Dodaj do ulubionych

Przygoda na przystanku

24.08.09, 19:53
Wyglądało to tak: ludzie,w tym ja stoją i czekaja na
autobus.Przychodzi pani z ok.4-letnim synkiem,ewidentnie z ADHD
(synek,nie pani)Dziecko stoi grzecznie ok 15 sekund po czym
zaczyna:zwisać z barierki,biegać dookoła ludzi,zbierać pety z
ziemi,pluć na odległość,rzucać kamieniami do ptaków,zdzierać rozkład
jazdy z przystanku,ściagać sobie buty itd,itd..Cały czas jest
upominany przez coraz bardziej czerwieniejącą matkę.I cały czas
słyszy groźby,że jak nie będzie grzeczyny to nie dostanie w domu
loda,cukierka,komputera ble,ble.ble.Oczywiście mały nic sobie nie
robił z tego co mamuśka mówiła.I nagle odbiegł od matki i wbiegł na
zatoczkę dla autobusów,tuż przed jadący autobus.Niewiele
brakowało.Matka złapała go za rękę,odciągneła i zbiła tak,że czegos
takiego w życiu nie widziałam.Dzieciak darł się w niebogłosy a ta
tłukła,tłukła i tłukła. I wtedy nie wytrzymałam.Powiedziałam jej co
myślę o ludziach wyładowujących swoją bezsilność na dzieciach i nie
kontrolujących swoich emocjii.I wiecie co,pół przystanku na mnie
wsiadło,że wsadzam nos w nie swoje sprawy,jak śmiem pouczac mamuśkę
i że dziaciak o mało nie zginął a ja tu smiem wogóle zabierać głos!!
Aż sie gotowało we mnie ze złości.W dodatku jak wysiadałam,mały
potwór wywalił mi język tak,że widziałam jego migdałki:)
Więc może niepotrzebnie sie wtrąciłam?
Obserwuj wątek
    • skarpetka_szara Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:10
      hahahahahahaha
      dobre!

      Kiedys bylam swiadkiem gdy wielka czarna kobieta bila swojego
      malego synka po glowie, a gdy on plakal (no bo wkoncu go bila po
      glowie) to do niego wrzeszczala zeby przestal plakac, i bila go
      znowu.

      Dalam jej wzrok obrzydzenia, ale nic nie powiedzialam - balam sie
      jej. Ale mysle ze z jej syna nic dobrego nie wyrosnie.
    • hermina25 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:15
      Zrobiła bym to samo...prosta sytuacja ,jemy z kumplem w delegacji hotelowe
      śniadanie.Obok naszego stolika siedzi hinduska z jakimś 2 letnim
      brzdącem,dzieciak niechcący wywalił i stłukł solniczkę,a babka zaczęła go prać
      po twarzy...Momentalnie zareagowaliśmy, w efekcie zjawił się mąż
      hinduski,wyzywając nas od świń (na dodatek po angielsku),zawołał kierownika
      hotelu ,naświetlił mu sytuację,a kierownik na to-że faktycznie nie potrzebnie
      się wtrącamy?!
      Po prostu szczena mi opadła-powiedziałam,że jeśli sytuacja się powtórzy,to nie
      będę już upominać nikogo,tylko zadzwonię na policję...Fakt faktem inna
      kultura,obyczaje itd,ale skoro są w naszym kraju,to niech dostosują się do
      panujących w nim realiów...
      Ale po Twoim wpisie widzę,że te nasze rodzime realia są równie patologiczne
      • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:43
        A ty sądzisz,że nasi rodacy za granicą dostosowują się do nie swoich obyczajów?

        Wyobraź sobie,że jesteś za granica i robisz coś co jest dla ciebie normalne- a
        dla tubylców nie i co chciałbyś,żeby ktoś na ciebie japę wydarł,że niestosowne
        jest twoje zachowanie- zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy czysto rodzinne.....
        • skarpetka_szara Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:44
          No wiesz... ale mowimy tu o .... prawach czlowieka. Tak samo jak w
          Angli jezdzi sie lewa strona jezdni - i kazdy musi to
          przestrzegac.

          To nie jest tradycjia bicia dzieci. Czy u nas w PL jest to juz
          zabronione aby lac dzieci? Wydaje mi sie ze tak.
          • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:51
            Naucz się rozróżniać lanie- maltretowanie-katowanie od dania klapsa.
            W prawie w UK jest wyraźnie napisane,że można dać klapsa i jest to w gestii
            rodziców.
            • wanilinowa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:53
              posh_emka napisała:

              > Naucz się rozróżniać lanie- maltretowanie-katowanie od dania klapsa.
              > W prawie w UK jest wyraźnie napisane,że można dać klapsa i jest to w gestii
              > rodziców.

              hermina nie pisała o klapsie, a o praniu po twarzy za przypadkowe stłuczenie
              solniczki
              • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:54
                No widzisz- kultura hinduska zupełnie inna niż nasza. U nich to normalka.
                • wanilinowa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:02
                  posh_emka napisała:

                  > No widzisz- kultura hinduska zupełnie inna niż nasza. U nich to normalka.

                  ja też bym zareagowała - nie dlatego, że mogę wpłynąć jakoś na ich metody
                  wychowawcze (bo w domu i tak zrobią co będą chcieli), ale dlatego że nie
                  miałabym ochoty przy śniadaniu oglądać sceny żywcem wyjętej z pulp fiction. w
                  biorąc pod uwagę, że działo się to w Polsce, w sferze publicznej obowiązuje
                  kultura polska, a nie hinduska
                  • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:14
                    Czy możesz zaapelować do Polaków za granicą,że obowiązują ich zachowania
                    kulturowe kraju w którym aktualnie żyją....
                    PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘEEE..............
                    • wanilinowa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:16
                      posh_emka napisała:

                      > Czy możesz zaapelować do Polaków za granicą,że obowiązują ich zachowania
                      > kulturowe kraju w którym aktualnie żyją....
                      > PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘEEE..............

                      no dobra, niniejszym apeluję.
                      już dobrze?
                      • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:18
                        Będzie dobrze jak odniesie skutek. Dzisiaj już niestety nie wychodzę- tak,że dam
                        znać jutro czy zadziałało.
                        • wanilinowa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:20
                          posh_emka napisała:

                          > Będzie dobrze jak odniesie skutek. Dzisiaj już niestety nie wychodzę- tak,że da
                          > m
                          > znać jutro czy zadziałało.

                          jak ładnie zeszłaś z tematu :) aż się prosi żeby użyć innego argumentu z tej
                          serii "a u was biją murzynów"
                          • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:21
                            A gdzie ich biją?
            • skarpetka_szara Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:10
              Nie musze sie tego NAUCZYC bo wiem jaka jest roznica. Aczkolwiek
              lanie malego dziecka po twarzy nie jest klapsem. Jest to
              upokarzajacym, agresywnym gestem.

              Dlatego rowniez uwazam, ze jezeli sa w wkraju w ktorym takie
              zachowanie jest PRAWNIE zabronione - nie moga tego robic i juz.

        • hermina25 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:18
          bicie dziecka po twarzy nie jest normalne i nie powiesz mi,że to kwestia innej
          kultury...w naszym kraju obowiązuje prawo zabraniające znęcania się nad
          dziećmi...równie dobrze w ich kraju mogłabym wykąpać się nago Gangesie i jeśli
          dostała bym mandat,nie powiedziała bym nic,bo zdawała bym sobie sprawę,że
          zrobiłam coś wbrew ich etyce...Analogicznie-jeśli oni przebywali w naszym
          kraju,winni dostosować się do naszych nakazów,bo jakby nie patrzeć ,to co robili
          było złamaniem prawa...
    • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:46
      Twoje wtrącenie ani pomogło, ani zaszkodziło. Na pewno potrzebne
      nikomu nie było.
    • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:50
      Dla ciebie widok matki dającej dziecku kilka klapsów może i wyglądać jak
      tłuczenie dziecka- nie ma pewności,że oceniłaś sytuację obiektywnie. Różne są
      dzieci- jedne klapsa w ogóle nie zauważą inne będą się właśnie darły wniebogłosy
      i to nie z bólu, ale z samego faktu zaskoczenia.
      Nie jestem zwolenniczką bicia czy maltretowania- klaps owszem,ale w ostateczności.
      Uważam,że niepotrzebnie się wtrąciłaś. Sama przyznałaś,że dzieciak na nic nie
      zareagował-kto wie, może to "lanie" w przyszłości oszczędzi mu kłopotów i
      zapamięta sobie owe "lanie" zanim znowu wbiegnie np. na jezdnię.
      Mieszkam w UK- klapsa możesz przyłożyć, ale tak żeby nie pozostawił śladów na
      ciele dziecka (wtedy wiadomo,że był wyważony).
      Takie przypadki jak opisujesz tutaj to normalka-tyle,że rodzice w większości
      przypadków w ogóle nie reagują- nawet werbalnie. Módl się,żeby taki gó...arz
      czteroletni co ci język pokazał nie przywalił ci z kopa jak już będzie miał te
      15 lat bo go matka bezstresowo wychowała bez świadomości,że można ponieść
      konsekwencje takiego czynu.
      Tutaj bezstresowo wychowane nastolatki to normalka.
      • sabrilla Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:28
        Posh-emko nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. To jak płonący lód
        :-)Albo wychowanie, albo bezstresowe. Sorry ale te dwa wyrazy obok siebie są
        kompletnie bez sensu. Uwierz mi, da sięwychowywać dzieci karając je za złe
        zachowanie kompletnie bez bicia. Tylko, ze to wymaga wysiłku i konsekwencji.
        Nie wiem jak to jest z tymi klapsami w UK, ale czy przepisy regulują gdzie tego
        klapsa można dać? W pupę? W nogę? W głowę?
        Z jaką siłą? Ile razy? Czy może zostać siniak czy żeby klaps był spenalizowany
        musi być otwarte złamanie albo krwawienie podpajęczynówkowe?

        posh_emka napisała:

        > Dla ciebie widok matki dającej dziecku kilka klapsów może i wyglądać jak
        > tłuczenie dziecka- nie ma pewności,że oceniłaś sytuację obiektywnie. Różne są
        > dzieci- jedne klapsa w ogóle nie zauważą inne będą się właśnie darły wniebogłos
        > y
        > i to nie z bólu, ale z samego faktu zaskoczenia.
        > Nie jestem zwolenniczką bicia czy maltretowania- klaps owszem,ale w ostatecznoś
        > ci.
        > Uważam,że niepotrzebnie się wtrąciłaś. Sama przyznałaś,że dzieciak na nic nie
        > zareagował-kto wie, może to "lanie" w przyszłości oszczędzi mu kłopotów i
        > zapamięta sobie owe "lanie" zanim znowu wbiegnie np. na jezdnię.
        > Mieszkam w UK- klapsa możesz przyłożyć, ale tak żeby nie pozostawił śladów na
        > ciele dziecka (wtedy wiadomo,że był wyważony).
        > Takie przypadki jak opisujesz tutaj to normalka-tyle,że rodzice w większości
        > przypadków w ogóle nie reagują- nawet werbalnie. Módl się,żeby taki gó...arz
        > czteroletni co ci język pokazał nie przywalił ci z kopa jak już będzie miał te
        > 15 lat bo go matka bezstresowo wychowała bez świadomości,że można ponieść
        > konsekwencje takiego czynu.
        > Tutaj bezstresowo wychowane nastolatki to normalka.
        • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:37
          Klaps może zostać użyty tylko w uzasadnionym przypadku (takim jak np. opisuje
          autorka wątku)- żeby np. przywołać dziecko do porządku skoro inne formy nie
          działają. Nie może być na tyle silny żeby pozostawić na ciele dziecka ślady jak:
          siniaki, otarcia, krwiaki.
          Tak wygląda sprawa w UK od strony prawnej.

          Tym się różni klaps dyscyplinujący od bezpodstawnego lania dziecka, znęcania się
          nad nim, stosowania nieuzasadnionej przemocy- bo wtedy mówimy o maltretowaniu
          dziecka i na takie przypadki powinniśmy zwracać uwagę i reagować, a nie na takie
          jak przytacza autorka postu. No, ale najczęściej jest właśnie tak,że ludzie
          którzy wiedzą o ojcu lub matce maltretującej dziecko nie robią nic bo przemoc w
          czterech ścianach jest na tyle silna,że sami się boją,żeby samemu od ojca czy
          takiej wyrodnej matki nie oberwać gdzieś za rogiem. Dzieci z rodzin
          maltretowanych najczęściej wydają się być zadbane, a rodziny normalne i wierz mi
          ci co na prawdę maltretują nie odważą się na taki krok jak przyłożenie dziecku w
          doopsko publicznie.
          Z dwojga złego wolę już rodzica który spontanicznie przyłoży dziecku za realne
          przewinienie niż takiego co leje i znęca się bo nie ma nic lepszego do roboty.
          Kto wie ile takich co dostało klapsa kilka razy w życiu dzięki tym klapsom
          wyrosło na normalnych ludzi....
    • kobieta_z_polnocy Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:55
      Nie wiem, czy twoja reakcja była potrzebna. Wszystko co powiedziałaś pięknie
      brzmi tylko w teorii. Wydaje mi się, że łatwo pouczać z perspektywy obserwatora,
      który nie żyje z takim dzieckiem na co dzień.
    • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 20:58
      ciemna masa na przystanku, nie przejmuj sie, tez reaguje jak ktos
      leje gdzie popadnie tak naprawde za nic
      w dodaku bezbronne dziecko

      matka debilka
      • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:02
        Za nic? Pewnie, niech sobie wbiega pod samochody.
        • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:05
          konsekwencja - to jest to czym sie rodzic powinien kierowac, skoro
          sam zasad nie ma to jak ich wymagac od dziecka?
          powinno dostac kare i powinno wiedziec za co
          lac z bezsilnosci? super...
          • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:08
            Niewbieganie pod autobus to troszkę więcej jak "zasady".
            • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:13
              skoro dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego co mu grozilo to lanie
              raczej tego mu nie wytlumaczy, skoro matce sie nie chce porozmawiac
              z dzieckiem, wytlumaczyc stanowczo co sie moglo stac, powiedziec za
              co i jaka jest/ bedzie kara, tylko leje to ja nie mam slow
              • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:35
                jane-bond007 napisała:
                > skoro dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego co mu grozilo to lanie
                > raczej tego mu nie wytlumaczy

                Ale jest szansa, że je wytresuje. Tutaj sprawa rozchodzi się o rzecz
                najważniejszą - życie.

                > skoro matce sie nie chce porozmawiac
                > z dzieckiem, wytlumaczyc stanowczo co sie moglo stac, powiedziec za
                > co i jaka jest/ bedzie kara, tylko leje to ja nie mam slow

                A skąd wiesz, że z nim nie rozmawia?
                • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:42
                  > Ale jest szansa, że je wytresuje.

                  nic na to nie potrafie odp :)

                  > A skąd wiesz, że z nim nie rozmawia?

                  juz pomijam ze piszemy o konretnej sytuacji :) stad ze w czasie gdy
                  nederlandka byla na przystanku to z nim nie rozmawiala tylko mowila
                  do siebie i dla siebie, dziecko jej kompletnie nie slucha, zero
                  porozumienia
                  • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:50
                    jane-bond007 napisała:
                    > > Ale jest szansa, że je wytresuje.
                    > nic na to nie potrafie odp :)

                    Bo taka niestety prawda. Nie nauczy się dlaczego się pod autobus nie wbiega, ale może wyrobi w sobie odruch, że za to się obrywa. Brutalne, ale ma szanse dać mu przeżyć do czasu aż będzie w stanie pojąć.

                    > juz pomijam ze piszemy o konretnej sytuacji :)

                    To jak z kolei przypomnę, że mówimy o drobnym fragmencie życia tej rodziny zaobserwowanym i zrelacjonowanym przez rozemocjonowaną forumowiczkę.

                    > stad ze w czasie gdy
                    > nederlandka byla na przystanku to z nim nie rozmawiala tylko mowila
                    > do siebie i dla siebie, dziecko jej kompletnie nie slucha, zero
                    > porozumienia

                    Co równie dobrze można interpretować jako: matka usilnie próbowała nawiązać z dzieckiem dialog pomimo jego kompletnego braku współpracy :).
                    Obiektywny fakt mamy jeden - do momentu pojawienia się sytuacji ekstremalnej nie posunęła się do przemocy fizycznej.
                    • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:29
                      Obiektywny fakt mamy jeden - do momentu pojawienia się sytuacji
                      ekstremalnej ni
                      > e posunęła się do przemocy fizycznej.


                      niestety ale do obu tych sytuacji nie powinna dopuscic, wlasnie ona

                      skoro wyszla pierwsza - trudno, dziecko zwiercone trudne do
                      upilnowania, rozumiem

                      co do drugiej - jest poza moim odbiorem, dzieci sie nie bije

                      tak w skrocie gdyz musze uciekac, dobranoc :)
                      • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:39
                        Ja generalnie zgadzam się z tym, że dzieci się nie bije.
                        Ale wiem też, że rzeczywistość odbiega niestety od wzorców i bywają ekstremalne
                        sytuacje, które wymagają ekstremalnych środków.
                        • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 17:12
                          sytuacje, które wymagają ekstremalnych środków.

                          rozne sa sytuacje w zyciu i nawet podczas ekstremalnych nigdy nikt
                          mnie nie bil ani ja nie bilam mojej siostry, brata czy babci (osoby
                          slabsze ode mnie), sytuacja ta nie uspraweidliwia tej kobiety -
                          swiadczy tylko o jej słabosci i lukach jakie ma w wychowaniu (swoim
                          i syna)
          • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:08
            Masz w domu małego psychola z ADHD? Jak nie,to nie oceniaj kobiety,
            która ma.
            • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:14
              tak tak bo skoro ona ma to moze bic, a dziecko z adhd musi mocno
              dostac zeby do niego dotarlo
              • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:21
                A skąd wiesz, że nie rozmawiała i nie tłumaczyła mu milion razy
                wcześniej? Najfajniej jest oceniać czyjeś życie nie znając go.
                Zgadzam się, bicie jest błędem, ale to nie jedyny błąd tej kobiety.
                Jak czterolatek nie słucha, to jako 14-latek będzie wyrywał
                staruszkom torebki. Ale ja nie wiem, co miałabym radzić tej
                kobiecie, więc nie będę o niej pisać debilka.
                • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:25
                  nie wiem tego i takie gdybanie nic do dyskusji nie wnosi(rownie
                  dobrze moglabym napisac ze nie wiemy ile razy dziennie bije dziecko)
                  bo rozmaiwamy o tej konkretnej sytuacji, okazala slabosc, zbila
                  dziecko, bezbronne dziecko ktore niczego sie nie spodziewajac
                  zostalo potraktowane w sposob okrutny, dla mnie ludzie ktorzy bija
                  slabszych to debile, niezaleznie od tego kim sa
        • posh_emka Dokładnie 24.08.09, 21:15
          A jak go już rozsmaruje po nawierzchni to proponuję gó...arza po główce
          pogłaskać- w ramach bezstresowego wychowania...
          • jane-bond007 Re: Dokładnie 24.08.09, 21:19
            nie ma czegos takiego jak bezstresowe wychowanie ;) i nie myl tego z
            nie biciem dzieci
            • posh_emka Re: Dokładnie 24.08.09, 21:20
              Sama mylisz pojęcia.
              • jane-bond007 Re: Dokładnie 24.08.09, 21:26
                yhy
            • sundry Re: Dokładnie 24.08.09, 21:23
              Oczywiście, że jest, i ten czteroletni bachor pokazujący język obcym
              ludziom jest na to najlepszym dowodem.
              • jane-bond007 Re: Dokładnie 24.08.09, 21:26
                to jest brak wychowania
      • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:08
        Najbardziej poruszyło mnie to,że mamuśka bardziej przejmowała się
        tym,że dziecko przynosi jej wstyd,przed współstaczami
        przystankowymi,niż samym chłopcem.Brak stanowczego NIE,dla złego
        zachowania i bicie z bezsilności,powodują u mnie stany
        agresywne.Wiem,że mój monolog pozostanie bez echa,za dużo było złych
        emocjii,u mnie i u mamuśki ale przynajmniej mam czyste sumienie.
        • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:12
          A na czym miałoby polegać stanowcze NIE w tym przypadku?
          Przywiązaniu do ławki? co, jak dziecko na NIE reaguje wywaleniem
          języka?
          • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:17
            przywiazanie i wychlostanie :) kara nie musi byc wykonana od razu,
            moze zostac zapowiedziana a pozniej przypomniana, dziecko musi
            wiedziec co i dlaczego sie stalo, konsekwencja i spokoj a nie
            porywczosc i lanie nie wiadomo za coa do tego osmieszenie przed
            ludzmi na przystanku
            • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:20
              Czterolatek to nie bezmózg który nie potrafi wyciągnąć wniosków z zaistniałej
              sytuacji. Wierz mi,że i bez tłumaczenia dobrze wiedział za co dostał.
              Widać,że o dzieciach to ty masz bledziuchne pojęcie.
              • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:24
                posh_emka napisała:

                > Czterolatek to nie bezmózg który nie potrafi wyciągnąć wniosków z
                zaistniałej
                > sytuacji. Wierz mi,że i bez tłumaczenia dobrze wiedział za co
                dostał.

                A mnie sie wydaje ze on tyle dostawal ze juz stracil rachube i
                wogole nie przejmowal sie tym.
                Czyli kara fizyczna u niego sie zdewaluowala i nie robi na niego
                wiekszego wrazenia zwlaszcza ze szybko doszedl do siebie i pokazal
                jej jezyk.
                Czyli wyraznie lanie bylo bardziej by mamusia sie uspokoila anizeli
                by go czegokolwiek nauczyc.
                • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:28
                  amuga napisała:
                  > A mnie sie wydaje ze on tyle dostawal ze juz stracil rachube i
                  > wogole nie przejmowal sie tym.

                  A można wiedzieć na jakiej podstawie tak Ci się wydaje?
                  Bo wiemy już, że matka nie posunęła się do rękoczynów pomimo biegania, zwieszania się z barierek, zbierania petów z ziemi, plucia, rzucania kamieniami w ptaki (!) i wielu innych zachowań, które rodzica mogą do białej gorączki doprowadzić.
                  • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:35
                    > A można wiedzieć na jakiej podstawie tak Ci się wydaje?

                    Masz problemy z czytaniem.
                    Dalej napisalam ze splynelo po nim bo pokazal jezyk bohaterce tego
                    postu.
                    Czy jakby to przezyl bardzo to by tak szybko zrobil sie wesoly i
                    pokazywal jezyk?
                    • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:38
                      mozliwe ze mu zwiewa czy dostanie czy nie, ogolnie ma w d.pie i robi
                      co chce, a mtaka nie daje sobie rady, powinna pojsc na konsultacje
                    • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:54
                      amuga napisała:
                      > Masz problemy z czytaniem.

                      Albo Ty z formułowaniem myśli.
                      Fragment o języku może (co najwyżej - patrz niżej) świadczyć o tym, że dziecko
                      się biciem nie przejęło, ale z tego jeszcze wcale nie musi wynikać, że bicie
                      jest częste.

                      > Dalej napisalam ze splynelo po nim bo pokazal jezyk bohaterce tego
                      > postu.
                      > Czy jakby to przezyl bardzo to by tak szybko zrobil sie wesoly i
                      > pokazywal jezyk?

                      Pomijając już to, że nie wiemy jak "szybko" to było to pokazanie języka można
                      równie dobrze interpretować jako próbę odreagowania po dotkliwej karze.
                    • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:47
                      To tylko dowodzi tego,że lanie nie było tak mocne i nie wpłynęło na jego
                      późniejszą psychikę skoro był taki rozbawiony.
                      Ale jest szansa,że zapamięta sobie je na tyle dobrze,żeby zechcieć go uniknąć w
                      przyszłości.
              • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:30
                nie no oczywiscie ze wyciagnal wnioski, zwroca sie zapewne niebawem,
                a raczje juz sie zwrocily bo skoro mama nie potrafi sie zachowac to
                dlaczego on musi? wwali jezor kazdemu i wszedzie :)

                a co do twoich bledziuchnych zarzutow to mam je w powazaniu :)
                • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:33
                  Wbieganie pod autobus to nie jest nie potrafi się zachować!!!
                  On nie oberwał za wywalanie języka, litości!
                  • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:35
                    z ja nie pisalam o wywaleniu jezyka? moze skup sie troszke?
                    • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:37
                      Racja, pisałaś o jego wwalaniu.
                      • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:44
                        czepiasz sie i tyle

                        matka nie radzi sobie a lanie jej w tym nie pomoze, to nie takie
                        proste
                        • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:56
                          Że matka sobie nie radzi to oczywiste, ale radzić sobie musi, więc robi co może
                          (łamaniec językowy wyszedł).

                          Masz zdecydowanie zbyt mało danych, by tą kobietę oceniać.
                          Nie wiesz, czy np. dziecko nie jest objęte leczeniem, jak często ma takie
                          wyskoki, jaka jest standardowa reakcja, czy to nie była już jego trzecia tego
                          dnia próba samobójcza, itd, itp.
                        • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:58
                          Nie "czepiam" się, tylko wskazuję na to, co Ty starasz się w swoich postach
                          usilnie pomijać - mowa o sytuacji ekstremalnej.
                          Sprawa miałaby się zupełnie inaczej, gdyby mały oberwał za plucie czy zrywanie
                          rozkładu. Ale oberwał za zachowanie, które mogło go kosztować życie. Kompletnie
                          inna sprawa.
                          • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 17:16
                            moze i tak bo dla mnie ektremalna nie znaczy usprawiedliwiajaca, nie
                            usprawidliwiajmy bicia dzieci sytuacja ok? a jak dziecko siadzie na
                            parapecie przy otwartym oknie to tez ekstremum przyzwalajace na
                            bicie? bo: 4 pietro, bo mowilam a ty swoje? nie rozumiesz, musze ci
                            wlac... ?
              • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 17:05
                posh_emka napisała: Czterolatek to nie bezmózg który nie potrafi
                wyciągnąć wniosków z zaistniałej
                > sytuacji. Wierz mi,że i bez tłumaczenia dobrze wiedział za co
                dostał.
                > Widać,że o dzieciach to ty masz bledziuchne pojęcie.


                nie no oczywiscie ze czterolatek wyciagnie wnioski, tylko jemu one
                beda znane :) ciekawe jakie ty bys wnioski wyciagnela gdybys sie
                dzis zapomniala/rozmarzyla/zapatrzyla i wyszla na jezdnie na
                czerwonym a twoja np siostra zaczela cie w tym momencie bic po to
                zebyc sobie te sytuacje zapamietala i wyciagnela wnioski, hehe :)
                nie sposob sie nie rozesmiac
            • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:25
              Z dwojga złego to już chyba wolę rodzica, który przyłoży w emocjach i z bezsilności, niż takiego, co zrobi to na spokojnie i z wyrachowaniem, niczym Klingon uznając, że zemsta najlepiej smakuje na zimno.

              To dziecko nie oberwało nie wiadomo za co!
              • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:32
                a ja wole rodzicow ktorzy potrafia okazac spokoj i konsekwentnie
                przypominaja i tlumacza dziecku co i dlaczego sie dzieje

                i nie chodzi mi o to ze powinna sie psychicznie wyzyc na nim w domu
                • sundry Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:35
                  A ja wolę króla i królową z bajki. Niestety, życie to nie bajka.
                  Nikt nie jest doskonały.
                  • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:36
                    oczywiscie, w tej sytuacji mam byla mocno niedoskonala, dziecko tez
                • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:45
                  jane-bond007 napisała:
                  > a ja wole rodzicow ktorzy potrafia okazac spokoj i konsekwentnie
                  > przypominaja i tlumacza dziecku co i dlaczego sie dzieje

                  A co, jeżeli spokojne i konsekwentne przypominanie i tłumaczenie nic nie daje i
                  dziecko po raz kolejny wbiega pod autobus? Będziesz znowu tłumaczyć i modlić
                  się, żeby po raz tysięczny trafiło, a póki nie trafi to żeby kierowcy mieli refleks?

                  > i nie chodzi mi o to ze powinna sie psychicznie wyzyc na nim w domu

                  Rodzic też człowiek i nerwy mogą mu puścić. Nie widzę jednak podstaw by uznawać,
                  że ta pani się na dziecku wyżywała.
                  Inna sprawa, że wyżywanie się może być też na chłodno i bez przemocy fizycznej.
                  • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:24
                    A co, jeżeli spokojne i konsekwentne przypominanie i tłumaczenie
                    nic nie daje i
                    > dziecko po raz kolejny wbiega pod autobus? Będziesz znowu
                    tłumaczyć i modlić
                    > się, żeby po raz tysięczny trafiło, a póki nie trafi to żeby
                    kierowcy mieli ref
                    > leks?


                    bede bila :)

                    a moze poszukam porady? bo skoro mi nie wychodzi i jestem bezsilna
                    to to jej potrzebuje
                    • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:30
                      A skąd wiesz, że ta matka porady nie szuka?
                      Tyle, że niestety takie porady to nie magiczne sztuczki, na ich efekty trzeba
                      czekać, a w drodze na terapię dziecko też może pod autobus wyskoczyć.
                      • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 16:57
                        A skąd wiesz, że ta matka porady nie szuka?

                        kolejne gdybanie :) a Ty skad wiesz ze szuka?

                        Tyle, że niestety takie porady to nie magiczne sztuczki, na ich
                        efekty trzeba
                        > czekać, a w drodze na terapię dziecko też może pod autobus
                        wyskoczyć.


                        dziecko z choinki jej sie nie urwalo, zna je i wie do czego jest
                        zdolne, jesli nie potrafi nad nim i nad soba zapanowac to juz jest b
                        duzy problem i zadna ekstremalna sytuacja jej zach nie
                        usprawiedliwa, jak pisalam wczesniej rozumiem ze go nie upilnowala
                        ale tego ze go zbila juz nie
            • justysialek Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:39
              W przypadku małych dzieci kara nie może być odroczona! Odraczać kary
              to można nastolatkowi.
              Karanie 4-latka po np 4-5h, kiedy on już dawno zapomniał co się
              stało i w międzyczasie się uspokoił, rozweselił, rozbawił, 3 razy
              przewrócił, rozpłakał i mama go przytulała a nagle wymierza mu karę
              z krótkim wjaśnieniem - to za to, że 4h temu zrobiłeś coś tam - jest
              okrutne! Dużo bardziej okrutne imo niż te klapsy.
            • policjawkrainieczarow Re: Przygoda na przystanku 28.08.09, 17:16
              jane-bond007 napisała:

              > kara nie musi byc wykonana od razu,
              > moze zostac zapowiedziana a pozniej przypomniana, dziecko musi
              > wiedziec co i dlaczego sie stalo, konsekwencja i spokoj

              wybacz, ale sobie sama przeczysz. Dzieciak w tym wieku, zwlaszcza z ADHD w ogole
              nei bedzie w stanie powiazac konsekwencji z przyczyna jesli kara bedzie
              "odroczona" (nagroda, zreszta, rowniez).


              a nie
              > porywczosc i lanie nie wiadomo za co

              no wiadomo za co, za nieuwazne wbieganie pod autobus (i zaloze sie, ze to nie
              pierwszy raz, tylko codziennosc, inaczej by matka tak nie zareagowala, ne bylaby
              tak sfrustrowana i bezradna.
              A matce pewnei bardziej chodzilo o wyrobienie odruchu u dziecka (wbieganie na
              ulice = bolesna konsekwencja) niz kare jako taka.
              • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 28.08.09, 17:40
                Policjo mozesz kare zapowiedziec a wykonac ja w domu np nie bedzie
                ogladania bajki, a pozniej jak bedzie chcial ogladac przypomnisz mu:
                umawialismy sie ze nie bedziesz ogladal bajki bo ...


                a nie wiadomo za co bo to dziecko niestety ale nie wiedzialo
                za co dostalo, tez bys nie wiedziala gdyby ktos zaczal Cie bic bo
                sie zagapilas i zrobilas cos glupiego i niebezpiecznego

                dzieci sa beztroskie, po to maja opiekunkow aby ich pilnowali a nie
                bili, odruch mozna zdaje sie wyrobic inaczej?
                • policjawkrainieczarow Re: Przygoda na przystanku 28.08.09, 19:18
                  ane-bond007 napisała:

                  > Policjo mozesz kare zapowiedziec a wykonac ja w domu np nie bedzie
                  > ogladania bajki, a pozniej jak bedzie chcial ogladac przypomnisz mu:
                  > umawialismy sie ze nie bedziesz ogladal bajki bo ...

                  to moze sprawi ze bedzie wiedzial, dlaczego nie ma bajki tu i teraz, ale nie
                  sprawi, ze nastepnym razem zanim zacznie sie zle zachowywac, powiaze to z
                  odleglymi konsekwencjami nieogladania bajki.
                  • jane-bond007 Re: Przygoda na przystanku 29.08.09, 08:38


                    przy nastepnej sytuacji gdy zblizacie sie do przystanku przypomniec
                    mu jak to bylo ostatnio i dlaczego nie ogladal tej bajki,
                    przypomniec cala historie, nawet przpomniec jak mam pokazywala na
                    samochodach co sie dzieje na jezdni i dlaczego jakis tam misio nie
                    moze juz wbiegac bo jest chory i ma zlamana lapka ble ble ble

                    no mnie cos takiego pasuje, gdybym miala mozliwosc kary w czasie
                    jego wariacji to bym ja wymierzyla ale jesli takiej mozliwosci nie
                    mam a do tego jestem zdenerwowana i na granicy lez to lepiej poczekac

                    troche mnie dziwi ze najpierw piszecie (ci za biciem) iz 4latek to
                    nie bezmozg i skojazy za co dostal a potem piszecie ze juz nie
                    powiaze tego z kara, no ale oki, wiadomo ze wymaga to wiecej pracy
                    niz walniecie dziecka

                    dobra juz mi sie nie chce o tym pisac - ide wypic kawe na tarasie :)
        • kobieta_na_pasach normalna reakcja motlochu 25.08.09, 09:17
          kiedys,jadac tramwajem do pracy, zwrocilam uwage gnojkowi ( na oko
          ok.17-18 lat),zeby nie drapal kamieniem po szybie (probowal sobie
          urozmaicic podroz wycinajac na wspolnym majatku kolejny
          wzor).zrobilam to glosno,zeby inni moze mnie poparli. wszyscy
          siedzieli i udawali,ze za okenm sa wyjatkowo ciekwae widoki.NIKT
          mnie nie wsparl. mlodzieniec przestal skrobac, ale obdarzyl mnie
          takim spojrzeniem,ze przez kolejny miesiac uwazalam,zeby nie spotkac
          sie na przystanku z nim i jego kumplami.wiec nie ma nawet o czym
          dyskutowac.
          • posh_emka Re: normalna reakcja motlochu 25.08.09, 10:02
            To pewnie jeden z tych co mu mamusia cierpliwie tłumaczyła jak był
            czterolatkiem,że kamieniami nie wolno szorować po szybach w tramwaju.
            W doopsko powinna mu przywalić klapa to byś może takiej sytuacji uniknęła
            -zobaczenia kogoś drapiącego po szybie kamieniem- a może przynajmniej tego
            fajnego spojrzenia jakim cię obdarzył.
        • aurelia_aux Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:51
          Czytając niektóre wpisy tu chwytam się za głowę!!!
          "Psychol z ADHD" ?!
          Czy stwierdzenia, że jak go będzie bezstresowo wychowywała to dzieciak w wieku
          lat 14 zostanie zbirem!
          No ręce opadają!!
          To właśnie agresja rodzi agresję!!
          Nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania, ale bezstresowe wychowanie to
          nie to samo co nie lanie dziecka!
          Dziecko można wychowywać w zupełnie inny sposób, sprawiając że jest grzeczne
          (ba! i ani raz w życiu nie dostanie klapsa)
          A taką matkę przydało by się po prostu posłać z synem na jakąś terapię, żeby ona
          się dowiedziała jak z nim postępować.
          • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:01
            "Powinno się", "przydało by się połać", "jakąś terapię".. Rozumiem,
            że wypisując takie pierdoły czujesz się lepiej i wznioślej, jako ta,
            która ma rozwiązanie wszelkich problemów? To może napisz, kto
            powinien posyłać, gdzie i na jakiej podstawie.
          • sundry Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:03
            Naprawdę myślicie,że terapia to magiczna różdżka? Moi rodzice byli z
            miom bratem na terapii, u znanej i polecanej pani psychiatry, z
            tytułem doktora. Pomogła jedynie w spustoszeniu portfela, nie
            powiedziała nic, czego byśmy sami nie wiedzieli, a na brata wpływu
            nie miało to żadnego.
    • oliwkagold Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:03
      Myślę, że zawsze warto zabierać głos, nawet jeżeli się do końca nie ma racji
      (nigdy nikt nie ma racji do końca). Kiedyś ludzie się interesowali sobą,
      zwracali uwagę, a teraz? Nikt się nie odezwie, bo może zostać opluty czy pobity,
      albo wyśmiany. Nawet jak w autobusie zemdlałam to tylko parę razy trafiłam na
      kogoś kto mi pomógł. Ja rozumiem i jedną i drugą stronę (tzn. Twoją), bo sama
      też nie mogę patrzeć na tych niedorąbanych rodziców, których dzieci mogą robić
      wszystko co chcą. Ci rodzice nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo tym
      krzywdzą dziecko. No ale cóż. Inni tą sprawę widzieli z nieco innej perspektywy
      i w niegrzeczny sposób dali Ci o tym znać. Olej to :)
      • jaktosik Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:12
        Dobrze, że zareagowałaś, niezależnie od tego, co powiedzieli inni
        (na przyszłość uważaj, żeby nie dostać w twarz :)). Co poniektorzy
        zapewne myśleli: "Wstrętne dziecko", ja myślę "Niewydolna
        wychowawczo matka". Kto wie, może kiedyś przypomni sobie słowa -
        Twoje czy podobnej osoby... Jestem przeciwnikiem bicia pod każdą
        postacią i bynajmniej NIE OZNACZA to bezstresowego wychowania. Jest
        mnóstwo skutecznych i efektywnych metod, trzeba tylko chcieć je
        poznać i zastosować!
    • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:06
      Akurat opisana przez Ciebie sytuacja to jedna z tych, w których bicie jest w jakiś sposób uzasadnione. Z tego co opisałaś matka wykazała się sporą cierpliwością bez uciekania się do przemocy aż do momentu, gdy doszło do ostateczności. Co innego bić za wspomniane wyżej zbicie solniczki, co innego narażenie swojego życia - tutaj potrzebne jest nie wychowanie, a po prostu tresura. Ciężko grozić dziecku jak jeszcze raz wbiegniesz pod autobus to nie dostaniesz cukierka.
    • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:12
      Ciekawa jestem czy te same osoby co uwazaja ze bylo w porzadku ze
      mama zbila synka sa takze tego zdania na sasiednim watku ze jest w
      porzadku bic kobiete? Przeciez takie sytuacje sa podobne. Tutaj
      dziecko niby zle sie zachowalo (wedlug mamy bo wedlug mnie to wina
      byla po stronie mamy ktora nieupilnowala dziecka za ktore odpowiada)
      i taka kobieta wedlug mezczyzny tez sie zle zachowala wiec dostala.
      Zrozunmy ze uzycie sily wobec slabszej osoby ktora nie moze oddac
      jest uzyciem przemocy.
      Tacy bohaterowie niech znajda rownego sobie i niech sie wala.
      Wtedy bedzie sprawiedliwie.
      Uwazam ze dobrze zrobilas zwracajac jej uwage. Przez to ze ludzie
      nie reaguja na zlo to zlo bezkarnie sie rozprzestrzenia.
      Prawie ze w 100% ten chlopczyk jak dorosnie to bedzie stosowal takie
      same metody wychowawcze w stosunku do swoich dzieci.
      • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:17
        No skoro nie wiesz jaka jest różnica między dzieckiem-nieletnim, a osobą dorosłą
        to o czym ty chcesz dyskutować....
      • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:22
        Czyli Twoim zdaniem facet jest od wychowywania kobiety, tylko co do metod się
        nie zgadzasz? A może w drugą stronę - rodzic od wychowywania nie jest?
        • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:26
          black-emissary napisała:

          > Czyli Twoim zdaniem facet jest od wychowywania kobiety, tylko co
          do metod się
          > nie zgadzasz?

          Przeczytaj pare razy to co napisalam to moze pomoze w zrozumieniu.
          Wtedy mozemy podyskutowac.
          • pan_i_wladca_mx Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:29
            mozna czytac i sto razy a i tak ci racji nie przyznac
            stawiasz znak rownosci miedzy uderzeniem kobiety a klapsami danymi dziecku,
            ktorego mimo prob nie dalo sie inaczej uspokoic
            kula w plot
          • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:31
            Bez względu na to ile razy przeczytam nie rozumiem jak można porównywać tak
            nieporównywalne sytuacje. Rodzic ma obowiązek dziecko wychować tak, żeby sobie w
            życiu dało rady. Wbieganie pod autobusy może owo życie drastycznie skrócić, więc
            należy go tego oduczyć wszelkimi możliwymi sposobami.
            Partner nie jest od wychowywania partnerki.
            • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:52
              > Partner nie jest od wychowywania partnerki.

              Oczywiscie ze nie jest i wydaje mi sie ze na tyle wyraznie napisalam
              to cynicznie ze kazdy myslacy czlowiek zrozumie.
              Ale sie pomylilam.


              Wbieganie pod autobusy może owo życie drastycznie skrócić, wię
              > c
              > należy go tego oduczyć wszelkimi możliwymi sposobami.

              Trzymanie dziecka za reke jest rozwiazaniem problemu a nie
              puszczanie dziecka wolno tam gdzie jest niebezpiecznie.
              • black-emissary Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:01
                amuga napisała:
                > Oczywiscie ze nie jest i wydaje mi sie ze na tyle wyraznie napisalam
                > to cynicznie ze kazdy myslacy czlowiek zrozumie.
                > Ale sie pomylilam.

                Ale tutaj nie chodzi o Twój cynizm, tylko o fakt, który na tyle drastycznie
                zmienia te sytuacje, że nie sposób ich porównywać.

                > Trzymanie dziecka za reke jest rozwiazaniem problemu a nie
                > puszczanie dziecka wolno tam gdzie jest niebezpiecznie.

                Rozsądnym rozwiązaniem przy takim dziecku byłaby smycz. Ale to pewnie też
                wzbudziłoby oburzenie.
    • pretensjaa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:19
      nederlandka napisała:
      > Więc może niepotrzebnie sie wtrąciłam?

      Pewnie, ze niepotrzebnie.

      Ale przynajmniej masz nauczke na przyszlosc.
      • zawsze-w-drodze Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:36
        Przypominam uprzejmie, że od kilku miesięcy, wedle znowelizowanego prawa, KAŻDE
        użycie przemocy wobec dziecka (tak, tak "klaps" też) jest karalne.Prawo stanowi
        także, że kto jest świadkiem łamania prawa i nie reaguje na to, łamie prawo.
        • pan_i_wladca_mx Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:44
          przykladowo: czy szarpniecie dziecka, ktore ma w planach wybieg na ulice jest
          naduzyciem/biciem/malterowaniem?
          dla mnie zapis chory, jest roznica miedzy klapsem ostatecnzym a biciem dziecka i
          niestety nikt mi nie wmowi, ze zdrowy rozsadek w wychowywaniu musi podlegac
          urzedowym rozpiskom
          • laluniaaa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:11
            ten zapis dotyczy sytuacji, gdy stosowanie siły fizycznej wobec
            dziecka jest NIEUZASADNIONE, przytoczony przez Ciebie przykład NIE
            JEST biciem
            • pan_i_wladca_mx hej lalunia! 24.08.09, 22:13
              lalunia, nie widzialam na oczy tej ustawy, czy mozesz przytoczyc co wg naszego
              rzadu jest uzasadnionym uzyciem sily wobec dziecka a co nie? jak wyglada to
              uzasadnienie? kto bedzie orzekal czy matka bije dziecko czy tylko je ostro
              wychowuje?
    • skarpetka_szara Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:46
      Ale wiecie co? Matki zawsze maja o sobie opinie ze wiedza wszystko
      najlepiej, ze sa nieomylne, a ich dzieci to ich wlasnosc. A NIE
      JEST. Dziecko to maly czlowiek i ma swoje prawa - jest chronione.
      I bicie nie jest sposobem na wychowywanie i juz. Kurcze, gdyby
      matki mniej bily swoje dzieci - moze ludzie nie byliby tak
      agresywni.
      • amuga Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:01
        Kurcze, gdyby
        > matki mniej bily swoje dzieci - moze ludzie nie byliby tak
        > agresywni.

        O to to. Agresja wyzwala agresje.
        • pan_i_wladca_mx Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:03
          nie zawsze, dzieci agresywnych rodzicow czasmai wychodza na prosta, wiem, znam
          takich. agresja to objaw slabosci - zgadzam sie z tym stwierdzeniem, jednak
          slowo "agresja" ma pewne konotacja, czy wydarcie sie na dzieciaka to juz
          przemoc? agresja?
          nie wiem, te tematy sa strasznie sliskie, nie chcialabym zeby ustawy
          doprowadzaly do absurdu gdy nie mozna wrzasnac na dziecko, zlapac go i do siebie
          przyciagnac bo wlasnie zmierza pod tramwaj
      • sabrilla Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:21
        Amen. Dokładnie tak. Agresja wyzwala agresję, dziecko bite uczy się właśnie tak
        rozwiązywać problemy. A co do nieomylności mam... Może i są takie
        wszystkowiedzące. Ja mam dwoje dzieci i wszystkie moje cudowne teorie jaką będę
        idealną mamą i jakie to idealne dzieci (oczywiście inne od tych wszystkich
        "bachorów") będę wychowywać wzięły szybko w łeb. I dobrze!
        Ja myślę, ze częściej jest tak, ze się od matek oczekuje nieomylności, a nikt
        taki nie jest. I zamiast się do tego przyznać: "OK nie jestem ideałem, ale się
        staram", niektóre maskują się agresją. Błędne koło Matek Polek. Zresztą zwróćcie
        uwagę-poza ewidentną patologią- na wszelkich forach zawsze winna matka. Nie
        ojciec, nie sytuacja tylko matka.

        skarpetka_szara napisała:

        > Ale wiecie co? Matki zawsze maja o sobie opinie ze wiedza wszystko
        > najlepiej, ze sa nieomylne, a ich dzieci to ich wlasnosc. A NIE
        > JEST. Dziecko to maly czlowiek i ma swoje prawa - jest chronione.
        > I bicie nie jest sposobem na wychowywanie i juz. Kurcze, gdyby
        > matki mniej bily swoje dzieci - moze ludzie nie byliby tak
        > agresywni.
      • posh_emka Podstawowe pytanie 25.08.09, 09:39
        Ile masz dzieci? Ile już wychowałaś na porządnych ludzi?
        • skarpetka_szara Re: Podstawowe pytanie 25.08.09, 17:04
          hahahahaha, oczywiscie, jestes wlasnie jedna z tych nieomylnych mam
          ktora mysli ze uzyla swojej macicy wiec juz wie WSZYSTKO.

          Nie mam dzieci, jednak to nie znaczy ze nie wiem nic o wychowaniu.
          Mam dziesiatki kuzynow, mam mlodszego brata, i mam wiedze! Nie
          tylko alkocholik moze wiedziec o alkocholizmie. Tak samo nie tylko
          matka wie cos o wychowywaniu.

          To, co powiedzialas logiki nie mialo.

          Byc moze ciebie bito, ty wyszlas "na ludzi", i uwazasz ze to
          swietny sposob na wychowanie. Nie kazdy tak uwaza, a ty napewno nie
          jestes ekspertem tylko dlatego ze jestes matka.
    • laluniaaa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 21:58
      nie chce mi się czytać tych wszystkich wpisów, ale uważam Twoje
      zachowanie za słuszne, a Twoja reakcja była potrzebna Tobie
      ja również bym grzecznie zwróciła uwagę-bicie dziecka NIE JEST
      normalne, i tyle! ja rónież nie chciałabym na coś takiego patrzeć!
    • eponine Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:45
      Sprawa ma dwie strony. Jestem ostro przeciwna biciu kogokolwiek, choć można
      pokusić się o drobne usprawiedliwienie kobiety - emocje. Dzieciak faktycznie
      mógł zginąć. Niemniej jednak bite dzieci są zwykle zaszczute i bardzo mi ich żal.
      • eponine Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 22:46
        Aha - a reagować trzeba. Spytałabym na Twoim miejscu ludzi z przystanku, czy
        jakby ktoś przed ich nosem katował drugą osobę albo wsadził jej nóż w plecy, czy
        również uważaliby interwencję za zbędne wściubianie nosa.
      • sundry Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:06
        Opisany dzieciak raczej zaszczuty nie był, raczej rozbestwiony do
        granic możliwości.
    • sabrilla Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:05
      A ja sie przyznam, że mnie się zdarzyła odwrotna sytuacja. To ja byłam mamuśką,
      której zwrócono uwagę :-((( No cóż, nie jestem idealna. Nie, nie. Nie chodziło o
      bicie, bo tego nie robię. Pewnego pieknego dnia maszerowałam z młodym po osiedlu
      i nagle on wyrwał na ulicę. Nie powiem dla dramatyzmu, ze pod koła
      nadjeżdżającego samochodu, ale było blisko. Więc młodego ewakuowałam z ulicy i
      na niego nawrzeszczałam. Niepięknie, ale byłam w stresie. A z owego samochodu
      wysiadł starszy pan. Bardzo uprzejmie i wręcz życzliwie wypowiedział się na
      temat tego wrzeszczenia. Już się nie chcę dalej nad tym rozwodzić, ale w
      pierwszej chwili krew mnie oczywiście zalała, ale w drugiej zluzowałam i
      pogadaliśmy o dzieciach i w ogóle. I pomyślałam sobie, ze to dobrze, ze ludzie
      reagują, ale fajnie gdy robią to bez złośliowości, złości i agresji, co daje
      zestresowanej mamuśce szansę na spojrzenie na sprawę z dystansu.
      • sabrilla Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:09
        PS Sorry-dla wyjaśnienia, pan się wypowiadał uprzejmie i z życzliwością, ale nie
        na temat ochrzanu dla syna, tylko tak jakoś mile się do mnie odniósł...

        sabrilla napisał:

        > A ja sie przyznam, że mnie się zdarzyła odwrotna sytuacja. To ja byłam mamuśką,
        > której zwrócono uwagę :-((( No cóż, nie jestem idealna. Nie, nie. Nie chodziło
        > o
        > bicie, bo tego nie robię. Pewnego pieknego dnia maszerowałam z młodym po osiedl
        > u
        > i nagle on wyrwał na ulicę. Nie powiem dla dramatyzmu, ze pod koła
        > nadjeżdżającego samochodu, ale było blisko. Więc młodego ewakuowałam z ulicy i
        > na niego nawrzeszczałam. Niepięknie, ale byłam w stresie. A z owego samochodu
        > wysiadł starszy pan. Bardzo uprzejmie i wręcz życzliwie wypowiedział się na
        > temat tego wrzeszczenia. Już się nie chcę dalej nad tym rozwodzić, ale w
        > pierwszej chwili krew mnie oczywiście zalała, ale w drugiej zluzowałam i
        > pogadaliśmy o dzieciach i w ogóle. I pomyślałam sobie, ze to dobrze, ze ludzie
        > reagują, ale fajnie gdy robią to bez złośliowości, złości i agresji, co daje
        > zestresowanej mamuśce szansę na spojrzenie na sprawę z dystansu.
    • wacikowa Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:11
      Dobrze zrobiłaś. A matka w przysłowiowego ryja powinna dostać może też by ją to
      czegoś nauczyło!
      Każdy dorosły który biciem wychowuje powinien mieć odbierane prawa rodzicielskie!
      • sabrilla Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:30
        Ona najprawdopodobniej dostawała w ryja w dzieciństwie. I w ten wielce prosty
        sposób nauczyła się rozwiązywać trudne sytuacje. A, że dziecku można przywalić
        praktycznie bezkarnie o ile w efekcie nie trafi do szpitala, to co się ma wysilać.

        [/b]wacikowa napisała:

        > Dobrze zrobiłaś. A matka w przysłowiowego ryja powinna dostać może też by ją to
        > czegoś nauczyło!
        > Każdy dorosły który biciem wychowuje powinien mieć odbierane prawa rodzicielski
        > e!
    • lacido Re: Przygoda na przystanku 24.08.09, 23:56
      mój młody tez taki kiedyś zrobił w totalny amoku zabawowym wbiegł na ulicę,
      samochód się zatrzymał gdyby nie to że byłam w miejscu publicznym to nie wiem
      czy by wytrzymała bo czułam że zaraz eksploduję ;/ taka byłam wściekała a potem
      naszło mnie co by było gdyby auto się nie zatrzymało więc tylko złapałam za rękę
      ścisnęłam lekko obróciłam do siebie i wysyczałam żeby nigdy więcej tak nie robił
      bo zostanie z niego mora plama a i marny byłby los kogoś kto by mni w tym
      momencie chciał pouczać ;/
      • rachela25 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 00:00
        tak masz racje , nie potrzebnie się wtrąciłaś . Gdyby moje dziecko
        tak zrobiło , też bym zareagowała w podobny sposób.
    • listopadowa81 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 00:00
      dramat.
      • rachela25 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 01:02
        Zgadzam się - dramat . Dodam jeszcze, że zrobiłam podobnie,
        zwracałam uwage tysiąc razy mojemu synowi żeby nie wchodził na
        ulice, żeby podał mi ręke gdy przechodzimy razem, żeby się zatrzymał
        i poczekał na mnie przed jezdnią. Milion razy powtarzałam i
        tłumaczyłam . Nie dotarło , ręcznie przetłumaczone odniosło
        skutek .Wole żeby miał sińca na dupsku niż została z niego mokra
        plama
        • jaktosik Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 08:19
          Powinni wysyłać takie matki na trening przenoszenia agresji i
          trening umiejętnosci wychowawczych. Ludzie, naprawdę nie znacie
          innych sposobów oddziaływania na dziecko??? Jestem w stanie jeszcze
          zrozumieć, że pod wpływem silnych emocji czasem robimy coś, czego
          żałujemy, ale takich opinii na spokojnie, tu na forum, już nie i
          uważam, że jesteście skrzywdzonymi (przez dzieciństwo, przez swoich
          rodziców, prez złe wzorce...) przez życie, którym należy się
          przymusowe szkolenie z zakresu dobrego rodzicielstwa.
          • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:06
            Skoro tak świetnie się znasz na wychowaniu dzieci, to podaj może
            parę przykładów właściwego zachowania w takiej sytuacji, zamiast
            jakieś słodkopierdzące głupoty wypisywać? Ale poproszę takie
            skuteczne sposoby, a nie jak ci się wydaje, że powinno być. Chyba w
            życiu nie miałeś pod opieką rozwydrzonego dzieciaka, który jest
            kompletnie głuchy na jakiekolwiek uwagi i wlezie pod samochód, bo w
            tym wieku nie ma jeszcze wystarczającej wyobraźni, żeby połączyć
            samochód z zagrożeniem.
            • kobieta_na_pasach Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:19
              dzieci wychowuje sie w domu, nie na ulicy.
              • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:22
                A na ulicy puszcza się luzem i nawet słowem sie nie upomni, żeby
                jakaś nawiedzona obrończyni się nie bulwersował? Najwyżej potem
                zbierze się smarkacza szufelką, a co tam. A co do wychowania - może
                ty masz jakieś złote rady, czy też potrafisz jedynie się ponadymać?

                • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:43
                  Eee.... tam ona będzie wychowywać dzieci w domu, potem przywiąże do kaloryfera
                  tak na wszelki wypadek żeby nie zwariowały po wyjściu na ulicę.
                  • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:51
                    To nie był klaps.To było walenie z całej siły ręką w czteroletnią
                    dupę.Na tej dupie znalazły się wszystkie złe emocje i bezsilność
                    mamuśki,która nie potrafi dac sobie rady z własnym (małym)
                    dzieckiem.Dla mnie to kompletna porażka wychowawcza.Pomijam fakt,że
                    to matka jest za dziecko ODPOWIEDZIALNA i że to ona żyłaby z
                    wyrzutami sumienia gdyby dzieciak zginął. I byłaby to WYŁĄCZNIE jej
                    wina.Mam dwoje dzieci posh_emko,12 i 9 lat,więc to nie jest tak,że
                    nie wiem o czym mówię.
                    • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:57
                      To opowiedz, co w takiej sytuacji prawidłowo należy zrobić,
                      zwłaszcza jeśli powtarza się to po raz n-ty. Tylko daruj sobie
                      komentarz w stylu " bo to zła matka jest" tylko konkretnie - jaka
                      jest wg. ciebie skuteczna instrukcja obsługi rozwydrzonego bachora w
                      tak awaryjnej sytuacji?
                      • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:12
                        Dzioucha,czy jeśli matka powtórzyła dziecku wcześnij dwa miliony
                        razy ,że nie wolno wbiegac na ulicę,to zwalnia ją z czuwania nad
                        tym,żeby tego nie zrobił.Jej zadaniem jest zapewnić mu
                        bezpieczeństwo WSZELKIMI możliwymi sposobami.Nawet jeśli na chronić
                        go przed nim samym.Nawet jeśli musiałaby wziąć go na dziecięcą
                        smycz.A dlaczego nie?Bo ludzie będa oceniać.Ja właśnie w tym
                        przypadku tak bym zrobiła,nie widząc innej możliwości i wiedząc,że
                        inaczej będzie sie wyrywał i biegł na ulicę.Dla jednych będzie to
                        okrutne pozbawienie dziaciaka wolności,dla innych sposób na to,żeby
                        się nie zabił.Nie napisałam nigdzie,że matka była zła i nie wkładaj
                        mi tego w usta.Matka była niewydolna wychowawczo,bezsilna i jej
                        własne dziecko ją pzrerażało.Napewno była też zmęczona.Ale nawet
                        to,nie daje jej uprawnień walenie dziecka za jej własne błedy.
                        • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:17
                          A tobie 10 minutowa scenka z życia tej kobiety i jej dziecka nie daje prawa do
                          pisania,że jest ona niewydolna wychowawczo.
                          Rodzice mnie nie bili- klapsa dostałam 3 razy w życiu i dobrze pamiętam za co i
                          jakoś jestem normalna, nie leję dzieci, nie mam skrzywionej psychiki czy lęków z
                          dzieciństwa.No i wiesz nie mam żalu do moich rodziców,że dostałam te 3 klapsy.
                          Moi rodzice zawsze powtarzają,że dziękują bogu za to jakie mają dzieci jakie
                          mają bo jak widzą co powyrastało z dzieci niektórych znajomych albo w rodzinie
                          to zastanawiają się jak do tego doszło. Czy gdybym dostała klapsa publicznie to
                          dałoby ci to prawo do napisania,że moja matka jest nieudolna wychowawczo?
                          Zastanów się najpierw zanim znowu takie bzdury napiszesz.
                          • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:21
                            posh_emko jaki związek mają twoi rodzice i ich dobre dzieci z
                            opisana przeze mnie sytuacją?
                            • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:26
                              No to zapytam inaczej: czy fakt,że zobaczysz kogoś obcego na ulicy nieźle
                              wstawionego np. po imprezie urodzinowej świadczy o tym,że jest alkoholikiem?
                              Wnerwia mnie takie ocenianie obcych ludzi na podstawie 10 minut z ich życia i
                              jeszcze wtrącanie się w nie swoje sprawy.
                            • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:27
                              Nie jestem posh_emką, ale chyba rozumiem o co jej chodzi. Mianowicie
                              o to, że widząc kobietę przez 10 minut oceniasz i krytykujesz jej
                              metody wychowawcze, stwierdzasz, że jest niewydolna wychowawczo,
                              niemal sadystka i puszysz się jako ta która zna jedyny właściwy
                              sposób postępowania ( którego jednak jakoś nie wyjawiłaś). Nie masz
                              zielonego pojęcia o niej, ani o tym, jak wychowuje swoje dziecko i
                              jakie to dziecko jest, za to bardzo ładnie i z dużym poczuciem
                              samozadowolenia zaogniasz sytuację - jak to słusznie ktoś
                              skomentował.
                    • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:12
                      To,że masz dwoje dzieci to jeszcze nie znaczy,że wszystkie rozumy pozjadałaś i
                      każde inne dziecko jest jak twoje dzieci. Każdy rodzic czy dziecko to
                      indywidualna jednostka.
                      Sama sobie spłodziłaś, sama w ciąży chodziłaś te 9 miesięcy i ponosiłaś-ponosisz
                      trudy opieki i wychowania i nic nikomu do tego jak to robisz- tak długo jak nie
                      przekraczasz granic prawa. Wbij sobie jedno do głowy,że to działa też w drugą
                      stronę- tobie nic do wychowania czyjegoś dziecka.
                      Sama napisałaś,że po spraniu doopska mały pokazał ci jęzor- czyli widocznie miał
                      na tyle grube ubranie,że jednak nie było to aż tak bolesne fizycznie, albo matka
                      jednak nie waliła po tyłku tak mocno jak to wyglądało.
                      Wierz mi normalny rodzic nawet jak klapsa w spontanie przywali to ma świadomość
                      tego jak mocno to robi. Dziecko które nosi jeszcze np. pampersa i dostanie
                      klapsa nie dostaje go z faktu,żeby go zabolało tylko z faktu,żeby go lekko
                      zszokować i przyprowadzić do pionu.
                      Nie wyobrażam sobie przyłożyć klapsa w tyłek na tyle mocno żeby to odczuł
                      fizycznie na pupie-bo się nie da- trzeba by chyba użyć takiej siły,że wtedy to
                      kręgosłup łamiesz- a to nie jest klaps.
              • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:42
                Dzieci wychowuje się wszędzie- nie tylko w domu. Przestań wypisywać debilizmy.

                Czy to znaczy,że w szkole ich nie można wychowywać bo tylko w domu.....
          • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:31
            I znowu słodkie pierdoły a nawet analiza psychologiczna piszących. A
            jakieś konkrety? Co KONKRETNIE należy robić, jak postępować w takiej
            sytuacji, zeby było własciwie i skutecznie? KONKRETY. I kto niby
            powinien takie matki wysyłać na trening? I jak te matki były by
            kwalifikowane? Wg. scen obserwowanych przez parę minut na
            przystanku? I jak miał by taki trening wyglądać? Masz jakąś wiedzę
            na ten temat i wyobrażenie, czy tak tylko sobie bzdurzysz?
            • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:41
              Dzoiucha czytaj ze zrozumieniam.Napisałam KONKRETNIE co ja bym
              zrobiła w tej sytuacji.Widzę,że lubisz konkrety.Więc napisz mi
              KONKRETNIE jak baba krowie na rowie najlepiej cytując w ktorym
              miejscu znalazłaś analizę psychologiczną piszących i dostrzegłaś
              moje samozadowolenie? Tylko KONKRETNIE proszę
              • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:54
                Otóż, moja droga - konkretów żadnych nie podałaś, żadnej recepty na
                trafienie werbalne do takiego dzieciaka. A co do wykonanej przez
                ciebie analizy i samozadowolenia, to proszę bardzo, to chyba ty
                pisałaś, prawda?
                "Matka była niewydolna wychowawczo,bezsilna i jej
                własne dziecko ją pzrerażało.

                Na tej dupie znalazły się wszystkie złe emocje i bezsilność
                mamuśki,która nie potrafi dac sobie rady z własnym (małym)
                dzieckiem.Dla mnie to kompletna porażka wychowawcza.Pomijam fakt,że
                to matka jest za dziecko ODPOWIEDZIALNA i że to ona żyłaby z
                wyrzutami sumienia gdyby dzieciak zginął. I byłaby to WYŁĄCZNIE jej
                wina.

                Wiem,że mój monolog pozostanie bez echa,za dużo było złych
                emocjii,u mnie i u mamuśki ale przynajmniej mam czyste sumienie.
                "
    • kobieta_na_pasach bardzo dobrze zrobilas 25.08.09, 09:11
      niepotrzebnie masz wyrzuty sumienia. zawsze twierdzilam,ze niektore
      osoby powinno sie kastrowac lub zabierac dzieci zaraz po ich
      urodzeniu.tylko jak takie osoby rozpoznac?
      • dzioucha_z_lasu Re: bardzo dobrze zrobilas 25.08.09, 09:19
        A skąd wiesz, czy dzieiak nie zrobił numeru z wybieganiem już
        piećdziesiąty raz i matka mu te pięćdziesiąt razy tłumaczyła
        cierpliwie, co się może stać? Niektóre osoby powinny się troszkę
        zastanowić i na przykład użyć mózgu, a nie tylko palca do pisania,
        może nie wypisywała by głupot.
      • posh_emka Re: bardzo dobrze zrobilas 25.08.09, 09:40
        Ja zawsze twierdziłam,że niektórym powinien być odbierany dostęp do internetu
        żeby idiotyzmów nie wypisywali....
    • dzikoozka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:34
      Dziecko w tym wieku, do tego takie zywe, NA ULICY MUSI BYĆŹ TRZYMANE
      ZA RĘKĘ. Na chodniku też, bo jest przy ulicy. To matka nie
      upilnowała dziecka, czterolatek nie jest w stanie przewidywac.
      Inna sprawa - ze gdyby w domu była moze bardziej konsekwentna (nie
      tylko groziła pozbawieniem słodyczy czy bajek, ale wykonywała te
      kary), miałaby wiekszy posłuch. Yu nawarstwiły się zaniedbania
      wychowacze.
      Inna sprawa - matka może sama byłą znerwicowana przez dziecko,
      czasami frustracja źle odbija się na traktowaniu dziecka (nie
      usprawiedliwiam jej ale wiem jak to jest). Twoja reakcja - mimo
      popierajaca jej reakcji otoczenia - bnyć moze dała jej do myślenia.
      • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:43
        Trzymane za rękę też potrafi się wyrwać. Najlepsze w takim przypadku
        są szelki i smycz, ale takie okrucieństwo to już chyba na policję by
        zostało zgłoszone.
        • dzikoozka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:47
          Moje dziecko chadzało czasami na szelkach przez rok, do drugiego
          roku życia. Uniknęło dizęki temu wielu nieprzyjemnych upadków ;))
          • lacido Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:52
            dzikoozka napisała:

            > Moje dziecko chadzało czasami na szelkach przez rok, do drugiego
            > roku życia.

            widziałam dzieci chodzące na szelkach i syczy, przechylały się do przodu i nie
            potrafiły utrzymanka równowagi bez szelek, może nauczyć chodzenia przy nodze
            półroczny szczeniak da radę opanować to może i dziecko pojmie <lol>
            • dzikoozka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:40
              Szelki czasami są koniecznością. Ale to nie znaczy, ża cały czas tak
              chdził :)) i jakoś bezproblemowo się nauczył chodzić, utrzynmywać
              równowagę, jest sprawny i nie ma żadnej traumy. Wyjątkowy z niego
              wolnomyśliciel (nie dlatego, ze wolno wymśli ;)) i bardzo
              samodzielne dziecko. Nie wiem, czemu niekórzy do troski o
              bezpieczeństwo dorabiają jakieś teorie o znęcaniu sie nad dzieckiem
              czy nieluudzkim traktowaniu. nie wiem, jakie było Twoje dziecko, ale
              mój to było żywe srebro, przy mojej wadzie wzroku w tłumie nie
              mogłabym go upilnowac. Zapewniam, ze nie ucierpiała przy tym jego
              godność.
              • lacido Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 13:32
                no nie wiem kto tu dorabia teorię ale może trzaskanie z bata też podziałałoby
                jak już takie odzwierzęce metody się adaptuje na potrzeby dziecka ;)

                To co robisz ze ze swoim dzieckiem jest głównie Twoją sprawą ja przedstawiłam
                jakie mogą być negatywy chodzenia w szelkach i na smyczy :)

                PS. moje też jest żywe, ale udało mi się nauczyć go, że przy ulicy chodzi za
                rękę (możne dlatego że zanim doczekałam się dziecka szkoliłam psa i niemałe
                zdziwienie budziła amstaffka chodząca przy nodze na luźnej smyczy, ignorująca
                zaczepiające psy, prowadzona przez babkę nikłej postury ;)
                • dzikoozka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 13:41
                  A co ma do tego trzaskanie z bata???
                  Moje też chodziło za rękę, ale do 2 r.ż wygodniej było i mi i jemu
                  (ręke wyrywał, bo chciał "sam"!!!)
                  A skojarzeń z tresurą nie mam zadnych, moze dlatego, ze nigdy żadnej
                  istoty nie tresowałam.
    • stinefraexeter Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 09:57
      Najśmieszniejsze w tej całej historii jest to, że większość wypowiadających się
      to młode bezdzietne osoby z głowami pełnymi pięknych zdań wyczytanych z książek
      i prasy. Przez to stawiają niezwykle wygórowane wymagania wobec rodziców (czy
      też matek, winnam rzec) i rzucają wykłady nt. wychowania dzieci, nie mając
      zielonego pojęcia o danej rodzinie, o tym ile razy chory synek igrał ze śmiercią
      (samochód, okno, noże) i o tym, jak (i czy) jest leczony.

      Radziłabym wystrzegać się takich prostych recept na życie w stylu; nigdy nie
      uderzyć drugiej osoby, nigdy to nigdy tamto. Czasem trzeba, czasem nie jesteśmy
      w stanie się powstrzymać od klapsa. Nikt nie jest święty i wy też nie będziecie,
      jeśli kiedyś zostaniecie rodzicami.

      Do autorki: zrobiłaś najgłupszą z możliwych rzeczy, bo zamiast zgasić ogień
      agresji, tylko ją wznieciłaś. Krytyka matki w takiej sytuacji do jak dolewanie
      oliwy do ognia. Jej dziecko o mało co nie wpadło pod autobus, a tu nederlandka-
      dobra rada jeszcze ją gnoi.
      Najmądrzej byłoby uspokoić matkę. Tak jak zrobił pan z samochodu z przytoczonego
      wyżej przykładu. Że na szczęście nic się nie stało, że warto przytulić synka -
      ot, rozładować sytuację i ukoić nerwy.
      Ty zareagowałaś agresją na agresję, czyli zaklętego kręgu nie przerwałaś, a
      jedynie go wzmocniłaś, bo negatywne emocje przeniosły się na innych ludzi na
      przystanku.
      Myślę, że właśnie za to ludzie byli na ciebie źli. Wszyscy byli już zmęczeni
      zachowaniem dzieciaka (i wyraźnym dyskomfortem matki), apogeum nastąpiło w
      momencie, gdy dzieciak wyleciał na jezdnię. Połajaknka kiedyś by się skończyła i
      emocje by opadły, a tu wyskakuje nagle młoda jak podejrzewam kobieta i jeszcze
      zaognia, jeszcze drąży.
    • kedrok1 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:02
      RAZ
      to nie ADHD, to po prostu dziecko.
      Kurna, dla ludzi każde dziecko co ma energie to ADHD, BZDURA !!!!

      DWA
      Mało kto potrafi niestety dziecko wychować i nauczyć, a ta obecna antyklapsowa
      moda jest tak samo kretyńska jak to co robiła ta Pani czyli bicie, bicie i bicie.

      Wtrącać się nie warto wtedy gdy wtrącanie nie pomoże. Bo raz, opieprzając matke
      przy dziecku sprawiasz, że owo dziecko jeszcze gorsze będzie, bo zobaczy że inni
      tez uważają, że mamuśka jest głupia.

      Jak się trafi na gorszego jeszcze rodzica to potem on na dziecku może dodatkowo
      wyładować swoje problemy.

      Reagować wtedy, gdy życie lub zdrowie dziecka jest zagrożone. W innym przypadku
      można zaszkodzić bardziej (choć jak bym widział coś takiego tez bym zareagował....)
      • lesialesia Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:43
        nieumiejące się zachować dziecko to wina rodziców (pomijając rzecz jasna
        upośledzenia, chodzi mi o zdrowe dziecko). dla mnie takie historie to tylko
        dowód, ze matka natura pomyliła się dając tak wielu kobietom możliwość urodzenia
        dziecka- bo to każdy głupi umie, ale wychować mądrze dziecko to duża sztuka.
        co do robienia takich rzeczy w miejscu publicznym- ja jestem przeciw i myśle, że
        także zwróciłabym uwagę- nie dlatego, że miałabym nadzieję, że matka od tego
        zmądrzeje, tylko dlatego, że nie toleruję przemocy i nie mam ochoty ogladac
        takich scen.
        • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:48
          Jasne lepiej lać dzieciaka w domu bez opamiętania- wtedy to takie paniusie jak
          ty co nie mają ochoty oglądać przemocy nie zareagują- a wtedy właśnie powinny bo
          przemoc domowa jest dużo gorsza niż klaps na ulicy. Nikt nie skatuje dziecka na
          przystanku-tylko w czterech ścianach gdy nikt nie widzi.
        • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:49
          Rozumiem, że ty uważasz się za tę lepszą, co do której matka natura
          nie popełniła błędu? Jak więc ty byś postąpiła na miejscu takiej
          matki? Dawaj, podziel się swoją mądrością, nie chowaj jej dla siebie
          • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 10:59
            Dzioucha z konkretami jesteś na bakier.Z czytaniem ze zrozumieniem
            też.Nigdzie nie napisałam,że jestem lepsza,błędy też robie ,jak
            każdy.Napisałam też co KONKRETNIE zrobiłabym w tej sytuacji,tylko Ty
            nie chcesz tego dostrzec.Albo nie umiesz.Wobec braku KONKRETÓW
            kończę jałową dyskusje z Tobą.Miłego dnia.
            • dzioucha_z_lasu Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:07
              Ależ moja droga, nie podwijaj tak szybko ogona. Skrytykować kogoś,
              kogo się widzi przez 10 minut w sytuacji ekstremalnej dla niego jest
              bardzo łatwo i fajnie, bo to podnosi samoocenę. Natomiast napisać,
              jak wg. ciebie należy postępować z dzieckiem, by nie doszło do
              takiej stuacji, na to już niestety wyobraźni brakuje. ROTFL - to w
              zasadzie jedyny możliwy komentarz do twojej optatniej wypowiedzi.
              • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:26
                Dobrze,więc jeszcze raz.Napisałam wyraźnie co ja zrobiłabym w tej
                ekstremalnej sytuacji i jak postąpiłabym ,żeby do tego nie
                doszło.Przeczytałaś to?Chyba nie,bo powtarzasz gadkę o konkretach
                jak mantrę tybetańską,podczas gdy te już padły.Piszesz,że stawiam
                sie na pozycjii osoby mądrzejszeji lepiej wiedzącej.Otóż jest to
                tylko i wyłącznie Twój wymysł i nie będę z Tobą prowadzić bojów na
                ten temat,bo szkoda czasu.To tak jakbym chciała Ci udowodnić,że nie
                jestem dinozaurem.Dlatego rozmowa robi sie jałowa i bezcelowa i
                szkoda mi czasu na takie przepychanki.Dlatego pozdrawiam Cię jeszcze
                raz i kończę.Jeśli napiszesz coś nowego i wnoszącego cos do ogólnej
                dyskusji,wtedy sie odezwę.
                • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:46
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,99379178,99398003,Re_Przygoda_na_przystanku.html
                  Tu masz linka z twoją wypowiedzią- zwłaszcza ostatnie zdanie.
                  No przecież wiesz lepiej(czytaj-jesteś lepsza/mądrzejsza)..........
            • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 11:44
              Pisząc,że tamta matka z przystanku jest nieudolna wychowawczo dajesz
              jednoznacznie do zrozumienia,że jesteś lepsza.
              • lesialesia Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 12:05
                nie uwazam ze jestem lepsza- po prostu nie chce mieć dzieci, między innymi
                dlatego, że mogłabym sobie nie poradzić z wychowaniem. umarłabym ze wstydu na
                miejscu tej matki z opisanej sytuacji, bo zachowanie dziecka wystawiło
                świadectwo jej.
                co do bicia- dla mnie lanie w domu jest równorzędne z laniem na ulicy. i badź
                pewna, że gdybym była świadkiem przemocy domowej- zareagowałabym. tylko, że
                mieszkam w dobrej dzielnicy w otoczeniu kulturalnych ludzi- nikt tu nikogo nie
                bije, albo robi to po cichu- przynajmniej mi nic nie wiadomo o tym.
                nie tylko lanie dziecka w pijackim amoku odciska na nim piętno- takie trzepanie
                tyłka na ulicy również i jeśli ktoś uważa inaczej to bardzo mu współczuję i mam
                nadzieję, że nigdy dzieci mieć nie będzie...
                • sundry Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 12:08
                  Nie przesadzałabym z tym piętnem.
                • posh_emka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 12:39
                  Ano skoro nie masz i nie wiesz jak to jest to się nie wypowiadaj- tacy zawsze w
                  danym temacie rozumy pozjadali.
                  W porządnej okolicy mieszkasz?- no nie rozśmieszaj mnie- połowa przypadków
                  maltretowania dzieci to właśnie w takich porządnych na pierwszy rzut oka rodzinach.
                  "nie tylko lanie dziecka w pijackim amoku odciska na nim piętno- takie trzepanie
                  > tyłka na ulicy również "
                  Noooooo...faktycznie baaardzo wielkie piętno to na nim odcisnęło- po 5 minutach
                  od zdarzenia śmiał się i jęzor autorce wątku pokazał- faktycznie trauma jak
                  skurczybyk.
                  Naucz się dziecko odróżniać maltretowanie od klapsa.
                  Faktycznie lepiej nie miej tych dzieci bo rzeczywiście nie podołasz wychować
                  dziecka na normalnego człowieka.
          • wacikowa Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 12:16
            Takim jak Ty nie ma sensu dawać wskazówek wychowawczych:)
            Z prostej przyczyny-Twój mózg nie ogarnia ,że można wychować dzieci bez bicia i
            nie ma to nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem.
    • jodie22 Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 13:09
      Dobrze zrobiłaś, nawet jeżeli to była jakaś wyjątkowa sytuacja, trzeba na to
      reagować żeby ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę że dzieci mają prawo do godnego
      traktowania, a bicie po tyłku na przystanku pełnym ludzi na pewno takim nie jest.
      Na mój gust albo matka jest niekonsekwentna i dziecko nie czuje respektu słysząc
      groźby, których nie wykonuje albo jest tak nadpobudliwe, że powinna non stop
      trzymać za rękę albo założyć szelki.
      Ja idąc z dzieckiem chodnikiem, stojąc na przystanku (4 lata) cały czas trzymama
      Małą za rękę. Jak była mniejsza to się wyrywała że ona sama ale już się nauczyła
      że to bez sensu bo w tej kwestii nie ma negocjacji tak samo jak z zapinaniem w
      foteliku samochodowym. Jak jej sie nudzi, wymyślam bezpieczne zabawy (w kolory,
      skojarzenia albo jakiekolwiek zgadywanki). Działa.

      • lesialesia Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 17:08
        posh_emka - ręce mi opadły, nawet nie wiem co napisać.
        • jaktosik Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 21:54
          Tu się konstruktywnych pomysłów już trochę pojawiło - trzeba tylko
          chcieć je wyczytać. No i pamiętać, że opisana scenka to nie tylko
          wynik chwili, ale wielu rzeczy, sposobów działania
          matki/rodziców/opiekunów rozłożonych w czasie. Może ta matka nie
          jest taka na co dzień, może to był impuls, zły dzień, wyjątek, ale
          nie zmienia to faktu, że lać dziecka nie powinna i pielucha nie ma
          tu nic do rzeczy (swoją drogą ciekawy okaz - czterolatek w
          pieluszce). Dziecko to nie nasza własność, to nie kupione na targu
          lusterko, ktore można stłuc i wyrzucić do śmieci...

          • nederlandka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 22:07
            Skąd pomysł pieluchy.Potworek z przystanku jej nie miał.
    • 007lenka Re: Przygoda na przystanku 25.08.09, 22:59
      Potrzebnie, niepotrzebnie - nieważne. Ważne, że są ludzie (mam na
      myśli w tym przypadku Ciebie) którzy reagują na takie sytuacje. Nie
      zmieniaj się:-) Moim zdaniem kwestia prawa obowiązującego w danym
      kraju to jedna sprawa (zgadzam się, że należy respektować prawo, a
      także obyczaj panujący w miejscu, do którego się udajemy - na
      zasadzie świadomego uczestnictwa w kulturze danego obszaru), druga
      sprawa to fakt, że idee tzw. cywilizacji Zachodu (bardzo ogólnie
      pojęte) ukształtowały taką a nie inną mentalność i nazwijmy to
      "ramową" moralność, w której zachowania takie, jak zabójstwo,
      kradzież czy właśnie krzywdzenie słabszych i niewinnych teoretycznie
      (niestety często wyłącznie tak)nie mieszczą się."Wtrącanie się"?
      Równie dobrze moglibyśmy pozwolić ludziom zjadać swoich sąsiadów,bo
      przecież to są ich prywatne sprawy.A jednak nie pozwalamy - nie
      tylko dlatego, że nie mieści się to w respektowanych ramach
      prawnych, ale również w respektowanych (choćby nieświadomie) normach
      kulturowych, które kształtują naszą moralność. Pozdrawiam
      serdecznie!
      • nederlandka Epilog 28.08.09, 14:32
        Jako,że tą linia autobusową jeżdzę dosyc regularnie,stoję sobie
        grzecznie czekając na autobus..i co widzę?Prężnym krokiem,dzierżąc w
        stalowym uścisku małą łapkę na końcu której znajdował sie nasz
        potworek,do przystanku zbliżała sie mamuśka:)Życie jest pełne
        niespodzianek.Obrzuciła mnie bazyliszkowym spojrzeniem,jakbym
        osobiście wymordowała jej rodzinę do piątego pokolenia i nie
        zareagowała na mój płomienny uśmiech.Potworek zachowywał sie jak
        poprzednio,biegał ,skakał,wisiał i pluł.Z jednym wyjątkiem,trzymał
        się z daleka od ulicy i nawet obdarzył mnie u śmiechem:)Może jego
        mamusia czyta to forum;)
    • marta.uparta Re: Przygoda na przystanku 28.08.09, 14:46

      Czasami trudno to tak obietywnie ocenić, ja się kieruję w takich
      sprawach intuicją. Kiedyś w Lidlu stałam w kolejce do kasy, kasjerka
      się ślimaczy, kasa czynna jedna, ludzi na full i przede mną tata z
      córką, na oko z 6 lat. Dzieciak się wyraźnie nudzi, marudzi, próbuje
      naciągnąc ojca na jakieś słodycze, ojciec się wkurza i nagle chlast
      dziecko przez łeb, żeby już cicho było. Zwróciłam mu wtedy uwagę,
      oczywiście otrzymałam wiąchę zwrotną z komentarzem że nie moja
      sprawa, ale kolejka popatrzyła na faceta z potępieniem, dziewczynka
      zaczęła pochlipywać i tat pozwolił jej tam przynieść coś słodkiego:)
      Ale innym razem byłam w innym sklepie, drogerii, no i tam kobieta z
      dzieckiem, też mały adehadowiec albo po prostu ruchliwy typ, kobieta
      próbuje coś tam na półce znależć, a mały cały czas wszystko ściąga,
      zrzuca, no i ta matka nie wytrzymała i nazwała swojego synka "małym
      potworem". Na to naskoczyła na nią jakaś obca baba i zaczęła ją
      pouczać, jak można tak swoje dziecko nazwać. I było coś takiego
      wkurzająco mentorskiego w tej pouczającej, i coś takiego
      bezbronnego we wzroku tej matki, że najechałam na tę obcą babę, że
      właśnie się wtrąca nie w swoje sprawy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka