Dodaj do ulubionych

wakacyjny wyjazd a rodzice

16.07.09, 15:49
Czesc,
mam niestety dosc kiepski kontakt z rodzicami, tzn. wiem, ze oni mnie bardzo kochają, ja kochami ich, pomagają mi finansowo (jeszcze studiuję), wiem ze jakby co to moge na nich liczyc. Niestety tak naprawdę malo wiemy o sobie, ja praktycznie nie mowie rodzicom nic o sobie, a oni jakos sie tym nie interesują. Mysle, ze to troche przez to, ze moja mama byla nadopiekuncza, kiedys we wszystko sie wtrącala, na nic mi nie pozwalala itd. Teraz studiuje w Wawie i jak po 3 miesiącach nieobecnosci w domu przyjachalam do domu na troche na wakacje to rodzice nie byli zbyt ciekawi co u mnie slychac itd. Ciągle tylko mowią co w domu się dzieje, jaki remont planują itd. Nie powiedzialam im, ze od pewnego czasu się z kims spotykam i zamierzam jechac z nim na wakacje. Niby się spotykamy ale to jeszcze nic pewnego a jakbym powiedzala mojej mamie, ze jadę na wakacje z chlopakiem to chyba by mi nie dala zyc: najpierw bylyby ostrzezenia zebym uwazala na siebie, ze 'tyle jest niebezpieczenstw'itd. albo slyszalabym ciagle gadkę, ze to pewnie moj narzeczony i pewnie za miesiąc wezmiemy slub...Dlatego wspomnialam tylko rodzicom, ze jade na wakacje ze znajomymi. Teraz jednak mysle, ze to dziecinne zachowanie, ze w koncu jestem dorosla, zarabiam na siebie i nie musze sie obawiac komentarzy na temat tego z kim jade na wakacje. Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • happy_time Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 16:02
      To zarabiasz na siebie czy rodzice Ci pomagają finansowo? Bo raz
      piszesz tak raz tak :) Miałaś na mysli, ze pracujsz dorywczo podczas
      studiów, a rodzice Ci pomagają? A kto płaci za wyjazd na wakacje?
      Jeżeli Ty to nie musisz się z niczego tłumaczyć. Z drugiej strony
      wiem jak to jest mieć 'trudnych' rodziców. I dlatego uważam, ze
      czasami lepiej nie mówić wszystkiego. Jeżeli wiesz jak zareagują
      rodzice na to, że jedziesz na wakacje tylko z chłopakiem to nie mów.
      Wystarczy, że powiesz, że jedziesz ze znajomymi. W końcu na pewno
      nie będziecie siedzieć cały czas sami i poznacie tam jakis
      znajomych :)
      • lubie.barszcz Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 16:15
        Zarabiam w trakcie roku akademickiego, mogłabym się z tego spokojnie sama utrzymać ale rodzice daja mi dodatkowo pieniadze bo mogą i chcą i dzięki temu mogę sobie po prostu bardziej komfortowo zyc i odkladać. Dzieki temu odlozylam tez sporo pieniędzy więc na wakacje niby mam.
    • pan_i_wladca_mx Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 16:03
      lubie takie posty o pieknej konstrukcji:

      1.temat
      2. nakreslenie kontekstu
      3. przedstawienie podstawowych fakto
      4. przedstawienie problematyki
      5. problem
      6. odpowiedz na pytanie postawione wczesniej
      7. lęk przed rozwiazaniem
      8. znak zapytania

      jest mistrzowsko.

      a tak na powaznie to ostatnie 2 zdania sobie jeszcze raz przeczytaj, jestes juz
      duza dziewczynka a sikasz ze strachu po nogach co mama powie
      • uprowadzona_agata Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 16:25
        To nie chodzi o strach przed tym, co mama powie. Ale bywają tacy
        rodzice, którzy niestety nie akceptują wyborów swoich dzieci i ich
        stylu życia i stawiają sprawę na zasadzie "nie znamy cię, dopóki nie
        będziesz postępować tak jak my chcemy". Zazdroszczę ludziom, dla
        których rodzice są przyjaciółmi albo chociaż nie wstrącają się w ich
        życie. W innych przypadkach, jeśli ma się zamiar utrzymać w miarę
        poprawne stosunki z rodzicami, lepiej jest ukrywać przed nimi pewne
        rzeczy.
        • pan_i_wladca_mx Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 16:33
          ale autorka pisze, ze jak powie o facecie to zacznie sie GADANINA, nie foch i
          wyrzucenie z zyciorysu, juz tak nie dmeonizujmy dobrze?

          dorosli ludzie powinni umiec odciac sie od takiego gadania rodzicow, po prostu
          matka jest nie przyzwyczajona i wyobraza sobie niewiadomo co, to chyba naturalne
          nie?

          a doroslka kobieta, jaka mniemam jest autorka, powinna przedstawic rodzicom
          wersje jej wakacji, ze jedzie z facetem, z ktorym sie spotyka od jakiegos czasu,
          powiedziec gdzie bedzie i na jak dlugo (to chyba jej nie zaszkodzi, a rodzice
          beda wiedzieli).
          na kazdy komenatrz odpowiadac zgodnie ze sztuka asortywnosci : rozumiem, ze sie
          martwisz ale ja mam 20pare lat, na wakacje zarobilam sama i takie jest moje
          postanowienie.

          i tyle.
          a nie sciemniac jak 16-latka.
        • barshtchu Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 20:38
          Zazdroszczę ludziom, dla
          > których rodzice są przyjaciółmi albo chociaż nie wstrącają się w
          ich
          > życie.

          No, ja też. Normalnie są jak Dursleyowie dla Harry'ego Pottera.
          Nawet ich pytałem czy mnie przypadkiem nie adoptowali. Świrusy.
    • julyana Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 19:29
      Hmm, jak byłam w liceum to rzeczywiście zdarzało się "jadę z koleżankami",
      "nocuję u koleżanki" kiedy o faceta chodziło.:) Ale na studiach rodzice
      traktowali mnie już jak dorosłą.
    • b.montana Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 20:10
      nie mów. matka nie da ci spokoju, a tak to przynajmniej nie będzie ci nic gadać.
      • lubie.barszcz Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 21:15
        Wlasnie na początku takie bylo moje postanowienie, ale z drugiej strony trochę sama się przeciwko temu buntuję - bo to jest według mnie dziwne, ze nie umiem tego normalnie powiedziec rodzicom i miec gdzies co powiedzą. Troche się zrazilam bo 2 lata temu przyjechalam do domu na wakacje niby na 2 miesiące ale myslalam, ze zwariuje z nudów po jakims czasie i postanowilam wrocic wczesniej i pojsc do pracy itd. Wtedy moja mama trochę się obrazila i zaczęla cos sugerowac, że na pewno wracam tam do jakiegos faceta tylko nie chce jej o tym powiedziec i ze ona sie domysla,ze wplątalam się w csos zlego, ze spotykam sie pewnie z jakims starym dziadkiem itd. Bylo mi wtedy okropnie przykro, przeplakalam kilka dni, zwlaszcza ze zawsze bylam typem 'grzecznej dziewczynki', zero problemów ze mną, super stopnie, super studia, mila, ladna, nie wagarowalam, nie mialam zlego towarzystwa itd.
        Poza tym głupio mi teraz przed 'moim' chlopakiem, tak jakbym go ukrywala czy się wstydzila.
        • b.montana Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 21:17
          rozumiem jak się czujesz, bo moja matka jest zdaje się podobna. niby wszystko robię perfect, a jeśli chce z nią poruszyć jakikolwiek bardziej osobisty temat, np. mojego obecnego chłopaka, od razu zaczyna się piekło. nauczyłam się z nią nie rozmawiać na takie tematy, bo dzięki temu mam święty spokój. nie, żeby jej negatywne zdanie miało dla mnie jakiekolwiek znaczenie, po prostu nie lubię słuchać jej gadania.
    • stinefraexeter Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 16.07.09, 21:36
      Wydaje mi się, że dobrze robisz, ale jeśli cię to gnębi, to spróbuj im
      powiedzieć prawdę. Jestem na 95% pewna, ze obiecasz sobie potem "nigdy więcej". ;)

      Nie z każdymi rodzicami można działać "asertywnie", jak poniektórzy radzą.
      Niestety. Z moimi chociażby się nie da. Testowane przez wiele lat, aż wreszcie
      sie nauczyłam: niepełna prawda, żadnego zwierzania się, pozostawić ich w błogiej
      nieświadomości, bo nie dadzą spokoju i wpędzą tylko w poczucie winy. Ci, co mają
      bardziej zrównoważonych rodziców, może nie zdają sobie sprawy, jak wielkie mają
      szczęście ;)
      • e1982 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 01:14
        Skąd ja to znam.. :/ Mimo wieku-mam podobne problemy...i nie potrafią zaakceptować mojego mężczyzny..:/ I niestety,póki co zarobki nie pozwalają mi na wyprowadzenie się ze wspólnego mieszkania..Teraz zacznę modlić się o pracę.. Dolce vita..
        • stinefraexeter Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 12:16
          Powodzenia. Tylko wyprowadzka pomaga.
      • pan_i_wladca_mx generalnie wspolczuje 17.07.09, 09:01
        no to generalnie wspolczuje, zawsze myslalam ze moi sa przewrazliwieni, az
        znalazlam na nich patent, ktory pewnie nie miesci sie w konwencji praw czlowieka
        :) bo zrobilam im szkole zycia, ale dzis, jako 22-latka mam doskonaly z nimi
        kontakt, od wielu lat wiedza, ze moje zycie jest moje, nikt go za mnie nie
        przezyje, a swoim gadaniem czy manipulacjami emocjonalnymi moga jedynie
        zaostrzyc konflikt, trwalo to tak az skonczylam 18 lat ale bylo warto. dzis
        traktujemy sie jak dorosli.
        • stinefraexeter Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 12:15
          Nie wiem, co rozumiesz pod "szkołą życia", ale często dochodziłam do podobnego
          wniosku: gdybym naprawdę urządziła im kiedyś piekło, to by się bali urządzać
          emocjonalne jazdy. Niestety zawsze byłam na to za miękka.

          Zaś wszelkie gadki o poszanowaniu moich wyborów i dorosłości, asertywności - to
          są puste słowa. Oni kiwają głowami, zdziwieni, bo "przecież szanują", ale to nic
          nie znaczy. "Jesteś naszym dzieckiem i to wszystko z troski" - to jest ich
          wymówka na wszystko. Są przekonani, ze to ja jestem niewdzięcznym dzieckiem.
          Dlatego sparzywszy się trzy, pięć i dwadzieścia razy już wiem: lepiej się nam
          wszystkim żyje, gdy rodzice nie wiedzą o wszystkim. Oczywiście, czasem
          pomarudzą, że "nic o tobie nie wiemy", matka narzeka, "że sądziła, iż jest moją
          najlepszą przyjaciółką i ja o tym wiem", ale to mija, jeśli nie będę reagować.
          Niestety, w takich chwilach sugerowanie, gdzie leży problem nie przynosi innych
          rezultatów niż foch i obraza. Sprawdzone wielokrotnie ;)

          Dlatego podejrzewam, że rodzice autorki również są niereformowalni, niestety.
          Lepiej oszczędzić sobie i im szarpaniny emocjonalnej i ukryć pewne fakty.
          • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 13:46
            skoro jest to metoda przez ciebie i przez autorke sprawdzona - to do przodu,
            nieciekawa wizja staje sie obraz rodzicow, ktorzy swiecie przekonani o swojej
            nieomylnosci oraz o twoim braku dojrzalosci do smaodzielnego zycia (mentalnie,
            bo finansowo to sobie kazdy poradzi), na wlasne zyczenie oddalaja sie od
            dziecka. przykre i tyle.
            • stinefraexeter Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:14
              Wiesz, największym problemem jest to, że nie można z nimi zupełnie się
              porozumieć. Moja matka wciąż chce naprawiać stosunki, ale jak tłumaczę, czemu
              się odsuwam, to się obraża. "Bo przecież ona tak kocha i chce jak najlepiej".
              Tyle że nie o to chodzi. Zero wsłuchania się w drugą osobę. Raczej jest to
              odwieczne oczekiwanie na to, że ja wreszcie przyjdę do nich skruszona jak syn
              marnotrawny i "docenię ich miłość" ;)
              A najlepsze jest to, że moje wybory życiowe wcale nie są takie drastyczne. Facet
              spokojny i z ułożonym życiem, studia skończone bez problemów, żadnych zgubnych
              nałogów, nie ma się do czego przyczepić ;)
              Mi się po prostu nie chce. Tyle lat chciałam, by do nich dotarło, że powinni
              nauczyć się szanować moje wybory. Nie potrafią. Wszystko tłumaczą miłością i
              troską. ODechciało mi się kolejnych lat szarpaniny emocjonalnej. Wszystkiego nie
              mówię, mam spokój, jest dobrze :)
              • lubie.barszcz Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:21
                No wlasnie mi się też juz nie chce próbowac. Jak jestem z dala od domu to czuję, ze zyję - robię co chcę i nie myslę 'co powiedzą moi rodzice', czy cos im się spodoba czy nie. Gdybym teraz powiedziala mamie, ze od jakiegos czasu się z kims spotykam to jestem prawie pewna, że najpierw by sie śmiertelnie obrazila i uslyszalabym, ze jest jej naprawdę przykro, ze nic jej nie powiedzialam, ze jestem jakas dziwna, ze nic nie wie o mnie itd.
              • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:25
                no ale powiedz, zawsze bylas grzeczna i poukladana?:)
                bo zauwazylam, ze podobny typ rodzicow zdarza sie nader czesto dziewczynom,
                ktore tak naprawdę nigdy nie daly powodu rodzicom do braku jakiejkolwiek
                akceptacji, ot normalne dziewuszyska majace dobrze poukladane w glowie. mysle,
                ze twoi rodzice nigdy nie mieli z toba tzw powaznego problemu wychowawczego, to
                brutalne ale uczy obie strony podwyzszania poprzeczki akceptacji dla siebie
                nawzajem.

                a takich swirow jak mnie puszcza sie wolno, kiedys matka powiedziala mi, ze za
                mlodu moj ped do destrukcji byl tak silny, ze ona wolala puscic mnie ze smyczy i
                tylko zamknac oczy :)
                • lubie.barszcz Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:28
                  Dokladnie tak- super grzeczna, super poukładana- nigdy nie dalam im powodów do wiekszych zmartwien, nawet nie palilam nigdy papierosów, nie mialam 'złego towarzystwa':D, więc naprawdę nie wiem dlaczego moi rodzcice tacy są.
                  • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:33
                    no widzisz, za dobra bylas :) oni przyzwyczaili sie do grzecznej corki co sie
                    slucha rodzicow i wiesz co? ciezko im z tego siodla zejsc, mam nadzieje ze jak
                    juz uplynie wystarczajaco wody w wisle to pozwola cibyc dorosla osoba ze swoimi
                    sprawami i swoim zyciem, niezaleznym juz od nich
                    • stinefraexeter Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:37
                      To nie jest takie oczywiste.
                      Ja jestem chyba nieco starsza od założycielki wątku i już wiem, że ich nie
                      zmienię. Tyle tylko, ze w mojej rodzinie widzę identyczny schemat między moją
                      matką i babcią. Mama też się wkurza, ze babcia wciąż ją traktuje jak dziecko,
                      tez jej wielu rzeczy nie mówi dla świętego spokoju, ale jak zwróciłam uwagę na
                      "łudzące podobieństwa", to skończyło się to obrazą ;)

                      Chociaż rzeczywiście jest poprawa. Posłusznym dzieckiem już nie jestem. Jest to
                      jednak o tyle łatwe, ze już od dawna nie mieszkamy razem.
                      • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:43
                        ale jak zwróciłam uwagę na
                        > "łudzące podobieństwa", to skończyło się to obrazą ;)

                        hehehe, na pewno obiecywala sobie, ze jej relacje z corka beda inne niz z jej
                        matka ;)
                • stinefraexeter Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:33
                  Amen. Tak właśnie jest i było.

                  Zawsze byłam dobrym i, co chyba kluczowe, posłusznym dzieckiem. Do tej pory
                  wspominają, jaki mieli dobry ze mną kontakt jeszcze w liceum ;)

                  Dla jasności: stosunki między nami są bardzo dobre i serdeczne. Kontaktujemy się
                  w zasadzie co dziennie, jest więcej niż ok. Jest tak jednak dlatego, że rodzice
                  do wielu moich spraw nie mają dostępu.
                  • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:36
                    jest to jakis patent na zachowanie zdrowia psychicznego:)
                    • stinefraexeter Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:41
                      W zasadzie jest to jedyny patent na dzień dzisiejszy.
                      Jakbym miała toczyć boje i próbować "otworzyć im oczy", to te starania trwałyby
                      do końca życia.. Jestem za leniwa, nie chce mi się.
                      • pan_i_wladca_mx Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:44
                        w sumie racje, teraz to bez sensu, a i skutek nie do przewidzenia
                  • lubie.barszcz Re: generalnie wspolczuje 17.07.09, 14:54
                    U mnie tak samo- jak jestem w Wawie to rodzice dzwonia prawie codziennie, pytaja czy wszystko ok., opowiadają co u nich, martwią się itd. Ale wlasnie o wielu rzeczach im nie mówię.
    • ultraviolet6 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 14:29
      Ja bym jednak dyplomatycznie oznajmiła, że jadę ze znajomymi. Skoro
      oni są typem rodzicieli niewnikających w szczegóły, to po prostu
      unikniesz niepotrzebnych własnych tłumaczeń i fochów z ich strony ;)

      A tak poza tym, to urzekł mnie Twój nick :)))
      • lubie.barszcz Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 14:33
        :))to milo mi:)
        • e1982 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:06
          Widzę, że kilka osób ma podobnie jak ja:) Też niby stosunek ok z rodzicami, ja byłam bezproblemowym dzieckiem, nigdy nie musieli się o mnie martwić, na robiłam nic wbrew ich woli..Kiedy studiowałam i wynajmowałam pokój-było fajnie-nie tłumaczyłam się gdzie idę, z kim, czy wrócę na noc...Niestety - po studiach - mimo, że pracowałam na cały etat nie stać mnie było na wyprowadzkę..A teraz zapowiada się lipa z pracą i załamka..:/ i w moim głupim małym miasteczku nawet nie mam jak skłamać, że np.idę do koleżanki...bo wszystkie takie kumpele powyjeżdżały..:)No i ten brak akceptacji mojego obecnego mężczyzny:/dobijające..Powody?!.młody (24 lata), nie ma studiów(ma maturę, zrobił studium..),no i też z pracą miał pecha, więc teraz dorabia sobie, ale ma plany "normalne"na przyszłość..Momentami odechciewa mi się wszystkiego. A rozmowy z nimi prowadziłam na różne sposoby-kłótnie, spokojnie itp.-i nic..Zero reformy! "martwimy się o Ciebie/kochamy Cię/chcemy, żebyś życie sobie ułożyła"..bla bla..
          • pan_i_wladca_mx Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:14
            no wlasnie, nie robilas nic wbrew ich woli, i im sie to bardzo podobalo a nawet
            podoba sie dalej, takze ta kontrola pod plaszczykiem "my chcemy zebys sobie
            zycie ulozyla" to nic innego jak wlasnie krecenie nosem na chlopa, krytyka i nie
            sluchanie tego co masz im do powiedzenia, pewnie oni wiedza lepiej niz ty

            musze koniecznie matce opowiedziec o tym watku, ona sie kiedys modlila o
            grzeczne dzieci i co? wcale nie musi byc niebiansko
            • e1982 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:18
              niestety-zdaję sobie z tego sprawę..Ale tak wyszło-ich już nie zmienię:/niby mi ufają, a zabraniają wielu rzeczy (może nie tyle zabraniają co szantaż psychiczny stosują..i ta atmosfera potem)-twierdząc, że "masz 27lat.."ha ha ha..Załosne:)3majcie za mnie kciuki-jeśli dostanę normalny etat lub choć prawie etat:) to będę mogła się wyprowadzić z M !człowiek-jak jest nieszczęśliwy-źle..jak szczęśliwy-to też za dobrze być nie może..paranoja jakaś
              • stinefraexeter Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:32
                Trzymam kciuki, bo rozumiem doskonale :)

                Dla mnie to jest kwintesencja powiedzenia o tym, co jest wybrukowane DOBRYMI
                INTENCJAMI.

                Jedyne czego od rodziców zawsze chciałam to tolerancji. Tego jednego nigdy nie
                potrafili dać, choć uważają się za niezwykle tolerancyjnych. Nie ma sensu
                oczekiwać od niemego, że zacznie śpiewać. Szkoda życia i nerwów. Autorce i e1982
                życzę przede wszystkim wielkich pokładów cierpliwości.
                • e1982 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:34
                  dzięki - przyda się!i choć mam swoje jakieś lata-mówię im, że traktują mnie jak 17-latkę..ale można mówić jak do sciany..
          • stinefraexeter Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:24
            I to się nie zmieni, obawiam się, gdyż oni sobie nie mają nic do zarzucenia.
            Myślę, że jak zaczniesz szaleć i być nieco mniej posłuszna, może to wyjść tobie
            na dobre, ale do tego trzeba być twardym, no i jednak mieć głowę na karku. Bo
            bezrozumne szalenie na złość rodzicom okazuje się zazwyczaj zgubne w skutkach.
            Jak jeszcze razem mieszkaliśmy, parę razy się postawiłam. Na początku nie
            wyrabiałam nerwowo, były awantury, moje poczucie winy, itp. Z czasem nauczyłam
            się metody mężczyzn: przeczekać gorący okres, zająć się własnymi sprawami,
            zachowywać się jak gdyby nigdy nic ;) Raz, dwa razy, musieli to przełknąć. Wtedy
            zaczęły się lamenty o tym, że "straciliśmy kontakt" i "co się stało z naszą
            córeczką?". Do dzisiaj czasem to jeszcze słyszę, ale na szczęście nie mieszkamy
            już razem, więc przyjmowanie tego ze spokojem i całkowite ignorowanie jest
            banalnie proste.
            Dla nich jestem osobą uśmiechniętą, bez trosk, "all is great". Żadnego
            przychodzenia, kiedy się ma problem, żadnego zwierzania. Im mniej wiedzą, tym
            lepiej.
            Pamiętam, jak raz przyszłam do matki, bo byłam zła na faceta i chciałam się
            wygadać. Uśmiechu zadowolenia i triumfu, jaki wyskoczył jej na twarzy do końca
            życia nie zapomnę. Problem łatwo został rozwiązany, bo i nie był wielkiej wagi,
            ale ona jeszcze przez ponad rok potrafiła do niego nawiązać, chociaż od tamtego
            czasu wiele zdążyło się wydarzyć. Nigdy więcej, obiecałam sobie.
            • e1982 Re: wakacyjny wyjazd a rodzice 17.07.09, 15:33
              też kilku zwierzeń i mówienia prawdy żałuję, ale czasu nie cofnę-pozostaje mi robić wszystko, aby się wyprowadzić..:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka