Dodaj do ulubionych

swiadomie i dobrowolnie?

30.12.03, 12:01
Czy ktoraś z Was z całym przekonaniem podjęła decyzję, że nigdy nie chce być
matką, nie chce mieć nigdy dzieci ? chociaż ma do tego warunki?
choc jest w udanym związku z mężczyzną?
czy Ona + On i nikt więcej wystarczy na całe życie?
Obserwuj wątek
    • fitit Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 12:04
      W miom pojęciu udany związek to między innymi wspólne decyzje.
      Twoje pytanie więc jest źle sformułowane.
      • ravny Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 12:32
        fitit napisał:

        > W miom pojęciu udany związek to między innymi wspólne decyzje.
        > Twoje pytanie więc jest źle sformułowane.

        ok. decyzje juz w zwiazku lub "dobor" odpowiedniego partnera, partner np moze
        juz miec dzieci z innego zwiazku i jako ojciec jest spelniony. roznie bywa.
        ale to kobieta zajchodzi w ciaze i ma tu mozliwosci decyzji "praktycznych".

        pytam o wybory kobiet: o dzieci i macierzyństwo.
        czy sa kobiety których macierzynstwo nie interesuje i nigdy nie marzyly o
        swoim malym dzidziusiu? nie tylko "z tym facetem" ale wcale?
        wydaje mi sie, ze wraz ze stabilizacja w zwiazku pojawia sie naturalna
        chec "dopelnienia" rodziny, dziecka.

        nie spotkalsm zadnej ktora by sie wyrzekla swiadomie mozliwosci bycia matka, a
        dla wielu brak dziecka to wrecz tragedia..
        • bubster Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 12:59
          ravny napisał:
          >
          > nie spotkalsm zadnej ktora by sie wyrzekla swiadomie mozliwosci bycia matka,
          a
          > dla wielu brak dziecka to wrecz tragedia..


          a ja spotkałam wiele, które świadomie z tego rezygnują, albo odkładają decyzję
          na później, i dla których brak dziecka żadną tragedią nie jest
        • ka2 Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:08
          ravny napisał:


          > wydaje mi sie, ze wraz ze stabilizacja w zwiazku pojawia sie naturalna
          > chec "dopelnienia" rodziny, dziecka.
          >
          > nie spotkalsm zadnej ktora by sie wyrzekla swiadomie mozliwosci bycia matka,

          po co pytasz, skoro wiesz, że to jest NATURALNA potrzeba
          znam jedną kobietę, która zaszła w ciążę planowo
          reszta zaliczała wpadki, przeważnie ciężko to przeżywając i ostro się pilnując,
          żeby się to nie powtórzyło
    • pajdeczka Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:28
      ..nie rodząc nigdy dziecka?! Żeby o czymś decydować trzeba mieć o tym pojęcie!
      • owca Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:31
        pajdeczka napisała:

        > ..nie rodząc nigdy dziecka?! Żeby o czymś decydować trzeba mieć o tym pojęcie!

        eeeee
        świadomie podjęłam decyzję, że nie wstąpię do żadnej sekty, że zmienię
        operacynie płci i że nie będę miała psa w domu ;-))))
        czy muszę doświadczalnie najpierw sprawdzić aby świadomie podjąć jakąś decyzję????
        nie wydaje mi się

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • owca aneks 30.12.03, 12:32

          że nie zmienię operacyjnie płci...

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:36
          owca napisała:

          >> świadomie podjęłam decyzję, że nie wstąpię do żadnej sekty, że zmienię
          > operacynie płci i że nie będę miała psa w domu ;-))))

          I słusznie. Sekty są złe, jeśli nie jest się transseksualistą nie ma powodu do
          zmiany płci, a psa miejsce jest na podwórku. Czego tego wszystkiego nie można
          powiedzieć o dzieciach. Tak więc nie rozumiem, jak można rezygnować z dziecka,
          nie wiedząc niczego o macierzyństwie.
          • ravny Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:40
            pajdeczka napisała:

            >Czego tego wszystkiego nie można
            > powiedzieć o dzieciach. Tak więc nie rozumiem, jak można rezygnować z
            dziecka, > nie wiedząc niczego o macierzyństwie.
            >

            hm. gorzej chyba by bylo zrobic dziecko "dla sprobowania" macierzynstwa a
            potem sie rozmyslic


            • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:54
              ravny napisał:

              > pajdeczka napisała:
              >
              > >Czego tego wszystkiego nie można
              > > powiedzieć o dzieciach. Tak więc nie rozumiem, jak można rezygnować z
              > dziecka, > nie wiedząc niczego o macierzyństwie.
              > >
              >
              > hm. gorzej chyba by bylo zrobic dziecko "dla sprobowania" macierzynstwa a
              > potem sie rozmyslic
              >
              Nie, najgorzej jest wtedy, kiedy co chwila się próbuje i rezygnuje.
              Ja urodziłam jedno i wystarczy. Mogę więc świadomie oświadczyć, że więcej
              dzieci mieć nie chcę, chociaż mój mąż myśli inaczej i syn także. A nie
              wyobrażam sobie, żebym nie urodziła tego dziecka.
          • owca Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:43
            pajdeczka napisała:

            > Sekty są złe, jeśli nie jest się transseksualistą nie ma powodu do
            > zmiany płci, a psa miejsce jest na podwórku. Czego tego wszystkiego nie można
            > powiedzieć o dzieciach. Tak więc nie rozumiem, jak można rezygnować z dziecka,
            > nie wiedząc niczego o macierzyństwie.

            o macierzyństwie można mieć jakieś pojęcie mając styczność z matkami, dziećmi...
            jeśli sam pobieżny choiciaż kontakt utwierdza kogoś w przekonaniu, że nie jest
            to dla niego, to dlaczego ma to namacalnie i dogłębnie sprawdzać rujnując
            doszczętnie swoje i tego nieszczęsnego dziecka życie?

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:58
              owca napisała:

              > o macierzyństwie można mieć jakieś pojęcie mając styczność z matkami,
              dziećmi..jeśli sam pobieżny choiciaż kontakt utwierdza kogoś w przekonaniu, że
              nie jest to dla niego, to dlaczego ma to namacalnie i dogłębnie sprawdzać
              rujnując> doszczętnie swoje i tego nieszczęsnego dziecka życie?
              >

              O ile powszechnie wiadomo, że sekty są złe (chyba że ktoś ma inne wiadomości) o
              tyle nic mi nie wiadomo, że macierzyństwo samo w sobie jest złe. Powszechnie
              wiadomo, że macierzyństwo jest piękne. Tylko od ludzi zależy, jak do tego
              podchodzą.
              Wiem tylko jedno: wiele kobiet żałuje w późnym wieku tej decyzji. Natomiast nie
              słyszałam o przypadku żeby kobieta żałowała, że urodziła dziecko. Nawet jesli
              go nie kocha, to oddaje do adopcji i po krzyku. Ale to jest coś zupełnie
              innegngo, niż świadomie pozbyć się przeżycia macierzyństwa.

              > _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • owca Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:04

                pajdeczka napisała:
                > nic mi nie wiadomo, że macierzyństwo samo w sobie jest złe.

                nikt nie mówi, że jest złe,
                tylko nie jest ono dla wszystkich...

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:20
                  owca napisała:

                  > nikt nie mówi, że jest złe,
                  > tylko nie jest ono dla wszystkich...
                  >

                  No tak, ale skąd mam wiedzieć czy nie jest dla mnie jeśli nawet nie byłam raz w
                  ciąży?
                  Na podstawie obserwacji koleżanek, z których jedna uwielbia swoje dziecko, a
                  druga traktuej jak zło konieczne?
            • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:58
              > o macierzyństwie można mieć jakieś pojęcie mając styczność z matkami,
              dziećmi..

              Z cała pewnoscia moge stwierdzic, ze to nie wystarczy do własciwego pojecia
              sedna macierzynstwa.Najwazniejszego nie zauwazysz, bo jest to wieź matki i
              dziecka, której nie mozna sobie uswiadomic dopóki sie jej nie zazna.
              • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:03
                lola211 napisała:

                > > o macierzyństwie można mieć jakieś pojęcie mając styczność z matkami,
                > dziećmi..
                >
                > Z cała pewnoscia moge stwierdzic, ze to nie wystarczy do własciwego pojecia
                > sedna macierzynstwa.Najwazniejszego nie zauwazysz, bo jest to wieź matki i
                > dziecka, której nie mozna sobie uswiadomic dopóki sie jej nie zazna.

                O to właśnie chodzi. I są przypadki, które zaprzeczają stereotypom, że jeśli
                matka nie nauczyła kochać, to córka tej matki też nie będzie kochała swoich
                dzieci. Zdarza się zupełnie na odwrót. W rodzinach, gdzie dzieci otrzymały dużo
                miłości, często one właśnie nie chcą mieć własnych. Z egoizmu?
              • pajdeczka A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:18
                Świadome wyrzeknięcie się macierzyństwa, by nie komplikować sobie życia czy
                urodzenie dziecka, by na starość nie czuć się samotnym, tak asekuracyjnie?
                • owca Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:25
                  pajdeczka napisała:

                  > Świadome wyrzeknięcie się macierzyństwa, by nie komplikować sobie życia

                  to istotnie egoizm, który postrzegam bardzo pozytywnie

                  > czy urodzenie dziecka, by na starość nie czuć się samotnym, tak asekuracyjnie?

                  a to już egocentryzm, którego nie toleruję

                  pozdrawiam
                  owca

                  _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                  • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:30
                    owca napisała:

                    > pajdeczka napisała:
                    >
                    > > Świadome wyrzeknięcie się macierzyństwa, by nie komplikować sobie życia
                    >
                    > to istotnie egoizm, który postrzegam bardzo pozytywnie
                    >
                    > > czy urodzenie dziecka, by na starość nie czuć się samotnym, tak asekuracyj
                    > nie?>
                    > a to już egocentryzm, którego nie toleruję
                    >
                    A ja nie znoszę egoistek.
                    > owca
                    >
                    > _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                    • owca Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:32
                      pajdeczka napisała:

                      > A ja nie znoszę egoistek.

                      wyznaję egoizm kontrolowany ;-)))
                      ale nie przeszkiadza mi to, możesz mnie nie znosić :-P

                      pozdrawiam
                      owca

                      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:36
                  tylko pojawia się problem do rozważenia:
                  jeżeli rezygnację z dziecka z wygodnictwa nazwiemy egoizmem
                  czy to nie implikuje jakiegś moralnego nakazu posiadania dzieci?

                  ktoś z wygodnictwa nie weźmie psa ze schroniska - egoizm?

                  w jednym i w drugim przypadku jest dodatkowy obowiązek (abstrahujemy tu od
                  radości, jaką daje macieżyństwo)
                  czy rezygnacja z wzięcia na siebie dodatkowego obowiązku to egoizm?
                  • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:53
                    bubster napisała:
                    ktoś z wygodnictwa nie weźmie psa ze schroniska - egoizm?

                    Nie, egoizm jest wtedy, kiedy właśnie ktoś weźmie psa ze schroniska, a nie chce
                    urodzić dziecka.
                    >
                    > czy rezygnacja z wzięcia na siebie dodatkowego obowiązku to egoizm?

                    Tak.
                    • owca Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:56
                      pajdeczka napisała:

                      > Nie, egoizm jest wtedy, kiedy właśnie ktoś weźmie psa ze schroniska, a nie
                      chce urodzić dziecka.

                      wybacz, ale uśmiałam się do łez...
                      tylko problem w tym, że to nie miało być śmieszne

                      pozdrawiam
                      owca

                      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                      • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:06
                        i w imię braku egoizmu ma miec dziecko niechciane? bzdura
                        wg mnie niechęć posiadania dzieci to żaden egoizm
                        egoizm jest wtedy gdy dziecko juz mam, i mam je w głębokim... poważaniu
                        idąc tym tropem - musimy brać na siebie dużo obowiązków - powinniśmy rodzić jak
                        najwięcej dzieci, brać jak najwięcej psów ze schroniska, brać jak najwięcej
                        pracy współpracowników na siebie (tylko jak wszyscy tak zrobią, to dojdzie się
                        do stanu wyjściowego) itd., itd.

                        btw. pies to dużo mniejszy kłopot niż dziecko
                    • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:59
                      czyli uważasz że istnieje moralny NAKAZ posiadania dzieci?
                      • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:15
                        bubster napisała:

                        > czyli uważasz że istnieje moralny NAKAZ posiadania dzieci?

                        Odbiegliśmy od tematu. Mnie chodzi o to, że nie można się zarzekać, że nigdy
                        się nie urodzi dziecka, będąc nawet po trzydziestce, mając zabezpieczenie
                        materialne itp., nie wiedząc, bo wiedza na nic się nie zda, co to jest
                        macierzyństwo. TO trzeba poczuć. Jestem dzieckiem niechcianym, drugim,
                        nieplanowanym. Powiedziała mi to matka. Ale ja tego nigdy nie odczułam, bo
                        kiedy już mnie urodziła przestała płakać. Fakt, odbiło się to na moim zdrowiu,
                        lepiej być noszonym w łonie przez pogodną, szczęśliwą matkę, ale nie mam do
                        niej żalu, a ona stara się, jak może, dać mi do zrozumienia, że mnie kocha i
                        cieszy się, że jednak jestem. To właśnie chcę uzmysłowić kobietom pochopnie
                        decydującym się na nierodzenie dzieci.
                        • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:36
                          pajdeczka napisała:

                          > bubster napisała:
                          >
                          > > czyli uważasz że istnieje moralny NAKAZ posiadania dzieci?
                          >
                          > Mnie chodzi o to, że nie można się zarzekać, że nigdy
                          > się nie urodzi dziecka, będąc nawet po trzydziestce, mając zabezpieczenie
                          > materialne itp.,

                          zarzekać się nei moża "nigdy nie mów nigdy" - a nóż za rok będziesz chciała?
                          ale w takim wypadku mogły by sie tu wypowiadać tylko panie po menopauzie, a
                          taka smarkula jak ja nie miałaby nic do powiedzenia

                          tu chodzi o to, która podjęła taką decyzję, bo która w niej wytrwa, to nie da
                          się teraz powiedzieć
                          • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:42
                            bubster napisała:
                            >> zarzekać się nei moża "nigdy nie mów nigdy" - a nóż za rok będziesz chciała?
                            > ale w takim wypadku mogły by sie tu wypowiadać tylko panie po menopauzie, a
                            > taka smarkula jak ja nie miałaby nic do powiedzenia
                            > > tu chodzi o to, która podjęła taką decyzję, bo która w niej wytrwa, to nie
                            da > się teraz powiedzieć
                            >
                            To o czym my rozmawiamy? Równie dobrze mogę się zarzekać, że nie urodzę
                            drugiego, a urodzę, być może świadomie. Czyli nie ma tematu.
                            • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 15:00
                              wydaje mi się że autor wątku właśnie to miał na myśli
                              żeby porozmawiać o tym, która podjęła taką decyzję
                              a nie która tej decyzji nigdy nie zmieniała
                  • Gość: rusałka Re: A co jest egoizmem... IP: *.one.pl 30.12.03, 20:17
                    jedna z nielicznych sensownych wypowiedzi w tym wątku.... dzięki.
                • Gość: melmire Re: A co jest egoizmem... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 13:48
                  Egoizm to postawa życiowa polegająca na kierowaniu się w postępowaniu tylko
                  własnym dobrem i interesem, taka przynajmniej definicje znalazlam. Nie majac
                  dziecka nie mozna sie kierowac jego dobrem, sila rzeczy, wiec nie posiadajac
                  dzieci nie mozna byc z tego tylko tytulu uznanym za egoiste.No, chyba ze sie
                  uznaje za fakt udowodniony ze gdzies w niebiosach sa sierocince pelne biednych
                  opuszczonych duszyczek ktorym nikt nie chce pozwolic przyjsc na ten swiat :D
                  • owca Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:51

                    a czy przypadkiem nie powinniśmy kierować się w życiu własnym dobrem i interesem?
                    nie bardzo rozumiem co w tym złego że pragnę SWOJEGO szczęścia

                    uszczęśliwiać innych - taaaaak jakie to piękneeeee
                    szczególnie gdy ktoś tego nie potrzebuje...

                    pozdrawiam
                    owca

                    _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                    • Gość: melmire Re: A co jest egoizmem... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 13:54
                      Oczywiscie ze powinnismy :)
                      A zreszta - chce dziecka wiec je rodze, to przeciez tez egoizm! Nieegoistyczne
                      byloby rodzenie wtedy kiedy sie nie chce, a nawet w miare mozliwosci nie
                      mozna :)
                    • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:55
                      owca napisała:

                      >
                      > a czy przypadkiem nie powinniśmy kierować się w życiu własnym dobrem i
                      interesem?
                      >
                      To skąd tylu starych, samotnych, nieszczęśliwych ludzi?
                      • owca Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 13:59
                        pajdeczka napisała:

                        > To skąd tylu starych, samotnych, nieszczęśliwych ludzi?

                        może właśnie za mało o SIEBIE dbali?

                        pozdrawiam
                        owca

                        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                      • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:00
                        pajdeczka napisała:


                        > To skąd tylu starych, samotnych, nieszczęśliwych ludzi?
                        są wśród nich zarówno "dzieciaci" jak i bezdzietni
                      • Gość: melmire Re: A co jest egoizmem... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 14:00
                        Starzejemy sie sila rzeczy, ilosc potomstwa nie ma raczej na to wplywu.
                        Niestety, na brak szczescia i samotnosc tez nie. W sumie chyba latwiej byc
                        samotnym bo sie nie ma rodziny, niz byc samotnym bo ma sie rodzina ktora ma
                        cie gleboko w powazaniu.
                        A zreszta wracamy do punktu wyjscia - trzeba rodzic dzieci jako zabezpieczenia
                        na starosc? I moze jeszcze im mowic "tak, ja tyle dla ciebie poswiecilam, a ty
                        teraz nie chcesz sie stara matka zajac/chcesz sie ozenic/wyjechac"?
                        • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:08
                          Gość portalu: melmire napisał(a):
                          A zreszta wracamy do punktu wyjscia - trzeba rodzic dzieci jako zabezpieczenia
                          > na starosc? I moze jeszcze im mowic "tak, ja tyle dla ciebie poswiecilam, a
                          ty teraz nie chcesz sie stara matka zajac/chcesz sie ozenic/wyjechac"?


                          Nie, to świat się cofa w rozwoju. Albo raczej rodzina ewoluuje w niebezpiecznym
                          kierunku. Problem samotności to problem końca XX i początku XXI wieku. A
                          dlaczego? Dlatego, że nie chcemy mieszkać z rodzicami, dziadkami, nawet kiedy
                          są ku temu warunki. Stary człowiek zawadza. I tu się zgodzę. Najgorsza jest
                          samotność wśrod bliskich. Mimo wszystko, wolę mieć dziecko niż go nie mieć
                          wcale, albo zadręczać się na starość myślami, dlaczego tak zdecydowałam.
                          • Gość: melmire Re: A co jest egoizmem... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 14:15
                            Stary czlowiek zawadza? Zapytaj sie tych starszych ludzi, zwlaszcza nowszej
                            generacji, czy mieszkanie na kupie z cala rodzina to to co tygrysy lubia
                            najbardziej. Ja sobie nie wyobrazam mieszkania cale zycie z moimi dziecmi,ich
                            malzonkami, ich dziecmi itp, i to akurat raczej sie nie zmieni.
                            A co do checi posiadania dziecka - wolno ci. Ja tez chce miec kiedys tam
                            dziecko, ale doskonale rozumiem ludzi ktorzy nie chca. No i oczywiscie nie
                            wierze w dziecko jako panaceum na samotnosc. Kazdy sam kieruje swoim zyciem
                            towarzyskim, dziecko nie jest dama do towarzystwa. Fajnie jak wpadnie od czasu
                            do czasu, zadzwoni raz na tydzien, i tyle.
                            • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:16
                              Gość portalu: melmire napisał(a):

                              > Stary czlowiek zawadza? Zapytaj sie tych starszych ludzi, zwlaszcza nowszej
                              > generacji, czy mieszkanie na kupie z cala rodzina to to co tygrysy lubia
                              > najbardziej. Ja sobie nie wyobrazam mieszkania cale zycie z moimi dziecmi,ich
                              > malzonkami, ich dziecmi itp, i to akurat raczej sie nie zmieni.
                              > A co do checi posiadania dziecka - wolno ci. Ja tez chce miec kiedys tam
                              > dziecko, ale doskonale rozumiem ludzi ktorzy nie chca. No i oczywiscie nie
                              > wierze w dziecko jako panaceum na samotnosc. Kazdy sam kieruje swoim zyciem
                              > towarzyskim, dziecko nie jest dama do towarzystwa. Fajnie jak wpadnie od
                              czasu
                              > do czasu, zadzwoni raz na tydzien, i tyle.

                              A ja, mimo że matkę mam apodyktyczną i trudną, chciałabym, żeby mieszkała koło
                              mnie. Jestem dobrą córką.
                              • Gość: melmire Re: A co jest egoizmem... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 14:20
                                Ja tez bym chciala, ale to niemozliwe. I ani ona, ani ja nie zrezygnujemy z
                                wlasnego zycia zeby tylko mieszkac obok.Ani w imie milosci matczynej, ani
                                corczynej, bo nie na tym zycie polega, przynajmniej wedlug nas.
                                Ale marze o tym zeby kiedys tyle zarabiac zeby moc od czasu do czasu ja do nas
                                zaprosic :)
                              • ada1 Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:51
                                pajdeczka napisała:

                                >
                                > A ja, mimo że matkę mam apodyktyczną i trudną, chciałabym, żeby mieszkała
                                koło mnie. Jestem dobrą córką.


                                A chciabyś aby z tobą mieszkała teściowa równie apodyktyczna i trudna?
                                • pajdeczka Re: A co jest egoizmem... 31.12.03, 09:23
                                  ada1 napisała:

                                  > pajdeczka napisała:
                                  >
                                  > >
                                  > > A ja, mimo że matkę mam apodyktyczną i trudną, chciałabym, żeby mieszkała
                                  > koło mnie. Jestem dobrą córką.
                                  >
                                  >
                                  > A chciabyś aby z tobą mieszkała teściowa równie apodyktyczna i trudna?


                                  Nie.
                                  • ada1 Re: A co jest egoizmem... 02.01.04, 14:31
                                    pajdeczka napisała:

                                    > ada1 napisała:
                                    >
                                    > > pajdeczka napisała:
                                    > >
                                    > > >
                                    > > > A ja, mimo że matkę mam apodyktyczną i trudną, chciałabym, żeby miesz
                                    > kała
                                    > > koło mnie. Jestem dobrą córką.
                                    > >
                                    > >
                                    > > A chciabyś aby z tobą mieszkała teściowa równie apodyktyczna i trudna?
                                    >
                                    >
                                    > Nie.

                                    Ale przecież twój mąż też ma matkę i skoro jest dobrym synem, to pewnego dnia
                                    może stwieredzić tak jak ty, że chce aby jego mama mieszkała z nim i co wtedy?
                                    też powiesz twarde i stanowcze NIE?
                          • bubster Re: A co jest egoizmem... 30.12.03, 14:21
                            pajdeczka napisała:

                            > Nie, to świat się cofa w rozwoju. Albo raczej rodzina ewoluuje w
                            niebezpiecznym
                            >
                            > kierunku.

                            a tu już inny problem
                            na osobną dyskusję


                            > dlaczego? Dlatego, że nie chcemy mieszkać z rodzicami, dziadkami, nawet kiedy
                            > są ku temu warunki. Stary człowiek zawadza. I tu się zgodzę. Najgorsza jest
                            > samotność wśrod bliskich.

                            niestety
                            o ile jestem za tym, by młode małżeństwa nie mieszkały z rodzicami żadnej ze
                            stron, o tyle uważam że - jeżeli oczywiście ma się ku temu warunki -
                            zniedołężniałym, albo po prostu osamotnionym po stroacie drugiej połówki
                            rodzicem, trzeba się zająć
                            inna sprawa że nie przesadza się starych drzew i oni często nie chcą się
                            przeprowadzić do dzieci, bo u siebie mają znajome kąty, sąsiadów itd


                            Mimo wszystko, wolę mieć dziecko niż go nie mieć
                            > wcale, albo zadręczać się na starość myślami, dlaczego tak zdecydowałam.

                            Twój wybór, każdy powinien go uszanować
                            ale Ty też powinnaś uszanować wybór innych
                            dopóki nikogo nie krzywdzimy, dopóty to, co robimy, to nasza sprawa
          • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:58
            to jak sobie wyobrażasz zrezygnowanie z macieżyństwa po urodzeniu dziecka?
            to juz lepiej nie chciec ich mieć od razu
            • aguszak Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 12:59
              bubster napisała:

              > to jak sobie wyobrażasz zrezygnowanie z macieżyństwa po urodzeniu dziecka?
              > to juz lepiej nie chciec ich mieć od razu

              Na szczęście są tacy, którzy nie mogą mieć własnych. Tylko, że procedura
              adopcyjna w Polsce to istne piekło i dla dzieci i dla tych, którzy są w stanie
              pokochać cudze :(
              • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:07
                myslę że decydowanie się na dziecko "bo chcę zobaczyć jak to jest" jest w
                pewnym sensie zbrodnią
                dziecko to nie zabawka
                można chcieć zobaczyć jak to jest być blondynką/rudą/brunetkę etc.
                ale dziecko - to już zbyt poważne,
                nawet przy sprawnej adopcji nigdy nie masz pewności, jaki los w ten sposób
                zgotowałaś dziecku (jak chcesz być mamą "do końca" też nie wiesz, ale masz na
                to jakiś wpływ i kontrolę)
                • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:12
                  bubster napisała:

                  > myslę że decydowanie się na dziecko "bo chcę zobaczyć jak to jest" jest w
                  > pewnym sensie zbrodnią

                  Jasne, i dlatego do takiej decyzji trzeba dojrzeć. Jak mi tu jakaś pisze, że w
                  ieku 15 lat uznała, że mieć dzieci nie będzie to się głośno roześmiałam.
                  I nawet nie przekonuje mnie to , że ma ona teraz 33 lata, jest dalej w
                  komfortowej sytuacji wyboru - mieć czy nie. Pogadamy, jak skończy 40tke.
                  A ja w wieku 15 czy nawet 13 lat zawsze wiedziałam, że będę miała dziecko. I
                  mam. Jedno, ale mam, chociaż strasznie lubiłam wtedy niemowlaki i zanosiło się,
                  że będę miała co najmniej trójkę. Życie trochę zweryfikowało moją postawę.
                  Okazało się, że co innego niańczyć cudze, a co innego własne. Ale co przeżyłam
                  to moje.
            • pajdeczka Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:00
              bubster napisała:

              > to jak sobie wyobrażasz zrezygnowanie z macieżyństwa po urodzeniu dziecka?
              > to juz lepiej nie chciec ich mieć od razu

              Są takie przypadki, na ogół z powodów ekonomicznych. O ile dobrze pamiętam w
              tym wątku padło pytanie o zrezygnowanie z macierzyństwa mając ku temu , by
              wychowywać dziecko dobre warunki. Ja cały czas rozpatruję w tej kategorii, a wy
              zaczynacie zbaczać z toru.
              • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 13:17
                nie zbaczam z toru
                też chodzi mi o sytuację dobrze sytuawanej osoby
                chodzi mi o posiadanie dziecka "bo chcę zobaczyć jak to jest być mamą", a potem
                sobie zrezygnuję, bo mi się znudziło
          • Gość: ice Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... IP: *.chello.pl 30.12.03, 19:09
            To bardzo proste - wystarczy przyjrzeć się rodzinom, które dzieci mają, tudzież
            porozmawiać z kobietą, która była lub jest w ciąży. Nie trzeba wszystkiego
            doświadczać, żeby wiedzieć, że się tego nie chce.Nie starczyłoby nam życia na
            takie eksperymenty.Poza tym po to mamy intelekt, żeby móc ocenić to, co nas w
            życiu otacza i na tej podstawie określić własne preferencje.
            • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 20:21
              Wczesniej juz o tym pisałam, ale powtórze: obserwacja dzieci, ciezarnych,
              rodzin, da nam nikły obraz na to czym naprawde jest bycie rodzicem.To
              najwazniejsze jest dla nas niezauwazalne i nieodczuwalne.Do czasu urodzenia
              dziecka bylam swiecie przekonana, ze bycie rodzicem to katorga, same
              obowiazki ,brak wolnosci.A potem sie okazalo, ze jest zupelnie
              inaczej.Wspaniale.
              • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 09:22
                tylko patrząc z tej strony:
                - musimy spróbować narkotyków - bo a nóż to jest fajne a nam się tylko wydaje
                że to straszny nałóg?
                - musimy się prostytuować - bo może to naprawdę wspaniała rzecz a sprzedawanie
                ciała to tylko nasz wymysł?
                - musimy uciąć sobie rękę bo skąd możemy wiedzieć, że to kalectwo tylko a nie
                ma w tym radości, jak tego nie zaznałyśmy?
                itd.
                wiadomo, że nigdy nie będziemy wiedzieli do końca jak to jest, jeżeli czegoś
                nie spróbujemy
                ale po to mamy intelekt i wyobraźnię żeby w jakimś stopniu to sobie przybliżyć
                bo najgorsze będzie, jak okaże się, że jednak wcale nam się to nie podoba...
                • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 10:39
                  Czy wy sie wszystkie umówiłyscie, bo piszecie dokładnie to samo.Dlatego tak
                  samo odpowiem:


                  Przykłady wielce adekwatne.Pozostaje jeszcze kradziez , morderstwo i pare
                  innych wystepków.Widac zakładasz, ze macierzynstwo to cos złego.
                  A moze w te strone: zeby miec pojecie jak cudownie jest podrózowac, zwiedzac
                  swiat, trzeba spróbowac.Zaden program, zadna ksiazka nie sa w stanie
                  przekazac, jak cudowne sa podróze.
                  • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:18
                    lola211 napisała:

                    > Czy wy sie wszystkie umówiłyscie, bo piszecie dokładnie to samo.Dlatego tak
                    > samo odpowiem:

                    to samo można powiedziec o drugiej stronie


                    > Przykłady wielce adekwatne.
                    może nie do końca są adekwatne
                    chodziło mi o znalezienie czynów, z którymi wiąże się duża odpowiedzialność (a
                    macierzyństwo do takich należy)


                    > Widac zakładasz, ze macierzynstwo to cos złego.

                    A GDZIE TAK NIBY NAPISAŁAM???????
                    w którymś z wątków skarżysz się że ktoś nadinteroretował Twój tekst
                    tu robisz to samo.......
                    • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:32
                      > > Widac zakładasz, ze macierzynstwo to cos złego.
                      >
                      > A GDZIE TAK NIBY NAPISAŁAM???????
                      > w którymś z wątków skarżysz się że ktoś nadinteroretował Twój tekst
                      > tu robisz to samo.......

                      Ustawienie macierzynstwa w jednej linii z narkotykami, prostytucja i kalectwem
                      o czym swiadczy według ciebie?
                      Odpowiedzialnosc wiaze sie takze z pozytywnymi aspektami naszego zycia,
                      dlaczego nie dajesz ani jednego przykładu z tej strony?


                      • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:43
                        lola211 napisała:


                        > Ustawienie macierzynstwa w jednej linii z narkotykami, prostytucja i
                        kalectwem
                        > o czym swiadczy według ciebie?
                        nie porównywałam tych rzeczy
                        przeczytaj jeszcze raz
                        napisałam, że tok myślenia "musze spróbować, żeby zobaczyć jak to jest"
                        prowadzi właśnie do takich rzeczy

                        > Odpowiedzialnosc wiaze sie takze z pozytywnymi aspektami naszego zycia,
                        > dlaczego nie dajesz ani jednego przykładu z tej strony?

                        bo mi się, cholelum, nie znalazł:-)
                        już się za to kajałam
                        daj spokój przykładom, bo nie o nie w dyskusji chodzi
                        oki?
                        >
                        >
                        • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 15:29
                          daj spokój przykładom, bo nie o nie w dyskusji chodzi
                          > oki?

                          Dam juz spokój:).Jednak jestem przekonana, ze własnie te negatywne przyklady
                          sa sednem calej sprawy.W koncu nie przypadkowo powtarzane sa przez wiele osób.
                          • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 02.01.04, 15:08
                            nie mogę się wypowiadać za innych
                            ale u mnie był to przypadek
                            w ferworze dyskusji nie chciałam czekac aż mi inne do głowy przyjdą
              • Gość: ice Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... IP: *.chello.pl 31.12.03, 15:42
                Bardzo interesujace....
                Masz wolności od groma - po prostu zostawiasz dziecko babci albo opiekunce?
                Nie masz obowiązków? No tak, same imprezy, a dziecko z babcią, super.
                Ty chyba jesteś niepoważna.
                Mieć dziecko to znaczy mieć obowiązki, dziecko trzeba wychować, nauczyć,
                kochać, być z nim.Nie gadaj pierdół, że masz mnóstwo wolnego czasu i jest
                wspaniale.
                Ja, osoba niezwykle towarzyska, co to dom traktowala tylko jak sypialnie, po
                urodzeniu dziecka przestałam praktycznie w ogóle wychodzić - w porównaniu do
                tego, co było przedtem.I wierz mi, że męczę się okrutnie, mimo to że pracuje,
                mam opiekunkę do dziecka i takie tam. Ale nie moge w tej chwili wyjść, kiedy
                zechcę i wrócić, kiedy zechcę, bo MAM DZIECKO. I jeśli nawet wyjdę to cały czas
                czuje się za nie odpowiedzialna i się o nie martwię, bo jestem jego matką.
                • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 15:58
                  > Masz wolności od groma - po prostu zostawiasz dziecko babci albo opiekunce?

                  Tak, czasem zostawiam na pare godzin.Ona bardzo je lubi.

                  > Nie masz obowiązków?
                  A gdzie ja to napisałam? Kazdy ma obowiazki i co ?

                  >No tak, same imprezy, a dziecko z babcią, super.

                  A gdzies ty to wyczytała? Imprez miałam az do porzygania w czasach
                  studenckich, teraz mam tyle ile mi potrzeba, czyli nie za wiele, dla mnie w
                  sam raz.

                  > Mieć dziecko to znaczy mieć obowiązki, dziecko trzeba wychować, nauczyć,
                  > kochać, być z nim.Nie gadaj pierdół, że masz mnóstwo wolnego czasu i jest
                  > wspaniale.

                  Akurat jestem na wychowawczym i mam mnóstwo wolnego czasu.I jest mi wspaniale.

                  > Ja, osoba niezwykle towarzyska, co to dom traktowala tylko jak sypialnie, po
                  > urodzeniu dziecka przestałam praktycznie w ogóle wychodzić - w porównaniu do
                  > tego, co było przedtem.I wierz mi, że męczę się okrutnie, mimo to że
                  pracuje,
                  > mam opiekunkę do dziecka i takie tam. Ale nie moge w tej chwili wyjść, kiedy
                  > zechcę i wrócić, kiedy zechcę, bo MAM DZIECKO. I jeśli nawet wyjdę to cały
                  czas
                  >
                  > czuje się za nie odpowiedzialna i się o nie martwię, bo jestem jego matką.

                  Ja sie nie mecze wcale.Z dzieckiem wychodziłam, wyjezdzalam za granice takze,
                  chodze do kina , na imprezy od czasu do czasu, a dziecko zostaje ze swoim
                  tatusiem.Trzeba umiec sobie zorganizowac zycie, a nie sie meczyc.
                  Ja takze jestem odpowiedzialna i o dziecko sie martwie, ale nie przyspawałam
                  go do siebie i pozwalam sobie na pozostawienie jej pod okiem rodziny.To chyba
                  jest normalne? Byc moze dlatego nie jestem zmeczona sfrustrowana matka polka,
                  bo oprócz tego ze jestem matka jestem tez kobieta. No i najwazniejsze- do 3
                  roku zycia dziecka nie pracowalam, wiec nie szarpałam sie z praca i dzieckiem
                  jednoczesnie.

        • Gość: ice Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... IP: *.chello.pl 30.12.03, 19:05
          i słusznie, owca, i słusznie:))
      • joasia1 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 19:04
        pajdeczka napisała:

        > Żeby o czymś decydować trzeba mieć o tym pojęcie!

        Sprobowac narkotykow zeby sie zdecydowac ich wiecej niebrac?
        A moze popelnic samobojstwo zeby zdecydowac...ze nie powinno bylo sie na nie
        decydowac...tylko ze wtedy na jakakolwiek decyzje za pozno.
        • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 30.12.03, 19:11
          Przykłady wielce adekwatne.Pozostaje jeszcze kradziez , morderstwo i pare
          innych wystepków.Widac zakładasz, ze macierzynstwo to cos złego.
          A moze w te strone: zeby miec pojecie jak cudownie jest podrózowac, zwiedzac
          swiat, trzeba spróbowac.Zaden program, zadna ksiazka nie sa w stanie
          przekazac, jak cudowne sa podróze.
          • joasia1 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 04:59
            lola211 napisała:

            > Widac zakładasz, ze macierzynstwo to cos złego.

            Zalezy dla kogo
            dla mnie najgorsza rzecz jaka by mnie w zyciu spotkala
            na szczescie istnieja srodki antykoncepcyjne a w ostatecznosci aborcja

            > A moze w te strone: zeby miec pojecie jak cudownie jest podrózowac, zwiedzac
            > swiat, trzeba spróbowac.

            Sprobowac macierzynstwa????
            Urodzic dziecko zeby sie przekonac czy nadaje sie na matke????
            A jak mi sie to bycie mama nie spodoba to co???
            Hokus pokus i wszystko wroci do stanu sprzed ciazy?????
            • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 10:36
              > Sprobowac macierzynstwa????
              > Urodzic dziecko zeby sie przekonac czy nadaje sie na matke????
              > A jak mi sie to bycie mama nie spodoba to co???
              > Hokus pokus i wszystko wroci do stanu sprzed ciazy?????

              Nic nie próbowac, bo szkoda dziecka.
              Po prostu dałam przykład(podróze) bardziej adekwatny niz narkotyki.Bo dla
              mnie idiotyzmem jest porównywanie bagna jakim jest cpanie do sprawy
              macierzynstwa.

              > dla mnie najgorsza rzecz jaka by mnie w zyciu spotkala

              Nie wiem czy w ogóle cos zlego cie w zyciu spotkało, ze tak
              twierdzisz.Oczywiscie nie zycze ci, ale najgorsza to moze byc smierc kogos
              bliskiego albo nieuleczalna choroba przykuwajaca do łozka na lata.Jezeli bycie
              matką jest czyms gorszym, to rzeczywiscie, zabezpiecz sie potrójnie, zeby
              przypadkiem cos sie nie poczeło.
              • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:25
                lola211 napisała:

                > Nic nie próbowac, bo szkoda dziecka.
                > Po prostu dałam przykład(podróze) bardziej adekwatny niz narkotyki.Bo dla
                > mnie idiotyzmem jest porównywanie bagna jakim jest cpanie do sprawy
                > macierzynstwa.

                narkotyki prowadzą do destrukcji
                niechciane macierzyństwo w przypadku osobników pozbawionych empatii (nie
                czarujmy się, nie wszyscy są idealni) - też (dzieci w śnmietnikach)

                może niekoniecznie najszczęśliwszy przykłąd
                ale chodziło o odpowiedzialność i konsekwencje pewnych decyzji

          • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 09:25
            zaraz zaraz!
            to że wiekszość lubi podróże, nie znaczy ze lubią je wszyscy!
            są typy domatorów, których podróże męczą!

            nikt nie kwestionuje tego, że w większości wypadków macierzyństwo to coś
            wspaniałego
            ale istnieją osoby, dla których wspaniałym ono nie jest (vide - oddawanie
            dzieci do adopcji, wcale nie z przyczyn ekonomicznych, albo skrajne przypadki
            wyrzucania dzieci na śmietnik, czy też wykonywanie obowiązków rodzica z
            przymusu - nie ma zmiłuj, dziecko wyczuje że jest niekochane)
            • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 10:44
              >to że wiekszość lubi podróże, nie znaczy ze lubią je wszyscy

              To był tylko przykład.Tylko skad czlowiek ma wiedziec ze nie lubi, skoro nigdy
              w zadna podróz sie nie udał? Z góry zaklada ze na pewno sie zmeczy?
              • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 10:55
                znowu wracamy do tego samego....
                jeżeli przy podróżach można próbować, czy się je lubi czy nie
                to DZIECKO TO NIE ZABYTEK/KRAJ DO OBEJRZENIA I NA NIM SIĘ EKSPERYMENTÓW NIE
                ROBI!!!!!!
                nie można zachodzić w ciąże tylko po to, by spróbować, czy mi sie to spodoba
                jak się spodoba - to super,
                a jak nie?
                • lola211 Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:03
                  Oczywiscie ze nie.Tylko ze skoro podróze nie sa własciwym przykładem to
                  narkotyki tym bardziej.

                  Mysle, ze czesc bezdzietnych z wyboru wie co robi i nie musi spróbowac, by sie
                  przekonac, czesci zas sie tylko WYDAJE ze to nie dla nich.
                  Tak jak komus moze sie wydawac, ze podróze sa meczace, a w rzeczywistosci
                  okaza sie sensem zycia.
                  • bubster Re: Jak można świadomie podjąć taką decyzję.... 31.12.03, 11:32
                    lola211 napisała:

                    > Mysle, ze czesc bezdzietnych z wyboru wie co robi i nie musi spróbowac, by
                    sie
                    > przekonac, czesci zas sie tylko WYDAJE ze to nie dla nich.

                    jak ze wszystkim :-)
                    wiele bezdzietnych nie wyklucza że w przyszłości dziecka nie zechcą mieć

                    Tylko według mnie dziecko powinno być chciane (nie chodzi mi o wpadki po
                    których rodzice pokochali dziecko, ale o sytuacje, gdy dziecko jest już
                    urodzone) ponieważ wtedy jest kochane i nie przeżywa koszmaru
      • Gość: rusałka Re: Jak można świadomie... experyment dziecko? IP: *.one.pl 30.12.03, 20:08
        BRAWO!!!!! to zróbmy z dziecka experyment: zobaczymy, jakie będzie, a potem
        dijdziemy np. dop\ wniosku ze to jednak nie to, ze za wczesnie, ze miala byc
        dziewczynka itp. ale cóz, Pajdeczko gratuluje beztroskiego podejscia!!!
        • Gość: ice Re: Jak można świadomie... experyment dziecko? IP: *.chello.pl 31.12.03, 15:45
          Jakby na to nie patrzeć, zanim urodzisz dziecko masz 9 miesięcy, żeby poukładać
          sobie życie tak, żeby dla dziecka też było w nim miejsce. DObrze, że aż 9 m-cy,
          a nie 2, jak u kotów, bo mogłoby być za mało....
    • aguszak Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 12:51
      Lepiej by było dla części ludzi, gdyby świadomie podejmowali taką decyzję.
      Niestety często, zarówno posiadanie dzieci, jak i ich brak, jest dziełem
      przypadku, natury...
      • pajdeczka Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:05
        aguszak napisała:

        > Lepiej by było dla części ludzi, gdyby świadomie podejmowali taką decyzję.
        > Niestety często, zarówno posiadanie dzieci, jak i ich brak, jest dziełem
        > przypadku, natury...
        >
        A natura jest tak mądra, że w momencie poczęcia, uruchamia wiele mechanizmów
        sprawiających, że matka zaczyna kochać dziecko zanim je urodzi. Tak więc nie
        można wyrokować z góry.
        • bubster Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:16
          pajdeczka napisała:


          > sprawiających, że matka zaczyna kochać dziecko zanim je urodzi. Tak więc nie
          > można wyrokować z góry.


          niestety, nie zawsze (dzieci w śmietnikach)
          >
          • alter-ego Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:24
            bubster napisała:

            > pajdeczka napisała:
            >
            >
            > > sprawiających, że matka zaczyna kochać dziecko zanim je urodzi. Tak więc n
            > ie
            > > można wyrokować z góry.
            >
            >
            > niestety, nie zawsze (dzieci w śmietnikach)

            Albo "No, fajna jest, ale w sumie to mogłoby jej nie być..." wypowiedziane
            tęsknym tonem o i przy trzylatce. Sama nie wiem, co gorsze, wrzucić do
            śmietnika, czy na całe życie przypiąć garb kogoś niechcianego i niekochanego.
    • alter-ego Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:03
      ravny napisał:

      > Czy ktoraś z Was z całym przekonaniem podjęła decyzję, że nigdy nie chce być
      > matką, nie chce mieć nigdy dzieci ?

      Tak, ja. Decyzja podjęta w wieku circa lat 15, niezmieniona jak dotąd, czyli
      przez 18 lat.

      > chociaż ma do tego warunki?

      Ma.

      > choc jest w udanym związku z mężczyzną?

      11 lat w związku w udanym związku.

      > czy Ona + On i nikt więcej wystarczy na całe życie?

      Ona+On to nie wiem, ale On+Ona+pasja/hobby+absorbująca i ciekawa
      praca+przyjaciele wystarczają.

      Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
      • pajdeczka Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:08
        alter-ego napisała:
        >> Tak, ja. Decyzja podjęta w wieku circa lat 15, niezmieniona jak dotąd, czyli
        > przez 18 lat.

        To masz dopiero 33 lata. Jeszcze 10 lat na zmianę decyzji. Może wysłuchajmy
        jakiejś pani po 50tce, 60tce? Szkoda, że takie tu nie piszą. A ja mam prawie 42.

        > praca+przyjaciele wystarczają.
        >
        I tak będzie zawsze? A na emeryturze?
        • alter-ego Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:16
          pajdeczka napisała:

          > To masz dopiero 33 lata. Jeszcze 10 lat na zmianę decyzji. Może wysłuchajmy
          > jakiejś pani po 50tce, 60tce? Szkoda, że takie tu nie piszą. A ja mam prawie
          > 42.

          Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaka szajba odbije mu w ciągu 10 lat.

          > I tak będzie zawsze? A na emeryturze?

          W moim zawodzie nie ma emerytury. Po prostu mniej się pracuje. ;-)

          Poza tym samotność osoby bezdzietnej po 60-tce nie różni się wiele od
          samotności osoby, której własne dzieci nie chcą znać. Takich trochę znam...
        • joasia1 Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 18:54
          > Może wysłuchajmy
          > jakiejś pani po 50tce, 60tce? Szkoda, że takie tu nie piszą.

          Wprawdzie mam dopiero 45 lat ale nigdy ani przez moment nie wyobrazalam sobie
          zostac matka.
          Warunki finansowe i partner nie maja na to zadnego wplywu.
    • lola211 Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:05
      Były juz wątki na ten temat i rzeczywiscie wiele z forumowiczek podjeło
      decyzje o zyciu w bezdzietnosci.Przyczyny rózne, najczesciej niechec do
      dzieci, tudziez brak instynktu,postrzeganie dziecka jako niepotrzebnego
      balastu zakłocajacego porzadek ustabilizowanego i "pełnego" zycia osobistego,
      poza tym postrzeganie swiata jako dzungli, a przez to chec zaoszczedzenia
      przyszłemu człowiekowi zycia w tak okrutnym swiecie.
      • pajdeczka Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 13:15
        lola211 napisała:

        > Były juz wątki na ten temat i rzeczywiscie wiele z forumowiczek podjeło
        > decyzje o zyciu w bezdzietnosci.Przyczyny rózne, najczesciej niechec do
        > dzieci, tudziez brak instynktu,postrzeganie dziecka jako niepotrzebnego
        > balastu zakłocajacego porzadek ustabilizowanego i "pełnego" zycia osobistego,
        > poza tym postrzeganie swiata jako dzungli, a przez to chec zaoszczedzenia
        > przyszłemu człowiekowi zycia w tak okrutnym swiecie.

        Był taki wątek, ale ponieważ jest to problem na wskroś kobiecy, można wrócić do
        tematu, bo forum jest dla kobiet właśnie. Jeśli miałabym myśleć tylko o tym, że
        może to dziecko, które urodzę i odchowam nagle mi umrze to faktycznie lepiej
        nie rodzić, ale takie jest życie. Im więcej przeżywasz tym bardziej wiesz , że
        żyjesz. Inaczej to tylko wegetacja wśród grona przyjaciół.
    • Gość: rusałka to ja! IP: *.one.pl 30.12.03, 14:06
      ja juz podjelam taka decyzje.Spelniam wlasciwie wszystkie stawiane przez
      ciebie warunki i nie chce.kobiety nie wstydzcie sie to naprawde nic zlego
      • pajdeczka Re: to ja! 30.12.03, 14:09
        Gość portalu: rusałka napisał(a):

        > ja juz podjelam taka decyzje.Spelniam wlasciwie wszystkie stawiane przez
        > ciebie warunki i nie chce.kobiety nie wstydzcie sie to naprawde nic zlego


        a ile masz lat?
        • Gość: rusałka Re: to ja! IP: *.one.pl 30.12.03, 14:13
          26 i wiem to wlasciwie od zawsze. zaznaczam ze jestem z w miare normalnej
          rodziny (tzn, nie mialam zadnych traumatycznych przezyc w dziecinstwie) ani
          nie lecze sie psychiatrycznie.
          • pajdeczka Re: to ja! 30.12.03, 14:17
            Gość portalu: rusałka napisał(a):

            > 26 i wiem to wlasciwie od zawsze. zaznaczam ze jestem z w miare normalnej
            > rodziny (tzn, nie mialam zadnych traumatycznych przezyc w dziecinstwie) ani
            > nie lecze sie psychiatrycznie.


            to nie pogadamy, za młoda jeszcze jesteś.
        • Gość: melmire Re: to ja! IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 14:17
          Pajdeczko, nie czepiaj sie wieku, widzialam program o paniach po 50ce ktorym
          zachcialo sie dzieci i je urodzily. To sie dopiero kurde nazywa egoizm.
          • pajdeczka Re: to ja! 30.12.03, 14:19
            Gość portalu: melmire napisał(a):

            > Pajdeczko, nie czepiaj sie wieku, widzialam program o paniach po 50ce ktorym
            > zachcialo sie dzieci i je urodzily. To sie dopiero kurde nazywa egoizm.

            To jest przegięcie. Ale to są właśnie te panie, które w wieku dwudziestu paru
            lat kategorycznie się zarzekały macierzyństwa. To raczej przykłady dla was pod
            rozwagę.
            • Gość: melmire Re: to ja! IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 14:24
              Nie ,to panie ktore sa kompletnie nieodpowiedzialne. Podejmujac decyzje o
              nieposiadaniu dzieci, bierze sie ja z calym dobrodziejstwem inwentarza. Tzn,
              nie chce miec dziecka, a jesli zmienie zdanie - to trudno, moj problem.
              Przynajmniej ja tak uwazam.To dziala tez w dwie strony. Pomysl o kobietach
              ktore rodza dzieci ktore pozniej laduja jako sieroty spoleczne w domach
              dziecka.
              • Gość: renia Melmire IP: *.ath.spark.net.gr 30.12.03, 22:22
                Wybacz, ale troche przesadzasz. Jesli podjelas decyzje o nierodzeniu dziecka,
                pewnego zas dnia uznasz, ze byla to bledna decyzja, ze tak naprawde chcesz
                miec dziecko to co? Nie odwrocisz sie od raz podjetej decyzji, nie sprobujesz
                zajsc w ciaze mimo przekonania, ze tego chcesz, pragniesz, potrzebujesz? A co
                ty krowa jestes, nie mozesz zmienic pogladow? I nie mowie o sytuacji, kiedy
                obudzisz sie po 50 z takim pomyslem, tylko o czasie, kiedy z biologicznego
                punktu widzenia nic nie bedzie stalo na przeszkodzie.
                • Gość: melmire Re: Melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 30.12.03, 23:09
                  Co innego zmienic zdanie kiedy ma sie 35 lat, a kiedy ma sie latek 53.
                  Chodzilo mi o sytuacje kiedy decyzje sie podjelo, czas biologiczny minal, a w
                  zwiazku z postepem medycyny nadal jest mozliwosc prokreacji.
                  Krowa nie jestem, ale wolalabym zmienic zdanie na tak (zachcialo mi sie miec
                  dziecko) niz na nie (urodzilam dziecko, ale w sumie to wolalabym zeby go nie
                  bylo). Jezeli ktos nie chce miec dziecka, to rodzenie go " bo matka natura
                  sprawi ze ^pokochasz" jest chore.
            • Gość: ice Re: to ja! IP: *.chello.pl 30.12.03, 19:14
              Też mi się tak wydaje. Ja też sie zarzekałam - żadnych dzieci.I co z tego?
              Mam dwuletniego synka i wcale nie żałuję, bo jest odjazdowym, małym facetem:))))
      • lola211 Re: to ja! 30.12.03, 14:16
        >kobiety nie wstydzcie sie to naprawde nic zlego

        Nie wstydzcie sie? Z tego co zdazyłam poczytac, to takie kobiety sa bardzo
        dumne z siebie, z tego ze przecza stereotypom kobiety- matki.Swoja decyzje o
        bezdzietnosci obnosza jak sztandar.Jednoczesnie co niektóre z nich okazuja
        lekcewazenie tym, które sa mamami, ciaza to dla nich ochyda, niemowlaki
        smierdza, i tym podobne bzdety.

        • pajdeczka Re: to ja! 30.12.03, 14:22
          lola211 napisała:

          > >kobiety nie wstydzcie sie to naprawde nic zlego
          >
          > Nie wstydzcie sie? Z tego co zdazyłam poczytac, to takie kobiety sa bardzo
          > dumne z siebie, z tego ze przecza stereotypom kobiety- matki.Swoja decyzje o
          > bezdzietnosci obnosza jak sztandar.Jednoczesnie co niektóre z nich okazuja
          > lekcewazenie tym, które sa mamami, ciaza to dla nich ochyda, niemowlaki
          > smierdza, i tym podobne bzdety.

          Na szczęście piszące na FK kobiety o swoim braku pociągu do bycia matką to
          tylko mikrom w świecie kobiet. Ja tylko chcę delikatnie powiedzieć o tym, co
          sama przeżyłam i tego nie żałuję. Równie dobrze mogłabym być w gronie tych
          świadomie bezdzietnych, bo i taka opcja wchodziła w grę. Szczęśliwie tak się
          nie stało, chociaż mój syn właśnie zaczął dojrzewać i doprowadza mnie do szału:)
          >
          • Gość: rusałka Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! IP: *.one.pl 31.12.03, 00:21
            Dlaczego według ciebie kobiety bez chęci macierzynstwa to NA SZCZĘŚCIE mikron
            wsród kobiet???? NA CZYJE SZCZĘŚCIE??? czyzby sie odkryło uniwersalną jedyna
            najlepszą recepte na zycie? zastanowienia troche, pliz!!!....
            • jop Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 09:53
              To może ja powiem, jaka jest IMVHO główna przyczyna bezdzietności z wyboru. Nie
              jest to wcale przekonanie, że kogoś nie stać (ludzie o bardzo skromych
              dochodach mają dzieci i jakoś wiążą koniec z końcem), ani strach, że sobie nie
              poradzą (nawet wybitne ciamajdy życiowe znajdują w sobie nieprzebrane pokłady
              zaradności i energii np. w obliczu choroby dziecka), ani strach przed utratą
              wolności (w końcu ludzie mają dzieci i dalej chodzą do kina, podróżują,
              spotykają się z przyjaciółmi, etc.)

              Największy problem tkwi w tym, że obserwowanej statystycznej większości ludzi
              mających dzieci coś się... przekręca w głowie. Z normalnych, sympatycznych,
              otwartych na świat egzemplarzy stają się zadufanymi bucami. Jakby
              zreplikowanie własnych genów automatycznie powodowało, że pożarli wszystkie
              rozumy. Wywyższają się. Pouczają. Mędrkują. Wiedzą lepiej. Dopytują się. Bywają
              chamscy i niedelikatni (potrafią szczegółowo wypytywać, jakie perspektywy
              reprodukcyjne ma ktoś, kto właśnie zaliczył radioterapię - jakby rzeczywiście w
              takim momencie coś takiego go obchodziło!). Jakby doznali oświecenia. Może i
              doznali, good for them, skoro są z tym szczęśliwi, ale pamiętajmy, że buc
              zadowolony i szczęśliwy nadal pozostaje bucem, a pewien gatunek ludzi ma silne
              opory przed przeistoczeniem się w szczęśliwego i zadowolonego, ale
              zachowującego się w sposób obecnie dla nas nieakceptowalny - no cóż, nadętego
              buca.

              JoP
              • lola211 Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 10:26
                Wiesz co, to ja chyba obracam sie wsród mniejszosci, bo takich egzemplarzy jak
                opisujesz nie spotykam.Znam za to prawdziwego buca- niedzieciatego.Do bani
                takie argumenty, bo sa nieprawdziwe.Bucowatosc nie przychodzi z rodzicielstwem.
                Przykre, ze takie masz towarzystwo.Zmien je.
            • lola211 Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 10:30
              > Dlaczego według ciebie kobiety bez chęci macierzynstwa to NA SZCZĘŚCIE
              mikron
              > wsród kobiet???? NA CZYJE SZCZĘŚCIE???
              Na szczescie dla ludzkosci, wiesz.Bo ma szanse przetrwac jeszcze długo, długo.

              czyzby sie odkryło uniwersalną jedyna
              > najlepszą recepte na zycie? zastanowienia troche, pliz!!!....

              Typowe zachowanie bezdzietnej z wyboru.Wmawianie komus intencji których(byc
              moze) nie posiada, przewrazliwienie.Wszystkie macie tak, czy te inne po prostu
              sie nie wypowiadaja?
              • bubster Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 10:50
                lola211 napisała:

                > czyzby sie odkryło uniwersalną jedyna
                > > najlepszą recepte na zycie? zastanowienia troche, pliz!!!....
                >
                > Typowe zachowanie bezdzietnej z wyboru.Wmawianie komus intencji których(byc
                > moze) nie posiada, przewrazliwienie.Wszystkie macie tak, czy te inne po
                prostu
                > sie nie wypowiadaja?


                bezdzietne nie lubią, jak ktoś im usiłuje wmówić, że wybrały źle,
                tak samo "dzieciate" nie lubią, jak ktoś im usiłuje wmówić, że wybrały źle,
                nikt nie lubi jak mu się narzuca cudze poglądy
                nikt nie lubi, jak ktoś o odmiennych poglądach uważa, że "moja racja jest
                mojsza niż twojsza, bo moja racja jest najmojsza"

                monopol na rację ma Bóg
                a i to niektórzy kwestionują
                • lola211 Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 11:00
                  > bezdzietne nie lubią, jak ktoś im usiłuje wmówić, że wybrały źle,
                  > tak samo "dzieciate" nie lubią, jak ktoś im usiłuje wmówić, że wybrały źle,
                  > nikt nie lubi jak mu się narzuca cudze poglądy
                  > nikt nie lubi, jak ktoś o odmiennych poglądach uważa, że "moja racja jest
                  > mojsza niż twojsza, bo moja racja jest najmojsza"

                  Ja to doskonale rozumiem,tylko ze zauwazyłam, iz w tym temacie bezdzietne
                  doszukuja sie "nawracania" nawet tam, gdzie autor jest od tego daleki.Czepiaja
                  sie kazdego słowa, wmawiają złe intencje, po prostu przewrazliwienie.
                  Staram sie sama byc najbardziej jak moge poprawna, ale tez posadzana jestem o
                  wymadrzanie sie, brak akceptacji.Tego nie pojmuje.
                  Ponoc rodzice sa bucami, bufonami, chamami włazacymi w czyjas prywatnosc i nic
                  bardziej ich nie zajmuje jak drazenie tematu bezdzietnosci innych kobiet.
                  Szczerze powiedziawszy normalnych ludzi i rodziców najbardziej zajmuje ich
                  rodzina i dzieci, na tym sie skupiaja, a reszta ma znaczenie marginalne.Co
                  mnie własciwie obchodzi jak ktos ułozył sobie zycie? Ja moge sie tylko
                  cieszyc, ze nie zostalam doswiadczona przez los jako bezdzietna.Bo tak jak wy
                  przyrównujecie macierzynstwo do narkotyków tak samo ja postrzegam zycie bez
                  dzieci.I do tego mam porównanie, bo bezdzietna tez przeciez do pewnego momentu
                  byłam.
                  • bubster Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 11:10
                    lola211 napisała:
                    >
                    > Ja to doskonale rozumiem,tylko ze zauwazyłam, iz w tym temacie bezdzietne
                    > doszukuja sie "nawracania" nawet tam, gdzie autor jest od tego
                    daleki.Czepiaja
                    > sie kazdego słowa, wmawiają złe intencje, po prostu przewrazliwienie.

                    to jest forum
                    nie ma mimiki twarzy, nie ma tonu głosu
                    suchy tekst
                    który nie każdy zinterpretuje zgodnie z intencją autora

                    > cieszyc, ze nie zostalam doswiadczona przez los jako bezdzietna.Bo tak jak
                    wy
                    > przyrównujecie macierzynstwo do narkotyków tak samo ja postrzegam zycie bez
                    > dzieci.I do tego mam porównanie, bo bezdzietna tez przeciez do pewnego
                    momentu
                    > byłam.

                    pogratulować że znalazłaś w tym szczęście
                    my (o ile można mówić w moim przypadku "my" - nie utożsamiam się DO KOŃCA z
                    żadną grupą) nie przyrównujemy macierzyństwa do narkotyków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    chodzi o mój post w którym napisałam, że jeżeli pójdziemy droga
                    rozumowania "nie spróbowałąś, nie wiesz jak to dobrze" to musimy brać
                    narkotyki, uciąć sobie rękę itd. bo a nóż znajdziemy w tym radośc
                    widzisz - źle mnie zrozumiałaś
                    tak jak ktoś źle zrozumiał Ciebie
                    NIE CHODZIŁO MI O PORÓWNYWANIE MACIERZYŃSTWA DO NARKOTYKÓW I DALEKA JESTEM OD
                    TEGO
                    chodziło mi o to, że nie wszystkiego można spróbować, żeby zobaczyć "jak to
                    jest", ponieważ należy liczyć się z konsekwencjami
                    ani macierzyństwo to nie czekolada
                    nie można wyrzucić do kosza gdy po spróbowaniu sie okaże, że nie smakuje
                    • lola211 Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 11:26
                      > NIE CHODZIŁO MI O PORÓWNYWANIE MACIERZYŃSTWA DO NARKOTYKÓW I DALEKA JESTEM
                      OD
                      > TEGO
                      Uczepiłam sie tych narkotyków, bo wiele osób własnie ten przykład podalo.
                      Zastanawiam sie dlaczego jesli juz podaje sie przykłady, to sa to wyłacznie
                      szkodliwe i destrukcyjne dla człowieka rzeczy- cpanie, prostytucja.Zatem
                      zakłada sie, ze macierzynstwo jest tez jakimstam złem.
                      • bubster Re: to ja! Pajda - na czyje szczęscie??!! 31.12.03, 11:35
                        lola211 napisała:

                        > Uczepiłam sie tych narkotyków, bo wiele osób własnie ten przykład podalo.
                        > Zastanawiam sie dlaczego jesli juz podaje sie przykłady, to sa to wyłacznie
                        > szkodliwe i destrukcyjne dla człowieka rzeczy- cpanie, prostytucja.

                        jeżeli o mnie chodzi, to akurat taki mi przyszedł do głowy
                        chciałam pokazać że "nietrafione" macierzyństwo też może prowadzić do destrukcji
                        powinnam wybrać inny przykład
                        kajam się publicznie :-)


                        > Zatem
                        > zakłada sie, ze macierzynstwo jest tez jakimstam złem.
                        niekoniecznie
                        w moim przypadku był to zły wybór przykładu
                        nie kwestionuję tego że macierzyństwo to wielka radość
                        po prostu nie dla wszyskich :-)
                • Gość: rusałka Re: to ja!- na czyje szczęscie?!to nie lola IP: *.one.pl 31.12.03, 14:51
                  to nie lola napisala tylko ja rusałka. przy okazji THANX, JOP i WSZYSTKIM
                  SZAMPANSKIEJ ZABAWY ZYCZE:)))))!!!!!
        • bubster Re: to ja! 30.12.03, 14:35
          eee tam
          wsród tych, które ja znam i które dzieci mieć nie chcą, żadna sie z tym nie
          obnosi
          i każda szanuje młode mamy :-) (stare zresztą też)
          skąd w Tobie tyle dla nich nienawiści?
          • pajdeczka Re: to ja! 30.12.03, 14:46
            bubster napisała:

            > eee tam
            > wsród tych, które ja znam i które dzieci mieć nie chcą, żadna sie z tym nie
            > obnosi i każda szanuje młode mamy :-) (stare zresztą też)
            > skąd w Tobie tyle dla nich nienawiści?
            >
            Dlaczego nienawiści? Źle mnie oceniłaś. Po prostu wiem, jak to jest z
            kobietami, co innego gadają, a co innego potem w życiu robią.
            • bubster Re: to ja! 30.12.03, 15:02
              pajdeczka napisała:

              > Dlaczego nienawiści? Źle mnie oceniłaś. Po prostu wiem, jak to jest z
              > kobietami, co innego gadają, a co innego potem w życiu robią.
              >


              to zwykle tak bywa że jak się ktos obnosi z czymś, to niekoniecznie potem to
              wykonuje
              obnoszenie się jest na pokaz
              Ci którzy rzeczywiście podjeli taką a nie inną decyzję, nie obnoszą się z nią
              po prostu tak robią
          • lola211 Re: to ja! 30.12.03, 15:49
            > eee tam
            > wsród tych, które ja znam i które dzieci mieć nie chcą, żadna sie z tym nie
            > obnosi
            > i każda szanuje młode mamy :-) (stare zresztą też)

            To chyba było do mnie. Wystarczy poczytac pare wątków na FK.Tutaj wydaje mi
            sie, kazdy jest bardziej szczery niz w realu i pisze czesto to co mysli, a
            czego w zyciu by wprost nie powiedzial.W watkach dotyczacych dzieci,
            bezdzietnosci, ciazy przewijają sie posty, w których przyszłe mamy to ochydne
            utyte wieloryby, dzieci to smierdzace bachory, matki to ogłupiałe kury domowe
            bez ambicji.Kto to pisze? Własnie miedzy innymi te deklarujace bezdzietnosc z
            wyboru.
            Nie zauwazam tez jakiegos wstydu osób obierajacych taki kurs w zyciu, wrecz
            przeciwnie, dlatego nie wiem skad rusałka wytrzasneła ten wstyd?

            > skąd w Tobie tyle dla nich nienawiści?

            Nienawisc to uczucie mi obce.Mam całkowicie neutralny stosunek do takich osób,
            a mimo to niejednokrotnie zostałam posadzona o złe intencje, ze własnie nie
            rozumiem, nawracam, przy czym niczego, co by uzasadniało taka postawe w
            swoich postach nie zawarłam.Uwazam, ze jest to podyktowane przewrazliwieniem
            tych osób, którym sie wydaje, ze inni nie maja nic lepszego do roboty niz
            zajmowac sie ich wyborami zyciowymi.
            Natomiast mierza mnie osoby, które macierzynstwo lekcewaza, obrzydzaja(vide:
            niemowlaki smierdza).

            • bubster Re: to ja! 30.12.03, 15:58
              lola211 napisała:

              >
              > To chyba było do mnie. Wystarczy poczytac pare wątków na FK.

              przyznam szczerze, że ten wątek jest bodajrze pierwszym o tej tematyce, który
              czytałam, więc możesz mieć rację

              > W watkach dotyczacych dzieci,
              > bezdzietnosci, ciazy przewijają sie posty, w których przyszłe mamy to ochydne
              > utyte wieloryby, dzieci to smierdzace bachory, matki to ogłupiałe kury domowe
              > bez ambicji.Kto to pisze? Własnie miedzy innymi te deklarujace bezdzietnosc z
              > wyboru.

              jeżeli jest tak jak mówisz (powtarzam - nie wiem, zakładam że tak) to podchodzi
              mi to pod udowadnianie sobie na siłę, że wybrało się słuszną droge życiową


              >
              > Nienawisc to uczucie mi obce.Mam całkowicie neutralny stosunek do takich
              osób,
              > a mimo to niejednokrotnie zostałam posadzona o złe intencje, ze własnie nie
              > rozumiem, nawracam, przy czym niczego, co by uzasadniało taka postawe w
              > swoich postach nie zawarłam.Uwazam, ze jest to podyktowane przewrazliwieniem
              > tych osób, którym sie wydaje, ze inni nie maja nic lepszego do roboty niz
              > zajmowac sie ich wyborami zyciowymi.

              wydaje mi się że na forum, jak i w życiu, często jedni zajmują się wyborem
              życiowym innych
              czasami po prostu zacietrzewiają się w dyskusji (każdy broni swojego poglądu,
              to naturalne, ale bardzo łatwo przekroczyć granicę spokojnej rozmowy)
              czasami w ten sposób się dowartościowują

              przy różnicy poglądów takie sytuacje są nieuniknione
              ale nie po to jest forum żebyśmy się po główkach głaskali :-)
              • lola211 Re: to ja! 30.12.03, 16:04
                >ale nie po to jest forum żebyśmy się po główkach głaskali :-)

                Oby to nigdy nie nastapiło, bo forum umrze smiercia naturalna:).

        • Gość: ice Re: to ja! IP: *.chello.pl 30.12.03, 19:15
          lola, dobrze gadasz:))
      • Gość: rusałka Re: to ja! IP: *.one.pl 30.12.03, 20:03
        alescie sie panny rozgadaly az miło!! szkoda tylko, nadal w moim poglądzie
        czuje sie osamotniona...
        ale nie szkodzi, moze kiedys spotkam tu jakies odwazne kochające wolnosc mądre
        wiedźmy??? (nie obrażając mądrych mam)!!chętnie podyskutuję
    • Gość: renia Re: swiadomie i dobrowolnie? IP: *.ath.spark.net.gr 30.12.03, 14:27
      E tam, wydaje mi sie, ze wcale nie trzeba urodzic dziecka, zeby potem
      swiadomie decydowac sie na to, ze nie chce miec dziecka. Sa ludzie, ktorzy
      zdecydowali sie na bezdzietnosc nigdy wczesniej dzieci nie majac i jakos zyja.
      Mnostwo jest takich ludzi - jak chocby wiekszosc duchowienstwa katolickiego.
      Rowniez to, czy kiedys bedzie sie tej decyzji zalowalo czy tez nie, nie ma nic
      wspolnego ze swiadomym podjeciem jej. Mozna przeciez swiadomie podjac decyzje,
      ktorej potem bedzie sie zalowalo.

      Tak wiec mysle, ze sa takie kobiety, ktore swiadomie decyduja sie na
      bezdzietnosc (nie tak dawno byly takie watki nawet na tym forum), mysle, ze w
      czasach, w ktorych zyjemy, takich decyzji jest podejmowanych coraz wiecej.
    • Gość: m-ona Re: swiadomie i dobrowolnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 17:14
      niedawno znalazłam swoje notatki, nazwijmy toto pamiętnikiem, z czasu, gdy
      miałam 16, 17 lat. Kategorycznie przeanalizowałam wszystkie znane mi wtedy
      małżeństwa włącznie z własnymi rodzicami, stosunki domowe znajomych i rodziny,
      filmy, ksiązki, co tylko mi przyszło do głowy - odwaliłam robotę intelektualną,
      jakiej dziś nie podołałabym. wniosek był prosty - ja się nie nadaję do
      małżeństwa w ogóle, a do posiadania dzieci w szczególe. nie chodziło o karierę
      czy plany zawodowe, tylko o totalny brak skłonności do poświęceń, egoizm
      podręcznikowy, obrzydzenie do prowadzenia domu, gotowania, sprzątania, brr.
      no i tak się porobiło, że od razu po maturze wyszłam za mąż, urodziłam syna, a
      w mojej mentalności nic się nie zmieniło. mieszkamy osobno, coś tam do jedzenia
      mamy, syn się dobrze chowa, mało kto podejrzewa, że to moje dziecko, a nie
      brat, ale twierdzę, że nie, nie i nie - nie nadaję się do tego, nie chcę,
      równie dobrze jest we dwoje, jak we troje - jeżeli się nie podchodzi do życia
      jak do obowiązku, że trzeba poznać smak i małżeństwa i macierzyństwa i ojcostwa
      i czego tam jeszcze.
    • joasia1 Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 18:59
      ravny napisał:

      > Czy ktoraś z Was z całym przekonaniem podjęła decyzję, że nigdy nie chce być
      > matką, nie chce mieć nigdy dzieci ?

      Tak i to juz w wieku 15/16 lat
      teraz mam 45 lat i ani przez moment tej decyzji nie pozalowalam

      > chociaż ma do tego warunki?
      co to znaczy?

      > choc jest w udanym związku z mężczyzną?
      Z mezczyznami ktorzy chcieli zostac ojcami nigdy sie nie interesowalam

      > czy Ona + On i nikt więcej wystarczy na całe życie?
      TAK
    • astrit Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 19:10
      A ja podjęłam taką decyzję, świadomie i wraz z mężem. Nie dla tego, że nie
      lubię dzieci - akurat ze wszystkimi mi znanymi dogaduję się świetnie, nieraz
      lepiej niż ich rodzice, zdarza się, że opiekuję się synkiem mojego kuzyna -
      bardzo to dziecko lubię i nie sprawia mi problemów. Nie mam oporów przed
      karmieniem, kąpaniem, przewijaniem. Nie twierdzę, że ciąża to obrzydliwy i
      wstydliwy stan - przeciwnie, jest to bardzo ciekawy proces.... ale nie uważam,
      by to było dla mnie. Nie chcę swoich dzieci, nie jest mi to potrzebne. Być może
      dla tego, że ze zbyt wielu ważnych dla mnie rzeczy musiałabym zrezygnować, zbyt
      wiele poświęcić. Być może kiedyś będę tej decyzji żałowała - ale czy nie jest
      tak i z innymi drogami jakie wybieramy w życiu? Ilu decyzji na 100% nigdy w
      życiu ani przez chwilę nie będziecie żałować? Ja podejmuję to ryzyko decydując
      się na inny wybór niż macierzyństwo - nie uważam, by urodzenie dziecka dało mi
      faktycznie poczucie spełnienia w życiu. Każdy powinien wybierać własną drogę,
      ja nikomu nie mówię, że moja jest najlepsza, każdy stara się sam znaleźć sposób
      na jak najpełniejsze przeżycie swojego życia i sam ponosi konsekwencje swoich -
      dobrych lub złych - wyborów. Ja zdecydowałam się na bezdzietność, nie
      nazwałabym tego egoizmem, bo daję z siebie bardzo dużo wielu ludziom, a - jak
      we wszystkich przypadkach - czas pokaże, czy to była właściwa decyzja.
      • Gość: rusałka astrit - rozumiem IP: *.one.pl 31.12.03, 00:26
        milo wiedziec ze nie jest sie samej i nie czuc sie ze swym poglądem jak
        przybysz z Marsa. Pozdrawiam!
    • glonik Re: swiadomie i dobrowolnie? 30.12.03, 22:05
      Co prawda byłam już (intensywnie) przesłuchiwana przy podobnym wątku, ale
      powiem raz jeszcze. Nie chciałam, nie mam, nie żałuję. Czy trzeba być
      kucharzem, żeby stwierdzic, że potrawa jest nie do zjedzenia? Czy trzeba być
      krawcem, żeby stwierdzić, że coś jest źle uszyte? I jestem TĄ, która podęła
      taką decyzję jako młoda kobieta, i z której do dziś się nie wycofuję, jako
      mniej młoda kobieta. Byc może zadziałałyby hormony....a może nie....Jestem za
      ŚWIADOMYM macierzyństwem, a nie eksperymentalnym: pokocham....albo nie. I nie
      obnoszę się ze swoim niemaniem dzieci, bo to jest MÓJ wybór. Niech każda z nas
      pozostanie przy swoim, najlepszym, w jej mniemaniu wyborze, i nie narzuca
      innym. Pozdrawiam.
    • fajny_chlopak1 Re: swiadomie i dobrowolnie? 31.12.03, 00:26
      Moja była żona nie chciała mieć dzieci mimo dobrych warunków materialnych,
      dobrej pracy i wieku też odpowiedniego, po trzydziestce. Obecnie chciałbym
      poznać kobietę i związać się z nią na poważnie ale ilość pań niechetnych
      małżeństwu i dzieciom jest bardzo duża, trochę mnie to zniechęca ale nie tracę
      nadziei. Nie rozumiem takich kobiet, chyba nie ma nic piękniejszego cieszyć się
      własnymi dziećmi i patrzeć jak rosną. Zazdroszczę dzieciatym kumplom.
      • pajdeczka Re: swiadomie i dobrowolnie? 31.12.03, 09:27
        fajny_chlopak1 napisał:

        > Moja była żona nie chciała mieć dzieci mimo dobrych warunków materialnych,
        > dobrej pracy i wieku też odpowiedniego, po trzydziestce. Obecnie chciałbym
        > poznać kobietę i związać się z nią na poważnie ale ilość pań niechetnych
        > małżeństwu i dzieciom jest bardzo duża, trochę mnie to zniechęca ale nie
        tracę
        > nadziei. Nie rozumiem takich kobiet, chyba nie ma nic piękniejszego cieszyć
        się
        >
        > własnymi dziećmi i patrzeć jak rosną. Zazdroszczę dzieciatym kumplom.


        Ja też nie rozumiem, stąd moje wypowiedzi. Może nie jestem tutaj odbierana jako
        stuprocentowa kobieta (bo co to tak naprawdę oznacza?), ale w życiu staram się
        wypełniać w 100% przypisaną mi przez naturę rolę. I myślę również o partnerze,
        a nie tylko o sobie.
    • Gość: ktoś Re: swiadomie i dobrowolnie? IP: *.dyn.optonline.net 31.12.03, 02:57
      ja nie chcesz to nie miej tych dzieci i co za problem. jeśli w ogóle zadajesz
      takie pytanie to bierzesz pod uwagę posiadanie potomstwa, a to znaczy że jeśli
      kiedyś zajdziesz w ciążę(czego ci nie życzę) to pokochasz to swoje dziecko
      najmocniej jak potrafisz. z że go nie masz to po prostu nie wiesz czy coć
      tracisz czy zyskujesz. ja z własnego doswiadczenia dodam że też nie chciałam
      dzieci, a teraz mam i wcale tego nie żałuję, wręcz przeciwnie.
      • pajdeczka Re: swiadomie i dobrowolnie? 31.12.03, 09:28
        Gość portalu: ktoś napisał(a):

        > ja nie chcesz to nie miej tych dzieci i co za problem. jeśli w ogóle zadajesz
        > takie pytanie to bierzesz pod uwagę posiadanie potomstwa, a to znaczy że
        jeśli
        > kiedyś zajdziesz w ciążę(czego ci nie życzę) to pokochasz to swoje dziecko
        > najmocniej jak potrafisz. z że go nie masz to po prostu nie wiesz czy coć
        > tracisz czy zyskujesz. ja z własnego doswiadczenia dodam że też nie chciałam
        > dzieci, a teraz mam i wcale tego nie żałuję, wręcz przeciwnie.

        I o to chodzi!
    • serendepity Re: swiadomie i dobrowolnie? 31.12.03, 09:37
      Mysle, ze warunki mam bardzo dobre, meza tez ale zadne z nas nie chce miec
      dzieci. Mozliwosc zajscia w ciaze (dbam bardzo aby tak sie nie stalo) jest dla
      mnie najwiekszym koszmarem. Nie chce miec dzieci, nie chce poswiecac swojego
      czasu, hobby , pasji aby zajac sie dzieckiem. Dziecko zburzyloby caly moj
      swiat. Po prostu nie dopuszczam takiej mozliwosci.
      Uwazam, ze wystarczy mi moj partner i moje zainteresowania, nie sadze aby
      brakowalo mi czegos na starosc. Nigdy, nawet jako dziewczynka nie myslalam o
      posiadaniu dzieci.
      Tak, jestem egoistka. Dbam o to aby bylo mi dobrze i wygodnie. I nie mialam
      zlego dziecinstwa. Po prostu nie chce miec wlasnego potomstwa, nie chce mu sie
      poswiecac i tyle.
      Opcja "wpadki" nie wchodzi w gre. Doskonale wiem co bym wtedy zrobila i nie
      mialabym zadnych watpliwosci.

      Serendepity.
      • pajdeczka To właściwie nie mam już nic do powiedzenia 31.12.03, 09:45
        Najważniejsze , że znalazłaś takiego samego partnera jak ty, i nikomu nie
        złamałaś swoim egoizmem życia. Bo wielu mężczyzn chciałoby mieć dziecko, ale,
        niestety, muszą liczyć w tym wypadku tylko na kobietę.
        Życzę wytrwania w postanowieniu i żadnej "wpadki", bo to byłoby prawdziwe
        nieszczęście dla dziecka.
        Ps. Nie zastanawiałaś się nad wizytą u psychologa?
        Szczęśliwego Nowego Roku!
        serendepity napisała:

        > Mysle, ze warunki mam bardzo dobre, meza tez ale zadne z nas nie chce miec
        > dzieci. Mozliwosc zajscia w ciaze (dbam bardzo aby tak sie nie stalo) jest
        dla
        > mnie najwiekszym koszmarem. Nie chce miec dzieci, nie chce poswiecac swojego
        > czasu, hobby , pasji aby zajac sie dzieckiem. Dziecko zburzyloby caly moj
        > swiat. Po prostu nie dopuszczam takiej mozliwosci.
        > Uwazam, ze wystarczy mi moj partner i moje zainteresowania, nie sadze aby
        > brakowalo mi czegos na starosc. Nigdy, nawet jako dziewczynka nie myslalam o
        > posiadaniu dzieci.
        > Tak, jestem egoistka. Dbam o to aby bylo mi dobrze i wygodnie. I nie mialam
        > zlego dziecinstwa. Po prostu nie chce miec wlasnego potomstwa, nie chce mu
        sie
        > poswiecac i tyle.
        > Opcja "wpadki" nie wchodzi w gre. Doskonale wiem co bym wtedy zrobila i nie
        > mialabym zadnych watpliwosci.
        >
        > Serendepity.
        • bubster Re: To właściwie nie mam już nic do powiedzenia 31.12.03, 10:25
          pajdeczka napisała:
          > Ps. Nie zastanawiałaś się nad wizytą u psychologa?

          to jest nie fair!
          to że ktoś ma inne poglądy nie oznacza, że coś z nim jest nie tak!!!!!!!!!!!
        • owca Re: To właściwie nie mam już nic do powiedzenia 31.12.03, 10:32
          pajdeczka napisała:

          > Ps. Nie zastanawiałaś się nad wizytą u psychologa?

          a Ty Pajdeczko nie uważasz, że powinnaś sama skorzystać???

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • pajdeczka Do Owcy i Bubster 31.12.03, 12:07
      Nie oburzajcie się, ale taka jest prawda. Bez specjalisty się nie obejdzie:))
      • bubster Re: Do Owcy i Bubster 31.12.03, 12:11
        ale dlaczego?
        • pajdeczka Re: Do Owcy i Bubster 31.12.03, 12:17
          bubster napisała:

          > ale dlaczego?

          na to pytanie może odpowiedzieć tylko psycholog
          • bubster Re: Do Owcy i Bubster 31.12.03, 12:21
            skoro stwierdzasz, że dziewczyna powinna isć do psychologa to powinnaś
            wiedzieć, dlaczego uważasz, że powinna
      • owca Do Paj 31.12.03, 12:15

        niby mądra z Ciebie kobieta, przyjemnie się czyta i czasem dobrze dyskutuje, ale
        jak czasem palniesz jakąś brednie w stylu 'jedynie słusznej teorii' to po prostu
        się odechciewa kontynuowania rozmowy...
        czy właśnie o to Ci chodzi?

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • jop Re: Do Paj 31.12.03, 12:37
          owca napisała:

          >
          > niby mądra z Ciebie kobieta, przyjemnie się czyta i czasem dobrze dyskutuje,
          > ale jak czasem palniesz jakąś brednie w stylu 'jedynie słusznej teorii' to
          > po prostu się odechciewa kontynuowania rozmowy...
          > czy właśnie o to Ci chodzi?

          Pajdeczce chodzi zapewne o dostarczenie mi żywego dowodu na istnieje post-
          macierzyńskiej bucowatości nabytej - przyznasz, że ma na tym polu spore sukcesy.
    • Gość: lula Re: swiadomie i dobrowolnie? IP: 213.25.22.* 02.01.04, 19:23
      moze jestem jeszcze mala bo mam 18 lat ale jak sobie mysle to nie chcialabym
      miec dzieci Nie chce poswiecic im calego zycia
      Moze jak bede starsza to bede chciala miec dzieci chociaz nie wiem.
    • Gość: :( Re: swiadomie i dobrowolnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 15:05
      Ja chce dziecka. Moj chlopak nie chce. Nasz zwiazek dla mnie zaczyna tracic
      sens. Nie chce sie wyrzekac macierzynstwa. Ani swiadomie, ani dobrowolnie. Co
      innego jesli nie mogla bym miec dzieci, albo bylabym juz za stara na dziecko.
      Wtedy moze pogodzila bym sie z bezdzietnoscia. Ale tak ? Nie chce.:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka