rhytmrider
10.08.09, 15:47
Temat prosty, temat krótki. Temat długi, temat niełatwy. Zależy jak patrzeć. Dla mnie nie jest ani prosty, ani łatwy.
Trudne przeżycia z ostatniego czasu sprawiają, że nie mam ochoty wiązać się na razie z nikim na stałe. Ale w spodniach nie mam wyłącznika, ani w głowie. Mam za to szacunek do innych ludzi. Z tego szacunku nie chcę marnować czasu żadnej kobiety, na jałowe spotkania, z których nic wielkiego (poważny związek) nie wyniknie. Nie nadaję się teraz do tego. Wcale.
Pytanie: jak w miarę prosto, i bez zbędnego czarowania poznać kobietę, która szuka czegoś podobnego jak ja? Czegoś podobnego, czyli przyjacielskiej relacji, bez ograniczania się, bez wielkich oczekiwań. Nikomu nie chcę robić daremnych nadziei, a niestety tak się składa, że dużo (za dużo) dziewczyn rozgląda się za kimś od razu do czegoś konkretnego. Kilka nowych znajomości w ostatnim czasie.. i wszystkie dziewczyny już podczas pierwszych spotkań zdradzają mniej lub bardziej otwarcie objawy parcia do ołtarza. Jeszcze trochę i zacznę się czuć jak jakaś zwierzyna łowna. Poznałem ponadto jedną świetną dziewczynę, z miejsca zaczęliśmy się dogadywać bardzo dobrze, nie było żadnych oczekiwań wielkich z żadnej strony, i było tak dobrze, że aż się oboje zauroczyliśmy... Wtedy powiedziała mi, że jest zaręczona, ale porozmawialiśmy szczerze, nieco nerwowo, ale generalnie schłodziliśmy się i jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi.
Nie chcę wciąż błądzić. Oczekuję zbyt wiele? Oferuję szczerość, otwartość, wzajemność we wszystkim dobrym co dostaję, i wszystko inne co może dać dobry facet... poza byciem nim naprawdę. Czekam na wartościowe rady.
Toksycznym kobitkom mającym ochotę po mnie pojechać: szkoda czasu. ;-)