Dodaj do ulubionych

Stan zagrożenia

26.12.03, 21:33
Własciwie mój wątek mógłby nie powstać. To , ze zdecydowałem się stuknąc
tutaj parę swoich przemysleń po lekturze kilkunastu postów, to reakcja na
wypowiedź jednego/jednej z forumowiczów.
Chodziło o wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi - a
prozaicznie rzecz nazywając o wyższość Krav Magi nad Aikido.
Takie rozważania są moim zdaniem, o tyle nie na miejscu, że bez próby
uzyskania odpowiedzi na pytanie po co i dlaczego się bronimy?, nie mają
najmniejszego sensu. Wiele kobiet (a i mężczyźni nie są tu wyjątkiem) nie
bardzo potrafi zdefiniować jaki cel chce osiągnąć poprzez wyuczenie paru
nawyków, chwytów i uderzeń. Padające najczęściej odpowiedzi wskazują, że chęć
umiejętności samoobrony to reakcja na zdarzenia już zaistniałe (przydarzające
sie tym kobietom lub ich znajomym). Oczywiście- taka motywacja jest jak
najbardziej pożądana; zawsze jednak mam wątpliwości, czy wyposażanie takich
ludzi w wiedzę nie jest wyswiadczaniem im niedźwiedziej przysługi.
Byłoby rzeczą najłatwiejszą zrzucić wszystko na "modne obecnie" zjawiska
takie jak ułomność systemu wychowania, traumę z dzieciństwa, przemoc w
rodzinie etc.
Moim, podkreślam "moim" zdaniem (w którym się tym bardziej utwierdziłem po
lekturze niniejszego forum) cały problem tkwi w psychice człowieka.
Drogie Panie. Można w trosce o własne bezpieczeństwo wyuczyć się kilku
skutecznych technik, można w miarę zasobności finansowej stac się chodzącym
arsenałem urządzeń obronnych, można zatrudnić osobistego agenta ochrony.
Pamiętajcie jednak proszę, że są to tylko półśrodki. Owszem, skuteczne przy
umiejętnym ich wykorzystaniu i mogące dać szybki efekt. Ale rozpatrywanie
kwestii bezpieczeństwa tylko w sferze taktyki - nie przynosi skutku. W miarę
upływu lat spadająca sprawność fizyczna znacznie ogranicza dostępny katalog
metod i środków obronnych. Dlatego też problem bezpieczeństwa powienien być
rozpatrywany przede wszystkim w sferze pewnej filozofii życiowej;
wypracowania przede wszystkim takiej postawy mentalnej, dzięki której można
stawić czoło zagrożeniu.
Oczywiście powyższy pogląd nie neguje, opisywanych przez ekspertów na tym
forum zagadnień natury taktycznej. Nie chciałbym zanudzać Państwa etymologią
terminu bezpieczeństwo. Jeśli jednak na pytanie Czym jest bezpieczeństwo?
udzielicie odpowiedzi,że jest to stan w którym subiektywnie nie dostrzegacie
zagrożenia, czy bedzie to oznaczało, że obiektywna ocena stanu bezpieczeństwa
nie może być zgoła odmienna.? Odwracając trochę sytuację pokusiłbym sie o
lekką prowokację twierdząc, że na niebezpiecznym osiedlu, również można czuć
sie bezpiecznie.
Inaczej stan swego bezpieczeńswa oceni żul spod osiedlowej budki, inaczej
wysportowany ekspert na forum ;)) jeszcze inaczej emerytka przechodząca koło
tejże budki. Przytoczony wyżej żul będzie się czuł bezpieczny mając oparcie w
kumplach, ekspertowi poczucie bezpieczeństwa da świadomośc jego technicznej
biegłości, babcia również moze z uwagi duże doświadczenie (lub na wadę
wzroku;)) nie dostrzec zagrożenia. Owszem, świadomie trywializuję tę
sytuację. Chcę jednak zasygnalizować, że w sytuacji zagrożenia tak na dobrą
sprawę silnie akcentujemy dwie, skrajnie emocjonalne postawy. Od zrzucania
odpowiedzialności za zaistnienie stanu zagrożenia na innych, po obarczanie
się winą za sprowokowanie sytuacji zagrożenia.
cdn
Obserwuj wątek
    • refrakcja Stan zagrożenia cd. 26.12.03, 22:32
      Żle się stanie, jeśli kwestię bezpieczeństwa ograniczać tylko do sfery
      fizycznej. Tak niestety tę kwestie próbuje się ostatnimi czasy "zbywać" bez
      głebszego zrozumienia pojęcia poczucie bezpieczeństwa. Czy np.maltretowana
      psychicznie osoba jest bezpieczna, skoro nie ma fizycznego zagrożenia?
      Odpowiedź jest dla większości oczywista. Sprowadza nas to jednak znów do
      problematyki odpowiedniego ukształtowania psychiki człowieka.
      To czy znajdziemy się w sytuacji zagrożenia ze swej winy(ubiór, postawa, stan
      zamożności etc etc), czy też stan zagrożenia "ogarnie nas przypadkiem", jest
      moim zdaniem mniej istotne. Znacznie bardziej istotne jest, jak potrafimy się
      odnaleźć w takiej sytuacji?.
      Zgadzam się z ekspertem, który podkreślał potrzebę budowania scenariuszy
      zachowania w sytuacji potencjalnego zagrożenia. Należy jednak pamiętać, że aby
      takie scenariusze sobie przygotować, trzeba wcześniej , znacznie wcześniej w
      miarę precyzyjnie określić swoją wartość i cel nadrzędny.
      Dla większości z Nas takim celem jest Przetrwanie, a mimo to przy próbie np.
      kradzieży torebki sami usiłujemy zatrzymać złodzieja. Zaczepiani przez meneli
      pod sklepem, wdajemy się w pyskówki i dziwimy się że dostaniemy w najlepszym
      przypadku po twarzy. W procesie dojrzewania , jeśli nie nauczono nas tej
      podstawowej Prawdy, nasz Instynkt Przetrwania zastępowany jest przez kanony
      akceptowalnych społecznie zachowań. Poprzez system zakazów i nakazów większości
      kobiet i mężczyzn wpaja się pewne wzorce kulturowe. Przy całej korzyści jaka
      stąd płynie, w sytuacji zagrożenia stajemy się bezbronni. Maltretowana w
      domowym zaciszu kobieta pokornie znosi upokorzenia,gdyż w naszej "kulturze"
      wyjście z problemem do obcych to wstyd. Wydekoltowana, prowokacyjnie
      zachowująca się młoda kobieta to niewątpliwie prostytutka szukajaca klienta.
      Płaczący cherlawy mężczyzna nad którym znęca się żona- to wywołuje obrzydzenie
      lub smiech, bo ....przecież facet tak się nie zachowuje.
      Niestety, funkcjonujący model edukacyjny nie uczy nas jak radzic sobie w
      przypadku konfliktu norm. W efekcie, pozostawieni samym sobie, w większości
      wypadków nie jesteśmy gotowi stawić czoła zagrożeniu. Po części właśnie dla
      tego tak chętnie garniemy się na wszelkiego rodzaju kursy samoobrony licząc, że
      porady fachowca załatwią za Nas to czego nie nauczylismy się w procesie
      wychowania.
      cdn
      • refrakcja Stan zagrożenia cd. 26.12.03, 23:26
        Wyczuwając koniunkturę, w ślad na mnożącymi się agencjami ochrony pojawił się
        wysyp wszelkiego rodzaju kursów, szkoleń i poradników z zakresu samoobrony.
        Samoobrony dla Kobiet, samoobrony dla listonoszów, pracowników sklepów
        monopolowych, pracowników stacji paliw etc, etc, etc. ;)) Na różnym poziomie, z
        mniej lub bardziej przygotowaną kadrą i z różnym stopniem intensyfikacji zajęć.
        Klient nasz Pan - wszystko dla klienta. Mówiąc z przymrużeniem oka - strach
        będzie zapytać listonosza o godzinę by nie zostac sparalizowany
        elektroszokerem, próba zakupu wódeczki na stacji paliw skończyć się może utratą
        genitaliów odgryzionych przez waleczną ekspedientkę, w chwilę po tym jak w
        świetle kamer monitoringu wybije nam oczy i rozerwie nozdrza pękiem kluczy ;)))
        Niewątpliwie jest też tak, jak napisał to jeden z ekspertów, że w ramach
        prowadzonego szkolenia kursanci/tki nabywają pewnych odruchów i nawyków ,z dużą
        pasją i determinacją zadawajac ciosy pozorantom itd.
        Co jednak, gdy kurs zakończy się a abiturient pozostanie sam na sam z sytuacją
        kryzysową nie ujeta w programie szkolenia? Moim zdaniem, na niewielu kurszach
        szkoleniach etc, przekazuje się szkolonym elementarną wiedzę na temat filozofii
        bezpieczeństwa. Nie chodzi mi tu o ujęcie w kontekście -uderz tam gdzie boli.
        Chodzi o elementy motywacji oraz nawyku ciągłej analizy i oceny czy warto się
        bronić? Na niewielu szkoleniach spotkałem instruktora, który by potrafił
        uświadomić kursantowi słabe punkty jego psychiki. Który uczyłby, że w imię
        racji Przetrwania lepiej wziąć czasem nogi za pas lub który równolegle z
        nauczaniem uniku w reakcji na agresję fizyczną uczyłby też umiejętności uniku
        w odpowiedzi na agresję werbalną.
        Oczywiście, że zaprezentowane przeze mnie przemyślenia w znacznej mierze mają
        charakter generalizujący. Chciałbym jednak zasygnalizować, że w wielu
        sytuacjach, zanim jeszcze dojdzie do agresji, każdy przeciętnie uzdolniony
        człowiek jest w stanie rozpoznać i zneutralizować potencjalne zagrożenie.
        Potrzebuje do tego "tylko" i "aż" umiejętności do zdystansowania się do
        problemu. Do tzw. chłodnego spojrzenia. Jest to teoria, którą zweryfikowała na
        wlasnym przykładzie moja nieśmiała znajoma. Będąc osobą mikrej postury o bardzo
        dużej kulturze osobistej i wielkiej nieśmiałości nigdy nie potrafila zdobyć się
        na jakikolwiek przejaw agresji. W zwyczajnych sytuacjach jej reakcje zawsze
        oscylowały wokół "przyjazna dla otoczenia". Próby nauczenia jej jakiejkolwiek
        techniki oswobodzenia się z obścisku potencjalnego napastnika spełzały na
        niczym. Zaczepiona w parku przez kilku podpitych dresiarzy przystała na
        propozycje seksu oralnego komunikując przy tym, że odgryzie każdego członka
        jakiego zobaczy. Niestety nie było chętnych ;)))) Kilkanaście minut po
        zdarzeniu dzięki jej informacji potencjalni gwałciciele siedzieli na
        komisariacie. Wierzę jej, że była przygotowana nie na tę ale raczej na taką
        sytuację. Przygotowana i zdeterminowana. Nie neguję potrzeby organizowania
        szkoleń, chciałbym jednak, by większy nacisk kładziono w ich trakcie na ów
        mentalny trening przygotowania do walki. Do konfrontacji i tego jak jej unikać.
        Jest to według mnie rzecz znacznie bardziej pożyteczna i społecznie przydatna w
        sytuacjach wielu innych zagrożeń.

        Pozdrawiam serdecznie
        • pawel.drozdziak Re: Stan zagrożenia cd. 27.12.03, 15:10
          Jesli chodzi o szkolenie kobiet systemy takie jak IMPACT, RAD, WenDo czy nasze
          WSDP koncentruja sie bardzo mocno wlasnie na tych aspektach, o ktorych piszesz,
          ze sa pomijane.
          Jesli chodzi o szkolenie mezczyzn z tego co wiem nie istnieja szkolenia w
          ktorych ktokolwiek zajmowalby sie takimi tematami. I na pewno w efekcie takie
          szkolenia moga przyczyniac sie do wzrostu ogolnej ilosci agresji. Chocby
          dlatego, ze bardziej lub mniej wprost promuja kult sily.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka