Dodaj do ulubionych

dziewica = pruderyjny pasztet?

22.12.03, 10:37
tytuł trochę prowokacyjny
chodzi mi o to, czy naprawdę uważacie że skoro 1 chłopak = mąż, automatycznie
oznacza że kobieta jest pruderyjna? aseksualna? lub/i brzydka?
znam związki w których pierwszy chłopak (a raczej kochanek) stawał się mężem
ponieważ "trafili na siebie jak w korcu maku"
co wcale nie oznacza, żeona jest pruderyjna/aseksualna itp.
to jest jedno

drugie
nie uważam że dziewica = albo pasztetowata brzydula, albo kolejna pruderyjna
co kocha się w piątek wieczorem przy zgaszonym świetle i to szybko, bo to
grzech!
bardzo nie lubię dyskryminacji dziewic, tak samo nie lubię dyskryminacji -
jak to ktoś nawał - kobiet z "dużym przebiegiem"
to od kobiety zależy, jakie ma życie seksualne
i ilość partnerów o niczym nie musi świadczyć!

skończmy z głupim podziałem kobiet w zależności od tego, ilu miały kochanków
bo tak naprawdę każdy przypadek należy roapatrywać indywidualnie, odrzucając
stereotypy
Obserwuj wątek
    • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:43
      Bardzo prowokacyjny watek :o)

      Nalezy postawic dodatkowe pytanie. Dlaczego dziewczyna jest nadal dziewica?
      • niedzwiedziczka Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:49
        A czym sie różni dziewica z przekonania (czeka na tego jedynego) od dziewicy -
        pasztetu, którego nikt nie chce. Oj, widzę że w naszym tolerancyjnym kraju
        toleruje się wyłącznie swój punkt widzenia.
      • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:52
        chociazby dlatego ze defloracja niemowlaka to pedofilstwo :-PPP
        nie do nas należy ustalanie granicy kiedy dziewica powinna przestać być
        dziewicą :-PPP
        to jest indywidualna sprawa każej z nas
        nikomu inemu nic do tego!!!!!
        • tapati Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:58
          Zgadzam się z Tobą w 100%. Zrodził się taki stereotyp, o jakim piszesz, z czymże jest on naparwdę bardzo naciągany i wyświechtany. Prawda jest taka, że tak jak kiedyś dziewictwo było cnotą, tak teraz z jego braku, czy też z doświadczenia robi się wartość. Wg mnie wcale nie powinno się wartościować tych spraw, dlatego, że wszyscy jesteśmy różni i każdemu odpwiada co innego.
      • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:54
        A od jakiego wieku mozna mowic o "nadal dziewicy"?
        • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 10:58
          od żadnego
          utrata dziewictwa to nie dowód osobisty
          nie każdy musi mieć 18 lat
        • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:02
          Postawilam prowokacyjne pytanie bo przyczyn moze byc wiele dlaczego
          dziewczyna/kobieta jest nadal dziewica (niezaleznie od wieku)
          - nie spotkala odpowiedniego mezczyzny
          - nikt jej nie chcial
          - ona nikogo nie chciala
          - czeka do slubu
          - boi sie bolu
          - boi sie wpadki

          O pruderii i ozieblosci, powinno sie raczej mowic po utraceniu tegoz wlasnie
          dziewictwa a nie przed. Jak dla mnie takie przedwczesne wyciaganie wnioskow
          jest bezsensowne.
          • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:03
            Dodałabym jeszcze- po prostu niedojrzała do uprawiania seksu.
            • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:05
              chyba masz na mysli dojrzalosc psychiczna...
              • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:12
                Oczywiscie, fizyczna dojrzałosc pojawia długo przed ta psychiczna.
                Natura powinna to zmienic.Czyli opóźnic fizyczne dojrzewanie.
                • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:18
                  Z natura sie nie wygrywa :o(
                  Mozna jedynie probowac uswiadamiac. Poniewaz czlowiek nieuswiadomiony idzie za
                  glosem natury :o)
                  • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:28
                    Tak, tylko ze presja towarzystwa odgrywa duza role.Dziewczyna moze czuc, ze ma
                    jeszcze czas, ale skoro wszystkie wokól inicjacje mają za soba, to ona nie
                    chce byc "gorsza".Sama pamietam z liceum, jak z dziewczynami zwierzałysmy sie
                    z pierwszych ekscesów seksualnych, temat dziewictwa był drazony, a dziewice
                    były postrzegane jak mutanty.Idiotyzm tej sytuacji dotarł do mnie po
                    latach.Wtedy kazda uwazała sie za bardzo dorosła,z dziewicami nie było za
                    bardzo o czym rozmawiac, w koncu one były jeszcze dziecmi, matko, co
                    nastoletnia głowa potrafi sobie ubzdurac!
                    • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 11:34
                      Hi hi u mnie w liceum w klasie też tak było, z tym, że dziewczyny dzieliły się
                      zasadniczo na dwie grupy: te które miały chłopaka i te, które nie miały. Na
                      imprezy zapraszało się mniej więcej tyle samo chłopaków co dziewczyn no i te z
                      chłopakami były wygodniejsze bo miały parę. :))) Klasa humanistyczna to faceci
                      byli w ilościach śladowych i raczej kulawi...
                      • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:45
                        u mnie tez tak wlasnie bylo, te co maja i te co nie maja. Byly takie co to juz
                        wspolzyly naprawde. Wiekszosc jednak bajki opowiadala ;o)
                        • Gość: samica atrakcyjny pasztet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 20:52
                          A u mnie w klasie (liceum plastyczne - swojego czasu szkoła uważana za
                          siedlisko zła) ton narzucały cztery żelazne dziewice. Same tak mówiły o sobie.
                          MIeszkały w jednym pokoju, podobnie się ubierały, podobnie czesały. BYły
                          wyszczekane, uczyły się bardzo dobrze, inteligentne były i ładne. W każdym
                          razie atrakcyjne. Głośno mówiły o tym, że nie mają chłopaków, bo z
                          tymi "naszymi" to nie ma co, i rzeczywiście, chociaż męskie towarzystwo było
                          dookoła - poza tym one dobrze malowały, a na plenery dla wybrańców jeździła
                          męska większość. Ale na dyskotekach nie miały wzięcia - faceci woleli
                          kokietować sami siebie, jakkolwiek to brzmi. Dowiedziałam się wiele lat
                          później, że bali się, niektórzy przynajmniej, odrzucenia. No i tak się dziewice
                          bujały w swoim dziewictwie, świńtusząc bardziej, niż te, które miały "to" za
                          sobą. Ale o ile o dziewictwie mówiło się głośno, bo żelazne narzuciły taki ton,
                          i dopasować się do nich było fajne i dobrze widziane (bo robiły imprezy, na
                          które przychodzili ciekawi faceci), to już utrata nie była dyskutowana
                          publicznie.
                          Kiedy jedna z nich miała szczęście czy nieszczęście poznać gościa, dla któego
                          straciła głowę na zagranicznej wycieczce klasowej, co było romantyczne i
                          filmowe, i nie do ukrycia, niestety, wypadła z ich kółka.
                          Reszta była banalna. Jedna wdała się w romans z panem w wieku swojego ojca,
                          druga wpadła na pierwszym roku studiów, trzecia do dziś jest szczęśliwą panną.
                      • zdzichu-nr1 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 19:18
                        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                        > Klasa humanistyczna to faceci byli w ilościach śladowych i raczej kulawi...

                        Jako jeden ze śladowych facetów z klasy humanistycznej wypraszam sobie ;)
                    • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:42
                      to zalezy od poziomu inteligencji, tak mi sie wydaje :o) Byly dziewczyny, ktore
                      naprawde stracily dziewictwo w wieku okolo 15 lat, byly tez takie co to duzo
                      gadaly i nic nie robily.
                      Mam przyjaciolke z dziecinstwa, ktora zasla w ciaze swiadomie majac 17 lat, w
                      jej klasie (zawodowka) co trzecia byla w ciazy, u mnie w liceum byly 3 na cala
                      szkole, ktore dopuszczono do matury w ciazy.
                      Nie widze w tym nic zlego, jesli nie ma sie gornolotnych planow na przyszlosc,
                      takich jak studia czy kariera zawodowa, nie pozostaje nic innego jak zalozyc
                      rodzine. Tak naprawde to wlasnie zalozenie rodziny jest dla niektorych takim
                      gornolotnym planem.
                      • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 14:03
                        > Nie widze w tym nic zlego, jesli nie ma sie gornolotnych planow na
                        przyszlosc,
                        > takich jak studia czy kariera zawodowa, nie pozostaje nic innego jak zalozyc
                        > rodzine. Tak naprawde to wlasnie zalozenie rodziny jest dla niektorych takim
                        > gornolotnym planem.

                        Gdyby tak było to pól biedy.Sek w tym, ze te ciaze to najczesciej wpadki,
                        nieszczescie.Uczyłam sie w liceum "meskim", w mojej klasie było tylko 7
                        dziewczyn- z tego 4 zdawały mature z brzuszkiem.Pamietam, jakie to było dla
                        nich straszne, szok po prostu.Do dzis zaden zwiazek nie przetrwał, dzieci
                        wychowuja bez biologicznego ojca.
                    • anulex Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:50
                      Ja naprawde nie wiem, czy moja szkola i szkoly moich kolezanek sa jakies
                      wyjatkowe, czy moze w ogole swiat zmienia sie na lepsze... :) Ale nie ma u nas
                      zadnej presji, czy tez podzialow na dziewice i nie dziewice.
          • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:05
            w moim poście nie chodziło mi o przyczyny tego, dlaczego kobieta jest ciągle
            dziewicą
            ale o stereotyp, że skoro jest dziewicą, to albo jest pruderyjna, albo brzydka
            • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:09
              a to dziwne, bo za moich czasow (czasow gdy liczylo sie kto jest a kto nie jest
              dziewica), mawialo sie "taka ladna a wciaz dziewica, pewnie ma zly charakter i
              nikt jej nie chce" :o))
              Cos tu filozofujecie za bardzo. Czyzby ludziom sie w glowach pomieszalo?
          • Gość: Aaga Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: 213.17.170.* 22.12.03, 12:47
            "brak:
            odwagi
            okazji
            ochoty
            powodem nie jednej cnoty"
            J. Sztaudynger
            *******
            Nie można z dziewic robic "alienów" tak samo jak akceptować sex'u u 12 latek....
    • miriammiriam w sobote!!!!!! 22.12.03, 10:56
      > nie uważam że dziewica = albo pasztetowata brzydula, albo kolejna pruderyjna
      > co kocha się w piątek wieczorem przy zgaszonym świetle i to szybko, bo to
      > grzech!

      w piątek kościół nakazuje post zachować, nie wiedziałeś?
      w niedziele dzien swięty świecić
      zostaje sobota :D
    • anulex Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 11:45
      Naprawde tak nie uwazamy. I w ogole raczej nie spotykam sie z taka opinia na
      codzien. Niektorzy mezczyzni unikaja dziewic, ale ze wzgledu na ich brak
      doswiadczenia (trzeba duzo rzeczy pokazac, wytlumaczyc), a nie dlatego, ze
      podejrzewaja, ze sa ozieble, czy tez maja jakies wrodzone defekty. Wielu
      chcialoby byc tym pierwszym dla milosci swojego zycia.

      Ale ogolnie rzecz biorac zgadzam sie z Toba. Nie nalezy pohopnie oceniac ludzi
      i wciskac ich w jakies z gory narzucone miary - trzeba pamietac, ze kazdy jest
      inny.

      Aczkolwiek kiedy slysze o 30letniej dziewicy jestem troche zaskoczona i nie
      bardzo potrafie zrozumiec. Ma prawo wybrac wlasna droge, a ja mam prawo sie
      jej dziwic. Nie mam za to prawa potepiac i ja obrazac.
    • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 11:59
      Naprawde też jakoś nie widzę tego stereotypu. To już raczej ze zdziwieniem i
      brzydkimi określeniami spotyka się dziewczyna współżyjąca w wieku lat 14-15.
      Dyskryminacja dziewic występuje chyba tylko w specyficznych, mocno imprezowych
      środowiskach młodzieżowych, tam taka dziewczyna po prostu nie pasuje.

      W starszym wieku (powyżej 25 lat) już chyba ludzie w pracy sobie nie opowiadają
      kto z kim i czy w ogóle. Przyznam, że trochę mnie dziwią kobiety bliżej 30-tki
      niż 20-tki, które nigdy nie współżyły ale to ich sprawa.

      W sumie znałam tylko jedną dziewicę z którą ewidentnie było coś nie tak.
      Dziewczyna 25 lat, 2 lata z chłopakiem (zakochany, poważny, starszy parę lat,
      wiernie czekał) twierdziła, że dopiero po ślubie (ok., normalne) ale
      jednocześnie każdą propozycję ślubu odrzucała tak jak i plany w tej kwestii.
      Mieszkanie było, pracę mieli oboje, studia skończone, a ona seksu niet i ślubu
      też niet. No i po przeszło dwóch latach facet nie wytrzymał celibatu i bzyknął
      koleżankę z pracy.
      • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 12:43
        może powinien ją wziąć do psychologa?
        czasami dziewczyny maja blokadę przed seksem (to się nawet fachowo nazywa)
        zwłaszcza jak mamusia przelewa na córkę frustrację związane z jej
        niepowodzeniem w związkach z facetami
        • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 12:51
          Nie mam z panną kontaktu, to było kiedy kończyliśmy studia. Miła, bystra i
          ładna dziewczyna tylko nieprawdopodobnie religijna. Wiem, że facet naprawdę
          chciał wspólnego życia, ślubu, dzieci, miał ok.30-tki i był tzw. ustatkowany.
          Rodzina panny normalna, rodzice wyglądali na szczęśliwych. Skończyło się tak,
          że on się po jakimś czasie zakochał i ożenił a ona nie wiem.
          Swoją drogą trzymanie w celibacie dorosłego mężczyzny bez podania konkretnego
          powodu przez 2 lata jest okrutne.
          • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:34
            i tu pojawia się problem rodem z tragedii antycznej
            czy można NAKAZAĆ kobiecie współzycie tylko dlatego by nie być okrutnym i nie
            trzymac faceta w celibacie?
            • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 13:38
              A to już temat godny odrębnego wątku.
              • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:44
                i chyba nie do rozstrzygnięcia
            • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:41
              moze to zabrzmi ostro, ale moim zdaniem jesli ktos nie ma ochoty na seks
              (kobieta czy mezczyzna) to nie powinien pchac sie w zaden zwiazek.
              Miloscia platoniczna tez mozna zyc, zwiazek z druga osoba nie jest do tego
              potrzebny.
              Takiej kobiecie nie mozna nic NAKAZAC nalezy ja pozostawic w spokoju.
              • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:44
                chyba że druga osoba też nie chce
                nie każdy facet jest demnem seksu :-)
                • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:48
                  bubster pisales o nakazywaniu, znaczy sie ta druga strona chce :o)
                  nie zmieniaj tematu
                  • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:53
                    ale Ty napisałąś/napisałeś że jak ktoś nie chce seksu to nie powinien się pchać
                    do związku - a to zależy, bo mogą się dobrac dwie osoby, które seksu nie lubią

                    a tak btw. Bubster pisałaś (Bubster jest kobietą :-)
                    • rose2 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 14:04
                      jako ze w jezyku polskim rodzaj zenski odpowiada na "ta" takze przepraszam ale
                      Bubster nie skojarzyl(a) mi sie z kobieta :o)
                      a rose jest jak najbardziej zenska :o)
                      A taki uklad bez seksu w zadadzie nie mozna nazwac zwiazkiem. Kiedys dawno temu
                      mieszkalam z dwoma kolegami i z zadnym nie poszlam do lozka i nie mozna tego
                      bylo nazwac zwiazkiem, a jednak wiele nas laczylo :o)
                      • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 14:19
                        to zalezy jaką się przyjmie definicję związku
                        bo czy np. nie można powiedzieć że przyjaźń też jest związkiem?
              • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 13:44
                Podpisuję się obiema rękami. Jak ktoś zdecydowanie nie chce seksu, nawet w
                małżeństwie i wie, że jego/jej potrzeby są praktycznie żadne to niech nie robi
                kuku drugiej osobie udając cnotliwą/ego. To jest oszukiwanie.
            • owca Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:43
              bubster napisała:

              > czy można NAKAZAĆ kobiecie współzycie

              nie, no nie przesadzajmy...
              nikt jej nie nakazuje współżyć, ale zwodzenie dojrzałego faceta i trzymanie go
              na dystans nie jest do końca w porządku
              ani to zdrowe, ani przyjemne
              jasność sytuacji jest podstawą w kontaktach międzyludzkich

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • miriammiriam Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:58
                owca napisała:

                > bubster napisała:
                >
                > ale zwodzenie dojrzałego faceta i trzymanie go
                > na dystans nie jest do końca w porządku
                > ani to zdrowe, ani przyjemne
                > jasność sytuacji jest podstawą w kontaktach międzyludzkich

                znam podobny przypadek zwodzenia.
                mialam koleżanke na studiach, która od I roku chodziła z chlopakiem (3 lata
                starszy), do końca studiów pozostała dziewica - nie kryła się z tym, wręcz
                przecienie "nie, ja z nim nie sypiam!". facetowi mówiła, że czeka do ślubu, a
                innym osobom że ona sama nie wie jeszcze, czy za niego wyjdzie, może sie
                przecież trafić bogatszy, a jest z nim bo fajnie miec kogoś, kto dzwoni
                codziennie, kupuje prezenty. prawie 5 lat zwodzenia, dalej nie wiem kontakt sie
                urwał.
                moim zdaniem ten facet to bałwan, a ta panna jest dowodem tego, ze dziewica tez
                może sie prostytuować - kto da więcej za błone?
                • owca Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 14:04
                  miriammiriam napisała:

                  > dziewica tez może sie prostytuować - kto da więcej za błone?

                  :-))))) bardzo dobre!!!

                  pozdrawiam
                  owca

                  _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 14:19
                  brzmi jak mitsuage (czy jak to się pisze) u gejszy...
                • zdzichu-nr1 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 19:24
                  miriammiriam napisała:

                  > moim zdaniem ten facet to bałwan, a ta panna jest dowodem tego, ze dziewica
                  > tez może sie prostytuować - kto da więcej za błone?

                  Napotkałem swego czasu stuprocentowe dziewice, które przyjęły w odbyt, gardło
                  i ręce tyle fiutków ile tzw. normalne kobiety w całym życiu nie widziały.
      • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.03, 22:06
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > Przyznam, że trochę mnie dziwią kobiety bliżej 30-tki
        > niż 20-tki, które nigdy nie współżyły ale to ich sprawa.

        Wprawdzie lat mam bliżej 20-ki (choć czuję się starsza), ale... To naprawdę
        nie zawsze jest wybór. Zdarza się, że po prostu nie ma tej okazji. Że pragnie
        się, ale nie jest się pragnionym.
        U mnie wprawdzie "podpada" nieatrakcyjność jako powód, ale... Mimo wszystko
        podoba mi sie prowokacja w tytule. Stykam się nieraz z niepisanym założeniem,
        że kobieta, która tej sfery życia nie zaznała, nie pragnie jej. Tak nie jest.
        Nie zaznałam nic, nawet pocałunku. Ale oragnę tak samo mocno jak ktoś, kto już
        poznał, ale, odcięta, umieram z pragnienia.
        • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 22.12.03, 22:12
          Sorry ale Ci nie wierzę. Znam parę naprawdę nieatrakcyjnych z wyglądu kobiet,
          które miały i mają panów (na stałe bądź doraźnie). Są kluby, dyskoteki, puby,
          wystarczy pstryknąć żeby wyprowadzić sobie faceta (na jedną noc ma się rozumieć
          nie na całe życie). Jeśli niekoniecznie musisz od razu znaleźć miłość na resztę
          życia to spróbuj chociaż seksu, dla relaksu, z ciekawości, dla rozładowania
          fizycznego napięcia.
          Mężczyźnie w takiej sytuacji zaproponowałabym agencję towarzyską.
          • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 23.12.03, 10:26
            przy facecie na jedną noc "wyrwanym" z pubu pojawia się pytanie o AIDS - wiem,
            w stałym związku też można się zarazić, ale statystyczne ryzyko jest mniejsze
            ale najważniejsze jest chyba to, że nie każdy potrafi oddzielic seks od uczucia
          • ozlem Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 23.12.03, 13:06
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Sorry ale Ci nie wierzę. Znam parę naprawdę nieatrakcyjnych z wyglądu kobiet,
            > które miały i mają panów (na stałe bądź doraźnie). Są kluby, dyskoteki, puby,
            > wystarczy pstryknąć żeby wyprowadzić sobie faceta (na jedną noc ma się
            rozumieć
            >
            > nie na całe życie). Jeśli niekoniecznie musisz od razu znaleźć miłość na
            resztę
            >
            > życia to spróbuj chociaż seksu, dla relaksu, z ciekawości, dla rozładowania
            > fizycznego napięcia.
            > Mężczyźnie w takiej sytuacji zaproponowałabym agencję towarzyską.

            Usmiałam sie do łez, Triss, poważnie! Z własnych, zapewne niezrozumiałych dla
            innych, powodów...
            Fajnie, że są kobiety dla których to jest takie proste. Pstryk! I facet
            wyprowadzony z disco, zapakowany do łóżka (albo gdzieś indziej, nie wnikam) i
            wszyscy sie świetnie bawią... Zycie jest zbyt krótkie...
            Ja sobie własnie podliczyłam facetów, z którymi mnie pociagali seksualnie tak
            bardzo, ze zrobiłabym to (wiadomo co) po 5 minutach rozmowy, przebywania w ich
            towarzystwie... Nie potrafie powiedzieć dlaczego, co tak na mnie działalo.
            Głos, sposób w jaki na mnie patrzył, niesamowite wewnetrzne ciepło, przypadkowy
            (albo i nie...;-) dotyk... zapach... Nie wiem. Cos co sprawiało, ze tak... juz
            teraz, natychmiast, wszystko co by tylko chciał...

            I wiesz ilu sie doliczyłam? 4 (słownie: czterech)
            Reszta w najlepszym wypadku zupełnie na mnie nie działała... w gorszym-działała
            wręcz odpychająco... A ja nie lubie sie do niczego zmuszać. W zadnej
            dziedzinie...

            I to był własnie powód dlaczego byłam dziewicą prawie do 30 roku zycia.
          • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.12.03, 20:06
            Ano własnie, nie rozumiesz. Nie i tyle. Pierwszy raz przeżyję z miłości albo
            wcale.
            • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 20:16
              Zdaje się, że w Twoim poście nie było słowa na temat konieczności przeżycia
              pierwszego razu z miłości. Była mowa o pragnieniu dotąd niezrealizowanym.
              Chyba w mojej odpowiedzi też zostało zaznaczone, że - o ile nie szukasz od razu
              miłości i faceta na resztę życia - to możesz stracić to dziewictwo bez
              większych problemów. Na drugi raz pisz jasno, że chodzi o miłóść a strata błony
              będzie skutkiem ubocznym.
              Poza tym również nie bardzo wierzę, iż przez ponad 20 lat życia nie spotkałaś w
              swoim otoczeniu mężczyzny/chłopaka na tyle interesującego żeby się w nim
              zakochać.
              • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.12.03, 20:43
                O, tego też nie napisałam. Ja kochałam wiele razy. Tylko moje uczucie nigdy
                nie zostało odwzajemnione. Wiem, widocznie "nie trafiłam jeszcze na tego"...
                znam te wyjaśnienia... a jednak smutno.
                • miriammiriam Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 23.12.03, 20:54
                  Gość portalu: Katulla napisał(a):
                  >Ja kochałam wiele razy. Tylko moje uczucie nigdy
                  > nie zostało odwzajemnione. Wiem, widocznie "nie trafiłam jeszcze na tego"...
                  > znam te wyjaśnienia... a jednak smutno.

                  wiesz co Katulla, może jesteś nieśmiała?
                  -----albo źle lokujesz swoje uczucia?
                  -----albo oczekujesz zbyt wiele; miedzy "dac-dupy-byle-komu-byle-gdzie"
                  a "wielka-milosc-na-cale-życie" jest jeszcze duuuuuużooooo możliwości
                  -----albo ściemniasz

                  i co to znaczy "nieatrakcyjna"? masz jakiś nieusuwalny defekt?
                  • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 21:04
                    Podpisuję się pod Twoimi pytaniami jeśli pozwolisz. Ile razy się zdarza, że
                    dziewczyna/kobieta jest zainteresowana mężczyzną i nie daje żadnych, dosłownie
                    ŻADNYCH sygnałów zachęty. Facet nie jasnowidz.
                    Jest parę patentów na to żeby nie zakochać się z wzajemnością:
                    - wybierać sobie mężczyzn niedostępnych (aktorzy, żonaci i dzieciaci widywani
                    tylko w sytuacjach oficjalnych)
                    - wybierac sobie mężczyzn obleganych przez kobiety, tacy są często
                    rozpieszczeni powodzeniem i trzeba mieć tupet żeby do nich podejść
                    - wzdychać po cichu a na zewnątrz prezentować się jako niedostępna księżniczka
                    - dawać do zrozumienia wszem i wobec, że byle kto Cię nie interesuje

                    Po tym jaki widuję w ulubionym pubie dziewczyny (kobiety właściwie) mające
                    niecały 150 cm wzrostu, tęgawe, naprawdę niezbyt ładne ale uśmiechnięte i
                    roztańczone, kokietujące z powodzeniem kolejnych facetów, nie wierzę, że
                    przyczyną samotności jest nieatrakcyjność. Dla części mężczyzn mieszczą się one
                    w kategorii "nie ma takiej ilości alkoholu" ale dla innych są interesujące.
                  • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.pl 23.12.03, 21:08
                    > i co to znaczy "nieatrakcyjna"? masz jakiś nieusuwalny defekt?
                    Tak. Nieuleczalną alergię skórną (naprawdę próbowałam się leczyć różnymi
                    sposobami), plus jestem tęga (46/XL) - staram się uprawiać sport, bardzo lubię
                    pływać, jeździć na nartach, na łyżwach, ale na dietę nie przejdę, bo po prostu
                    lubię zjeść coś smacznego nie tylko dla zaspokojenia głodu.

                    Miłości koniecznie na całe życie nie oczekuję, ja tylko nie akceptuję moralnie
                    seksu bez miłości. Tylko jakoś nie wyszło. Na pewno mam problemy z
                    nawiązywaniem znajomości, ale fakt podstawowy to po prostu moje cierpienie i
                    ono JEST... "nescio, sed fieri sentio", jak pisał poeta, od którego wzięłam
                    swój pseudonim forumowy...
                    • miriammiriam Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 23.12.03, 21:26
                      Gość portalu: Katulla napisał(a):
                      >Na pewno mam problemy z
                      > nawiązywaniem znajomości, ale fakt podstawowy to po prostu moje cierpienie i
                      > ono JEST... "nescio, sed fieri sentio", jak pisał poeta, od którego wzięłam
                      > swój pseudonim forumowy...
                      leczyłaś alergię (nie piszesz jak ona sie objawia) a czy leczyłaś też
                      nieśmiałość? można ją leczyć także farmakologicznie - Seroxat, Aurorix to
                      łagodne leki poprawiające nastrój, stosowane m.in. w fobiach społecznych. może
                      przepisać je lekarz pierwszego kontaktu, chociaż lepiej udać sie do psychiatry.
                      dobra wiadomość: wśród skutków ubocznych znajduje sie zmniejszenie apetytu.
                      ciekawostka: istnieje hipoteza, ze alergie mają podłoże psychosomatyczne, nie
                      jest to 100% pewne, ale zdarzały się poprawy po usunięciu problemów
                      emocjonalnych.
                      • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.12.03, 22:51
                        Na pewno nie będę się faszerować. Wolę przemyśliwanie swojej sytuacji. Ryzyko
                        jest zbyt duże, ryzyko to po prostu lekomania.
                        • miriammiriam Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 23.12.03, 23:01
                          Gość portalu: Katulla napisał(a):

                          > Na pewno nie będę się faszerować. Wolę przemyśliwanie swojej sytuacji. Ryzyko
                          > jest zbyt duże, ryzyko to po prostu lekomania.

                          przemyśliwaj, moze myśliwym zostaniesz
                          nawiasem mowiąc pojecia nie masz o czym piszesz
                          • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 23:06
                            Świetny pomysł żeby samemu zrobić sobie kuku. Mam nadwagę, kij w oko, nie
                            schudnę bo lubię żreć i nie chcę tego kontrolować (są panowie uwielbiający
                            mnóstwo ciała ale raczej nie pod polską szerokością geograficzną); choruję ale
                            nie będę się truć farmaceutykami.
                            Czy przyszło Ci do głowy - trzymając się leków - że ludzie cierpiący i biorący
                            morfinę na uśmierzenie bólu, po zlikwidowaniu przyczyny tegoż bólu przestają ją
                            brać bez problemów?
                            • Gość: Katulla Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.12.03, 11:17
                              Nieśmiałość to nie choroba, to cecha. Mój ojciec miał astmę, był leczony
                              sterydami, przzez ostatnie lata życia był regularnym lekomanem. Leczenie
                              faramakologiczne dolegliwości, które z łatwością można wyleczyć inaczej, to
                              MOIM ZDANIEM zbyt duże ryzyko.
                              Ja chcę schudnąć, ale bez diety. I tyle. Ja nie jestem wobec was agresywna, a
                              wy mi chcecie narzucać wizję życia, która jest mi obca.
                              • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 24.12.03, 11:50
                                nikt Ci nic nie narzuca!
                                wszyscy chcą Ci w jakiś sposób pomóc!!!!!!!!!
                                poza tym nikt Ci nie każe miec drakońskiej diety
                                dużo lepsze i bardziej trwaŁE rezultaty dałoby ograniczenie słodyczy (ale
                                niczego więcej, może poza tłuszczem i chlebem) i kikla razy w tygodniu sport
                                poza tym z nieśmiałości można się "wyleczyć"
                                JAK SIĘ CHCE
                              • miriammiriam Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 24.12.03, 11:58
                                Gość portalu: Katulla napisał(a):

                                > Nieśmiałość to nie choroba, to cecha.
                                ----jeśli ci dobrze z tą cechą - no problem
                                >Mój ojciec miał astmę, był leczony
                                > sterydami, przzez ostatnie lata życia był regularnym lekomanem.
                                ----preparaty, o których wspomniałam to nie sterydy, ani morfina i nie prowadzą
                                do uzależnienia fizjologicznego. nie musisz w to wierzyć, a nawet nie powinnaś,
                                jednak jeśli chcesz wiedzieć jak jest na prawde to poszukaj info na własną
                                rękę, pogadaj z lekarzem in real. zaznaczam *jeśli* chcesz, ale nie pleć tutaj
                                o lekomanii, bo sama nie wiesz o czym gadasz.
                                >Leczenie
                                > faramakologiczne dolegliwości, które z łatwością można wyleczyć inaczej, to
                                > MOIM ZDANIEM zbyt duże ryzyko.
                                a) ryzyko jest zerowe, najwyżej schudniesz parę kg
                                b) jednak przyznajesz, że owa 'cecha' jest dolegliwa
                                c) zła wiadomość - niestety nie z łatwością - psychoterapia to długotrwały
                                proces i nikt ci nie zagwarantuje efektów. widać, jej nie podjęłaś skoro
                                piszesz, że to takie łatwe. nie jestem przeciwna takiej terapii, trzeba jednak
                                po pierwsze ją zacząć, po drugie nie łudzić się, że to będzie łatwe.

                                > Ja chcę schudnąć, ale bez diety. I tyle.

                                ----a ja chcę mieć mnóstwo forsy, ale do pracy chodzić nie będę
                                >Ja nie jestem wobec was agresywna,

                                ----nie jesteś, wzbudzasz litość
                                >a
                                > wy mi chcecie narzucać wizję życia, która jest mi obca.

                                -----nie wiem, co znaczy "wy", gdyż ja ci niczego nie zarzucam.
                                stwierdzam jedynie, że moższe sie trzymać swojej wizji życia i pogrążąć w
                                problemach, mozesz tę wizję poddać rezwizji - wybór należy do ciebie.
                        • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 24.12.03, 11:18
                          psycholog albo grupy wsparcia na pewno Cię w lekomanie nie wpedzą
                          a może ty lubisz się zadręczać, umęczać i lubisz jak Ci wszyscy współczują, bo
                          taka biedna jesteś?
                          z góry przepraszam jeżeli to zbyt daleko posunięte wnioski
                    • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 24.12.03, 11:20
                      cholera bo nie kumam
                      nie akceptujesz siebie, tzn swojej wagi a na dietę nie przejdziesz?
                      PODAJ JAKIŚ RACJONALNY POWÓD
                      tylko nie, że lubisz jeść
                      każdy lubi,

                      a przynajmniej większość
                      • Gość: Triss Merigold Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.acn.waw.pl 24.12.03, 11:38
                        Ja kocham jeść dobre rzeczy, naprawdę. Mogę zeżreć na jednym posiedzeniu więcej
                        niż duży facet. Mimo genetycznych predyspozycji do utrzymania niskiej wagi,
                        gdybym sobie folgowała to wyglądałabym jak kulka (niska, gruba kulka).

                        Nieśmiałość można pokonać, spokojnie. Co Ty myślisz, że jak mam przed sobą 40
                        obcych osób na sali i musze do nich mówić z sensem przez półtorej godziny to
                        nie czuję się skrępowana?! Jasne, że mam tremę. Są treningi przełamywania
                        niesmiałości, ćwiczenia rozluźniające, mnóstwo podręczników i poradników jak
                        sobie radzić w przypadku problemów z nawiązywaniem relacji z ludźmi.
                        No ale trzeba chcieć sobie pomóc.
                        Nie ma takiej opcji żeby schudnąć bez diety, ćwiczeń i kontrolowania tego co i
                        ile się je. Nie ma recepty - cud.
    • Gość: mężatka A ja była dziewicą do ślubu IP: 195.116.84.* 22.12.03, 13:25
      A tak prawdę mówiąc - do 2 dni po ślubie.
      Mój mąż czekał na mnie prawie 5 lat. Nie rozmełał czekania.
      Te 5 lat - to był czas na poznanie siebie.

      A teraz? Jestem bardzo szczęśliwą żoną. Już od 23 lat.
    • Gość: Dr Mengele Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.03, 13:36
      A ja myślę,że wkradła wam się nieścisłość w rozumowaniu.Być dziewicą,nie musi
      wcale oznaczać "być niewinnym".Istnieją setki sposobów rozładowania erotyki,bez
      pełnego zbliżenia.Masturbacja na wiele sposobów,petting [czasami ciekawszy niż
      niejeden stosunek na łapu-capu] ,miłośc lesbijska bez deklarowania
      lesbianizmu,seks oralny,a nawet analny...Taka Semi-dziewica,może mieć lepsze
      doświadczenie niż niejedna mężatka.Howgh.
      • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:45
        uściślijmy
        dziewczyna - w rozumieniu stereotypu, k którym jest ten wątek - to
        kobieta/dziewczyna nie mająca jak do tej pory kontaktów seksualnych (może
        oprócz pocałunków) z mężczyzną/chłopcem
        • bubster Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:49
          miało być dziewica a nie dziweczyna
          sorki
      • Gość: mężatka Re: dziewica = pruderyjny pasztet? IP: 195.116.84.* 22.12.03, 13:48
        Masz rację. Dlatego ważne jest aby nie rozmemłać czekania.
        • lola211 Re: dziewica = pruderyjny pasztet? 22.12.03, 13:57
          >Dlatego ważne jest aby nie rozmemłać czekania.
          Moge prosic o uscislenie, bo nie wiem -co to znaczy?
      • Gość: samica semidziewica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 20:57
        Nooo, dlatego się chowało głęboko pamiętniki przed mamą...
        • charade Re: semidziewica 23.12.03, 11:34
          Znam dwie kobiety, które straciły dziewictwo około trzydziestki i w obydwu
          przypadkach skończyło się to dużymi urazami, problemami w sferze łóżkowej.
          Kobiety te do dzisiaj mają z tym problemy. Nie jest to więc normalna sytuacja,
          kiedy kobieta czeka (nie wiedzieć po jaką cholerę) tyle czasu. Dodam, że są to
          dziewczyny atrakcyjne, do pasztetów baaardzo im daleko.

          Drugi przypadek - była dziewczyna mojego obecnego chłopaka. 23 lata, dziewica,
          ładna. Religijna i infantylna - trudno uwierzyć, że to dwudziestotrzylatka,
          sądząc po jej zachowaniu. Kiedy był u niej w domu, jej rodzice wchodzili do
          popkoju co 5 minut, żeby sprawdzić co oni tam robią. Na miłość boską, przecież
          to nie była 15-latka ! To jest przykład na to, jak rodzice potrafią zrobić
          kalekę psychiczną z własnego dziecka.

          Trzeci przypadek - para - znajomi ze studiów mojej siostry. Po dwadzieścia
          kilka lat, kilka lat razem, kilka lat bez seksu - oboje religijni, ona
          bardziej. Doprowadziło to u nich do dość patologicznych zachowań (ale bardziej
          u niego). Nie będę się już jednak zagłębiać w szczegóły... nie nadają się na
          forum.
          • Gość: antonina Re: semidziewica IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 19:44
            Ja z kolei do 23 r. bylam dziewica z uwagi na wychowanie odebrane w domu (kult
            dziewictwa), niemal dostawalam na leb, balam sie przebywac w jednym
            pomieszczeniu z facetem ...
            Z moich doswiadczen wynika, ze celibat rodzi rozne dewiacje.
            Z kolei poligamia tez do mnie nie przemawia, idealny bylby staly partner.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka