Dodaj do ulubionych

Nk- czy doniesc kolezance na jej meza?

15.06.09, 17:44
Ostatnio weszlam sobie na naszej klasie na profil znajomego. Jest to maz mojej kolezanki, nie bliskiej przyjaciolki ale kolezanki. Zauwazylam ze ten facet nawiazal znajomosc z jakas cycata panienka. Weszlam na jej profil, do jej galerii i byly tam dosc wyzywajace zdjecia tej dziewczyny, glownie eksponowala wielki biust w kusych bieliznianych koszulkach. Ten maz kolezanki napisal kilka komentarzy pod paroma zdjeciami tej dziewczyny o tresci "Pysznie i seksownie", "Marzenie, nie bede mogl zasnac", "Miss- najpiekniejsze zdjecie na naszej klasie", "jestes boska". Troche mnie to zaskoczylo, bo nigdy bym tego goscia o cos takiego nie podejrzewala, wydaje mi sie kulturalny, taki grzeczny powiedzialabym. Czy na waszym miejscu powinnam o tym poinformowac jego zone, moze anonimowo, wysylajac jej linka do zdjec tamtej dziewczyny? Oni sa malzenstwem od dwoch lat, oboje maja po 30 lat. Gdyby byl starym, znudzonym zonkosiem, to moze bym sie mu nie dziwila. A moze uwazacie, ze przesadzam i ze w takim pisaniu komentarzy nie ma nic zlego. Akceptowalybyscie takie cos ze strony waszych mezow/partnerow, gdyby pisali innym kobietom takie komentarze? Czy komentarza "Najpiekniejsze zdjecie na naszej klasie" nie powinno sie pisac raczej pod zdjeciem zony?
Obserwuj wątek
    • dziewice Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:50
      napisz do prezydenta z cc do marszalka sejmu
    • jane-bond007 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:51
      a skad wiesz ze konto pod ktorym on sie podpisuje faktycznie nalezy
      do tej obcej dziewczyny?
      moze sobie poprostu jaja robi i wlasciciel i osoby go akceptujace
      albo jest to zdjecie jego siostry ciotecznej? no i?
    • potworski Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:54
      Następna ku#wa wybawicielka świata. Oczywiście, że napisz - przecież to twój
      obowiązek obywatelski.
      Artykuł 99 Kodeksu Naszej Klasy mówi przecież wyraźnie:
      Kto nie powiadomi użytkownika NK o działaniach jego partnera polegających na
      opisywaniu zdjęć innych kobiet i erotycznych komentarzach podlega karze
      skasowania konta na 1.5 roku oraz karze grzywny w wysokości 150 gwinei w złocie.
      • savilala Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:57
        Wyślij żonie linka anonimowo Taka babska solidarność Nie można dawac
        przyzwolenia na takie zachowania facetów A kobieta niech wie za kogo
        wyszla i niech nie marnuje sobie zycia - a przynajmniej szczerze z
        nim porozmawia
        • steamtrain Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 09:29
          zawsze sie wp...cie w cudze sprawy ? Co wam do tego ?

          Zeby to byla jeszcze serdeczna przyjaciolka to bym zrozumial a nie
          jakis lachon ktory "zone zna".

          Masz jakies powazne kompleksy na punkcie kontaktow z facetami bo
          widac skrywana frustracje i chec niewyjasnionego odwetu pod
          nazwa "babska solidarnosc"
          • kremniveaa Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 12:13
            Ale ale, cos czego nie zauwazylaautorka watku...
            Jesli ona mogla TO przecyztac, to czemu nie moglaby zrobic zona tego
            faceta ????

            Ale moza ja nie wiem jak dziala NK...????
        • ferrari4 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 22.06.09, 15:28
          Jeśli wyśle żone link, to żona i tak go nie otworzy ( jeśli nie jest
          zarejestrowana ).
          Jeżeli jest zarejestrowana, to chyba zagląda na stronę męża i wie co tam jest :)
          • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 22.06.09, 15:32
            Nie wyslalam linka, tylko napisalam jej wiadomosc na nk, zeby zobaczyla jakie
            jej maz pisze komentarze pod zdjeciem takiej a takiej panienki z listy
            znajomych. Zaraz po tym maz usunal ta dziewczyne z listy znajomych, wiec zonie
            chyba sie to nie spodobalo. W kazdym razie nie smiali sie z tego oboje, jak
            przepowiadali niektorzy tu na forum.
      • mruff Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:10
        Art. 1 Kodeksu Solidarności Babskiej :
        "Jeśli jakiś mężczyzna komplementuje inną kobietę-donieś jego
        żonie/kobiecie/psu a nawet chomikowi o ile takowy posiada. Działaj
        bo jutro ty możesz być ofiarą takie komplementatora"
      • alfa74 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 12:01
        A wiesz czemu tak jest? Bo ona jej po prostu meza zazdrosci :] ...i ma nadzieje,
        ze po takim donosie nie bedzie juz miala powodow do zazdrosci, i bedzie miala
        jeden problem mniej :]
      • maly.jasio to kuzwa mac cos mi sie tu nie zgadza 16.06.09, 14:46
        ja tylko rzucilem z jednego nicka kilka razy miesem w rozmowcow,
        a konta przez 5 lat nie chca mi odblokowac.
        ide sie pozalic.
      • 27latek Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 15:18
        Dokładnie kolego!
    • ognrfrf061 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:58
      a co tam koleżanka ma lepiej:)

      roześlij link do ZNAJOMYCH koleżanki :) jak się dowie to biedny ten co spać nie
      mógł:)
    • barshtchu Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 17:59
      Ja też wydaję się grzeczny, no ale jak skomplementowałem biust
      koleżanki z liceum na jednym ze zdjęć (ogólnie jest brzydka, ale na
      tym zdjęciu wyszła fajnie), to zaczęły się dziać dziwne rzeczy, ona
      dostała małpiego rozumu, jej chłopak też. No nie wiem. Nie można nic
      powiedzieć, bo zaraz robi się afera.
    • cloclo80 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 18:12
      Kablarska mentalność ma się ciągle dobrze...
    • sundry Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 18:40
      Naprawdę nie masz co robić,że oglądasz profile cycatych panienek?
    • alpepe Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 19:03
      alter ego mojej znajomej z innego forum, jak nic. A weźże się dziewczyno za
      kopanie ogródka ;-0
    • cytrynka_ltd nie może pisać, że ktoś mu się podoba? 15.06.09, 19:06
      to jeszcze nie zdrada.
      po co wywoływać niepotrzebnie u żony jakieś podejrzenia, kiedy nie ma powodu?
      jak napisze, że fajna była w nocy, to co innego.
      trzeba mieć twarde dowody:)
      • cytrynka_ltd może on tylko taki gawędziarz,jakich wielu na nasz 15.06.09, 19:08
        forum:)))
        potrzebuje trochę zabawy-odskoczni i wróci grzecznie do żonki.
    • wacikowa Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 19:12
      Z PiSu jesteś?
    • sabriel Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 19:21
      Znajdź sobie jakieś hobby, zajmij się czymś pożytecznym zamiast szpiegować
      cudzych mężów na naszej klasie.
      Nie do wiary,tobie naprawdę chce się w to mieszać?
    • mallina Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:03
      wandaxx napisała:
      Czy komentarza "Najpiekniejsze zdjecie
      > na naszej klasie" nie powinno sie pisac raczej pod zdjeciem zony?


      dobre;)
      moze on nie uwaza zdjec swojej zony za najpiekniejsze na nk?
      a czemu Ciebie tak dreczy to, ze maz kolezanki pisze takie komentarze? to chyba
      nie jest Twoja sprawa i Twoj problem?
      • wacikowa Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:08
        Pewnie się w nim buja i chce psiapsiółce podpie...ć chłopa:)
        • dziewice Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:09
          albo w lo'ustrze ;) ma ladniejsze
          • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:16
            6Oj ,mezowie kolezanek,zawsze na top-ie!
          • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:18
            -Oj,mezowie kolezanek-zawsze na top-ie!
    • vandikia Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 15.06.09, 21:23
      a poza tym, to się dobrze czujesz?
      • zawszezabulinka Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 09:46
        jakby moj fact napisal to bym taki huragan zrobila w domu ze na kolanach by
        chodzil przez ruski miesiac ;)
      • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 15:32
        Glupie sledzenie(kogos )o czyms swiadczy... .Pelna podziwu jestem
        dla "takich super przyjazni"!
    • just-for-fun Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 09:45
      Skoro to koleżanka to daj spokój. Gdyby to była przyjaciółka to
      rozumiem.
      A co do przyzwolenia - oczywiście, że nie życzyłabym sobie aby mój
      mąż pisał takie kometarze pod kontem obcej cycatej kobiety. Ale
      najpierw upewniłabym się, że to jego konto, bo cuda się na NK dzieją.
      • mallina Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 15:43
        just-for-fun napisała:


        > A co do przyzwolenia - oczywiście, że nie życzyłabym sobie aby mój
        > mąż pisał takie kometarze pod kontem obcej cycatej kobiety.

        skad pewnosc, ze to OBCA cycata baba?
        :D
    • think-thank W imieniu wszystkich żon apeluję 16.06.09, 10:33
      proszę nie wchodzić na profile mężów; przecież taki mąż widzi, kto go odwiedził;
      no co to jest za kuszenie?!?!?!
    • twojabogini Kiedyś donosicieli likwidowano... 16.06.09, 14:29
      Podziemne państwo polskie wydawało na donosicieli wyrok śmierci. Nie
      popieram kary śmierci, ale donosicielstwo to obrzydliwy i niemoralny
      proceder...
      Małżeństwo jest instytucją nienaruszalną. Nie wolno wtrącać się w
      sprawy małżeńskie, chyba, że w obronie wartości wyższych (życie,
      zdrowie, dobro dzieci). Wiesz tak ładnie mówią: nie wp... się między
      wódkę a zakąskę, czy tam między drzwi a futrynę. Takoż między męża a
      żonę.
      Po trzecie: jeśli respektujesz prawo partnera do prywatności i go
      nie szpiegujesz, nie masz problemów. To kiedyś określano jako
      zaufanie, wiesz? Już kiedyś przyszła mi "dobrodziejka" opowiadać
      o "wyczynach" mojego narzeczonego - roześmiałam się i wyszłam do
      drugiego pokoju. W podobnej sytuacji mój narzeczony powiedział "a
      wiesz, mało mnie to interesuje".
      Są jeszcze opowiadacze, którzy lubią męża uświadomić z kim żona
      kiedyś, ile razy itp. Na to jest tylko jedna odpowiedź "nie
      interesuje mnie przeszłość seksualna mojej żony".
      Radzę zająć się czymś bardziej konstruktywnym niż wyszukiwanie afer
      na NK i niszczenie małżeństw znajomym. Może by tak rozejrzeć się za
      własnym mężem, latka lecą...
      • rybka.best Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 16.06.09, 15:34
        Popdisuje sie w 100% pod tym co napisala twojabogini.
        Ale najbardziej mnie zastanawia, kto to siedzi i przeglada na NK,
        kto co gdzie wypisuje. To juz chyba nuda i brak wlasnego zycia.
        Poza tym, moze oni sobie z zona razem siedza przed kompem i
        wymyslaja takie komentarze dla nielubianej rozneglizowanej
        kolezanki? Rozwiazan tej sprawy moze byc nieskonczona ilosc, tylko
        to kompletnie nie jest niczyja sprawa.
        Nie mozna byc sedzia swiata, ale jak widac niektorzy mysla, ze sa
        nieomylni.
        • sootball Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 16.06.09, 15:51
          Borze szumiący, co tak wsiadacie na dziewczynę, jaby wam pół rodziny harmonią
          ukatrupiła?
          Ja bym powiedziała, bo na miejscu tamtej babki sama chciałabym wiedzieć. Nie
          zrobiłabym tego anonimowo, ani nie dawałabym do zrozumienia że to jakaś wielka
          afera, bo w sumie nie jest.
          Daję jakieś 90% szans że ona nie wie. A on "przecież nie robi nic złego", tyle,
          że się z tym kryje.
          • twojabogini Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 17.06.09, 10:10
            sootball napisała:

            > Borze szumiący, co tak wsiadacie na dziewczynę, jaby wam pół
            >rodziny harmonią ukatrupiła? Ja bym powiedziała, bo na miejscu
            >tamtej babki sama chciałabym wiedzieć. Nie zrobiłabym tego
            >anonimowo, ani nie dawałabym do zrozumienia że to jakaś wielka
            > afera, bo w sumie nie jest. Daję jakieś 90% szans że ona nie wie.
            >A on "przecież nie robi nic złego", tyle, że się z tym kryje.

            Jak się kryje? Do tych fot i opisów każdy ma dostęp. Jak się zonie
            zachce, to tez sprawdzi.

            Powtórzę: małżeństwo jest nienaruszalne, a nienaruszalnośc ta
            ustępuje tylko przed wartościami takimi jak ochrona zycia, zdrowia,
            lub dobra dzieci.
            Załóżmy, najgorszą wersję: kobieta nie wie, mąz chce romansu.
            Finish: panna go wysmieje,on otrzeźwieje, on zmieni zdanie i odstapi
            od czynności, lub nawiąże romans, pokaleczy się emocjonalnie, i do
            końca zycia będzie szczęśliwym i kochajacym mężem. Nawiąże romans i
            odejdzie, a pani sobie kogoś znajdzie. Zdarzyć się może wszystko,
            włącznie z tym, że roznegliżowana panienka zostanie ich wspólną
            przyjaciółką do łóżka (zaczynam podejrzewać, że ta rozebrana i
            skomentowana panienka to autorka tytułowego postu, stąd pomysł na
            donos anonimowy - nie sądzicie?).
            Donos wpływa na wydarzenia. Zona często dowiaduje się na etapie, gdy
            jeszcze nic złego się nie stało i stac się nie musi. Ale mąż jest
            juz oskarzony. Pojawia się brak zaufania, trudne emocje, kryzys. Po
            co? Jesli mężczyzna będzie miał romans zona się o tym dowie,
            wyczuje. A jesli uzna ze i tak z nim chce być - "nie będzie
            wiedziała". Donos stawia taką kobiete w trudnej sytuacji.
            Poza tym nie ma bezinteresownych donosicieli. Jedni licza na
            korzysci materialne, inne na przejęcie cudzego męża, inne na
            dowartosciowanie się. Jeszcze inni lubia się cieszyc jak inni
            płaczą. A że przykrywką jest "interes innej kobiety"?
            • mareczekk77 Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 17.06.09, 10:26
              Twoja bogini - jeśli mężaty facet nawet zaczyna cos robić, to warto by żona o
              tym wiedziała. Co to za wymyślanie znowu że życie w kłamstwie jest dobre bo coś
              tam? ktoś jest uczciwy to nie potrzebuje oszukiwać, a jeśli kłamie to niech
              wyjdzie to na jaw bo to znaczy że jest jakiś problem i niech albo się rozejdą
              albo coś z tym zrobią.

              "Donos stawia taką kobiete w trudnej sytuacji" - no jeśli wybrała sobie takiego
              męża, to niech się stresuje. Lepiej mieć rogi do nieba?
              • twojabogini Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 17.06.09, 12:10
                mareczekk77 napisał:

                > Twoja bogini - jeśli mężaty facet nawet zaczyna cos robić, to
                >warto by żona o tym wiedziała.

                Dlaczego warto? A jak ma chwilę słabosci to tez warto? Nawet gdyby
                sam z siebie się zaraz z tego wycofał skruszony i do niczego by nie
                doszło? To po co kobiecie psuć nerwy?

                >Co to za wymyślanie znowu że życie w kłamstwie jest dobre bo coś
                >tam?

                Kurna. Jakie kłamstwo? Że zdjęcie podpisał? Że nie będzie mógł spać
                w nocy? Moze z obrzydzenia. A moze tak reaguje na gołe cycki, ze mu
                bolesnie stoi do ranka i nic na to nie moze poradzić? Jak w pracy
                jestem miła dla dostawcy wody to mam się od razu spowiadać
                narzeczonemu? Jak mnie sprzedawca w sklepie podrywa i mi miło to
                zdrada?

                Ktoś jest uczciwy to nie potrzebuje oszukiwać, a jeśli kłamie to
                niech wyjdzie to na jaw bo to znaczy że jest jakiś problem i niech
                albo się rozejdą albo coś z tym zrobią.

                Jak w małżeństwie będzie problem, to wyjdzie sam i jakoś sobie
                poradzą. To dorośli ludzie. Czy wy myślicie, ze jak mężczyzna szuka
                romansu, to taki donos temu zapobiegnie? raczej przyspieszy, bo zona
                na 80 % zareaguje histerycznie, do końca się pokłócą i o ile
                wczesniej się wahał, to teraz juz będzie pewnien.

                > "Donos stawia taką kobiete w trudnej sytuacji" - no jeśli wybrała
                >sobie takiego męża, to niech się stresuje.

                A może własnie się nie stresuje i dopóki romans jest cichy to jest
                gotowa to znosić. Dopiero interwencje z zewnatrz zmienia ten stan?

                >Lepiej mieć rogi do nieba?

                Jakie rogi? Ten człowiek tylko podpisał zdjęcie. Może razem z zoną
                nawet.

                Nie wpie.. się w małżeństwa. Tak trudno zrozumieć?


              • rybka.best Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 17.06.09, 12:54
                A jeśli oni sobie dają pozwolenie w małżeństwie na większą wolność.
                A jeśli żona też robi podobne rzeczy.
                Czy nie wydaje się Wam, że żeby wogóle coś powiedzieć na ten temat
                trzeba by mieć więcej wiedzy o tym związku?
                Naprawdę niepotrzebnie oceniacie faceta na podstawie jego poczynań,
                które jak już wcześniej pisałam, mogą razem z żoną wstawiać
                wieczorkami, popijając wspólnie herbatkę w łóżku.
                Nic o nich nie wiemy, nie powinniśmy się wtrącać. :)
          • rybka.best Re: Kiedyś donosicieli likwidowano... 17.06.09, 12:50
            Napisałaś, że na miejscu tej babki chciałabyś wiedzieć.
            Ale nie jesteś i nie wiesz czy ona chce wiedzieć.
            Naprawdę nie podejmujmy w tak delikatnych sprawach decyzji za samych
            zainteresowanych.
            Ja dodatkowo chciałam tylko zwrócić uwagę, że założycielka wątku za
            bardzo się interesuje cudzym życiem. Lepiej się skupić na sobie, na
            swoim facecie, na swoim życiu, znaleźć sobie bardziej społecznie
            pożyteczne zajęcie :)
            Bo nie dzieje się nic, co by nas obligowało, do nie bycia obojętnym.
    • juleczka.889 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 16.06.09, 15:51
      nie lubię donosicielstwa
    • mareczekk77 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 10:23
      Ja mam parę takich uwag.

      Donosicielstwo to było paskudne za okupacji gdy donosiło się obcym na rodaków,
      albo w PRL gdy się kablowało na przyjaciela który przy wódce coś wypaplał. To
      było złe, ale teraz są inne czasy i informowanie nie jest niczym złym, a chroni
      społeczeństwo przed patologią i głupotą. Jeśli ja byłbym dymanym przez pannę
      jeleniem, chciałbym to wiedzieć - wy może nie, bo lubicie życie w nieświadomości
      ale ja wolę prawdę choćby była najgorsza. To po pierwsze, a po drugie facet
      który jest na tyle durny i podły że mając żonę i pod własnym nazwiskiem
      wpisujący komplementy na temat cycków innej kobiecie zasługuje na utarcie nosa -
      co najmniej.
      • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 11:52
        gdyby jej sie chcialo sprawdzic...
        to znaczy miałaby sprawdzać wszystkie fotki wszystkich znajomych i dziewczyn z
        klasy swojego faceta?
        Załóżmy inną opcję: facet nie do końca wie czego chce, cycata panna mu się
        podoba i może liczy, że coś z tego będzie na boku. Żona się dowiaduje, robi mu
        awanturę, a potem okazuje się ile jest warty ich związek: albo się dogadają i za
        jakiś czas sprawa pójdzie w niepamięć, albo nie, ale przynajmniej babka nie
        będzie żyć złudzeniami.
        Motywacją żeby powiedzieć może być równie dobrze zadowolenie z siebie, że się
        zrobiło właściwą rzecz. Ludzie tak mają czasem. Naprawdę.

        I rację mają moi przedmówcy: powiedzenie komuś o nieuczciwości partnera a
        "donosicielstwo", słowo, które kojarzy nam się głównie przez kontekst
        historyczny to dwie sprawy, które mają się do siebie jak "szafa do szafotu".
        • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:33
          sootball napisała:

          > gdyby jej sie chcialo sprawdzic...
          > to znaczy miałaby sprawdzać wszystkie fotki wszystkich znajomych i
          >dziewczyn z klasy swojego faceta?

          W żadnym wypadku. Natomiast uwierz mi, że jak coś zacznie szwankować
          ogólnie w małżeństwie lub w seksie, to i tak większość kobiet to
          zrobi. Skoro nie sprawdza, to u ufa. skoro mu ufa to nikomu nie
          wolno podważac tego zaufania z powodu głupiego komentarza!!!


          > Załóżmy inną opcję: facet nie do końca wie czego chce, cycata
          >panna mu się podoba i może liczy, że coś z tego będzie na boku.
          >Żona się dowiaduje, robi mu awanturę, a potem okazuje się ile jest
          >warty ich związek: albo się dogadają i za jakiś czas sprawa pójdzie
          >w niepamięć, albo nie, ale przynajmniej babka nie będzie żyć
          >złudzeniami.

          Jak mu zrobi awanturę to on tym bardziej nawiąże romans, nawet z
          mało cycatą i zezowatą, bo zona będzie "ta zła". A kobiety bardzo
          długo noszą w sobie takie rzeczy jak naruszenie zaufania. Zamiast
          szczęsliwego małżeństwa z nieszkodliwym erotomanem gawędziarzem,
          który się nie ukrywa nawet specjalnie, będzie mieć pełen napięc
          związek z kims kogo będzie uważac za potencjalnego zdrajcę.

          > Motywacją żeby powiedzieć może być równie dobrze zadowolenie z
          >siebie, że się zrobiło właściwą rzecz. Ludzie tak mają czasem.
          >Naprawdę.

          Wpi... się w małżeństwo nie jest właściwą rzeczą. Naprawdę. Ale może
          to przestarzałe zasady i teraz juz nie obowiązują, bo nie ma Hitlera
          i PRL-u? Jak chcesz robic dobre rzeczy to się zapisz do hospicjum
          jako wolontariusz, albo zaspokajaj seksualnie starsze panie...albo
          te młode, ale wyraźnie niedo..ne, co to dla emocji musza po NK
          szpiegowac cudzych mężów...

          > I rację mają moi przedmówcy: powiedzenie komuś o nieuczciwości
          >partnera a "donosicielstwo", słowo, które kojarzy nam się głównie
          >przez kontekst historyczny to dwie sprawy, które mają się do siebie
          >jak "szafa do szafotu".

          Z życia: chciałam po imprezie zanocować u kolegi. Byłam tam sama i
          nie chciałam pijana wracać do domu (nie dlatego żebym nie miała na
          taksi, tylko spała tam moja mama, znacie takie bla, bla, bla,
          pijesz, palisz, bla, bla?). Od razu znalazła się gorliwa koleżanka,
          która doniosła mojemu chłpakowi o moim "braku własciwego prowadzenia
          się". Uśmialismy się z panny, bo wczesniej razem to uzgodniliśmy.

          Donosiciele - walcie się.
      • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:19
        mareczekk77 napisał:

        > Ja mam parę takich uwag.
        > Donosicielstwo to było paskudne za okupacji gdy donosiło się obcym
        na rodaków, albo w PRL gdy się kablowało na przyjaciela który przy
        wódce coś wypaplał. To było złe, ale teraz są inne czasy i
        informowanie nie jest niczym złym, a chroni społeczeństwo przed
        patologią i głupotą.


        To sie nazywa relatywizm moralny. Nie ma różnicy czy doniesiesz na
        sąsiada do SB czy do CBA. Nie ma innych czasów, zawsze sa te same,
        moralnośc jest jedna. Przed patologią i głupota chroni mozliwość
        złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, a nie donosu.

        >Jeśli ja byłbym dymanym przez pannę jeleniem, chciałbym to wiedzieć

        Jeśli jesteś z kims blisko, to nie odkryjesz, ze spędza nagle
        inaczej wieczory, inaczej się ubiera i zachowuje, unika seksu i coś
        wogóle jest nie tak? Większość kobiet zmienia sposób malowania się,
        a mężczyźni zaczynaja inaczej całować - co zabawniejsze - lepiej ;)
        No nie zartuj. Tu nie trzeba donosów.

        >- wy może nie, bo lubicie życie w nieświadomośc i ale ja wolę
        >prawdę choćby była najgorsza.

        To zrób swojej kobiecie przeswietlenie rentgenowskie.

        > a po drugie facet który jest na tyle durny i podły że mając żonę i
        >pod własnym nazwiskiem wpisujący komplementy na temat cycków innej
        >kobiecie zasługuje na utarcie nosa - co najmniej.

        Za komentarze na forum ucieramy chłopom nosa. Jak laska jest
        rozebrana to jedziemy mu penisem po pumeksie. Tyle razy ile literek
        wpisał. Mężczyznom trzepiącym sobie pod Dodę należy uciąć jaja, a
        tym pod Angelinę nawet penisy - za każdy akt okrucieństwa wobec
        żony. Oczywiście na żywca.

        • mareczekk77 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 13:02
          To nie relatywizm. W Szwecji przekroczysz prędkość, prawie wszyscy łapią za
          komórkę i składają doniesienie, a wiesz ile dzięki temu ludzi nie umiera czy
          zostaje kalekami, a żyje? no własnie. Za SB donosiło się że facet coś złego
          powiedział na partię czy ZSSR i było się bitym w kazamatach, okaleczanym, teraz
          za to nic nie grozi. To jest wielka różnica. Tak samo jak bandziory grożą ze za
          donos będzie kara, bo się tego po prostu boją. A ja na sumieniu nic nie mam i
          się nie boję. Proste.

          No własnie o to chodzi że człowiek zakochany jest ufny i nie odkryje tego dopóki
          ktoś się dobrze kryje. I byłbym bardzo wdzieczny jak ktos by mi powiedział że
          jestem oszukiwany.

          I najważniejsza kwestia, pomijana - jeśli facet robi takie komcie pod swoim
          nazwiskiem to albo jest głupi albo kompletnie mu na żonie nie zależy, bo facet
          robiący takie rzeczy to ukrywa, a temu nawet się nie chce lewego loginu założyć.

          A jeśli to jest podpucha i biusciasta jest jego żoną? to wtedy nic się nie
          stanie, skasuje donos i tyle.
          • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:21
            mareczekk77 napisał:

            >To nie relatywizm. W Szwecji przekroczysz prędkość, prawie wszyscy
            >łapią za komórkę i składają doniesienie,

            Poucz sie mareczku jeszcze etyki, a potem się wypowiadaj. Donos jest
            najczęściej anonimowy. Doniesienie, ze ktos popełnia przestepstwo
            składa się pod własnym nazwiskiem.
            Komu zycie uratuje pani donosicielka, męzowi czy zonie? Uderza w
            trwałośc małżeństwa, bez powodu - i tyle.
            Jak poczytasz dalej, oczywiscie zrobiła to anonimowo. Nie ma c..a
            nawet tyle odwagi, zeby sie podpisać. Wspólczuje tylko zonie i mam
            nadzieje, ze ma poczucie humoru.
            • mareczekk77 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:26
              Tam do kata, czy to ważne jak nazwać taką informację? :) uderza w trwałość
              małżeństwa? jaką trwałość skoro mąż podrywa cycatkę nie zadając sobie nawet
              trudu zmienienia nazwiska???? :) no chyba żartujesz, miała się podpisać? żeby
              sobie wroga robić? po co?
              • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 09:31
                mareczekk77 napisał:

                > Tam do kata, czy to ważne jak nazwać taką informację? :)

                Ważne. K...stwo nazywajmy po imieniu, podobnie jak donosicielstwo.

                >uderza w trwałość małżeństwa?

                Jeszcze raz, z założenia małżeństwo jest instytucja trwałą. Nie
                wolno wtracac się w to, co dzieje się między małżonkami. Wyjatki
                podałam.

                >jaką trwałość skoro mąż podrywa cycatkę nie zadając sobie nawet
                > trudu zmienienia nazwiska????

                Jak będę flirtować z synem sąsiada, to mi się małżeństwo rozpadnie?
                Albo jak będę na wakacjach z dziećmi i pobędę trochę w towarzystwie
                mężczyzn? Męża mi ubędzie jak zatańczy z inną panią, albo nawet jak
                jej komplement powie?
                Donos powoduje, że całą sytuację przerysowujesz. Podejrzewasz, że
                może nie tylko wpisu, ale i cały romns ktos odkrył.

                :) no chyba żartujesz, miała się podpisać? żeby
                > sobie wroga robić? po co?

                Zaraz zaraz. Podobno ta żona, to miała być wdzięczna za donos. Każda
                kobieta ponoć byłaby wdzięczna za taką informację. To jednak
                donoszenie koleżance na męża nie zacieśnia więzów przyjaźni? I zony
                nie obsypuja donosicelek kwiatami? Ciekawe dlaczego?
    • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:08
      Boze dziwni jestescie ludzie, wyszlo na to, ze to ja jestem gorsza od tego meza dziwkarza a ja po prostu wczulam sie w role tej zony, ktora pewnie nie ma pojecia, co jej mezus wyprawia. Ja osobiscie chcialabym wiedziec, gdyby chodzilo o mojego meza. Nie widze nic zlego w tego rodzaju donosicielstwie. Gdy sie widzi, ze ktos zle postepuje, to nalezy interweniowac a nie siedziec z zalozonymi rekami, bo wtedy jest sie wspolwinnym. a facet jest ewidentnym gnojkiem, skoro pisze takie komentarze i jest nielojalny wobec zony, nie ma dla niej szacunku. W dodatku te komentarze pisal po polnocy, zona pewnie spala a on sie napalal na panienki w necie. I nie uwierze, ze to byl jedyny raz. Zona powinna wiedziec, jaki jest naprawde i dlatego anonim juz do niej poszedl. Mnie by bylo wstyd za takiego meza, gdyby inni ludzie widzieli jak sie ewidentnie napala na inne babki.
      • yoko0202 i bardzo dobrze zrobiłaś 17.06.09, 12:14
        tutaj większość tak strasznie pluje na tzw. donosicielstwo,
        rzeczywiście, zbawcy świata się znaleźli, a potem płaczą na forum że
        okazało się że ich mąż/żona w hu*a wali od roku, i wszyscy wiedzieli
        i nikt nic nie powiedział....
        zgadzam się z Tobą, tego typu komentarze w normalnym związku są
        absolutnie nie do przyjęcia, trzeba tępić chołotę
        • iwona334 trzeba tępić chołotę ? 17.06.09, 16:36
          yoko0202 napisała:
          trzeba tępić chołotę


          To zaczynamy od Ciebie:

          raz sierpem, raz mlotem - w czerwona chołotę!
          kresy24.pl/img/news/no_communism_9f0b8303ec6af90c0d1ff542eca50e2e.jpg
          • yoko0202 ty masz jakieś problemy emocjonalne??? 18.06.09, 00:50
            na forum psychologia jest sporo namiarów na specjalistów
            • iwona334 ty masz jakieś problemy moralne??? 18.06.09, 14:32
              i decyzyjne?
              skoro popierasz Qoorevskie donosicielstwo?
      • marguyu Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:18
        Jesli facet jest gnojkiem, to ty jestes ewidentna idiotka, ktora
        uzurpuje sobie prawo do ingerowania w cudze zycie.
        Na dodatek brak tobie odwagi na to zeby podpisac sie pod donosem.
        Idiotka to za malo. Jestes zwykla intrygantka nie warta funta klakow.
        Niech mi ktos wytlumaczy skad sie bierze tyle ograniczonych umyslowo
        durnowatych moralistek?

        Nie wiedzialam, ze w jednym czlowieku moze sie miescic tyle glupoty,
        chamstwa i braku wyobrazni!

        Od czasu gdy czytam to forum bardzo czesto nasuwa mi sie refleksja,
        ze palenie czarownic bylo uzasadnione!
        • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:22
          Pisalam anonimowo, bo to kim jestem nie ma az takiego znaczenia. Poza tym
          kolezanka moze by sie wstydzila, ze to ja wlasnie nakrylam jej meza a tak to nie
          bedzie jej glupio przy kolejnym spotkaniu ze mna gdzies przypadkjiem na ulicy
          czy w sklepie.
          • mallina Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 14:25
            jasne
            ta kolezanka to powinna sie wstydzic tego ze ma takie "kolezanki" jak ty. na
            czym to nakrylas tego jej meza? ze sobie oglada piersiaste kolezanki i ,o
            zgrozo, o polnocy komentarze wypisuje! doprawdypowinna walizki mu za drzwi
            wystawic, zaraz po przeczytaniu twojego anonimu.
            moze pilnuj swojego zwiazku a nie wtracaj sie w cudze?


          • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:24
            wandaxx napisała:

            > Pisalam anonimowo, bo to kim jestem nie ma az takiego znaczenia.
            Poza tym
            > kolezanka moze by sie wstydzila, ze to ja wlasnie nakrylam jej
            meza a tak to ni
            > e
            > bedzie jej glupio przy kolejnym spotkaniu ze mna gdzies
            przypadkjiem na ulicy
            > czy w sklepie.

            Napisz raczej, ze bez problemu wyciagniesz z niej wtedy jaki efekt
            dało działanie i czy juz mozesz brac się za jej męża.
            Ja to bym teraz chetnie doniosła zonie, ze to ty doniosłaś. Pod moim
            własnym nazwiskiem. I dała jej link do tego wątku...Jest tu kto
            sprawny informatycznie?
            • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:30
              Jestem w szczesliwym zwiazku i nie interesuje mnie inny facet, zwlaszcza taki
              duren jak maz kolezanki. Poza tym nie jest w moim typie. A gdyby chciala sie
              brac za jakiegos zonkosia, to na pewno robilabym to z pominieciem zony ;)
              • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 09:38
                wandaxx napisała:

                > Jestem w szczesliwym zwiazku i nie interesuje mnie inny facet,
                >zwlaszcza taki duren jak maz kolezanki.

                Czyli jednym słowem twój mężczyzna do slubu i dzieci się nie
                kwapi...Więc siedzisz z nudów na NK, zeby sobie udowodnić, że
                małżeństwo nie ma sensu, a mężczyźni co są żonaci, to i tak nie sa w
                porządku. A zony to idiotki. Więc juz leszy taki twój, co się
                wprawdzie nie żeni, ale nie jest obłudny...Współczuję.

                > Poza tym nie jest w moim typie. A gdyby chciala sie
                > brac za jakiegos zonkosia, to na pewno robilabym to z pominieciem
                zony ;)

                O to widzę, że i inne sposoby na rozbijanie cudzych małżeństw też
                nie sa ci wstrętne?

                Skłoń swojego chłopa do ślubu, to ci przejdzie uczucie zawiści,
                maskowane "poczuciem moralności". Potem go dobrze pilnuj, przed
                takimi jak ty teraz. Tylko nie grzeb mu po rzeczach, kontach itp. Bo
                to naprawdę nieładnie szpiegować.
                • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 13:46
                  Eeee... "jestem w szcześliwym związku" to znaczy "nie mamy ślubu"?
                  "Optymistka" ;D

                  Wiesz, że ludzie sądzą innych przez pryzmat samych siebie?
                  Poczytaj teraz swoje posty do Wandy.
                  • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 14:07
                    sootball napisała:

                    > Eeee... "jestem w szcześliwym związku" to znaczy "nie mamy ślubu"?
                    > "Optymistka" ;D

                    Nie po prostu znam język polski. Jak ktoś jest "w szczęśliwym
                    związku", to znaczy coś innego niż "w szczęsliwym małżeństwie".
                    Zwłaszcza to "szczęście" zmienia znaczenie jak pani jest w okolicach
                    trzydziestki...To stereotyp, ale potwierdza go doświadczenie...

                    > Wiesz, że ludzie sądzą innych przez pryzmat samych siebie?
                    > Poczytaj teraz swoje posty do Wandy.

                    Nie wiem co masz na mysli, więc może lepiej napisz wprost. Jakież to
                    moje podłe cechy ujawniłam?
                    • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 14:40
                      Mam 31 lata i jestem mezatka od 6 lat. To zeby rozwiac wszelkie watpliwosci. Nie
                      interesuje mnie maz kolezanki w najmniejszym stopniu. Wlasnie dlatego, ze jestam
                      ZONA, wczulam sie chyba za bardzo w sytuacje tamtej robionej w konia ZONY.
                      • maly.jasio i bez sensu 18.06.09, 15:35
                        jak widac.
                        niektorych lata malzenstwa nic nie ucza.
                        • sootball Re: i bez sensu 18.06.09, 16:25
                          twojabogini,
                          szczęśliwy związek, małżeństwo, a zrozumienie języka polskiego, odpowiedź masz
                          wyżej.
                          druga kwestia, oceniamy motywacje innych i różne sytuacje na podstawie tego, co
                          jest nam znane, na podstawie najbliższych nam emocji. Jeśli w opisanej sytuacji
                          zarzucasz nieznajomej dziewczynie, że:
                          - moze brac się za jej męża, chce go "pocieszyć" a potem sie z nim ożenić
                          - jej facet nie chce się żenić, a ona stara się sobie udowodnić, ze małżeństwo
                          nie ma sensu (już nieaktualne)
                          - chce rozbić ich małżeństwo
                          - jest zawistna
                          - cieszy się, że się pokłócili

                          to po pierwsze, powinnaś sprawdzić i wziąć sobie do serca termin
                          "nadinterpretacja", a po drugie, że gdybyś zrobiła to co autorka wątku, to
                          właśnie z takich powodów, jakie sama wymieniłaś, lub po prostu przebywasz w
                          środowisku, gdzie podobne motywacje są normą, a to że ktoś ostrzega kogoś innego
                          bez ukrytych podtekstów jest nie do pomyślenia.

                          Donoszenie na męża nie zacieśnia więzów przyjaźni, bo automatycznie osoba, która
                          poinformowała jest kojarzona z negatywnymi emocjami. Co nie ma nic wspólnego z
                          tym, że czasem należy poinformować. Ryzykując przyjaźń, tak. Niektórzy tego nie
                          robią, albo robią anonimowo, bo nie mają ochoty ryzykować przyjaźni, albo po
                          prostu wpaść w sieć negatywnych emocji. Patrzenie jak ktoś cierpi jest przykre,
                          a my unikamy sytuacji, które są dla nas przykre, z czystego egoizmu.

                          Poza tym, według Ciebie, doniesienie żonie na męża jest podłe, ale doniesienie
                          na "donosiciela", już nie?
                          • twojabogini Re: i bez sensu 22.06.09, 13:15
                            sootball napisała:

                            > twojabogini, szczęśliwy związek, małżeństwo, a zrozumienie języka
                            >polskiego, odpowiedź masz wyżej.

                            Większość mężatek pisze: mam udane małżeństwo. Jak widać nie
                            wszystkie...

                            > druga kwestia, oceniamy motywacje innych i różne sytuacje na
                            >podstawie tego, co jest nam znane, na podstawie najbliższych nam
                            >emocji. powinnaś sprawdzić i wziąć sobie do serca termin
                            > "nadinterpretacja",

                            Znam termin nadinterpretacja. Ja po prostu jestem złośliwa czasem.
                            Nie lubię ulepszaczy swiata i anonimowych donosicieli. Znasz coś
                            takiego jak "poczucie humoru"? Czy sądzisz, że rzeczywiście po paru
                            postach oceniłam, że po drugiej stronie siedzi stara panna? Jak
                            realnie spojrzeć, to równie dobrze mogła tam byc pani cycatka czy
                            żona, która chciała się dowiedzieć, czy ma powód do niepokoju itp.

                            >a po drugie, że gdybyś zrobiła to co autorka wątku, to
                            > właśnie z takich powodów, jakie sama wymieniłaś,

                            Znasz termin nadinterpretacja? Zaprezentowałam pogląd, że w
                            małżeństwa się nie wtrąca i dorzuciłam trochę złośliwości...
                            Nadinterpretacja, to to, że mąz piszący komentarze na forum to od
                            razu zgroza i pewno żony nie kocha i planuje zdradę. I trzeba
                            donieść...

                            >lub po prostu przebywasz w
                            > środowisku, gdzie podobne motywacje są normą, a to że ktoś
                            ostrzega kogoś innego bez ukrytych podtekstów jest nie do pomyślenia.

                            Żyję w srodowisku, które respektuje nietykalność małżeństwa. W
                            którym jeśli ktos ma komuś coś do powiedzenia, to robi to wprost a
                            nie anonimowo.

                            > Donoszenie na męża nie zacieśnia więzów przyjaźni, bo
                            >automatycznie osoba, która poinformowała jest kojarzona z
                            >negatywnymi emocjami.

                            Hm...syndrom przenoszenia złych emocji na "posłańca złych wieści" to
                            objaw emocjonalnej niedojrzałości. Jak mi sąsiad powie, że mój syn
                            rozrabiał, to mu przestanę dzieńdobry mówić? Jak mi kumpel powie, że
                            mój mąż za bardzo lubi pewną panią i powinnam się tej znajomosci
                            przyjrzeć, to obrażę się na kumpla? No proszę?

                            >Co nie ma nic wspólnego z tym, że czasem należy poinformować.
                            >Ryzykując przyjaźń, tak.

                            Czasem nalezy poinformować. W cztery oczy. Pod własnym nazwiskiem. W
                            ochronie wyższych wartości niż trwałość małżeństwa. Co tam było
                            zagrożone? Poza prawem męża do prywatności i ogladania i
                            komentowania cycatek?

                            >Niektórzy tego nie robią, albo robią anonimowo, bo nie mają ochoty
                            >ryzykować przyjaźni, albo po prostu wpaść w sieć negatywnych
                            >emocji.

                            Anonimowo to jest donos, a nie poinformowanie. Zreszta o czym tu
                            informować? Że napisał, że nie będzie mógł zasnąć? 80 % mężczyzn
                            lubi popatrzeć na cycate kobiety. Że żonie będzie przykro, jak się
                            dowie? No będzie. To po co jej robić przykrość...

                            >Patrzenie jak ktoś cierpi jest przykre, a my unikamy sytuacji,
                            >które są dla nas przykre, z czystego egoizmu.

                            To i innym tego oszczędźmy.

                            > Poza tym, według Ciebie, doniesienie żonie na męża jest podłe, ale
                            >doniesienie na "donosiciela", już nie?

                            Donosiciel działa anonimowo. Jak ktoś anonimowo doniesie na
                            donosiciela, to sam będzie donosicielem. Jak ktoś pod własnym
                            nazwiskiem ujawni donosicela to będzie "ujawniaczem donosicieli".
                            Zresztą, wróćmy do definicji "poczucie humoru"...

                            Pozdrawiam :)
                            • sootball Re: i bez sensu 23.06.09, 12:32
                              "Znasz cośtakiego jak "poczucie humoru"? Czy sądzisz, że rzeczywiście po
                              parupostach oceniłam, że po drugiej stronie siedzi stara panna?"
                              Hm, tak, to było zabawne. ha.
                              "Nadinterpretacja, to to, że mąz piszący komentarze na forum to od
                              razu zgroza i pewno żony nie kocha i planuje zdradę", owszem, to jak najbardziej
                              nadinterpretacja. Co nie zmienia faktu, że 1. MOŻE tak być rzeczywiście, 2.
                              Babka powinna o tym wiedzieć. 3. Takie kometarze są nie na miejsu.
                              "jeśli ktos ma komuś coś do powiedzenia, to robi to wprost a
                              nie anonimowo." - popieram.
                              "Znasz termin nadinterpretacja? Zaprezentowałam pogląd, że w
                              małżeństwa się nie wtrąca i dorzuciłam trochę złośliwości... " dobór złośliwości
                              też nie jest przypadkowy. Nie wyzłośliwiałaś się na temat jej empatii, chęci
                              zrobienia właściwej rzeczy, bycia panną porządnicką i ulepszania świata(jak np.
                              Potworski)nie, Ty wymyśliłaś jakie mogłaby mieć inne motywy zrobienia tego, a
                              następnie w nie uderzyłaś. Nadinterpretuję? Być może. A być może wcale nie mijam
                              się z prawdą, ale i tak się o tym nie dowiem, nie? :)
                              Syndrom przenoszenia złych emocji na "posłańca złych wieści" - Na przykład "i
                              odtąd na jej widok zawsze przypominała mi się zdrada męża i znów zaczynało
                              boleć, co spowodowało że zaczęłam jej unikać", takie no proszę.
                              Na miejscu żony poczułabym się zagrożona. Gdyby chodziło o jakąś znaną aktorkę
                              czy zdjęcia porno, to jeszcze "pół biedy", ale to była kobieta z jego
                              przeszłości, potencjalnie dostępna. I z pewnością to niesamowicie budujące i
                              dodające godności, kiedy idzie dziewczyna korytarzem, a ludzie mijając ją myślą:
                              o, to ta co jej mąż wypisuje sprośne komentarze pod zdjęciami innych, biedaczka
                              na pewno nic nie wie, ale ja jej nie powiem...

                              Po całej tej dyskusji dochodzę do wniosku, że ja w podobnej sytuacji, jeśli
                              zdecydowałabym się coś zrobić, najpierw wysłałabym wiadomość do faceta, a gdyby
                              to nie pomogło, do żony. Pod własnym nazwiskiem.
                              Pozdrawiam również :)
                              • angelina25 Re: i bez sensu 23.06.09, 13:05
                                Zona sie wkurzyla, pewnie byla awantura, bo maz podobno te laske z listy
                                znajomych, wiec to nie byla nadinterpretacja. Wandax miala nosa ;) Gdyby te
                                komentarze byly takie niewinne jak uwazaja tu niektorzy, gdyby zona o nich
                                wiedziala i smiala sie z tego z mezem, to ow maz by chyba nie wykasowal tej
                                dziewczyny z listy znajomych po interwencji Wandy.
                      • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 22.06.09, 13:22
                        wandaxx napisała:

                        > Mam 31 lata i jestem mezatka od 6 lat. To zeby rozwiac wszelkie
                        >watpliwosci. Nie interesuje mnie maz kolezanki w najmniejszym
                        >stopniu. Wlasnie dlatego, ze jestam ZONA, wczulam sie chyba za
                        >bardzo w sytuacje tamtej robionej w konia ZONY.

                        Dlaczego od razu załozyłaś, że ten mąz to dziwkarz i ze parę
                        komentarzy pod zdjęciem to zagrozenie dla żony?


          • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 07:47
            Wandaxx,Jestes...smutna i wscibska osobka!Bek!
      • wana Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 13:30
        Wiesz, ja nie rozumiem Twojej arogancji... Nie jesteś na miejscu tej
        kobiety, a już wiesz, w 100%, co jest dla niej dobre.... Zrobiłąś
        źle i podle, nie znasz sytuacji, nie znasz relacji, poprostu sądzisz
        po sobie.
        Mój małżonek mógłby sobie takie rzeczy robić, mnie to by nie
        ruszyło - ale nie zakładam, ze każda z kobiet reaguje tak, jak ja, w
        odróżnieniu od Ciebie. Zresztą różne umieszcza komentarze na NK i
        różne dostaje - szczerze mówiąc zwisa mi to, bo prawdziwy on jest ze
        mną.
        Kolega męża przesyła mojemu ucałowania w "ust pąkowie" - to co,
        pewnie mam pod dachem ukrytego homoserksualistę...?
        dziewczyno, zrobiłaś źle. Być może było to objawem "gnicia" związku,
        a być możę... niczego. A może właśnie Ty zniszczyłaś czyjś związek,
        na zasadzie, ze jak inni zaczynają gadać, to coś musi być na rzeczy,
        a że na rzeczy jest jedynie wści...two jakiejś panny....
        Będziesz mogła spokojnie spać, gdy być może zniszczyłaś komuś życie?
        To gratuluję.
      • maly.jasio belkot 17.06.09, 16:16
        wandaxx napisała:

        Gdy sie widzi, ze ktos zle postepuje, to nalezy interweniowac a nie siedziec z zalozonymi rekami, bo wtedy jest sie wspolwinnym.

        - tak, jednak tylko wtedy, gdy ten ktos narusza obowiazujace prawo.

        Flirty i zdrady w naszej Zachodniej Cywilizacji zabronione
        i karalne nie sa.
    • julyana Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 12:50
      Podeślij tego linka. Nie rozumeim oburzenia, skoro facet nie robi
      nic złego, żona sama moze to zobaczć na NK, a poza tym moze tak
      naprawdę we dwoje nabijaja sie z cycatej, to w czym problem?
      • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 13:40
        wandaxx, zrobiłaś dobrze, chociaż anonimowość nie jest może najlepszym
        rozwiązaniem, bo teraz babka będzie podejrzewać każdą napotkaną osobę, lepsze są
        jasne syuacje.
        wana, histeryzujesz. Jeśli coś takiego miałoby zniszczyć związek, to znaczy, że
        i tak sam by się rozleciał za trzy miesiące.
        twojabogini, skoro ufa, to po przeczytaniu takiego komentarza albo będzie ufać
        dalej, bo to nic takiego, albo przejrzy na oczy. Jak widzisz że ktoś wyciąga
        komuś innemu stówę z kieszeni, to co robisz? siedzisz cicho, bo nie wolno
        ingerować w czyjąś kieszeń, czy jednak zniżasz się do poziomu donosicielstwa?
        • wana Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 14:14
          Zastosowałam pewien skrót myślowy, to prawda. Jednakże uważam, że
          dziewczyna zrobiła źle i podle. Ja taką "koleżankę" spuściłabym ze
          schodów, bez względu na to, czy mąż zabawiałby się za moją zgodą,
          czy nie. Ale - jak mówiłam wcześniej - to ja bym tak zrobiła.
        • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:29
          twojabogini, skoro ufa, to po przeczytaniu takiego komentarza albo
          będzie ufać dalej, bo to nic takiego, albo przejrzy na oczy.

          Cholera. Moze on po prostu lubi sobie pisac komentarze. Nie musi to
          bic od razu w lojalnośc. czy zona ma mówic mężowi ze lubi dłybac w
          nosie? To tez jest nieakceptowalne społecznie. A jak lubi prowokowac
          facetow, zeby patrzyli na jej biust i ma z tego wieksza podjarke w
          łóżku? A moze on się tak nakręca, ona o tym nie wie, ale dzięki temu
          ma dobry seks. a tak się załamie pomysli, ze chiał romansu i ze jak
          ktoś donióśł to moze i razem ich nakrył.

          Jak widzisz że ktoś wyciąga komuś innemu stówę z kieszeni, to co
          robisz? siedzisz cicho, bo nie wolno ingerować w czyjąś kieszeń, czy
          jednak zniżasz się do poziomu donosicielstwa?

          Nie wtedy informuję - osobiscie i pod swoim nazwiskiem, a nie
          anonimowo. Czy wy nie ogarniacie czym sie różni donos od
          doniesienia. Czy ta Pani ma jakis dowód, ze stało się coś złego?
          Moze faktycznie niech do donosu dosle jeszcze link do tej dyskusji...
    • angelina25 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 13:45
      Tez bym poinformowala zone. A zonaty facet, ktory pisze pod wulgarnymi zdjeciami
      jakiejs cycoliny, ze ona jest jak marzenie i ze nie bedzie mogl zasnac, to jest
      ostatni palant. Wspolczuje kobietom takich mezow.
      • rybka.best Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 15:05
        a może to jego żona pisze sobie z jego konta i ma niezły ubaw, a
        może jest kryptolesbijką, a może z mężem lubią takie zabawy, a
        może.... odpowiedzi jest milion, ale Wy już oceniliście całą
        sytuację.
        nikt z nas nie wie, jak działa to małżeństwo, nikt z nas nie zna
        pobudek tego faceta, ale oceniać chce każdy.
    • wandaxx Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 15:59
      Weszlam przed chwila na profil goscia i wykasowal ta panienke z listy znajomych.
      Tak jak myslalam, zonie komentarze sie nie podobaly...
      • maly.jasio A Wando-donosicielko juz moge do Ciebie mowic? 17.06.09, 16:12
        - czy jeszcze sie wahasz z zajeciem sie ta profesja?
      • maly.jasio Zapomnialem dodac, ze ja tez czasem donosze :) 17.06.09, 16:17
        Rano kapcie do lozka, co atrakcyjniejszym Damom :)
      • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:32
        wandaxx napisała:

        > Weszlam przed chwila na profil goscia i wykasowal ta panienke z
        listy znajomych.
        > Tak jak myslalam, zonie komentarze sie nie podobaly...

        I teraz się cieszysz, że się pokłocili. Teraz pędzisz go pocieszyc
        jako koleżanka? Czy najpierw ją wypytać co taka smutna. A moze
        napiszesz na jego profil, czemu wykasował komentarze pod twoimi
        fotkami?
        Zaplanowałaś juz menu na slub z jej męzem?
        • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 16:57
          twojabogini,
          Podstawowa różnica, dłubanie w nosie nie stanowi zagrożenia dla męża w związku.
          Dowód...? no, tak jakby... hm, pomyślmy...MA. Na przykład - TE KOMENTARZE. Można
          wymyślać cuda niewida, ale okazało się, że jest dokładnie tak jak to zwykle
          bywa, drobne grzeszki faceta, o których nie miała pojęcia jego żona.
          To normalne, że żonatym meżczyznom, nawet tym bardzo zakochanym, podobają się
          inne kobiety, sęk w tym, zeby umieć to kontrolować, a ten facet, moim zdaniem,
          był nie w porządku.
          Natomiast Wanda nie musi się ani cieszyć, ani nikogo pocieszać, wciskasz jej
          podłe motywacje na siłę, bo potępiasz to, co zrobiła.
          • marguyu Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 21:45
            sootball,
            nikt nie wciska wandzie podlosci. Ona juz jest podla, wscibska i
            arogancka.
            To samo mozna powiedziec o nastepnych kilku idiotkach, ktore
            pochwalily prostacka "dzialalnosc" autorki watku.
            Zaczynam naprawde zalowac, ze to nie sredniowiecze i ze wiedzm nie
            mozna palic na stosie. Zeby choc w dyby mozna bylo zakuc...
        • mareczekk77 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 22:05
          Podstawowa kwestia to ta czy warto żyć w prawdzie czy kłamstwie. Ja wolę w
          prawdzie, a jeśli Twoja bogini wolisz w kłąmstwie to Twoja sprawa, a kobieta
          która poinformowała nieszczęsną żonę zrobiła bardzo dobrze. Ja sobie nie
          wyobrażam sytuacji kiedy mam żonę i komplementuję cycatkę na necie pod swoim
          nazwiskiem, to jest prostak i gamoń a nie facet. Może jeszcze bym to zrozumiał
          10 lat po ślubie, ale 2? to po co z nią się hajtał w takim razie???
          • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 17.06.09, 23:26
            marguyu,
            to, co napisałaś jest bardzo dziecinne.
            • marguyu Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 00:59
              sootball,
              pozyjesz tyle co ja, przyjrzysz sie temu swiatu i skutkom dzialan
              damulek w rodzaju wandy i tez zdziecinniejesz.

              ps. Chcialabys, zeby ktos obcy ingerowal w twoje prywatne zycie?
              I to z tak niskich pobudek jak wscibstwo, niezdrowa ciekawosc,
              wybujala wyobraznia i donosicielstwo?
              Jesli tak, to zal mi ciebie.
              • sootball Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 13:39
                jezeli moj partner zachowywalby sie jak tamten, chciałabym wiedzieć, a motywy
                osoby, która by mnie oświeciła byłyby mało istotne.
          • yoko0202 mareczekk tu nie wygrasz 18.06.09, 00:55
            tu jest zjazd naiwnych i wielkodusznych, najbardziej na świecie
            szanujących własną i cudzą prywatność a jakakolwiek w nią ingerencja
            jest grzechem śmiertelnym
            dojrzeją, podrosną, rogi im urosną takie że będą pana boga po du.pie
            łaskotać to zrozumieją
            • twojabogini Re: mareczekk tu nie wygrasz 18.06.09, 10:34
              yoko0202 napisała:

              > tu jest zjazd naiwnych i wielkodusznych, najbardziej na świecie
              > szanujących własną i cudzą prywatność a jakakolwiek w nią
              > ingerencja jest grzechem śmiertelnym dojrzeją, podrosną, rogi im
              >urosną takie że będą pana boga po du.pie łaskotać to zrozumieją

              Wbrew obiegowym opiniom od zdrady rogi nie rosna, podobnie jak od
              onanizmu ręce nie pokrywają się gęstym włosiem. Zdrada jednego z
              małżonków powoduje zmianę zachowania. Jest to wyczuwalne. Jeśli ktoś
              chce odkryć zdradę, to ja odkryje.
              A donosiciele sa po prostu żałosni. Mamusi doniesli, ze się tatus z
              młoda dupcia prowadza po sklepach odzieżowych. Usmiała się bo sama
              go z córką po zakupy wyslała...


            • maly.jasio belkocie 18.06.09, 15:29
              yoko0202 napisała:

              > tu jest zjazd naiwnych i wielkodusznych, najbardziej na świecie
              > szanujących własną i cudzą prywatność a jakakolwiek w nią ingerencja
              > jest grzechem śmiertelnym
              > dojrzeją, podrosną, rogi im urosną takie że będą pana boga po du.pie łaskotać to zrozumieją

              belkocie - dawno juz doroslem, a donosicieli, w przeciwienstwie
              do np. prostytutek - ktore pracuja w koncu na wlasne konto i wlasna odpowiedzialnosc - otoz donosicieli powinno sie kamienowac.
          • twojabogini Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 10:16
            mareczekk77 napisał:

            > Podstawowa kwestia to ta czy warto żyć w prawdzie czy kłamstwie.
            >Ja wolę w prawdzie, a jeśli Twoja bogini wolisz w kłąmstwie to
            >Twoja sprawa

            Cholera w jakim kłamstwie? Masz kompleks małego członka, że tak się
            obawiasz zdrady? Nie dajmy się zwariować. Małżeństwo nie oznacza, że
            z automatu przestaje ci się podobać cała płeć odmienna. Ja flirtuję,
            często bezwiednie, choc nie pociaga to za sobą żadnych czynów. Mój
            przyszły mąz lubi rozmawiać z kobietami. I często dostajemy "donosy"
            z których się smiejemy. Mamy do siebie zaufanie.
            Niektórzy ludzie mają niski poziom kultury i słabo panują nad
            instynktami, lub nie szanuja partnerów. wtedy jest oglądanie się za
            laskami, przegladanie zdjęć w necie, mimo próśb partnerki, ze jej to
            przeszkadza, czy flirtowanie z otwarym podtekstem seksualnym przy
            partnerze. Ale to objaw chamstwa, a nie niewierności.
            Jeśli mój przyszły mąż zacznie robić coś złego zorientuję się sama.
            bez pomocy z zewnątrz.

            >, a kobieta która poinformowała nieszczęsną żonę zrobiła bardzo
            >dobrze.

            Wiesz, w czasach gdy ludzie hołdowali jakimś rzeczywistym wartosciom
            to jak Jaś doniósł rodzicom że Krzyś zjadł zapas cukru, to karę
            dostawali dwaj synowie. Jeden ze zjadł, drugi - surowszą, za to, ze
            doniósł. I ludzie nie mieli problemu z odróżnieniem co jest
            informacją co donosem.

            >Ja sobie nie wyobrażam sytuacji kiedy mam żonę i komplementuję
            >cycatkę na necie pod swoim nazwiskiem,

            Pewnie...I będziesz taki wierny i wspaniały, ze nawet oczy sobie
            wydłubiesz, żeby nie zerkać na kobiety w mini. Odetniesz sobie net i
            TV a spotykać się bedziesz tylko z kolegami i ciociami. Zaczniesz
            pracę na budowie, zeby i w pracy nie popełniac niemoralnych czynów,
            takich jak komplementowanie i ogladanie kobiet.

            >to jest prostak i gamoń a nie facet.

            Że prostak to się zgodzę (te elokwentne komentarze, czysta finezja),
            ale jego zona pewnie wie o tym lepiej niz my wszyscy razem wzięci.
            Że gamoń? Skoro robi to pod własnym nazwiskiem to widac nie ma
            poczucia, ze robi cos bardzo złego. jakby się ukrywał pod nickami,
            to mogłoby znaczyc, ze ma jekieś szersze plany co do cycatej.

            > Może jeszcze bym to zrozumiał 10 lat po ślubie, ale 2? to po co z
            >nią się hajtał w takim razie???

            Mareczku,jestes skrajnym relatywistą moralnym. Po dwóch latach
            należy trzymac się żony. Po 10 jak się cycatą podpisze przesnym
            komentarzem, to juz zrozymiałe. Co mozna po 20? I po ilu mozna juz
            swobodnie posuwac inne towary?
      • potworski Super zrobiłaś! 18.06.09, 01:13
        O ku#wa jaka fantastyczna heca! No to teraz już tylko nie pozostaje ci nic
        innego jak założyć bojówkę walczącą o moralność na naszej klasie. Przecież tam
        musi być mnóstwo takich facetów i niczego nieświadomych kobiet, więc trzeba
        działać! Zróbcie sobie jakąś tajną siedzibę=np w byłej harcówce i podepnijcie z
        5 komputerów, przy których na okrągło ktoś będzie czuwał. Pośrodku wielki
        telebim, na którym będą się wyświetlały podejrzane profile użytkowników. W
        garażu opancerzony radiowóz - w razie gdyby delikwent chciał uciec lub gdyby się
        zabarykadował w szopie na narzędzia. Fajnie by było gdybyście miały jeszcze
        jakieś ciekawe umundurowanie=np takie szaty jak miał Jezus=bo w sumie niesiecie
        dobro. Gdyby ktoś miał wątpliwości to wepnijcie sobie jeszcze we włosy migające
        żarówki-czterdziestki imitujące aureole.

        wandaxx napisała:
        > Weszlam przed chwila na profil goscia i wykasowal ta panienke z listy znajomych
        > .
        > Tak jak myslalam, zonie komentarze sie nie podobaly...
        • sootball Re: Super zrobiłaś! 18.06.09, 01:28
          Zapewne celem obserwacji będą również osoby używające przesyconych inteligentnym
          humorem, przesadzonych alternatywnych wizji świata, między innymi w obronie
          świętej hipokryzji ;)
        • cus27 Re: Super zrobiłaś! 18.06.09, 07:58
          Potworski,wpisz mnie na swoja liste(tej bojowki oczywiscie) i do
          dziela...!
          • real.becwal Re: Super zrobiłaś! 23.06.09, 13:30

            cus27 napisała:

            > Potworski,wpisz mnie na swoja liste(tej bojowki oczywiscie) i do
            > dziela...!

            szatę Jezusa masz?
      • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 07:54
        Wandaxx...masz satysfakcje?Zazdrosna...o meza kolezanki,przepraszam
        przyjaciolki!
        • misiu.stefan Zrobiła jak uważała 18.06.09, 10:22
          Ja nie będę ani krytykować, ani chwalić.

          Każdy z Was - świetnych doradców zastanawiałby się co w podobnej
          sytuacji zrobić. I każdy postapiłby wg swojego sumienia.

          Ciekawa jestem czy chcielibyście wiedzieć np. jak Was partner
          zachowuje się, gdy jest sam na imprezie, na wieczorze kawalerskim
          czy dziewczyna na panieńskim. Albo jak zachowuje się w pracy, przy
          atrakcyjnych znajomych.

          A w takich i podobnych sytuacjach dzieje się bardzo wiele.
          Ludzie dzielą się na 2 grupy: są tacy, którzy jak tylko nie ma
          partnera obok to zachowują się jak spuszczeni z łańcucha i tacy,
          którzy nawet jak mieliby 1000 okazji to pozostną wierni. Takie jest
          życie. Wszystko zależy od człowieka.

          Sama z doświadczenia wiem jak przyglądają mi się faceci w różnych
          firmach (mam taką pracę, że często spotykam nowe osoby, z którymi
          później firma w ktorej pracuję robi interesy) - żonaci, ok. 30- tki,
          mają małe dzieci i często piękne żony. Na pewno ich żonom nie
          spodobałby się sposób w jaki na mnie patrzą albo jak ze mną
          rozmawiają i co mówią).
          Daje mi to naprawdę dużo do myslenia.


          • maly.jasio Zrobisz- jak uważasz 18.06.09, 15:40
            misiu.stefan napisała:
            >
            > Sama z doświadczenia wiem jak przyglądają mi się faceci w różnych
            > firmach (mam taką pracę, że często spotykam nowe osoby, z którymi
            > później firma w ktorej pracuję robi interesy) - żonaci,
            ok. 30- tki, mają małe dzieci i często piękne żony. Na pewno ich żonom nie spodobałby się sposób w jaki na mnie patrzą albo jak ze mną rozmawiają i co mówią).
            > Daje mi to naprawdę dużo do myslenia.

            - doprawdy? - ale co?
            to ze jestes atrakcyjna?
            bo to, ze mezczyzni leca na piekne kobiety
            - to chyba normalne - prawda?
            inaczej CYYWILIZACJA by sie zalamala :)
    • evvelinne Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 12:22
      Cholera szok normalnie jak wszyscy wsiedli na autorke watku. To znaczy ze
      uwazacie, ze tamten facet nie robi nic zlego?? Rozumiem, ze byscie panie
      akceptowaly, gdyby wasz maz pisal do innej panienki, hojniej od was obdarzonej
      przez nature, ze nie bedzie mogl w nocy zasnac, bo ak sie napalil na jej widok.
      Podziwiam taka wyrozumialosc.
      Ja bym byla wdzieczna osobie, ktora otworzylaby mi oczy na to co wyprawia moj luby.
    • etwas-geheimnis Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 15:13
      Jestes moralnie zobowiazana aby donieść.Donosik to nic złego, a jaka radosć, jak
      sie przyczynisz do rozpadu zwiazku.;-)
      • cus27 Re: Nk- czy doniesc kolezance na jej meza? 18.06.09, 19:45
        Kazdy (prawdopodobnie)bawi sie w "podchody internetowe",ale od razu
        donosy, i to anonimowe.Dlaczego autorka nie porozmawiala z
        mezem "psiolki"...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka