnowaniem na ambonie zachowan
                  ktore sie samemu wykonuje za zamknietymi drzwiami powoduja wieksza
                  nienawisc niz wszystkie media razem wziete.
                  Srodkowiska katolicie boli to, ze ktos wyciaga to co staranie od
                  wiekow ukrywali i oburzaja sie, ze sa oceniani za te zachowania.
              • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:14
                twoj_aniol_stroz napisała:

                > Myślę, że jak to nazwać to rzecz drugorzędna :)

                Ależ absolutnie nie. Język jest jedną z podstaw komunikacji, w wielu
                aspektach determinuje też nasz światopogląd, lub przynajmniej go
                wyraża, opisuje.
                Różnice w nazywaniu pewnych rzeczy prowadzą np. do absurdalnych
                wniosków, że osoby religijne to hipokryci. To co ty zdefiniowałaś
                jako "religijność" jest klasycznym przykładem obłudy i dulszczyzny.
                Człowiek głęboko religijny tymczasem, to człowiek bardzo wierzący,
                kierujący się zasadami wiary, a nie faryzeusz.

                > To co jest istotne, to fakt, że one cierpią i jakoś trzeba im
                pomóc.

                To jest istotne. Ale jeśli pomoc ma polegać na wpieraniu im choroby
                o nazwie "syndrom postaborcyjny", wpieranie grzeszności ich postępku
                i nakręcaniu poczucia winy, to już lepiej takiej kobiecie dać spokój.
                Nie istnieje syndrom postaborcyjny, istnieje natomiast:
                - bajzel emocjonalny jaki doprowadził te kobiety do sytuacji w
                której zaszły w nieplanowana ciążę (co nie przesądza w żaden sposób
                o ich winie) - nie dotyczy większości gwałtów, przemocy i paru
                innych okoliczności,
                - bajzel emocjonalny jaki towarzyszył podjęciu decyzji, najczęściej
                w stresie, lęku że zostanie się złapaną, ukrywaniem ciąży przed
                bliskimi, brakiem wsparcia
                - bajzel emocjonalny jaki panuje po zabiegu - bo zamiast poczucia
                ulgi jest dalej sprzeczna mieszanka uczuć, do której dołącza jeszcze
                poczucie winy za dokonane "morderstwo"
                - przekonanie, ze kobieta swobodna seksualnie, lub taka która
                odrzuciła dziecko lub dokonała aborcji nie nadaje się na matkę i
                jest złą osobą
                - lęk, że przyszły lub obecny partner się dowie, konieczność
                zachowania tajemnicy, poczucie odrzucenia ze strony partnera który
                nie zaakceptował dziecka.
                Jeśli do tego dochodzi jakiś płytki system wierzeń
                parachrzescijańskich sytuacja psychiczna kobiety jeszcze się
                komplikuje.

                >Sam fakt, że na forum spotykają się kobiety z różnych stron i
                >znajdują wspólny język, widzą, że nie są same z problemem, że to co
                >przeżywają jest udziałem innych kobiet i, co najważniejsze, że da
                >się ten trudny czas przetrwać jest bardzo cenne :)

                Jest.

                Są społeczeństwa w których kobiety dokonują aborcji i nie cierpią na
                żadne syndromy. Ale one decyzję podejmują świadomie, w tym sensie,
                że mają wybór, to znaczy, że aborcja nie jest dokonywana z przyczyn
                ekonomiczno-społecznych, ale w wyniku świadomej decyji kobiety, że
                nie chce być matką. Kobieta, która chce być matką, a dokonuje
                aborcji w obawie że nie da sobie rady, albo że ludzie jej życ nie
                dają - gwałci sama siebie.
                • twoj_aniol_stroz Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 18:25
                  > > To co jest istotne, to fakt, że one cierpią i jakoś trzeba im
                  > pomóc.
                  >
                  > To jest istotne. Ale jeśli pomoc ma polegać na wpieraniu im
                  choroby
                  > o nazwie "syndrom postaborcyjny", wpieranie grzeszności ich
                  postępku
                  > i nakręcaniu poczucia winy, to już lepiej takiej kobiecie dać
                  spokój.
                  Nikt jej nic nie wpiera. To czego bardzo pilnuję na forum, to fakt
                  nie wmawiania czegoś czego nie ma. Natomiast jeśli kobieta sama
                  zkłada konto na gazecie i nazywa sama siebie: zero, morderczyni itp
                  to świadczy to o tym, że sama tak o sobie myśli. Przy czym, tak jak
                  napisałam, to nie są zawsze osoby wierzące. Często są to ateistki,
                  bardzo często osoby, które zawsze deklarowały się jako zwolenniczki
                  prawa do wyboru. Uważały, że ich świętym prawem jest możliwość
                  wyboru, czy chce być matką, czy nie i to prawo wykonały w postaci
                  aborcji. Bardzo przejmujące są słowa kiedy taka kobieta pisze, że
                  czuje się potwornie oszukana, że to co się dzieje z jej psychiką
                  jest koszmarem, ona nigdy nie podejrzewała, że kiedykolwiek będzie
                  się tak bardzo źle czuć.
                  > Są społeczeństwa w których kobiety dokonują aborcji i nie cierpią
                  na
                  > żadne syndromy. Ale one decyzję podejmują świadomie, w tym sensie,
                  > że mają wybór, to znaczy, że aborcja nie jest dokonywana z
                  przyczyn
                  > ekonomiczno-społecznych, ale w wyniku świadomej decyji kobiety, że
                  > nie chce być matką.
                  Mam taką dziewczynę na forum. Mieszka w Anglii, tam normą są
                  aborcje, nikt się tym nie przejmuje specjalnie. Ona sama o sobie
                  pisze, że nie lubi dzieci, irytują ją, a mimo to cierpi, jakiś czas
                  temu miała myśli samobójcze, teraz jest lepiej, ale do stwierdzenia,
                  że jest dobrze, jest bardzo daleko.
                • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:34
                  twojabogini napisała:
                  > Nie istnieje syndrom postaborcyjny, istnieje natomiast:

                  Owszem, istnieje
                  doscmilczenia.blogspot.com/2007/11/syndrom-poaborcyjny.html
                  www.jp2w.pl/?id=52168&location=f&msg=1&lang_id=PL
                  Czy mozesz wykazac sie czyms co spowoduje, ze bedziesz osoba
                  bardziej rzetelna niz badacze owego syndromu? Czy ot tak z
                  ignorancji i totalnego braku wiedzy negujesz istnienie czegos co de
                  facto zostało zdiagnozowane i istnieje jako zaburzenie?
                  Tak jeszcze dodam:
                  Cierpienie to nazywamy syndromem poaborcyjnym (PAS).
                  Syndrom ten został dokładnie zdefiniowany przez dwóch amerykańskich
                  naukowców, Ann Speckland i Vincent Rue. Pomimo niedowierzań lekarzy
                  znalazł on swoją drogę do podręczników diagnoz chorób
                  psychicznych.

                  Wiec nie pisz prosze na przyszłosc, ze cos nie istnieje bo to troche
                  smieszne skoro nawet nie sprawdziłas czy masz racje.
                  • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:26
                    erillzw napisała:

                    > Wiec nie pisz prosze na przyszłosc, ze cos nie istnieje bo to
                    >troche smieszne skoro nawet nie sprawdziłas czy masz racje.

                    Aby coś ocenić, warto odejść trochę na bok i spojrzeć z szerszej
                    perspektywy. Jest historia, jest antropologia, jest kulturoznawstwo.
                    Mamy wspaniały materiał porównawczy. Istnieją stałe symptomy, takie
                    jak na przykład poczucie winy związane ze złamaniem obowiązujacych
                    norm seksualno-obyczajowych (normy te są bardzo rózne, ale symptomy
                    porównywalne: zahamowania seksualne, wynaturzenia, poczucie
                    niższości, pogarda dla płci przeciwnej, okalecznie emocjonalne,
                    niezdolnośc do nawiązywania trwalych więzi zgodnych z ogólnie
                    obowiązujacym modelem, wzmozona aktywność seksualna, lub wycofanie).
                    Spędzenie płodu w wielu kulturach było faktem całkowicie neutralnym
                    (tam gdzie wiedza medyczna pozwalała zapobiec powiklaniom i akt taki
                    nie stanowił nadmiernego ryzyka dla zycia kobiety). Co istotne z
                    naszego punktu widzenia i na potrzeby dyskusji o religijnosci - była
                    faktem neutralnym w średniowiecznej łacińskiej Europie. Kosciół
                    zaczął negatywnie wypowiadac się o aborcji dopiero, gdy zlikwidowano
                    już babki które potrafiły to robić, więc było coraz więcej
                    przypadków aborcji zakończonych zgonem kobiet, przewagę w Europie
                    zdobyła moralność purytańska - więc motywem spędzania płodów był lęk
                    przed społeczna reakcją, a nie niechęc do urodzenia dziecka. Dodam
                    jeszcze, że purytanie krytykowali Kościół Katolicki jako zbyt
                    liberalny.
                    Syndrom postaborcyjny nie sitnieje - istnieje poczucie winy u
                    kobiet, którym wpojono, ze aborcja to cos zlego, ze niechęc do
                    urodzenia dziecka to coś złego, ze zygota to dziecko. Ten sam
                    przekaz odbieraja zarówno dziewczęta z rodzin katolickich, jak i
                    ateistycznych. Kobiety opowiadające się za wyborem - opowiadają się
                    bez głebszej refleksji i bez przewartosciowania. Stereotypy tkwią w
                    nich jak kolce i uaktywniają się, gdy kobieta na aborcję się
                    zdecyduje.
                    Nikt jeszcze nie wyleczył syndromu post aborcyjnego (bo jak wyleczyc
                    nieistniejaca chorobę), za to wiele kobiet udało się uwolnić z
                    poczucia winy.
                    • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:27
                      twojabogini napisała:

                      > Aby coś ocenić, warto odejść trochę na bok i spojrzeć z szerszej
                      > perspektywy.

                      Wybacz bogini ale jestes ostatnia osoba ktora powinna mowic o
                      szerszej perspektywie bo sama nie potrafisz jej przyjac.

                      >Jest historia, jest antropologia, jest kulturoznawstwo.
                      > Mamy wspaniały materiał porównawczy. Istnieją stałe symptomy,
                      takie
                      > jak na przykład poczucie winy związane ze złamaniem obowiązujacych
                      > norm seksualno-obyczajowych (normy te są bardzo rózne, ale
                      symptomy
                      > porównywalne: zahamowania seksualne, wynaturzenia, poczucie
                      > niższości, pogarda dla płci przeciwnej, okalecznie emocjonalne,
                      > niezdolnośc do nawiązywania trwalych więzi zgodnych z ogólnie
                      > obowiązujacym modelem, wzmozona aktywność seksualna, lub
                      wycofanie).

                      Aha..
                      Zobacz istnieja tez stale sympotmy jak katar, bolące gardło,
                      gorączka i osłabienie, kaszel.
                      Jak to sie dzieje, ze mamy grypę, przeziebienie, zapalenie oskrzeli
                      a nawet zapalenie gardła.
                      Po co lekarze fatygowali sie w nazywaniu kilku chorób skoro wciaz
                      mowa o tych samych symptomach?? Bez sensu przeciez. To wciaz sa te
                      same problemy ze zdrowiem i na co tyle nazw maja??
                      To, ze istnieja takie same symptomy nie znaczy ze maja nie swiadczyc
                      o kilku chorobach.


                      > Syndrom postaborcyjny nie sitnieje - istnieje poczucie winy u
                      > kobiet, którym wpojono, ze aborcja to cos zlego, ze niechęc do
                      > urodzenia dziecka to coś złego, ze zygota to dziecko.

                      Bredzisz. PAS istnieje, jest wpisany na liste chorob i lepiej pogodz
                      sie z tym, ze sa osoby madrzejsze od Ciebie, wiedzace wiecej ktore
                      zbadały ten syndrom i wprowadziły go jako chorobe.
                      Cos bylo o szerszej perspektywie.. gdzie ona sie podziała u Ciebie,
                      ze sie upierasz przy swoim braku racji?

                      > Kobiety opowiadające się za wyborem - opowiadają się
                      > bez głebszej refleksji i bez przewartosciowania. Stereotypy tkwią
                      w
                      > nich jak kolce i uaktywniają się, gdy kobieta na aborcję się
                      > zdecyduje.

                      ta, tak.. jasne.. my opowiadajacy sie za wyobrem robimy to
                      bezreflekksyjnie a wy ktorzy 3 dniowego zarodka u zgwałaconej
                      dziewczyny bronicie jestescie wzorowym przykladem przemyslanych
                      decyzji.
                      Sama operujesz na stereotypach. Zero własnego myslenia, tylko
                      powtarzane te same slogany, hasełka i "prawdy".

                      > Nikt jeszcze nie wyleczył syndromu post aborcyjnego (bo jak
                      wyleczyc
                      > nieistniejaca chorobę), za to wiele kobiet udało się uwolnić z
                      > poczucia winy.

                      Nieistniejaca to jest pokora u Ciebie.
    • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:32
      może najpierw podyskutujmy o poziomie i logice tego artykułu, bo nawet lekko
      upośledzony umysłowo szympans by się wstydził taki artykuł opublikować.
      wybaczcie, ale sądzę, że dyskusja na jakikolwiek temat na podstawie tego
      paszkwilu uwłacza gatunkowi ludzkiemu. nataszy lasky radzę dać sobie spokój z
      karierą dziennikarską a ta druga pani powinna jak najdalej trzymać się od badań
      naukowych, bo jeszcze któryś z umarłych naukowców wstanie w nocy z grobu,
      przyjdzie i ją udusi, gdy będzie spała.
    • 0ffka Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 12:55
      Dla mnie od zawsze to raczej pobożne hipokrytki ze swoimi partnerami katolikami
      poddawały się głównie aborcji z powodu nie stosowania antykoncepcji a nie tzw
      "wyzwolone" kobiety stosujące antykoncepcje...
      • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:59
        0ffka napisała:

        > Dla mnie od zawsze to raczej pobożne hipokrytki ze swoimi
        >partnerami katolikami poddawały się głównie aborcji z powodu nie
        >stosowania antykoncepcji a nie tzw "wyzwolone" kobiety stosujące
        >antykoncepcje...

        Mieszasz pojęcia. Osoby wierzące i religijne nie dokonują aborcji,
        hipokryci udający religijnych - dokonują.
        Osoby, które stosują NPR (czyli nie stosują środków
        antykoncepcyjnych) w razie ciąży po prostu mają dziecko. To wlaśnie
        zakłada ta metoda antykoncepcji. Wierzący katolicy są świadomi tego,
        że mogą począć nowe życie i są gotowi za każdym razem wziąć za nie
        odpowiedzialność.
        Osoby stosujące antykoncepcję zazwyczaj nie chcą dziecka za wszelką
        cenę i w razie gdy antykoncepcja zawiedzie - stosują aborcję.
        • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:16
          Masz bardzo idealistyczne przekonania. To tak, jakbys powiedziala, ze wierzacy
          katolicy nie popelniaja przestepstw. W teorii tak - bo im wiara nie pozwoli - w
          praktyce niekoniecznie.
          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:58
            > Masz bardzo idealistyczne przekonania. To tak, jakbys powiedziala,
            >ze wierzacy katolicy nie popelniaja przestepstw. W teorii tak - bo
            >im wiara nie pozwoli - w praktyce niekoniecznie.

            Nie - to ty bardzo chcesz widzieć swiat jako czarno - biały. To
            nawet nie jest idealizm, tylko bardzo naiwny idealizm. Równie dobrze
            można powiedzieć, że kochające matki nigdy nie porzucają swoich
            dzieci, kochający mężowie nie zdradzają żon, wybitni chirurdzy nie
            popełniają błędów kończących życie pacjenta, a wytrawni adwokaci
            nigdy nie przerżnęli procesu.

            W większości przypadków okaże się to prawdą, ale zawsze znajdą się
            wyjątki.
            Na tym polega zmyślnośc ataku - zarzuca się katolikom, że nie są
            swięci. Wiara zaś nie wymaga swiętości, ale doskonalenia się,
            dążenia do przełamania własnych ograniczeń, walki ze swoimi
            słabosciami. Alkoholik popadający w ciagi może być dobrym katolikiem
            choc raz po raz upada, podobnie mąż bijący żonę, podobnie kobieta
            która dokonała aborcji. W zalezności od nastawienia mogą to być tez
            hipokryci do kwadratu.
            • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:03
              Hej, ale to ty napisalas "Mieszasz pojęcia. Osoby wierzące i religijne nie
              dokonują aborcji, hipokryci udający religijnych - dokonują", a nie ja. Ja sie
              tylko do tego odnioslam. Wedlug tego cytatu kazdy kto dokona aborcji
              automatycznie spada do kategorii hipokrytow udajacych religijnych?
        • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:30
          dziwne to, co piszesz.

          jezeli 95% osob przyznajacych sie do bycia katolikiem to hypokryci,
          a kosciol wszystkich przyjmuje, to jak dla mnie jest to oznaka ze
          tacy ludzie -katolicy wlasnie sa. Co mi z tego ze znajdzie sie 5%
          ktorzy zyja 100% wedlug wierzen? W kazdej grupie znajdzie sie taka
          mniejszosc.

          Problem z wieloma dziewczynami jest taki, ze one nie mysla o
          konsekwencjiach. Zreszta, brak u nich wiedzy na temat seksu. A
          dziewczyny ktore biora antykoncepcjie o tym mysla, i dlatego maja
          lepszy plan jak juz cos sie stanie. To tak pisze a propo Twojej
          teori.

          I powiem ci jeszcze cos: znajomy pracowal dla kliniki aborcyjnej, i
          mowil ze wiekszosc pacjetek to byly wlasnie murzynki i polki.
          Zastanawiajace, co?
          • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:10
            skarpetka_szara napisała:

            > jezeli 95% osob przyznajacych sie do bycia katolikiem to
            hypokryci, a kosciol wszystkich przyjmuje,

            Kościół przyjmuje poprzez chrzest. Osoba ochrzczona deklarująca się
            jako katolik nie kłamie, nawet jeśli jest wielokrotnym mordercą i
            gwałcicielem. Kosciół przyjmuje wszystkich, bo taka jego rola,
            Kosciół ma nawracać grzeszników, przyjmowac ich z powrotem na swe
            łono, jak równiez wskazywac ludziom, że warto zaprzestac czynienia
            zła w kazdej chwili zycia, nigdy nie jest za późno. Każdy moze
            dostąpic zbawienia, nawet najzagorzalszy grzesznik - o ile się
            nawróci.

            >to jak dla mnie jest to oznaka ze
            > tacy ludzie -katolicy wlasnie sa.

            Ludzie sa słabi i sa grzeszni. Nie tylko katolicy, ale ogólnie
            ludzie. To nie kwestia wiary, tylko ludzkiej natury.

            >Co mi z tego ze znajdzie sie 5% ktorzy zyja 100% wedlug wierzen?

            To pokazuje, ze prawdziwa głęboka wiara może czynic cuda. I że
            człowiek jest w stanie przekroczyć swoją grzeszną naturę.

            >W kazdej grupie znajdzie sie taka mniejszosc.

            W każdej grupie znajdziemy tez kilka slicznych dupeczek, parę
            świetnych męskich ciał, jednego dupka i jednego bohatera. I?

            > Problem z wieloma dziewczynami jest taki, ze one nie mysla o
            > konsekwencjiach. Zreszta, brak u nich wiedzy na temat seksu. A
            > dziewczyny ktore biora antykoncepcjie o tym mysla, i dlatego maja
            > lepszy plan jak juz cos sie stanie.

            Ten plan zakłada zazwyczaj skrobankę, aborcję chemiczną itp. One nie
            chca mieć dzieci i dlatego stosuja antykoncepcję. Zajście w ciążę
            nie zmienia ich nastawienia.

            > I powiem ci jeszcze cos: znajomy pracowal dla kliniki aborcyjnej,
            >i mowil ze wiekszosc pacjetek to byly wlasnie murzynki i polki.
            > Zastanawiajace, co?

            Nie. Wystarczy znać system ubezpieczeniowy jaki działa w Stanach.
            Jakby pracował w ekskluzywnej klinice w Las Vegas, to miałby za
            klientki głównie żony bogatych do obrzydliwości milionerów.
            • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:15
              > One nie
              > chca mieć dzieci i dlatego stosuja antykoncepcję. Zajście w ciążę
              > nie zmienia ich nastawienia.

              A wierzace kobiety stosuja antykoncepcje naturalna, bo chca miec dzieci. Rzecz
              jasna.
              • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 10:31
                cherry.coke napisała:

                > A wierzące kobiety stosują antykoncepcję naturalna, bo chca miec
                dzieci. Rzecz jasna.

                Nie - stosuja antykoncepcję naturalną, bo nie chca mieć dzieci, ale
                z nastawieniem, ze w razie gdy antykoncepcja zawiedzie - urodzą
                dziecko i przyjmą je z miłością, jako dar. No i nie musza się
                obawiać, że hormony zaszkodza dziecku, spirala wrosnie itp. więc
                faktycznie łatwiej tą ciąże przyjąć i zaakceptować.
                • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:07
                  > > A wierzące kobiety stosują antykoncepcję naturalna, bo chca miec
                  > dzieci. Rzecz jasna.
                  >
                  > Nie - stosuja antykoncepcję naturalną, bo nie chca mieć dzieci, ale
                  > z nastawieniem, ze w razie gdy antykoncepcja zawiedzie - urodzą
                  > dziecko i przyjmą je z miłością, jako dar.

                  Mysle, ze jest to twoje pobozne nomen omen zyczenie. Rozejrzyj sie, swiat tak
                  nie wyglada. Wszystkie wierzace kobiety z miloscia przyjmuja niechciana ciaze
                  jako dar? Myslisz, ze aborcji dokonuja tylko ateistki, albo "hipokrytki"?
                  • twojabogini Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:20
                    cherry.coke napisała:

                    > Mysle, ze jest to twoje pobozne nomen omen zyczenie. Rozejrzyj
                    sie, swiat tak nie wyglada.

                    Świat który ty widzisz tak nie wygląda. Może za dużo telewizji
                    ogladasz albo przebywasz ciagle w jednym środowisku? Przejdź się np.
                    na zebranie do katolickiej szkoły i zobaczysz rodziców odbierających
                    po troje dzieci, z dwójka maluchów w aucie i mamusią w ciąży. Piątka
                    czy szóstka wcale nie jest niczym dziwnym i wcale nie sa to zacofani
                    prymitywni ludzie, tylko ludzie z wykształceniem swiadomie
                    akceptujący zasady sojej wiary.

                    >Wszystkie wierzace kobiety z miloscia przyjmuja niechciana ciaze
                    > jako dar?

                    Dla kobiety wierzacej, podobnie jak dla wierzacego mężczyzny nie ma
                    niechcianych ciąży. Każde dziecko jest darem. Ja nie umiem tak
                    mysleć, ale sa ludzie którzy to potrafią. Aby ich zrozumiec trzeba
                    wyjść ze swojej ciasnej perspektywy.

                    Myslisz, ze aborcji dokonuja tylko ateistki, albo "hipokrytki"?
                    Aborcji dokonują kobiety, które w ich ocenie zmusza do tego
                    sytuacja, albo które swiadomie nie chcą dziecka - niezależnia od
                    wyznania. Te zmuszone płacza potem po poradniach psychologicznych i
                    popelniaja samobójstwa - niezaleznie od tego czy sa ateistakami czy
                    nie.
                    • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:25
                      > cherry.coke napisała:

                      > Świat który ty widzisz tak nie wygląda. Może za dużo telewizji
                      > ogladasz albo przebywasz ciagle w jednym środowisku? Przejdź się np.
                      > na zebranie do katolickiej szkoły i zobaczysz rodziców odbierających
                      > po troje dzieci, z dwójka maluchów w aucie i mamusią w ciąży. Piątka
                      > czy szóstka wcale nie jest niczym dziwnym i wcale nie sa to zacofani
                      > prymitywni ludzie, tylko ludzie z wykształceniem swiadomie
                      > akceptujący zasady sojej wiary.

                      Ale przeziez ja nie twierdze, ze takie rodziny nie istnieja, rowniez je znam,
                      wierzace i niewierzace. Natomiast w Polsce jest wiele milionow osob
                      deklarujacych sie jako wierzacy, z ktorych to milionow sporo dokonuje aborcji.
                      Widocznie nie wszyscy wierzacy przyjmuja z miloscia dar niechcianej ciazy, jak
                      twierdzisz.
                    • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 11:27
                      > Aborcji dokonują kobiety, które w ich ocenie zmusza do tego
                      > sytuacja, albo które swiadomie nie chcą dziecka - niezależnia od
                      > wyznania. Te zmuszone płacza potem po poradniach psychologicznych i
                      > popelniaja samobójstwa - niezaleznie od tego czy sa ateistakami czy
                      > nie.

                      Swieta prawda. Nie powinno sie zmuszac w zadna strone.
                    • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:44
                      twojabogini napisała:
                      > Świat który ty widzisz tak nie wygląda. Może za dużo telewizji
                      > ogladasz albo przebywasz ciagle w jednym środowisku?

                      A w ilu Ty srodkowiskach przebywasz poza katolickim???
                      Tak pytam bo Twoje poglady wskazuja na strasza ciasnote pogladowa
                      ktora albo swiadczy o jednym srodkowisku przebywania albo swiadomym
                      blokowaniu informacji i wiedzy, ktorza przeczy doktrynom znanym z
                      jedynej słusznej wiary.


                      > Przejdź się np.
                      > na zebranie do katolickiej szkoły i zobaczysz rodziców
                      odbierających
                      > po troje dzieci, z dwójka maluchów w aucie i mamusią w ciąży.
                      Piątka
                      > czy szóstka wcale nie jest niczym dziwnym i wcale nie sa to
                      zacofani
                      > prymitywni ludzie, tylko ludzie z wykształceniem swiadomie
                      > akceptujący zasady sojej wiary.

                      Znam takich ludzi. Maja 8 dzieci :)
                      Alee.. poznałam tych ludzi poprzez uczestnictwo w zgromadzeniu
                      młodziezy i oazy.
                      To czego naoglądałam sie wsrod tej swieckiej, zyjacej wedle
                      "przykazan koscioła" młodziezy wcale nie jest takie piękne i
                      radujące serce. Jest promil ludzi ktorzy potrafia i faktycznie zyja
                      wedle zasadch wiary. A cala reszta ktora stoi w pierwszej lawce
                      kosciola nawet dwa razy w tygodniu reprezentowała soba to czego
                      nigdy nie chciałabym pokazac swoim dzieciom.

                      > Dla kobiety wierzacej, podobnie jak dla wierzacego mężczyzny nie
                      ma
                      > niechcianych ciąży.

                      Naprawde??
                      Bo ja znam przypadki gdy tak nie było. Z autopsji a nie ze sloganów
                      opartych na teorii uslyszanych z ambony.
                      Kobieta wierzaca i mezczyzna wierzacy to nadal tylko ludzie. Maja
                      prawo poczuc, ze 8 cieza przy 2000zł na 9 osobowa a zaraz 10 osobowa
                      rodzine jest dla nich ciezarem.

                      > Każde dziecko jest darem. Ja nie umiem tak
                      > mysleć, ale sa ludzie którzy to potrafią. Aby ich zrozumiec trzeba
                      > wyjść ze swojej ciasnej perspektywy.

                      Ty masz cisną perpektywe. Nakazujesz wszystkim wyjscie poza a sama w
                      niej twardo tkwisz.
                • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 14:30
                  twojabogini napisała:
                  > Nie - stosuja antykoncepcję naturalną, bo nie chca mieć dzieci,
                  ale
                  > z nastawieniem, ze w razie gdy antykoncepcja zawiedzie - urodzą
                  > dziecko i przyjmą je z miłością, jako dar.

                  Ale oczywiscie ta ktora wpadnie z antykoncepcji wedle Twojej jakze
                  wielkiej wiedzy i refleksyjnego pojmowania rzeczywistosci
                  antychmiast pobiegnie zrobic abrocje..
                  taaa.. jaaassssssssneee...

                  > No i nie musza się
                  > obawiać, że hormony zaszkodza dziecku, spirala wrosnie itp. więc
                  > faktycznie łatwiej tą ciąże przyjąć i zaakceptować.

                  Spirala wrosnie??? muahahahahaha..
                  Chyba po 10 latach jak sie o niej zapomni.. Swoja droga ostatnio
                  była taka afera z zakonnica.. :D
                  Spirala nie wrasta.
                  A jesli mowimy o chromonach to wyobraz sobie, ze o wiele wieksza i
                  grozniejsza dawke przyjmujemy w zmodyfikowanym jedzeniu ktore
                  codziennie ląduje na naszym stole a potem w organizmie.
            • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:38
              > Ten plan zakłada zazwyczaj skrobankę, aborcję chemiczną itp. One
              >nie chca mieć dzieci i dlatego stosuja antykoncepcję. Zajście w
              >ciążę nie zmienia ich nastawienia.


              Alez to, co mowisz jest bardzo krzywdzace. Ja, np uzywam
              antykoncepcjie, NIE CHCE DZIECKA, uwazam ze to by byl koszmar miec
              teraz dziecko, ale osobiscie bym nie zrobila aborcji teraz. Wiele
              lat temu - owszem -przez swoja sytuacjie finansowa, itd... Ale
              teraz moja sytuacjia i emocjonalnosc pozwolilaby mi dziecko
              wychowac. I tak mysli WIEKSZOSC moich znajomych. I wszystkie
              kobiety ktore poznalam zazwyczaj tak mowia. DLATEGO takie kobiety
              naprawde dbaja aby antykoncepcjia byla prawidlowa, dowiaduja sie
              faktow, itd... sa odpowiedzialne. I ta odpowiedzialnosc tez sprawia
              ze jak juz wpadnie, to zazwyczaj nie robi aborcji.

              Mysle ze w ogole nie masz pojecia o aborcji. to nie jest jakies
              widzi-misie dla kobiet ktore nie chca miec dzieci. To jest bardzo
              ciezka, emocjionalna decyzjia zmieniajaca zycie. Nie kazda kobieta
              moze sie na to odwazyc.

              To wlasnie te katolickie pizdy hypokrytki po wpadce mowia: Co ja
              rodzinie powiem, przeciez oni mysla ze taki ze mnie aniolek. I to
              one wlasnie nie chca "dac plamy".


              > Nie. Wystarczy znać system ubezpieczeniowy jaki działa w Stanach.
              > Jakby pracował w ekskluzywnej klinice w Las Vegas, to miałby za
              > klientki głównie żony bogatych do obrzydliwości milionerów.

              No tak, tylko to nie meksykanki, nie ukrainki, nie rosjanki maja
              najwiecej aborcji, ale wlasnie kobiety z takiego katolickiego kraju
              jak Polska. zaloze sie ze wlasnie te dziewczyny co niedziela
              zapieprzaja do kosciola. Obudz sie i powachaj kwiatki Bogini.
              • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:44
                "Religious school attendance is not necessarily indicative of conservative
                religious beliefs because students attend these schools for a variety of
                reasons," Adamczyk said. "These schools tend to generate high levels of
                commitment and strong social ties among their students and families, so abortion
                rates could be higher due to the potential for increased feelings of shame
                related to an extramarital birth."

                Despite Adamczyk's finding that rates of reported abortions were higher for
                young women educated at private religious schools, the type of religious school
                was not a factor: Catholic schools had similar rates as other religious schools.


                Lepiej znasz angielski ode mnie :-)
                • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:47
                  Dokladnie. I jak dla mnie - ma to sens.
                  • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:53
                    czyli to, co pisałaś wcześniej, zbytnio sensu nie ma. Hipokryzja była, jest i
                    będzie zawsze w konserwatywnych środowiskach, nie ma co zawężać tylko do
                    katolików, w końcu, między nami starymi zakonnicami, z iloma katolikami
                    utrzymujesz ścisłe kontakty?
                    • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:04
                      Alpepe, mowie czesto o katolicyzmie bo to znam.

                      Utrzymuje scisle kontakty z wieloma katolikami i z ludzmi z innych
                      wyznan.
                      • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:28
                        no to współczuję takich znajomości. Mam jednego znajomego, żarliwy katolik,
                        rozwodnik, zdradza swoją dziewczynę na prawo i lewo, obżera się i pije, ale
                        tylko jednego, natomiast ci twoi znajomi, dzięki którym sądzisz, że znasz
                        katolików, to jest mój jeden jedyny znajomy do sześcianu.
                        • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:42
                          Alpepe, troche zle rozumiesz. Ja sie wychowalam w PL, ja bylam w
                          srodowisku katolickim, zaobserwowalam pare prawd. Nie chodzi o
                          rodzine, znajomych, chodzi o srodowisko.

                          W dodatku, KK w Polsce a w US to dwie rozne sprawy. Mowia ze to
                          ten sam kosciol, ale to nie prawda.
            • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:56
              twojabogini napisała:
              > Ten plan zakłada zazwyczaj skrobankę, aborcję chemiczną itp. One
              nie
              > chca mieć dzieci i dlatego stosuja antykoncepcję. Zajście w ciążę
              > nie zmienia ich nastawienia.

              Nieprawda. Znam sporo dziewczyn ktore zaszyły mimo stosowania
              antykoncepcji. Są szczesliwymi matkami i uwielbiaja, i kochaja swoje
              dzieci.
              Mam wrazenie, ze powtarzasz przeczytane i zaslyszane frazesy ale nie
              masz zadnego doswiadczenia z prawdziwymi ludzmi, ktorzy dojrzeli do
              macierzynstwa mimo zabezpieczenia sie.
              Kolejny blad KK.. potepianie seksualnosci, potepianie swiadomego
              wyboru posiadania dziecka oraz uwazanie, ze jak człowiek sie
              zabezpiecza to pewnie nienawidzi dzieci i od razu nie chce i nigdy
              nie bedzie chcial ich miec.
              Zalozenie od postaw bldene i nie poparte tak naprawde niczym poza
              teoria ze tak powinno byc.
              Uwazasz, ze jak ktos stosuje antykoncepcje to znaczy ze w ogole nie
              chce miec dzieci. Kolejny blad. Te kobiety nie chca dzieci teraz a
              nie w ogole.
          • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:37
            "I powiem ci jeszcze cos: znajomy pracowal dla kliniki aborcyjnej, i
            mowil ze wiekszosc pacjetek to byly wlasnie murzynki i polki.
            Zastanawiajace, co?"

            nad czym to się zastanawiać? widocznie klinika znajduje się na jakimś
            murzynowie, blisko polskiego getta lub reklamuje swoje usługi w polskojęzycznych
            gazetach czy programach radiowych. a ty jakie "naukowe" wnioski wyciągnęłaś?
            jestem ciekaw.
        • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:47
          twojabogini napisała:
          > Osoby stosujące antykoncepcję zazwyczaj nie chcą dziecka za
          wszelką
          > cenę i w razie gdy antykoncepcja zawiedzie - stosują aborcję.

          Czy masz jakieś statystyki które potwierdzą ta smiałą teze??
          jakieś badania? Czy tez wyskakujesz z tym stwierdzeniem jak z tym,
          ze nie ma czegos takiego jak syndrom poabrocyjny?
    • demonii.larua Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 13:02
      "Zastanawiamy się..." "Być może..." ma się nijak do stwierdzenia zawartego w
      temacie :F
      • erillzw Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 02:24
        demonii.larua napisała:

        > "Zastanawiamy się..." "Być może..." ma się nijak do stwierdzenia
        zawartego w
        > temacie :F
        >

        Tytuł jest skonstruowany tak, żeby był czytliwy. Dobrze, że w samym
        artykule ktoś zachował propablistyczny język. A nie z gatunku; na
        pewno, jestesmy pewni; mozemy z pewnoscia stwierdzic.
    • vivian.darkbloom tytuł oparty na błędzie logicznym... 27.10.09, 13:28
      tytuł to albo świadoma manipulacja albo błąd fałszywej przyczyny. Udowodnić, że
      osoby deklarujące się jako religijne usuwają ciąże to nie to samo co udowodnić,
      że to religijność jest w ich przypadku przyczyną aborcji.
    • skarpetka_szara Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 14:20
      Dla mnie to badanie ma sens. Religia wypacza zdrowy rozsadek dla
      pewnych ludzi. Dziewczynki od malego slysza ze antykoncepcjia to
      fe, i czasami nie maja pojecia czemu. Dlatego podswiadomie nie
      chca tego uzywac.
      Niby seks przedmalzenski tez powinien byc fe, ale jednak hormony,
      uczucia biora gore.

      Tak wiec dziewczyny/kobiety religijne idac do lozka chca
      przynajmniej jedno robic poprawnie. lol.

      Kobiety nie-religijne nie maja zamydlonych skojarzen antykoncepcji,
      bardziej racjionalizuja, wiedza ze czyny maja konsekwencjie i nie
      licza na laske boza aby nie zajsc w ciaze
      • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:41
        przepraszam, jakie badanie masz na myśli?
    • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:42
      dziwnym trafem w angielskim tekście, który znalazłam w necie, wydźwięk wniosków
      z badań jest inny!
      www.lifenews.com/nat5110.html
      • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:45
        Zauwaz, jaki charakter ma ta strona.
        Badania naleza do gatunku takich, jakie kazdy sobie zinterpretuje, jak mu wygodnie.
        • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:55
          Czyli jak chce się dokopać katolikom, to bat się zawsze znajdzie. Z badań wynika
          jednoznacznie, że konserwatywne środowisko z dużymi oczekiwaniami co do panny,
          ułatwia decyzję o aborcji ciąży pozamałżeńskiej, natomiast religijność nie ma tu
          nic do rzeczy.
          • princess_yoyo Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:00
            religijnosc zazwyczaj idzie w parze z konserwatyzmem, ale
            religijnosc to niekoniecznie katolicyzm. w uk na przyklad duza ilosc
            aborcji notuje sie w srodowiskach muzulmanskich (tam przedslubne
            dziecko to dopiero bylby problem).
            • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:03
              z angielskiego tekstu, przyznaję, angielski znam, aby aby, dużo zapomniałam,
              wynika, że religijność kobiet nie miała znaczenia przy podejmowaniu decyzji,
              czyli tylko środowiski.
              • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:07
                To jest komentarz autorki badan i jej hipoteza, natomiast z samych badan nie
                sposob tego wywnioskowac, bo one tego nie badaja.
              • princess_yoyo Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:15
                akurat nie odnosilam sie do tesktu, przepraszam, dopiero teraz
                przeczytalam co jest w linku. tekst wspomina ze uczeszczanie do
                szkoly wyznaniowej wcale nie rowna sie religijnosci w sensie
                prawdziwej wiary i praktyki (trudno sie niezgodzic, szkoly tego typu
                sa czesto wybierane ze wzgledu na wyzszy poziom nauczania) ale
                podejrzewam ze jest bliskie potocznemu znaczeniu tego slowa.

                'the type of religious school was not a factor: Catholic schools had
                similar rates as other religious schools' - to by bylo na tyle jesli
                chodzi o poboczny watek dotyczacy kk.
          • cherry.coke Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:05
            No niekoniecznie, z badan wynika jedynie, ze jest korelacja miedzy uczeszczaniem
            do szkoly "religijnej" a prawdopodobienstwem dokonania aborcji.

            Wytlumaczen moze byc wiele i sa to jedynie hipotezy:
            - konserwatywne srodowisko rodzinne, oczekiwania, "przyzwoitosc" itp
            - skoro to "dobre" szkoly, to moze odrzucenie opcji wczesnej ciazy na rzecz kariery
            - nieznajomosc lub odrzucenie antykoncepcji - moze uczennice szkol religijnych
            czesciej maja aborcje, bo czesciej zachodza w ciaze niz inne?
            - itp.

            Ciekawe byloby porownanie miedzy szkolami roznych wyznan. Jakie jest np.
            stanowisko hinduizmu co do antykoncepcji i aborcji?
            • princess_yoyo Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 16:20
              nie wiem, ale nieslubne dziecko jest tam duzo wiekszym problemem niz
              w spoleczenstwie chrzescijanskim a wiec korelacja podobna mimo
              aborcja jako taka jest dopuszczalna podejrzewam(religie nie
              chrzescijanskie).
      • princess_yoyo Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 15:53
        pewnie dlatego ze zwiazek przyczynowo skutkowy z tytulu watku nie
        jest wcale taki oczywisty.
    • rumak.hrabiny o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 17:18
      czy ktoś mi to wytłumaczy? czy te 25% miało skrobanki? czy też może używało
      tabletki typu days after? jak w takim razie potraktować te, co zażywały pigułki
      antykoncepcyjne? przecież są ich różne rodzaje. utrudniają owulację, utrudniają
      dotarcie plemników do komórki jajowej, zapobiegają zagnieżdzeniu się
      zarodka. kto zaglądał do cipek i sprawdzał czy plemnik nie dotarł i nie
      zapłodnił komórki jajowej, która spłynęła? czy jeżeli ojcem był katolik a matka
      ateistka, protestantka, to co? a jeżeli odwrotnie? prywatne szkoły religijne w
      usa nie prowadzą naboru na podstawie wyznania czy tego ile razy ktoś chodzi do
      kościoła, ale na podstawie wyników w nauce, zainteresowań i innych tego typu
      kryteriów. czasem w katolickiej szkole katolickie dzieci są w mniejszości. czy
      jest tu na forum ktoś równie głupi jak autorka artykułu i też myślał, że w usa
      aborcji dokonują kobiety omijające kościoły szerokim łukiem? na razie wystarczy.
      zmęczyłem się.
      • alpepe Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 17:22
        ja podałam linka do tekstu angielskiego, tam jest to opisane nieco inaczej.
        • rumak.hrabiny Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 18:04
          zupełnie inaczej. albo autorka artykułu podle i z premedytacją wszystko sobie
          wymyśliła, albo jest skończoną idiotką. pani adamczyk może spać spokojnie. cofam
          wszystko co o niej napisałem. dzięki za link.
          • rumak.hrabiny Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 21:11
            i jeszcze jedno o głupocie autorki artykułu. podpisała się jako natasza lasky.
            pomijam że podszywa się pod polski ród łaskich, bo nawet nie wiem czy ta rodzina
            dobrze się przysłużyła się rzeczypospolitej czy wręcz przeciwnie. wiem
            natomiast, że w amerykańskim urzędzie by ją zapisano jako natasha a nie natasza.
            prawda, że wyjątkowo bezmyślna, nienawistna i prymitywna z niej kobieta?
        • zeberdee24 Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 18:09
          Nieco ? Z oryginalnego artykułu wynika że badania pani Adamczyk były skupione na
          zupełnie innych aspektach tego problemu.
          • alpepe Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 18:11
            Asekuruję się, bo mój angielski styka, fak ju umiem powiedzieć, ale Harrego
            Pottera w oryginale już nie poczytam :-)
            • erillzw Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 28.10.09, 03:07
              alpepe napisała:

              > Asekuruję się, bo mój angielski styka, fak ju umiem powiedzieć,
              ale Harrego
              > Pottera w oryginale już nie poczytam :-)

              Wydaje Ci sie :)
              Próbowałas? na początku troche trudno a potem sie przyzwyczajasz i
              skupiasz sie na fabule a nie na tym, z kilku słów nie rozumiesz :)
              Polecam, fajnie myslenie przestawia czytanie po angielsku :)
              • alpepe Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 28.10.09, 14:36
                wczoraj musiałam wymędzić maila do kontrahenta z Estonii, dumna jestem, jak to
                napisałam, bo zrobiłam to bez pomocy słownika, ale jak z nim gadałam przez
                telefon, to blokada na angielski, tylko niemieckie słowa mi przychodziły na
                myśl, i to miałam problemy ze słowami typu: comparise,diferent itp., czyli żadne
                trudne.
                Generalnie niemiecki wyparł u mnie angielski.
      • princess_yoyo Re: o jakich badaniach dyskutujecie? 27.10.09, 17:37
        nie rozumiem twojego postu. zeby mozliwa byla aborcja musi byc
        ciaza - antykoncepcja i morning after pill nie moga byc wiec uznane
        za metody aborcji. arykul wspomina ze szkola wyznaniowa nie rowna
        sie afiliacji religijnej i nie rozgranicza pomiedzy religiami, a
        wiec nie odnosi sie wylacznie do szkol katolickich.
    • zeberdee24 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 18:02
      Przeczytałem ten artykuł w całości i wynika z niego że skłonność do przerwania
      ciąży wśród uczennic prywatnych szkół "religijnych" nie jest mniejsza niż u
      uczennic pozostałych typów szkół. Ponadto stwierdziła że stopień osobistej
      religijności nie ma wpływu na skłonność do aborcji, badaczka doszukuje się
      przyczyn skłonności do aborcji raczej w tym że tego typu szkoły budują silne
      więzy społeczne między uczniami, jak również ze szkołą i wartościami które ta
      szkoła promuje, stąd też strach przed wstydem który pcha uczennice do aborcji.
      • alpepe Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 18:12
        no, ale wtedy już nie można dokopać katolikom! A takim tytułem jak w temacie
        wątka i owszem.
        • zeberdee24 Re: "Religijność popycha do aborcji!" 27.10.09, 18:28
          No cóż, mnie jako ateistę trochę dziwi postawa innych ateistów chcących za
          wszelką cenę udowodnić że katolicyzm to zło wcielone.
          • rumak.hrabiny Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 01:29
            szanuję ateistów, ale nie wszystkich. katolików też nie wszystkich, chociaż sam
            nim jestem.
    • awanturka Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 06:20
      Tytuł jest manipulacją !!!!

      Z danych podanych w artykule w żaden sposob nie można wyciągnąć takich wniosków !!!!

      To, że 25 % kobiet w jakiś sposób związanych z religią dokonuje aborcji wcale nie znaczy, że przekłada się to na jakiś związek między religijnoscią a aborcją (a nawet może znaczyć cos zupełnie przeciwnego, gdyby np. okazało się, ze 40% kobiet w żaden sposób nie zwiazanych z religią dokonuje aborcji).

      Ten tytuł artykułu (perfidnie sugerujący czytelnikowi wnisek) nie ma żadnego logicznego sensu!!!

      Pani Natasza Lasky nie tylko jest na bakier z logiką ale dokonuje ohydnej manipulacji!!!!

      a tak przy okazji nie próbuję rozstrzygac kwesti "popycha? nie popycha?" tylko zwracam uwagę na brak jakiejkolwiek logiki i elementarnej dziennikarskiej uczciwosci u autorki artykułu.

      Autorka albo jest bardzo ograniczona umysłowo albo jest odrażającą manipulatorką (prawdę mówiąc wolałabym, żeby to było to pierwsze, ale niestety moja intuicja raczej podpowiada mi, że to to drugie)
    • denhilea Re: "Religijność popycha do aborcji!" 28.10.09, 09:24
      Tak w ogóle potrzebuję w miarę konkretnych odpowiedzi ludzi na pyt.,
      co myślą o aborcji. Ja osobiście jestem za aborcją, choć wcale to
      nie oznacza, że usunęłabym własne dziecko. Uważam, że Państwo
      powinno zagwarantoować prawo każdej kobiecie o decydowaniu o swoim
      ciele. Ale to moje osobiste zdanie. Jakodziennikarz muszę pozostać
      obiektywna, więc mój art. też nie będzie stronnniczy. Proszę was
      jedynie o jakąś konkretną odpowiedź, a najlepiej, co czuje kobieta,
      która dokonała aborcji. To ważne, bo chodzi mi o samą psychikę
      kobiety, która dokonała aborcji. Rozmawiamy sobie incognito, więc
      nie ma obaw, że ja czyjąś dobrą wolę wykorzystam. Nie szukam
      statystyk i naukowych opracowań, bardziej interesują mnie
      jednostkowe historie. Wiem, że trudno napisać o zcymś takim, ale
      myślę, że sam temat jest godny uwagi. Proszę Was bardzo babki i
      kontakt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka