Dodaj do ulubionych

ironia losu

20.02.11, 14:01
Mam 29 lat, pracę, samodzielność, niezależność finansową, mogłabym robić wszystko. To przecież najlepszy czas mojego życia, nie muszę niczego z nikim uzgadniać, nie mam dzieci, nie mam męża - decyduję o sobie i swoich decyzjach. I z tego kompletnie nie korzystam. Nie umiem się uruchomić, zacząć bawić, poznawać ludzi. Ciągle mam opory. Da się to zmienić?
Obserwuj wątek
    • polka-dot Re: ironia losu 20.02.11, 14:10
      Ja mam dokadnie tak samo. Mogłabym po prostu cieszyć się życiem, póki nic mnie jeszcze nie ogranicza, ale nie mogę, bo... nie mam z kim, a w pojedynkę bardzo wiele rzeczy traci smak.
      Też mam opory i nie wiem, czy to się da zmienić. Sądzę, że raczej ciężko.
      Owszem, niektóre swoje marzenia zaczęłam realizować, ale, o ironio, to są akurat rzeczy, które równie dobrze można robić na emeryturze...

      • whenisnow Re: ironia losu 20.02.11, 20:14
        "ale nie mogę, bo... nie mam z kim, a w pojedynkę bardzo wiele rzeczy traci smak"
        To utrwalone przekonanie, które sama w sobie podsycasz, przeszkoda, którą sama stwarzasz. Wiem, że nie jest łatwo zmienić sposób myślenia, ale pierwszym krokiem jest zrozumienie, że to zależy tylko od ciebie. Naprawdę nie musisz myśleć w określony sposób dlatego, że "wszyscy" tak myślą albo że to od zawsze było oczywiste.
        Oczywiście można sobie narzucać ograniczenia, ale warto wtedy postarać się zrozumieć dlaczego są potrzebne, jaki jest ich sens.
    • beja_81 Re: ironia losu 20.02.11, 14:14
      Da się to zmienić...trzeba tylko wykonać pierwszy krok...
      • polka-dot Re: ironia losu 20.02.11, 14:23
        Ten pierwszy krok może być właśnie niemożliwy. Czasem nie jesteś już w stanie nic wiecej zrobić sam/a, i potrzebujesz, żeby ktoś wyciągnął do Ciebie rękę, ale najczęściej tej ręki nie ma.
        • beja_81 Re: ironia losu 20.02.11, 14:46
          Więc ten pierwszy krok niech nie będzie krokiem stumilowym, a takim małym kroczkiem...

          Ważne jest nastawienie, przeprogramowanie się... przestać myśleć: tego nie zrobię, bo nie mam z kim, tamtego też nie, bo głupio tak samemu... Przecież: czy wyjście do kina musi zawsze oznaczać z kimś?
          No, samotnego pójścia do kawiarni to akurat jeszcze nie przerabiałam, bo to rzeczywiście...tak głupio, ale np. latem, w ogródku "piwnym" na ryneczku...z książką...(tu już nawet siebie powoli przekonuję wink).
          No i trzeba realizować przy tym jakiś swoje marzenia, chociażby nauka języków. Jesteś między ludźmi, można nawiązać ciekawe znajomości i przy okazji rozwijać się. Ja już chodzę na drugi język.
          • polka-dot Re: ironia losu 20.02.11, 16:02
            Droga bejo!
            Nie pamietam, czy czytałaś mój wątek pt. Rady, które (nie przydadzą się)...? Otóż to wszystko, o czym piszesz, przerabiałam. Jestem jedyną znaną mi osobą, która chodzi sama do kina. Chodzę, bo lubię i bedę chodzić dalej, chociaż wiem, że coś takiego niektórym nie mieści się w głowie. Czasem nawet ma to swoje dobre strony. Ostatnio jak byłam w sobotę wieczorem w kinie, kupowałam oczywiście jeden bilet i pan w kasie zapytał, jaki ma być. Mówię, że normalny, ale on w tym momencie się zreflektował i powiedział "damy ulgowy". Oczywiście, bidulka, która idzie do kina sama w sobotę wieczorem, niech ma przynajmniej bilet taniej. Kino od tego nie zbiednieje, a ona niech ma chociaż taką radość w życiu wink. Są jeszcze na świecie mili ludzie, prawda? wink Nie przeszkadza mi to, ale wychodzenie samemu, jest jednak postrzegane jako dziwactwo i w żaden sposób nie ułatwia poznania kogokolwiek.
            • beja_81 Re: ironia losu 20.02.11, 17:27
              Hm... no ok, może się powtórzyłam z tym swoim postem i zabrzmiałam jak "wścipska" dobra ciotka... Fakt, tego typu rady są zupełnie nieprzydatne.

              W zasadzie chodziło mi o to, by odwrócić myślenie...Nie idę do kina, by kogoś znaleźć, ale po to, by oglądnąć film nominowany do oskara.

              Jakoś tak się dziwnie składa, że im bardziej ktoś chce coś znaleźć, tym bardziej oddala się od upragnionego "obiektu pożądania".
          • the-only-madeline Re: ironia losu 20.02.11, 16:02
            Niby zgadzam się pod tym względem z Beją i staram wychodzić do ludzi, sprawiać sobie małe przyjemności mające na celu umilenie tego życia i korzystać z niego dopóki jestem sama i wolna. Jednak mimo to czuję się samotna i bezradna, a co gorsza-samotna wśród ludzi...
    • arek1981mlp Re: ironia losu 20.02.11, 15:13
      nie lam sie-tez tak mam nawet te same lata!! jak cos znajdziesz, jakis zloty srodek to daj znac prosze
      • lonelyshe29 Re: ironia losu 20.02.11, 19:12
        hehe no jak znajdę złoty środek to dam znać.

        Zgadzam się też z wypowiedziami przedmówczyń/ców, że jak już człowiek sobie wymyśli jakąś aktywność, to można ją z powodzeniem robić na emeryturze smile. Jest taka zachowawczość w człowieku, że się boi zacząć coś nowego. A co do kursów językowych jako pomysłu na "wyjście do ludzi" to to jest kicha smile, przerabiałamsmile))). Więc co??? Skoki ze spadochronem??? Nie ma to jak się zabić w zbożnej intencjismile.
    • taki_sobie_ludzik Re: ironia losu 20.02.11, 19:12
      oczywiście, że da się. Już zrobiłaś
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka