Jadą goście jadą...

08.06.09, 12:29
Witam!
Problem jest taki:mieszkamy w dosyc atrakcyjnej wypoczynkowo
miejscowości i często gościmy u siebie bliską lub dalszą
rodzinę.Niedługo zapowiedziała się rodzinka męża,brat z żona i
dwójką dzieci.I byłoby miło gdyby..no właśnie..oni nie poczuwają się
absolutnie do niczego podczas wizyty,jedynie do wręczenia jakichś
drobiazgów naszym dzieciom.Natomiast to co najdroższe,czyli jedzenie
wcale ich nie interesuje.Nie jesteśmy biedni,ale też nie szczególnie
zamożni.Nie mam ochoty dodatkowo przez tydzień utrzymywać
czteroosobowej rodziny,ani też stać przy garach i gotowac smakołyki
dla gości.Jak im to delikatnie zasugerować,że zapraszamy do nas ale
nie bierzemy na siebie ich tygodniowego zaopatrzenia w
sniadania,obiady,kolacje..Jak to zrobić,żeby wyjść z twarzą,nie
wyjść na sknerę i nie urazic nikogo.
Umieściłam ten post również na forum Oszczędzanie.
    • alpepe Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 12:31
      najlepszym wyjściem bylaby 4-osobowa tygodniowa rewizyta u rodziny.
      • horpyna4 Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 12:44
        Albo wyjazd. Tylko istnieje niebezpieczeństwo, że wtedy odżałują
        obiadów i będą chcieli jednak wprosić się do niepilnowanego
        mieszkania. A nie wiem, czy to najlepszy pomysł.

        Może jakaś choroba zakaźna?
        • nerri Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 12:50
          Ale ona chyba nie ma nic przeciwko gościom,tylko wyżywienia
          kompletnego nie chce im fundować;)

          Może pusta lodówka?:)
          A Wy cichaczem na mieście jedzcie?:D:D

          Albo z głodu padną albo sie zorientują:P:P
          • horpyna4 Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 12:54
            No to zapowiedzieć, że nie ma domowych obiadków, bo się przerzucili
            na stołówkę. Chyba, że krewna zechce gotować. A pani domu ma żylaki
            i nie może stać przy garach, a co...
            • skarpetka_szara Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 17:09
              Rece opadaja. Dlaczeg wy wszyscy robicie jakies podchody zamiast
              normalnie wziasc za reke, zaprowadzic do supermarketu, i zeby sobie
              zrobili tygodniowe zapotrzebowanie? Przeciez to nic zlego.
              Szczerosc zawsze jest bardziej doceniana niz jakas tam "pusta
              lodowka". brr...
    • uprowadzona_agata Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 13:05
      Buractwo jakieś... przyjechać do kogoś i żyć na jego koszt?
      Uważam, że mąż powinien pogadać z bratem zanim przyjadą i jasno
      powiedzieć, że chętnie ich u siebie widzicie, ale nie zamierzacie
      zapewniać im wyżywienia w postaci gotowych obiadków, to nie hotel.
      Gościnność gościnnością, ale bez przesady.
      • latoya25 Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 13:18
        Najlepiej trzeba było poruszyć ten temat już podczas zapowiadania
        się rodzinki. Zasugerować np. żeby dorzucali się do jedzenia czy
        zmiany przy robieniu posiłków. Albo jak przyjadą, zaoytać czy
        dzisiaj mogliby kupić coś na grila dla wszystkich itp. Najlepiej
        porozmawiać prosto z mostu, z nutką humoru, może oni w ogóle nie
        zdają sobie sprawy że taki problem istnieje. Myślę, że jeśli są
        normalni to nie zrobią z tego afery i nie obrażą się, a będą
        współpracować.
        • alpepe Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 13:20
          jakby byli normalni to wiedzieliby, że dodatkowe cztery gęby do wyżywienia przez
          tydzień to nie pikuś.
          • annjen Re: Jadą goście jadą... 09.06.09, 12:42
            zgadza się, oni nie są normalni, a przynajmniej zupełnie nietaktowni. z takimi
            trudno się załatwia takie sprawy, bo lubią się obrażać. więc poruszając temat
            należy wziąć pod uwagę, że towarzystwo się spakuje i wyjedzie zaznaczając, że
            ich noga tu więcej nie postanie, albo, ze na rodzinę nie mogą liczyć... nie znam
            tematu z autopsji, bo moja rodzina ma raczej odchył w przeciwnym kierunku, ale
            ten typ jest dość prosty - oni są pępkiem świata, a odczucia innych mają w nosie.
    • kontrowersja_a Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 13:13
      szczera rozmowa. jak się obrażą, to znaczy, że buraki i nie ma co
      żałować.
    • zefiryna.czarna Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 16:52
      Pokaz im pulke w lodowce, ktora dla nich zwolnilas, szafke kuchenna oprozniona
      specjalnie na ich rzeczy. Na ich ubrania pewnie tez zwalniacie czesc szafy czy
      szuflad? Moze zrozumieja ;)?
    • skarpetka_szara Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 17:06
      Nie rozumiem. Dlaczego chcesz to robic delikatnie? A kto to jest,
      Krolowa Elzbieta?

      Mowi sie: "Czesiek, chodz idziemy do sklepu, tutaj do supermarketu -
      zaopatrzysz sie w jedzenie - maja nawet taka zdrowa sekcjie
      zywnosciowa". Jakby nigdy nic. Myslisz ze nie ruszy wtedy dupy?

      To nie jest temat przy ktorym trzeba stapac na palcach. Moze to
      oni mysla ze byscie sie obrazili gdyby zaproponowali pieniadze? To
      trzeba jasno, glosno, normalnie powiedziec a nie owijac w bawelne.
      • skarpetka_szara Re: Jadą goście jadą... 08.06.09, 17:13
        Mozesz tez podczas zakupow zapytac czy ktos chce z nich jechac zeby
        sobie nakupowac prowianku. Jezeli tak, to wtedy niech placa.
        Jezeli nie, to spytac czy chca zeby cos dla nich kupic - wtedy to
        kupic i dac rachunek i powiedziec: "sto osiem zlotych sie nalerzy -
        delivery Free".

        Jezeli powiedza, nie, nic nie trzeba ze sklepu, to zapytaj sie
        naiwnie: "a co dzisiaj bedziecie jedli? Idziecie na miasto czy
        co?"

        Rozumiesz? jasno mowisz.
        Tez sie tego musialam nauczyc, ale sie nauczylam. I wszyscy sa
        zadowoleni bo nie ma niedomowien, a ja nie mam zalu.
    • cloclo80 Re: Jadą goście jadą... 09.06.09, 13:27
      Należy otwarcie zapytać jak zamierzają się, żywić w czasie pobytu u was.
      Przejdzie im jawnie przez gardło "nakarmcie nas"? A jeśli są na tyle tępi, że
      nie zajarzą należy im przypomnieć, że jedzenie nie jest za darmo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja