Dodaj do ulubionych

związek i kasa

26.08.09, 15:48
Mam dylemat. Otóż mój, że tak powiem "przyjaciel" poraz kolejny
poprosił mnie o wzięcie pożyczki dla jego potrzeb, ja niby mam wziąć
a on będzie spłacał. Stanowczo odmówiłam, bo sama potrzebuję na cele
mieszkaniowe, zresztą po nieudanym małżeństwie i spłacaniu 3
kredytów po małżeństwie, jestem wyjątkowo uczulona na takie sprawy.
NO i tu następuje dylemat, nie chce zakańczać tej znajomości, nie
chce być sama, ale z drugiej strony nie chce żadnych zobowiązań
finansowych pomiędzy nami. zwłaszcza, że kwota też niebagatelna bo
hmm. 15 tys. zł (zoonk). Jestem strasznie pełna rezerwy, pali mi sie
wielkie czerwone światło. A on to nie jakies fiuu -bziuuu, można mu
zaufać, jest w miarę odpowiedzialny, prowadzi własną działalność
gospodarczą. Niby wcześniej planowaliśmy wspólne zamieszkanie ale
teraz jakoś mi ochota przeszła....
poradźcie co tu począć z tym fantem...
pozdrawiam wszystkich serdecznie:)
Obserwuj wątek
    • kobitka.jak.kobitka Re: związek i kasa 26.08.09, 15:55
      wybacz, ale czytając rzuciło mi się w oczy "...nie chcę zakańczać tej
      znajomości, nie chcę być sama...". może się czekam. ale czy to jedyny powód, dla
      którego chcesz z nim być?

      a wracając do meritum - uważam, że nie powinnaś takiej pożyczki brać.
      zdecydowanie nie.
      • kobitka.jak.kobitka Re: związek i kasa 26.08.09, 15:55
        *czepiam
    • bakejfii Re: związek i kasa 26.08.09, 15:56
      Ja tam bym sie nie zgodzila.Roznie moze byc a pozniej splacaj za kogos.
    • spacecoyote Re: związek i kasa 26.08.09, 16:12
      Nawet o tym nie mysl! Zawsze sie dziwie, jak to faceci robia, ze
      znajduja kobiety chetne do zapozyczenia sie dla nich... A potem sie
      slyszy historie o zawodowych oszustach matrymonialnych.

      Facet honoru w ogolne nie ma, zwlaszcza ze poprosil "po raz
      kolejny", czyli juz wczesniej odmawialac.

      Jak ma dobrze prosperujaca dzialalnosc gospodarcza, niech bierze
      kredyt na siebie.
    • skarpetka_szara Re: związek i kasa 26.08.09, 16:15
      Absolutnie nie dawaj mu kasy! Co ty masz w sobie ze twoi partnerzy
      to finansowi nieudalnicy??? Pewnie ty sama jestes inteligentna,
      dobrze zarabiajaca kobieta, a oni wszystko wydaja.

      Moim zdaniem, gdyby facet mial jaja, honor - to by nigdy sie ciebie
      nie zapytal. Predzej by poszedl do banku i sam pobral. Jest
      przeciez jakis powod ze Bank mu nie chce dac kasy, prawda? Moje
      juz jest zadluzony po uszy aby wygladac na ludzi ze
      swoja "dzialalnoscia" biznesowa.

      Zrob sobie przysluge i wybierz naprawde odpowiedzialnego faceta. I
      na pewno nie dawaj mu kasy. Wyczul Ciebie juz.
    • maxlikaz Re: związek i kasa 26.08.09, 16:34
      Dokladnie tak jak pisali juz poprzednicy.
      Jesli ON potrzebuje kasy to niechze ON laskawie ruszy dupsko i
      wybierze sie do banku...
      A jesli sa jakies powody dla ktorych bank odmowi udzielenia mu
      pozyczki to TYM BARDZIEJ Ty nie powinnas sie na to odwazyc, bo
      zahacza to juz bardziej o sporty ekstremalne i raczej (jesli jednak
      sie na to zgodzisz) nazwij to darowizna a nie pozyczka.
      A swoja droga co to za facet?!? Rzeczywiscie jakas melepeta bez jaj
      i honoru albo perfidna szuja! Slusznie ze wlaczyla Ci sie czerwona
      kontrolka!!!
    • yoko0202 absolutnie nie!!! 26.08.09, 17:55
      ciekawe dlaczego nie może wziąć na siebie...
    • yannika Re: związek i kasa 26.08.09, 18:02
      Jest z Tobą dla Ciebie czy dla Twojej kasy? Odpowiedz sobie na to.
      • marzeka1 Re: związek i kasa 26.08.09, 21:43
        ", pali mi sie
        wielkie czerwone światło."- i w dodatku niech dzwonek w głowie się rozdzwoni, bo
        jak ulegniesz, zostaniesz z kredytem na 15 tyś.
        • majeczka2310 Re: związek i kasa 27.08.09, 08:21
          Dzięki za wszystkie wypowiedzi:)
          wiem wszystko to co napisałyście, ale to że facet nie ma jaj i
          honoru to mi jakoś na myśl nie przyszło. Spotykamy się półtora roku,
          do tej pory było tak, że właściwie o kasie nie rozmawialiśmy, nie
          pożyczaliśmy sobie, nic. Ale zdarzył sie 1 raz! po moim powrocie z
          wakcji, że musiałam od niego ja pożyczyć bardzo symboliczną sumę -
          tak na 1 dzień do wypłaty. No i się zaczęło- a to 100 a to 500 mu
          potrzeba, a teraz te 15 tys. Ja z kolei nie potrzebuję od nikogo
          kasy bo sama w miarę zarabiam mam alimenty i w oszczędnym życiu
          spokojnie mi starcza na wszystko. Ale kiedyś tak nie było,
          małżeństwo rozpadło się ale długi pozostały. Długi któe ja musiałam
          krwawicą spłacać. On gdy przyjeżdża do mnie nie dokłada się w żaden
          sposób do wydatków na życie, poza tym przy 2 dzieci czasami bywa
          naprawdę różnie z kasą w miesiącu. No a przy okazji pożyczki coraz
          częściej pada temat wspólnego zamieszkania u mnie oczywiście. Może
          to taka marchewka i kijek?????? Dylemat polega na tym, że mu
          zaufałam w ciągu tego półtora roku, polubiłam, pozowoliłam na
          zbliżenie się do siebie w sensie psychicznym a tu teraz BACH!!!!
          pozostaje niesmak, zażenowanie i nie wiem co jeszcze. I ciągłe mysli-
          jak z tego wybrnąć, jak i czy się wycofać??? faktycznie chyba jest
          bez honoru bo przecież wie, mówiłam mu jakie przejścia miałam z ex.
          Czy on jest taki cwany lis czy wszystko było iluzją????
          • super.viki Re: związek i kasa 27.08.09, 08:29
            jest egoistą, myśli o sobie
            nie wziął pod uwagę w ogóle twojej sytuacji
            jeśli planuje wspólne życie na pewno byłabyś tego pewna
            jeśli nie jesteś to jest to zwykłe żerowanie
            • marzeka1 Re: związek i kasa 27.08.09, 08:33
              "Długi któe ja musiałam
              krwawicą spłacać."- tym bardziej uważaj, by po nowym panu nie zostało to samo,
              tym bardziej, że masz 2 dzieci. Jeśli w dodatku gdy przyjeżdża, nie dokłada się
              do niczego (a mógłby przecież chociaż zakupy w spożywczym zrobić) i jakoś
              chętnie chciałby u ciebie zamieszkać, uważaj, byś nagle pasożyta nie miała na
              głowie.
              • cytrynka123 Re: związek i kasa 27.08.09, 08:53
                Podpisuje sie czterema konczynami pod opinia marzeki1. Mnie kiedys
                uderzyl fakt, ze gosc, o ktorym mialam dosc dobre zdanie, zaczal
                dziwne akcje typu: wcielo mu karte w bankomacie, propozycja
                poszukania 'mi' tańszego hotelu, gdy to oboje się w nim zatrzymamy,
                podzial kosztow kazdorazowo na moja niekorzysc... Ktos ode mnie
                starszy i o niebo lepiej zarabiajacy, ceniacy sobie wysoka jakosc
                zycia... I to mnie najbardziej rozsierdzilo. Albo kazdy za siebie,
                albo podzial fifty-fifty. Inaczej zahaczamy o klasyczny przyklad
                pasozytnictwa.

                Absolutnie, autorko listu, nie pozyczaj. Masz dzieci, nie gotuj im
                biedy i konfliktu. Przeszlas swoje juz kilka razy, nie wchodz do tej
                samej rzeki. Facet zeruje na Twojej dobroci. Facet jaj nie ma, ale
                sam jest ku...sem. Masz prawo do zwiazku z mezczyzna, ale dzieci juz
                narodzone powinny byc na pierwszym miejscu. Zachowuj sie jak
                prawdziwa samica i nie podkladaj siebie i swoich dzieci pasozytowi.
                Dobrzy, uczciwi i interesujacy mezczyzni istnieja. Zacznij szukac
                gdzies indziej.
          • kobitka.jak.kobitka Re: związek i kasa 27.08.09, 09:03
            majeczko, a czy rozmawiałaś z nim o tym?
            myślę, że możesz powiedzieć mu to wszystko co nam napisałaś.
            że jest to dla Ciebie dziwna, niewygodna sytuacja.
            że poczułaś się niekomfortowo i nie wiesz co o tym wszystkim myśleć.
            tylko szczera rozmowa :)
            powodzenia.
            • majeczka2310 Re: związek i kasa 27.08.09, 09:20
              Już sama nie wiem co to znaczy szczera rozmowa w tym przypadku. Niby
              wiem na co są mu potrzebne te pieniądze, ale dlaczego on oczekuje,
              że w mojej osobie może szukać wsparcia zwłaszcza w takim
              wymiarze!!!!! Szczera rozmowa z mojej strony wygląda m.in tak, że
              planuję tak za kilka miesięcy zakup samochodu, remont w mieszkaniu
              też by się przydał. Więc sama mam w planie jakieś tam wydatki i to
              wcale nie najmniejsze.I on o tym wszystkim wie. Wręcz namaia mnie
              właśnie jak to było napisane wcześniej- na super tani i łatwy kredyt
              w jakims tam banku, a to może kartę płatniczą (nie posiadam nie nie
              mam zamiaru) bo to w sumie łatwy dostęp do pieniędzy i jak braknie
              to są itd itd. a jeśli chodzi o zakupy czy cokolwiek z tym związane-
              no cóż moge liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Kac moralny
              normalnie mnie ogarnia jak to czytam co sama przeczytałam, że taka
              jeszcze naiwna jestem.....
              • 83kimi Re: związek i kasa 27.08.09, 09:25
                Nie zgadzaj się na to w życiu. Znam przypadki, że potem długi spłacały osoby, na
                które był kredyt.
              • kobitka.jak.kobitka Re: związek i kasa 27.08.09, 10:05
                nie wiem czy to jakiekolwiek pocieszenie, ale takich naiwnych jest dużo więcej
                niż się do tego przyznaje.
                moim zdaniem powinnaś mu jasno powiedzieć, że nie będziesz brała dla niego
                żadnego kredytu, ponieważ masz dwoje dzieci o które musisz się w pierwszej
                kolejności troszczyć, chcesz zmienić samochód, zrobić remont itp. w tej sytuacji
                niestety nie możesz mu pomóc.
                jeśli facetowi zależy nie tylko na własnym "ja chcę, ja muszę", to da mu to do
                myślenia i nie będzie oczekiwał od Ciebie pomocy.
                a tak w ogóle, to czy jest to odpowiedni człowiek, żeby wiązać z nim przyszłość?
                różne rzeczy się w życiu zdarzają i co będzie jeśli Ty będziesz potrzebowała
                jego pomocy? takiej finansowej. czy możesz na niego w razie czego liczyć? jasne,
                że pieniądze to wszystko. absolutnie. ale mając dwoje dzieci sama wiesz jakie są
                ważne. Tobie jest potrzebny ktoś na kim będziesz mogła polegać, a nie kogoś kto
                potrzebuje od Ciebie pomocy. jedno-, dwurazowo pewnie, że można pomóc. ale z
                tego co piszesz, to kilkakrotnie prosił Cię o pożyczkę. no i w pewnym sensie go
                utrzymujesz - jedzenie jak jest u Was itp.
                • smutas13 Re: związek i kasa 27.08.09, 10:20
                  majeczko
                  Nie daj się wykorzystać tej cwanej bestii.
          • wild_magic Re: związek i kasa 27.08.09, 10:25
            Nie pozyczaj - z Twojego opisu wynika, ze Twoj mezczyzna nie przyklada wagi do
            Twoich potrzeb i mysli jedynie o sobie. Nie bede powtarzac rad i slow osob
            wpisanych powyzej - dodam tylko, ze ja bym mu powiedziala wprost: planuje
            samochod i remont, przykro mi, ale nie jestem w stanie ryzykowac kredytu.
            Zobaczysz, jak sie zachowa...
            Moja kuzynke urzadzil podobnie maz - po 10 latach malzenstwa. Wzieli kredyt na
            nia, zeby on mogl wyjechac za granice i tam pracujac podciagnac ich finansowo.
            Wiecej go na oczy nie widziala, a ile teraz ma klopotow, to glowa boli :(
            • majeczka2310 Re: związek i kasa 27.08.09, 11:01
              tak faktycznie chyba jest, że moje potrzeby się jakoś malucio liczą.
              przykład miałam az zanadto dobitny we wtorek- pozostawała do wymiany
              uszczelka w umywalce- pooglądał podumał i jak było tak jest, trza
              samej rękawy zawinąć i wymienic. Inne tego typu sprawy załatwiane są
              podobnie "od ręki" :O
              nie wiem czy jest tok myslenia nie jest taki- sama z 2 małych
              dzieci, potrzebuje faceta i zrobi wszystko co tylko kiwnę palcem bo
              boi się być sama. a sam nie będę dawał z siebie nic bo to nie moje
              podwórko... a może jeszcze kasę wyciągnę od naiwnej idiotki.
              no cóż czar jak bańka mydlana pryska....
              • kobitka.jak.kobitka Re: związek i kasa 27.08.09, 11:05
                majeczko, sama napisałaś w pierwszym poście, że "nie chce zakańczać tej
                znajomości, nie chce być sama", więc w sumie dobrze wyczuł, prawda? niestety dobrze.
                ale mam wrażenie, że "mądrzejesz" :)
                grunt to zdać sobie sprawę, że doskonale poradzisz sobie bez niego, a z takiej
                znajomości jest więcej minusów niż plusów. pewnie się znajdą tacy co posądzą
                mnie o materializm, ale to nieprawda. bo Ty nie możesz liczyć na niego nie tylko
                w kwestiach finansowych.
                stać Cię na więcej, prawda? :)
    • paco_lopez Re: związek i kasa 27.08.09, 11:15
      jak on ma działalnosc i mu bank 15 tysi nie chce pożyczyć, to
      słabiutko z nim musi byc. a ciekawa na co mu ta gotówka dzisiaj. na
      beznyne? na meble ? na zus ? moze to taki, co musi pozyczyc, zeby
      oddac gdzie indziej ? jak mu odmówisz , a on zacznie histeryzowac,
      to spusc go na drzewo dla własnego dobra.
      • majeczka2310 Re: związek i kasa 27.08.09, 11:57
        no właśnie na zus i żeby gdzie indziej pożyczyć!!!!! i zaczyna
        powoli może nie histeryzować ale stwarzać pozory że brak kasy nie
        pozwala rozwinąć skrzydeł w dg że się dusi przez to itdddddd
    • sparxx Re: związek i kasa 27.08.09, 12:19
      Pewnie sprawa już jest rozwiązana, ale dopiszę się jeszcze.
      Pisałaś, majeczko, o drobnych kwotach, które pożyczał od Ciebie, może nawet
      oddawał bez większych problemów. W ten sposób wypracował sobie "zaufanie
      finansowe", które miało zapracować na większą pożyczkę. Chciałby więcej, ale
      trudno mu było trafić w sumę, która by Cię nie przestraszyła. No i nie trafił :)
      Dobrze, że jesteś pełna rezerwy, dobrze, że pali Ci się czerwona lampka, dobrze,
      że masz na uwadze własne potrzeby. Ten pan nie jest osobą, której się szuka do
      życia, o czym chyba już sama wiesz.
      Swoją drogą, co z niego za przedsiębiorca, skoro tak małej kwoty nie udało mu
      się dostać w banku? A może nawet nie pytał?
      Jestem bardziej niż pewna, że po wręczeniu gotówki więcej byś go nie zobaczyła.
      Nie warto spłacać cudzych długów, znam to z własnego życia i mam ochotę ugryźć
      się w tyłek, że byłam taka naiwna, zwłaszcza, że metoda była identyczna...
      Poszukaj w internecie informacji o nim, może znajdziesz coś ciekawego, choć to
      tak raczej ku utwierdzeniu w decyzji. Tę znajomość lepiej zakończyć, a im
      szybciej tym lepiej.
      Pan jest najwyraźniej mocno zainteresowany pozyskaniem pieniędzy w każdy możliwy
      sposób. Wierz mi, jeżeli jego starania nie odniosą skutku w oczekiwanym czasie
      (znaczy: nie zechcesz go wpuścić do swojego mieszkania, nie oddasz mu się całą
      duszą i portfelem), to sam opuści tę relację i to bez żalu, może ze złością że
      zainwestował tyle czasu i nic mu to nie dało.
      • majeczka2310 Re: związek i kasa 27.08.09, 12:38
        Dzięki za kubeł zimnej wody... to jak balsam na moje mysli.... tylko
        czasu żal....
        • wild_magic Re: związek i kasa 27.08.09, 12:46
          Nie zaluj tego co bylo - szkoda czasu na rozpamietywanie :)
        • marzeka1 Re: związek i kasa 27.08.09, 13:43
          Majeczko, żal to byłoby, gdybyś została z ręką w nocniku- czyli długami po panu
          do spłacania. Masz prawo chcieć ułożyć sobie życie z innym mężczyznom, ale chyba
          to nie ten właściwy, im więcej szczegółów ujawniałaś, tym bardziej źle pan
          wyglądał. Jak ktoś napisał: pożyczaniem i oddawaniem małych sum, "urabiał "
          ciebie, teraz wystartował na całego: 15 tyś. Ile czasu musiałbyś to spłacać i
          JAKIEM kosztem???

          "i zaczyna
          powoli może nie histeryzować ale stwarzać pozory że brak kasy nie
          pozwala rozwinąć skrzydeł w dg że się dusi przez to"- no bidulek taki, i tylko
          samotna matka dwójki dzieci nie chce pożyczyć,by pofrunął.
          Życzę rozsądku.
    • justine4 Re: związek i kasa 27.08.09, 14:00
      Majeczko, W zasadzie wszystkie madre rzeczy zostaly juz tu
      powiedziane, ale sie dolacze w jednej kwestii.
      Facet wie, ze masz dzieci. Kiedy do Ciebie przychodzi powinien
      zawsze pojawiac sie z koszem pelnym jedzenia, albo czegos dla
      dzieci...
      Brzmi to materialistycznie, ale takie zachowania wskazywalyby na
      jego troske o Ciebie i Twoja rodzine, prawdziwa chec pomocy
      otoczenia Cie opieka z milosci...Jesli on traktuje Cie, jak bank, to
      znaczy, ze ma gdzies potrzeby Twoje i Twoich dzieci, a pozyczke moze
      zalatwic w Prowidencie;)
      Nie daj sie, prosze!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka