gloria33
31.07.09, 15:41
Mam taki problem - mój mąż jest głupi. Wiem, co możecie pomyśleć, że
przesadzam, albo, że moje słowa są podyktowane złością. Na początku
też tak myślałam, niestety z czasem upewniłam się, że to prawda. Jego
głupota utrudnia mi szanowanie go i rozwój jakiejkolwiek fascynacji.
Dodatkowo ma tę nieprzyjemną cechę, że mimo własnej ignorancji nie
chce się uczyć i myśli, że ma zawsze rację. Zupełnie absurdalne jest,
że czasami kiedy np. tłumaczę coś synowi z fizyki nie zgadza się ze
mną i podaje informacje wskazujące na to, że ma poważne braki.
Nie chcę się z nim rozwodzić, ale czasem ogarniają mnie pesymistyczne
myśli - co z przyszłością? Nie widzę szansy na to, że uda mi się
wzbudzić w sobie szacunek i miłość do niego, więc w jakim domu będą
się wychowywać moje dzieci? W domu, w którym stosunki są "poprawne",
ale nie ma miłości?