Dodaj do ulubionych

Natrety w akademiku

09.06.09, 10:20
wczoraj sie strasznie wkurzylam. odwiedzil mnie w akademiku kolega bez
uprzedzenia. wiadomo jak to człowiek chodzi po domu chodzi. wlasnie zmylam
makijaz zalozylam duzy podkoszulek i w zasadzie mialam sie polozyc i troche
zdrzemnąć mimo że bylo wczesne popoludnie. a on zaczął komentować ze panokcie
mam obdrapane, ze potargana że nie zadbana (niby w żartach ale mi sie przykro
zrobilo). jakos udalo mi sie go wygonić ale o polnocy przyszedl sąsiad i tez
zacząl truć dupe. czekal az sie wykąpie i wogole nie moglam sie go pozbyc.
Macie sposoby na takich natrętów?

dodam ze przez to ze mieszkam w akademiku nie moge po prostu nie otworzyc
drzwi. nie potrafie tak komus powiedziec zeby spier***alał chociaż bardzo bym
chciala. Dzis moja wspollokatorka jest wkurzona o tego siadada bo spac nie
moglysmy bo siedzial. jak powiedziec tym ludziom zeby nie przylazili do mnie
jak jestem zajeta albo że sobie po prostu gości nie życzę?

hmm mam chyba jakąś sesyjną załamke bo mieszkajac od 2 lat w akademiku nigdy
mi to nie przeszkadzalo i nikt mnie nie nachodzil....
Obserwuj wątek
    • potworski Jest sposób 09.06.09, 10:26
      W całym naszym instytucie dwunastu doktorów przeprowadziło na ten temat
      dwugodzinny panel dyskusyjny, po czym połączyliśmy się z naukowcami z
      analogicznym instytutem w Osace, który przeprowadził eksperymenty na białych
      myszkach. Po zreferowaniu prac i wprowadzeniu danych do centralnego komputera
      poczekaliśmy jakieś 15 minut po czym wyszedł wydruk z odpowiedzią:

      "nie przyłaźcie do mnie, jestem zajęta i nie życzę sobie gości"

      > jak powiedziec tym ludziom zeby nie przylazili do mnie
      > jak jestem zajeta albo że sobie po prostu gości nie życzę?
      • zloty.strzal Re: Jest sposób 09.06.09, 13:13
        Potworski, uwielbiam cię.
        :)
        • tetlian Re: Jest sposób 10.06.09, 23:24
          Ja myślę, że solidny bąk rozwiązałby sprawę.
      • shimamoto_san Re: Jest sposób 09.06.09, 15:17
        ómarłam :)
        • sralimuchibedziewiosna jedz czosnek, cebulę, grochówkę i nie myj zębów 11.06.09, 01:40
          wizyty skończą się bardzo szybko













          a tak poważnie - dlaczego po prostu nie powiesz zgodnie z prawdą, że jesteś
          zmęczona/zajęta i prosisz o wizytę w innym terminie ?

          ludzie lubią sobie komplikować najprostsze
      • sueellen Re: Jest sposób 10.06.09, 13:12
        No co Ty, Shreka nie oglądałeś?
        Wystawił 10 tablic przed domem, żeby nie wchodzić, a i tak wiecznie kupa gości
        się zwalała.

        Chyba musicie powtórzyć badania.
        • black_tangens Przekrecic klucz w zamku i nie wpuszczac nawet jak 10.06.09, 13:23
          Przekrecic klucz w zamku i nie wpuszczac nawet jak pukaja i wala do drzwi. No
          ewentualnie, jak by walili zbyt natarczywie to nalezy otworzyc drzwi i
          powiedziec 1 zdanie, a mianowicie: "Nie zycze sobie wizyt, bo jestem zajeta" i
          starannie zamknac drzwi.
          A tak poza tym to masz dziwna argumentacje. Fakt, iz mieszkasz w akademiku nie
          oznacza ze jak w burdelu masz kazdego o kazdej porze dnia i nocy wpuszczac do
          swojego pokoju.
          Musisz nauczyc sie chamstwa, bo inaczej w zyciu sie nie obronisz przed ....
          chamstwem:-(
          • empeczy nie rozumiem takich problemow 11.06.09, 00:06
            nigdy mnie nie odwiedzaly osoby,ktorych nie lubie,bo dawalem im to do zrozumienia.
        • czterdziestyiczwarty Re: Jest sposób 10.06.09, 19:40
          Moja znajoma z psychologii wpsdla na dosc oryginalne rozwiazanie. Wywiesila
          kartke ze niezapowiedziane wizyty przyjmowane sa za oplata 5 pnl za 1 minute od
          8- 18 i 10 pnl za 1 minute od 20-8. Kilka osob sie obrazilo ale skonczyly sie
          nasiadowy do 2-3 w nocy.
    • arsmenik Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 10:27
      wiecej asertywności.

      Nie rob tak jak chca inni abys robiła i bądz sobą

      Jak przyjda pozno to trzeba powiedziec ze jestes zmeczona i wlasnie sie
      kladziesz spac i z checia mozesz pogadac ale jutro.

      o
    • jan_hus_na_stosie Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 10:29
      robi się to tak:

      - [Ty] cześć, przyszedłeś trochę nie w porę, jeśli to coś ważnego to mów szybko
      bo nie mam za dużo czasu, jeśli mało ważne to przyjdź jutro pogadamy, teraz
      jestem padnięta i idę spać
      - [On] no w sumie to nic ważnego
      - [Ty] Aha, no to zmówimy się jutro, papa (zamknięcie drzwi)

      Cała filozofia ;)
    • velis Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 12:21
      Też mieszkam w akademiku, i mam to samo. U mnie ciągle ktoś siedzi. Czasem mam
      wrażenie, że przez cały dzień nic nie robię tylko myje kubki po kawie. Ale to
      mój ostatni rok na studiach więc trzeba korzystać z życia studenckiego;)...
    • szatan.serduszko Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 12:31
      Mój kumpel problem natrętów rozwiązuje na kilka sposobów:
      - spie...j jestem zajęty
      - spie...j
      - zejdź mi z oczu
      - wyjdź
      Dwa ostatnie to do kobiet, bo nie wypada tak kląć przy kobiecie.
      • princessofketchup Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 12:49
        Ja tam nie mam problemów z natrętami:

        -sorry, wróciłam z zajęć/pracy i jestem zmęczona/idę spać
        -moja współlokatorka wrócila z zajęć/pracy i jest zmęczona/idzie spać

        Pozatym moi znajomi jak widzą że nie mam zamiaru nikogo gościć to
        zwykle zalatwiają szybko to co chcą i idą, ale to wiadomo zależy od
        kultury ludzi...
        W każdym bądź razie- nie bój się odmawiać. życzę powodzenia
    • n_nicky Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 13:52
      Moja była współlokatorka miała brata, który czasem miał coś do załatwienia w
      mieście, przyjeżdżał na 1-2 dni i mieszkał w jej pokoju (jego siostry w tym
      czasie nie było). Brat był kawalerem ok. 30-tki, bezczelnym natrętem z
      przerośniętym ego (tak jak jego siostra :P ). Wieczorem wchodził do mojego
      pokoju, siadał na fotelu i nie pytając czy mam czas albo ochotę z nim rozmawiać
      rozpoczynał pogawędkę. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, więc mówiłam mu
      wprost, że muszę się uczyć, ale typ był wyjątkowo nieuległy i raz nie mogłam się
      go pozbyć prawie przez godzinę.

      Natręci najczęściej nie mają poczucia czasu i taktu. Długo trzeba im powtarzać,
      że nie ma się w tej chwili ochoty na pogawędki, ale przeważnie w końcu dają za
      wygraną ;)
      • n_nicky Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 14:00
        >nieuległy

        nieugięty of course :P
        • fioretta_799 Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 14:48
          Ja wytrzymalam w akademiku az 3lata. 2 ostatnie lata mieszkalam z dziewczyna,
          ktora miala bardzo malo zajec, glownie siedzialam sama i po prostu udawalam , ze
          mnie nie ma gdy chcialam byc sama. Potem poprzednia wspolspaczka sie
          wyprowadzila a ja zamieszkalam z dziewczyna z 1 roku. Dziewczyne cos opetalo na
          punkcie facetow. Przychodzili, siedzieli czasami do 2 w nocy, palili papierosy,
          a ja sie np krepowalam zasnac wiedzac ze jakis obcy facet sie na mnie gapi.

          To samo inni "stali bywalcy " mojego pokoju. Kiedys wrocilam z zajec o 14.00, o
          14.30 przyszla 1 osoba, tak po kolei wchodzili i wychodzili; ostatnia osoba
          wyszla ok. 22.30.
          Wyprowadzilam sie z akademika. Finansowo mnie to kosztowalo wiecej, z paru
          rzeczy musialam zrezygnowac, ale nie zalowalam tego.
    • sibeliuss Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 14:48
      Normalnie powiedzieć, że dziękujesz za pamięć, ale to nie czas na
      wizytę. Musisz być asertywna.
    • evvelinne Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 15:41
      Znam ten bol. Na czwartym roku mieszkalam w pokoju dwuosobowym z pewna dziewczyna, ktorej chlopak bardzo czesto u nas przesiadywal. Wprawdzie nie nocowal, ale i tak mialam juz jego obecnosci za wiele. W koncu cieszylam sie, ze udalo mi sie dostac pokoj 2-osobowy a nie np 4-osobowy, no i placilam wiecej niz za 3- czy 4-osobowy a mimo to czulam sie tak, jakbym mieszkala w pokoju 3-osobowym. Po pewnym czasie doszlo do ostrej wymiany zdan ze mna i ze wspollokatorka, bo juz nie wytrzymywalam ciaglej obecnosci tego typka u nas, czulam sie jak nie u siebie, zero prywatnosci, intymnosci. Wspollokatorka sie przeprowadzila do innego pokoju i domyslam sie, ze jej nowa wspollokatorka tez musiala znosic jej chlopaka.
    • kochanica-francuza Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 15:48
      Cham jakiś. Naoglądał się filmów z lat 50., gdzie kobiety się budzą w pełnym
      makijażu. Powiedz, że kobieta właśnie tak wygląda za kulisami swej społecznej
      roli, to mu szczęka opadnie. ;-)
    • krowkamw Re: Natrety w akademiku 09.06.09, 17:31
      Mieszkałam bardzo krotko w akademiku (48godzin) bo własnie to mi nie
      odpowioadało, ze nie miałam chwili spokoju, prywatności i intymnosci. Ciagle
      ktos wchodził bez zaproszenia i gadał , gadał, gadał a ja jestem taka ze nie
      powiem komus zeby sobie poszedł zeby nie urazić. Wiec zaczelam wynajmowac
      mieszkano z kolezanka:), a do akademinka same sie wieczorami wpraszamy:). No nie
      wiem chyba powinnas jakos delikatnie powiedzieć, ze zmeczona jestes i czy nie
      mozecie rozmowe przełozyć na jutro.
    • misiaszm Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 13:06
      Piec lat mieszkalem w akademiku w 3-4 osobowych pokojach jakos nigdy nie mialem
      tego rodzaju problemow. Wstarczylo powiedziec do kolegi "Słuchaj Stefan nie
      zebym cie wyganiał ale mam ..... do zrobienia, wic zmykaj do siebie"

      Pozdrawiam

      MichalM
      • wj_2000 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 20:33
        misiaszm napisał:

        > Piec lat mieszkalem w akademiku w 3-4 osobowych pokojach jakos nigdy nie mialem
        > tego rodzaju problemow. Wstarczylo powiedziec do kolegi "Słuchaj Stefan

        We wszystkich wcześniejszych postach opisywano sytuację facetów przychodzących
        do facetek, a nie kolegi przychodzącego do kolegi.

        Jestem człowiekiem starym i gdy w roku maturalnym moje męskie liceum przyjęło po
        raz pierwszy dziewczyny do klasy 8-mej stając się koedukacyjnym, wcale mi się to
        nie podobało.

        Gdy cofam się wspomnieniami w przeszłość studencką, to koedukacyjny
        akademik wydaje mi się czymś niewyobrażalnym.

        Z jednej strony presja seksualności, ale z drugiej, po jakimś czasie jakieś
        takie bezpłciowe zbratanie. I w efekcie rośnie pokolenie babochłopów i
        chłopobab, którym się rozmnażać nie chce. "Cywilizacja białego człowieka" sama
        się zlikwiduje.
    • summerlove Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 13:17
      Witaj w klubie. Też mam dosyć.
      Ostatnio jeden przyszedł zjeść u mnie obiad..
      Ja czasami udaję że mnie nie ma ;)) Zmykam się na klucz i tyle.
      • arnika77 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 13:51
        Mieszkałam 5 lat w akademiku. Miałam kolegę, który nie znał umiaru,
        siedział 5,6,7 godzin. Kiedyś delikatnie powiedziałam, że
        położyłabym się spać. A on odparł, że JEMU to nie przeszkadza. No to
        pościeliłam łóżko i zgasiłam światło. Poszedł.
        Ale myślicie, że coś do niego dotarło? Poszedł do pokoju obok i
        siedział tam, do 3 rano. Chłopaki zasnęli, a on nie zrażony
        prowadził monolog.
        Moje zdanie- z takimi się nie cackac, tylko mówić WPROST - IDĘ SPAĆ.
    • urshoola Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 14:14
      Przetrwalam w DS 5 lat  I takich sytuacji nie da sie uniknac
      niestety. Ale jest kilka sposobow: kiedys ustalilysmy z
      dziewczynami „tajne znaki” w stylu ktos zaczyna scielic lozko to
      wypraszamy gosci – fajnie dziala pod warunkiem kiedy kazdy tego
      przestrzega.
      Drugi sposob to slodka zemsta – jak u kogos ludzie przesiaduja do
      pozna, to nastepnego dnia robisz pobudke o 6 rano :P „szykuj” sie
      przez godzine na zajecia, trzaskaj wszystkimi drzwiami i
      drzwiczkami, szelesc czym sie da, upuszczaj co sie da itp. po kilku
      dniach powinno pomoc.
      Na natretow z reguly nie ma sposobu, ale czasem pomaga udawanie ze
      wlasnie gdzies wychodzisz i cholernie sie spieszysz, coz czasem
      trzeba rzeczywiscie sie ubrac i wyjsc okrazyc budynek i wrocic, ale
      spokoj przynajmniej jest do wieczora.
      A jak juz wszystko wkurza i nie ma rady to idz na browara :D pare
      piw i bedziesz miec wszystko i wszystkich w glebokim powazaniu :P
      • everettdasherbreed A czy spróbowałaś temu natrętowi 10.06.09, 15:07
        nie dać?

        Spróbuj, może się zniechęci.
        • jednorazowy3 to ona mu daje? 10.06.09, 23:18
          Nie napisala tego wprost w poscie, a ja nie umiem czytac miedzy wierszami ale czy jestes pewien, ze ona mu daje?
      • badjuk Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 18:14
        No dobre te metody.
        Sam miałem nieprzyjemność stosować kilka z nich - natręt wchodzi, ja
        się zbieram i rzucam niby mimochodem że wychodzę, a ty jak chcesz to
        zostań.

        Jeśli natomiast natręt pojawia się w nocy - kłaść się spać i gasić
        światło.

        Parę razy zastosować taki zabieg i pomoże.
    • marrysienka Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 15:19
      A może po amerykańsku? My home is my castle, jak ktoś przychodzi, a ty nie
      chcesz z nim za długo gadać, ale z drugiej strony nie chcesz udawać, że cię nie
      ma, to stój po hamerykańsku w drzwiach i nie przepuszczaj. Jak się okaże, że to
      coś hiperważnego, to zawsze możesz wpuścić, a jak nie, to rozmowa przez drzwi
      naprawde krótko trwa.
      • nick_ze_hej Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 15:35
        marrysienka napisała:

        > A może po amerykańsku? My home is my castle,

        To akurat po angielsku;))
        • marrysienka Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 20:00
          Ja zwróciłam uwagę na metodę rozmawiania w drzwiach, kiedy oglądałam
          amerykańskie filmy, ale być może takie podejście dzielą z Anglikami.
      • balalalka Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 15:44
        > A może po amerykańsku? My home is my castle, jak ktoś przychodzi, a ty nie
        > chcesz z nim za długo gadać, ale z drugiej strony nie chcesz udawać, że cię nie
        > ma, to stój po hamerykańsku w drzwiach i nie przepuszczaj. Jak się okaże, że to
        > coś hiperważnego, to zawsze możesz wpuścić, a jak nie, to rozmowa przez drzwi
        > naprawde krótko trwa.

        Dobry sposób ;)
        A tak poza tym wystarczy troche asertywnosci. Mieszkalam prawie 5 lat w akademiku i jakos sie udawalo wywalac natretow. Nawet sie nie obrazali ;)
    • kofein_na Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 16:35
      Trochę przesada, co do natrętów.Mieszkam 4 lata na DS i jak ktoś/bądź ja mi przeszkadza to się otwarcie mówi: "słuchaj XYZ jestem zmęczona,muszę się uczyć, żle się czuję, nie chce mi się z nikim gadać, więc sorry pogadamy kiedy indziej..."I koniec gadki.
      Co do komentowania wyglądu to już cham jakiś.U mnie jest totalna swoboda.Nigdy nie słyszałam by ktoś kogoś skomentował negatywnie za to że jest nie pomalowany nieubrany etc.Może dlatego że nikt nie zwraca na to uwagi człowiek czuje się bardzo swobodnie.Nikt nie robi problemu gdy kolega zobaczy mnie np.w samym ręczniku bądź w bieliźnie gdy współlokatorka odruchowo powie "proszę" i on wejdzie do pokoju.Widział mnie to ok nie widział też ok. Nie rozumiem po co robić halo z tego powodu.Co to on nigdy nie widział stanika, kobiety w bieliźnie czy bez makijażu-życie!Nikt nie chodzi wypiękniony 24 h.
      W akademiku nauczyłam się niesamowitej tolerancji, asertywności i swobody.Aż żal myśleć że niedługo będe musiała się stąd wyprowadzić...Akademik to kawałek życia i niesamowita szkoła, coś wspaniałego mimo swych także licznych wad
    • szopad Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 17:02
      Osobiscie uzywam: "proszę sio!" z rownoczesnym wskazaniem na drzwi. Zawsze działa.
    • soulshunter Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 17:31
      > Macie sposoby na takich natrętów?

      eeee, to proste. Trzeba postepowac tak jak z bydlem. Krowami konkretnie. Taka krowa na przyklad zeby nie wlazla w szkode, to sie instaluje tzw pastucha elektrycznego czyli ogrodzenie pod napieciem.
      Analogicznie postepuje sie z bydlem w akademiku. Konkretnie, kupuje sie na allegro (chyba maja) przetwornice (chyba tak sie to nazywa)elektryczna na 110V. Najlepiej z takich starych telefonow na korbke, gdzie trzba bylo zakrecic korbka zeby mozna bylo zadzwonic. Z tej przetwornicy prowadzi sie kabelek do klamki i teraz jest zabawa. Bydlo szarpie za klamke zeby sie wedrzec w szkode, wtedy krecisz korbka. Wzbudza sie napiecie i klamka kopie takiego delikwenta. Drugi raz juz za klamke nie zlapie.
      • soulshunter Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 17:40
        To jeszcze ja - Jarząbek Wacław, bo w zeszłym tygodniu nie mówiłem, bo byłem chory. Mam zwolnienie
        A wracajac do tematu to to cos z korbka nazywa sie induktor, wyglada tak i mozna kupic tu:
        aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=657017945
    • tomekpp2 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 20:22
      ja mam dobre rozwiaznie, mozesz zastosowac jakies zartobliwe przywieszki na
      drzwiach (np. na klamce jak w hotelach) i jezeli nie chcesz by Ci ktos
      przeszkadzal, to wywieszasz na klamce np. 'Gwizazda w czasie pracy tworczej; NIE
      PRZESZKADZAC' , inne prywieszki moga byc na inne okazje, itd. powinno pomoc.
      pozdrowienia
    • dziewice naucz sie mowic czule : spie...j :) 10.06.09, 20:25
    • cclement Napaleni faceci tacy są :) 10.06.09, 21:03
      Napaleni faceci tacy są :) Trzeba im pozwolić szybko skończyć to sobie pójdą :)
    • volandina Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 21:08
      K-kobietko, Ty nawet nie wiesz jak masz dobrze:)) Pomieszkasz te
      parę lat w akademiku i szlus. Co mam ja powiedzieć, od 20 prawie lat
      odwiedza mnie moja teściowa, jasne , ze zawsze bez uprzedzenia. Bywa
      czasem ,że siedzi u nas 10 godzin i klepie jedno i to samo. Nie
      powiem, dobra z niej kobiecina, nigdy się do naszego życia nie
      wtrąca, ale ile można nią siedzieć i słuchać tego samego w kółko?
      Całe sczęście,że mój mąż sie za nią nie wydał:)))))))))
    • konrad.1979 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 21:43
      mieszkalem w akademiku cale 5 lat studiów, wiem jak to jest:), sluchaj nie ma
      sie co obcyngalać po prostu krótko konkretnie.."sorry stary nie mam teraz czasu
      chcialam się polożyc" a jak coś będzie się upierał i narzucał to krótko
      "Naprawde mam ci drukowanymi napisac jestem zmęczona pogadamy jutro idź do
      siebie". W ostatecznym przypadku siegnij po stare sprawdzone słowo "Oj spływaj
      do siebie nie mam ochoty na rozmowy i żarty"
    • tonik777 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 21:56
      Jeśli nie zależy Ci na znajomości z tą osobą to możesz ją po chamsku
      wyrzucić od siebie. Jeśli jednak nie chcesz palić mostów, to możesz
      po prostu powiedzieć, że aktualnie nie masz czasu, chcesz robić coś
      innego (np. uczyć się czy spać) i żeby ta osoba umówiła się z Tobą
      na inny termin.
      Co do kmentarzy na temat Twojego wyglądu, to były nie na miejscu.
      Wiadomo jest, że u siebie człowiek nie koniecznie musi być
      odstawiony. Sam często chodzę po mieszkaniu w starych, ale wygodnych
      dresach.
      • kukuleczka01 Re: Natrety w akademiku 10.06.09, 22:28
        wiem, że nie to samo, ale jak bywałam na obozach (raz tez w akademiku:)to jak
        raz przyszli chłopcy, między sobą zaczęli przechwałki a resztę mieli w d*pie, a
        jeszcze jeden usiadł nogami na stół to już całkiem się zdenerwowałam i
        oznajmiłam, że nie mam ochoty obecnie spędzać z nimi teraz czasu i proszę ich o
        wyjście. Często tez pomagało, że kładłam się przy wszystkich spać i sami
        rozumieli aluzje (ale potrafią być tacy co i nie i dalej nawijają). Po prostu
        trzeba być ASERTYWNYM i ich poinformować, albo sprytem: a może pójdziemy do tego
        i tego, oni się tam przeniosą a ty się zmyjesz;))to jest wersja jak już nie masz
        serca;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka