Dodaj do ulubionych

hmm.. mam problem rodzinny :/

27.08.09, 20:47
Witam na forum :)kurde mam problem rodzinny pisze tutaj bo niewiem
co mam robic i prosze o jakieś opinie na ten temat bo chyba
zeświruje tutaj!więc ja mieszkam z dala od mojego rodzinnego domu
ale mniejsza o to!w domu z rodzicami mieszka moj brat z zona i 2
dzieci i tutaj zaczyna sie problem poniewaz on jest alkoholikiem i
terroryzuje całą rodzine niechce sie do tego przyznac uwaza ze 4
piwa dziennie to normalne a jak wpadnie jakas wodka to przeciez tez
normalka,jak jest pod wpływem alkoholu to robi wielkie awantury
zauwazyłam ze chce brac na huki tzn. krzyczy i chce przestraszyc
całą rodzine mało tego jak zwruci mu sie uwage to chce nas
zastraszyc ze sie powiesi!! szlak mnie trafia właśnie jestem po
kłutni z nim i jak bym mogła to spusciła bym mu wpier.... kurde
niewiem co mam robic!chce jakos zainterweniowac ale ja tutaj zostane
2 tyg. a pozniej mnie niema a niechce narobic jakiś kłopotow do tego
tato jest bardzo ciezko chory ma niesprawna całą prawa strone
ciała,dzieki Bogu ze chociaz chodzi o własnych siłach a dodam ze
brat zyje na koszt mamy!I co tu robić?
Obserwuj wątek
    • wacikowa Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 20:52
      Wyrzucić z domu?
      Odciąć od kasy?
      A co bratowa na to?
      • zabaaa_1 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 20:57
        bratowa niema nic do powiedzenia! poniewaz on czuje sie panem i
        władcą! szlak mnie trafia!ja daje sobie z nim rade ale domownicy nie
        bo sie boja tylko schodza mu z drogi i dlatego on sie czuje jak pan!
        ale jak wyzucic z domu a dzieciaki a bratowa??
        • wacikowa Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:01
          Nie wiem. Ja pewnie na miejscu rodziców za każdym razem dzwoniłabym na policję.
          Może jakby posiedział 24h w celi to by się opamiętał.
          A co bratowa? Też pije? Czemu się z nim nie rozwiedzie? Czeka jak zacznie ją bić?
          • zabaaa_1 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:14
            kurde ja tez bym tak zrobiła ale moi rodzice niechca! boja sie!
            niewiem zreszta to jest mała wioska i niechca oby sasiedzi
            plotkowali niewiem moze boja sie tego ze po powrocie z aresztu
            bedzie kolejna burda wieksza gorsza!kurde ale mnie nosi!a bratowa
            nie ona nie pije wrecz przeciwnie ma wstret do alkoholu,ale tez sie
            boi że nieda sobie rady z dzieciakami a jej rodzice nie sa skorzy do
            pomocy!kurde mam brata potwora! a jak z nim rozmawiam to brak mi
            słow czasami bo on nic nie przyjmuje do świadomości,on uwaza ze
            wszystko jest ok I co tu robic tez niemoge tak poprostu patrzec jak
            robi awantury i wyzywa wszystkich rodzicow tez zero pochamowań!
            • marzeka1 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:28
              No skoro wazniejsze jest "co ludzie powiedzą" NIC nie możesz zrobić, najwyżej
              zatłucze rodziców po pijaku, dzieciakom swoim zmarnuje życie, no może będziecie
              mieli trochę szczęścia i raczy się powiesić- może spełni to, co zapowiada. Może
              podaruj mu sznur???

              Jeśli chcesz pomóc, ty zadzwoń na policję, narób wstydu, i tak wszyscy w wiosce
              (tam wie się wszystko) widzą, że masz brata potwora.
            • piotr.55 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:36
              Świetnie Cię rozumiem .
              To nie jest prosta sprawa i Twoja rodzina nie poradzi sobie z tym sama.
              Potrzebna jest pomoc. Chciałbym powiedzieć, że Ci współczuje, ale to przecież
              tylko puste słowa. A pomóc nie mogę.
              • zabaaa_1 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:44
                kurde jest mi strasznie Ciężko i niemam pojęcia co z tym fantem
                zrobić!teraz mam nadzieje bedzie ok dokąd ja jestem a pozniej boje
                sie ze mogą byc znowu awantury!co do wsi to tak zgadzam sie tutaj
                wszyscy wszystko wiedza ale to jednak rodzicow(mamy) nie przekonuje
                bo a co bedzie jak on naprawde cos se zrobi jak zgarnie go policja i
                taka jest rozmowa z mamą jeju niemam pojęcia co robić :(
                • piotr.55 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:53
                  Niestety oni sami siebie krzywdzą. Problem jest jednak w tym , że nie można im,
                  w żaden sposób, tej wiedzy przekazać.
                  Potrzebna jest pomoc prawna, psychologiczna, taka "u podstaw" przez miesiące , a
                  może nawet lata. Teoretycznie powinni Ci udzielić fachowej pomocy w Mopsie, ale
                  to marna nadzieja. Przeważnie MOPSy poobsadzane są krewnymi i znajomymi królika,
                  niemającymi zielonego pojęcia co robić w takiej sytuacji.
                  Nikt z forum nie jest w stanie nic pomóc.
                • deszcz.ryb Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:57
                  Już ci odpowiedziano. Wzywaj policję. Za każdym razem. Sąsiedzi na pewno już wiedzą, co się w domu dzieje a przynajmniej oszczędzisz dzieciom awantur. Mamy nie słuchaj - dorosła jesteś, masz chyba swój rozum?

                  A że grozi samobójstwem? Nie martw się, nie popełni go. Jeżeli ktoś NAPRAWDĘ chce to zrobić, to przecież nikomu o tym nie powie, żeby go nie odratowali. A brat po prostu odkrył świetny sposób na szantażowanie rodziny - "jak zagrożę samobójstwem, to mi dają święty spokój".

                  Żonie brata doradzaj usilnie rozwód lub separację - najlepiej w ogóle wyrzucić go z domu - a jeżli nie, KONIECZNIE wyślijcie brata na leczenie. Z alkoholikiem się zarąbiecie...
            • marina111 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 00:38
              Sasiedzi plotkuja juz teraz tylko Wy tego nie słyszycie. Ludzie
              slepi nie sa wiec plotek nie ma się co bac. Jesli brat wszczyna
              awanture to trzeba wezwaxc policje bo któregos razu noze sie nie
              opamietac. proponuje równiez zgłosic problem do gminnej komisji
              rozwiazywania problemów alkoholowych. Zaprosza go na rozmowe i
              zaproponuja rozmowe. Jesli się nei stawi to doprowadzi go policja. W
              polsce nie ma przymusowego leczenia ale nie trzeba mu tegom mowic,
              az tak dobry z prawa pewnie nie jest. Moze przestraszy sie policji i
              nie bedzie sie dopytywał
        • cloclo80 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 00:57
          Wywalić gościa z domu razem z bratową to też niezły pomysł. Nie można pozwolić
          aby za wódkę zadłużył się pod zastaw domu.
          Przypilnuj żeby matka nie zapisała mu tego, bo nie zostanie tam kamień na kamieniu.
    • vandikia Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:48
      chorą osobę wysyła się na leczenie a nie wpie rdol spuszcza
      wiekszosc alkoholikow nie powie, ze ma problem przeciez, wiec nie
      dziwne, ze sie wypiera
      co robic, to bardziej skomplikowane i nie wystarczy krotki opis
      sytuacji, trzeba czlowieka podejsc, albo zmusic, w skrajnych
      przypadkach mozna ubezwlasnowolnic, mozna isc samemu na terapie i
      otrzymac pomoc w postepowaniu z alkoholikiem, jesli samemu nie daje
      sie rady
      • zabaaa_1 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:54
        juz rozmawiałam na ten temat setki razy!! znalazłam na internecie
        odpowiedzie organizacje ktore pomagaja! ale on niechce za nic w
        swiecie!a swoja droga to tez niemam zabardzo poparcia w tej sprawie
        poniewaz chca zgrywac ze wszystko ok!jak jest trzezwy to potrafi
        omamic rodzinke a pozniej daje czadu kurde moze ja powinnam sie
        poprostu poddac i odpuscic ...
        • vandikia Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:55
          domyslam się, ze on nie chce
          mowie o osobach, ktorym zależy na tym, żeby wyzdrowiał, żeby one
          zasięgnęły fachowej porady :)
        • wredotek Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 22:06
          To przede wszystkim nie Twoje decyzje niestety.Wszelkie kroki musza podjac Rodzice albo Bratowa.Jesli Twoj brat nie chce sie leczyc to go zadna sila nie zmusi( mowie np. o klubach AA), w tej sytuacji jesli bedize zaklocal spokoj trzeba wezwac policje i to nie raz ale wiele razy a w miedzyczasie sklada sie pismo do prokuratury o znecanie i zaklocanie spokoju.Najgorsze jest to ze takie pismo mozna wycofac co tez wiekszosc zon akloholikow czyni w nadziei ze maz sie wystraszy. Nic bardziej blednego , utwierdza go to w bezkarnosci i swobodnie robi swoje dalej.Jesli sprawa jednak szczesliwie by sie odbyla dostaje nadzor kuratora i cos jeszcze (moja mam do tego etapu nie dobrnela).W kazdym razie po takiej sprawie nastepne wezwania sa juz karane ostrzej.Nie wiem dokladnie jak wyglada sprawa eksmisjii , chyba w sina dal sie nie da.Na pewno nie mozna wyslac na leczenie , to moze zlecic przymusowo jedynie prokurator , w kazdym innym przypadku wystarczy ze powie nie i po sprawie , chocby juz dostawal atakow padaczki alkoholowej nic mu nie zrobisz bo on ma prawo sie nie zgodzic.Ogolnie tak jak mowie zdaje sobie sprawe ze bardzo sie martwisz i ze los rodzicow i w sumie wszystkich bardzo ci lezy na sercu , ale uwierz mi nic ale to nic nie mozesz zrobic.Wszystko to co napisalam musza zarzadzic rodzice albo zona.
          • piotr.55 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 22:19
            W Większości zgadzam się. Różni nas tylko to, że ja nie wierzę żeby Jej rodzice
            byli w stanie (o ile nawet zechcą)prowadzić takiej sprawy.
            Muszą mieć stała pomoc prawna.
            Małą nieścisłością jest informacja, że prokurator może wysłać na przymusowe
            leczenie, Takie uprawnienie ma tylko sąd, prokurator może tylko wnioskować.
    • mrs.solis Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 27.08.09, 21:58
      Nastepnym razem jak pojedziesz w odwiedziny to wez ze soba mocny
      sznur. Jak zacznie was straszyc samobojstwem to mu go daj i powiedz
      ze masz nadzieje,ze wkoncu spelni swoje grozby i uwolni wszyskich od
      swojej osoby.
    • cloclo80 Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 00:55
      Pozwolić gnojowi umrzeć. Zaprzysiężonego alkoholika nic nie uleczy, flacha go
      nie opuści. Gratulacje dla szwagierki z powodu błyskotliwego wyboru.
    • zuzann-a Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 10:09
      Zlozyc wniosek o przymusowe leczenie. Znam dwa takie przypadki.
    • dzikoozka Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 13:55
      Skoro bratu nic sie nie da wytłumaczyć, musisz zacząć od rodziców i
      żony.
      1. Skąd brat ma kasę na picie? Odciać kasę.
      2. Nie kryć brata przed ludźmi (wzywać policję w razie awantur, nie
      załątwiać za niego żadnych spraw, nie ułątwiać mu zycia)
      3. Ostatecznie eksmitować (takie wezwania policji skutkują
      załozeniem tzw."niebieskiej arty" a to jest argument dla sądu w
      kwestii eksmisji)
      zapewne brat jak juz się znajdzie na bruku to moze dojdzie do
      wniosku, ze warto się leczyc.
      Ale do tego trzeba bardzo długiej i cierpliwej pracy wychowawczej
      nad rodzicami i żoną, bo oni sa współuzależnieni...
      • lesialesia Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 14:17
        sorry ale rodzice i bratowa są sami sobie winni- to 3 dorosłych ludzi a dała się
        zaszczuć jednemu szczeniakowi, który na dodatek nie utrzymuje się sam. tylko
        tych dzieci szkoda, bo same sobie nie pomogą.
        ja mam taką radę: spij któregoś dnia brata do nieprzytomności, zawołaj kolegów,
        niech go zwiążą i wywiozą w bagażniku do lasu. niech w tym bagażniku
        wytrzeźwieje i zesra się ze strachu. następnie niech koledzy puszczą go gołego
        piechotą z powrotem. czynność możesz powtarzać do skutku. tylko wiesz, bez bicia
        tylko go solidnie postraszyć- np niech mu każą grób sobie kopać :)
        • durneip Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 28.08.09, 14:43
          lesia, ten twój pomysł zdecydowanie mi się podoba. paskudna moja wyobraźnia
          podsunęła mi obrazek gołego obsrańca na leśnej drożynie :D:D

          autorka wątku na wszystkie sensowne rady odpowiada "nie da się". jak wie, że nic
          się nie da, to po co się pyta, hę?

          nie bardzo jest się nad czym litować, skoro "co ludzie powiedzą" jest ważniejsze
          od zdrowia psychicznego dzieci i reszty rodziny. wszyscy patologia.
    • stedo Re: hmm.. mam problem rodzinny :/ 29.08.09, 00:36
      Alkoholicy z reguły nie chcą się leczyć ani przyznać do tego że są alkoholikami.Jedyne co ich może skłonić do leczenia to osiągnięcie dna, gdy zdadzą sobie sprawę że subiektywne korzyści z picia nie rekompensują strat jakie ponoszą pijąc. Alkoholika nie leczącego się trzeba zostawić samemu sobie, odciąć finanse i wszelką pomoc.Musi sięgnąć dna to wtedy jest szansa że się odbije gdy to dno nie jest za głęboko.Ale to on musi chcieć się wyleczyć, bo nawet sądowy nakaz leczenia niewiele da, gdy on sam nie będzie tego chciał.Trzeba mu maksymalnie utrudnić życie gdy pije.Samobójstwa raczej nie popełni, chyba że w obłędzie alkoholowym. To zwykła manipulacja otoczeniem, charakterystyczna w tej sytuacji. A gdyby nawet, to obiektywnie lepiej niż gdyby przyszło żyć rodzinie z alkoholikiem w zaawansowanym stadium.To gorzej niż piekło.W internecie jest dużo materiału n/t tego uzależnienia.B.ciężka i tragiczna sprawa. Radziłabym bratowej z całą mocą wystąpić o rozwód.Czego ona się boi? Przecież i tak pożytku z męża nie ma, tylko same przykrości. A będzie jeszcze gorzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka