k-kobietka
09.06.09, 10:20
wczoraj sie strasznie wkurzylam. odwiedzil mnie w akademiku kolega bez
uprzedzenia. wiadomo jak to człowiek chodzi po domu chodzi. wlasnie zmylam
makijaz zalozylam duzy podkoszulek i w zasadzie mialam sie polozyc i troche
zdrzemnąć mimo że bylo wczesne popoludnie. a on zaczął komentować ze panokcie
mam obdrapane, ze potargana że nie zadbana (niby w żartach ale mi sie przykro
zrobilo). jakos udalo mi sie go wygonić ale o polnocy przyszedl sąsiad i tez
zacząl truć dupe. czekal az sie wykąpie i wogole nie moglam sie go pozbyc.
Macie sposoby na takich natrętów?
dodam ze przez to ze mieszkam w akademiku nie moge po prostu nie otworzyc
drzwi. nie potrafie tak komus powiedziec zeby spier***alał chociaż bardzo bym
chciala. Dzis moja wspollokatorka jest wkurzona o tego siadada bo spac nie
moglysmy bo siedzial. jak powiedziec tym ludziom zeby nie przylazili do mnie
jak jestem zajeta albo że sobie po prostu gości nie życzę?
hmm mam chyba jakąś sesyjną załamke bo mieszkajac od 2 lat w akademiku nigdy
mi to nie przeszkadzalo i nikt mnie nie nachodzil....