13.06.09, 17:46
2 lata zwiazku - udanego
pozniej zareczyny
potem ciaza i slub ..
dzis 9 miesiecy po slubie i czuje sie wrakiem psychicznym..jak sie bronic?
czemu moj maz:
-bedac w ciazy zabronil korzystac mi z pieniedzy wspolnych ze slubu?
-dlaczego uwaza ,ze obowiazkiem moich rodzicow jest utrzymywac mnie poki
studiow nie skoncze?
-dlaczego pracuje i trzyma kase dla siebie?
-nie mowi o swoich zarobkach izoluje od swoich finansow
-po porodzie nie chcial jechac do mnie do domu na tydzien (mieszkamy w akademiku)
-byl pijany jak rodzilam corke
-krzyczal i zabranial malej podawac butelke z mlekiem modyfikowanym
-gdy wyladowalam 2 tygodnie po porodzie w szpitalu obwinial mnie,ze nie
zalatwilam miejsca dla corki w pokoju
-uderzyl mnie kiedy chcialam podac butelke z mlekiem
- mowi,ze jestem wyrodna matka
-chce bysmy sie odizolowali od wszytskich
-nienawidzi mojej rodziny i znajomych
-mowi ,zebym w koncu sie zamknela gdy prosilam go zeby wysiadl szybciej z auta
-mowi,ze zachowuje sie jak krowa bo tylko ja decyduje co podac naszej corce do
jedzenia
-chce sie kochac tylko i wylacznie bez zabezpieczenia
-mowi ,ze jego matka ma prawo myslec o mnie,ze nie kocham naszej coreczki,bo
powiedzailam jej zeby sie nie wtracala
-mowi,ze nie wie po co ze mna jest i nie wie czy jeszcze cos do mnie czuje
-boje sie powiedziec mu ,ze cos sama kupilam(bez jego zgody) ,boje sie kupic
rzecz ktora jest o 1zl drozsza niz w innym sklepie,boje sie mu powiedziec,ze
chce jechac do domu uczyc sie..
-nie chce zeby ktos inny oprocz mnie i jego zajmowal sie nasza corka
-nie zgadza sie by moja siostra byla matka chrzestna, nie przyjmuje do
wiadomosci,ze jego siostra nie moze byc matka chrzestna ale i tak do tego dazy
i jest w stanie czekac na chrzest 2lata (do czasu az siostra nie przyleci do
polski)
-kiedy chcialamzmienic haslo mejla to wciaz wylaczal mi komputer z gniazdka
uff...jest jeszczem nostwo innych rzeczy przykrych..>:( co mam o nim myslec?
jak powinnam sie zachowywac w stosunku do mezczyzny,ktoremu wydaje sie,ze jest
nieomylny,wymaga bezwzglednego podporzadkowania ,przechwytuje wszytskie moje
negatywne zachowania i zawsze odpowiada pytaniem na pytanie...
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: co robic? 13.06.09, 18:55
      Witam,

      Podana przez Pania lista sytuacji to zbior odizolowanych momentow, w
      ktorych wystapilo jakies zachowanie problemowe. Takie zachowania,
      jesli sa wyjete z kontekstu, sa raczej trudne do zrozumienia i
      rozszyfrowania. Czytelnik nie ma raczej szansy zrozumiec o co tu tak
      naprawde chodzi i pewnie jedynym wyjsciem byloby zmudne wgryzanie
      sie w kazda z tych historii - co je poprzedzilo, z czym moga byc
      zwiazane, co znacza dla Pani i partnera, czy jakos wiaza sie ze soba
      itd. Pani zdaje sie nie bardzo rozumie co sie dzieje miedzy Pania i
      partnerem, przez co czytelnik ma jeszcze mniejsze szanse i
      najpredzej nalozy na to co czyta jakies wlasne kalki, w
      rodzaju "przemoc-rzuc go natychmiast", "pewnie kogos ma", "tesciowa
      mąci", "niedojrzaly do dziecka", "pieniadze" czy cokolwiek innego
      komus sie w zyciu zdarzylo. Tym bardziej wiec trudno Pani cos
      radzic. Jedno, co wiadomo, to ze opisuje Pani jakiegos rodzaju
      kryzys i niekorzystna zmiane, ktorych zrodla sa dla Pani niejasne.
      Byc moze najsensowniejszym wyjsciem byloby udanie sie na terapie
      par, lub przynajmniej skorzystanie z jednorazowej konsultacji. Przy
      czym odradzalbym na wszelki wypadek wszelkiego rodzaju poradnie
      przykoscielne, sugerujac raczej korzystanie z pomocy profesjonalnych
      psychoterapeutów bedacych zawodowymi psychologami (mgr psychologii
      klinicznej), licencjonowanych przez Polskie Towarzystwo
      Psychologiczne, pracujacych pod superwizja i w konkretnej orientacji
      (szkole) psychoterapeutycznej, ktorej certyfikatem moga sie wykazac.
      Koszt takiej jednorazowej konsultacji to od 100 do 150 zl.
      • shklarnia Re: co robic? 13.06.09, 19:18
        A moge wiedziec czemu poradnie przykoscielne Pan odradza?
        • takitaka Re: co robic? 13.06.09, 20:40
          shklarnia napisała:
          > A moge wiedziec czemu poradnie przykoscielne Pan odradza?

          :)))
          Właśnie dlatego!
        • pawel.drozdziak Re: co robic? 14.06.09, 12:50
          Poniewaz uwazam, ze formuluja swoja oferte w sposob nieuczciwy.
          Mysle, ze wymaga to dokladniejszego wyjasnienia, bo z moich
          doswiadczen z pracy w Specjalistycznej Poradni Rodzinnej ds.
          Przeciwdzialania Przemocy wynika, ze wiele kobiet doswiadczajacych
          przemocy domowej zanim trafi do nas korzysta przez dosc dlugi okres
          z uslug tego rodzaju instytucji. Warto wiec troche wiecej tu o nich
          napisac.

          Otoz przede wszystkim poradnie tego rodzaju wytwarzaja u swoich
          klientow falszywe przekonanie, ze to co oferuja jest psychoterapią.
          Jest to nieprawda. Psychoterapia jest dosc dokladnie zdefiniowanym
          procesem, opartym na kilku podstawach: diagnozie opartej na uznanych
          podrecznikach diagnostycznych, klarownym kontrakcie, jawnych
          metodach terapii opartych o doswiadczenia konkretnej szkoly
          terapeutycznej i wykonaniu przez terapeute przeszkolonego w
          okreslony sposob i pracujacego pod superwizja licencjonowanego
          superwizora. Poradnie przykoscielne nie oferuja niczego podobnego.
          Nie ma zadnych konkretnych standardow ich pracy, zadnych konkretnych
          wymagan co do wykonawcow tych "terapii", nie wiadomo w jakiej szkole
          oni pracuja.. Powiem najprosciej jak sie da: sa to miejsca, w
          ktorych oferuje sie religijna wykladnie problemow ktore zglasza
          klient, ale nie definiujac jej jako wykladnie religijna tylko
          definiujac ja jako wykladnie oparta na naukowej podstawie - na
          podstawie nauki zwanej psychologia. I jest to nieuczciwosc. Jesli
          wyznawca islamu przychodzi do mułły po fatwę, uklad jest czysty z
          obu stron. Wyznawca przyszedl po religijna opinie na temat swojej
          sytuacji, a mułła mu takiej udzielił. Gdyby jednak mułła powiedział
          to samo, ale przebrany za psychologa i poslugujac sie
          pseudopsychologicznym żargonem (byc moze majac poczucie, ze
          jako "tylko mułła" jest juz za malo wiarygodny) byloby to naduzycie.
          I takiego wlasnie naduzycia dokonuja poradnie przykoscielne.

          Z moich doswiadczen wynika, ze poradnie tego rodzaju bardzo czesto
          naklaniaja ludzi do skrajnie niekorzystnych dla nich decyzji, aby
          zachowac zgodnosc z doktryna katolicka. Tak bywa na przyklad w
          przypadkach przemocy domowej, gdzie kobiety naklania sie do szukania
          zgody ze sprawca za wszelka cene. Takie kobiety czesto trafiaja do
          nas dopiero wtedy, gdy po paru latach stosowania sie do sugestii
          poradni przykoscielnej dzieci na skutek domowej przemocy zaczynaja
          juz zdradzac takie objawy, ze zwraca to uwage psychologa szkolnego
          lub wychowawcy i szkola kieruje sprawe do sądu, ktory zobowiazuje
          rodzicow, zeby wreszcie zaczeli robic cos konkretnego. No i wtedy
          jest wielkie zaskoczenie, bo tacy ludzie sa przekonani, ze przeciez
          chodza na terapie. W rzeczywistosci sa poddawani indoktrynacji
          majacej na celu utrzymanie za wszelka cene rodziny w calosci, ktora
          z psychoterapia nie ma nic wspolnego.
          • nome-ol-vides Re: co robic? 14.06.09, 15:42
            ja dodała do tego, że przy wyborze terapeuty trzeba być bardzo ostrożnym, bo nie
            tylko poradnie przykościelne zatrudniają ludzi bez odpowiedniej wiedzy, ale
            istnieje cała masa terapeutów, którzy nie posiadają odpowiedniego wykształcenia,
            lub legitymują się wątpliwej jakości certyfikatami, w Polsce niestety terapeutą
            może być właściwe każdy, nawet przysłowiowy hydraulik, dlatego wymaganie, aby
            terapeuta miał ukończoną, tak jak napisał Pan Droździak, psychologię kliniczną
            jest podstawą i trzeba tego wymagać bezwzględnie...

            jeśli szkoła psychoterapii na którą powołuje się terapeuta nie wymaga od swoich
            adeptów ukończenia psychologii albo przynajmniej pedagogiki, to należy
            wystrzegać się terapeutów legitymujących się takimi certyfikatami!

            jeśli w grę wchodzi podejrzenie przemocy, to dodatkowo terapeuta musi mieć
            wiedzę na temat przemocy, bo problem przemocy jest trudny
          • soul.33 Re: co robic? 30.10.10, 14:55
            > ...aby zachowac zgodnosc z doktryna katolicka. Tak bywa na przyklad w
            > przypadkach przemocy domowej, gdzie kobiety naklania sie do szukania
            > zgody ze sprawca za wszelka cene.

            Co ciekawe, nie jest to nawet w pełni zgodne z nauką Kościoła. Kodeks Prawa
            Kanonicznego mówi:

            Kan. 1153
            § 1.
            Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla
            duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni
            zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z
            prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca,
            bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.

            § 2.
            Po ustaniu przyczyny separacji, we wszystkich wypadkach należy wznowić
            współżycie małżeńskie, chyba że władza kościelna co innego postanowi.

            źródło: pl.wikisource.org/wiki/KPK/IV/I/VII/IX:Rozłączenie_małżonków


            Widać tu oczywiście pewien "haczyk". W przypadku przemocy przyczyna raczej
            nie ustanie, a już na pewno nigdy nie można się jej spodziewać. Niemniej przepisy
            te jeszcze gorzej świadczą o kompetencjach poradni, które doradzają w opisany
            wyżej sposób.
    • leonardo49 Re: co robic? 13.06.09, 20:50
      Nie trzymaj tego w sobie, opowiadaj, dziel się tym z
      rodziczmi,znajomymi,przyjaciólmi.Są momenty, kiedy mężczyzna zuoełnie nie może
      sobie poradzić z nowa sytuacja (ciąża urodzenie dziecka itp).Kochanie bez
      zabezpieczenia się wbrew Twojej woli jest GWAŁTEM.
    • deodyma Re: co robic? 14.06.09, 10:50
      jak ktos wyzej napisal, mow o tym glosno.
      nie dus tego w sobie, nie kryj sie z tym.
      mow o tym, zeby wszyscy wiedzieli, co przechodzisz.
      maz nie bedzie wtedy juz taki pewny siebie.
    • nome-ol-vides Re: co robic? 14.06.09, 14:57
      pytasz się czemu twój mąż robi takie a takie rzeczy i oczekujesz odpowiedzi od
      innych, dlaczego tak jest, czy sama nie masz zdania na ten temat? czy nie masz
      odwagi pomyśleć, co naprawdę o tym sądzisz?
      jesteś dorosłą kobietą, matką, rozumiem, że w bardzo trudnej sytuacji, jednak to
      ty i tylko ty masz wiesz najwięcej o swoim życiu i o tym jaki jest stosunek do
      ciebie twojego męża, i niezależnie co się stanie, to ty będziesz ponosić
      konsekwencje, a nie inni, którzy może wypowiedzą swoje zdanie na temat twojego
      męża... więc najważniejsze jest co ty myślisz i co ty czujesz i czego ty chcesz

      3maj się
      • nome-ol-vides Re: co robic? 14.06.09, 15:07
        jeśli czujesz się zbyt zdezorientowana w tej sytuacji, to przeczytaj swój post,
        jakby to był post innej osoby, i wtedy odpowiedz jej, co ty o tym myślisz

        polecam także lektury:

        Marie-France Hirigoyen - Molestowanie moralne: perwersyjna przemoc w życiu
        codziennym
        Susan Froward – Gdy on nie kocha, a ona za nim szaleje
        Patricia Evans – Toksyczne słowa
        Susan Froward – Szantaż emocjonalny
        Wojciech Kruczyński, Paweł Droździak – Zawsze bezpieczna. Psychologiczne aspekty
        samoobrony kobiet.
        Isabelle Nazare-Aga - "Nie pozwól sobą manipulować w życiu.
        Jacques Regard – „Stop manipulacji”
        Robin Norwood – Kobiety, które kochają za bardzo.
        Susan Forward – Toksyczne namiętności
        Karen Horney – Neurotyczna osobowość naszych czasów
        Melody Beattie – Koniec współuzależnienia. Jak przestać kontrolować życie innych
        i zacząć troszczyć się o siebie.
        Isabelle Nazare-Aga - "Nie pozwól sobą manipulować w miłości.
        Susan Forward – „Gdy twój partner łże jak pies”
        Karen Horney – „Nowe drogi w psychoanalizie”

        Wybierz sobie co będziesz chciała i spróbuj poczytać.

        pozdrawiam serdecznie
    • takajatysia o mamo... 24.09.09, 12:45
      Właściwie wszystko co napisałaś, nawet oderwane od sytuacji moim zdaniem
      kwalifikuje się jako absolutny powód do rozstania raz na zawsze. Z tym, że ja
      pierwszy raz weszłam na to forum i każdy post mnie tu szokuje. Mimo, że moja
      własna matka też od ojca odeszła dopiero rok temu a powinna nigdy w życiu za
      niego nie wychodzić. Jak sama mówi od początku były z nim kłopoty. Poczynając od
      wyparcia się dziecka (mojej starszej siostry), przez późniejszą przemoc, alkohol
      i co tam nie jeszcze. Zastanawiam się w imię czego tkwiła w takich układach.
      Wiedząc, że sama życie przegrywa, że skazuje własne dzieci na traumę.
      Dlaczego??? Nie potrafię tego pojąć choć bardzo się staram. Moja mama dobrze
      zarabiała/zarabia. I siostra i ja pracowałyśmy przynajmniej na swoje wydatki,
      ubrania, buty itp odkąd miałyśmy lat 17-18. Cały czas jej kładłyśmy w głowę, że
      powinniśmy się wyprowadzić, że sobie poradzimy a ona patrzyła na nas jakbyśmy z
      księżyca spadły. A stać by ją było na samodzielność. Naprawdę nie pojmuję jak na
      własne życzenie (nie odchodząc od męża!) można chcieć sobie życie tak
      marnować... Nie pojmuję. A teraz już ponad rok mama składa pozew o rozwód, bo
      się boi że to będzie okropne przejście. Wiadomo, że będzie na pewno straszne,
      ale to nie powód żeby chować głowę w piasek. Nie mieści mi się to w głowie jak
      można zostawić gnojkowi cały dorobek życia (a tak mama zrobiła) i wziąć
      wyłącznie na siebie utrzymanie i wychowanie najmłodszego (i najtrudniejszego)
      dziecka (mój brat). Pytam się jej dlaczego to robi, ale jedyna odp to jest: "a
      bo przecież wiesz jak to z ojcem, nie dogadasz się..." Wiem doskonale, ale
      właśnie od tego są sądy, żeby temu zaradzić.

      Nie dajcie sobie i dzieciom życia zmarnować!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka