norah5
28.08.09, 17:24
Mam małe pytanie do Was;
Wyobraźcie sobie, że poznajecie fajnego wolnego faceta, kawalera, a same
jesteście rozwiedzione, z dzieckiem, jesteście zakochani bardzo w sobie, są
różne romantyczne deklaracje, jesteście razem niecałe 3 miesiące..on wynajmuje
kawalerkę, Ty mieszkasz z mamą w nie do końca komfortowych warunkach, marzysz
o tym aby się wyprowadzić. Spotykacie się u niego, zostawiając dziecko babci
lub razem nocujecie w weekendy w chwilowo wolnym mieszkaniu siostry. I teraz tak:
On nie do końca chce wynająć wspólnie,mówiąc ze koszt 2 pokoi to będzie za
dużo (choć to tylko 500 zł różnicy od kawalerki), w dodatku jeszcze się
zastanawia czy nie wynająć z kolegą bo wtedy zaoszczędzi...dodam, ze ja też
pracuje, choć faktycznie nie za wiele bym mogla dołożyć na mieszkanie..Mówi,
że wspólny wynajem później albo jak w końcu kredyt dostanie.
Co ja mam myśleć, bo już głupieję..że jest tak rozsądny bo myśli o kasie, no i
że to za szybko czy po prostu jest wygodny i bardziej ceni gotóweczkę ode
mnie i naszego uczucia...
Czy ja zwariowałam, ze chciałabym z nim zamieszkać już teraz?