Dodaj do ulubionych

zakochałam się w jedzeniu

07.06.09, 00:15
Przez rok przytyłam 10kg. Zawsze bylam szczupła, rok temu rzucił mnie chłopak
po 5latach związku i bardzo to przeżyłam. Z nerwów zaczęłam jeść i tka jakby
pokochałam jedzenie, wcześniej nie zwracal uwagi na to co jem , jadlam
systematycznie i zazwyczaj jak bylam głodna, tzn nie podjadałam, teraz jej
cały czas , mieszam różne smaki , praktycznie co 30min coś przegryzam, duzo
przytyłam, i boję się ,ze jeszcze bede tyć. Byłam na diecie całe 4 dni nie
udalo się ... nie mam motywacji , choc chce schudnac...dziwne sama sobie
przecze, chce byc chyda ale nie potrafie sie odchudzać , jem cały czas,
szczegolnie jak sie stresuje. Mam wrażenie,ze uzaleznilam sie od jedzenia ,
czuje sie gruba i brzydka....ale najgorsze jest to, ze czuje sie słaba:(
Obserwuj wątek
    • sommernachtstraum Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:32
      zacznij od sportu, nie diety i wybierz coś co lubisz. albo organizowane
      ćwiczenia, które ci będą odpowiadały (instruktor, muzyka, sala).
    • sommernachtstraum Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:38
      i bez paniki: 10 kilo to nie tragedia. jak się przestaniesz nad sobą użalać i z odrobiną samozaparcia dasz radę zrzucić szybko.
      • wodazpiana Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:44
        narazie nie mam czasu na sport pracuje 8h dziennie
        • bugmenot2008_2 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:46
          ja też i daję radę, z takim myśleniem giniesz na starcie
        • sommernachtstraum Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:46
          8? to dużo? żartujesz?

          smacznego!
        • kalam07 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:53
          wodazpiana napisała:

          > narazie nie mam czasu na sport pracuje 8h dziennie

          hahahaha 24-8 = 16
          • wodazpiana Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 00:58
            ok, no to sport- basen , bo to najlepiej lubie, a jak pokonac stresowe jedzenie?
            • sommernachtstraum Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 01:01
              doprowadzić się wysiłkiem fizycznym do takiego stanu, że się nie ma siły jeść.
              ani stresować :)
            • kalam07 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 01:01
              jesz kompulsywnie, żeby robić coś z rękami i poprzeżuwać, na początek przerzuc
              się na jakieś pestki - dynia, słonecznik, czy picie wody mineralnej

              a przede wszystkim unikaj sytuacji stresowych
              • cytrynka_ltd Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:14
                kalam07 napisał:

                > jesz kompulsywnie, żeby robić coś z rękami i poprzeżuwać, na początek przerzuc
                > się na jakieś pestki - dynia, słonecznik, czy picie wody mineralnej
                >
                > a przede wszystkim unikaj sytuacji stresowych


                tak właśnie pomyślałam, że kompulsywnie to może w ten sposób zastępować ruchy
                rąk mężczyzna:))))
                u kobiet przeważnie takie kompulsywne jedzenie jest spowodowane brakiem
                bliższych relacji. tak, jak w dzieciństwie podczas jedzenia budowane były u niej
                relacje. ludzie często poprzez dawanie jedzenia itp. okazują w ten sposób
                miłość. a, później właśnie kiedy człowiek jest nieszczęśliwy to w ten sposób
                sobie rekompensuje jej brak.
            • senseiek Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 14:14
              > ok, no to sport- basen , bo to najlepiej lubie,

              IMHO to nie jest dobry wybor, zwazajac ze masz malo czasu.. ;)

              > a jak pokonac stresowe jedzenie
              > ?

              Nie rezygnowac! Wystarczy robic odpowiednio duzo cwiczen. Ja jem co 15 minut obsesyjnie cos, a to paluszki, a to drozdzowka, a to galaretka w czekoladzie, a to czekoladka.. Do tego obiad ok. 1 kg ziemniakow, 0.4 kg kurczaka, 1 kefirek, 4 piwa dziennie. Ale robie 300 pompek dziennie (5 serii po 60). I to wystarcza aby wszystko sie spalilo, nie rezygnujac z przyjemnosci jedzenia i picia.. I obowiazkowa dyskoteka przynajmniej raz w tygodniu, ok 2h non-stop tanczenia.
            • hagi_no rzucił mnie chłopak, a to pech 08.06.09, 04:42
              po prostu jesteś miękka klucha skoro tak długo nie potrafisz się
              pozbierać. Spójrz do lustra i zacznij myśleć.
        • senseiek LOL!! 07.06.09, 14:07
          > narazie nie mam czasu na sport pracuje 8h dziennie

          LOL!! Dawno nie slyszalem czegos rownie smiesznego!! :D

          8h dziennie to znaczy ze ma sie jeszcze 16h na inne czynnosci zyciowe.. Najprostszym cwiczeniem jest robienie pompek- wiem ze dla kobiet to jest niczym praca w kopalni, ale naprawde 1 pompke robi sie w 1 sekunde.. Wiec zrobienie serii 30 pompeczek zajmuje POL MINUTY! Na poczatku, przez pierwsze 2-3 tygodnie rob sobie 10 pompek w serii, pozniej przerwa 1h (nastaw budzik!), nastepna seryjka, 3-5 serii w ciagu dnia. Wraz z czasem, gdy czujesz, ze nie jestes zmeczona po seryjce, zwiekszasz ilosc z 10 na 20, pozniej coraz wiecej. Zwiekszasz tez ilosc serii.

          I cos waznego, przynajmniej dla mnie: rob statystyki ile zrobilas cwiczen w danym dniu! To bardzo mobilizuje, gdy spoglada sie do kalendarza i widzi sie "czarna dziure" w ktorym sie zapomnialo, to az wstyd mi sie robi, jak moglem zrobic cos takiego glupiego.. :)
          • iluminacja256 Re: LOL!! 07.06.09, 15:41
            Kobiety, mój drogi mają inną budowe niż ty. Inaczej tez tyją . Maja
            silne nogi i dosc słabe ręce , tyją najczęsiej w biodrach i udach.
            rzadziej w brzuchu.
            Twoje pomki kompletnie niczego jej nie dadża, bo angazują te
            miesnie, które u ciebie są silne i rozbudowane , u niej - wrecz
            przeciwnie. Moment, w którym zobaczy, ze widać jej biceps, to
            koniec . Jesli juz proponowac coś tak nudnego jak cwiczenia w
            powtórzeniach to po tysiackroć lepeij przysiady, brzuszki, wymachy
            nóg.


            A najrozsądniej bieganie, szybki marsz, albo rower. 1,30 minut
            szybkiego marszu codziennie doskonale odchudza dolne partie,
            dotlenia i hamuje apetyt. Stopniowo mozna to rozciągnać do 2 godzin,
            albo naprzemienie marsz i bieg . Po miesiacu sama sibie kolezanko
            nie poznasz - zwłaszcza pod wzgldem kondycji. A pomysł z kalendarzem
            kolega podał bardzo dobry, zeby nie było ze sie czepiam twojego
            postu:)
            • iluminacja256 Re: LOL!! 07.06.09, 15:46
              Dodam jeszcze od sibie, ze jesli ktoś je kompulsywnie , to mozna to
              zastapić - po prostu , kupujesz 2 zgrzewki wody mineralnej i za
              akzdym razem, kiedy czujesz, ze zbliza sie moment , kiedy jesteś w
              stanie pozreć lodowkę - pijesz wodę. Gwarantuję, z edziała, bo
              zoładek to dosc głupi organ :))))Lubi jak w nim coś siedzi i w
              zasadzie dosc szybko przejdzie do porzadku dziennego nad tym, ze
              zamaist litra zupy ma na składzie litr wody:)
              • senseiek Re: LOL!! 07.06.09, 16:48

                > Dodam jeszcze od sibie, ze jesli ktoś je kompulsywnie , to mozna to
                > zastapić - po prostu , kupujesz 2 zgrzewki wody mineralnej i za
                > akzdym razem, kiedy czujesz, ze zbliza sie moment , kiedy jesteś w
                > stanie pozreć lodowkę - pijesz wodę. Gwarantuję, z edziała, bo
                > zoładek to dosc głupi organ :))))Lubi jak w nim coś siedzi i w
                > zasadzie dosc szybko przejdzie do porzadku dziennego nad tym, ze
                > zamaist litra zupy ma na składzie litr wody:)

                Ja tam wole go napelniac piwem.. ;)))
                Tez niby w 95% to woda.. ;))
            • senseiek Re: LOL!! 07.06.09, 16:47
              > Inaczej tez tyją . Maja
              > silne nogi i dosc słabe ręce , tyją najczęsiej w biodrach i udach.
              > rzadziej w brzuchu.

              To zrozumiale- bo komorki tluszczowe istnieja - nie mnoza sie ani nie gina. Po prostu napelniaja sie tluszczem, albo oprozniaja- stad jest efekt jo-jo i wysysanie tkanki tluszczowej jako najlepszy szybki sposob pozbycia sie problemu (nie ma komorek-tluszcz nie mialby sie gdzie odlozyc na zapas).

              > Twoje pomki kompletnie niczego jej nie dadża, bo angazują te
              > miesnie, które u ciebie są silne i rozbudowane , u niej - wrecz
              > przeciwnie.

              Pompki naleza do cwiczenia ogolnorozwojowego tzn. angazuja bardzo duza liczbe miesni za jednym zamachem.
              Nie ma duzego znaczenia ktore partie ciala sie cwiczy, byleby sie to robilo regularnie, systematycznie, i w miare zwiekszania wytrzymalosci, zwiekszalo tez ilosc.
              Chodzi o to by cwiczenie spowodowalo spalanie tluszczow z komorek tluszczowych, albo przynajmniej tego co sie zjadlo. Nie wazne gdzie te komorki tluszczowe sie znajduja.. Kiedy organizm wykryje zwiekszone zuzycie energi, sam zacznie spalac nagromadzony tluszczyk.

              > Moment, w którym zobaczy, ze widać jej biceps, to
              > koniec .

              Ja uwazam biceps u kobiety za sexi. Znaczy ze prowadzi zdrowy tryb zycia, i dba o siebie. Nie sexi sa zwisajace faudy skory i tluszczu.. albo szkieletor..

              > A najrozsądniej bieganie, szybki marsz, albo rower. 1,30 minut
              > szybkiego marszu codziennie doskonale odchudza dolne partie,
              > dotlenia i hamuje apetyt. Stopniowo mozna to rozciągnać do 2 godzin,
              > albo naprzemienie marsz i bieg .

              Kobieta (dosc smiesznie) stwierdzila, ze nie ma czasu na cwiczenia, wiec dalem jej cos co robi sie relatywnie krotko - 1 minuta na 60 pompek.. A Ty jej dajesz cwiczenie ktore trwa 90-120 minut???? :D

              > Po miesiacu sama sibie kolezanko
              > nie poznasz - zwłaszcza pod wzgldem kondycji.

              Definitywnie- bieganie, rower, lyzwy, rolki, zwieksza wytrzymalosc.. organizm bedzie bardziej dotleniony.. tylko ze to wszystko dlugo zajmuje, a ona nie ma czasu, w koncu tylko 16h wolnego od pracy.. ;)

              > A pomysł z kalendarzem
              > kolega podał bardzo dobry, zeby nie było ze sie czepiam twojego
              > postu:)

              Bez kalendarza bardzo szybko bym sie zapuscil (co wielokrotnie mialo miejsce). Ale od ok stycznia 2007 codziennie robie ok. 300 pompek. W ciagu tych ok 900 dni, mialem moze z 5 tych "czarnych dziur" bez zrobionych wymaganych cwiczen codziennych, glownie za sprawa za duzo wypitego alkoholu i calonocnego zycia klubowego, po ktorym jest bardzo trudno cwiczyc.. ;) dlatego staram sie robic 90% normy dziennej przed pojsciem do klubow.
              • madame_charmante kwestia gustu.. 07.06.09, 23:33
                tobie sie wydaje ladny biceps, mnie brzydzi takie cos u kobiety, bo
                to juz jest androgyniczne, nie sądzisz? .. a dbac można o siebie nie
                tylko wykonując pompki.
                nota bene .. moze bys sobie pocwiczyl mięśnie kegla.. ?? .. tez
                fajne, a ile radochy potem ? :/
              • pavvka Re: LOL!! 09.06.09, 15:35
                Ale kobita chce schudnąć, a nie rozbudować mięśnie. Sorry, ale kilka
                minut pompek dziennie nie spali tłuszczu. Do schudnięcia potrzebna
                jest właśnie aktywność długotrwała, typu pływanie, jogging czy jazda
                na rowerze.
        • peryklejtos Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 10:13
          wodazpiana napisała:

          > narazie nie mam czasu na sport pracuje 8h dziennie

          świetny żart :))
          A na serio jeśli uważasz, że "nie masz czasu bo pracujesz 8h
          dziennie" to nie dziwię się, że Cię chłopak rzucił - z takim
          nastawieniem do zycia :)))))
        • jop Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 13:18
          Ja pracuję 10 albo i 12, a jakoś biegam codziennie 4,5 km.
        • nonoa Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 10:49
          8h? to dużo?
          jakoś nie zauważyłam:P
    • shellerka Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 08:18
      pomysl sobie, ze schudniesz, kupisz ekstra ciuchy, pojdziesz do fryzjera,
      kosmetyczki i potem "przypadkowo" wpadniesz na byłego... Zapewniam Cie -
      zobaczyc żal w jego oczach - bezcenne:)))

      Aczkolwiek mozna potem troche za czesto o nim znowu myslec, ale nie ma co
      martwić się na zapas:)))

      10 kg schudniesz szybko i łatwo np. na diecie Cambridge - ma ta zalete ze nie
      musisz myslec, co za chwile zjesz, mozesz, a nawet powinnas wtedy miec pusta
      lodowke, nie musisz na niej cwiczyc, a po niej nie masz juz takiej ochoty na
      slodycze i inne niefajne rzeczy.

      Poza tym w moim przypadku zadziałało wmówienie sobie i ciągłe nadawanie
      wszystkim o tym, ze uwielbiam jedzenie (naprawde kocham), ale tylko to naprawde
      wyszukane, albo zdrowe. Tak więc różniste sałaty, oliwy, sery ( w malych
      ilosciach traktowane jako deser), owoce morza, jak wedlina to np. szynka
      parmenska, generalnie - wszystko co jest drogie i nie kupisz tego dużo, a
      jedynie tyle zeby podelektowac sie smakiem:)
      W ten sposob wszelkie kiełbasy i tanie wedliny stały sie dla mnei za ciezkie,
      bułki nie zjem, bo to swinstwo okrutne, jak juz to taka ciemna, ale wez znajdz w
      osiedlowym sklepie z prawdziwej zytniej maki, a nie barwiona karmelem... i tak
      dalej i tak dalej.
    • cafem Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 08:32
      Ja tez kocham jedzenie! Glownie kuchnie francuska - salaty, pomidorki, oliwki, kuskus i winegret.

      Zmin obiekt westchnien na nieco zdrowszy i mniej kaloryczny i od razu odzyjesz.

      Do tego sport. Pracujesz osiem godzin dziennie i nie masz na nic czasu?
      No prosze Cie - ja tez pracuje 8 godzin dziennie, do tego w innej miejscowosci niz mieszkam i w klubie fitness spedzam do 10 godzin tygodniowo. Do domu wracam o 17.30, o 18.00 zaczynam gimnastyke, wracam po 19 lub po 20.00 i mam jeszcze czas na ugotowanie czegos/prace domowe/film/ksiazke/a nawet wyjscie na drinka do baru.
    • michunia Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 10:07
      to chyba nie pytanie na to forum, sprobuj na psychologii, oni tam
      czasem daja sensowne rady
      jezeli ten nawyk wyksztalcil sie w takich okolicznosciach jak
      opisujesz, to rady dla "zwyklych" obzartuchow nie wystarcza, a po
      sporcie mozesz miec jeszcze wieksze laknienie, ja tak mam pare
      godzin po joggingu tylko jem i nie moge przestac,
      • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 11:52
        Dlatego biegam dosyć późno - ok.21.30, po powrocie do domu prysznic
        i do spania :)
    • lew_ Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 10:11
      Napisz ile masz teraz kg :)
      • jednorazowy3 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 14:42
        105 kg
    • mareczekk77 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 10:15
      To co się stało, to podświadomy silny lęk przez kolejnym cierpieniem po zerwaniu
      związku. Podświadomość działa u otyłych Pań w ten sposób, sprawiając że ciało
      tyje, i staje się wstrętne dla innych, niesmaczne. W ten "sprytny" sposób
      ratujesz się przed cierpieniem. To działa identycznie jak z dzieckiem które
      zobaczy że gorączka sprawia ze nie idzie do szkoły, ulegnij kilka razy i będzie
      gorączka na życzenie. Z tego mechanizmu nie wyrwiesz się dietą w żaden sposób,
      ponieważ podświadomość to emocje, i nie wygrasz z pragnieniem jedzenie.

      Jedyna szansa to zmiana swojego myślenia, pokochanie siebie. Ciężka to droga,
      nie ukrywam. Ale jeśli tego nie zrobisz, utyjesz jeszcze mocniej. Zapraszam na
      moją stronę, do działu duże piękno, tam opisuję jak działają takie mechanizmy,
      jest też trochę relacji ludzi którzy schudli. Pozdrawiam.
    • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 10:47
      Rozumiem Cię doskonale - ja też mam (miałam) podobny problem -
      przytyłam nawet więcej niż Ty i też z powodu "doła".
      Obecnie odchudzam się - prawie codziennie biegam (30 min) lub jeżdżę
      na rokach (45 min). Trwa to już ok. dwa miesiące, schudłam 0k. 5-6
      kg :)

      Pamiętaj, że zaniedbanie się po zerwaniu albo po innym przykrym
      przeżyciu to najgorsza rzacz, jaką można zrobić - powinno się
      działać wręcz przeciwnie, czyli zwiększyć dbałość o siebie. Tycie
      wprowadza Cię w jescze większy dół.

      Tak więc ubierz się w ładny dresik i codziennie wieczorem
      pobiegaj/pojeździj na rolkach, a potem pospaceruj - zapewnim Cię, że
      poczujesz się inaczej :)
      A co do diety - teraz jest sezon na owoce (truskawki), a zwłaszcza
      na warzywa, więc łatwiej Ci będzie "odchudzić" dietę.

      Jeżeli jesteś uzależniona od słodyczy - może spóbuj wyznaczyć sobie
      dzienną "dawkę minimalną" (np. 100 gr cukierków - to ok. 350 kcal),
      wlicz je do dziennego bilansu energetycznego (ok. 1000 - 1300 kcal,
      zakładając codzienną akrtywność fizyczną) i stopniowo próbuj
      zmniejszać ilość słodyczy w diecie?

      Jeżeli potrzebujesz "wsparcia psychicznego", napisz, będziemy się
      dopingować :)
      • mareczekk77 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 10:50
        Truskawki to cukier w sumie... :) sam bym kupił rolki, w markecie z koleżanką je
        założylem i próbowałem jeździć, i się wyłożyłem :) fajnie jest jeździć?
        • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 11:00
          Truskawki to nie cukier! Sezonowe mają dużo witaminy C i innych
          witamin, biopierwiastków i flawonoidów. Mają też dużo błonnika.

          Na rolkach jeździ się fajnie. Jest to sport ładnie kształtujący uda,
          pośladki oraz ogólną zręczność. Dobrze też działa moim zdaniem na
          mięśnie brzucha i postawę (jeżdżąc, jest się ciągle lekko napiętym).
          Czyli coś idealnego dla kobiet. Dla facetów - jako miły przerywnik
          albo ćwiczenie aerobowe/kształtujące zręczność

          Jednak trudno jest, moim zdaniem, schudnąć tylko jeżdżąc na rolkach,
          nawet szybka jazda nie powoduje u mnie większgo przyspieszenia tętna
          (jak wiadomo, przy odchudzaniu należy wykonywać średnio męczące
          ćwiczenia przez dłuższy czas). Stosuję więc taki system - na rolkach
          jeżdżę co drugi, trzeci dzień jako odpoczynek po bieganiu i widzę
          efekty :)
        • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 11:08
          Tylko nie kupuj rolek w markecie! Nie mogą być plastikowe. Ważne
          jest też bezpieczeństwo (czyli rodzaj łożyska i "kółek") oraz
          ochraniacze - przynajmniej na kolana, warto też zakupić na
          nadgarstki i łokcie.
          Dodam jeszcze, że jak ktoś umie jedzić na łyżwach, to od razu
          poradzi sobie na rolkach :)
          • mareczekk77 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 11:21
            Na łyżwach nigdy nie jeździłem, a co do rolek to ochraniacze na kolana to
            podstawa, bez tego nie ma jazdy. I wiesz, kupię na początek te plastiki, bo jak
            mi sport nie podejdzie to szkoda mi wyrzucać kasy na coś co pójdzie do szafy.
            Biegać za bardzo nie mogę, bolą mnie kolana i łydki :(
            • cytrynka_ltd Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:16
              możesz kupić z ogłoszeń tanio używane łyżworolki.
              często właśnie ludzie raz, czy dwa je założyli i odsprzedają.
            • poprostu_basia Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 14:01
              Mareczek, kup tez ochraniacze na nadgarstki-ja raz próbowałam się nauczyć
              jeździć na rolkach, wyłożyłam się 3 razy potężnie uszkodziłam właśnie nadgarstki:/
            • varna771 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 20:48
              > Biegać za bardzo nie mogę, bolą mnie kolana i łydki :(

              ja codziennie biegam 30 min. początkowo strasznie bolały mnie łydki,
              okazało się , iż ból jest przyczyną braku magnezu. Ważna jest też
              porządna rozgrzewka no i oczywiście dobre buty sportowe.
      • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:05
        > Jeżeli jesteś uzależniona od słodyczy - może spóbuj wyznaczyć sobie
        > dzienną "dawkę minimalną" (np. 100 gr cukierków - to ok. 350 kcal),

        350 kcal w słodyczach to dawka minimalna???!
        • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:11
          Jak ktoś jest uzależniony od słodyczy - zapewniam Cię, że tak.
          Ja akutat na szczęście nie przepadam za słodyczami, ale wiem, że
          ludzie uzależnieni od słodyczy (zwłaszcza czekolady) potrafią zjeść
          250 - 500 !!! gr słodyczy dziennie, jeżeli wciąż "pogryzają" (moja
          przyjacółka na przykład), zapewniam Cię, że nie jest to trudne..
          Lepiej wtedy na początku mieć "komfort", że "paczkę żelków
          ostatecznie mogę zjeść" a później stopniowo odstawiać. Trudno jest
          od razu całkowicie odstawić słodycze.

          I lepiej jeść żelki niz czekoladę - przynajmniej ograniczamy
          tłuszcz....
          • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:14
            Nie wiem, nie znam się. Ja nie tykam słodyczy i żadnych produktów o wysokim
            indeksie glikemicznym, więc u mnie głód na cukier po prostu nie występuje. Wiem,
            że przemęczeniu się kilka dni bez cukru spowoduje stopniowy spadek łaknienia na
            słodkie produkty, dlatego uważam, że słodkości powinno się odstawić natychmiast,
            bo tylko to pomoże.

            350 kcal w słodyczach to moim zdaniem strasznie dużo.
            • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:21
              Ja akutat mam podobnie jak Ty - słodyczy właściwie nigdy nie jem
              (utuczyłam się na pizzach, sosach i serach :/). Znam jednak wiele
              osób uzależnionych zwłaszcza od czekolady. Łatwiej jest się
              odzwyczaić przerzucająć się najpierw na mniej tłuste żelki, a
              później wyeliminoweać żelki albo przynajmniej jeść ich niewiele - to
              z doświadczeń koleżanek ;)
              • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:24
                Zamiast żelków powinno się jeść bardzo gorzką czekoladę. Co najmniej 75%.
                • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:25
                  Z pewnością - jest z tego wszystkiego najzdrowsza. Kłopot w tym, że
                  nie wszystkim smakuje ......
                  • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:57
                    Coś za coś. Jeśli chce się schudnąć, to się nie je wszystkiego jak leci bez
                    opamiętania :)
                    • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:02
                      W 100 % się z Tobą zgadzam. Właśnie ćwiczę silną wolę - od dwóch
                      miesięcy nie jem serów żółtych i peśniowych (no, ew. raz na
                      tydzień), nie jem pizzy ani sosów. Prosze trzymać za mnie kciuki.
                      • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:15
                        Zajrzyj do e-maila.
                        • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:32
                          Odpisałam - jeszcze raz dzięki :). Zagłębiam się w lekturę :)
                          • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:37
                            Nie ma za co i jeszcze raz powodzenia :)
                    • iluminacja256 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 15:55
                      >Coś za coś. Jeśli chce się schudnąć, to się nie je wszystkiego jak
                      leci bez
                      >opamiętania :)


                      Nie mozna też jesc rzeczy, których sie nie znosi w ramach
                      chudnięcia, bo efekt jest taki, ze natychmiast po osiagneiciu
                      wymarzonej wagi wróci sie do rzeczy, któych sie od dawna nie jadlo.
                      Najwiekszy bląd wszystkich tych diet polaga na tym, ze maja stosować
                      zamianniki - to głupie , nikt nie przejdzie z mlecznej czekolady na
                      gorzka, jelsi jej nie lubi i nie bedzie robił 200 pompek dziennie,
                      jelsi lubi rower czy turystyke...
                      Wszystko jest dla ludzi, ale w mniejszej ilsosci
                      • iamhier Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 20:01
                        eee tam,to jak jemy zalezy od ilosci slonca.Przy tak beznadziejnej pogodzie i
                        braku slonca i organizm bedzie sie chwytal tego,co go pobudza.

                        Zeby sie odzwyczaic od slodyczny trzeba by bylo chodzic na solarium co najmniej
                        • iluminacja256 Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 18:04
                          Sądze, ze tyle samo uzaleznionych od słodyczy znajdzxiesz w Turcji,
                          co i w Polsce.
            • bestyjaa Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 12:27
              dużo? Jeden pączek zawiera ich więcej:)
              Ja potrafię zjeść całą czekoladę naraz bez mrugnięcia okiem :D
              No ale uprawiam dosyć sporty, które wymagają duzo wysiłku i czasem bez słodyczy jes ciężko :)
        • atra1 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:13
          podejrzewam, ze dla osoby, która jest w stanie zjeść z 8 razy tle to tak. Czasem metoda małych kroków i nieeliminowania tylko wliczania w dzienną dawkę kalorii popłaca.
          • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:22
            Cóż mogę powiedzieć? :) Nie zgadzam się :) Przestrzegam innych zasad i wiem, że
            działają.
    • qw994 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:08
      10 kg w ciągu roku to sporo. Jeśli twoje objadanie się wynika z problemów, które
      cię przerastają, idź do psychologa.
      I w żadnym wypadku nie pakuj się w błędne koło objadanie się - głodówka -
      objadanie się, bo tylko rozwalisz sobie organizm.
    • alpepe Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:25
      1. miej zawsze prawie pustą lodówkę. 2. nie jedz słodyczy tylko coś treściwego
      3. podlicz ile kasy zżerasz i co za to mogłabyś sobie kupi.
      • atra1 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:41
        ad1

        pusta lodówka, delikwent zagląda do niej po raz 10ty w ciągu godziny, pełna fruistracjia, bo w niej nic nie ma, wychodzi na zakupy, w koncu jedno male ciaskto krzywdy nikomu nie zrobi, kupuje paczkę, bo będzie po ciastku dziennie, potem zżera wszystko
        • alpepe Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:45
          no cóż, u mnie w domu nigdy nie ma słodyczy, bo ile by nie było, zjadłabym na
          pniu wszystkie. Każdy sądzi po sobie.
          • mareczekk77 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:54
            Jeśli chodzi o słodycze, to coś o tym wiem, jestem kompletnie od nich
            uzależniony, jestem niewolnikiem ciastek, czekolad, batonów :( aktualnie jestem
            na odwyku, i niestety, ze słodyczami działa tylko odstawienie od razu i po paru
            dniach traci się na nie ochotę, ograniczanie słodyczy nie ma sensu. A jazdy z
            pójściem do sklepu po jednego batonika a wrócenie z kilogramem ciastek "na
            później" znam doskonale :)

            Przy słodyczach jak jestem w ciągu, jak jestem głodny następuje silny spadek
            cukru, i koszmarne samopoczucie, drżenie, płaczliwość, silne osłabienie, brak
            kompletnie energii. Po odstawieniu słodyczy zmęczenie nie jest tak obezwładniające.

            Ogólnie cukier to syf. Ale zawsze mnie ktoś poczęstuje czy przyniesie mi coś,
            zjem i wsiąkam na miesiąc, potem znowu odwyk, i tak w kółko od lat :)))
            Zapraszam na moją stronę - www.ecoego.pl
            • alpepe Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:56
              współczuję. Ja nie jestem uzależniona od słodyczy, wiem tylko, że jakbym miała
              do nich dostęp, to bym jadła, jadła i jadła.
            • lulu_na_nartach Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:59
              Sama na szczęście nie mam problemu akurat ze słodyczami, ale myślę,
              że dla jednego skuteczne będzie odstawienie, inny odstawić nie da
              rady, więc lepiej, żeby swoją miłość do słodyczy przynajmniej
              kontrolował, a później ew. próbował odstawić(piszę patrząc na
              doświadczenia koleżanek). Najgorzej jest nie robić nic.
              • iamhier Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 20:10
                eeeeeee tam,do kazdego batona dodac porcje bialka pelnowartosciowego.
                apetyt na slodyczne wynika z za malej ilosci bialka w diecie.
                Ewentualnie z niedomogi-za maly poziom cukru pierwotny,to wtedy jesc slodyczne.
    • sandino opanuj obżartswo, bo nikt na Ciebie nie spojrzy. 07.06.09, 12:41
    • kruk51 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 12:44
      Potrzebna Ci pomoc specjalisty ! Najlepiej psychiatry ewentualnie psy
      chologa. To nie jest złośliwy żart ! Już czujesz, że słabniesz. Ostatni
      sygnał do ratowania siebie. Potem będzie za późno ! Znam przykłady w mo
      jej rodzinie. Finał jest zawsze opłakany. Ktoś bliski; matka, ojciec,
      rodzeństwo, czy ktoś inny musi się tobą zająć. Musi dozorować i psychi
      cznie wspierać. Jeżeli nie zaczniesz walczyć z tym problemem staniesz
      się bezwolnym zombi. Po prostu tragedia nie tylko dla Ciebie, bo ty po trochu
      zatracisz świadomość woli. Ale największy dramat dla Twojej
      rodziny, najbliższych. To jest rzeczywista prawda, wiem, że nie przyjemna. Ale
      tylko uświadomienie sobie prawdy o sobie może zmobili
      zować Cię do walki o życie ! Tak o życie !
    • cytrynka_ltd Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:10
      jadłaś z nieszczęścia.
      najlepiej zamieć te puste umilacze na coś lepszego i trwalszego.
      np. sport. podczas wysiłku wydzielają się endorfiny(hormon szczęścia). spalasz
      kalorie i poprawia się też jednocześnie twój nastrój:)
      oraz jak np. potrzebujesz więcej bliskich relacji możesz chodzić na jakiś
      ćwiczenia w grupie. poznasz fajnych ludzi i nie będziesz czuła się tak samotnie.
      przy okazji też możesz poznać jakieś fajnego mężczyznę:)

    • bogiemslawiena Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 13:46
      Polecam niezdrowy tryb życia, dużo alkoholu, mało snu, wielkiego
      kaca oraz sporo seksu. Ja w ten sposób zrzuciłam zebrane 5 kg. Tylko
      że ty jesz z nudów, a nie z miłości do jedzenia.
      U mnie tak jest - nie ma seksu, jest żarcie.
    • gosikdel Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 14:17
      www.anonimowizarlocy.org Tam ci pomoga
    • za25 ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 15:04
      zrob tak-
      1 wykup (koniecznie wplac odrazu pieniadze) sobie na koniec sierpnia albo na
      wrzesien sportowy oboz mlodzierzowy / studencki .... taki gdzie bedzie duzo
      mlodych, wolnych ludzi oraz koniecznosc wystapienia w kostiumie kapielowym (np
      oboz zeglarski) - to bedzie motywator oraz szansa na poznanie nowej milosci ....
      2 wybierz sobie jakas diete i wykup karnet na basen, areobik ... cokolwiek
      lubisz koniecznie wykup z gory caly karnet ... motywator finansowy
      3 poszukaj lekarza ktory da ci recepte na meridie 10 .... troche serce wali,
      troche sie czlowiek poci ale jest skuteczna ...
      4 za kazdym razem jeslimimo meridi bedziesz chciala cos podezrec mysl jak sie
      bedziesz czula taka spasiona w kostiumie na obozie... :)
      nic sie nie martw zobaczysz ze taki plan zadziala ...a jesli na obozie poznasz
      nowych ludzi, wyjdziesz z dokla, dowartosciujesz sie to nie bedzie w dodatku
      efektu jojo...

      • wodazpiana Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 15:43
        nie mam moge jechać na obozy, gdyż pracuje...
        Jeśli chodzi o siłownie to chodziłam miesiąc, ale nie lubie silowni to bylo dla
        mnie zmuszanie sie i tortury, niektóre osoby mi mówiły ,z ejak bede chodzić to
        polubie siłownie...ale tak sie nie stało... wole basen i rower. Czytam dużo diet
        itp, napewno chce to tak uustawic aby jesc 5 posiłkow dziennie...ale to bedzie
        trudne:( pozatym skorzystam z waszje rady co do wody ,tzn jak bede chciala cos
        zjesc z nerwów to wypije wodę, moze to czasem pomoże... narazie tak robiłam z
        kawą ale doszlo do tego ,ze piłam po 5kaw dziennie.
        • wodazpiana Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 15:47
          pozatym nie mam ciągle siły, kiedyś mialam dobra kondycje i dużo pomysłow, teraz
          tak jakby ktoś ze mnei powietrze wypompował...dodam ,ze nie przeżywam związku
          już i oprócz tej wagi( co jest dla mnei duzym problemem) to innych nie mam , mam
          przyjaciól, rodzine, ok życie ale czuje sie bez życia , bez motywacji, bez sił i
          staro.
          • alpepe Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 16:49
            jesteś pewna, że nie nawala ci tarczyca?
          • anzi100 Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 16:56
            wodazpiana kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie, sprawiłaś sobie
            taką czystą przyjemność? I co robisz po pracy? Masz jakieś hobby?
            Jak spędzasz wolny czas?
            Moim zdaniem powinnaś się bardziej zaktywizować. Znaleźć jakieś
            zajęcie, które lubisz i spróbować się w to mocno zaangażować, nawet
            na siłe, nawet jeśli się nie chce. Pierwszy krok jest
            najtrudniejszy, ale jak będziesz tylko siedzieć i czytać o
            dietach ,to nic się nie zmieni.
            • prawdawaswyzwoli Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 17:13
              10 kg? to niezły z Ciebie schabik:)

              Jest jedna dieta cud, nazywa się MŻ.
        • mooz Re: ciocia konstruktywna.rada 07.06.09, 23:40
          wodazpiana napisała:
          > nie mam moge jechać na obozy, gdyż pracuje...

          Na Twoim miejscu założyłbym sprawę w sądzie Twojemu pracodawcy, że nie daje Ci
          urlopu.
          Kobieto, Tobie po prostu się nie chce i nie zwalaj tego na to że pracujesz 8h
          dziennie (a kto tyle nie pracuje?), albo że nie masz w ogóle urlopu.
      • iluminacja256 Re: ciocia konstruktywna.rada 09.06.09, 07:19
        >recepte na meridie 10 .... troche serce wali,
        >troche sie czlowiek poci ale jest skuteczna

        Najgłupsza rada w tym watku. Jest tak skuteczna, ze oprócz zaburzeń
        łaknienia funduje jeszcze zanurzenia nerwowe.
    • mary_an Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 18:18
      Ja mam podobnie - ostatnio od pewnego czasu mam bardzo duzo stresu, bardzo malo
      ruchu, do tego biore pewne leki, od ktorych niestety troche sie przybiera na
      wadze (ale jeszcze tylko 3 dni juz czekam od pol roku na koniec terapii :)))))

      Pilnuj tego co jesz. Zjedz porzadne sniadanie, to potem nie bedziesz glodna
      przez jakis czas - u mnie dziala. Na obiad zamiast na szybko byle co z makaronem
      albo pizze - cos mniej kalorycznego. I nie jedz wieczorem, ostatni posilek
      powiedzmy o 19 i koniec.

      Niekoniecznie musi to byc salatka, nie kazdy lubi, ale jak kawalek miesa to nie
      smazony w tluszczu tylko np. pieczony albo gotowany. Do tego jakies warzywo -
      niekoniecznie ziemniaki.

      Zamiast slodyczy - jak ktos radzil - jak juz cos musisz podgryzac to jakies
      pestki slonecznika, dyni, orzechy - samo lupanie zajmuje wiecej niz jedzenie :)

      Zrob liste rzeczy, ktore sa tuczace i ktore mozesz jakos zastapic i stosuj sie
      do tego. Ja np. ostatnio przestalam slodzic herbate, przestala mi smakowac
      slodka. Przestalam jesc bialy chleb, jem ciemny albo kawalek chrupkiego (tego
      niskokalorycznego). Zamiast slodyczy - cos innego do podgryzania, ja ostatnio
      lubie durowa marchewke. Zamiast napojow gazowanych i slodkich sokow - ja pije
      herbate, wode, albo soki, ktore robie sama, ewentualnie kupuje, ale te z wyzszej
      polki, bez zadnego badziewia, kolorantow, nie dosladzane. Kocham owoce morza,
      wiec kupuje np. krewetki i jem z salatka, a nie z chlebem/makaronem/polane
      tlustym sosem, jak wczesniej. Mozna piec ciasto zamiast z maslem albo smietana z
      chudym jogurtem, moja znajoma na diecie piecze takie dietetyczne ciasta i sa
      calkiem dobre (jej to i tak nie pomaga, bo potrafi zjesc cale takie
      "dietetyczne" ciasto na raz).

      Mi tez nie wychodzi dieta w postaci glodzenia sie, albo jedzenia dan tylko z
      listy dietetyka. Po prostu jem to, na co mam ochote w mniejszych ilosciach,
      zastepujac te najgorsze produkty mniej kalorycznymi.

      A poza tym rozmawialas z lekarzem? Moze masz jakies problemy hormonalne, albo
      jakies niedobory? Moze to jakies poczatki depresji? Bo ze duzo jesz, to jeszcze
      moge zrozumiec, w koncu jedzenie to sama przyjemnosc, ale ze czujesz sie slaba
      to juz cos nie tak.
      • mary_an Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 18:50
        Aha, a jak nie lubisz sportu ani ruchu, to moze chociaz mozesz troche wiecej
        chodzic? Np. po pracy - skoro pracujesz tylko 8 godzin, to moze potem jesli
        wracasz autobusem przejdz na piechote kilka przystankow zanim wsiadziesz, albo
        jak jedziesz samochodem to po pracy pojdz sie przejsc tak po prostu - np. do
        sklepu po zakupy. Ja mam jeden sklep 30m od domu, ale czasami ide do tego
        kilometr dalej, zawsze troche wiecej ruchu. Chodzenie tak samo spala kalorie jak
        sport, ale jest czynnoscia bardziej naturalna, nie trzeba calego zachodu ze
        sportowym strojem, nie trzeba sie wybierac nigdzie do fitness klubu, tylko tak
        po prostu mozna troche pochodzic.
        • iamhier Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 20:04
          zadnego zbednego ruchu,sport powoduje UDARY!Tak,tak nadmierna praca fizyczna
          powoduje udary i sport tez.
          • yavanna86 Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 20:50
            Nie zostawiaj pustej lodówki - pobiegniesz do sklepu i wrócisz z górą
            niezdrowego jedzenia! Są zdrowe zapychacze - np. jabłka czy wafle
            ryżowe, taki wafel z cynamonem czy odrobiną dżemu może zastąpić
            słodycze :)
            Ja jak się odchudzałam i czułam potrzebę sacharynowego kopa, robiłam
            sobie kawę z łyżeczką (max!) cukru (normalnie nie słodzę napojów) -
            kofeina plus trochę cukru dawały to co chciałam, problem braku silnej
            woli rozwiązany, a kalorii 20 zamiast 250 :)
            No i warto robić sobie smaczne, fajne jedzenie z niskokalorycznych
            produktów - jakieś fikuśne surówki, ryby, dobre zupy (najlepiej
            wegetariańskie i nie zabielane, rzecz jasna:P)... Trochę się
            dopieścisz, a nie zaszkodzisz sobie :)
            • mooz Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 23:42
              yavanna86 napisała:
              > Nie zostawiaj pustej lodówki - pobiegniesz do sklepu i wrócisz z górą
              > niezdrowego jedzenia!

              Zależy gdzie mieszka. Jeżeli napad głodu mam wieczorem, to właśnie pusta lodówka
              mnie ratuje, bo wszystkie okoliczne sklepy pozamykane, a dotarcie do
              najbliższego nocnego to prawdziwa wyprawa.
          • mary_an Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 21:15
            > zadnego zbednego ruchu,sport powoduje UDARY!Tak,tak nadmierna praca fizyczna
            > powoduje udary i sport tez.

            Moglabys sprecyzowac?
    • cymber.gaj Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 21:06
      Ja też jestem fanem jedzenia. Masz jakieś fajne przepisy?
    • plaenen Re: zakochałam się w jedzeniu 07.06.09, 21:19
      Piszesz o braku sily, zajadaniu stresy, braku motywacji - moze nowa
      sytuacja (zycie singielki), przykre uczucia sa tego powodem? Moze
      sprobowalabys wybrac sie do psychologa? Nie musi to byc od razu
      wielki problem, czy depresja wymagajaca przyjmowania lekow. Moze to
      po prostu trudnosc w przestawieniu sie do zycia bez kogos, kto
      wczesniej byl dla Ciebie wazny?
      Sprobuj, moze juz jedna wizyta pomoze Ci znalezc przyczyne problemu.
      Czasem przyda sie rozmowa z osoba z zewnatrz.

      Jesli masz obawy co do psychologow, moze wybierz sie do dietetyka?
      Ale najlepiej lekarza zajmującego sie problemami z odzywianiem.
      Pomoze Ci dobrac diete (tu tez finanse zmotywuja Cie do
      konsekwencji), pozbyc sie zlych nawykow.

      Trzymam kciuki! Wiele osob miewa raz na jakis czas problemy z
      jedzeniem, zajadaja stresy albo wrecz przeciwnie - nie moga nic
      przelknac. Nie daj sie zwariowac, sprobuj dbac o swoje cialo, jesli
      musisz jesc - to warzywa, owoce, pelnoziarniste pieczywa i makarony.
      I sprobuj sie wybrac do specjalisty - psychologa czy dietetyka. A
      nuz mala pomoc z ich strony pozwoli Ci pokonac przeszkody :)
      • wodazpiana Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 00:22
        dziś już dzieki wam jadłam mniej , gdyż wasze posty mnie motywują, ale i tak mam
        duży problem...nie lubie sportu i to sa dla mnie tortury, kiedys lubiłam teraz
        jedynie jak juz pisalam basen i rower, ktoś pisał o chodzeniu, zastosuje sie do
        tego bede wiecej chodzić...a może wiecie co oprocz jabłek moge jeśc i się nei
        martwić , narazie na liscie jest woda i jabłka:)...a co wam dodaje kopniaka? ja
        mimo ,z ejem duzo to chyba niezdrowo, bo ciagle czuje sie zmeczona juz nawet
        kawa na mnie nie działa.
        • vladek Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 00:53
          och przestań biadolić i po prostu przestań tyle żreć... boże, ludzie to sobie
          wymyslaja problemy...
          • wodazpiana Re: vladek 08.06.09, 01:55
            vladek jakby było tak łatwo to bym tu nie pisała...pozatym już trochę przestałam
            mniej żreć:P i mam zamiar wziąc sie za siebie!
        • iluminacja256 Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 18:02
          bo ciagle czuje sie zmeczona juz nawet
          kawa na mnie nie działa.


          No to zacznij chodzić po zielonych terenach w swoim meiscie, nie
          dosc, ze sie dotlenisz, to taki szybki marsz winduje energetycznie
          lepeij niz dwie kawy - zobaczysz, z epo tygodniu codzinnego
          chodzania masz wicej energii niz tydzień wczesniej
    • marina_vlady Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 08:02
      Po pierwsze, zainwestuj w dobrego psychologa - jeśli byłabyś
      zainteresowana, to mogę podać stronę internetową ośrodka
      specjalizującego się w walce z uzależnieniami (w Warszawie). Odnosze
      jednak wrażenie, że nie masz dość motywacji; piszesz, że nie lubisz
      sportu. A lubisz być gruba? Trzeba się zmusić i polubić; dla dobra
      sprawy wszystko można znieść. Jest ciepło, piękna pogoda, można
      zacząć od marszobiegu. Albo kupić sobie jakiś fajny strój i zapisać
      się na aerobik. Pierwsze 3-4 tygodnie są najtrudniejsze, a potem to
      wchodzi w nawyk, jak mycie zębów. I nie ma sensu się głodzić, bo
      wówczas nie będziesz miała siły się ruszać; jeść często ale mniejsze
      ilości, korzystać z tego, że jest lato i ogromny wybór owoców i
      warzyw.
    • ozlem Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 09:46
      Dieta oparta o jedzenie produktów o niskim indeksie glikemicznym + pół godziny ruchu dziennie działa cuda. Chudnie się "bezboleśnie", ale na początku wymaga odrobinę samozaparcia.
      • kiur18 Samodzielna dieta - NIE! Wizyta u psychologa - TAK 08.06.09, 12:54
        Jeżeli ktoś może "coś" powiedzieć o kompulsywnym obżarstwie (bo taka fachowa
        nazwa funkcjonuje), to chyba ja, bo na nią cierpiałam. Nic nie da samodzielnie
        przeprowadzona dieta, nic nie da liczenie kalorii: dwa dni wytrzymasz na 1200,
        kolejne dwa na 8000. Nie, nie dziwcie się forumowicze, anorektyczka zje 200 kcal
        dziennie, bulimiczka (moje doświadczenie) 5000, a w czasie kompulsywnego
        jedzenia potrafiłam w ciągu 2 godzin zjeść 10 000 kcal! I nie jest to pączek,
        czy tabliczka czekolady, ale kilogram wafli, 8 tabliczek mlecznej i 10
        nalesników, cały chleb... Ech, nie będę wymieniać... W każdym razie, wasze rady
        będą dziewczynie mało pomocne, bo ja w 3 miesiące potrafiłam przytyć 10kg
        karmiąc się takimi radami, jak Wasze. Jedyny ratunek to psychoterapeuta -
        przeprowadzi z Tobą psychoterapię i wszystko wróci do normy. Życzę zdrowia i
        sił, bo to harówka cięższa od 1475% normy Stachanowca :( Niestety
    • bromboosia Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 14:38
      zacznij od spacerow. Codziennie najpierw pol godziny, potem stopniowo zwiekszaj czas i dystans. Spokojne spacery, bez zadyszki. Jedz jak dotad, ale sie ruszaj!!! Zobaczysz efekty juz po miesiecu. Dieta jest bez sensu, zwlaszcza ze jak mowisz i tak lubisz jesc. Po jaka ch... sie katowac? Wez ze sie przejdz. Tak ladnie na zewnatrz. Usmiechnij sie do ludzi, polaz po osiedlu idz do parku, cokolwiek. Ale przynajmniej pol godziny a z czasem godzine, poltorej spaceru dziennie potrafi zdzialac cuda!!!
    • angelina25 Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 15:13
      A dlaczego lampka ci sie nie zapalila, gdy przytylas pierwszych 5 kilo, tylko
      czekalas gdy bylo juz 10? Dziwie sie ludziom, ktorzy sie tak zapuszczaja,
      zamiast zaczac robic cos z soba juz po przybraniu 2,3 kg.
      • wodazpiana Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 20:13
        od jutra zaczynam spacerowac 30min dziennie.
        • drzazga1 Re: zakochałam się w jedzeniu 08.06.09, 21:59
          Ty sie nie zakochalas w jedzeniu - ludzie kochajacy jedzenie, czyli
          smakosze, nie wrzucaja w siebie zarcia hurtowo, tylko nim sie
          delektuja.
          Ktos wyzej dobrze napisal - jesz "zamiast", czesciowo z nudow.
          Ktos inny madrze poradzil, zebys jadla porzadne sniadania -
          porzadne, tzn. nie buleczke z kawa (cukry i weglowodany
          proste=chwilowa poprawa nastroju, a za maks. godzine nagly zjazd -
          to sie nazywa hustawka insulinowa), ale koniecznie jakis pokarm
          bialkowy, jakies warzywo (rzodkiewki, ogorek, pomidor, salata itd.
          co tam lubisz) i odrobine zdrowego tluszczu nienasyconego (np.mala
          lyzeczka oleju lnianego zimnotloczonego - bardzo zdrowy suplement
          diety, polecany dla osob chcacych zdrowo pozbyc sie tluszczu).
          Po takim posilku bedziesz dluzej syta i nie bedziesz miala napadow
          ochoty na slodkie.

          Jesli czujesz nieprzeparta potrzebe podjadania, przygotuj sobie
          pojemniczek ratunkowy: np. jajko na twardo w czastkach, kawalki
          surowych pieczarek (lekko posolone sa b.fajne do chrupania), jablko
          w kawalkach, ja lubie podzerac np. krewetki, kupuje zamrozone (sa
          wczesniej ugotowane) polane sokiem z cytryny, troche orzechow
          (migdaly, cashew, laskowe, wloskie - niesolone i nieprazone) - co
          tam lubisz, byle nie byly to cukry i weglowodany proste.
          Czlowiek to istota leniwa, jesli pod reka bedziesz miala jakies
          zarcie, to wlasnie je wrabiesz, zamiast leciec do sklepu po batonik.

          Co do silowni - nie lubisz to sie nie zmuszaj, bo nie ma sensu,
          ruszaj sie tak jak lubisz, byles sie w ogole ruszala.
          Chodzenie jest bardzo dobre (np. odkad zaczelam do pracy zasuwac
          piechota zniknelo moje tradycyjne otepienie poranne - jestem typowa
          sowa), na poczatek te 30 minut wystarczy, ale NIE SPACERU tylko
          MARSZU! Energicznego marszu - pol godziny to jakies 3 km beda do
          przejscia.

          I kolejna sensowna rada, ktora ktos wyzej napisal - znajdz sobie
          jakies fajne hobby, cos co Cie zajmie.
          • iluminacja256 Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 07:33
            >na poczatek te 30 minut wystarczy, ale NIE SPACERU tylko
            MARSZU! Energicznego marszu - pol godziny to jakies 3 km beda do
            >przejscia.

            No własnie, absaolutnie popieram, ja chodże bo szykuję sie w góry ,
            po miesiacu chodzę swoja zwykłą trase juz o 15 minut krócej - to
            duzo , bo tam jest około 15 km. Ale to nie jest wleczenie sie noga
            za noga, tylko szybki marsz, po którym ma się mokrą od potu
            koszulkę - na pocztek warto sobie jak mantra powtarzać w myslach
            coś trzymającego rytm- tak, zeby to było naprawdę na lewa-prawa, a
            nie lewa...a za moment moze praaaaaawa... Nie robię rabanu, jesli
            np. po czterech dniach mam 1-2 dniowa przerwę, ale bardzo pilnuje,
            zeby ta przerwa nie była dłuższa. W efekcie,kiedy goniłam
            autobus , do ktorego dobiegłam jak baletnica, az sama sie zdziwiłam,
            ze po miesiacu juz jest na tyle dobrze, choc wydawałoby sie, ze to
            tylko marsz, zadnego osprzetu do cwiczen, sal treningowych, kasy
            wydanej na fitness itp. I co wazne, moim zdaniem, nalezy decydowanie
            wybrać tereny zielone, bez samochodów i bez nadmiaru ludzi - co sie
            naoddychasz , to twoje:) Potem takie 2 godzinki są najlepszym
            punktem dnia.
            • bromboosia Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 10:21
              Ja musze powiedziec, ze zaczelam chodzic (maszerowac) z innego powodu. Zawsze bylam aktywna, codziennie plywalam rano, wspinaczka, kajaki i te sprawy. Ale od zimy mialam niekonczacy sie problem z brakiem odpornosci. Ciagle jakies przeziebienia, goraczki, niby grypy. Trwalo to az do maja. W tym czasie oczywiscie nie uprawialam sportow bo bylam za slaba, a poza tym ilekroc szlam na basen to potem znowu bylam chora i tak w kolko. Wreszcie postanowilam, ze cos musze z tym zrobic i pomyslalam ze musze zaczac malymi kroczkami wzmacniac organizm wycienczony ciaglym chorowaniem. Dlatego codziennie zmuszam sie do marszu. NAjpierw bylo spokojnie, 15-20 minut. Teraz jak jest 45 to mi sie jeszcze nie chce wracac do domu. Zarowno dystans jak i szybkosc mi sie znacznie zwiekszyly no i generalnie od ponad miesiaca nie mam nawet kataru, czuje sie lepiej, do tego fajna muzyka w uszach i swietnie wplywa to na odreagowywanie dnia. Po pracy, zamiast siadac na kanapie ubieram dres, czapke, golf na szyje i maszeruje (tu gdzie mieszkam, jeszcze nie ma lata i jest 13 stopni). Maszerowanie pomaga mi wiec nie tylko sie wzmocnic fizycznie ale przede wszystkim psychicznie. Mam swiadomosc ze za jakis czas bedzie lepiej, wzmocnie sie, wroce do plywania i normalnego trybu zycia. Ale nic na sile. TRzeba pomalu. Ale regularnie i bez wzgledu na to czy nam sie chce, czy pada deszcz czy cos tam innego. Zobaczysz efekty szybciej niz myslisz, tylko musisz w to uwierzyc i sie pilnowac. Ja nie mam w domu telewizora wiec jest mi zdecydowanie latwiej - nie mam swiadomosci ze jak pracuje 10 godzin dziennie to juz nie mam na nic czasu, bo to jest zwykle oszukiwanie sie. Wylacz TV i wyjdz z domu, odetchnij pelna piersia i usmiechnij sie. Trzymam kciuki! A dzisiaj na spacerze pomysle o Tobie. Mam nadzieje, ze tez bedziesz maszerowac!
        • mary_an Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 11:12
          Mysle, ze samo spacerowanie na poczatek tez jest ok. Moja mama wszedzie jezdzi
          samochodem, nigdzie sie nie rusza, nie uprawia zadnych sportow, ale codziennie
          idzie na dlugi spacer z psem i ma o wiele lepsza kondycje i wyglada o wiele
          lepiej niz wiele jej kolezanek, nawet tych, ktore raz na tydzien ida poplywac
          albona fitness. Oprocz tego zaczela w tym samym czasie co kupila psa diete,
          polegajaca na tym, ze je troche mniej i unika pewnych produktow i sporo schudla.
          Tylko ze pies potrafi czasami ja przez 10km przeciagnac bo akurat ciagnie w
          przeciwnym kierunku niz dom, a mama za nim podaza - zwykle to pies wyprowadza
          mame na spacer a nie odwrotnie :))
          Ostatnio bylam mame odwiedzic, poszlysmy na spacer z psem, ja po pol godziny z
          wywieszonym jezorem, pies tez, a mama jeszcze pelna energii :)) Tak wiec polecam
          chodzenie, potem mozesz pomyslec o marszach, moze nordic walking? Niektorzy to
          lubia, bo moga pochodzic ze znajomymi i poplotkowac jednoczesnie :) Mozna tez
          troche podbiegac, ale nie ma co sie zmuszac do czegos, na co wcale nie masz
          ochoty, bo szybko sie zrazisz.
          • mambodza Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 11:53
            Hm...ja również kocham jeść, jednak mam tak szybką przemianę materii, że przytyć nigdy mi się nie udało. Co najwyżej mogę schudnąć jak nic nie jem przez cały dzień i *plum* kilogram mniej. To strasznie irytuję, bo chciałabym nabrać trochę ciałka...

            Jak chudnąć powolutku na początek?
            Po pierwsze spacerki co wieczór, albo najlepiej rano przed śniadaniem. Albo i rano i wieczorkiem...^^
            Po drugie ograniczanie jedzenia, likwidacja węglowodanów z diety.
            Po trzecie niejedzenie po godzinie 20.
            I najważniejsze! Uśmiechnij się, wiele osób ma takie problemy jak ty, więc nie warto się załamywać!

            Pozdr.
          • feralcat Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 12:07
            wygląda to na depresje...nie ma sie co oszukiwać. radze wizyte u
            psychologa, grupe wsparcia i wizyte u dietetyka i sport. Sport to
            naturalny antydepresant.
            Z kim mieszkasz? nie masz przyjaciól? w pracy? nie masz z kim
            porozmawiac? rodzina?siostra? musisz sie przed kims otworzyc i
            pozwolic sobie pomoc.
            • wodazpiana Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 18:38
              o jej,napisałam tylko,ze to się zaczelo jak rzucil mnie chłopak, teraz mam
              nowego!!! wiec nei w tym oproblem, obecny chłopak,akceptuje mnei i mowi ,ze moge
              przytyc i 20kg i bedzie mnie kochał... nie pomaga mi i nie przeszkadza, karze
              sie wiecej ruszac. Nie wylicza min równiez kalorii, sam je duuuużo, ale ma super
              przemiane materii i wiecej sie rusza niz ja.
    • radababa Re: zakochałam się w jedzeniu 09.06.09, 14:59
      ja przytyłam 10 kg przeciągu miesiąca kiedy odpuściłam sobie regularne
      ćwiczenia, zaczęłam znowu jeść pieczywo i słodycze. Teraz zabieram się za
      siebie, ale ze smutną świadomością jak bardzo muszę się kontrolować, żeby nie
      przytyć. 10 kg! a naprawdę nie jadłam monstrualnych ilości...a tak wogóle to
      zapraszam do wspólnego ratowania Pól Mokotowskich -
      naspolke.pl/ogloszenia/widok/231
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka